O obecności Ryann przekonał się na długo przed tym jak został przez nią dostrzeżony. Mimo to nie podszedł do niej od razu tak, jak miał to w zwyczaju czynić ze swoimi znajomymi. Pozwolił sobie na to, aby poobserwować dziewczynę przez dłuższą chwilę. Dokładnie pamiętał ich pierwsze spotkanie, noc w domku i jej tajemnicze zniknięcie nad ranem, którego nawet nie zauważył, będąc zbyt zaspanym. Była osobą, o której trudno zapomnieć i chyba nie trzeba wspominać o powodzie, który był wręcz oczywisty, choć może mało pochlebny. Postać Ryann jednak budziła zainteresowanie w Aidenie nie przez chorobę, a przez całokształt jaki tworzyła. Był ciekaw jak zareaguje na jego widok, czy zechce w ogóle zamienić z nim słowo po tym, jak widział ją chyba w najgorszym wydaniu. Dla wielu ludzi było to nie do przełknięcia, chociaż dla osiemnastolatka nie stanowiło to żadnej sensacji. Nikomu nie powiedział o spotkaniu z Ryann, nawet najbliższym przyjaciołom, z którymi dzielił się wszystkim. Coś mu podpowiadało, że będzie lepiej, jeżeli zachowa to dla siebie.
Właśnie wtedy, kiedy się nad tym zastanawiał, spojrzenie dziewczyny skrzyżowało się z jego spojrzeniem. Wyglądała na zaskoczoną, dlatego uśmiechnął się zachęcająco, nie wyglądając na zakłopotanego tym, że został niejako przyłapany na podglądaniu. Nie czekając na jej kolejny krok, sam zebrał się na to, aby podejść i zająć miejsce obok. Zachował pewien dystans, ale tylko dlatego, że w ten sposób było mu prościej rozmawiać. Lubił utrzymywać kontakt wzrokowy albo przynajmniej widzieć zachodzące zmiany w mimice rozmówcy.
- Cześć. Nie przeszkadzam? - Przywitał się, od razu postanawiając jako tako wybadać dzisiejszy nastrój dziewczyny. Może wcale nie miała ochoty z nikim rozmawiać, chociaż z daleka wyglądało na to, że była w o stokroć lepszym stanie niż ostatnio.Ryann - 2016-09-13, 17:10 Spostrzegłszy uśmiech na twarzy chłopaka uniosła niepewnie kąciki swoich ust, lecz nie był to zupełnie szczery gest. Było w nim coś wymuszonego, czego jednak nie dało się dostrzec tak od razu. Nie było jednak czasu na dłuższe i dogłębniejsze oględziny, bowiem po chwili ciemnowłosa odwróciła wzrok i spuściwszy lekko głowę, odwróciła się. Z jej ust wydobyło się ciche westchnienie, które było jednym z elementów zagłuszających stłumione kroki. Nie spodziewała się, że chłopak podejdzie bliżej, toteż wzdrygnęła się lekko, gdy kątem oka dostrzegła ciemny cień tuż przed sobą. Niestety w tym kontekście Ryann jest bardzo strachliwa. Jest mocno wyczulona na czyjś obecność i każde zaskoczenie wywołane właśnie tym czynnikiem przeżywa dwa razy mocniej. Zmierzyła dyskretnie sylwetkę, którą tak naprawdę zdążyła już poznać i gdzieś tam głęboko w środku odetchnęła z ulgą. W ramach powitania uniosła głowę i uśmiechnęła się na nowo. Tym razem gest ten był stuprocentowo szczery, całkowicie wolny od jakiegokolwiek fałszu, choć sprawiał wrażenie odrobinę niepewnego. Teraz miała już pewność, że chłopak nie jest tylko pozornym obrazem wygenerowanym przez jej zmęczony umysł. Brak odpowiedniej ilości snu mocno dawał się we znaki i ciemnowłosa coraz bardziej zaczynała to odczuwać, była bardziej zmęczona niż kiedykolwiek oraz przeżywała inne, przedziwne sytuacje z tym związane. Nie chciała tego jednak przerywać. Zdecydowanie wolała cierpieć w ten sposób niżeli przez koszmary, które bywają zbyt realne...
