Questionable - 2016-05-02, 16:38 Poszła do stajni za jeźdźcem i z ulgą zanurzyła pysk w wodzie, od której nie odrywała się przez dłuższą chwilę. Z niezadowoleniem pozwoliła zmienić mu sprzęt, stojąc przy mężczyźnie bardzo spięta i nieufna, ale cały zabieg obył się bez uszczerbków na zdrowiu żadnego z nich. Ruszyła wraz z Jamesem niechętnie z powrotem na rozprężalnię – zakodowała sobie bowiem w główce, że jedno siodłanie dziennie zdecydowanie wystarczy i nie wiedziała z czym przyjdzie jej się jeszcze dziś sprostać – a tym bardziej nie miała pojęcia, że będą to właśnie skoki. Nastawiła uszy kiedy mężczyzna jej dosiadł i ruszyła stępem, uważnie przyglądając się stojącym wokół przeszkodom. Dawno nie odrywała w ten sposób nóg od ziemi, ale zdecydowanie nie zapomniała jak się to robi – a przynajmniej na takich wysokościach, które zostały ustawione na placu. Pracę z drążkami miała opanowaną do perfekcji, więc chętnie weszła na nie i bez problemu pokonała niską kopertkę. Była typową ujeżdżeniówką, ale odznaki zwykle nie sprawiały jej żadnych problemów. Wprowadzona w galop chętnie ruszyła wyższym chodem, tuląc przy tym uszy do potylicy i oddała kilka skoków kiedy poprosił o to jeździec, by już w chwilę później wraz z nim ruszyć na plac egzaminacyjny.
Przejazd
Poproszona o przejście do kłusa chętnie weszła w wyższy chód, z łatwością przyjmując próby kontaktu ze strony jeźdźca. Obejrzała wraz z nim cały parkur, który zaciekawił ją na tyle, że radary ponownie stanęły na baczność a Questionable łypała raz po raz ciekawsko okiem na prawo i lewo. Taka odmiana była czasem potrzebna i klacz rozluźniła się jeszcze bardziej, rejestrując, że czeka ją wyzwanie inne niż powtarzalna większość do tej pory. Zatrzymała się by mężczyzna miał czas do złożenia ukłonu a potem chętnie ruszyła, od razu kierując się ku drążkom i kopercie. Z uszami na baczność i wymachującymi nogami ruszyła na jedynkę, gładko przechodząc przez drążki i dzięki ich wskazaniu odbiła się w odpowiednim miejscu, podnosząc nieco niezdarnie acz bardzo wysoko nóżki do góry, zupełnie jakby bała się, że niepotrzebnie dotknie drążka. Parsknęła głośno, zaraz po lądowaniu kierując się w wybranym przez mężczyznę kierunku i zagalopowała chętnie, wyraźnie rozbudzona atrakcjami, które czekały na nią w trakcie tej części egzaminu. Dała się wprowadzić w obszerniejszy zakręt i dzięki wskazówkom Jamesa wyprostowała się dopiero na linii prostej, prowadzącej ją do przeszkody. Tempo może nie było zbyt równe – Q była zbyt podniecona by zachować spokój, ale skok oddała bez żadnego problemu, równie niezdarnie co poprzednio ale znów nie dotykając drążka. Wyczuwając w trakcie lotu nadchodzącą zmianę nogi przygotowała się do niej bez problemu by już po lądowaniu kontynuować przejazd na lewo.James Stocke - 2016-05-02, 16:38 Po lądowaniu za dwójką, poprowadził klacz po prostej, między trójką, a linią startu. W kierunku oczywiście, krótkiej ściany, tutaj zakręcili w lewo, klacz podparta, cały czas łydkami, prowadzona wodzą. Ponownie zdecydował się, na wyjechanie głębokiego zakrętu. Było to zdecydowanie bezpieczniejsze, od wyjeżdżania bardzo chudych, krętych, nie mając czasu, na