Drew Pascail - 2016-05-08, 23:21 3
Odetchnął z ulgą, gdy Soul zwolnił przed mostem. Widocznie ta chwila szaleństw dobrze na niego wpłynęła, trochę się wybiegał, a Drew przypomniał sobie jak to jest galopować na wyścigowca, był więc dość zadowolony, dopóki jego uszu nie dobiegł komentarz z ust Leona.
Serio?
Coś takiego każdemu mogło się zdarzyć, wygląda na to, że koniom na tym rajdzie odbijało masowo. Poza tym mężczyzna był ostrożny, nikogo nie stratowali, nie? Mimo to nie skomentował zachowania Leona. Dostosował tempo do Sary i Alexandra, chwaląc Soula i dodając mu od czasu do czasu półparady.
Jak się okazało chwilę potem miał rację: siwek, na którym jechał Leon poniósł i facet został w krzakach, a koń pognał dalej. Nie mógł się powstrzymać i dołączył do Sary - wybuchnąlł śmiechem, bo cała ta sytuacja była komiczna. Ostatecznie Leon wrócił na ziemię i ruszył za swoim koniem. Drew miał mu zaproponować pomoc, ale skoro stwoerdził, że sobie poradzi sam, to niech sobie radzi, niech spróbuje dogonić siwka z buta.
- I kto to się chwalił, że nad swoim koniem panuje? - w końcu nie mógł się powstrzymać od komentarza.Aiden Craven - 2016-05-08, 23:30 1
Nie przejmując się konsekwencjami, jakie niosło za sobą sprowokowanie stada koni do szaleńczego galopu, w najlepsze kontynuował "wyścig". Będąc w swoim żywiole, ciągle poganiał Lorda do szybszego galopu, nie tylko ściskając jego boki łydkami, ale również wysyłając go "z łokcia" i entuzjastycznymi krzykami nad uchem zachęcając go do przejścia w szaleńcze tempo <3. Całkiem spodobała mu się ta zabawa, dlatego nikogo nie powinno zdziwić, że był uśmiechnięty od ucha do ucha, nie posiadając się z radości. Nie chciał jednak zamęczyć swojego konia, dlatego w pewnym momencie podniósł prawą rękę do góry, komunikując galopującej za nim reszcie, żeby zaczęli zatrzymywać konie. Sam ściągnął wodze, odchylając się lekko do tyłu, abym zmienionym środkiem ciężkości zwolnić konia i wreszcie zatrzymać srokatego do kłusa, a następnie stępa. Nie chciał przecież go wykończyć, ale kiedyś muszą to jeszcze powtórzyć, koniecznie!Soul Eater - 2016-05-08, 23:32 3
Parsknął zadowolony. Choć kilka koni, w tym kucyków nadal galopowała on już zdążył się całkowicie uspokoić. Taka przebieżka mu na razie wystarczała, no i nie był pewien ile jeszcze drogi go czeka. Przez jego mały wyścig z gniadym zapanował lekki chaos, był nawet trochę dumny z siebie, że to po części on go zapoczątkował. Reagował na półparady lekko się zbierając i dalej kłusując niezmiennym tempem. Wtedy też przed oczami mignął mu siwy ogier. Bez jeźdźca. Kary zastrzygł uchem, zerkając na siwka kątem oka, bo ten jakby nigdy nic kłusował sobie przy reszcie grupy, nawet nie przejmując się tym, że jego pasażer idzie za nimi. Parsknął w jego kierunku, mu jeździec nie przeszkadzał, więc nie miał po co go wysadzać z siodła.Alexander Sahajev - 2016-05-08, 23:33 No cóż, Alexander jechał teraz już starając się panować całkowicie nad Daiquiri i mieć go na krótkiej smyczy, mimo, że miał luźne wodze i mógł iść całkowicie swobodnie. Znów zaczął się bawić kosmykiem jego grzywy, no cóż, takie przyzwyczajenie z bramek startowych. Całkowicie olał Leona, bo skoro ten nie wie jak postępować z wyścigowcami i jaki mają charakter, no to on z kretynem się kłócił nie będzie bo zniży się do jego poziomu. Skoro tak zasiedział się w swojej grupie to może nie zauważył że inne idą na tyle, aby w razie jakichś wszelkich wypadków dało się swobodnie wszystkich wyminąć, no ale cóż.
