To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Parkur

Vivianne Feron - 2016-05-04, 23:17

Zaraz po zakończonym przejeździe ujeżdżeniowym Vivianne poprowadziła ogiera na rozprężalnię służącą rozgrzewce przed częścią skokową odznaki. Tu pozwoliła Siwemu trochę odpocząć, a kiedy uznała, że stępowali wystarczającą ilość czasu przeszła z nim do kłusa i skoczyła w tym chodzie kilka niskich przeszkód. Znała tego konia na tyle by wiedzieć, że świetnie poradzi sobie ze skokami tej wysokości toteż nie forsowała go zbytnio, oddając zaledwie kilka skoków zarówno w kłusie jak i w galopie. Pochwaliwszy za dobrą współpracę, wjechała na parkur kiedy tylko wywołano jej imię.

Przejazd

Ukłoniwszy się przed sędziami poprosiła konia o zakłusowanie, cały czas trzymając go na elastycznym kontakcie. Unosiła się równomiernie w siodle, narzucając siwkowi wybrane przez siebie tempo, a kiedy otrzymali znak do rozpoczęcia przejazdu, dziewczyna naprowadziła Friskiego na przeszkodę numer jeden, do której najazd prowadził przez trzy ułożone obok siebie drążki. Kłusowali równo na środek tej niewielkiej kombinacji, w trakcie której brunetka przeszła w półsiad, aby sprawiać oldenburgowi jak najmniej problemów. Trzymała jego pysk równo, a kiedy przeszli przez drągi posłała mu mocniejszą łydkę, podczas skoku oddając mu jedynie wodze i odchyliwszy się nieco, wylądowała z powrotem w siodle prosząc konia o galop na prawą nogę.
Dystans ku przeszkodzie numer dwa prowadził po obszernym łuku, wzdłuż którego dziewczyna poprowadziła swego podopiecznego, już z daleka przyglądając się siedemdziesięciocentymetrowej stacjonacie. Zjechała z głównego śladu kiedy znajdowali się już na wprost pojedynczej przeszkody i w tym miejscu wyprostowała łeb ogiera, półparadami upominając o zbliżającym się skoku. Jadąc równym, rytmicznym tempem, które nie wymagało żadnej korekty, podprowadziła go tuż pod przeszkodę by w odpowiednim miejscu posłać ogierowi łydkę. Wraz z podnoszeniem się jego ciała, Vivianne powiodła swoim, wypinając tyłek w ładnym półsiadzie i oddając mu rękę, aby nie ciągnąć ogiera za pysk. W trakcie lotu zmieniła także ułożenie swojego ciała i obciążyła mocniej lewe strzemię, aby właśnie na tę nogę koń ruszył zaraz po wylądowaniu. Zaparłszy się mocniej w strzemionach odchyliła ciało w tył, aby po chwili ponownie usiąść w siodle i galopować przed siebie. Poprowadziła ogiera przed linią startu, aby w jakiś sposób zminimalizować obszerny najazd i wyprowadziła go na pierwszy ślad, aby zjechać z niego dopiero na wysokości przeszkody numer trzy. Półparadami ponownie zwróciła uwagę konia na bliźniaczą siostrę przed momentem skakanej stacjonaty, którą bez problemu pokonali już w kilka sekund później.

Friskey Whiskey - 2016-05-04, 23:18

Wkraczając na rozprężalnie uniósł wysoko łeb obserwując ćwiczące tu pary, skoki zdecydowanie budziły w nim więcej emocji z ogromnym zainteresowaniem przyglądał się kolorowym przeszkodom. Po krótkim rozkłusowaniu, z łatwością pokonał kilka przeszkód, najeżdżając na nie kłusem. Taka wysokość nie stanowiła dla niego większego problemu. Był ogromnym i silnym koniem, dla którego taka wysokość nie sprawiała problemu. Odpowiednio rozgrzany i rozluźniony poprzez przejazd ujeżdżeniowy miękko pokonywał przeszkody w galopie, by chwilę później odpocząć przez przejazdem. Wkraczając na parkur rozejrzał się uważnie czekając na sygnał Vivianne.

Przejazd

Tuż po ukłonie amazonki ruszył energicznym kłusem, na miękkim kontakcie, zamknięty w pomocach i pod kontrolę. Ruszając dziarsko przed siebie na jedynkę, którą poprzedzały trzy ułożone drągi, zręcznie przemknął pomiędzy nimi, wysoko unosząc kończyny, wydajnie pracując grzbietem i szyją. Na sam koniec pozostała do pokonania kopertka, którą siwy pokonał lekkim susem lądując na prawą nogę. Galopując już nieco wydajniej po łuku w prawo dotarli do przeszkody numer dwa, którą stanowiła stacjonata niewielka rozmiarowo. Galopując równo i spokojnie do przeszkody czekał na sygnał amazonki, która prosząc o skok dała mu wyraźny sygnał idący od łydki. Wychodząc delikatnie w górę, złożył się w skoku, pracując lekko grzbietem i zaraz lądując za przeszkodą, która nie stanowiła dla niego żadnego wyzwania. Lądując na lewą stronę, miękko wpisał się w łuk tuż przed linią startu dając prowadzić się bezproblemowo do przeszkody numer trzy, nie śpieszył ani nie wyrywał do przodu, spokojnie podchodząc do trójeczki, którą pokonali z taką samą lekkością jak poprzedzającą ją identyczną stacjonatę.