prostowanie. Cały czas przed przeszkodą, podnosił łeb klaczy, by mogła się jej przyjrzeć. Ponownie spokojnym krokiem, dojechali pod przeszkodę, by w odpowiednim miejscu, wysłać klacz, w fazę skoku po łydce, wejść, w półsiad i oddać jej wodzę. Po lądowaniu, zdecydował się nawet, na poszerzenie foule, dodając jej łydę, do boku. Ponownie, kierowali się po prostej, do krótkiej ściany, gdzie skręcili, w prawo. Jechali na tą właśnie nogę, którą w czasie skoku jej zasugerował, klacz szła niczym torpeda, jeszcze jedna przeszkoda i koniec. Z krótkiej ściany, zaraz wyjechali po łuku, na długą, wychodząc na prostą, do przeszkody. Sprawdził tempo, w którym się poruszali, decydując się zostać, w poszerzonych foule, do oksera. Trzymając równe tempo, wybrał dalszy odskok, do przeszkody, ostatecznie sugerując go klaczy, poprzez dodanie łydki, do jej boku. Kolejno wszedł w półsiad i oddał jej wodzę, po lądowaniu znowu na prawo, skierowali się, wzdłuż wszystkich ścian, do mety. 15m przed nią, zaczął zwalniać ją, stopniowo do kłusa, stępa i stój, poprzez półparady, docisk swojego zadka, na jej zadek i ściągnięciem wodzy. Ostatecznie zatrzymał się na mecie, popuścił jej wodzę i skierował się, na rozprężalnie.
Po rozprężeniu, kolejne salwy pochwał, powrót do boksu, wyczyszczona i pewnie zadowolona - mam nadzieję.
z.tQuestionable - 2016-05-02, 16:38 Po wylądowaniu kontynuowała przejazd po linii, po której prowadził ją jeździec i zakręciła w miejscu, w którym została o to poproszona. Wprowadzona w obszerniejszy zakręt z łatwością wpisała się w jego łuk i chętnie skorzystała z możliwości podniesienia w górę łba. Ciekawsko rozejrzała się wokół, wypatrując kolejnego wyzwania, które przed nią stanęło i tym razem już nieco spokojniej dogalopowała do przeszkody, choć zdarzyło jej się przyspieszyć na dwie czy trzy foulee przed. Nie robiła tego dlatego, że chciała korygować miejsce odskoku, które na szczęście wypadło w dobrym miejscu, ale była zwyczajnie pobudzona i chętna do polatania, a nie tylko ciągłego wyginania się na czworoboku. Nie była stworzona do skoków – było to widać już na pierwszy rzut oka, ale taka odmiana należała się nawet jej. Odbiła się, podciągnęła nogi i w trybie ekspresowym wylądowała za przeszkodą, kontynuując przejazd w wybranym przez mężczyznę kierunku. Z łatwością odgadła wcześniejszą wskazówkę co do wylądowania na prawą nogę i na tę właśnie stawiała kroki w galopie, nie mając z tym żadnego problemu. Rozciągnęła nieco foulee kiedy mężczyzna ją o to poprosił i zdecydowanie przyspieszyła widząc na swej drodze okser, którego wcześniej nie miała okazji skakać. Uszy postawione na sztorc, pewne, długie, szybkie kroki i odbicie w odpowiednim miejscu. Tym razem musiała nieco wyciągnąć się nad przeszkodą i jeszcze wyżej zadarła obie nogi, już w chwilę później gładko lądując za przeszkodą. Wylądowała gładko za przeszkodą, mocno wbijając przy tym kopyta w ziemię i tym razem, nie zmieniwszy nogi, jechała wciąż na tę samą, prowadzona przez mężczyznę wokół parkuru. Wyczuwając wskazówki zmieniające chód, powoli przeszła do kłusa i stępa aż w końcu zatrzymała się w wyznaczonym miejscu i parsknęła głośno do wszystkich obecnych.
