Anonymous - 2016-03-10, 16:57 Od rana stał w boksie, przestępując z nogi na nogę. Najchętniej wyszedłby na padok, żeby się trochę wybiegać, ale dzisiaj wyjątkowo nie było mu to dane. Domyślał się, że jego właścicielka do niego wpadnie i się nie pomylił, bo jakiś czas później zawitała pod jego boks. Wyszedł za nią z boksu i skierował się na myjkę. Parsknął krótko i stanął grzecznie, dając się oporządzić. Jego siwe futro było wyjątkowo upierdliwe, jeśli chodziło o czyszczenie, ale w końcu się udało. Błyszczał się i mógł opuścić stajnię bez przynoszenia właścicielce wstydu. Osiodłany i przygotowany wyszedł ze stajni.
Szybka rozgrzewka na hali przez wejściem na czworoboku pozwoliła mu się wyluzować i spuścić nadmiar energii. Przynajmniej nie będzie jej wariował.
Zastrzygł uchem, kiedy przez głośnik usłyszał swoje imię. Czyli to już teraz. Szastnął ogonem i wkroczył na czworobok, o dziwo spokojnie. Kroczył stępem pośrednim, odpowiednio angażując w to swój zad. Zatrzymał się w punkcie X. Po tym kolejny sygnał, by ruszyć stępem, więc odpowiednio reagując zaczął iść przed siebie, kierując się do punktu C. W tym puncie dokładnie wyczuł co dziewczyna próbowała z nim zrobić, więc skręcił w prawo, dbając o odpowiednie wygięcie swojego siwego cielska. Miał nadzieję, że całkiem dobrze mu to wyszło. Dalej stępując powoli zbliżał się do kolejnego punktu. Skupiony na sygnałach dziewczyny we właściwym momencie ruszył kłusem roboczym. Zanim dojechali do kolejnego punkt jakim było B skupił się na sygnałach jakie otrzymał, gdy wchodził w narożnik. Tym razem jednak wyjechał na koło. Przeszedł do kłusa ćwiczebnego, cofając lekko uszy do tyłu. Przygryzał wędzidło i mielił je w pysku i poruszał się po kole, by skończyć je w tym samym miejscu, gdzie je zaczął. Następnie zagalopował z prawej nogi, jak sugerowała mu dziewczyna i galopem zaczął przemieszczać się do kolejnego punktu.Eva - 2016-03-10, 16:58 Temat postu: wnie
PRZEJAZD CZ.2
Pracowała nadal aktywnie dosiadem pilnując zadu konia który miał prawidłowo pracować, z lekką ręką, by kontakt jej ręki z jego pyskiem był wyczuwalny, delikatny, lecz znaczący. Długo galopowali, wyjeżdżając wiele narożników, dość dokładnie wyginając na nich ogiera za pomocą zamkniętych łydek, korytarza z wodzy. Trzymając równe tempo skierowali się aż do H, gdzie poprzedziła nowe zadanie półparadą, zaraz przenosząc ponownie ciężar na zad i lekko ściągnęła wodzę, by zwolnić konia do kłusa roboczego, ona natomiast ponownie zaczęła anglezować w siodle. Ponownie skierowała ich do wyjechania narożnika, pilnując go w pomocach, dokładnie, głęboko go wyjechali wjeżdżając jednocześnie na przekątną. Pilnowała nadal aktywnego tempa i równego toru jazdy, dojeżdżając do X usiadła na ułamki sekund w siodło, by poprzez dociążenie lewej strony siodła, zmienić z nim nogę. Później ponownie weszła w anglezowanie w siodle, cały czas starała się jednocześnie trzymać prawidłowe ustawienie łydek, pięt, pleców i dłoni. Dojeżdżając do K weszli na ścianę, zaraz wyjechanie na lewo narożnika i po kilku krokach, kobieta ponownie odbiła z nim na koło, tym razem na lewo. Poprzedziła to oczywiście półparadą by w tej literce jak zostało wspomniane odbić na koło, znów łydka za popręg i pilnowała nią zadu siwka, wewnętrzna wypychała konia do wygięcia się. Wodzami pilnowała wygięcia szyi i kierunku jazdy, ona natomiast jadąc te koło już nie anglezowała tylko trzymała się w półsiadzie. Jednocześnie manewrując ciałem tak, by nie przeszkadzać siwemu. Kończąc koło usiadła w siodło, wchodząc w kłus ćwiczebny, nim dojechali do B, gdzie mieli wykonać pół koła. Nie zapomniała o uprzedzeniu koniska o nowym zadaniu, jechali na półkolu aż do E, gdzie wypchnęła konia d galopu z lewej nogi, odpowiednio ją wcześniej sugerując. Pilnując zaangażowania ogiera i prostego toru jazdy, galopowali tak, aż do M, gdzie po półparadzie, ponownie przeniosła ciężar na zad i lekko ściągnęła wodzę, przechodząc do kłusa roboczego i ponownie zaczęła anglezować w siodle. Kłusowali aż do C gdzie usiadła w siodło przechodząc do ćwiczebnego, teraz nieco mocniej pilnowała jego skupienia, gdyż było im teraz niezwykle potrzebne. Krótkie półparady, aż do E gdzie nieco mocniejsza i za pomocą dosiadu i wodzy zatrzymanie konia do stój. Odliczyła w myślach te 5s, po czym delikatny sygnał do ruszenia stępem pośrednim. Kierowali się tym stępem do K, gdzie kobieta wypchnęła ogiera do kłusa roboczego, ponownie unosząc się i opadając w siodle - angalezując. Ponownie wyjechanie narożnika i drugiego nieco ciaśniejszego zakrętu na linię środkową w A, oczywiście pilnowała go tu łydkami co by prawidłowo się wyginał, a następnie prosto kłusował aż do X. Przypomnienie o zadzie i pomoce w tej literce do zatrzymania, ukłon i zjechanie na długiej wodzy do stajni, na zmianę siodła.