Vivianne Feron - 2016-05-04, 23:19

Zaraz po wylądowaniu za trójką poprosiła ogiera o jazdę na wprost, jeszcze podczas lotu zmieniając nogę galopu na prawą. Przeprowadziwszy konia pomiędzy przeszkodami numer jeden i szeregiem z numerem szóstym, znów skierowała go na pierwszy ślad parkuru, aby dopiero na wysokości oksera zjechać ku środkowi placu. Półparadami zwróciła uwagę siwka na czwórkę, do której postanowiła dać ogierowi trochę więcej tempa i energii aby skok był bardziej wyciągnięty i wyższy. W tym celu dodała mu trochę więcej łydki by aktywnym i rytmicznym tempem doprowadzić go do przeszkody. Posłała mu mocniejszy sygnał w miejscu odskoku i powiodła swym ciałem za ruchem konia, nad okserem oddając mu więcej wodzy i przechodząc w nieco głębszy półsiad. Tym razem nie wykonywała żadnych zmian dotyczących galopowania po wylądowaniu, toteż już w moment później kontynuowali na ziemi w tę samą stronę co jeszcze przed chwilą. W ten sposób przejechali już połowę parkuru egzaminacyjnego i, póki co – nie zapeszając – szło im naprawdę nieźle. Właściwie nie można się temu dziwić – ta wysokość przeszkód nie powinna robić na siwku większego wrażenia i najwyraźniej właśnie tak było.
Piątka była przeszkodą, którą mieli okazję już dzisiaj pokonywać, z tym że tym razem najeżdżali na nią od drugiej strony. Brunetka posłała ogierowi półparady, uprzedzając go o zbliżającym się skoku, i aby odskok wypadł w odpowiednim miejscu, skróciła go trochę by zmieścić w dystansie więcej foulee. Teraz wybrane przez nią miejsce zdawało się idealne, toteż kiedy do niego dojechali dziesięciolatek otrzymał mocniejszą łydkę, a ona powtórzyła sekwencję działań – uniosła się w strzemionach, pogłębiła półsiad, oddała mu wodze, a w trakcie lotu zmieniła także stronę zagalopowania, by swobodnie kontynuować galopem w lewą stronę. Prowadząc konia na szereg wpatrywała się już w niego od dobrej chwili, by zdążyć skręcić w odpowiednim do tego miejscu. Wyjechawszy na prostą prowadzącą ku przeszkodom, wyprostowała łeb siwego i posłała mu kilka półparad, a także wzięła go na siebie by wybić się w prawidłowym miejscu. Po dojechaniu do niego dała ogierowi mocniejszą łydkę, a zaraz po wylądowaniu usiadła mocno w siodło, wzięła go na siebie by po przejechaniu jednej foulee ponownie posłać ogiera do skoku. Przy lądowaniu zaparła się mocno w strzemionach i odchyliła w tył, dzięki temu gwarantując sobie gładki powrót w siodło zaraz po zetknięciu kopyt ogiera z podłożem. Kontynuując na tę samą nogę poprowadziła go do mety, aby tuż za jej linią poklepać silne siwe szyjsko w ramach podziękowania za dobrze wykonaną robotę.
Po zakończonym przejeździe rozstępowała go dokładnie, a następnie odprowadziła do stajni, by tam porządnie zająć się koniem bo dzisiejszym, męczącym dniu.