- Jasne, że nie - odparła z delikatnym uśmiechem, choć jej głos odsączony był z wszelkich emocji. Podparła się obiema rękami, ponownie spoglądając w dół. Ostatecznie jednak spojrzała na Aidena lekko zeszklonymi, zaczerwienionymi i podkrążonymi oczyma.
- Wiesz... - zaczęła nieco niepewnie. - Przepraszam, że ostatnio uciekłam tak bez słowa i że narobiłam bałaganu - wymruczała niemrawo, wbijając wzrok w jakiś martwy punkt. Było jej głupio z wymienionych powyżej powodów, lecz nie mogła tego już cofnąć, a jedynie za siebie przeprosić. - ...no i że zapierniczyłam ubranie - dodała na koniec i wymusiwszy na sobie delikatny uśmiech, ponownie podniosła wzrok na twarz blondyna.Randy - 2016-09-13, 22:04 Pochwycił w palce ramię odwracającej się dziewczyny i mocnym szarpnięciem, zwrócił ją ku sobie. Nie czekając aż ta coś powie niemal od razu uderzył ją pięścią w twarz. To nie był cios zarezerwowany dla kobiety i nawet nie zastanawiał się jak wielką krzywdę mógł jej wyrządzić. Po prostu w jednym susie doskoczył do jej ciała i instynktownie „odpowiedział”. Nie szukał nawet argumentów, choć te nasunęły mu się same.
- Na przyszłość radziłbym bardziej uważać na słowa – warknął łapiąc delikatną rękę dziewczyny. Patrzył jej w oczy. Jego pociemniałe spojrzenie niemal natychmiast nasuwało skojarzenie z oczyma drapieżnego stworzenia. Zdawać się mogło, że był wygłodniały cudzych emocji, które budził za każdym razem kiedy pojawiał się w cudzym życiu. Tym razem pchnął dziewczynę na chodnik, czekając aż ta podniesie wzrok. Nie pozwolił jej jednak wstać, w razie potrzeby przytrzymując ją butem, tudzież kopiąc jeśli zaistniała taka potrzeba.
- Ogień i portfel – powtórzył ostrzej, jasno przypominając że nie żartuje.Chloe Hodder - 2016-09-13, 22:31 Odwrócona zmarszczyła brwi, patrząc przez krótki moment prosto w oczy brata, którym tak naprawdę Randy nigdy dla niej nie był. Nie zdążyła zareagować na wychodzący w jej stronę cios, silne uderzenie dotknęło jej policzka, sprawiając, że od razu poczuła w ustach metaliczny posmak. Złapała się za szczękę zdając sobie sprawę, że musi się poddać jeśli jeszcze chce wrócić do domu w jednym kawałku.
Był nieobliczalny i doskonale o tym wiedziała, szarpnęła się, gdy złapał jej rękę. Chciała uciec od niego jak najdalej, spięła się cała napinając wszystkie mięśnie. Unikała jego spojrzenia spuszczając wzrok na ziemię. Upadając na ziemię, zdążyła podeprzeć się rękoma, które wysunęła przed siebie w ostatniej chwili.
Próbowała od razu dźwignąć się do góry ale przytrzymana butem, jedynie podniosła wzrok do góry, bezczelnie wpatrując się w oczy swojego oprawcy. - Daj mi wstać to dostaniesz.- starała się zabrzmieć jak najbardziej neutralnie, choć przemawiała przez nią wściekłość. Wolała jednak pozostać uległa i nie kłócić się z nim dalej, po ciosie w twarz niemal od razu spokorniała.Randy - 2016-09-14, 22:02 Mocnym ruchem nogi oscylującym na granicy kopnięcia, przekręcił ją niczym piłkę, tak by leżała na plecach i wciąż trzymając but mniej więcej w okolicy jej brzucha, naparł całym ciężarem ciała na wspomnianą kończynę. Niemal dosłownie mieszał ją z błotem i chociaż zdawał sobie z tego sprawę, nie miał zamiaru niczego zmieniać w swoim postępowaniu. Przeciwnie. Nachylił się nad nią, opierając łokcie o ugiętą nogę i uśmiechnął się perfidie.