z.t
z.tAnonymous - 2016-03-10, 17:01 Galopował przez wszystkie narożniki, odpowiednio się w nich wyginając. Współpraca z dziewczyną szła mu na razie nader dobrze, był posłuszny i starał się robić wszystko co mu kazała. Pracował wędzidłem i był skupiony na sygnałach, które dziewczyna mu wysyłała. Dojechali tak w końcu do H, przed którym poczuł półparadę w pysku i zwolnił do kłusa roboczego. Kolejny narożnik, więc wygiął się w nim w delikatny łuk i pokłusował dalej do kolejnego punktu. Wjechał po przekątnej do punktu X, w którym zmienił nogę na lewą. Szastnął energicznie ogonem, obijając nim o swoje stawy skokowe.
Po dojechaniu do K wszedł na ścianę, po chwili wyjeżdżając narożnik na lewo. Położył uszy po sobie, pokazując swoje zniecierpliwienie, takie dreptanie w kółko go nudziło. Po kilku krokach odbił od ściany na koło, po którym poruszał się, odpowiednio wyginając swoje siwe cielsko. Ku jego uciesze koło skończyło się równie szybko, jak zaczęło. Nie był mistrzem gimnastyki i takie wygibasy go męczyły. Przeszedł w kłus ćwiczebny przed B, gdzie zaraz miał wyjechać pół koła. Zerknął kątem oka na dziewczynę, wyjeżdżając półkole aż do kolejnego punktu. W E ruszył galopem z lewej nogi. Tym razem o jego zaangażowanie było już trudniej, bo z racji, że trudniej mu szło na tą stronę zaczynał mieć humory. Poderwał gwałtownie łbem do góry, gdy zbliżyli się do literki M i musiał zwolnić do kłusa roboczego. Cofnął uszy do tyłu, poruszając się tym tempem aż do C, gdzie zmienił chód na kłus ćwiczebny. O jego skupienie było już trudno, ale w pewnym stopniu nadal pozostawał skupiony na pomocach dziewczyny. Po wyczuciu krótkich półparad zatrzymał się w punkcie E. Postał tam kilka sekund i znowu ruszył do przodu, tym razem stępem pośrednim. Stępował do punktu K, w którym został ponownie poproszony o kłus. Przyspieszył więc do kłusa roboczego, wyjechanie narożnika oraz nieco ciaśniejszego zakrętu na linię środkową sprawiło mu trochę kłopotu, ale tego nie zepsuł. Prosty kłus do X, gdzie się zatrzymał i wziął głębszy wdech. Zmęczył się trochę. Zaraz opuścił czworobok i pokierował się do stajni.
ztPaul - 2016-03-10, 17:03
WSTĘP
Chłopak tego dnia pojawił się w stajni, z zamiarem zabrania jednego z wybranych koni, na odznakę. Padło na G-Dragona którego miał okazję podpatrzeć na zawodach, jego właściciel się zgodził go wypożyczyć, gdyż sam jechał na innym koniu. W końcu ruch i trening to zdrowie nie? Dobra forma to podstawa, po krótkim przywitaniu się i poznaniu, wyprowadził ogiera na myjkę, gdzie oporządził i osiodłał go. Kiedy oboje byli gotowi, skierowali się w stronę rozprężalni. Rozgrzewało się tu wiele par, więc nie wiedział jak ogieros zareaguje na obecność innych. Dmuchając na zimne, krótko oprowadził go wokół, by poprawić sprzęt, dosiąść go i odesłać na ślad. O ile zachowywał się przyzwoicie pozwalał mu na jechanie na długiej wodzy, w razie problemów wrócił na delikatny kontakt z jego pyskiem. Wstępnie rozgrzali się w stępie na dwóch kółkach wokół hali, by w końcu przejść do kłusa. W nim wykonali prócz przekłusowania ścian kilka kół, serpentyn, wężyków, przejścia, zatrzymania. Nawet kilka ćwiczeń po przejściu do stępa i to samo w galopie, musiał dokładnie ogiera rozgrzać na każdą ze stron, co by potem nie porozumień nie było. Przyłożył sporą wagę do wyjeżdżania narożników czy łuków co by koń dobrze się wyginał, nie wpadając niczym, czy wypadając.
