To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Europa - [ANGLIA] Wiosenny rajd

Tate - 2017-04-14, 23:03

x GRUPA SZÓSTA x

W odpowiedzi na słowa brata jedynie wzruszyła ramionami dodając krótkie stwierdzenie.
-Niestety wypożyczona.-Po czym przysłuchała się słowom Nadyi i lekko przytaknęła.
-Pierwszy...dość krótko jestem w Anglii.-zagryzła wargę i kontynuowała drogę jak gdyby w zamyśleniu. Jej wzrok skierowany był w nicość dalej nawet po pokonaniu wału, dlatego zachowanie klaczy przy ptakach nieźle ją zdziwiło. Łapczywie złapała się kobyłkowej szyi, ręce wyciągając poniżej pyska i sprawdzając ją wodzami niżej, przy okazji mówiąc dość zdenerwowanym głosem.
-Femme, femme, spokojnie. Femi, csiii, jestem tu.-A następnie, o ile klacz się uspokoiła to pogłaskała ją po szyi i poprowadziła za resztą. Wolała teraz trzymać się deczko z daleka - w końcu nie jedzie na swoim koniu, a Femme nie zna jak własnej kieszeni.

Otello - 2017-04-14, 23:07

x GRUPA CZWARTA x

Po przejściu do stępa sapnął głośno i wypuścił nos do przodu i w dół, wyraźnie potrzebując chwili przerwy. Dzięki solidnemu galopowi jego chód wreszcie stał się bardziej swobodny, a co za tym idzie wygodny, choć ani jemu, ani Aaren nie było dane długo się tym nacieszyć. Podczas zjazdu Otello był skupiony na utrzymaniu równowagi, ale gdy Tony zaczął się mocować z ciemnowłosą palcatem, spojrzał nieufanie na ojca. I słusznie, bo palcat nagle strzelił i prawdopodobnie nawet klepnął w gniadego, co sprawiło, że błyskawicznie się spiął i uskoczył w bok. Na szczęście nie miał siły uciekać, więc skończyło się na głośnym fukaniu i chwili tańca. Po zejściu na plażę z powrotem się się uspokoił i ruszył za Soenem dopiero po otrzymaniu takiej prośby od Aaren.

Segreti - 2017-04-14, 23:14

x GRUPA TRZECIAx

Kobyłka była oddana Evie do granic możliwości w tym momencie. Pilnowała, czy nie ma w okolicy jakiegoś niebezpieczeństwa a jednocześnie też, czy nie grozi ono ze strony towarzyszy. Mimo, że była najmniejszym koniem w tej stawce to dałaby może radę i skoczyć. Nie miej jednak pokonała go wchodząc, wcześniej przechodząc do szybkiego i aktywnego kłusa. Trochę to kobietę wytrzęsło, co jest normalne na kucykach, lecz bez problemu pokonały przeszkodę hamując na jej górze i czekając na resztę, choć dla kucynki byli oni obojętni. Równie dobrze mogłaby sama sobie pojechać z Evą i by nie płakała. A tak duże konie narzucały szybkie tempo dodatkowo powodując, że kucynka widziała mniej pomiędzy ich wielkimi ciałami. Grrr.

Soendergaard - 2017-04-14, 23:16

x GRUPA CZWARTA x

Pozostawał niewzruszony nie robiąc sobie nic z tej przepychanki na górze, oni jak zwykle swoje. Stępując sobie aktywnie, co jakiś czas spoglądał na młodszego kumpla z boksu obok, czasem nawet smyrając go pokrzepiająco nosem po szyi.
Latający w powietrzu palcat też nie był wart uwagi, obudził się dopiero, gdy Tony poprosił go o galopu. Ruszając prężnie, czuł pod kopytami miękki i mokry piach oraz rozpryskującą się wszędzie wodę. Ucieszony z możliwości galopowania po wodzie, zadarł ogon do góry nadając nieco mocniejszego tempa. Ktoś tu się w końcu obudził. :lol2:

Aaren Wayford - 2017-04-14, 23:16

x GRUPA CZWARTA x

- Tak, stęskniłam się za Tobą podczas, gdy Ty romansowałeś z Harleyem.- wyjaśniła roześmiana, oczywiście nie mając mu tego za złe. Dawno nie widział kumpla i zwyczajnie chciał z nim pogadać, ją miał na co dzień, co nie oznacza, że można olewać żonę. :lol2: Ale jak widać żona potrafi upomnieć się o uwagę.
Chętnie podjęła zabawę z palcatem, nie chcąc dać za wygraną, co niestety nie skończyło się zbyt dobrze, bo palcat wylądował po chwili na Otello, chociaż go nie uderzył.
- Tony! - jęknęła i nie wahając się dłużej zdzieliła go po tyłku wspomnianym batem. A swoje dziecko oczywiście troskliwie pogłaskała po szyi, starając się uspokoić tego zawałowca. :lol2:
Z chęcią przyjęła propozycję kłusa, a następnie galopu, decydując się jednak na galop plażą bliżej lądu niż brunet, który mógł sobie pozwolić na szaleństwo związane z wodą.
- No proszę, grubasek uruchomił motorek!- zaśmiała się widząc kitę Soena w górze.
Finalnie oboje dojechali do miejsca, gdzie miało odbyć się ognisko, przechodząc do stępa udała się w towarzystwie Soena i Tonego na górę klifu, gdzie znajdowały się miejsca specjalnie przeznaczone dla koni i bungalowy.
Bat trzymając blisko siebie tak, aby przypadkiem nie stał się narzędziem zbrodni zsiadła z Otello, klepiąc go po szyi. Nie kazała mu długo czekać, sprawnie rozsiodłała wierzchowca, tymczasowo sprzęt odwieszając na ogrodzeniu. Ubrała go w kantar przy okazji chłodząc też nogi i finalnie wprowadzając na wybieg, gdzie razem z Soenem miał pod dostatkiem siana i trawy, a także wypełnioną wodą wannę.
Zabierając ze sobą cały sprzęt oraz ochraniacze zaniosła je do tymczasowej siodlarni zorganizowanej w jednym z bungalowów i dopiero wtedy rozejrzała się za Tonym, cały czas mając przy sobie palcat. (tak na wszelki wypadek) :lol2:
- Idziemy zobaczyć pokój?

Delfinek - 2017-04-14, 23:27

x GRUPA DRUGA x
Widząc zachowanie ogiera uśmiechnęła się przepraszająco do Anny i odjechała kawałek prowadząc ogiera w stronę mężczyzn, dokładniej po stronie Alexa. Tam przysłuchała się jego słowom i przytaknęła z lekkim uśmiechem na wspomnienie swojej pociechy.
-Untouchable to istny aniołek. Bardzo przyjemnie się z nią pracuje.- Następnie pogłaskała Scho po szyi, aby nie czuł się zaniedbany. W końcu to on jest jej pierworodnym, a raczej pierwokupnym. Uwielbiała tego ogiera, był jej mężem, kompanem, kochankiem i bratem jednocześnie mimo różnicy gatunkowej. Kierując się obok Aleksa spojrzała na fakt, że jedzie na klaczy i po raz kolejny odsunęła Scho na odpowiednią odległość, lecz dogodną do rozmowy. Najpierw zagaiła krótko do Valentino.
-To kiedy zabierasz córę do stajni? Jestem idealną niańką.-Zarzuciła kudłami za ramię i zaśmiała się krótko spoglądając na Alexa.
-Jak masz dziecko bądź widzisz potrzebę opieki nad czymś, to Tobie też pomogę.-Skwitowała z łobuzerskim uśmieszkiem i oblizała wargi patrząc na drogę w pobliżu. Przed nimi wyrósł jak spod ziemi wał. Spojrzała po swoich kompanach i westchnęła.
-Na zasadzie przepchnięcia pojadę pierwsza bo mogę mieć problemy. Jak coś to niech ktoś pojedzie w miarę blisko mnie aby Scho ruszył cztery litery.-Wypowiedziała patrząc ostatni raz po ludziach, w tym także po Amelie i Annie i dodała łydkę ogierowi wzmacniając kontakt i przechodząc do kłusa. Postanowiła przejść wał a nie przeskoczyć - w końcu nie do tego Scho stworzono. Przed samą przeszkodą dodała łydkę zachęcającą do wejścia na wał a już na nim dodała krótko po francusku do ogiera. -Dobra robota.

Otello - 2017-04-14, 23:36

x GRUPA CZWARTA x

Zagalopował u boku Soena, którego towarzystwo pomogło mu przełamać strach nawet gdy na ich drodze znalazło się ujście potoku. Otello na widok wody minimalnie się zawahał, ale widząc, że Soendergaard mu ucieka, postanowił za nim podążyć. Co prawda nie sposób było to nazwać równym przegalopowaniem przez wodę, bo całą szerokość zbiornika pokonał mało skoordynowanymi susami kłuso-galopu, ale już na lądzie zaczął galopować normalnie.
Wygląda na to, że po dokonaniu tego heroicznego czynu nastał już koniec tego koszmaru (przynajmniej do dnia powrotu); stępem wspiął się z powrotem na klif, gdzie został rozsiodłany i zaopiekowany. Natychmiast wytarzał się w piasku, czując się na tyle bezpiecznie przy Soenie by to zrobić, a później dorwał się do siania, przy którym wreszcie wrzucił na luz.