- To nie ty tu dyktujesz warunki – odparł, wciąż pochylony. Wyciągnął wówczas rękę, nie bacząc na coraz mocniej wykrzywioną bólem, bądź wrażeniem bezdechu, twarz siostry. Miała najpierw dać mu to, czego oczekiwał, a potem mogła już robić co jej się żywnie podoba.Chloe Hodder - 2016-09-14, 22:12 Przekręciła się na plecy, czując uścisk w okolicach brzucha, napierając brudnym buciorem na narządy wewnętrzne sprawiał, że napinała wszystkie mięśnie tylko po to aby uniknąć większych obrażeń. Okazując posłuszeństwo i poddaństwo miała nadzieję, że szybko zakończy to urocze spotkanie z braciszkiem.
- Masz.- podała mu portfel razem z zapalniczką, które z trudem wyjęła z tylnej kieszeni jeansów. Oddychała niespokojnie chcąc aby trwający koszmar dobiegł końca. Zielone tęczówki wpatrywały się w twarz Hoddera z nienawiścią. Próżno było szukać w nich strachu, tknięta impulsem zrobiła prawdopodobnie najgłupszą z możliwych rzeczy.
Łapiąc w dłonie nogę chłopaka, próbowała ją zsunąć z siebie. - Złaź, dostałeś co chciałeś.- fuknęła marszcząc przy tym brwi w wyrazie niezadowolenia.Randy - 2016-09-15, 20:31 Z zadowoleniem przyjął wspomniane wyżej przedmioty, zapalniczką natychmiast odpalając papierosa. Szybkim ruchem schował portfel do kieszeni i naparł mocniej nogą na ciało dziewczyny. Jak się okazało stał nie dokładnie na brzuchu a na żebrach, które pod wpływem nacisku puściły. No dobrze, puściło jedno, wszak zaraz rozprostował sylwetkę i z wyższością zlustrował wzrokiem twarz siostry. Odsunął się wtedy i nie komentując nijak swojego zachowania odwrócił się na pięcie, po czym opuścił to miejsce.
/ztChloe Hodder - 2016-09-15, 21:12 Najpierw usłyszała głuchy trzask pękającego żebra, a następnie poczuła tępy ból w okolicy klatki piersiowej. Zgięła się od razu, gdy tylko Randy z niej zszedł. Odetchnęła z ulgą i odprowadziła go wzorkiem, mając pewność, że nie zawróci. Z trudem podniosła się do góry, nie mogąc z pełni wyprostować sylwetki. Żebro bolało bardziej niż rozcięta warga, miała cichą nadzieję, że nic gorszego nie spotka jej już dzisiaj. Po kłótni z siostrą i niemiłym spotkaniu z bratem miała dość dzisiejszego dnia. Pragnęła usiąść na chodniku i rozpłakać się niczym mała dziewczynka, z bezsilności.
Zacisnęła jednak zęby, podejmując krok naprzód, opuściła park kierując się w stronę znajomego osiedla tam, gdzie nikt nie będzie jej szukał.
/ztAiden Craven - 2016-09-15, 21:39 Wsparł się obiema dłońmi o chłodny, powoli pokrywający się nieprzyjemną wilgocią mur. Wieczory stawały się coraz chłodniejsze, nie mówiąc już o szybko zachodzącym słońcu. Przebywanie na zewnątrz o tej porze z dnia na dzień stawało się coraz mniej przyjemne, co dawało się Aidenowi we znaki coraz częściej. Czując bijący od kamienia chłód dostał na odkrytych przedramionach gęsiej skórki.
Także odwrócił spojrzenie, nie chcąc przytłaczać siedemnastolatki swoją postawą. Utkwił wzrok w kostce brukowej, dzieląc uwagę między słowa Ryann a swobodnie napływające myśli. - Daj spokój. Jesteś chyba jednym z najmniej problemowych gości w tym domku - zapewnił dziewczynę, zerkając na nią z ukosa i lekko się uśmiechając. Tak naprawdę jedyne co po sobie zostawiła to mnóstwo niedomówień. Aiden rozmyślał nad tamtym dniem przez kilka kolejnych, dopiero po upływie tego czasu tajemnicza postać dziewczyny przestała być głównym tematem jego rozmyślań. Zastanawiało go przede wszystkim to, co teraz się z nią dzieje. Jak sobie radzi i czy nie jest z tym sama.