PRZEJAZD
W końcu zostali wywołani na czworobok, głośne zebranie się w duchu poprzez westchnięcie. Krzepiące poklepanie konia i kierunek - masakra, wjechali na halę stępem, dość aktywnym nie ociągając się. Dojeżdżając do X uprzedził ogiera o nadchodzącym zadaniu, wysyłając mu krótkie półparady. By w X wysłać mu pełną odchylić się w siodle i ściągnąć wodzę, prosząc tym samym o zatrzymanie gniadosza. Wziął wodze do jednej ręki i się ukłonił sędzią, zaraz ponownie wziął wodzę do obu i wypchnął konia z krzyża do stępa. Poruszali się nadal stępem pośrednim, po prostej którą utrzymywał stabilnymi łydkami po bokach ogiera. Tym tempem dojeżdżali do C, gdzie zamanewrował łydkami, wodzą oraz ciężarem ciała - przenosząc go na prawą stronę. Tak by poprosić konia o wygięcie się w prawo i wyjechanie narożnika, nie wpadając niczym jednocześnie do środka. Dojeżdżając do M ponownie wysłał mu półparadę do pyska, by dokładnie w tej literce wypchnąć go do kłusa z krzyża, ewentualnie wspomagając się łydką. Kiedy ogier zaczął kłus, on zaczął anglezować w siodle, sprawdzając dobrą nogę ogiera i wspomagając się jego chodem, co by odpowiednio się wybijać w górę. Przejechali tak kilkanaście metrów aż do B. Gdzie wysyłając te same pomoce co do wygięcia na narożniku, wysyłał teraz. Zamkniętego w łydkach który pilnowały wygięcia oraz zadu, oraz wodzy która korygowała odpowiedni kształt koła jak i kierunek, kłusowali po nim do połowy anglezując, a w połowie facet usiadł w siodło. Przechodząc tym samym do kłusa ćwiczebnego, zamknął koło w tym samym punkcie co zaczął - w B. Jednak poprzedził to półparadą, by dokładnie w tej literce wypchnąć konia do galopu z prawej nogi, co zasugerował odpowiednio wypchnięciem z krzyża i dociążeniem prawej strony gniadosza.
G-Dragon - 2016-03-10, 17:14 Kręcił się po boksie i furkotał wyraźnie podekscytowany. Od kilku dni stał w boksie, poza tym wiosenna pogoda dodatkowo go pobudzała. Wystawił łeb za drzwiczki i zarżał basowo. Czekał na jakiegoś człowieka, który by się nim w końcu zainteresował. Chciał wyjść z tego boksu i się wybiegać. Po chwili pod jego boks przyszedł jakiś obcy facet, nie był z tego powodu zadowolony co od razu pokazał położeniem po sobie uszu. Wolałby gdyby to jego właściciel się nim zainteresował. Nie zamierzał jednak odstawiać cyrków, więc wyszedł z boksu i poszedł na myjkę, rozglądając się dookoła. Parsknął głośno i zatrzymał się. Szybko został oporządzony i osiodłany i wyszedł razem z mężczyzną na zewnątrz.
Pojawienie się na rozprężalni, gdzie rozgrzewało się kilka innych par spowodowało u niego spore rozproszenie. Zarżał i odbił się przodami od ziemi, stając niskiego dęba. Furkotał i rżał co chwilę, dopóki Paulowi nie udało się go uspokoić. Skupił się w końcu na rozgrzewce i zaczął wykonywać polecenia jeźdźca. Podczas rozgrzewki zachowywał się już przyzwoicie.
Po kilku minutach skierował swoje kroki na czworobok. Nie przepadał za nim, więc trochę się opierał, nawet klepanie go nie było dostatecznie przekonujące. Kierując się stępem po prostej linii zatrzymał się w wyznaczonym punkcie. Jego uszy cały czas były przyklejone do potylicy, żeby nikt nie miał wątpliwości jak ta sytuacja bardzo mu się nie podoba. Zaraz ruszył przed siebie stępem pośrednim, schodząc nieco pyskiem w dół. Odetchnął głośno i obił ogonem o swoje boki. Szedł tak do punktu C, w którym wygiął swoje cielsko w prawo i wyjechał narożnik, starając się niczym nie wypadać. Dalej stępował, do literki M, w której został poproszony do kłus. Strzelając energicznie z ogona ruszył kłusem. Kłusował tak do punktu B, w którym wyjechał na koło. Koło w jego wykonaniu pozostawiało dużo do życzenia, ale ogier starał się w nim nie pogubić. Starał się mieć odpowiednio ustawiony zad, oraz łopatkę. Tak, że nie wypadał ani nie wpadał żadnym z nich. W połowie koła przeszedł do kłusa ćwiczebnego i zakończył koło w tym samym punkcie co zaczął i zaraz przeszedł do galopu z odpowiedniej nogi - prawej.Paul - 2016-03-10, 17:17
