To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Morze - Plaża

Anonymous - 2013-10-12, 12:19

Miał dosyć nie mania właściciela, przyszedł więc na plaże się troszkę uspokoić. Chce być w domu kogoś, byle kogo, podszedł do brzegu i napił się wody.
Jethro - 2013-10-28, 19:11

Z cyklu "Stary człowiek i morze :lol2: "

Smukła sylwetka zamajaczyła gdzieś w oddali, krocząc przez piach.Z daleka wyglądał niczym młody bóg, jego wiek zdradzały jednak przeszyte bielą włosy.
-Oj Jethro, Jethro, ty bez tego morza zwariujesz. - mruknął do siebie pod nosem mężczyzna idący wzdłuż linii brzegu. Coś było w tej spienionej wodzie sięgającej raz po raz na piaszczyste podłoże, przynosząc ze sobą wszelakie muszle i inne morskie wynalazki.
Zimny podmuch wiatru poszarpał znów posiwiałe włosy unosząc je na chwilę w górę, by chwilę później pozwolić im opaść swobodnie do swego standardowego położenia. Dosyć cienka bluza nie spełniała zbyt dobrze swojego zadania, lecz facet był przyzwyczajony do różnych temperatur. Choć normalny amerykanin siedziałby teraz pod kołdrą i wyczekiwał na lato.

Jethro - 2013-10-28, 19:50

Spojrzał w stronę dziewczyny już nieco wcześniej, przyuważając ją kątem oka. W końcu słysząc powitanie również odpowiedział. Lol, 45 lat i stary? Nieźle, nieźle. Znaczy, to już tam według indywidualnego przelicznika 'na oko' możnaby ustalać.
-Aż tak staro wyglądam? Zapytał zdziwiony Może i miał te swoje pobielałe kudełki, lecz nie przesądzało to o jego wieku, prędzej o zaganianiu w pracy, albo nawet jej rodzaju. No nieważne, aż tak źle z nim nie było.
-Nie. - on chory, jego nawet zwykłe przeziębienie się lękało - Moment, my się wogóle znamy - Tym razem zdziwił się jeszcze bardziej. Idzie sobie plażą, nagle bam! pojawia się dziewczyna wypytując go o wiek i inne duperele. :lol: Może świadkowie Jehowy?

Jethro - 2013-10-28, 20:19

-Jethro Gibbs, z tym, że większość używa samego nazwiska. - zanim jednak zdążył się przedstawić, dziewczyna była już kawałek dalej, nie mając okazji poznać jego tożsamości. Niby dlaczemu spierniczyła? Aż taki straszny jest były marine? W tym momencie było to najmniej istotne. Każdy poszedł w swoją stronę i wszyscy byli zadowoleni. Facet skręcił na parking, wsiadł do swojego żółtego cacuńka i odjechał z piskiem opon. Orevuar!
[z/t]

Anonymous - 2013-10-30, 19:08

Chłodne, wieczorne fale obmywały mi kopyta na co za każdym razem uskakiwałam w bok jak poparzona. Miło było tak pochodzić, ale chyba nic nie równa się z szybkim galopem, albo jeszcze lepiej - ze skokami! Wykrzywiłam łeb próbując spojrzeć na dziewczynę.
Anonymous - 2013-10-30, 19:16

Poczułam jak wędzidło w moim pysku nieco mocniej się napięło i zaraz po tym ciężar na moi grzbiecie nieznacznie wzrósł. Bez żadnej komendy ruszyłam kłusem parę metrów od linii brzegu. Kopyta uderzały o wilgotny piasek z tętentem.
Anonymous - 2013-10-30, 19:33

Delikatne prący wodne obmywały mi nogi, a fale łaskotały w brzuch. Nigdy nie przepadałam zbytnio za wodą, więc machnęłam łbem w stronę brzegu i odskoczyłam również w jego stronę. Gdy byłam już jakieś dwa metry od plaży kopyto ześlizgnęło mi się z kamienia i ino rusz, a wylądowałbym w wodzie. Na szczęście szybko odzyskałam równowagę i kroczyłam dumie kłusem jedynie po pęciny w wodzie.
Anonymous - 2013-10-30, 20:05

Gdy tylko usłyszałam słowo "basen" położyłam uszy po łbie i zarżałam niezbyt przyjaźnie. Wolałam pochodzić sobie jeszcze po łące, więc szturchnęłam pyskiem ramię Wiktorii i szarpnęłam za uwiąz.
Anonymous - 2013-10-30, 20:18

