Seth - 2018-04-21, 21:12 Po raz drugi z rzędu wybrał się na rajd, tyle że nie na końskim grzbiecie. Wymagało to od niego ponownie załatwienia kilku spraw organizacyjnych, związanych z jego prawem jazdy - bo w końcu nie licząc jazdy rowerem miał niewiele okazji do nauczenia się kierunku jazdy obowiązującego w Anglii. A następnie ponieważ nie był upojazdowiony skorzystał z rozwiązania, które odkrył w zeszłym roku: wynajął samochód, a konkretnie pickupa marki Chevrolet. W ten sposób co prawda ominęły go wszystkie te dramatyczne wydarzenia, piękne widoki i sama przyjemność jazd na końskim grzbiecie (co go raczej cieszyło), ale droga, którą dotarł na miejsce obozu też była przyjemna, a co więcej mógł zabrać sporo rzeczy, tych potrzebnych (jak tequila) i tych mniej (jak namiot, czy śpiwór). Na miejsce dotarł niedługo przed pierwszymi jeżdżcami. Oczywiście tak jak w zeszłym roku twierdził przed sobą i przed każdym zainteresowanym, że jest tu tylko dlatego, że jest weterynarzem i jako lekarz, chociaż ten od zwierząt, od biedy może pomóc ludziom, na przykład udzielić pierwszej pomocy. Wypakował z samochodu wszystko co mogło mu się przydać i razem z całym tym majdanem związanym z rozbiciem pałacu (czyt. namiotu) i pokręcił się w coraz liczniejszej grupce jeźdźców, którzy już przybyli na miejsce, witając się z tymi, którzy byli mu skądinąd znajomi.
W końcu z tego tłumu wyłapał Ruth, która poprowadziła konia, na którym jechała do stajni/zagrody. Seth zostawił rzeczy i podążył za ni a. Już na pierwszy rzut oka widać było, że coś jest nie tak.
- Nie można cię spuścić z oka choćby na jeden dzień. Co się stało biedoto? - zapytał. O ile jego słowa dla postronnego obserwatora, a raczej słuchacza mogły się wydawać nieprzyjemne, jego delikatny i ciepły ton głosu wszystko zmieniał.Ruth - 2018-04-21, 21:37 Słysząc jego głos stała tyłem, tym samym nie mógł zauważyć jej spojrzenia mówiącego ''Kurwa, mam dość, chcę jakiś detoks czy coś'', mimo to cieszyła się z tego, że tu był. Tęskniła za jego bliskością, do czego oczywiście nie mogła się przyznać, dodatkowo miała mu dużo do powiedzenia. Bardzo dużo.
- Troublemaker. - Rzuciła krótko i spojrzała na niego zza ramienia, przy okazji cichutko wzdychając nad jego widokiem, nie mogąc w myślach zachwycać się jego widokiem. Jeszcze zaraz obok plakatów Justina Biebera zawiśnie. Kiedy Delfin przejęła opiekę nad Fallingiem ruszyła z trudem do Setha w pierwszej chwili wyciągając do niego ręce, zaraz jednak zabrała je zdając sobie sprawę - eluwa, jesteś we friendzonie!
- A Ty znów przyjechałeś ratować pijane towarzystwo gdy się skaleczą własnymi paznokciami? - Rzuciła dość cicho spoglądając na niego wymowie, bo dla kogo on tu niby przyjechał, jak nie dla widoków. No takie piękne góry i padoły! Znała doskonale jego tłumaczenie na wizyty na rajdzie, a finalnie i tak kończyło się to pogawędką z nią i kompletną ignorancją na potrzeby innych. NA POTRZEBY RÓF TEŻ!
- Możesz mi pomóc z nogą. - Westchnęła znów nawiązując do jego dawnych słów i lekko posmutniała. Chyba koniec tego dobrego.Seth - 2018-04-21, 22:16 Niech by się spróbowała nie cieszyć
No błagam cię, przy nim Justin Bieber to niedorobione dziecię.
Zagryzł lekko dolną wargę słysząc pierwsze słowo jakie padło z jej ust i widząc pierwszy gest, wyciągniętych do niego rąk, któy zaraz sotał przez nią skorygowany. Najchętniej wziąłby ją na ręce, czego nie uczynił z wiadomych powodów (friendzone). Jej słowa skwitował krótkim śmiechem.