Mieli do przejechania spory kawałek w tym galopie, dokładnie wyginał ogiera w narożnikach, co by oczywiście prawidłowo każdy wyjechać. Jechali tak w literkach BFAKEH, by skupić ogiera na wykonywanym zadaniu, utrzymywał z jego pyskiem stały kontakt, pracował dosiadem oraz łydkami, utrzymując stałe tempo, równy, prosty krok i zaangażowany zad. Dojeżdżając do H posłał ogierowi półparadę, odchylił się w siodle i ściągnął wodzę, proszą o przejście do kłusa dokładnie te literze. On natomiast ponownie zaczął anglezować w siodle, w razie kłopotów gniadosz zawsze wpierany był łydką, czy wodzą. Starał się wysyłać krótkie, czytelne sygnały, które miały poprowadzić ich do końca. Wyjechali narożnik dość ciasno, wyjeżdżając jednocześnie na przekątną, tam w połowie niej czyli w X, chłopak na moment siadł w siodło. Dociążył przeciwne strzemię (lewe) prosząc ogiera o zmianę nogi i ponownie wrócił do anglezowania. Kierowali się do K, by tam zjechać na ścianę i zaraz wykręcić narożnik. W połowie krótkiej ściany ponownie odbili na koło, chłopak przestał anglezować tylko został w półsiadzie, lekko pochylony do przodu, z przywartymi udami i kolanami do siodła, ściągnięta nieco mocniej pięta. Pilnował wygięcia konia, by nie wpadał niczym do środka oraz by koło przypominała koło, a nie jajko. Gdy zamykali koło w A, usiadł w siodło kierując się dalej kłusem ćwiczebnym. Po wyjechaniu narożnika skierowali się do B, gdzie mieli odbić tym razem na pół koła. Ponownie wysłał mu te same pomoce co wcześniej, tylko, że nie zrobili całego, a zamknęli je w E. Przed tą literką wysłał mu półparadę oraz wypchnięcie z krzyża do galopu, dociążając lewe strzemię, co by na tą nogę zagalopował i ponownie długi galop wzdłuż ścian. Minęli literki EKAFBM, ale dojeżdżając do ostatniej ponownie wysłał mu półparadę, odchylenie w siodle i ściągnięcie wodzy. Cały czas pod kontrolą miał nogę na którą galopowali, tempo, prostą jazdę oraz zaangażowanie zadu. Do C jechał cały czas kłusem anglezowanym, w tej literce, siadł w siodło przechodząc do ćwiczebnego. Dojeżdżając tym kłusem do E wysłał mu mocniejsze półparady, by w tym miejscu wysłać mu półparadę i zatrzymać konia na 5s, które odliczył w myślach. Gdy minęły ponownie odesłał ogiera stępem na przód, tak kierowali się do K, gdzie ponownie wypchnięcie z krzyża do kłusa i anglezowanie w siodle. Ostatni narożnik i wyjechanie na prostą w literze A, ponownie mocniejsze półparady i jedna parada w X oraz zatrzymanie. Ukłon w stronę sędziów i zjazd na długiej wodzy, pochwała i parkur.
z.tG-Dragon - 2016-03-10, 17:19 Galopował dość długo, w narożnikach odpowiednio się wyginając. Stały kontakt z ręką mężczyzny dodatkowo pozwalał mu się skupić na tym co miał zrobić. Przejechali tak przez kilka literek, utrzymując stałe tempo oraz odpowiednio angażując swój zad. Dojeżdżając do literki M, zaczynał powoli zwalniać, reagując na półparady i zwolnił do kłusa w samym punkcie M. Kłusował na prawidłową nogę, nie zwalniając ani nie przyspieszając. Całe emocje zdążył wyrzucić z siebie na rozprężalni i dobrze, bo teraz nie pokazywał swoich humorków. Dojechał do narożnika, który ku jego niezadowoleniu musiał wyjechać dość ciasno, żeby pojechać do punktu X. Wyjechał na przekątną, gdzie w połowie drogi zmienił nogę na lewą i kłusował dalej do literki K, by w niej wrócić z powrotem na ścianę i po chwili wyjechać narożnik. Nadal poruszał się kłusem po ścianie, skupiając się na sygnałach oraz pomocach siedzącego na nim Paula. Dobrze, że dogadywanie się z obcymi szło mu całkiem nieźle, inaczej facet mógłby się pożegnać z jakąkolwiek odznaką. Ponownie odbił na koło, w którym dbał o swoje ustawienie, nie wpadając ani nie wypadając niczym. Ujeżdżeniowiec z niego słaby, ale starał się robić to jak najlepiej. Koło zamknął w A i dalej poruszał się po ścianie kłusem ćwiczebnym. Po wyjechaniu narożnika pokierował się do literki B, w której odbił tym razem na pół koła. Ponownie dbał o swoje ustawienie i zamknął je w literce E, przed którą przeszedł do galopu na lewą nogę. Galopował tak przez literki EKAFBM, nie zwalniając ani nie przyspieszając swojego chodu. Zad odpowiednio zaangażowany, a ogier skupiony na jeźdźcu. Dojeżdżając do literki M zwolnił do kłusa, którym poruszał się do literki E, w której poczuł mocniejsze półparady i zatrzymał się na kilka sekund. Po czym ruszył stępem, którym kierował się do literki K. W tym punkcie ponownie ruszył kłusem, wyjechał narożnik i wyjechał na prostą w literce A. Kłusował tak do punktu X, w którym zatrzymał się i mógł wreszcie odetchnąć. Po chwili zjechał z czworoboku.