Następnie zerknął na Sarę która uśmiechnęła się do niego, co odwzajemnił grzecznym podniesieniem kącików ust do góry. Wzruszył ramionami na jej słowa, miał w dupie zdanie innych o to jak postępuje. On się nie wtrąca do ich klasycznych jazd, więc niech oni się nie wypowiadają na temat jego koni wyścigowych. Sara stanęla w jego obronie, lecz nie było takiej potrzeby.
Po chwili dopiero zauważył jakie zamieszanie się zrobiło, a koń Leona od razu ruszył gdzie pieprz rośnie zrzucając swojego właściciela na gałąź. Uniósł brew do góry, po czym dał łydkę kasztankowi, a gdy usłyszał stwierdzenie Drew zwyczajnie śmiechnął.
- Miłego dnia Leon. - stwierdził mijając naszą nową stajenną wiewiórkę. A zapowiadało się tak dobrze. Spojrzał na towarzyszy z jego grupy. - Przyspieszamy? - zapytał dając swojemu ogierowi pozwolenie do przyspieszenia do lekkiego galopu. Co on się będzie, to rajd. Nie będą się ciągle ślimaczyć, a jak konie pobiegają pod kontrolą to nie zmęczą się aż tak bardzo a i wyszaleją się po wsze czasy.Devon Heir - 2016-05-08, 23:34
Grupa 2
Kopytny kroczył żwawym tempem, po chwili odrobinę przyspieszając, by dogonić Sebastiana. Strzygąc uszami, z nijakim zainteresowaniem zmierzył sylwetkę mężczyzny oraz konia, na którym się przemieszczał. Popisy Chaosa nie robiły na Maślanym żadnego wrażenia, nawet nie zachęcały go odrobiny swawoli. Nie czuł potrzeby popisywania się przed innymi, więc parskając raz po raz, leniwie mielił w pysku wędzidło. Kątem ślepia spojrzał na kasztankę, całkowicie ignorując jej jeźdźca. Nie było niczego dziwnego w tym, że konie interesowały go zgoła bardziej od ludzi. Powitał ją stłumionym rżeniem, zaraz odwracając się i przenosząc wzrok na trasę przed sobą. Mimowolnie przysłuchiwał się rozmowom ludzi, ale nawet nie próbował zrozumieć o co im chodzi. Uszy izabelowatego przemieszczały się w różnych kierunkach, wyłapując głosy lub coraz to ciekawsze dźwięki.
Otrzymując odrobinę więcej luzu, mechanicznie odrobinę przyspieszył, jednak nie zdołało to niczym zachwiać. Ot poczuł, że może wyzwolić z siebie większą energię, lecz daleko mu było do kłusa.Nadya - 2016-05-08, 23:35 Brawo, Zetka!
Nie naciskała na niego i dała mu czas, żeby się mógł zastanowić przed wejściem na most. Gdy już na niego wszedł ku uldze kobiety ruszył dalej rażnym kłusem. Nadya pochwaliła ogiera za przekroczenie przeszkody w postaci mostka, a gdy Anglik przeszedł w rozważny galop - co mu się chwali - mocniej przytrzymała się siodła kolanami, przybierając właściwą pozycję. Szybko nadgonili stracony przy próbie przejścia przez most czas, i znależli się w pobliżu swojej grupy. Musiała przyznać, że ze swojej perspektywy galop na grzbiecie młodego anglika był bardzo przyjemny, na twarzy Bravo pojawił się szeroki uśmiech. Cały czas jednak pilniwała tempa, tego, żeby Zetterholm nie zaczął szaleć i żeby kogoś nie stratował, chociaż na to była nikła szansa.Nathalie Wheller - 2016-05-08, 23:39 7
Natka wciąż prowadziła Moon w pewnej ręce nie dając jej sposobności do szaleństw wśród innych koni. Wybiega się kiedy indziej, na torze. Teraz wolała jechać spokojnie, ew. zakłusować.