Opuszczone wodze wykorzystała na wyciągnięcie szyi i chętnie opuściła z mężczyzną parkur przyjmując od niego wszelkie pochwały. Po powrocie do stajni była już zbyt zmęczona aby w jakikolwiek sposób się buntować, więc mężczyzna z łatwością mógł ją ogarnąć i wstawić do boksu.
Zt.Cecile Chaptal - 2016-05-02, 16:39 Zaraz po przejechaniu czworoboku dziewczyna udała się na rozprężalnię przeznaczoną do części skokowej. W tym miejscu dała chwilę odpocząć Momentum po przejeździe czworoboku, który choć nie był skomplikowany, mógł zużyć nieco końskiej energii. W tym celu przestępowała z nim na uboczu kilka kółek, aby po jakimś czasie przejść w końcu do kłusa i w tym chodzie pokonać kilka niskich, przeznaczonych na rozgrzewkę przeszkód. Kasztan szybko okazał się być typem konia profesora – właściwie takie wysokości nie robiły na nim żadnego wrażenia a w dodatku sam doskonale potrafił wymierzyć miejsce odskoku i Cecile właściwie musiała robić niewiele więcej jak tylko nie przeszkadzać. Po kilku skokach oddanych w tym chodzie przeszła do galopu by i w nim pokonać kilka przeszkód. Zadowolona z siebie i kasztana została wywołana do rozpoczęcia przejazdu i ochoczo ruszyła z nim ku parkurowi.
Przejazd
Wjechawszy na parkur ukłoniła się krótko sędziom i jeszcze raz zerknęła na ustawienie przeszkód. Zapamiętawszy kolejność w jakiej miała jechać kiwnęła głową samej sobie by już po chwili poprosić konia o zakłusowanie i w tym chodzie poprowadzić go ku pierwszemu ćwiczeniu. Niską, bo tylko pięćdziesięciocentymetrową kopertę poprzedzały trzy drążki, mające ustawić odpowiedni rytm konia i ułatwić miejsce najazdu. Choć była pewna, że żadne z tych ułatwień nie jest potrzebne Kasztanowi, raźno naprowadziła go na jedynkę bez trudu pokonując drążki i dając mu mocniejszą łydkę tuż przed kopertą. Uniósłszy się w strzemionach powiodła ciałem za ruchem konia, gdy ten tylko odbił się od ziemi i lekko oddała mu rękę, aby nie pociągnąć kopytnego za pysk. Skok był gładki i bezproblemowy, toteż już w chwilę później oboje wylądowali za przeszkodą i w tym momencie Cecile poprosiła ogiera o galop na prawą nogę. Wziąwszy go mocniej na kontakt poprowadziła konia po szerokim łuku ku przeszkodzie numer dwa i wyprostowała jego łeb dopiero po zejściu z pierwszego śladu. Jego uwagę na stacjonatę zwróciła poprzez zastosowanie kilku półparad i przysiadła w siodło przed przeszkodą, aby nieco spowolnić ruch konia by odskok wypadł w odpowiednim miejscu. Spokojnym, równym i rytmicznym tempem naprowadziła go na dwójkę, którą była siedemdziesięciocentymetrowa pojedyncza przeszkoda i ponownie zastosowała wszelkie pomoce z najazdu na kopertę – a więc najpierw mocniejsza łydka, potem uniesienie ciała i oddanie ręki. Jako, że tym razem skok był nieco wyższy, zaparła się mocno nogami w strzemionach i odchyliła ciało w tył, tym manewrem gwarantując sobie gładkie lądowanie. Jeszcze w trakcie lotu zmieniła ułożenie ciała i przeniosła jego ciężar na drugą ze stron, od razu sugerując ogierowi galop na drugą nogę zaraz po wylądowaniu.Momentum - 2016-05-02, 16:40 Po czworoboku ponownie ruszyli na rozprężalnie, koń się nieco zdziwił, ale nie protestował. Lubił skakać tak samo jak deptać kapustę, jedno i drugie mu nie przeszkadzało, mógł do prawdy robić wszystko. Chwilę przerwy przyjął dość ochoczo, skoki były bardziej męczące, więc musiał nabrać nowej pary, do odpowiednich czynów. Krążyli co nieco po rozprężalni na początek, by po jakimś czasie ,w końcu ponownie zakłusować i pokonać kilka prostych przeszkód. Faktycznie normalnie skakał wyższe, ale nie omieszkał się obecnie narzekać na stan rzeczy. Wybrała sobie najlepszego konia pod słońcem do tego Kolejno przeszli do galopu, tutaj również skoczyli kilka przeszkód. W końcu wywołali ich na poważny przejazd, więc rudy zgodnie ze wskazówkami kobiety, ruszył w tamtym kierunku.