zt

Friskey Whiskey - 2016-05-04, 23:19

Pozostawiając za sobą trójkę, galopował na prawą nogę poruszając się dziarsko do przodu. Strzygł uszami do przodu ciekaw kolejnego wyzwania i kolejnej przeszkody, jaka znajdowała się na ich trasie przejazdu. Unosząc łeb dostrzegł przed sobą okser, gdzie poproszony o dynamiczniejsze tempo, wyraźnie przyśpieszył atakując odważnie przeszkodę. Składając się nad okserem, już nieco wyraźniej zaangażował grzbiet i szyję, która pracowała fazie lotu. Nurkując nosem za przeszkodą, mógł swobodnie wyciągnąć się w skoku, w którym Viv tylko ułatwiała mu pracę. Lądując miękko za okserem galopował przed siebie aktywnie i w nieco żywszym tempie, okser zdecydowanie rozbudził siwka.
Dogalopowując do piątki, rozpoznał w niej bez problemu przeszkodę numer dwa, dlatego bez kombinowania podszedł do niej. Delikatnie przytrzymany i skupiony na stacjo nacie, wyszedł w górę oddając elastyczny skok i lądując na lewą nóżkę tuż po pokonaniu piątki. Kontynuując galop parsknął parokrotnie widząc przed sobą szereg, który wzbudził zainteresowanie. Chętnie galopując na linię złożoną z stacjonaty i oksera nastawił dwa siwe radary do przodu atakując jako pierwszą stacjonatę, lekko wybijając się ku górze, wylądował miękko na ziemi. Wykonując krok galopu pomiędzy przeszkodami, który Viv musiała jakoś tam zmieścić ze względu na gabaryty siwka, wykonał skok nad okserem rozciągając się nad nim w locie. Ze sporym zapasem pokonując ostatnią przeszkodę, wylądował miękko, ograniczając szarpnięcie brunetki w siodle, która miękko wróciła w siodło.
Galopując aktywnie do mety parskał głośno, spuszczając łeb w dół i rozluźniając szyjko. Pokonując linię, potrząsnął łbem przyjmując z dumą podziękowania. Rozstępowując się odpoczywał poruszając się spacerkiem, by finalnie udać się wraz z właścicielką do stajni, na zasłużony odpoczynek.

/zt

Drew Pascail - 2016-05-05, 00:14

Wrócili do stajni po próbie na czworoboku. Tutaj mogli spokojnie odpocząć przed próbą na parkurze. Drew postawił przed Unexpected wiadro z wodą, by ten mógł ugasić pragnienie, poczęstował go też kilkoma smakami. Zmienił siodło na skokowe, a na nogach ogiera pojawiły się ochraniacze. W końcu zabrał go na rozpreżalnię, gdzie rozgrzali się w każdym chodzie i skoczyli kilka przeszkód z drągami. Starał się, by ogier jak najwięcej energii zachował na parkur, chociaż oldenburg nie powinien mieć najmniejszych problemów z pokonaniem przeszkód na brązową odznakę, to jednak wszystko mogło się zdarzyć.

PRZEJAZD
Stępowali spokojnie na rozpreżalni dopóki ich nie wywołano. Wtedy Pascail wszedł na kontakt stopniowo nabierając wodze i stępem wjechali na parkur. Najpierw pozwolił się dziewięciolatkowi zaznajomić się z przeszkodami, po czym przed startem zatrzymał go, ukłonił się i poprosił wierzchowca o kłus, którym przejechali przez start kierując się na kopertę z drągami. Od razu ustalił odpowiednie tempo, nie pozwalając Unexowi za bardzo się rozpędził, nakierował go prosto na pierwszy drąg, przygotowując przed nim, chociaż to nie powinna być dla ogiera żadna nowość. Przy najeździe na drągi zachęcił go do wysokiego podnoszenia nóg, tak aby pokonali drągi bez potrącenia żadnego z nich. Koperta 50 cm była już blisko. Pozwolił oldenburgowi nieco przyśpieszyć, przed samą kopertą zamykając go lekko w pomocach, chociaż nie spodziewał się żadnych problemów wynikających z samych przeszkód i ich (lilipucich) rozmiarów. Wyznaczył ogierowi miejsce do wybicia dodając łydkę, oddał nieco wodzy, przeszedł w półsiad, zgrywając się z Unex'em w skoku i wyciągnął nadgarstki, by podążyć za jego ruchem. W ten sposób gładko pokonali kopertę.
Ruszyli kawałek po prostej, by później skręcić w stronę stacjonaty 70 cm, gdzie Drew naprostował oldenburga przed przeszkodą. Pomiędzy pierwszą a druga przeszkodą Drew poprosił ogiera o zagalopowanie, pilnując jego tempa zanim dotarli do dwójki, gdzie wszystko potoczyło się podobnie.

Unexpected - 2016-05-05, 14:42

Po czworoboku wrócili do stajni. Mieli czas, na chwilę odpoczynku przed parkurem. Gniadosz z chęcią wypił nieco wody, gdy ta została przed nim postawiona. Smakołyki również zjadł ochoczo, bo inaczej nie byłby sobą 8-) Podczas zmieniania nieco osprzętu, stał spokojnie. W końcu ruszyli na rozprężalnie przeznaczoną do skoków, gdzie rozgrzali się w każdym chodzie. Poskakali nieco przeszkód oraz przejechali kilka drągów, faktycznie dla niego to nic trudnego. Więc po rozgrzewce, czekał na wyjechanie na prawdziwy parkur.