- Czy ja wiem, mój jest normalny. - mruknęła w jego stronę, odpowiadając na jego stwierdzenie. Taka była prawda, co z tego że miała sześć lat jakby mogło jej zaraz odwalić i kolejna osoba zostałaby poniesiona ni stąd ni zowąd. A Angielka była grzeczna i Nath póki co nie musiała się obawiać o niewiadomoco.
- Mhm. - skwitowała krótko, bo nie wiedziała w sumie co ma odpowiedzieć. Sama planowała kupić konia, ale jeszcze nie wiedziała czy jakiegokolwiek dopasowanego do niej znajdzie, przetrenowała kilka ale żaden nie przypadł jej do gustu. Kto wie, może będzie to właśnie Blue? Zobaczymy.
Zerknęła przed siebie uważnie obserwując inne grupy. Zrobiłsię lekki chaos co poniektórych, a jeden koń nawet poniósł swojego właściciela na drzewo, no, ale oni na szczęście nie mieli takich problemów i mogli dalej jechać w spokoju jako jedna z ostatnich grup.Windsor - 2016-05-08, 23:41 Grupa 1
Hayley mogła czuć się bezpiecznie - chociaż wszystkie konie z ich zastępu poszły w galop, w tym również Windsor, to nie było w tym niczego mrożącego krew w żyłach. Podobnie jak poprzedzająca go klacz, wałach galopował spokojnie, chyba nie wiedząc, o co tak właściwie chodziło wszystkim dookoła - biegł, bo nie chciał zostać sam. Z postawionymi na sztorc uszami parł do przodu wolnym, kołyszącym galopem, zaledwie potrząsając łbem w wyrazie radości, która na niego spłynęła po przebiegnięciu kilkudziesięciu metrów. Wciąż był jednak daleki od brykania lub przyspieszania, ignorując cały świat, w tym zrozpaczoną Hayley kurczowo trzymającą się jego grzbietu. Na pewno na długo zapamięta sobie ten teren.Monroe - 2016-05-08, 23:42 6
Wzmagała zainteresowanie sobą za każdym razem kiedy uznawała, iż jest to konieczne. Wykonywała wówczas delikatne półparadki, dodając przy tym łydkę, by kobyła nie zapominała o aktywnym marszu. Podczas samego terenu jednak, poza tym że wymagała od konia kontaktu, pozwalała jej rozluźnić się i odpocząć, prosząc jedynie o posłuszeństwo. Podziwiała wówczas okolicę, słuchała szumu rzeki czy śpiewu ptaków, konia traktując w dużej mierze jak towarzysza spaceru niżeli zwierzę, z którym musi coś robić. Mimo wszystko jednak była czujna. Pamiętała, że konie to zwierzęta uciekające i stadne, choć mimo tego pilnowała odległości. Nie zgadzała się wszak na jakiekolwiek bunty czy niezadowolenie, pozwalając klaczy złapać własny rytm. Oczywiście w granicach rozsądku, nie godząc się na to, by zwierzę dyktowało warunki. Przy każdym podbiciu zadem dodawała więc łydkę, zwracając uwagę konia na siebie również za pomocą dosiadu. Ponad to poprosiła jeźdźca za sobą, by pilnował odległości, zwyczajnie nie czując przyjemności z jazdy na zdenerwowanym koniu. Jak jednak powszechnie wiadomo w terenie zdarzyć się może wszystko. Odruchowo, czując drgnięcie Scandic, odchyliła plecy do tyłu, przygotowana na jawny skok w przód, ale na szczęście nic takiego nie nastąpiło, a kobyła nie zerwała się do galopu. Monroe więc poklepała ją po szyi delikatnie i przejechawszy przez mostek, ponownie skierowała konia do zastępu.Anonymous - 2016-05-08, 23:44 1
Galopował przed siebie niemal lecąc, a przyspieszany przez jeźdźca jeszcze bardziej podkręcał tempo pędząc jak rasowy wyścigowiec. Wiatr rozwiewał jego bujną grzywę, przez co wyglądał jeszcze zabawniej. No ale przynajmniej nie miał grzywki na oczach i wszystko widział. Za punkt honoru obrał sobie dogonienie Truskawki, co w takim tempie w końcu mu się udało. Szalejące kucyki na samym czele rajdu, tylko on szalał pod kontrolą i nie próbował pozbyć się ciężaru z grzbietu. Aiden ściskając go łydkami i pospieszając głosem sprawił, że kuc galopował tak jak jeszcze nigdy w życiu. Mała wyścigówka w akcji, a rudej jego towarzystwo na przodzie pewnie się nie podobało.