- Zresztą nawet gdybyś mnie obudziła wychodząc, prawdopodobnie nic by z tego do mnie nie dotarło - dodał lekko speszonym tonem, w którym jednak wciąż była obecna radosna nuta. - Jestem pewien, że gdyby ktoś miał ochotę, to mógłby mnie spokojnie ukraść i nawet bym tego nie zauważył - zażartował, chociaż tak próbując rozweselić Ryann, która najwyraźniej miała skłonności do przejmowania się drobnostkami. W sumie nie dziwiło go to po tym, czego się od niej dowiedział. To jednak nie oznaczało, że nie mógł zrobić niczego, co sprawiłoby, że poczułaby się lepiej i swobodniej choćby w jego towarzystwie.Ryann - 2016-09-16, 00:28 Poczuła swego rodzaju ulgę, kiedy chłopak również odwrócił wzrok. Chociaż poznała go już wcześniej to wciąż czuła się w jego obecności niepewnie, co było widać na pierwszy rzut oka, mimo usilnych starań dziewczyny o to, by było inaczej. Zresztą w jej zachowaniu nie było niczego nadzwyczajnego... być może odrobinę wyolbrzymiała ale niestety taka już była. Żyła w wiecznym strachu. Usłyszawszy odpowiedź, delikatny uśmiech sam wpełzł na jej drobną i jakże bladą twarz. W chwilę później odwróciła się i z nieco mniejszym skrępowaniem spojrzała na blondyna.
- Zdarzali się bardziej problemowi? - spytała śmielej. Nie do końca w to wierzyła, ale nie miała zamiaru dociekać za wszelką cenę. Kierowała nią zwyczajna ludzka ciekawość, która w wypadku ciemnowłosej jest o wiele mniej uwydatniona niż u przeciętnego obywatela. To wszystko dlatego, że Ryann nie jest tak całkiem przecięta. Zazwyczaj nie interesuje się cudzymi sprawami, chyba że dotyczą one bardziej błahych spraw. Jednak rzadko pyta... Nieczęsto ma ku temu okazję.
Podejście chłopaka wpływało na nią całkiem pozytywnie, choć zapewne nie było tego po niej widać. Niemniej tak właśnie się działo. Może dlatego, że w przeciwieństwie do innych Aiden wciąż potrafił żartować i nie wnikał w żadne szczegóły jej życia, a może po prostu był już taką osobą. W każdym razie... Uśmiech dziewczyny powiększył się delikatnie, kiedy chłopak podzielił się z nią swoimi podejrzeniami. Pokręciła pobłażliwie głową, wyglądając na całkiem rozweseloną. Trwało to jednak krótko. Po chwili nastolatka pochmurniała i westchnęła bezgłośnie.
- Też chciałabym mieć taki mocny sen - odparła, zdobywając się na to by jej ton nie był całkowicie wyssany z wszelkich uczuć, a zakrawał delikatnie o wesołość. Niestety tej wesołości w wesołości było o wiele za mało... Nic dziwnego. Słowa Ryann nie były czystą formą żartu, była w nich zawarta szczera prawda. Nie pamiętała kiedy ostatnio spała spokojnie i długo, a teraz nie pamiętała nawet kiedy ostatni raz w ogóle spała. Myśl o tym sprawiła, że dziewczyna stała się jeszcze bardziej zmęczona. Powstrzymując ciężkie powieki od ostatecznego zapadnięcia, siłowała się z samą sobą.
- Chyba nie jestem dziś zdatna do rozmowy - przyznała z ciężkim sercem, łapiąc się za skroń. To nie tak, że nie miała ochoty na pogadankę z chłopakiem, po prostu nie czuła się na siłach i wiedziała, że wyjdzie nadzwyczaj drętwo...Aiden Craven - 2016-09-17, 21:26 - Oczywiście. Ty poszłaś grzecznie spać, a moi przyjaciele potrafią tam imprezować do samego rana. Czasami traktują to jak miejsce publiczne, i super, bo dzięki nim ten domek jeszcze "żyje", ale wiesz... To jednak wciąż moje miejsce - nie był pewien, czy wiedziała, co miał na myśli mówiąc w ten sposób o domku. Chodziło o swego rodzaju intymność i duchową bliskość związaną z tym miejscem. Mogłoby się wydawać, że Ryann tamtego dnia także zakłócała ją swoją osobą, ale to nie do końca tak działało. Była obecna, ale tak, jakby jej nie było...