- Nie. Przyjechałem ewentualnie ratować konie od pijanego towarzystwa. - odpowiedział, chociaż wiedział, że ktoś musiałby być bardzo pijany i bardzo szalony, żeby po pijaku pakować się na konia. Na trzeźwo też im można zrobić krzywdę, więc umówmy się, że przyjechał tu strzec koni. Chociaż oczywiście była to wersja oficjalna, nieoficjalnie przyjechał tu podziwiać pewne góry i padoły, za którymi zdążył się stęsknić, ale ćśś.
- Oczywiście. - odpowiedział, by posłużyć jej pomocą, chociaż czy w taki sposób jak tego chciała. Podszedł do niej, by pozwolić jej przeć na sobie cały jej ciężar, dzięki czemu mogli pokuśtykać. No co, przecież to normalne dla przyjaciół.
- To może ci gdzieś rozbijemy namiot, żebyś się mogła wygodnie położyć? - zapytał, prowadząc ją w miejsce przeznaczone pod pole namiotowe, gdzie oczywiście pozwolił jej wybrać miejsce na postój i rozbicie namiotu.Ruth - 2018-04-21, 22:30 Kiedy dokuśtykali do odległego bardzo od innych miejsca na namiot po prostu położyła się na trawce dając upust bólowi poprzez krótki syk. Kurczę, skoro on tu będzie oglądał góry i padoły, to ją też niezłe góry czekają. Położyła się na boku, opierając łokciem o podłoże i układając obolałą nogę o drugą z delikatnym grymasem.
- Możesz mi rozłożyć, przynieść piwo i wymasować plecki! - Rzuciła spoglądając na niego od dołu z lekko zawadiackim uśmiechem. No co, przyjaciołom w potrzebie trzeba pomagać, a potrzebą pierwszorzędną był tu alkohol i masaż... a! Jeszcze pozbycie się niewygodnego stroju! Ale z tym nie pomoże, basta! Nie zasłużył!
- Odwdzięczę się. - Rzuciła z lekko zawadiackim uśmieszkiem i oblizała wargę! Naleśniki czy leczo? Może też zaoferować pierwszorzędną kawę, albo ciastko! Ostatnio znów wróciła do codziennego gotowania, głównie przez Dalię - w końcu musi się dobrze odżywiać. A właśnie, co do dziewczynki... czeka ich ciężka rozmowa, lecz póki miał dobry humor trzeba było to wykorzystać. Nie była wcale pewna, czy przypadkiem nie postanowi jej po jej historii zostawić na lodzie. Właściwie to by się nawet nie zdziwiła.Anna Ross - 2018-04-21, 23:08 A nie? Jakoś ludzie też żyją stadnie, a nie czują potrzeby dominacji nad sobą. No dobra prawie Ale no bez przesady ! I co jeszcze? Może miała ją za to pochwalić? Na czele powinien stać najstarszy i najbardziej doświadczony, więc chyba Volano lub Fire. No zdecydowanie nie ona, brak doświadczenia i gorąca głowa to złe połączenie. Poza tym jaka stara? Ona też kiedyś będzie w jej wieku i będzie stara. Raczej że uznała za stosowne, nie chciała burd w swojej grupie i to skuli jej tymczasowego konia jeszcze. Jakby sobie coś zrobiła albo innemu koniowi, to Alex urwałby jej łeb za koszty. Stojąc w miejscu czy idąc stępem ciężko miałaby podbić raczej zadem, no ale. Jaki stary jaki stary ! Wiesz jak to mówią starość nie radość, młodość nie wieczność. Poza tym ona z tym podskakiwaniem w końcu źle skończy, bo trafi na kogoś silniejszego od siebie i zmiecie ją raz dwa. Kobieta od razu kiedy siwa odstawiła cyrki ściągnęła wodzę raptownie do siebie, przytrzymując mocno klacz w pysku. Jak ona po złości, to ona ma być potulna? Powinno to ściągnąć siwą od razu do pionu i niższego chodu, jak chciała zachować czucie w pysku :D Mówi że się nie da? Tereferę a będą dudki czy jakoś tak, odciągnięcie łokcia do wewnątrz i tym samym wodzy. Przy mocno