PRZEJAZD
Stępowali wokół rozprężalni do momentu, kiedy ich wywołali na parkur. Nie wiem czemu, ale prawie zawsze czytam go Pascal. Ponownie, pozbierali się do odpowiedniego ustawienia. Gniadosz z widocznie zaangażowanym zadem i lekkimi przodami. Będąc na kontakcie i z nieco wyżej uniesionym łbem, niż do części na czworoboku. Pokazane Unexowi przeszkody na brązową odznakę, nie robiły na nim większego wrażenia. Kolejno skierowali się na linię startu, niecierpliwił się nieco. Jednak krótko potem, dostał upragniony sygnał do, ruszenia kłusem. Skierowany na kopertę z drągami, zastrzygł uszami i machnął ogonem na boki. Był wyraźnie podekscytowany, jednak nie miało to negatywnych skutków na ich przejazd. Po dojechaniu do drągów, ogier unosił nogi nad nimi w żadnego z nich nie pukając. Zaraz za nimi, czekała na nich koperta. Faktycznie obecnie, skakał już dość wysokie przeszkody, jednak dla niego każdy ruch obecnie był dobry. Po dojechaniu do koperty, ogier bez wahania, odbił się od ziemi, lekko podciągając nogi pod siebie. Wylądowali na prawo, by kilka kroków dalej, już galopować. Zaraz potem, skierowali się, do kolejnej przeszkody, stacjonaty tym razem. Po dojechaniu do niej, ogier ponownie odbił się od podłoża, złożył i wyciągnął w locie. Lądując tym razem na lewo, kierując się do 3.

Drew Pascail - 2016-05-05, 14:49

PRZEJAZD

Po pokonaniu dwójki, która nie stanowiła dla nich najmniejszego problemu Drew poprowadził dziewięciolatka kawałek po prostej, potem skręcił po dość ciasnym łuku na trojkę, z naprostowaniem przed przeszkodą. Może trochę ryzykował z tym najazdem ale nie tylko wierzył w ich wspólne możliwości, po próbie na czworoboku po prostu wiedział na co stać Unexpeted. Cały czas pilnował tempa i skupienia wierzchowca, korygując je w razie potrzeby. Nakierował ogiera prosto na środek stacjonaty, dodał łydkę do wybicia w odpowiednim miejscu, oddał wodze zostając na kontakcie, uniósł się z siodła i podążył za jego ruchem. W ten sposób pokonali trzecią przeszkodę. Drew krótko pochwalił oldenburga i ruszyli dalej.
Kawałek po prostej, wykręcili za dwójką i Pascail znowu naprostował dziewięciolatka, tym razem na okser 70x70 cm. Tutaj wszystko wyglądało podobnie. Cały czas pilnując tempa doprowadził konia do przeszkody zamkniętego w pomocach. Zastosował te same pomoce co wcześniej, dodatkowo przed okserem biorąc trochę oldenburga na siebie. Koniec końców również okser pokonali gładko i na czysto. Pozostając w półsiadzie, okrążyli parkur w galopie. Zbliżając się do strefy zatrzymania trzydziestolatek nieco zwolnił Unexpected, nadal jednak prowadząc go w galopie. Posłał mu kilka półparad, przygotowując go do zatrzymania, co z resztą im się udało, dotarli do mety. Poklepał oldenburga po szyi, ukłonił się sędziom i sprowadził go z parkuru na luźnej wozy. Rozstepowali się na spokojnie, po czym Drew odstawił dziewięciolatka do stajni i obdarował kilkoma smakołykami.

zt

Unexpected - 2016-05-05, 14:51

PRZEJAZD
Jak wspominałam wylądowali za dwójką na lewo. Dalej galopowali kawałek po prostej, by zaraz zakręcić na lewo po łuku do 3. Mieli czas, by spokojnie się naprostować do tej przeszkody. Kilka sekund później, już do niej dojeżdżali i wybijali się w powietrze. Gniadosz ponownie, złożył nogi pod siebie nad przeszkodą, wyciągając się nad nią dla złapania lepszej równowagi. Nie musiał się bać o wykręcanie ciasnych zakrętów, gniadosz doskonale sobie z nimi radził. Natomiast Drew pewnie siedział w siodle i go prowadził, co skutkowało doskonałą pracą ich obojga. Lądowanie znowu na prawo, by skierować się za dwójką na ostatnią przeszkodę. Tym razem był to okser, ale i on nie zrobił na nim większego wrażenia. Pewnym krokiem nieco może skróconym, skierował się do przeszkody. Po dojechaniu do miejsca wybicia, nieco dalszego niż normalnie, ogier ponownie wybił się w fazę skoku. Zaraz jednak lądując po drugiej stronie, kolejny parkur pokonany na czysto ! Pozostając w galopie, obkrążyli cały parkur dookoła blisko barierek. Pięknym galopem jechał na przód, nie mając problemów ze skupieniem czy trzymaniem tempa. Przed metą zaczęli zwalniać, ostatecznie się zatrzymując. Kilka sekund później, już zjeżdżali z czworoboku na rozprężalnie. Po rozstępowaniu, ruszyli na drugą część odznaki.