Słysząc jej uwagę uśmiechnął się smutno, nie wiedząc co powiedzieć. Wiedział, o czym mówiła, ale od ich ostatniego spotkania nic się nie zmieniło pod tym względem - wciąż nie potrafił jej pomóc inaczej, niż poprzez dotrzymywanie towarzystwa. Była to jednak niewielka pomoc, na pewno niezdatna jeżeli chodzi o nękającą Ryann bezsenność.
- A wtedy? Dobrze spałaś? - Zapytał nagle, mogłoby się zdawać, że formułując pytanie całkowicie oderwane od rzeczywistości. Nie miał pewności, ale wydawało mu się, że nie nękały jej koszmary senne. Chyba by się obudził gdyby było inaczej.
- Nie szkodzi - zapewnił ją. - Chętnie z Tobą posiedzę, chyba, że chcesz się gdzieś przejść? - Nie potrzebował rozmowy. Lubił rozmawiać, często słowa same cisnęły mu się na usta, przez co mógł gadać godzinami, ale doceniał też milczące towarzystwo. Mogłoby się wydawać zupełnie nieatrakcyjne dla osoby o jego temperamencie, ale nic bardziej mylnego.Ryann - 2016-09-17, 22:17 Uśmiechnęła się połowicznie, zerkając kątem oka na chłopaka. Uważnie przysłuchiwała się jego wypowiedzi, ostatecznie potwierdzając jego przypuszczenia delikatnym skinieniem głowy. Wiedziała o co mu chodzi, choć sama nie posiadała takich miejsc - już. Kiedyś owszem, miała swoje ulubione kąty, które należały tylko do niej. Teraz chętnie by do nich wróciła, bowiem w nich czuła się najbezpieczniej, lecz nie miała takiej możliwości. Musiała więc szukać nowych, a to nie należało do najłatwiejszych zadań, gdy wszystko dookoła wydawało się tak niebezpieczne i nieprzyjazne.
Nawet nie nalegałaby na pomoc jasnowłosego, samo jego towarzystwo w zupełności jej wystarczało. Poza tym gdzieś tam w głębi duszy cieszyła się, że w ogóle chce spędzić z nią te kilka minut. Nie przypuszczała bowiem, że wzbudzała w nim jakiekolwiek pozytywne emocje, czy chęć niesienia niejakiej pomocy. Nie odbierała jego postępowania jako łaskę, więc nawet jeżeli w jakiejś części zachowanie chłopaka brało się z litości to ciemnowłosa nie była w stanie tego rozpoznać. Odrobinę zaskoczyła się pytaniem, jednak nie zastanawiała się nad nim długo. Natychmiastowo pokiwała głową, głos zabierając w chwilę później.
- Całą noc przespałam nadzwyczaj dobrze - odparła z delikatnym uśmiechem. - Tylko nad ranem coś się zepsuło... Pewnie gdyby nie to jeszcze bym spała - odparła, bardziej smutniejąc. Niemniej jednak nie było aż tak źle, jeśli porównać ten poranny koszmar do tych, które nękają ją zazwyczaj. On w ogóle się do nich nie umywał... Uśmiechnęła się, jakby tym gestem usiłując podziękować blondynowi za takie podejście. Jednocześnie uśmiech ten stanowił formę przeprosin, których nie umiała wyrazić w inny sposób.
- Może jak gdzieś się ruszymy, to bardziej się rozbudzę - odparła półżartem, lecz jej niepewność wciąż była doskonale słyszalna oraz widoczna w samej postawie. - Właściwie... - zaczęła niemrawo, zerkając ukradkiem na chłopaka. - Robi się trochę zimno i tak pomyślałam, że moglibyśmy iść do mnie - dodała, lecz natychmiastowo wzruszyła ramionami. Spojrzała na Aidena pytająco, szczerze obawiając się odpowiedzi. Właściwie sama nie wiedziała czemu. Nie zapraszała do siebie nikogo, może wynikało to stąd?Aiden Craven - 2016-09-17, 23:08 - Czemu nie - odparł z entuzjazmem, który doskonale ukrył pewne obawy związane z pójściem do miejsca, w którym na co dzień przebywała Ryann. Może to głupie i infantylne, ale nie spodziewał się rewelacji. Szczerze wątpił, że dziewczyna mieszkała z rodziną i sam ten fakt sprawiał, że wydawało mu się to bardzo smutne. Powątpiewał też w to, jak sobie radziła ze wszystkim sama, zakładając, że rzeczywiście tak prezentowała się jej rzeczywistość.
