Warlike Stradivarius - 2015-01-31, 14:29 .....Oczywiście, że jako WKKW-ista trenował kiedyś na torach crossowych, było to jednak naprawdę wieki temu, dlatego Variusowi co nieco się zapomniało. Userko droga, czytaj ze zrozumieniem. .....Rzeczywiście, Warlike Stradivarius był typem konia, którego ekscytowała absolutnie wszystko, nawet ćwiczenia i miejsca, które odwiedzał codziennie. Wyjątek od tej zasady stanowił jedynie boks ogiera, który zdawał się być dla odmiany miejscem nadzwyczaj nudnym, pozbawionym wszelkich rozrywek i ogółem takim, do którego nie miał najmniejszej ochoty wracać. Pod względem tego zainteresowania, hanower zachowywał się nieco jak niewyżyte źrebię, które tylko czeka, aż ktoś się z nim pobawi. Wrodzona nadpobudliwość i zbyt duża ilość energii też robiła swoje.
.....Dopiero stanąwszy na linii startu, siwek zorientował się gdzie jest i coś mu zadzwoniło, choć nie był do końca pewien w którym kościele. Generalnie rzecz biorąc przypomniał sobie jednak, że jest to crossowy tor. Zarżał więc głośno na powitanie obiektu. Zaraz też otrzymawszy odpowiednie sygnały zagalopował, wpierw dość wolno, z kolejnymi metrami nieco się rozpędzając. Widząc, że na razie nie stoi mu nic na przeszkodzie, zaczął powoli dodawać gazu, zaczął pragnąć gonić wiatr. Z tego też powodu zaczął powoli przechodzić w cwał, będący naturalnym przyspieszeniem galopu. Wystarczył jednak niewielki sygnał od jeźdźca, aby Stradivarius znowu się uspokoił.
.....Widząc niską, a grubą belę, strzelił z ogona i skupił się bardziej. Wybił się we właściwym miejscu i gładko przeskoczył nad drzewem, lądując daleko za przeszkodą. Od razu zaczął galopować we właściwym tempie, parsknął też z aprobatą na otrzymaną pochwałę.
.....Kolejna przeszkoda została pokonana w podobny sposób, wylądowali daleko za przeszkodą. Koń ani teraz, ani poprzednio nie zahaczył kopytami o bele, był też zadowolony z urozmaiceń na swojej drodze, co obwieścił wszem i wobec parsknięciem radości.Diego Montana - 2015-02-01, 19:48 To chyba ludzie go zaniedbali skoro zapomniał takich rzeczy Chłopak planował urozmaicań mu treningi, ale kto wie jak to będzie? mniejmy nadzieje że wszystko potoczy się zgodnie z planem - oby. Chętnie pouczy ogiera też nowych sztuczek czy pójdą na nieco bardziej skoordynowane treningi pod względem chodów, kondycji czy myślenia. Przytrzymywał ogiera w odpowiednim tempie galopy nie za wolnym oraz nie za szybkim, jak na razie udawało im się bez zarzutu pokonywać wszystkie przeszkody. Zbliżali się pomału do przeszkody która wyglądała niczym długa buda dla psa, ta sama kombinacja co wcześniej najechanie na przeszkodę, sygnał do wybicia, oddanie wodzy oraz lądowanie. Pokierował ogiera po delikatnym łuku w lewo, a przed nimi pojawiła się nie nowa przeszkoda ale często bywało na terenach crossowych kawałek choćby stawiku, oczywiście był płytki no ale zawsze coś. Nieco przytrzymał ogiera i pozostawał na kontakcie, bo nie wiedział jak się zachowa w styczności z płynem. Jak w miarę gładko udało im się przejechać to najechali na kolejną przeszkodę w kształcie trójkąta rozwartokątnego, najechał w najbardziej korzystnym miejscu po czym powtórzyli wszystkie czynności do oddania skoku.Warlike Stradivarius - 2015-02-02, 10:39 .....Tak, w porównaniu z aspiracjami ogiera był on w poprzedniej stadninie nieco zaniedbywany. Jeźdźcy ograniczali się do skoków bądź ujeżdżania, o crossie jakoś zapominając. W ogóle to Stradivariusa ciągnęło do wszystkiego, więc w jakikolwiek trening go wrzucić, on będzie szczęśliwy i podekscytowany. Mimo swojej nienadającej się do tego rasy, siwka ciągnęło nawet do wyścigów. Uwielbiał biegać, uwielbiał skakać, uwielbiał jeździć pod siodłem na ujeżdżalni. Naprawdę ekscytowało go wszystko.