z.t

Naomi Eaton - 2016-05-12, 18:42

srebro

Kończąc część ujeżdżeniową, zmieniła tylko siodło na skokowe, które było zdecydowanie wygodniejsze jeżeli chodzi o skokową część egzaminu. Koń był rozgrzany po poprzedniej próbie, toteż poza pokonaniem paru przeszkód na rozprężalni nie musiała dłużej pracować nad jego elastycznością. Po prostu wraz z wyczytaniem swojej kolejności, kłusem skierowała konia na parkur. Zatrzymała go przed komisją, ukłoniła się sędziom i ponownie ruszyła kłusem, prowadząc równym, aktywnym, ale nie pędzącym tempem na trzy kawaletki ustawione przed krzyżakiem rozpoczynającym parkur. Aby uniknąć spłynięcia konia z przeszkody, prowadziła go zamkniętego w łydkach, na wodzach napiętych o równej długości. Pokonując drągi przeszła do półsiadu, nieznacznie przesuwając rękę do przodu aby umożliwić koniowi zapracowanie szyją. Przed kopertą podparła go łydką, zaraz wstając w strzemionach nieco wyżej, dokładnie w tym samym momencie w którym Stradivarius wybił się do skoku, w trakcie którego umożliwiła mu zapracowanie szyją poprzez oddanie wodzy. Po skoku utrzymała karego w galopie, pilnując galopu na prawą nogę. Wyglądając drugiej przeszkody, jechała w skokowym dosiadzie, odciążającym. Poprowadziła konia za piątką, tym samym gwarantując mu długi i swobodny najazd na dwójkę. Gdyby pędził, naturalnie wzięłaby go mocniej na siebie, przytrzymując udami i półparadami oddziałując na pysk. Jeśli jednak szedł rytmicznie, po prostu podążała za jego ruchem, niejako pozwalając mu działać. Doprowadziła go do przeszkody, spod której oddali skok, w trakcie którego Nao przeszła do półsiadu, elastycznie oddając wodze bez utraty kontaktu. Lądowanie zasugerowała na lewo, gdzie też skręciła chwilę po wylądowaniu, nakręcając na trójkę. Wysłała go na nią, lekko dodając zważywszy na fakt, że w zakręcie mógł nieco zwolnić. Pokonała przeszkodę bez problemu, wyraźnie nie mając kłopotu z takimi wysokościami. Lądowanie tym razem wypadło na prawo, gdzie skręciła kierując się w stronę czwartej przeszkody, oksera. Nie ścinając zakrętu, wyprowadziła Stradiego na wprost oksera i usiadła w siodle odpowiednio wcześniej, by pod kontrolą doprowadzić wierzchowca do wspomnianej przeszkody. Nad nią oddała wodze nieco mocniej, jako iż ogier zapewne zechciał mocniej się rozciągnąć. Ponownie lądowanie na prawą nogę, zdecydowała się poprowadzić konia dłuższą drogą, swobodnie objeżdżając dwójkę i tym samym gwarantując sobie długi najazd na piątą stacjonatę. Dokonała ewentualnej korekty tempa, zamkniętego w pomocach karusa doprowadziła do przeszkody, skąd zapewne odbił się samodzielnie, wiedząc już z czym się to "je". Starając się nie zakłócać jego ruchu, wyszła za nim przechodząc w półsiad i elastycznie oddając rękę. Tym razem zasugerowała lądowanie na lewo, skręciła w tamtą stronę, zaraz wychodząc na wprost szeregu. Do niego pojechała równie dynamicznie, aczkolwiek pod kontrolą, pilnując odległości. Po pokonaniu pierwszego członu przypilnowała konia, by przypadkiem nie wziął szeregu na skok-wyskok, tylko zrobił jedną, pełną foule między przeszkodami. Z powodzeniem pokonała dzięki temu okser i po nim przeszła stopniowo do kłusa, klepiąc karuska po szyi. Zwolniła do stępa, podziękowała komisji i opuściła parkur. Rozstępowała konia i odprowadziła do stajni.