krótkim kontakcie powinno od razu wykręcić łeb klaczy w tą samą stronę, ściągając ją na woltę - ciasną. Chciała zaryzykować wyjebanie się na niej? Wątpię. Utrzymała ją w stępie dopóki uznała za stosowne, dopiero jak ona zdecydowała że będzie kłus to był poprzez wysłanie jej stosownych pomocy. Inaczej robiła to co wcześniej, no może bez aż tak raptownego łapania za pysk. Reszta jednak nie zmienna, aż do skutku. Młode konie szybką się uczą, więc była szansa dla siwej. Sorki kochanie, ale pałeczkę władzy w tym związku to nie ty nosisz. Kłusując przed siebie zostali zaatakowani przed stado much czy tak kilka sztuk, ale szybko się od nich odpędziły. Tym sposobem dojechały do rzeczki. Przed nią zwolniła klacz do stępa i podprowadziła pod zbiornik. Skoro była taka odważna i hop do przodu, to niech teraz pokaże. Mocniejsza zachęta do wejścia do wody, a kiedy się w niej znalazły to pozwoliła klaczy na chwilę relaksu w niej. Potem wyprowadziła ją na brzeg po drugiej stronie, by kolejno przejść z nią do stępa i kłusa. Ostatecznie nawet na kilka chwil do galopu, jednak zwolniła na widok dzikiego stada koni. Trzymając ponownie klacz nieco krócej, nie będąc pewna jej zachowania do końca. Po ich minięciu trzymali się głównie w kłusie, by na krótko przed dotarciem do obozu zwolnić do stępa i to właśnie w nim dotarli do obozowiska.
Rozebrała klacz na jej kwaterze, podziękowała za wszystko i poszła w kierunku auta w którym przyjechały jej rzeczy. Po ich zabraniu ruszyła na poszukiwanie miejsca, gdzie mogłaby rozbić namiot. O dziwo dość szybko je znalazła i za ów czynność się zabrała.Seth - 2018-04-21, 23:09 Pomógł jej się położyć na trawie, tak aby było jej tak wygodnie, jak to tylko było możliwe, z uwagi na sytuację.
- Tak jest! - odpowiedział i prawie zasalutował. To wcale nie tak, że chciał absolutnie spełnić wszystkie jej życzenia. On tu jest od sprzętu, po piwko zawsze można skoczyć, a kto by nie chciał rozmasować Rófowych plecków? Wszstko to wpisywało się w obowiązki przyjaciea. Następnie skupił się na sprzęcie kobiety, który był już na miejscu, lub dopiero musiał po niego iść, gdyż cięższe toboły były nadal w busie. Chwila pracy nad namiotem uświadomiła mu, że coś tu nie gra. Nie, to wcale nie tak, że on się nie zna! Jest dzieciakiem z Kaliforni i niejedną noc spędził na plaży pod namiotem.
- Zdaje się, że twój namiot ma nienaprawialną w obecnych warunkach usterkę. Nie sprawdzałaś go przed wyruszeniem? - zapytał, jednocześnie posyłając jej uroczy uśmiech. - Niczym się nie przejmuj, zaraz coś zaradzimy. - dodał, po czym musiał ją na chwilę opuścić, gdyż jego sprzęt zostawił przy samochodzie. Pozbierał wszystko i objuczony jak wielbłąd ruszył z powrotem do Ruth, po drodze zahaczając o bus, gdzie zdaje się był skłąd alkoholu, więc załatwił też piwko dla kobiety, po czym ponownie się pojawił u Ruth. Rozjuczyłsię, po czym wyciągnął swój namiot. Jako, że Seth musi spać w dużych komfortach, inaczej na drugi dzień łpią go plecy, a dodatkowo miał miejsce, dlatego przywiózłze sobą wygodny namiot, w którym mogłyby się spokojnie zmieścić dwie dorosłę osoby i dziecko. Taki namiot rodzinny. Zabrałsię za jegu ystawianie, a po tym mozolnym trudzie i zabezpieczeniu całej kontrukcji wtoczyłdo środka swój śpiwór i zapewne śpiwór Ruth, który ustawił po drugiej stronie namiotu, żeby nie było.