ztMercedes - 2016-03-10, 17:20
Wstęp
Ledwo tu przyjechała, a od razu rzuca się na głęboką wodę. Odznaka to w pewnym sensie sprawdzian umiejętności jeździeckich, dający ostatnimi czasy sporo przywilejów. Tego poranka pojawiła się w stajni Orchardu, by przystąpić do zdawania odznaki brązowej. Żwawym krokiem skierowała się pod boks karosza, który miał być dziś jej wierzchowcem. Jego właścicielka była na tyle miła, że zgodziła się go użyczyć na ten czas, w ramach rozruszania nieco zastanych kości. Po krótkim przywitaniu się, wyszła z ogierem na myjkę gdzie go oporządziła i osiodłała. Gotowi ruszyli na rozprężalnie, gdzie po solidnej rozgrzewce w każdym chodzie, wyginając się na woltach, kołach, serpentynach, wężykach, przeszli do stępa i czekali na wezwanie.
Przejazd
Kiedy w końcu wywołano ich przez głośniki, kobieta pozbierała ogierasa na kontakt, dosiadem znacząco sugerując mu zaangażowanie zadu. Skierowała go na czworobok stępem pośrednim, pilnując aktywnego tempa, oraz równego kroku. Utrzymywała prawidłową postawę kręgosłupa, ściągnięte pięty, elastyczną rękę, zamknięte łydki po bokach ogiera. Gdy wjechali na czworobok kierowali się do X. Gdzie przed tą literką wysłała mu półparadę, a literce pełną paradę, ściągnęła wodzę oraz przeniosła ciężar na zad, zatrzymując ogiera. Wzięła wodzę w jedną rękę, ukłoniła się sędzią i ponownie wypchnęła ogiera z krzyża do stępa. Cały czas skupiała go na sobie poprzez subtelne półparady wysyłane do pyska, pilnowała zaangażowania zadu. Dojeżdżając do C, zewnętrza łydka za popręg pilnując zadu, wewnętrzna zmuszająca do wygięcia w prawo, co równało się z wykonaniem skrętu. Dojeżdżając do M ponownie nieco mocniejsza półparada i wypchnięcie karosza do kłusa, z krzyża i wspomogła się łydką do boku jego. W momencie kiedy on zaczął kłusować, kobieta zaczęła w rytm jego kroków, anglezować w siodle. Dojeżdżając do B, ponownie półparady i wejście w zakręt, jednocześnie odbicie od ściany na koło o średnicy 20m. W połowie koła, dokładnie w E usiadła ponownie w siodło, przechodząc do kłusa ćwiczebnego. W tym tempie również je kończyli, bo przed dojazdem do B, ponownie mocniejsza półparada i wypchnięcie z łydką, ogiera do galopu.
El Dorado - 2016-03-10, 17:22 Widząc nieznaną osobę pod swoim boksem ogier dźwignął się na cztery nogi i otrzepał swoje ciało z trocin. Przywykł do pracy pod różnymi jeźdźcami, więc widok obcej osoby, która ładowała mu się do boksu jakoś specjalnie go nie ruszał. Wyszedł razem z dziewczyną na myjkę, tam dał się wyczyścić i osiodłać. Gdy był gotów wyszedł na rozprężalnię, gdzie zaczął przygotowywać się do swojej kolejki na czworoboku.
Po wywołaniu wyszedł stępem na czworobok, kierując się po linii prostej do odpowiedniego punktu. Odpowiednio angażował swój zad w ruch i szedł stępem pośrednim. Zatrzymał się dopiero w X, gdzie po kilku sekundach został wypchnięty do przodu. Ruszył ponownie stępem, bez szaleństw ani żadnych oporów. Skupił całkowicie swoją uwagę na niej, by nie zrobić żadnej gafy. Nie był ujeżdżeniowcem, ale chciał jakoś wyglądać na tym czworoboku. Poza tym, nie będzie musiał wykonywać żadnych figur z kosmosu, a takie które powinien znać każdy dobrze zajeżdżony koń. Dojeżdżając do C musiał wygiąć swoje ciało w zakręcie, tak też zrobił pilnując przy tym, żeby niczego nie zepsuć w swoim ustawieniu. Wygiął się tak w prawo i dojechał do M, gdzie przeszedł do kłusa na prawidłową nogę. Tym tempem zbliżyli się do M, gdzie wyjechał na koło. Odpowiednio się w nim ustawił, tak, że nie wypadał zadem, a i samo koło wyglądało bardziej jak koło, a nie jak jajko. W E przeszedł w kłus ćwiczebny i skończył koło w miejscu, gdzie je zaczął. W tym samym miejscu przeszedł w galop.Mercedes - 2016-03-10, 17:22
Jak na typowego skoczka, dość dobrze szło mu ujeżdżenie, trzeba było mu to przyznać. Wróćmy do tego co jednak było tu najistotniejsze, kiedy zagalopowali, a zrobili to dokładnie z prawej nogi konia. Kobieta wcześniej mu to zainicjowała dociążając odpowiednią stronę ogiera, w tym wypadku prawą, by ta noga właśnie ich prowadziła. Ciągle pracowała dosiadem, oraz ręką, wpierając go w każdej dziedzinie, jak się dało. Długi galop, minęli literki BFAKEH, a przed H ponownie wysłała mu znaczące półparady. By w tej dokładnie literce za pomocą ciężaru i ściągnięcia wodzy, zwolnić z karoszem do kłusa. Ponownie kiedy to nastąpiło, ona zaczęła unosić się i opadać w