W końcu jednak przyszedł koniec szaleńczego pędu i reagując na działania jeźdźca zaczął zwalniać. Oddychał szybko przez rozdęte nozdrza. Zmęczył się trochę, ale za to jaki był szczęśliwy! Zwolnił w końcu do stępa, a grzywka z powrotem opadła mu na oczy. Szastnął bujnym ogonem o swoje boki i odetchnął głośno.Zetterholm - 2016-05-08, 23:45 Najgorsze mieli za sobą, bo w sumie drugiego mostu raczej nie spotkają i nie trzeba będzie znów szaleć w objęciach jakiejkolwiek wody. Taaa... powiedział jadąc nad jezioro. Ciekawe co będzie się działo tam, może jak nie będzie nikt go zmuszał do wchodzenia, to w końcu sam wejdzie sprawdzić co ciekawego się tam dzieje i pobrodzi troszeczkę.
Próbował się skupić na tym gdzie ma jechać i jakie komendy wydaje mu jego jeździec, jednakże było to ciężkie w panującym zewsząd chaosie. Jechał równym tempem, takim, na które pozwalała mu Nadya, czyli lekkim galopem zwracając uwagę na resztę stawki. Był wyscigowcem, umiał wymijać i był tego nauczony więc Rosjanka nie musiała się obawiać że na kogoś wpadnie lub ktoś wpadnie na niego.Sara - 2016-05-08, 23:51
Grupa 3
Właściwie nie chodziło o obronę bruneta. Instruktorka po prostu bardzo nie lubiła takiego zachowania, dlatego nie omieszkała zareagować na postępowanie Leona. Mężczyzna nie przypadł jej do gustu i pewnie się to nie zmieni. Dla blondynki pierwsze wrażenie było bardzo ważnym elementem, zaś jeździec siwka, jej skromnym zdaniem, wywarł na wszystkich paskudne pierwsze wrażenie... choć może powinna ustać to za drugie wrażenie? Tak czy inaczej stwierdziła, że woli sobie już nie zakrzątać głowy tym osobnikiem, szczególnie po jego niewybrednej pyskówce w kierunku Amerykanki. Zamilknęła na moment, jedynie przyglądając się Leonowi, który ostatecznie sam poradził sobie z zejściem z gałęzi, lecz po chwili znów zaśmiała się cicho, bowiem komentarz Drewa nie mógł zostać zwyczajnie niezauważony.
-Nie zmęcz się, kiedy sam zaczniesz galopować po konia.- mruknęła, mijając blondyna. Westchnęła krótko i wyprostowała sylwetkę, mrużąc na chwilę oczy, bowiem tempo stało się tak leniwe, że mogła sobie na to pozwolić. Gwałtownie rozchyliła powieki, kiedy tylko usłyszała pewną propozycję.
-Dasz radę ich dogonić, stary?- zwróciła się do swojego wierzchowca, pochylając się lekko i przyjemnie miziając jego szyję. Prostując ciało, odchrząknęła cicho i skinęła lekko głową. Właściwie nie widziała w tym przeszkód, pamiętała tylko o tym, że jej koń raczej nie był stworzony do wyścigów. Subtelną pomocą poprosiła Amaretto o żwawy kłus. -Tylko po mnie wróćcie, jak zostanę na szarym końcu.- poprosiła, uśmiechając się zawadiacko. Po kilku krokach kłusa, wykonała półparadę przygotowującą i wysłała ogiera do galopu, od razu zajmując się skontrolowaniem jego tempa. Nie chciała go przecież zmęczyć, tylko odrobinę wyładować jego energię, więc pierwsze kilkanaście kroków w swobodzie, a później przy większej kontroli tempa - o ile doszli do konsensusu.Daiquiri - 2016-05-08, 23:54 Daiquiri był głęboko nieświadomy tego, do czego doprowadził swoim zachowaniem. Z punktu widzenia ogiera niewinna zabawa szybko przerodziła się w niebezpieczną sytuację, ale on ze swoim jeźdźcem byli już ponadto - spokojnym kłusem robili nawrót, mijając pędzące w drugą stronę, pojedyncze konie. Kasztan jedynie zastrzygł uszami, chwilowo nie mając ochoty na wznowienie biegu. Spoglądał jedynie w stronę Soula, z którym się ścigał, już teraz wiedząc, że karus może zostać jego godnym, przyszłościowym rywalem, choćby w treningowych sparingach :>.