Anthony Wayford - 2017-04-15, 01:09

x GRUPA CZWARTA x

- Jesteś zazdrosna? - Zapytał z rozbawieniem, na uderzenie batem prawie nie reagując. Przez materiał bryczesów nie było to znowuż tak bolesne, co innego gdyby sieknęła go po gołej skórze, ale wtedy mogła być pewna, że by się na niej zemścił ;D.
W galopie przeszedł do stabilnego półsiadu, pozwalając ogierowi na swobodny, niewymuszony ruch do przodu. Im przegalopowanie przez ujście potoku raczej nie przeszkodziło w najmniejszym stopniu, więc po paru minutach dotarli wreszcie na miejsce. Stępem wjechali na klif, gdzie Tony zsiadł z grzbietu Soena i poklepał go po szyi, po czym idąc śladem Aaren, także rozsiodłał i oporządził konia. Następnie zamknął go razem z Otellem na wygrodzonym kawałku ziemi i podszedł do Aaren.
- Czemu nie - odparł, naraz lustrując brunetkę wzrokiem. - Po co Ci to? - Zapytał, spoglądając znacząco w kierunku palcata. Dla własnego dobra powinna go odłożyć, zanim wzbudzi w Tonym chęć zawłaszczenia tego przedmiotu :lol2: .

Soendergaard - 2017-04-15, 01:24

x GRUPA CZWARTA x

Galopował spokojnie, powoli się wyciszając i nawet nie zauważając tego potoku, więcej wody równało się większej ilości frajdy w przypadku Soena. Stępem wchodząc na samą szczyt klifu, wreszcie mógł odetchnąć. Rozsiodłany i pozostawiony na padoku, wytarzał się w piachu idąc śladem Otella, któremu później towarzyszył również podczas jedzenia siana. Był tak przyzwyczajony do obecności kumpla, że obaj byli niemal jak bracia, w swoim towarzystwie czując się najbardziej komfortowo.

Aaren Wayford - 2017-04-15, 01:26

- Raczej osamotniona.- odpowiedziała mu, z uśmiechem. O Harleya raczej nie byłaby zazdrosna, co innego o jakąś koleżankę. Niech tylko jakaś zacznie go podrywać, to nie skończy się to dla niej za dobrze. ;>
- To tak na wszelki wypadek.- spojrzała na palcat, jego końcówką zaczepiając najpierw dłoń bruneta, a później tors skryty pod materiałem ubrań. Po chwili darowała sobie zaczepki, bezpośrednio zbliżając się jeszcze bardziej. Masa krzątających się tu ludzi nie przeszkadzała jej w tym, aby przylgnąć do mężczyzny swoim drobnym ciałem.
Delikatnie zadzierając podbródek zajrzała mu w oczy, a zaraz po tym trąciła jego usta w delikatnym pocałunku. - Chodźmy już.- wymruczała łapiąc mężczyznę za dłoń.
- Chcę chwilę odpocząć i się przebrać, poza tym boli mnie tyłek od siodła.- dodała przejętym głosem, tak naprawdę nic jej nie bolało, ale może kochany mąż pomasuje? :lol2:

Nicole - 2017-04-15, 09:20

x GRUPA TRZECIA x
Słysząc rżenie tekina, mimowolnie uśmiechnęła się zerkając przez ramię do tyłu. Odpowiedź Devo, zdecydowanie ją zaskoczyła, bowiem jakby nie patrzeć gniadoszka nie wydawała się bardzo interesować ogierami. Pochylając się lekko do przodu, poklepała podopieczną i z zadziornym uśmiechem zagadała.
- Tak, tak. Ja rozumiem, że to może być wielka miłość i w ogóle. Tylko.. Nie wygodniej będzie zostawić to sobie na później? - o ile tylko rżeli było dobrze, ale co jeśli chcieliby poznać się nieco bliżej? :lol: Nicole oczywiście nie broniła jej poznawania kopytnych, czy też zawierania znajomości, ale wolała nie siedzieć podczas tego w siodle. Kto wie co strzeli pięciolatce do głowy? Jeszcze biedaka skopie w najmniej oczekiwanym momencie, a ona wyleci z siodła.
Hiszpanka nie nadużywała kontaktu, jednak zawieszenie się na wędzidle, nie jest przyjemne, nawet kiedy tylko subtelnie oddziałuje się wodzami. Coś czuję, że na następnym treningu będą musiały nad tym popracować. :v
Widząc, że dosiadem wiele nie wskóra, a nie chcąc szarpać się z KWPN'ką pozwoliła jej biec swoim tempem, licząc na to, że ta w końcu odpuści. Zaczynała reagować dopiero, kiedy znajdowali się za blisko konia przed nimi, lub młoda chciała wysunąć się na prowadzenie. Niech co z tego ma, nie?
Przy spotkaniu z kaczkami, amazonka wyrozumiale pozwoliła jej odskoczyć w bok, na wszelki wypadek czyniąc jednak próby uspokojenia kopytnej.
- Nie zgrywaj się, obie wiemy, że sie tego nie boisz, tak? - mruknęła spokojniejszym, nieco przyciszonym tonem.
Powoli poznawała sztuczki Devocatis, i zapewniam, że kiedyś doprowadzi ja do porządku, i zrobi z niej takiego kochanego konika, cieszącego się na widok właścicielki. :lol:
Kłusując dalej, zmieniła nogę, i ponownie odwróciła się przez ramię, zerkając na Briana (o ile ten zdołała utrzymać konia na tej właśnie pozycji.)
- Ładny ten twój Achałek. Po kimś z Orchardu? - zagaiła z łobuzerskim uśmiechem, wystarczająco głośno, aby chłopak zdołał ją usłyszeć. - Bo Twój, nie?
Ciekawiło ją, czy skarogniada, miałaby jakieś szanse w wyścigu, z tak nakręconym ogierem, jednak ryzyko poniesienia było spore. :lol: Sama lubiła takie wyzwania, ale kolega niekoniecznie musiał. Podejrzewała, że konie dostarczą im jeszcze atrakcji.
Zamilkła na chwilę, obrzucając wzrokiem ścieżkę, która jak się okazało ciągnęła się przez jeszcze spory czas. Nie martwiąc się więc na zapas, zerknęła w stronę Evy, która chyba po raz pierwszy się odezwała.
- Tak jak wspominałam, pierwszy na niej. - kiwnęła w stronę łba kobyły - No i pierwszy w Orchardzie. Wcześniej byłam już na paru rajdach, ale jakby to powiedzieć... Inny klimat, inne krajobrazy, inne ścieżki. - uśmiechnęła się, wspominając już przebyte rajdy.

Elizabeth White - 2017-04-15, 10:40

x GRUPA CZWARTA x
Na twarzy brunetki mimowolnie wymalował się wielki uśmiech. Spokojnie obserwowała jak Petit zmniejsza dystans do innych koni, następnie wysuwając się na prowadzenie. W żaden sposób nie próbowała jej hamować, korzystając z odrobiny adrenaliny, która najwyraźniej i jej i klaczy była potrzebna.
Na klif wdrapały się spokojnym galopem, a na szycie brunetka wróciła wpierw do kłusa, na następnie stępa. Poklepała zziajaną Petit po szyi w ramach pochwały i dała jej chwilę odsapnąć. Na plaże zjechały sobie stępem, podczas którego Kanadyjka odchyliła swoją sylwetkę do tyłu, nie chcąc zaburzyć równowagi gniadej.
Obóz był coraz bliżej, więc na dobrą sprawę została im ostatnia szansa na jakiś nieco spokojniejszy galop. Kanadyjka postanowiła pójść w ślady Tonego i Aaren, prosząc Coeur o jeszcze jedno zagalopowanie. Tym razem jednakże nie było mowy o ściganiu się. Odciążyła jej grzbiet półsiadem i pilnowała aktywnego tempa, ale jednocześnie nie pozwalała ekscytować się gonieniem innych koni. Gdyby tak się działo, sprowadzała ją na ziemię półparadą.
Ostatni odcinek do obozowiska pokonały stępem na dłuższej wodzy. Brunetka była kompletnie spokojna o zachowanie swojej podopiecznej, dlatego pozwoliła jej odrobinę się porozciągać - o ile ta oczywiście miała taką ochotę.
Po finalnym dojechaniu na miejsce, sprawnie rozsiodłała klacz , ubierając na jej mordkę kantar. Nie zapomniała o schłodzeniu nóg kopytnej zimną wodą, za grzeczne zachowanie nagradzając ją kilkoma marchewkami. Następnie odprowadziła Coeur na prowizoryczny wybieg, cały sprzęt odnosząc do siodlarni.