- Ta dam! - pochwalił się swym dziełem. - I mam dla ciebie piwko. - powiedział, podając jej przyjemnie zimną butelkę, po czym zaczął urządzać się w swoich rzeczach. On wcale nie potrzebował zapasów z busa, gdyż jest zajebisty bo wziął lodówkę turystyczną, wypchaną tequilą i innymi alkoholami i płynami. Dał Ruth trochę swobody, chyba, że chciała teraz otrzymać swoje masowanko. Zdawał sobie sprawę, że w przeciwieństwie do niego ma na sobie ubiór jeździecki, więc pewnie będzie chciała się przebrać w coś bardziej odpowiedniego. A on podobno nie zasłużył (nie prawda!), więc nie będzie ingerował.Ruth - 2018-04-21, 23:26 Obserwowała jego działanie jedynie mówiąc ''Tak'', ''Nie'', ''Nie wiem''. Był w tym wszystkim taki uroczy, nic więc dziwnego jeśli zauważył na jej ustach rozczulony uśmiech. Podziękowała mu po rozłożeniu namiotu i na chwilę ukryła się w nim, by z trudem i cichymi sykami bólu przebrać się w legginsy i t-shirt, na który nałożyła bluzę i wróciła znów na powietrze chwytając za swoje piwo i powoli je sącząc. Zaraz jednak ostawiła je i usiadła niedaleko Setha, tak, by po położeniu trzymać głowę na jego kolanach. Tak też robią przyjaciele, a jednocześnie brakowało jej tej bliskości. Zamknęła oczy i nie dała się zepchnąć z jego kolan. Nie w głowie jej teraz masaż, choć liczmy na to, że później go dostanie.
- Moja rodzina prowadziła najlepiej prosperujący hotel w całym Zalakrosie... A to najbardziej turystyczne miasto Węgier. Moja matka urodziła mnie mając 16 lat... Nie znam ojca, wiem tylko, ze jest politykiem i biznesmenem pochodzenia rosyjskiego. Dopóki żyli dziadkowie wszystko było dobrze. Ale zginęli w wypadku jak miałam 15 lat. I wtedy poznałam Jana. To typ pasożyta, żerującego na łatwych przypadkach. A kujonka, nielubiana przez wszystkich za wszystko takim była. Nie wiedziałam wtedy, że moja matka od jakiegoś czasu dawała się przez niego już wykorzystywać... po prostu na niej zarabiał. - Odetchnęła mówiąc spokojnym, cichym głosem. Miejmy nadzieję dalej leżała na jego nogach bo to, w istocie, dodawało jej otuchy.
-Chciał seksu, dostał go, nie chciałam dziecka, dostałam je. A co najgorsze, to nawet je mi zabrał. Urodziłam ją mając 17 lat a dzień później zabrali mi ją z rąk i powiedzieli... Że to ONI, czyli moja matka i Jan będą jej rodzicami. Uciekłam do Anglii a spotkałam ją 3 razy w życiu, nie pozwolili mi na więcej. Przecież jestem jej siostrą Ruth, która jej nie kocha i dlatego nie chce się spotkać. Od pół roku mieszka u mnie, lecz dopiero teraz postanowiłam o nią walczyć. - Zbiła dłoń w pięść nabierając powietrza i zamykając oczy by powstrzymać łzy, które coraz liczniej napływały do jej oczu. Wtedy też się podniosła i spojrzała na mężczyznę ogromnymi, załzawionymi oczyma.
- Ja mam dziecko, Seth. - Powiedziała po czym zakryła twarz ręką i spróbowała powstrzymać się przed płaczem, który już i tak siał u niej spustoszenie. Bała się że ucieknie, że nie będzie chciał z nią rozmawiać skoro to ukrywała. Że stwierdzi, że jest idiotką i Bóg wie kim jeszcze. Ale musiała mu to powiedzieć. Tu, teraz. Za bardzo ciążyło jej to na sercu.Jasper Nowell - 2018-04-22, 00:04 On musiał natomiast poczekać, aż wszyscy jeźdźcy dotrą do obozowiska, żeby uwiecznić na fotografiach każdego z nich. Nie lubił, gdy ktoś był poszkodowany, toteż często w takich sytuacjach cykał jak opętany, a potem obrabiał zdjęcia po nocach, by oddać zadowalający, głównie siebie, efekt. Oczywiście klienci również musieli być zadowoleni, ale żeby w ogóle oddać im gotowy produkt, sam musiał akceptować go w stu procentach. Taki mały perfekcjonista.