Gdy tylko poczułam, że nie mam uwiązu przy ogłowiu odskoczyłam od dziewczyny i pokłusowałam wokół niej. Nadal miałam potężne pokłady energii. Dziwne, że nie wiedząc czy czasami po prostu nie ucieknę Wiktoria puściła mnie z liny. Przeszłam do galopu i odbiegłam kawałek dalej. Czasami miałam wredny charakterek, a że ten dzień dziś nadszedł odgalopowałam jeszcze dalej, by zobaczyć co zrobi.
Anonymous - 2013-10-30, 20:29

Oczywiście usłyszałam krzyk, ale nie rozumiałam słów. Jedynie ton głosu dziewczyny zdradzał, że nie jest zbytnio zadowolona z mojej ucieczki. Zakreśliłam dość duży półokrąg i wróciłam do niej wolnym golopem
Anonymous - 2013-10-30, 20:38

Pokręciłam się jeszcze chwilę po plaży, ale w końcu wróciłam i stanęłam za Wiktorią.

// Brak weny - powrót do stajni

Anonymous - 2013-10-31, 14:54

Energicznym stępem wróciliśmy do stajni.

/zt

Sara - 2013-11-04, 17:10

Nie rozgrzewała Darka, nie widziała w tym potrzeby to nie był trening, sam w sobie teren jest swego rodzaju rozgrzewką. Poza tym nie miała zamiaru pokonywać jakiś przeszkód czy męczyć konia innymi ćwiczeniami, tylko spacerek, taki dla odprężenia. Zaraz pewnie Dark pod swoimi kopytkami poczuł miękki, wilgotny piasek. Sara nie poganiała go do szybszego chodu, stęp na razie był wystarczający. Zaraz poprowadziła karusa bardziej na bok, tak aby kroczyli sobie spokojnie tuż obok wody, nie wprowadzała go jednak do niej. W końcu mógł się bać, czy czuć jakiś niepokój będąc w wodzie. Tak zupełnie do końca go nie znała. -Odpowiada Ci to miejsce?- Spytała konia, pewnie że mu pasowało! Jakżeby inaczej hhm? :lol:
Żeby tylko panu Drakuli do głowy szarża nie przyszła! Przecież szwy nadal były w jej łapce. Obejrzała się dookoła, upewniając się że aby na pewno są tu sami, do szczęścia towarzystwo innych potrzebne nie było, o! Zaraz też dołożyła łydkę i zacisnęła ją na bokach ogiera. Cmoknęła dla lepszego efektu, jeśli to nie pomogło i koń nie przyśpieszył do kłusa wspomogła się znienawidzonym bacikiem.

Dark Tirith - 2013-11-04, 18:56

Uradował się, słysząc w swoich uszach delikatny szum fal. W końcu jego kopyta dotknęły wilgotnego piasku na plaży. Czuł się jeszcze lepiej, gdy woda lizała jego cztery nogi. Podniósł łeb do góry i miał ochotę powiedzieć wszystkim tym ludziom, że on jest dzisiaj bogiem. Jednak nie mógł i bardzo tego żałował. Podmuchy wiatru cały czas rozwiewały my ogon. Czując łydki, momentalnie przyśpieszył do kłusa. Czuł się bosko, jak to on.
Sara - 2013-11-05, 16:25

Po krótkiej chwili dopasowała się do chodu konia i zaczęła anglezować w rytm kłusa. Puki co nie poganiała, ani też nie hamowała Darka. Oczywiście pomimo ciągłego ruchu jej plecy były proste, tak ją uczono. Na tych "nielegalnych" lekcjach. Pewnie że mogła chodzić na lekcje czegoś bardziej potrzebnego do życia, ale ona uważała jazdę konną za istotną. Co jakiś czas przypominała łydką karusowi o sobie, coby czasem nie zwolnił. Wodze były raczej napięte, nie luźne jak podczas stępu na początku. Po przejechaniu dość sporego kawałka dała Darkowi wyraźną pomoc do przejścia w galop, puki co na lewą nóżeczkę. Usadowiła się wygodnie w siodle. Była zadowolona, że koń wykonuje jej polecenia bez oporów, w końcu dawno w terenie nie był, niektóre kopytne wariują widząc spory, otwarty teren. W galopie pokierowała hanowera nieco dalej od wody, tak by nie chlapał zbyt tą zimną wodą. Starała się żeby Pan Drakula był cały czas w pełnym wygięciu. Dodatkowo pilnowała tempa i nie pozwalała na ewentualną zmianę nogi. Chciała zmęczyć troszkę rumaka teraz, żeby potem nie przyszła mu ochota na szarżę.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group