siodło - anglezować, w rytm kroków konia. Odpowiednio pracując łydkami i wodzą, wygięła karosza w narożniku, odsyłając go na przekątną. Utrzymywała ciągle stałe tempo, zaangażowanie zadu, elastyczną rękę i prosty najazd od narożnika do ściany, w stałym tempie. Na środku w X, na kilka sekund usiadła w siodło, by dociążyć przeciwne strzemię - lewe, zmieniając tym samym nogę i kłusować dalej, anglezując w siodle. Zjechali na długiej ścianie, zaraz wyjeżdżając narożnik i na krótką. Dojeżdżając do A, ponownie wysłała mu półparady, by dokładnie w tej literce odbić na koło o średnicy 20m w lewo. Jednocześnie przestała anglezować w siodle, tylko z momentem wejścia karosza na koło, ona utrzymywała się w półsiadzie. Zamkniętego w łydkach, prowadziła El Dorado po kole, modląc się w duchu, by się to w końcu skończyło. Gdy skończyli koło, usiadła ponownie w siodło, przechodząc do ćwiczebnego. Krótkie półparady, bo zaraz w B ponownie odbili na prawie koło, dlaczego prawie? Bo skończyli je w E, czyli to było tylko półkoła. Wykonali je w podobnej technice co wszystkie inne, w literze gdzie skończyli półkole wysłała mu wcześniej półparadę, by w odpowiednim momencie wypchnąć z krzyża do galopu, na lewą nogę. Ponownie długi galop, od E poprzez KAFBM, wyjechanie odpowiednio narożniki, pilnowanie ustawienia swojego oraz konia. Przed M, ponownie półparada, odchylenie się w siodle, ściągnięcie wodzy i przejście do kłusa, anglezowanego. Poruszali się nim, aż do C, gdzie kobieta siadła w siodło, przechodząc jednocześnie do ćwiczebnego. Ponownie dość kawałek w nim przejechali, by przed E wysłać mu kilka mocniejszych półparad, a w samej literce pełną paradę, jednocześnie zatrzymując ogiera. W myślach odliczyła 5s i wypchnęła ogiera do stępa pośredniego. Kawałek nim się tylko poruszali, bo aż do K, gdzie przed literką ponownie półparada i wypchnięcie do kłusa roboczego, anglezowanego. Podnoszenie i opadanie w siodle, przychodziło jej dość łatwo, można powiedzieć. Ponownie wyjechali narożnik i zaraz skierowała go na krótkiej ścianie, na linie środkową. Pilnowała poprawnego tempa, równego toru jazdy oraz zaangażowania, by ponownie wysłać kilka mniejszych półparad i jedną pełną w X, przechylić się w siodle i ściągnąć wodzę, zatrzymując karosza. Ukłon w kierunku sędziów i zjazd na długiej wodzy z czworoboku.
z.tEl Dorado - 2016-03-10, 17:23 Zagalopowanie odbyło się z prawej nogi, minęli tym tempem kolejno literki BFAKEH, w tej końcowej literce przeszedł do kłusa. Odpowiednia praca dziewczyny poskutkowała odpowiednim wygięciem się ogiera w narożniku. Wyjechał na przekątną, gdzie w literce X zmienił nogę z prawej na lewą. Zjechał na długiej ścianie, zaraz wyjeżdżając narożnik i wchodząc na krótką. Dojechał do A i w tej literce odbił na koło. Pilnował w nim swojego ustawienia tak jak za poprzednim razem, by miało ono odpowiedni kształt i wielkość. Jechał w lewo, kłusując bez zmian tempa i ustawienia. Gdy w końcu je skończyli dojechał do B i w nim wyjechał na półkole i skończyli je w E. Gdy je skończyli przeszedł do galopu na lewą nogę. Galopował tak przez literki KAFBM, wyjeżdżając przy tym wszystkie mijane narożniki. Przed M poczuł w pysku półparadę i zwolnił do kłusa którym poruszał się do E, gdzie przeszedł do stój. Po odczekaniu pięciu sekund ruszył stępem pośrednim, którym poruszał się aż do literki K, gdzie został wypchnięty do kłusa roboczego. Wyjechał narożnik i na krótkiej ścianie wyjechał na linię środkową. Szedł równo, po linii nic nie odwalając i zatrzymał się w X. Po wszystkim opuścił czworobok.
ztNadya - 2016-03-10, 17:27 Powinna to zrobić już dawno. Ostatecznie wcale nie wątpiła w swoje umiejętności, ale za każdym razem gdy chciała przystąpić do zdawania odznaki wypadało jej coś innego. Niekoniecznie ważniejszego, jednak przyćmiewało zdawanie odznaki. Tym razem jednak Nadya postawiła na swoim i przystąpiła do zdawania brązowej odznaki. W dzień zdawania przyszła do boksu po swojego wierzchowca - Prescription'a. Przywitała się z nim, pogłaskała, poczęstowała owocowym przysmakiem i zgarnęła na myjkę, gdzie przystąpiła do pieczołowitego czyszczenia. Gdy zakończyła oporządzanie, osiodłała go. Gdy Nadya uznała, że są gotowi zaprowadziła ogiera na rozprężalnię. Tam rozgrzali się w każdym chodzie, kładąc większy nacisk na figury i przejścia między chodami. Po rozgrzewce stępowali na luźnej wodzy w oczekiwaniu na swoją kolej.