Wkrótce zakończył robienie zdjęć, a po tym udał się do swojego auta, by szybko zrzucić fotografie na laptopa, a potem kopię zapasową na dysk zewnętrzny. Przezorny zawsze zabezpieczony, a za nic nie chciał utracić swojej pracy. Teraz miał ją na trzech źródłach i czuł się z tym odrobinę lepiej. Po zamknięciu samochodu i zabraniu z niego kilku strategicznych rzeczy, a także wielu tych, które przywiózł tutaj dla Collinsa i wręczył mu przy pierwszym spotkaniu, sam zaczął wypatrywać Delphine. To zadanie nie było bardzo trudne, mimo, że była chyba najniższą osobą wśród tłumu jeźdźców. Widział jak uporała się z rączym Fallingiem i z aprobatą pokiwał głową, kierując się w jej stronę. Zanim jednak znalazł się przy dziewczynie, uniósł ponownie aparat ku swojej twarzy i pstryknął kilka zdjęć – jak się domyślam – z zakrytą buzią brunetki.
- No dzień dobry. Widzę, że przeżyłaś – zaśmiał się i na powitanie pocałował ją krótko w policzek.Anthony Wayford - 2018-04-22, 00:08 Ponownie to na barkach Aaren spoczęło prowadzenie auta, tym razem podczas trasy mierzącej niewiele ponad 300km. Tony wciąż nie czuł się na siłach dlatego pozwolił sobie na to, by zająć miejsce pasażera, podczas gdy towarzysząca im Jess jechała na tylnej kanapie. Właśnie ze względu na jej obecność podróż niekontrolowanie im się wydłużyła, ale Tony nic nie mówił, mimo tego że postoje na siku były częstsze niż mógłby to zakładać...
Wreszcie jednak udało im się dojechać na miejsce i to nawet o całkiem sensownej godzinie, bo wygląda na to, że jeźdźcy dopiero niedawno dotarli na miejsce. Tony wysiadł z auta i zajął się rozpakowywaniem bagaży. Mieli ten komfort, że ubrania i inne tego typu rzeczy mogli zostawić w aucie, ale rozstawieniem namiotu wypadałoby się zająć już na początku, żeby potem się z tym nie szarpać.Kathrin - 2018-04-22, 00:12 Zgodnie z umową pojawiła się o wyznaczonej godzinie na miejscu, które zostało przeznaczone na integrację uczestników rajdu. Pierwsi jeźdźcy właśnie docierali na miejsce, podobnie jak inni niejeżdżący uczestnicy rajdu. Parkując samochód w przeznaczonym do tego miejscu wzięła ze sobą jedynie podręczną torebkę, klucze oraz bagaże pozostawiając w aucie.
Dostała jedynie krótką wiadomość od Lucasa, że już zbliża się do miejsca, w którym się umówili. Ubrana w jeansy i zwiewną bluzkę na ramiączkach nie zamierzała czekać przy aucie jak sierotka. Zrobiła sobie krótką wycieczkę po całym "kempingu" docierając do przygotowanych dla koni boksów. Sama ich obecność wywołała na twarzy blondynki szeroki uśmiech przywołując masę pozytywnych wspomnień.
Rozglądając się odgarnęła długie blond włosy z twarzy dodatkowo uważając przy tym na okulary, które miała na nosie. Nie sądziła, aby brunet miał problem z jej rozpoznaniem, chociaż kto wie... ;>Leanne - 2018-04-22, 00:12 Pomysł z przyjazdem na rajd konny wydał jej się trochę oderwany od rzeczywistości, ale nie mogła odmówić przyjacielowi. Co więcej uznała to za świetną okazję do poznania nowych osób, a w dodatku mogła nareszcie wyrwać się spomiędzy stosu książek i to dosłownie. Zalegały nie tylko w pracy w kartonach czekających na wypakowanie, ale też na biurku. Studiując medycynę Lea niemal cały wolny czas przeznaczała na naukę, naprawdę rzadko mając okazję zwyczajnie odpocząć i oderwać się od tego. A tutaj świeże powietrze, nocowanie pod namiotami i cała otoczka rajdu oraz integracji były czymś, czego zdecydowanie potrzebowała.