/zt

Stradivarius - 2016-05-12, 18:43

Po zakończeniu części ujeżdżeniowej miał krótką chwilę na zebranie sił, kiedy Naomi podmieniała siodła. Dzięki temu, że rozgrzali się już przed wejściem na czworobok, teraz mieli czas na pokonanie dla próby kilku przeszkód. Prócz tego nie musieli już pracować nad rozciągnięciem. Otrzymawszy odpowiedni sygnał, ruszył w kierunku parkuru żwawym kłusem, przecinając bujnym ogonem powietrze. Zatrzymał się równo naprzeciwko komisji i grzecznie czekał, aż jego jeździec ukłoni się. Zaraz ponownie ruszył aktywnym kłusem prosto na "szereg" złożony z trzech cavaletti i niskiej koperty. Bez większych problemów, unosząc wysoko nogi pokonał drągi. W odpowiednim miejscu wybił się, ładnie składając nad krzyżakiem, wyciągając pysk do dołu, zaokrąglając grzbiet. Wylądował na zasugerowaną prawą nogę, co miało im pomóc w najeździe na drugą przeszkodę. Poruszał się teraz parkurowym tempem galopu. Obrana przez Nao trasa prowadziła po dość łagodnym, bezpiecznym łuku. Pozwalając jej się wykazać, oczekiwał na sygnał do odskoku, choć zazwyczaj sam wybierał dogodny moment. Oderwał się od ziemi, przyciągnął przednie kończyny do mostka, korzystając z oddanej wodzy wyciągnął pysk. Tym razem miękkie lądowanie na lewo, skręt w tę samą stronę. Podczas wyjeżdżania zakrętu nieznacznie zwolnił, więc tę sekundę czy nawet jej ułamek nadrobili dzięki wydłużeniu wykroku. Dla niego te szalone osiemdziesiąt centymetrów nie stanowiło żadnego wyzwania, na amazonce pewnie też nie wywierało efektu "wow". Kary aktualnie chodził N klasę z możliwościami na dużo więcej, co w genach otrzymał po Wiśni i zapewne przekaże także swojemu potomstwu. Do tego dochodzi bardzo dobra technika skoku, którą zaprezentował właśnie, lecąc nad trójką. Dla odmiany lądowanie na prawą nogę, co w założeniu miało pomóc w dotarciu do oksera. Dokładnie wyjechali zakręt, prostując się przed przeszkodą. Po stosunkowo mocnym wybiciu swobodnie wyciągnął kare cielsko, co umożliwiła mu Naomi, oddając nieco więcej wodzy. Dalej galopowali na prawą nogę, obierając dość dłuższą acz zapewniającą lepszy najazd trasę. Poruszał się równym, nie wymagającym jakiejkolwiek korekty tempem. Traktował to jako dobrą zabawę, ale chciał też pokazać i siebie, i jeźdźca z możliwie najlepszej strony. Zastosował tę samą sekwencję - wybicie, złożenie kończyn, wyciągnięcie pyska, zaokrąglenie grzbietu. Skorzystał z sugestii amazonki dotyczącej lądowania na lewą nogę. Po wyjechaniu zakrętu stanęli naprzeciwko szeregu, gotowi do stawienia mu czoła. Pierwszy człon pokonał na czysto, z drugim również nie miał problemów, ale bez kontroli Naomi zapewne chciałby pokonać go na skok-wyskok, co jednak przewidziała. Ostatecznie między przeszkodami zrobił pełną foulę. Przejazd zakończyli bez błędów, w dobrym stylu. Przeszedł do kłusa, z radością przyjmując pochwałę. Opuścili parkur, a po rozstępowaniu wrócili do stajni.

/zt

Jonah Wrens - 2016-05-31, 22:34

Po krótkim rozskakaniu siwka na rozprężalni ruszyłem w stronę parkuru, będąc już wyczytanym. Ukłoniłem się i ruszyłem kłusem na pierwszą przeszkodę. Tutaj pilnowałem holsztyna by nie ruszył niepotrzebnie galopem. Zważywszy na to, że przed krzyżakiem leżały trzy drągi. Ostatniemu drągowi towarzyszyło dociśnięcie łydek do boków konia co miało wyjść jako naskok i od razu wybicie się do skoku nad krzyżakiem. Tutaj zrobiłem lekki półsiad zważywszy na wysokość przeszkód i oddałem rękę na tyle, na ile potrzebował tego Schockwave. Po pokonaniu przeszkody nie miałem najmniejszego problemu w utrzymaniu go w galopie co było dla niego normą. Odciążając zad siwka, przeszdłem w tzw. "pół półsiad" w celu pokonania dystansu do dwójki. Swobodny dojazd, bez żadnych skrótów z mojej strony, co sugerowało, że całość jechałem po prostu treningowo. Wyjeżdżając z zakrętu już do dwójki, wróciłem w siodło i wziąłem ogiera na siebie. Przed przeszkodą sygnał i razem z nim wszedłem w półsiad oddając mu rękę. Już w locie delikatnie zasugerowałem mu lądowanie na lewo, nie przekrzywiając się przy tym w siodle. Do kolejnej doprowadziłem go spokojnie, kilka fouli wcześniej wracając do pełnego siadu w galopie. Podprowadziłem go pod przeszkodę skąd łatwo ją pokonaliśmy i już zmierzaliśmy do oksera, tym razem na prawą nogę. Nie uważałem, żeby Holender potrzebował tutaj mocniejszego tempa, jednak jeżeli sobie życzył pozwoliłem mu nieco poszerzyć wykrok. Pozostając jednak pod moją kontrolą, posłałem go do lotu i oddałem rękę, dając mu się śmiało rozciągnąć nad przeszkodą. Galopując dalej na prawo do piątki, znowu mieliśmy galop w dystansie, gdzie siwek miał pełen relaks. Dopiero w ostatnim zakręcie wróciłem do siodła i posłałem go do skoku. Delikatne zasugerowanie nogi, na którą miał lądować Schockwave i już galopowaliśmy na lewo do szeregu. Nie dając mu zmienić tempa, wziąłem go na siebie i wycofałem lekko plecy, doprowadzając go do pierwszego członu. Sprawnie ruszyłem razem z nim w półsiadzie, by po skoku cofnąć plecy i ponownie po fouli posłać go do ostatniego skoku. Po skończonym parkurze stopniowo go zwolniłem, podziękowałem i opuściliśmy parkur.
Zająłem się siwensem w stajni i wrzuciłem mu coś smacznego do żłoba.
/zt