.....Widząc przedłużoną psią budę przez którą należało przeskoczyć, ogierzysko obiło ogonem o boki i zastrzygnęło uszami, jednocześnie nieco się rozpędzając. Warlike wybił się z właściwego miejsca, a jako że przeszkoda nie była specjalnie wysoka, gładko wylądował po drugiej stronie. Rozpędził się za bardzo, bo przy lądowaniu niemalże się potknął. Postawił kilka niepewnych kroków z głową zwieszoną nisko, walcząc, aby nie upaść na nadgarstki. Zarył kopytami w ziemi tak mocno, że aż zabolały go nieznacznie stawy, starając się jednocześnie pokonać grawitację. Jęknął z niezadowolenia, wystrachu i po trochę z bólu. Zawsze walczył do końca i mimo że dla jeźdźca było to prawdopodobnie niczym jazda po kocich łbach, postarał się nie zaliczyć gleby. W końcu jednak udało mu się wyratować i z parsknięciem niezadowolenia pogalopował dalej. Wiedział, że druga taka sytuacja powtórzyć się nie może w jego idealnym świecie.
.....Potem po łagodnym łuku pogalopował dalej, zwalniając jednak. Miał już nauczkę, że nie należy pędzić aż tak szybko. Widząc wodę trochę się jakby zlęknął. Zamiast biec z zadu uniósł się jakby przodem, przenosząc tam ciężar ciała. Zaciekawił się, ale upomniany przez jeźdźca powrócił do poprzedniego ustawienia i z pomocą w postaci oceny miejsca wybicia przeskoczył gładko nad przeszkodą, a dalej pobiegł ze rżeniem zadowolenia. Był z siebie dumny mimo chwilowego zaskoczenia i oczekiwał tego samego od Diego.
.....Przy kolejnej przeszkodzie już nie napotkali żadnej dekoncentracji czy też małych wypadków. Skok został oddany czysto i bezproblemowo, sam koń wycenił sobie optymalne miejsce na skok i wylądował daleko za trójkątem, od razu zaczynając galopować tak jak poprzednio.
Krugerrand - 2015-02-03, 18:42 Ciemno gniady ignorował wszelkie sygnały ze strony jeźdźca, gdyż priorytetem stało się pozbycie psa z "ogona". Odchylając uszyska do tyłu, zwolnił nieco. Wiedział, że pies się zbliża, jednak zebrał się w sobie i w pewnej chwili wystrzelił nogami prosto w sukę. Jeśli nie miała dobrego refleksu to najpewniej można było usłyszeć jej głośny pisk. Niezależnie jednak od tego jak to się potoczyło, Krugerrand zarył mocno kopytami w ziemię i uskoczył w bok, po chwili strzelając wściekle barany. Możliwe, iż zostawił biednego Meffja na ziemi i pogalopował dalej bez niego. Podrzucając całym cielskiem i "atakując" przodami ziemię. Wkrótce się zatrzymał, gdy zobaczył, iż psisko go nie goni. Stał jednak oddychając przez szeroko rozwarte chrapy i wpatrywał się w człowieka i zwierzę.Diego Montana - 2015-02-03, 22:33 Dlatego tu jego forma zostanie przywrócona ! Dawna świetność oraz zostanie zagrzany do roboty, aż żal marnować taki talent. Postara się mu zapewnić komfort psychiczny i fizyczny, to samo tyczy się treningów z czasem się nauczą współgrać do końca. Poczuł zawahanie u ogiera i kilka nie pewnych kroków to też dał mu dłuższą wodzę i nieco zwolnił by ogier mógł wpaść w odpowiedni rytm do czego doszło dość szybko co ucieszyło chłopaka po treningu sprawdzi jego stan w razie czego. Przed wodą nie wiedział co kombinuje ogier, nie widział nigdy wodnej przeszkody? Przeskoczyć miał ją ciężko bo była za szeroka i za długa więc tak czy siak trochę do niej wpadł, skorygował jego postawę po przelocie nad wodą i jechali