Udało jej się przyjechać na miejsce busem wraz z innymi niezmotoryzowanymi uczestnikami rajdu. Trzymając dość ciężką torbę na ramieniu przycupnęła sobie na jednej z drewnianych ławek rozglądając się dookoła.Brian - 2018-04-22, 00:19 Bolero tryskał energią, co było zrozumiałe, jednak starał się go trzymać w ryzach. Pozornie niegrożna rzeka sprawiła im sporo kłopotu, gdyż ogier po prostu nie chciał do niej wejść. Brian był bliski rezygnacji, zejścia z jego grzbietu i przeprowadzenia go w ręku. Na szczęście obserwując Leona i jego konia oldenburg w końcu się zreflektował. Brian zdawał sobie sprawę, że Bolero nie ma ochoty na dłuższe przebywanie w rzece, ale nie ma tak dobrze. Koniec końców byli na drugim brzegu rzeki, gdzie podjęli trasę najpierw w stępie, by przejść do kłusa. Krajobraz był idealny do kłusa, czy nawet galopu, a ich grupie nie dane było napotkać dzikich koni ( NIEDOBRY MISTRZ GRY), więc było spokojnie. Brian pozwalał ogierowi na żywy kłus, a nawet na galop, oczywiście po uzgodnieniu tego z resztą grupy, tak jednak, aby młodemu nie zabrakło sił.
W końcu byli na miejscu. Brian skierował się z Ravelem do jednej z przygotowanych zagród, gdzie go rozsiodłał, pobieżnie oczyścił i wynagrodził mizianiem i smakołykami. Zamknął zagrodę i z tobołkiem ruszył do busa, skąd wziął cięższy bagaż. Polowanie na miejsce na namiot czas zacząć.
Nie spieszył się z tym, ale w końcu znalazł właściwe miejsce. Problem w tym, że ktoś się już tam rozłożył. Miejsca jednak nie brakowało, a z oddali nie widział kto mu podkradł miejscówkę, więc brunet niewiele myśląc ruszył w stonę Anny i jej namiotu, w połowie drogi ją rozpoznając. To co innego kiedy była na zawodach, albo w innej grupie w terenie. Teraz miał rozbić namiot w jej bezpośredniej bliskości. Czy się wycofał, zmienił kurs, udawał, że tam nie idzie? A skąd.
To tylko namiot, miał tu tylko spać. Resztę czasu spędzi tam, gdzie będzie alkohol i zabawa. Przeszedł obok niej i jej namiotu i kawałek dalej porzucił rzeczy na ziemi i przystąpił do pracy, udając, że kobiety wcale tam nie ma.Aaren Wayford - 2018-04-22, 00:21 Trasa nie była wymagająca, bo przez większość czasu mieli nie tylko dobrą drogą, ale też i częste postoje za sprawą ciężarnej Jess. <3 W dodatku obecni w aucie pasażerowie nie pozwalali kierowcy na nudę i zasypianie przed kierownicą, dlatego w dobrym humorze i całkiem spranie udało im się dotrzeć na miejsce przeznaczone pod część integracyjną rajdu.
Parkując auto na wydzielonym parkingu Aaren zgasiła silnik i odetchnęła z ulgą mimo wszystko czując się odrobinę zmęczona całą tą wycieczką. Wszystkie bagaże mieli ze sobą, dlatego mogli swobodnie pozostawić je w aucie i zająć się jedynie znalezieniem miejsca pod rozbicie namiotu.
- Jak się czujesz?- Zapytała najpierw brunetkę, o którą w końcu miała dbać i przez wzgląd na ciążę to jej pierwszej poświęciła swoją uwagę. Następnie podeszła do bruneta stając tuż obok i przytulając się na krótką chwilę.
- Wszystko w porządku? Nie chcesz nic przeciwbólowego?- Mruknęła troszcząc się o swoją drugą połówkę, nie chciała aby czuł się pominięty poza tym to na nim bardziej jej zależało. Sorry Jess... Bastian Collins - 2018-04-22, 00:24 W końcu, po dłuższej chwili stępowania, udało im się dotrzeć do obozowiska. Sebastian chętnie zeskoczył ze swojego rumaka, któremu podziękował za wspólną akcję klepaniem po szyi i którego zaczął dokładnie oporządzać po zakończonym biegu. Jeśli była taka możliwość, to po rozsiodłaniu schłodził mu nogi i obejrzał konia ze wszystkich stron, chcąc sprawdzić czy nic mu się nie stało i, w razie czego, odpowiednio szybko zareagować.
