To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Stajnia - Basen

Nemesis - 2014-04-11, 23:54

Akurat basenu nie miała jeszcze okazji zwiedzić, toteż radary pracowały na pełnych obrotach, podczas gdy fryzoida z wielkim zainteresowaniem rozglądała się wokół. Ciekawe w ilu miejscach jeszcze nie była w tej stadninie. Jednak nie było to teraz pierwszorzędnym łaknieniem odpowiedzi. Nemcia zobaczyła wodę, dużo wody, toteż przedreptała w miejscu, nie mogąc się doczekać wejścia.


Matthew - 2014-04-12, 00:07

- Noo, spokojnie, wyluzuj trochę - zaśmiał się widząc jej ekscytację. Aż tak uwielbiała wodę? To już w kalendarz wpisuję wyjazdy nad morze jak będzie cieplej. :'D
A więc podprowadził klaczuchnę do basenu, tego podłużnego. Jeśli weszła z chęcią i bez oporów to po prostu szedł dalej, czekając aż ta się zanurzy po łeb i zacznie przebierać nogami w wodzie. Jeśli jednak coś jej się odmieniło i nie chciała wejść teraz, to pocmokał do niej i pulsował uwiązem, coby się przekonała.

Nemesis - 2014-04-12, 00:23

Rozpoczynamy kolejny punkt programu... wodowanie Titanica. Trzeba się tylko upewnić, że nie ma tu żadnych gór lodowych i powinno być okej. Więc i Nemcia wpakowała się do basenu. Zadarła ryjca do góry, majtając sobie kopytełkami pod wodą. Powolutku, powolutku posuwała się w przód.
Matthew - 2014-04-12, 00:32

Wodowanie Titanica... :lol2: Czekaj, to znajdziemy butelkę z winem czy tam szampanem i rzucimy w zad karej, żeby już tak naprawdę było! Chrzcimy łódź!
Mefja w życiu by się nie spodziewał, że się dorobi kiedyś okrętu... :lol:
To jak sobie radziła, to czerwonokudły tylko się uśmiechnął i szedł dalej, pozwalając Nemci w obranym przez nią tempie pokonywać trasę.

Nemesis - 2014-04-12, 06:44

Nie wiem, czy kara by się ucieszyła z rzucania butelkami w zad. Jeszcze by Mefju stracił autorytet i co by fryzoida zrobiła? Znowu by tkwiła w boksie jak tucznik jakiś. :lol:
Fryzka sobie tak spokojnie płynęła, jednakże problem mały się pojawił, gdy zaszła konieczność wyjścia i zmiany kierunku. Łapiąc grunt pod kopytami, klacz zatrzymała się w basenie i wyglądało na to, że nie miała zamiaru się z miejsca ruszyć.

Matthew - 2014-04-12, 11:00

To można zawsze rzucić marchewką. :lol:
Ano więc sobie spokojnie i sprawnie pokonali ten basenik. Ekstra. No ale problem jak problem, pojawić się jakiś musiał. Mefja doprawdy nie wiedział, że ma takiego wodnego rumaka! Ale skoro nie chciała wyjść najpierw ją trochę namawiał cmokając i pulsują uwiązem. - No chodź, głupolu. Zaraz wejdziesz z powrotem - gadał do klaczy, a jeśli to nie działało to po prostu sobie kucnął obok basenu. Skoro kara miała grunt pod nogami i nic jej nie groziło póki co, to on poczeka, aż się zdecyduje wyjść. Mają czas. :lol:

Nemesis - 2014-04-12, 15:15

Z marchewki już bardziej <3
Ona bezproblemowa jakby była, to żyć by nie mogła. Całe jej istnienie to jeden wielki problem, taka jej natura. :lol: Ruszyć chyba jednak się zamiaru nie miała, bowiem pławiąc się w wodzie nadal po grzbiet stała. Wpadła jednak na zapewne genialny plan. Znaczy, planu to ona żadnego nie opracowywała, jednak w pewnym momencie jej odbijało nieco tak jak i zaraz się stanie zapewne. Pokiwała radośnie ryjcem i oddaliła łeb od Mefjowatego, ciągnąc uwiąz. Może do niej wpadnie? :lol2:

Matthew - 2014-04-12, 20:37

Ee, ona aż tak problemowa nie jest. :lol:
Jak pociągnęła głową ten uwiąz, to Mefja po prostu wyciągnął do przodu rękę. Spodziewał się, że Smołka nadal będzie chciała go zmoczyć, więc był uważny to i nie udało jej się go wciągnąć. <;
Pokucał jeszcze chwile czy aby jednak koniucha nie zdecyduje się wyjść, a jak już jednak naprawdę nie chciała ruszyć tyłka, to czerwonokudły po prostu wstał i zaczął iść wzdłuż basenu, w stronę przeciwną od najbliższego wyjścia z niego. Cmoknął do klaczy. Może się przekręci w wodzie jakoś i popłyną w drugą stronę?

Nemesis - 2014-04-12, 22:46

Podlazła tam do brzegu, kładąc ryjec na ziemi, gdzieś tam pod nogami człowieka. Strzygąc uszyskami, poobserwowała sobie z perspektywy cziłały pomieszczenie i odchylając nieco wargi, zbliżyła nieco ryjec do buciorków Mefjowych. Nie dostała jednak do nich samych, były ciut za daleko. A tak niewiele brakowało....
Szczerze mówiąc, to dobrze główkował. Kara się tam powoli jakoś zawróciła, w końcu basen nawet szeroki był. No i polazła za nim, zaraz tracąc grunt pod kopytami i rozpoczynając pływanko. Szybko nie było, ale prędkościowo lepiej niż poprzednio. Ot fryzoida dawno się nie ciapała w wodzie i z wprawy wyszła.
Sobie przypomni przynajmniej.

Matthew - 2014-04-12, 23:29

Patrzanie z perspektywy chihuahuy? Ciekawa pewnie rzecz, może Mefja następnym razem ze Smołą spróbuje. :lol:
Póki co jednak skoro zadziałała metoda, której się podjął, to kontynuowali taplanie się w basenie. Sprawniej już pokonali długość jaką mieli do przebycia, a więc na końcu Matt pochwalił klacz.
- Dobry mudżyn, z Afryka! :lol2:
No i żeby nie było, to próbował znowu ją nakłonić do tego, aby wyszła z basenu. Stanął obok wyjścia, przed klaczą, no i gdyby miał, to by jej czerwony dywan wyłożył pod kopyta. Tymczasem jednak wygarnął jakieś smakołyki z kieszeni, próbując ją tym skusić na wygrzebanie się na zewnątrz.
W ogóle to ona teraz taka niby malutka i niziutka, jak jej głowa jest na poziomie nóg Mefja... Mefja poczuł się wyższy normalnie. :lol:

Nemesis - 2014-04-13, 00:04

A jak! Paczanie z innych perspektyw to ciekawe doświadczenie. Zawsze jest tak... inaczej. :lol: Poprzebierałą sobie jeszcze tymi kopytkami, by niebawem znaleść się po drugiej stronie. Znów złapała grunt pod kopytami, podłażąc na płytszą wodę, która dostawała jej do brzusia tym razem. Przodem 'pogrzebała' w wodzie, chlapiąc trochę wokół. Gdy jednak na horyzoncie pojawiła się marchwewczka, nawet ciężko powiedzieć kiedy wylazła. Po prostu zjawiła się obok ręki Belli i zgarnęła warzywko stamtąd. Znikło w czeluściach mordeczki Nemki. Warto dodać, że właśnie przy czerwonokudłym stojąc się otrzepała :lol2:
Matthew - 2014-04-13, 00:40