dalej. Na razie im szło dość dobrze, przed nimi była nie wielka górka pod którą podjechał z ogierem ponownie ciutkę zwalniając, potem zjechali z górki a na samym dole już na równi była kolejna przeszkoda coś ala trzy tarcze w kształcie trójkąta. Zrobili wszystko jak poprzednio najazd, sygnał, oddanie wodzy, lądowanie i nacisk na lewe strzemię by ogier od razu skręcił po łuku. Robili już drogę powrotną ku startowi, kolejna z przeszkód była łudząco podobna do tej pierwszej tylko nieco bardziej kanciasta ale schemat pozostawał ciągle ten sam najazd, sygnał, oddanie wodzy, lądowanie i pęd ku następnej przeszkodzie.Warlike Stradivarius - 2015-02-04, 09:37 .....Warlike Stradivarius wodną przeszkodę owszem znał, może i trochę zapomniał, ogółem jednak przyzwyczajony był do przeszkód z drągów, dlatego też nie był do końca pewien tego co się działo. Nie mógł być przecież też idealny we wszystkim, naturalna nadpobudliwość sprawiała, że zajmował się tyloma rzeczami na raz, że często zdarzało mu się zapominać jakichś elementów toru. Po prostu myślał i działał za szybko, nigdy nie przestając biec. Bo o to przecież chodziło. Żeby nigdy, ale to nigdy się nie zatrzymywać.
.....Wjeżdżając na górkę, siwek odrobinę zwolnił, zjeżdżając z niej jednak ponownie nabrał rozpędu. Na kolejną przeszkodę najechał jednak z właściwą prędkością, wciąż pamiętając potknięcie w środku toru. Wybił się mocno z ziemi, mrucząc coś po końskiemu pod nosem. Złożył przednie nogi, wygiął się i przefrunął nad przeszkodą, zaraz lądując po drugiej stronie. Wpierw wylądował na jedno kopyto, potem na drugie, następnie dołożył tylne kończyny. Skoczył do przodu i wyrwał szybko, galopując ile sił w nogach. Zapomniał się nieco i dał ponieść się emocji. Oczywiście skręcił w lewo, wedle życzenia Diego.
.....Przez kolejną przeszkodę przeskoczył bezproblemowo, z ogniem w oczach, wybijając się mocno i dynamicznie. Zaraz też popędził dalej.Diego Montana - 2015-02-04, 18:51 No tak ludzie którzy chcą wyćwiczyć ogiera w konkretnej dyscyplinie zapominają ze koń jeszcze umie co innego do prawdy żałosne zachowanie ze strony ludu. No tak ale kiedyś ogier też musiał odpoczywać bo w końcu zajedzie się na śmierć nie? Jak na razie wszystko szło gładko, dojeżdżali do kolejnej przeszkody tym razem jakby płotku z wystającymi krzakami. Chłopak gładko poprowadził ogiera na przeszkodę w odpowiednim miejscu dając mu sygnał, odciążając, oddając wodze i potem pojechali na kolejną po lądowaniu jak się okazało ostatnią przeszkodę na tym torze. Coś na wzór pociągu oraz jednego wagonu, wszystko potoczyło się jak poprzednio najazd, sygnał, odciążenie, oddanie wodzy oraz lądowanie po wszystkim pochwalił ogiera głosowo oraz kelpiąc go po szyi. Ostatecznie zjechali z toru gdzie w pobliżu zrobili kilka kółek w kłusie i stępie dla rozluźnienia.
ostatecznie poszli do stajni z.tWarlike Stradivarius - 2015-02-06, 08:41 .....Warlike Stradivarius gotów był biec tak długo, aż nie padnie z przemęczenia, mógł nawet umrzeć na miejscu, miał to generalnie gdzieś. Chciał biec, skakać, jeździć, t r e n o w a ć i tylko to się liczyło. Nie jakaś siła czy też zdrowie. Był końskim odpowiednikiem pracoholika. Najchętniej nigdy nie wracałby do boksu, nie jadł, nie pił i nie odpoczywał, tylko jeździł.