Przejazd
Wjechał wraz z kobietą na parkur, obejrzał się krótko, po ustawionych tutaj przeszkodach. Nie zrobiły na nim jednak większego wrażenia, zdawało się mu patrzeć z oczu, przeszkody jak każde inne. Zatrzymał się płynnie pod budką sędziowską, na kontakcie i z podstawionym zadem. Ponownie przeszedł do kłusa, na wyraźne polecenie amazonki. W tym, że właśnie chodzie skierowali się, na pierwszą przeszkodę. Była to raptem koperta wraz z trzema drągami, ale jednak. Nakierowany na sam środek drążków, jechał równym tempem kłusa. Po dojechaniu do nich, uniósł nad nimi wszystkie cztery nogi, dobrze odmierzając odległość, między każdym kolejnym. Kiedy skończyły się drągi, po wyraźnej łydce, odbił się od podłoża, podciągając nogi pod siebie. Jednak nie włożył, w to super nie wiadomo ile siły, przeszkoda była dość niska. Kiedy ponownie wylądowali na podłożu, zaraz przeszli lekko, płynnie do galopu, na prawą nogę. Bez problemu, wszedł na mocniejszy kontakt, nadal mocno pracując zadem, z którego się wypychał dosłownie, na przód. Wzięli dość obszerny łuk, na dwójkę, naprostował do niej, oceniając przeszkodę, dość szybko. Był skupiony na przeszkodzie w pełni, nadal pracując mocno zadem, utrzymywał równe tempo, według kobiety, nieco wolniejsze niż między przeszkodami. Po dojechaniu do stacjonaty, ponownie po łydce wybił się, z ziemi do skoku. Zaraz składając nogi, w locie oraz wyciągając szyjko, nad przeszkodą, łapiąc równowagę skoku. Po wylądowaniu, od razu zaczął galop do przeszkody numer 3, tym razem na lewą nogę.Cecile Chaptal - 2016-05-02, 16:41 Jeszcze jakiś czas za przeszkodą kontynuowała galop na wprost, zapewniając sobie w ten sposób możliwość zastosowania dużego łuku przed trójką, asekuracyjnie nie chcąc narażać się na ciasny najazd. Nie znała jeszcze Momentum na tyle by mogła ryzykować tego typu manewry, szczególnie podczas zdawania odznaki. Minąwszy linię startu zakręciła nim w lewo i obszernym łukiem poprowadziła go ku przeszkodzie numer trzy, ponownie prostując łeb konia dopiero po zjeździe ze ściany. Tym razem do prawidłowego miejsca odskoku musiała dodać nieco tempa, co też uczyniła, zachowując przy tym płynność najazdu. Ponownie rytmicznym krokiem podprowadziła konia pod przeszkodę i dała mocniejszą łydkę, stosując dokładnie te same pomoce co przy poprzedniej stacjonacie, włącznie z sugerowaniem zmiany nogi, na którą powinien galopować zaraz po lądowaniu. Uniosła się w strzemionach i oddała rękę, a w międzyczasie ponownie zmieniła ułożenie ciała, tym razem prosząc o galop w prawo. Jeśli koń poprawnie zmienił nogę to właśnie, zaraz po lądowaniu, galopowali przed siebie by znów obszernym łukiem wzdłuż długiej ściany podjechać ku ostatniej przeszkodzie, która wymagała nieco więcej zaangażowania zarówno od konia jak i Cecile. Tej wysokości okser nie robił pewnie wrażenia na Momentum, ale blondynka mimo wszystko narzuciła mu nieco wyższe tempo niż to, którym poruszał się wcześniej. Skok nad okserem wymagał bowiem od konia większej siły i wyciągnięcia nad przeszkodą.