Saver - 2017-04-15, 12:57

x GRUPA TRZECIA x

Ogierowi niekoniecznie podobał się fakt że miał zamykać tyły, bo jak już to wolał jednak iść gdzieś po środku. Był typowym ogierem, któremu jednak nie biło przez to na mózg. Nie miej jednak pewnych zachowań nie da się wyplenić, a Lara też jakoś musi się nieco dostosować. Saverowi jak wspominałam niekoniecznie się to podobało, a że ważył więcej i pewnie posiadał nieco więcej siły to wymusił chociaż zbliżenie się do pań. Bardziej już preferował towarzystwo Evy i Serg, bo jakoś tak mniej narwani byli. Jednak Diego z Dragonem też byli dobrą opcją, bo raczej żaden z panów oprócz Chaosa się nie sadził. Trzymanie Sava w jego pobliżu mogłoby się skończyć klęską, bo oboje wbrew pozorom byli raczej skorzy do bójki. Znacznie lepiej się czuł w tym towarzystwie, by nie odpierdalać nic szczególnego pod kobietą. Karosz był przyzwyczajony do ciągłym treningów, ale odskocznia nawet jemu się należała. Ogier trzymał stałe tempo stępa, aż się zbliżyli do wału a nie rowu, bo to nie ten etap :lol2: Po łydce od kobiety przeszedł do kłusa, by wspiąć się dość gładko na górę.

Hell No - 2017-04-15, 13:13

O ile GRUPA DRUGA postanowiła pogalopować po wale, zanim jeszcze dobiegł końca, Hell także ruszyła wyższym chodem, mieszając się z końmi idącymi pod siodłem. O ile żaden nie wyszedł z propozycją ścigania się, bułana również nie rzucała nikomu wyzwania, w swoim tempie galopując do przodu i nawet nie brykając.
Gdy wał się skończył i przed klaczą ukazała się ulica, Hell zatrzymała się na uboczu i zaczęła skubać trawę czekając, aż jeźdźcy pierwsi przejadą przez ulicę. Gdy to zrobili, Hell sprawnie przeszła na drugą stronę razem ze źrebakami, by po wejściu na plażę nieco odłączyć się od grupy drugiej. Trzymając pewien dystans od reszty koni (nie licząc małych klaczek, o ile zechciały dotrzymywać jej towarzystwa) przemierzała plażę stępem i kłusem na zmianę, powoli zbliżając się do obozowiska. Na wzniesienie prowadzące na klif zaczęła wspinać się stępem jako pierwsza, jako że czuła, że szły tędy jeszcze konie z poprzedniej grupy.

Jessie - 2017-04-15, 13:26

x GRUPA PIERWSZA x

Po zjechaniu z klifu stępem, pozostał im już ostatni odcinek trasy, biegnący do samego końca wzdłuż linii brzegowej. Prawdopodobnie całą grupą pokonali go w większości kłusem i galopem, aż na ich drodze pojawiło się ujście potoku do morza. Wnioskuję jednak, że na Orliku nie zrobiło to żadnego wrażenia, skoro przedtem wszedł do morza; mogę chyba zatem założyć, że Jessie udało się przekłusować przez wodę bez większych niespodzianek, za co nie omieszkała pochwalić konia.
Niebawem z powrotem wspinali się na klif, tym razem stępem, by wreszcie zakończyć teren. Jess co prawda nie była szczególnie zmęczona, ale podejrzewała, że Orly chętnie skorzystałby z przerwy. Zatem zsiadła z niego, rozsiodłała i oporządziła, po czym wstawiła do prowizorycznej zagrody z przynajmniej jednym koniem, z którym się dogadywał (czyli pewnie Foudre i Watchmanem, skoro wszystkie należały do jej koni). Później poszła pomóc reszcie uczestników ogarnąć domki, które porozdzielała między osobami, jakie wyraziły chęć do nocowania w bungalowach. Gdy wszystko było już ogarnięte, weszła do swojego domku, prawdopodobnie już razem z Anais, Aidenem i Christianem. - Jak dzielimy się na pokoje? - Zapytała ich, wzrok skupiając przede wszystkim na Anais. Sypialnie były dwie, w każdym dwa jednoosobowe łóżka (które jednak można było spokojnie złączyć). Jej osobiście było wszystko jedno, z kim będzie dzielić pokój, dlatego zostawiła tę kwestię do rozwiązania swoim znajomym.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group