.....Do płotku z krzakami dojechali bez problemu, ogier niemalże z agresją w oczach wybił się przed przeszkodą i przefrunął jak na skrzydłach na drugą stronę, skąd zaraz pogalopował dalej. Parsknął znacząco, a kiedy przed nimi pojawił się tramwaj tudzież pociąg, zaczął tylko mocniej uderzać kopytami w ziemię, szykując się do oddania skoku. Odbił się nieco za wcześnie, siwek jednak zdołał bez problemu naprawić niedociągnięcie, rozciągając skok. Wylądował po drugiej stronie lekko jak baletnica, a jeździec mógł w ogóle nie odczuć tego, że hanower napotkał jakieś problemiki.
.....Na klepanie zareagował parsknięciem i lekkim zarzuceniem łba. Szybko jednak wrócił do poprzedniego ustawienia, gotowy do kolejnych skoków. A tu jednak czekała go niespodzianka, bo to już koniec. Zjechał z jeźdźcem z toru, a po rozkłusowaniu i rozstępowaniu pomaszerował do stajni.
/ztMiles - 2015-02-13, 17:24 Ponieważ niemal wszystkie hale, parkury tudzież czworoboki były pozajmowane przez pracujące już pary, postanowił, że wraz z Carthago wybiorą się na tor crossowy. Na całe szczęście pogoda sprzyjała temu wypadowi - świeciło słońce, było w miarę sucho. Był zwolennikiem szkolenia konia w każdym kierunku, toteż uznał, że zabranie siwka na tor będzie miłą odmianą od codziennych treningów parkurowych tudzież typowo ujeżdżeniowych. Ponieważ droga od toru do stajni była dosyć długo, wsiadł w połowie jej trwania. Podciągnął popręg, pozwalając ogierowi na wyciągnięcie szyi i rozejrzenie się po okolicy. Wszelkie bunty tłumił, rozwiązując je ruchem naprzód. Kiedy znaleźli się już na łące, na której zawodnicy przeważnie rozprężają konie, zsunął derkę z jego zadu i odłożył na stojak jednej z rozstawionych tutaj rozprężeniowych, kolorowych przeszkód.Carthago Z - 2015-02-13, 23:42 On się nie przejmował gdzie pójdą, ważne że gdzie kolwiek i co kolwiek będą robić. Cross ciekawe rozwiązanie coś innego niż do tej pory, ostatnio był w terenie na treningu więc mnie różniło się aż tak. Faktycznie nieco się tu szło, w połowie drogi chłopak na niego wsiadł. Szli na luźnej wodzy, nieco się rozglądał ale nie przesadnie. Skojarzył miejsce od razu z crossem to też parsknął zadowolony, kiedy zdjął z niego derkę ogier delikatnie sam się zebrał mieląc wędzidło.Miles - 2015-02-14, 21:30 - Dooobry. - wypalił, nim zdjął derkę, chwaląc spokój i 'ogarnięcie' konia. Takich rumaków w sporcie nie ma nazbyt dużo, większość to nerwowe i trudne konie, nie dające się dosiąść bez pomocy. Carthago został w zamian za swój spokój poklepany przez Milesa.