Jak pomyślała tak zrobiła i dodawszy nieco więcej szybkości naprowadziła konia, wybierając miejsce odskoku nieco wcześniej niż do stacjonat, aby skok nie był zbyt płaski. Zrobiła nieco mocniejszy półsiad, kiedy jej ciało uniosło się w strzemionach i bardziej oddała ogierowi rękę, by przy lądowaniu zaprzeć się mocno w strzemionach i odchylić w tył. Po wylądowaniu kontynuowała galop na tę samą nogę i pozostała w półsiadzie, prowadząc konia dookoła parkuru. Pochwaliła go przy okazji głosem, dziękując za udane skoki, a kiedy znaleźli się już na linii prowadzącej do mety, wzięła go na większy kontakt by na ostatnich piętnastu metrach przed metą zatrzymać konia.
Poinformowana o zakończeniu przejazdu przez sędziów dała ogierowi luźniejszą wodzę i poklepawszy go po szyi, pochwaliła za udany przejazd. Rozstępowawszy go porządnie opuściła teren parkuru i ruszyła z nim ku stajni, gdzie porządnie się nim zajęła.
ztMomentum - 2016-05-02, 16:42 Na razie jeszcze kawałek galopowali, na wprost. Kobieta ponownie szykowała ich, do wyjechania, obszernego łuku na trójkę. Kiedy minęli linię startu, skręcili znacząco w lewo, po obszernym łuku. Zaraz potem, wyrosła przed nimi przeszkoda oznaczona numerem 3. Wpierw wyprostował do niej łeb, potem ciało, obrzucając ją, jednocześnie bacznym spojrzeniem. Lekko przyspieszyli w najeździe, do tej przeszkody. Równym, ale mocnym krokiem, dojechali do przeszkody, by ponownie w odpowiednim miejscu, po łydce odbić się od podłoża. Złożył wszystkie cztery nogi, odpowiednio pod siebie w czasie skoku, oczywiście się wyciągnął nad przeszkodą, by złapać równowagę. Po lądowaniu, galop na prawą stronę, do ostatniej przeszkody. Znowu mieli do wyjechania, dość obszerny zakręt, co miało swoje ogromne plusy. Mogli odpowiednio na niego najechać, dostosować tempo, miejsce odbicia. Po owym łuku, wzdłuż długiej ściany, wyjechali na przeszkodę numer 4 - okser. Kasztan był w pełni przygotowany, na to co zaraz miało się wydarzyć. Mimo, że okser nie robił na nim większego wrażenia, to pozostawał w pełni skupiony oraz czujny. Przyspieszył w tempie, do oksera, nabierając stosownej szybkości do przeszkody. Pamiętał również o sile z zadu, który nadal mocno pchał go, na przód. Kiedy dojechali, do właściwego miejsca, znowu dostał sygnał do skoku. Bez problemu odbił się od podłoża, wyciągając mocno nad przeszkodą i składając w locie. Co dawało, zarówno bezpieczny jak i prawidłowy skok. Po wylądowaniu, dalej kontynuowali galop, na tą samą nogę. Przejechali cały parkur, dosłownie dookoła. Kiedy zbliżali się do mety, koń nie miał problemów ze zwolnieniem, jak i ostatecznie zatrzymaniem. Pochwalony, na długiej wodzy, zjechał z parkuru, gdzie się rozestępował. Potem wrócił do stajni, gdzie oczyszczony, odpoczywał z boksie.