Gdy już uporał się z tekinem, odstawił go na jedno z pastwisk, na którym mógł sobie odpocząć. Poczęstował go tam wieloma marchewkami, a następnie odebrał od Jaspera swoje rzeczy i powoli zaczał wypatrywać Elizabeth. Jeśli faktycznie ją zobaczył, podszedł do dziewczyny, z którą przywitał się krótkim buziakiem, a jeśli nie, to po prostu zaczął rozbijać dla nich namiot, by brunetka miała już gotowe lokum do rozłożenia swoich rzeczy. No gentleman!Seth - 2018-04-22, 10:08 Rozczulony uśmiech przyjął z zadowoleniem.
Kiedy namiot już stał, a w środku znajdowały się śpiwory i inne niezbędne rzeczy Seth dał kobiecie trochę prywatności, gdy weszła do środka, by się przebrać. On w tym czasie robił porządek w rzeczach, a na koniec wyciągnął przyjemnie chłodną wodę mineralną, by ugasić pragnienie, obserwując innych obozowiczów i podziwiając wspomniane góry i padoły, w słodkim akompaniamencie syków Ruth, dobywających się z namiotu. Byłoby inaczej, gdyby dała sobie pomóc, ale rzekomo nie zasłużył (duby smalone), więc niech teraz cierpi. Gdyby wiedział jaka czeka go rozmowa, sięgnąłby zdecydowanie po tequilę. Oczywiście pozwolił jej ułożyć głowę na swoich kolanach, z tych samych powodów: a) tak robią przyjaciele, b) jej bliskość była nowym narkotykiem, a mężczyzna na "narkotykowym" głodzie, to zły mężczyzna. To samo oczywiście tyczyło się niewyspania, kawy i alkoholu. Była to więc dla nieg przyjemna sytuacja. Dalej sączył wodę, niczego nie podejrzewając i może raz (całkowicie przez przypadek) jego dłoń wylądowała na jej policzku, po czym natychmiast ją cofnął. Kiedy zaczęła swoją historię mogła wyczuć, że poświęca jej całą uwagę. Co nieco o jej historii i rodzinie już wiedział, wiedział, że to skomplikowana sprawa, nie wiedział jednak jak. Coś się zmieniło, gdy zaczęła mówić o Janie. Seth delikatnie się spiął, ale zachowywał spokój i oczywiście nadal opierała głowę na jego kolanach, bo gdzieżby śmiał ją zrzucić.
Trudno mu było uwierzyć, że Ruth była kiedyś nielubianą kujonką, a może to po prostu przez stereotypy, które każdy ma w sobie, nie zdając sobie z tego sprawy, a do których mu obecna Ruth nie pasowała. Mogła wyczuć, że był coraz bardziej spięty. Dłonie zacisnął w pięści i oparł je o podłoże, a usta zacisnął, uwydatniając ostre rysy swojej szczęki, a jednak nadal się nie odzywał. Czuł jednak że coś w nim rośnie. Złość. Nie na Ruth oczywiście, ale na tego typa, który zrobił jej dziecko. Siedemnastolatce. Bo do tego dążyła ta historia. Seth przypomniał sobie jak wcześniej Ruth opowiadałą mu o swojej siostrze. Teraz ten obraz się zmianiał. Siostra stała się córką. Po ostatnich jej słowach nastąpiło milczenie z jego strony. Ponownie przechylił butelkę do ust, sącząc z niej wodę, jakby miała ostudzić jego emocje. Nadal był bardzo spięty, ale widząc te wielkie, załzawione oczy westchnął tylko i przyciągnął ją do siebie, żeby ją przytulić, nadal nic nie mówiąc, bo jeszcze nie był w stanie. Nie miał oczywiście zamiaru jej potępiać za to, że w wieku siedemnastu lat dała się oszukać i to skończyło się dzieckiem. Słyszało się takie historie: młoda dziewczyna zachodzi w ciążę, a jej rodzice zajmują się dzieckiem, udając, że jest ich. Chyba czytał nawet książkę, której fabuła tak się zaczynała. Potem doszło do nieszczęścia, ale miał wrażenie, że to co przeżył bohater książki to pikuś w porównaniu z rodziną Ruth. Mógł się na nią jedynie gniewać, że nie powiedziała mu wcześniej, ale widział ile kosztowało ją opowiedzenie mu wszystkiego.