Po około pięciu minutach stępa i zapoznaniem konia z calutką polaną rozprężeniowych, wzięli się do pracy. Chłopak skrócił wodze, dając siwemu chwilę na ułożenie się względem wędzidła. Nie tolerował zagryzania się na wędzidle czy zadzierania głowy, każdy problem 'dojeżdżał' zadem do ręki. Wysłał Carthago delikatny sygnał łydką i delikatnie wypchnął go z krzyża do kłusa, pilnując przy tym, by bezpośrednio po zakłusowaniu nie rzucał się przed siebie. Ręka delikatnie pracowała, zapraszając siwego za pomocą półparad do delikatnego ustawienia do wewnątrz.Carthago Z - 2015-02-15, 21:36 Jest kilka lub kilkanaście tylko trza umieć trafić na tego właściwego Stępowali sobie wokół polany na której konie się normalnie przygotowują, skupiony był dość bo dawno nie jechał crossu. Czując że chłopak go zbierał podstawił bardziej zad, przemielił wędzidło w pysku ale nie był to szczyt jego marzeń wolał pracować delikatniej ale wiadomo mus to mus. Po chwili dostał sygnały do kłusa, przeszedł ochoczo do niego oraz gładko, półparada i lekkie ustawienie do wewnątrz.Miles - 2015-02-19, 21:10 ....Ucieszył go fakt, że koń póki co gładko odpowiadał i prawidłowo zachował się w przejściu. Został pochwalony krótko, raz rzuconym słowem 'Dobry'. Chłopak raczej nie lubił się rozczulać nad końmi, toteż ograniczył się tylko do wymówienia tego wyrazu i powrotu do pracy.
....Zakładając, że jechali na lewo, po odpowiednim rozgrzaniu i przepracowaniu lewej szczęki Carthago zmienił kierunek przez przekątną i zabrał się do tego samego: stopniowego rozluźniania i zapraszania siwka do dołu i lekkiego ustawienia do wewnątrz. Nie wymagał od niego nadmiernego wygięcia, a lekkiego - mniej więcej tak, by siwek patrzył się do wewnątrz. Do pracy wplótł koła, serpentyny, wolty i Bóg wie co jeszcze - wszystko po to, by siwek się rozluźnił i zapomniał o tym, że pracują zupełnie gdzie indziej. Pilnował w łukach, by owijał się dookoła jego łydki, pracował w nich zadem i absolutnie nie dopuszczał możliwości wypadania zadem tudzież łopatką. Często zmieniał kierunki, bawiąc się delikatnie wodzami i nakłaniając Carthago do rozluźnienia szyi na całej długości.
//beznadzieja, wiem; już nic więcej dziś nie odpisuje, bo nie chcę, żeby moje posty miały tak beznadziejny wydźwięk.Carthago Z - 2015-02-21, 17:30 Starał się choć ideałem nie był, były w ogóle jakieś ideały? Siwek nie musiał być co krok chwalony, nie był typem który jedynie pracuje na pochwały albo za nie. Ja nie wiem to ty wyznaczasz kierunki Rozgrzali się na te lewo, chłopak chyba uznał się trzeba zmienić stronę więc zmienili poprzez przekątną kierunek i ustawili się do wewnątrz znowu w drugą stronę (?). Zrobili sobie kilka kół, serpentyny, wolty i innych takich podobnych. Ogier sam się nieco pilnował nie wypadając zadem ani łopatką, ładnie się wpisując w łuki.Miles - 2015-02-21, 17:57 ....Nawet, jeśli ogier nie był typem konia pracującego za pochwały, warto było od czasu do czasu uświadomić rumakowi, że pracuje we właściwy sposób, hm?
....Chłopak zaczął stopniowo zmniejszać średnice wykonywanych figur, wymagając od Carthago jeszcze lepszej pracy w zakrętach. Jechali na cross, więc elastyczność i odpowiednie przygotowanie konia było konieczne. Z pracą w takich warunkach wiąże się pewne ryzyko; źle rozgrzany koń nie pojedzie crossu na sto procent swoich możliwości. A na tym teraz chłopakowi zależało - nie zamierzał nawiązywać z tym koniem dłuższej współpracy, ale mimo wszystko chciał mu przypomnieć nieco z konkursów tego typu.
....Po dłuższej chwili kłusa na obie strony poprosił ogiera o stęp, dając mu moment luźnej wodzy przed zagalopowaniem. Chwila oddechu dla ich obu i mogą kontynuować.