- Właściwie to miałem zapytać, czy... Nie chcesz żebym Ci dotrzymał towarzystwa abyś mogła trochę pospać - na głos zabrzmiało to dziesięciokrotnie głupiej niż w myślach, dlatego posłał Ryann zakłopotany uśmiech. Intencje miał dobre, chociaż raczej niespotykane. Po prostu wywnioskował, że skoro ostatnio udało jej się dobrze zasnąć, gdy był obok, to może i tym razem się uda. Nie chodziło przecież o nic wielkiego. Nie zdziwiłby się, gdyby nie chciała skorzystać z tej pomocy, być może uznając to za niewłaściwe. Mimo to nie zawahał się zapytać. Taki już był... Pojmował świat w bardzo szczery i prosty sposób, co było niewątpliwą zaletą Aidena.Ryann - 2016-09-17, 23:43 W duchu poczuła swego rodzaju ulgę, spowodowaną taką odpowiedzią chłopaka. Sama nie była pewna, co do racji takiego posunięcia ale teraz nie było już odwrotu. Wmówiła więc sobie, że wszystko ułoży się zgodnie z pierwotnym założeniem i nie będzie źle. Od dawna nikogo do siebie nie zapraszała dlatego wydawało jej się to tak nadzwyczaj dziwne, choć dla innych to coś zupełnie normalnego. Dziewczyna naprawdę nie pamięta dnia, w którym po raz ostatni ktoś ją odwiedzał. Właściwie odkąd przeniosła się tutaj coś takiego chyba w ogóle nie miało miejsca. Problem tkwił w tym, że dziewczyna potrzebowała sporej ilości czasu lub swoistego impulsu, który zapewniłby ją o dobrych intencjach danej osoby. Wpierw musiała wyrobić sobie do kogoś chociaż połowiczne zaufanie, by kolejno wpuścić tę osobę pod swój dach. Aidena nie znała. Nie wiedziała nawet ile ma lat ani jakie posiada nazwisko, była tylko pewna, że chłopak nie ma na myśli niczego złego. Propozycja blondyna odrobinę ją zaskoczyła. Jednak nie dała tego po sobie poznać, w zamian za to uśmiechając się pokrzepiająco.
- To nie takie głupie - odparła wyraźnie zmęczonym tonem. Delikatnie poklepała chłopaka po ramieniu, po czym zsunęła się z murka. Stanąwszy na prostych nogach, zadrżała lekko. Dopiero teraz poczuła, że naprawdę zrobiło się chłodno i o ile ten fakt zadowalałby ją, gdyby już siedziała w domu, tak teraz nie było jej do śmiechu.
- Idziemy? - spytała, spoglądając na Aidena. Oplotła swoją wątłe ramiona i powstrzymując kolejne drżenie oraz szczękanie zębami, skuliła się nieznacznie. Liczyła, że przyjmując bardziej zwartą pozycję zdoła zachować więcej ciepła. Poza tym ta zamknięta postawa dawała jej coś na podobieństwo pewności, jakkolwiek to jest możliwe...Aiden Craven - 2016-09-18, 00:52 Uśmiechnął się pewniej, wyraźnie odczuwając ulgę, że nie został źle odebrany. Mimo swojego pozytywnego nastawienia do świata i niespotykanej otwartości, odczuwał jeszcze czasem skrępowanie i niepewność. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie wszyscy mieli takie samo nastawienie.
- Idziemy - przyznał zgodnie, jednocześnie stając na nogi. - Chcesz się przytulić? - Zapytał niemal od razu, gdy tylko rzuciło mu się w oczy cierpienie Ryann wywołane narastającym chłodem. Gdyby znali się lepiej, zapewne nawet nie przeszłoby mu przez myśl aby pytać o takie rzeczy. Tymczasem na razie chyba już musiało być tak niezręcznie, chociaż Aiden osobiście dobrze czuł się w towarzystwie ciemnowłosej.
Niezależnie od odpowiedzi, udali się w stronę wskazaną przez Ryann - idąc ramię w ramię lub złączeni w przyjacielskim uścisku. /zt