PRZEJAZD
Gdy w końcu ta nadeszła Bravo poprawiła się w siodle, pozbierała zangersheide, nabierając stopniowo wodzy. Poprosiła Boya o stęp pośredni. Pilnowała energicznego rytmu i wyraźnego zaznaczenia kroków. Stępem pośrednim wjechali na halę, po której dwudziestodwulatka uważnie się rozejrzała. W X zatrzymali się, brunetka ukłoniła się i natychmiast poprosiła ośmiolatka o ruszenie, nadal stępem pośrednim. Przy C skręcili w prawo, dokładnie wyjeżdżając narożnik. Rosjanka posyłała swojemu wierzchowcowi półparady, które miały go dodatkowo skoncentrować i przypomnieć o jej obecności, starała się też jak najbardziej dopasować do niego pomoce.
Pomiędzy M i B przygotowała Boy'a do przejścia do kłusa roboczego, a gdy ten poszedł za jej pomocami, przechodząc do wspomnianego chodu, Nadya zaczęła anglezować, szybko znajdując rytm. Cały czas też starała się o utrzymanie równego tempa, nie tylko powstrzymując ogiera przed różnymi wybrykami, ale też starając się, by ten kłus wyglądał jak najlepiej w ich wykonaniu. W B odbili na koło w prawo o średnicy 20 metrów, do czego też zangersheide został wcześniej przygotowany przez ciemnowłosą. Gdy weszli na koło dwudziestodwulatka pilnowała aby utrzymali tempo i jednocześnie wpisali się w figurę. W połowie koła, na wysokości E kobieta powoli wróciła w siodło, utrzymując Presc'a w ustawieniu. Po zamknięciu koła ruszyli dalej. Znowu przed B Bravo przygotowała ośmiolatka do przejścia do galopu, dodając kilka półparad. W końcu w odpowiednim punkcie wypchnęła go do zagalopowania z prawej nogi, kierując się na wprost. Od razu ukróciła jakieś zapędy swojego podopiecznego do szaleńczego tempa, prosząc go raczej o umiarkowany galop.
Okrążyli galopem czworobok, jednak następnie pomiędzy H i C mieli przejść do kłusa roboczego. Znowu posłała ośmiolatkowi kilka półparad, w odpowiednim punkcie zwalniając go do kłusa roboczego, jednocześnie z podobną łatwością co wcześniej zaczęła anglezować, unosząc się z siodła zgodnie z rytmem zangersheide. Utrzymując tempo ruszyli dalej, teraz czekała ich zmiana kierunku. W M odbili na środek przecinając czworobok w kłusie roboczym anglezowanym, utrzymując tempo. Amazonka cały czas była skupiona i dbała także o koncentrację u Presc'a. Na razie szło im wyśmienicie i nie miała zamiaru tego popsuć. Ruszyli dalej w kłusie roboczym, tak jak za każdym razem starannie wyjeżdżając narożnik, by w A odbić na koło, tym razem w lewo o średnicy 20 m, ale w półsiadzie. Nadya nakierowała ogiera na koło, przechodząc do półsiadu, ale nadal podczas koła przykładając wszelkich starań do utrzymania płynnego tempa i zachowania ustawienia.Prescription Boy - 2016-03-10, 17:34 On nie miał nic przeciwko jakiemukolwiek ruchowi. Przydałoby się nieco rozruszać, ociupinkę zastane obecnie kości. No tak ludzie, ostatnimi czasy wiecznie zalatani jacyś, jednak co poradzić? Ogier dość krótko znał kobietę, by mówić o przywiązaniu, czy sądzeniu, że jest jego właścicielką, ale ucieszył się na jej widok. Bez oporów poszedł za kobietą na myjkę, gdzie spokojnie stał podczas wszystkich zabiegów pielęgnacyjnych. Po osiodłaniu ruszyli na rozprężalnie, tam dokładnie się rozgrzali, wykonując ćwiczenia w każdym chodzie. Potem stęp na luźnej wodzy i czekanie na wezwanie na główny czworobok.
