To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Korytarz skokowy

Harley Davidson - 2013-06-27, 21:36

Harley otworzył lekko usta ze zdumienia. Musi mieć mocny zad, jak z tak małego rozbiegu, jeszcze z kłusa skacze z takim luzem nad przeszkodą.
-Dobrze.
Delikatnie poklepał szyję ogiera. Puścił go chwilę wolno na halę, żeby sam pobiegał. Podwyższył przeszkodę do 50cm. Stopniowo będzie podwyższać ogierowi stacjonatę, nie za dużo, żeby nie doszło przypadkiem do jakiegoś wypadku. Znów postarał się skierować kasztana na miejsce na rozbieg. Tym razem Biegacz był luźno... Harley miał nadzieję, że tym razem się nie zawaha. W końcu ostatnia przeszkoda dobrze mu poszła... Biegł obok rudzielca, cmokając i zachęcając go go zwiększenia tempa. Najlepiej do galopu...

Anonymous - 2013-06-27, 22:08

Potrząsnął głową, po czym zaczął kłusować po hali. Z chwilą, gdy skapnął się, że mężczyzna go już nie trzyma ruszył galopem, wybijając przy tym zadem i machając łbem na wszystkie strony. Widząc, że mężczyzna odchodzi od drągów pocwałował w jego stronę, następnie zwalniając i wchodząc na koło. Bacznie obserwował jego reakcję. I weź tu takiego konia złap.
Harley Davidson - 2013-06-27, 22:21

-Kurde... Nie.
Chyba niczego się nie nauczył z biegania po stajni.
-Biegacz, chodź. Chociaż na przeszkodę no.
Spróbował do niego podejść, wyciągając dłoń ze środkiem przekupczym, znanym jako smakołyk. Ćwiartka jabłka stary... Chooodź! Harley drugą rękę miał w pogotowiu. Tym razem refleks go nie zawiedzie. Miał nadzieję złapać go od razu. Ale szanse były raczej marne... Gdyby miał bacik to jeszcze by go nakierował. A tak to słabo.

Anonymous - 2013-06-27, 22:25

Zastrzygł uchem i skierował uwagę na jabłko. Zwolnił do kłusa, a następnie się zatrzymał, po czym podszedł do mężczyzny. Zabrał smakołyk, po czym odskoczył i chrupiąc zaczął chodzić stępem. Pyszne. Gdy Harley zaczął za nim biegać, by go złapać ten unosił głowę i odwracał się bokiem do niego, wyginając łeb w stronę przeciwną.
Harley Davidson - 2013-06-27, 22:28

Harley mimo wszystko nie rezygnował. Wyjął drugi kawałek jabłka, trzymał go tuż przy swojej piersi - stąd bez zostania złapanym go nie weźmie. Gdyby ogier nie reagował, to sobie mężczyzna zanim pochodzi, dołoży kolejny smakołyk. Gdyby spróbował znów po niego skoczyć i odskoczyć, to mężczyzna da smakołyki dalej od niego, tak, żeby ich nie wziął .Przechytrzyć się łatwo nie da.
Anonymous - 2013-06-27, 22:42

Waa, drugi smakołyk. Przy nim chyba szybko powróci do normalnej wagi. Po chwili dołożył jeszcze drugi. Nie mógł przejść obok tego obojętnie. Zatrzymał się przed nim, jednak w pewnej odległości i wyciągnął głowę ku niemu. Patrzył proszącym wzrokiem wprost w jego oczy, przynajmniej tak mogło się wydawać. Skubnął go delikatnie w przedramię.
Harley Davidson - 2013-06-27, 22:52

-Musisz dać się złapać. Wtedy Ci dam.
Patrzenie w oczy i maślane oczka nic nie zdziałają! On się nie da. Cały czas czujnie obserwował ogiera. Przybliżył rękę dosłownie o kilka milimetrów, po prostu żeby zwrócić na nią uwagę ogiera, bo w końcu się ruszyła. Rękę jedną już miał przy łbie ogiera.
-Sorry, młody.
Złapał jego kantar, jeśli rudzielec stał spokojnie, to dostał smakołyki, Harley dopiął lonżę, delikatnie poklepał jego szyję i poprowadził go z powrotem na pole do rozbiegu.
Jeśli ogier się rwał, to Harley wykorzystał muskuły i spróbował utrzymać go w miejscu i na raz dopiąć lonżę. Uspokajał go też głosem. Musi wiedzieć, że człowiek ma prawo wyegzekwować swoje prawa. XD