Shockwave - 2016-05-31, 22:38

Ruszając kłusem na wprost pierwszej przeszkody z cavaletti postawił uszy zaciekawiony samym skakaniem. Nie próbował jednak teraz wyrywać się i robić po swojemu, ufając jeźdźcowi. Dając się doprowadzić do drągów, pokonał je bez problemu na ostatnim robiąc naskok do wyskoku nad krzyżakiem. Pokonując pierwszą przeszkodę bez problemu został w galopie, prowadząc się do kolejnej przeszkody. Korzystając z odciążenia zadu, pozwolił sobie na lekkie przyśpieszenie tempa i swobodę w ruchu. Dopiero gdy Jo wziął go na siebie, ten negocjując próbował narzucić swoje tempo do przeszkody. Dając się jednak doprowadzić oddał kolejny skok, przy którym siwy ładnie się złożył, chowając podwozie. Wysuwając prawą nogę jako pierwszą pogalopował dalej na lewo. Do trójki doszedł w równym tempie i śmiało się przed nią wybił, i tą przeszkodę zostawiając za sobą bez puknięcia w drąg. Poruszając się na prawo, gdy tylko wypatrzył okser wykorzystał możliwość poszerzenia fouli. Dopadając oksera wybił się z silnego zadu i miło rozciągnął się nad przeszkodą, chowając podwozie. Po wylądowaniu na prawo opuścił swobodnie głowę i korzystał z galopu w dystansie. Wracając w ustawienie w momencie, gdy zawodnik wziął go na siebie. Zwalniając podszedł do piątki po raz kolejny bez problemowo odnajdując się w sytuacji. W końcu takie przeszkody to on zjadał na śniadanie. Zmierzając do ostatniej przeszkody, nieco się próbował rozciągnąć, dając jednak brunetowi doprowadzić się do pierwszego członu szeregu. Po pokonaniu go, siwek zrobił mocną foulę i korzystając ze swojej siły wybił się ze sporym zapasem nad drugim członem. Zadowolony po zwolnieniu i rozstępowaniu już poza parkurem został rozsiodłany i mógł odpocząć w swoim boksie.

/zt

Ruth - 2016-06-19, 16:04

BRĄZ


Rozgrzewka
Po zmienieniu sprzętu Unexa kobieta zdecydowała się na króciutkie rozstępowanie i porządny odpoczynek. Jabłko, wiadro wody i stęp w ręku z powodzeniem wystarczą na obecną chwilę. Dopiero po jakimś czasie zdecydowała się na coś ambitniejszego, wskoczyła w siodło i skierowała się z ogierem na ujeżdżalnię gdzie mnóstwo wolt ze wszystkich chodach oraz pokonanie kilku 70 centymetrowych przeszkód starczyło im na zapełnienie czasu aż do wezwania na parkur.

Przejazd
Weszła w kontakt z pyskiem konia i dodając aktywizującą łydkę wjechała całkiem szybkim stępem na teren praktyki. Podjechała pod pierwszą od wjazdu przeszkodę zatrzymując się przed nią, a po kilku sekundach podjechała pod kolejną. Po poznaniu wszystkich przeszkód nakierowała Unexa na linię startu, gdzie kilkanaście centymetrów przed zatrzymała się, wyciągnęła rękę w bok kiwając głową do sędziów, by znów złapać kontakt z koniem i przy pomocy pracy biodrami i przyciśniętych łydek skłoniła go do kłusa. Na delikatnym zakręcie dodała mocniej wewnętrzną łydkę i ruchem wodzy ustawiła ogiera w równej linii, by chwilę najechać umiarkowanie szybkim, pewnym kłusem na drągi, na których kobieta tak samo jak przy przeszkodzie wykonała półsiad oraz rozluźniła nadgarstki poruszając korpusem wraz za ruchem ciała konia, pozwalając wyciągnąć Unexpected'owi szyję. Po pokonaniu pierwszej przeszkody kobieta pozwoliła na jeszcze mały kawałek pokonany na wprost, aby koń mógł w przejść w poproszony o nią galop, po czym usiadła gładko w siodło skręcając dosiadem i wodzą w stronę kolejnej przeszkody, którą z resztą minęli by następie zakręcić, i zajechać na nią od dobrej strony. Tuż przed nią kobieta przyjęła półsiad zamykając konia w pomocach. W miejscu wybicia dodała mu ledwie wyczuwalną łydkę, świadczącą o tym, że ma się przygotować, a raczej wybić. Pokonali bezproblemowo stacjonatę, kierując się w stronę trzeciej przeszkody.