PRZEJAZD
W końcu zostali za wezwani na główny czworobok, szybko przyjął nowe ustawienie, narzucone przez kobietę. Zaangażowany zad i który był motorem jego ruchu, oraz dosiadem i ręką naprowadzany był na kontakt. Kierowali się na czworobok stępem pośrednim, utrzymywał stałe, energiczne tempo, odpowiednie ustawienie oraz prosty tor kroku. Po otrzymaniu wstrzymujących pomocy, ogier płynnie z podstawionym zadem i pracującym pyskiem, zatrzymał się w X. Po ukłonie dziewczyny, ponownie stęp do przodu w kierunku krótkiej ściany. Ogier doskonale wyginał się w narożnikach, wokół łydek kobiety. W M płynnie wszedł w kłus, nie zapominał o zaangażowaniu zadu, kontakcie, prostym torze jazdy. Dojeżdżając do B odbił z kobietą na 20m koło w prawo, zamknęli te koło w tym samy punkcie co zaczęli i jednocześnie przeszli do galopu z prawej nogi. Długo galopowali, bo aż do H, gdzie ponownie po otrzymaniu pomocy zwolnił do kłusa. Mieli właśnie zacząć zmianę kierunku, prawidłowo wyjechany narożnik na przekątną i cały czas energiczny, równy kłus, na środku z pomocami dziewczyny zmiana nogi prowadzącej i dalej kłus. Ponownie wyjechanie narożnika i na krótką ścianę, gdzie odbili na koło tym razem w lewą stronę.Nadya - 2016-03-10, 17:43
PRZEJAZD C.D.
Po zamknięciu koła i powrocie pod ścianę Nadya zgrabnie wróciła w siodło, co poprzedziła dwiema półparadami, i utrzymując Prescription Boy'a w kłusie roboczym ruszyła dalej. Starała się cały czas utrzymać aktywne, równe tempo i pilnować wyjeżdżania narożnika jak najdokładniej. Sama była skoncentrowana i o to samo starała się u ogiera, co chciała osiągnąć przez półparady dodawane w odpowiednim momencie. W B odbiła na pół koła, do czego wcześniej przygotowała zangersheide Podczas wykręcania półwolty pilnowała utrzymania tempa i ustawienia, pracując jedną łydką na popręgu, a drugą za nim, co miało zapobiec wypadaniu Boy'a, a to z kolei zaburzyłoby figurę półwolty. Przed E, jeszcze na półwolcie zaznaczyła ośmiolatkowi zagalopowanie z lewej nogi. Kiedy Presc poszedł za jej pomocami, pochwaliła go krótko. Dalej kontynuowali galop po czworoboku, dopóki pomiędzy M i C Bravo nie zasygnalizowała mu przejścia do kłusa roboczego. Kiedy ogier bez problemów przeszedł do niższego chodu dwudziestodwulatka zaczęła anglezować, od razu znajdując właściwy rytm, zgrywając się ze swoim podopiecznym w kłusie.
To jednak nie trwało długo, w C brunetka delikatnie wróciła w siodło, dodając wcześniej półparady, by utrzymać zangersheide w skupieniu. Jak dotąd ich współpraca była owocna, radzili sobie z każdym wyzwaniem jaki stawiał przed nimi program. W E mieli się zatrzymać, do czego też wcześniej przygotowała ośmiolatka, by dokładnie w wyznaczonym punkcie go zatrzymać i utrzymać w nieruchomości w wyznaczony czas. Została na kontakcie, wiedząc, że zaraz muszą ruszyć dalej, od razu stępem pośrednim, co też zrobili. Kobieta dostosowywała tempo do danego chodu, jednak zawsze trzymała się równego środka, starając się, by Boy poruszał się równym, aktywnym, ale naturalnym krokiem. Przed K znowu półparady, by w punkcie posłać Prescowi łydkę do kłusa roboczego, a sama Rosjanka zaczęła anglezować w dobrze już sobie znanym rytmie. Utrzymując ogiera w kłusie roboczym ruszyła dalej, by w A wjechać na linię środkową, nieco go zwalniając, jednak nadal w kłusie. W X się zatrzymali, Nadya się ukłoniła. Poluźniła wodzę, po czym dodała łydkę Boy'owi do ruszenia stępem na długiej wodzy, którym zjechali z czworoboku.
Na rozpreżalni zadowolona z zangersheide Bravo rozstępowała go i odprowadziła do stajni, na krótki odpoczynek przed próbą na parkurze.
z/tPrescription Boy - 2016-03-10, 17:45
PRZEJAZD CDN.
Nie miał żadnych problemów na kole, prawidłowo się wyginał, zachowując odpowiedni kształt koła, trzymając stałe tempo kłusu. Po zamknięciu koło ruszyli dalej przed siebie kłusem roboczym, dojeżdżając do B odbili na półkoła, skupiony na pomocach kobiety, dawał się bezbłędnie prowadzić na przód bez cienia zawahania. W E tam gdzie mieli zakończyć półkoła, ogier po otrzymaniu pomocy od kobiety, przeszedł do energicznego galopu z lewej nogi. Odpowiednio w M po otrzymaniu sygnałów, ogier skrócił krok, przechodząc do kłusa. Koń cały czas był zaangażowany w pracę, skupiony, chętnie odpowiadał na pomoce wysyłane przez kobietę. Kiedy dojeżdżali do E w pełni skupiony, wiedział, że zaraz się coś wydarzy. Nie pomylił się, kiedy kobieta wysłała mu pomoce hamujące, bez błędów zatrzymał się w miejscu, z podstawionym zadem. Wypchnięty ruszył od razu chętnie stępem do przodu, długo nie stępował bo aż do K gdzie ponownie przeszli do kłusa. Wyjechanie narożnika oraz łuku i na linię środkową, utrzymywanie równego kłusa aż do X, gdzie się ponownie zatrzymali. Podstawiony zad i kontakt, a potem zjazd na długiej wodzy.