Koniuch morski wypełzł z z wody... Ewolucja, ewolucja - ryby wychodzą na ląd! ;o
Wręczył więc jej tę marchew, wyprowadzając dalej z basenu, coby przypadkiem się do niego nie cofnęła i nie wyglebała, czy coś. No i syknął z poirytowaniem, jak go ochlapała jednak, zmora paskudna. :lol:
Zignorował to teraz jednak i poklepał klaczuchnę po szyi, zachęcając, aby poszła dalej za nim. Skierowali się do drugiego basenu, tego okrągłego. Mefja wprowadził kobyłkę do wody i zamiast wchodzić na wysepkę, to dookoła chodził, prowadząc klaczuchnę. Mogło być trochę ciężej, albowiem musiała teraz skręcać w tej wodzie, ale z pewnością jego wodny koń podoła takiemu wyzwaniu. <;
W razie czego tu mieli bliżej do płycizny, niźli w pierwszym basenie, który to krótki taki nie był wcale.

Nemesis - 2014-04-13, 10:32

Czytała Krystyna Czubówna...
Jak ewolucja na VHS'ie. Chyba muszę wyczyścić głowicę i coś sobie obejrzeć. Mmm... ten klimat :lol:
Zgarnęła warzywko przechylającłeb o kilkanaście stopni. Za dużo matmy w tym roku. Więc za marchewkę pójdzie chyba wszędzie, to i za czerwonokudłym. Choć za czerwonokudłym jej to chyba nawet w ogień by poszła. Ziścił się pewien plan w głowie mej, przegenialny wręcz... Och!
Dobra koniec ekscytacji, fabuła, fabuła, fabuła!
Polazła i za nim, wyciągając łeb nieco w górę i przód, by zaraz zapakować mu od spodu mokry ryjec na ramię. Przypuszczam, że prawe, nie? :lol2:
Wlazła do wody, by zaraz znów stracić przyczepność od dołu i zacząć machać włochatymi na końcach kończynami. Przy załamaniu obrazu powstającym przy patrzeniu z powietrza przez wodę wyglądała, jakby jej ktoś przymocował nóżki kucyka jakiegoś. Taki jamnik z kopytami dosłownie. Zeszło im tak przepłynięcie dwóch kółek i jak na razie, to szło całkiem sprawnie. Dopiero przy trzecim fryzoida nieznacznie zwolniła. Tak ledwo zauważalnie.

Matthew - 2014-04-13, 19:25

Plan w twej głowie dotyczący ognia i Mefja...? Well, albo podpali mu włosy, albo sama się sfajczy i Bella będzie musiała ją ratować. Nie wiem co to jeszcze może być. :lol:
- Preeecz >: - zarzęził niczym te stare mercedesy co tak niektórzy uwielbiają i palcem zepchnął mokry pysk klaczy ze swojego imienia.
Tutaj w baseniku szło im tak samo dobrze jak wcześniej. Po tych dwóch kółkach więc Mefja skręcił ją na płyciznę, tam obrócił i zaprosił coby popłynęła teraz w drugą stronę. Zrobili dwa kółeczka w przeciwnym do poprzedniego kierunku i zaprosił ją do opuszczenia zbiornika. Marchewką oczywiście, jeśli zwyczajnie wyjść nie chciała. <:
Potem zaczął ją oprowadzać po pomieszczeniu, żeby ot, troszkę odpoczęła.

Nemesis - 2014-04-13, 20:16

Owszem z ogniem, aczkolwiek nikogo podpalać nie będziemy. No może kogoś, ale to tajemnica państwowa rangi państwowej :lol2:
Na płyciznę skręciła i niezbyt chętnie, ale wyszła. Taka leciutka w tej wodzie była, jak nimfa jakaś, motylek czy coś w tym stylu. A teraz poczuła się jakby ją ktoś przeładował. Ciągło ja w dół, do ziemi!
Stare mercedesy nie zrzędzą :< One klekocą, cykają tak >>cykcykcykcykcykcyk << (aż sobie to na budzik ustawię)
Człapać zaczęła za człowiekiem, stukając kopytkami. Już nie było takiego fajnego echa, jak wtedy, kiedy podkówki miała, teraz było tak głuszej trochę. Jak tłumik xD
Pojawiły się też kolejne próby ułożenia ryjca na ramieniu, jakie to słodkie było, ach! :lol2:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group