Unexpected - 2016-06-19, 16:04

BRĄZ


Jabłka nie chciał, ale chętnie napił się kilka łyków świeżej wody. Z możliwości odsapnięcia, również skorzystał, bo chciał zyskać więcej sił do parkuru. Po porządnym rozstępowaniu, dopiero zaczęli robić coś, konkretniejszego w tym kierunku. Na rozprężalni po raz drugi, wykręcili sporo wolt, we wszystkich chodach. Pokonali kilka 70cm przeszkód, czekając na wezwanie na parkur właściwy.

Przejazd
Skoki znacznie bardziej, leżały w jego naturze. Skacząc, czuł się niczym ryba w wodzie. Znał te przeszkody prawie, że na pamięć. Więc, odświeżył tylko sobie pamięć, by skierować się zaraz na linię startu. Zatrzymał się w odpowiednim miejscu, cierpliwie czekając na sygnał do ruszenia. Kiedy go otrzymał, prawie natychmiast, wszedł w kłus, poruszając się energicznie i pracując zadem. Wyprostowali tor jazdy, najeżdżając na drągi. Spokojnym, ale nie wolnym tempem, skierowali się na nie, a ogier w odpowiednim miejscu zaczął unosić nad nimi nogi. Lekko wyciągnięta szyja w przód i pewność ruchu spowodowała, że nie puknął w żadnego z nich. Zaraz dojechali do niskiej koperty, gdzie ogier lekko odbił się od ziemi, specjalnie nie wkładając w to sporo siły. Na czysto i bez problemu, przeskoczył kopertę, by zaraz wylądować. Zrobił jeszcze z trzy foule w kłusie, by zagalopować na właściwą nogę. Pojechali po obszerniejszym łuku na drugą przeszkodę, nie chcąc ryzykować wpadki. Ogier nie spływał spod przeszkody, pewnym krokiem dojeżdżając do niej. W odpowiednim miejscu, ogier uniósł przody, wypychając cielsko w górę i odbijając się zadem od ziemi. Ładny baskil nad przeszkoda, by zaraz wylądować po drugiej stronie i pogalopować do trójki.

Ruth - 2016-06-19, 16:06

BRĄZ


Ostry skręt przy trójce nie był zbyt ciekawy, stąd kobieta postawiła na pokonanie go deczko inaczej. Zwolniła w tym momencie do wolnego galopu, na samym zakręcie prawie że nakazując kłus, podtrzymywała jednak chód dosiadem. Docisnęła łydkę naprężając odpowiednią wodzę, następnie niezauważalnie zapracowała miednicą i udami, a kiedy ładnie wykręcili ustawiła ogiera na równą linię i dodała łydkę wypychając ogiera do szybszego galopu. Przyjęła półsiad, następie delikatnie zebrała wodze przetrzymując ogiera przed przeszkodą i skracając jego foule, by w miejscu wybicia dodać łydkę i rozluźnić nadgarstki. Ogier wybił się, stąd kobieta podążyła za jego ruchem wyciągając ręce w przód po szyi. 70 centymetrów w stacjonacie było znów za nimi. Po pokonaniu znów dodała łydkę, działając jednak na silnym kontakcie . Następnie skierowała się na ostatnią przeszkodę- okser. Usiadła gładko w siodło naciągając wodzę, i prowadząc ogiera obszernym łukiem, następnie zjechała na boczną ścianę, aby ładnie wyjechać narożnik przy pomocy łydek, a kolejno ustawiła Unexa dosiadem i wodzami na równą linię prowadząc na okser. Odległość nie była zbyt duża, stąd dziewczyna od razu przeszła w półsiad, dodając porządną łydkę oraz napięła mocniej wodze, tym samym wskazując, że ogier ma się przygotować a przed samą przeszkodą i nad nią rozluźniła wodze i wyciągnęła korpus nad szyją konia podążając za ruchem ciała konia, pozwalając mu wyciągnąć szyję i swobodnie wylądować. Na równym już terenie kobieta usiadła gładko w siodło obciążając tył ciała konia, oraz ściągając stopniowo wodze, wraz z dociskaniem łydek. Na sam koniec ściągnęła jeszcze mocniej wodze, doprowadzając do całkowitego zatrzymania na linii mety. Pozostając kilka sekund w bezruchu podziękowała gestem sędziom, następnie wypychając biodrami ciało Unexpecteda oraz dodając mu delikatną łydkę, by wyjechać kłusem zebranym na ujeżdżalnię. Tam rozsiodłała konia, wyczyściła, wzięła na szybką lonżę w stępie i odprowadziła na jego miejsce, dając mu wodę, siano i smakołyk.
/z.t



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group