Anonymous - 2013-06-27, 23:00

Skierował swoją wagę na ruchliwą dłoń mężczyzny, by chwilę potem zostać złapanym. Wspiął się na niewielką wysokość, później stojąc już spokojnie. Dał sobie podpiąć lonżę. W geście desperacji tupnął nogą, kwicząc i zadziewając głowę, kierując przy tym uszyska lekko do tyłu. On się nie zgadza.
Harley Davidson - 2013-06-27, 23:11

-Trudno! Tak bywa...
Poklepał lekko jego szyję. Coś za uczuciowy był wobec koni. Jeszcze go uznają za miękką kluchę! A tak być nie może, nie. Skierował Biegacza na miejsce do rozbiegu, prowadził go przy swoim boku. Zachęcił go do kłusa - nie pozwolił mu się zatrzymać, więc w stępie, to byli cały czas - potem do galopu... Mężczyzna przebiegł obok 50cm stacjonaty, mając nadzieję, że kasztan nie pójdzie za jego przykładem, tylko skoczy. Nie zostawił mu zresztą za bardzo miejsca obok siebie.

Anonymous - 2013-06-27, 23:25

Zakłusował, gdy mężczyzna przyśpieszył, a następnie zagalopował. Czy mu się zdaje, czy ta przeszkoda była... większa ? Zapewne tak. Tym razem do skoku wybił się nieco za daleko, przez to poleciał bardziej w dal niż w wzwyż. To się równało "skoszeniem" przeszkody i obiciem sobie nóg. Prawdopodobnie też zwaleniem najwyższego drąga.
Harley Davidson - 2013-06-27, 23:29

Mimo wszystko mężczyzna nagrodził ogiera, za odwagę chociażby. Poprowadził go jeszcze raz na przeszkodę - nie mogą skończyć negatywnie, bo to będzie demotywować ogiera do dalszej pracy.
-Dasz radę. Tylko odpowiednio się wybij.
Znów zachęcił go do kłusa, potem do galopu. Zachęcał ogiera do dalszego biegu na przeszkodę, w miejscu, gdzie powinien się wybić zacmokał, chciał pomóc mu wyznaczyć odpowiedni moment. Jeśli ogier zwalniał i w żadnym razie nie chciał iść na przeszkodę, to mężczyzna dawał mu stanowcze sygnały do ruchu naprzód... Ale nie nalegał jakoś specjalnie.

Anonymous - 2013-06-27, 23:40

Ładnie zmienił chody na coraz szybsze, po czym już ruszał na przeszkodę. Słysząc cmoknięcie w idealnym miejscu wybicia oczywiście wykonał polecenie i przeleciał szybko nad przeszkodą. Po wylądowaniu odczekał foulę, po czym strzelił potężnego baranka, wierzgając przy tym.
Harley Davidson - 2013-06-27, 23:45

Popuścił nieco Biegaczowi lonżę, gdy ten zaczął wierzgać. Uskoczył na bok, żeby przypadkiem nie oberwać.
-Dobrze. - powiedział, chwaląc udany skok.
Postarał się zwolnić kasztana, a kiedy ten wszedł w stęp nagrodził go fizyczną pieszczotą - pogładzenie szyi, tego typu rzeczy. Powiedział mu jeszcze kilka miłych słów i poprowadził ogiera do stajni.

[z/t]

*wybacz, że dalej tego nie ciągnę, ale mam jeszcze kilka osób do obskoczenia na fabule jutro i wolę skończyć dziś.

Anonymous - 2013-06-27, 23:50

Parsknął zadowolony z siebie, po czym wyszedł razem z Harley'em.

z.t

Samanta - 2013-07-04, 20:01

Przyszła wraz z Trustem, na korytarz skokowy, po drodze tutaj gładziła bez ustanku szyję klaczy. Przechodząc jednak do rzeczy... Włożyła jedną nogę w strzemię, drugą odbiła się kilkakrotnie od podłoża i... wylądowała miękko w siodle. Odetchnęła głęboko łapiąc za wodze i rozluźniając się. Dała klaczy delikatną łydkę, chcąc zmusić ją do zwykłego stępu. Nie wiedziała ile nie jeździła, więc chciała ją najpierw "rozruszać".


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group