Grzecznie wrócił na swoje miejsce w zastępie, skąd spoglądał na inne konie, od czasu do czasu krótko parskając i potrząsając łbem. Był znacznie bardziej rozluźniony niż na początku terenu, ale to dobrze - mniejsza szansa na to, że znowu coś strzeli mu do głowy. Co więcej! Wyglądał na bardzo dumnego z siebie, że rozruszał towarzystwo!
Wkrótce ponownie przeszli do galopu, tym razem kontrolowanego; choć z początku Daiquiriego niemiłosiernie kusiło, aby zacząć rywalizować z losowym koniem, ale gdy żaden z nich nie podjął wyzwania, a Alexander studził jego zapał, pozostał w dość wolnym galopie.Anais - 2016-05-09, 00:04
Grupa 1
Ciemnowłosa była wyraźnie zadowolona z zachowania swojego podopiecznego, więc kiedy tylko posłusznie zwolnił, w ramach nagrody poklepała go po umięśnionej szyi, a nawet posmyrała po nasadzie grzywy. Uśmiechnęła się pod nosem, zadowolona z faktu, że udało im się opanować sytuację. Im, ale co resztą? Marszcząc delikatnie brwi, rozejrzała się za pozostałymi. Wpierw spostrzegła ewidentnie zwalniającego Aidena, więc odetchnęła z ulgą, mimo że od początku widziała, że chłopak ma z tego nieograniczoną frajdę. Bardziej przejęła się losem Hayley, której kopytny wciąż galopował - co prawda jego galop był do ogarnięcia, ale biedna jasnowłosa najwidoczniej nie wiedziała jak to ugryźć. Anais przygryzła więc wargę i dokładając łydki, poprosiła Brysia o nieco szybsze tempo, którym zbliżyła się do białowłosego. Potem ponownie zadziałała dosiadem, nieco zwalniając kopytnego, by mniej więcej wyrównał swój krok z krokiem łaciatego kucyka. -Da sobie radę czy jednak jej pomóc?- spytała z lekkim przejęciem, spoglądając pytająco na Aidena. Właściwie nie wiedziała, co powinna zrobić w tej sytuacji, wiedziała jednak, że kiedy w pobliżu znalazł się wolno biegający ogier, powinna przejąć nad swoim podopiecznym większą kontrolę, co też zrobiła, by uniknąć przykrych konsekwencji nieuwagi jakiegoś jeźdźca.Drew Pascail - 2016-05-09, 00:10 - Jasne. - zgodził się na propozycję powrotu do galopu, tym razem jednak zrównoważonego. Soul Eater chyba się wyszalał, ale ponieważ teraz tempo miało być rozsądne, jako wyścigówcem pewnie dotrzyma kroku reszcie. Drew miał tylko nadzieje, że starczy mu sił do końca trasy.
- Masz to jak w banku. - zapewnił Sarę z lekkim, przyjaznym śmiechem. Kłusował z kaloszem jeszcze przez chwilę, po czym dodając łydkę zasugerował mu przejście w galop, narzucając mu spokojne te,po. Przez chwilę obawiał się, że Daiquiri i Soul znowu zaczną iście wyścigową rywalizację, ale skoro ten pierwszy trzymał się wyznaczonego tempa, to i Soul nie powinien mieć z tym problemów. Ponownie postarał się przybrać pozycję wyścigową, nie wybijając folbluta z rytmu, poklepał go po szyi, uważał na ich tempo. Gdy ruszyli pewnie gdzieś po drodze zdążył pomachać Leonowi, który próbował dorwać swojego konia.