z.tCaroline Hathaway - 2016-05-02, 17:49 WSTĘP
Mieli dłuższą przerwę, miedzy pierwszą, a drugą częścią odznaki. Wylądowali, w tym czasie, w stajni. Tam, dała ogierowi się napić, zmieniła mu siodło, na skokowe, zwinęła owijki i założyła mu, kaloszki, na nogi. Potem, kiedy znów doskonale się prezentowali, udała się, z ogierem, na rozprężalnie przeznaczoną, do skoków. Tam, poprawiła sprzęt, oprowadziła go, w około, by ostatecznie dosiąść, jego grzbietu. Zebrała go ponownie, na dłuższą wodzę, jednak zostając z nim, na kontakcie. Byli rozgrzani, po ujeżdżeniu, więc, w każdym chodzie pokręcili, się nieco, po hali. Wykonując kilka podstawowych figur, przejeżdżając drągi, skacząc niską kopertę, stacjonatę oraz okser. Nie przykładała tak wagi, do odpowiedniego wyginania się, tylko do prawidłowego wyjeżdżania, obszernych/ciasnych zakrętów, tak, by się nie wyrąbali przypadkiem. Za każdym razem, przykładając się, do wykonywanych skoków. W końcu nastąpił moment, końcu rozgrzewki, a czekanie, na wezwanie.
PRZEJAZD
W końcu nadszedł czas, na nich. Kobieta, z jednej strony się cieszyła, z drugiej nieco martwiła, jak to będzie. Pozbierała ogier na kontakt oraz poprosiła go, o zaangażowanie zadu. Ustawiła jego łeb nieco wyżej niż do ujeżdżenia, ze względu na to, że musi widzieć gdzie jedzie i na co. Wjechali stępem na parkur, objechali go krótko wokoło, zapoznając się z postawionymi tu przeszkodami. W końcu skierowali się na start. Gdzie kobieta, zatrzymała ogiera, hamując go przez wodzę i odchylenie się w siodle. Ukłoniła się do sędziów, by po usłyszeniu dzwonka, wypchnąć ogiera do kłusa. Pierwszą przeszkodą miały być koziołki oraz niska koperta. Podtrzymywała łydką dobre tempo oraz miała stały kontakt, z pyskiem konia, skupiając go na zadaniach. Na sam środek drągów go kierowała, by w odpowiednim miejscu łydką, poprosić konia o unoszenie nóg nad nimi. Oddała mu nieco wodzy, by mógł wyciągnąć szyję oraz weszła w półsiad. Kiedy przejechali drągi zaraz była 60cm koperta. Kobieta w odpowiednim miejscu ponownie, dołożyła łydkę do jego boku, uniosła się w siodle, oddała mu wodzę. Jeszcze podczas skoku dociążyła znacząco prawe strzemię, chciała by ogier wylądował na tą właśnie nogę. Po kilka foule od lądowania, wypchnęła ogiera do galopu. Następnie do dwójki zdecydowała się, najechać po obszernym zakręcie. Pojechała do krótkiej ściany, gdzie odbiła na prawo. Przejechali kilka foule przy ścianie, po czym znowu odbiła na prawo. Minęli po drodze najpierw okser, a potem czwórkę, przed którą zakręciły na stacjonatę 80cm. Naprostowała tor jazdy oraz konia za pomocą łydek, poprawnie wyjeżdżając z nim narożniki, jednak nie tak super piper, jak w ujeżdżeniu. Po dojechaniu do przeszkody, wysłała ogierowi sygnał do odbicia się, z pod przeszkody. Zaraz weszła w półsiad i wysunęła ręce do przodu, oddając ogierowi wodzę. Lądowanie tym razem na lewo. Pojechali kilka foule po prostej, wykręcili na obszerny ponownie łuk, między trójką, a startem. Po wyjechaniu go, wyprostowała ponownie ogiera do przeszkody. Dojeżdżając zaraz do niej, równym krokiem galopu. W odpowiednim miejscu, ponownie dołożyła łydkę do jego boku, weszła w półsiad i oddała mu wodzę.G-Dragon - 2016-05-02, 17:50 Przerwa w stajni była czymś na co czekał najbardziej. Kiedy tylko mógł napił się wody i dał zmienić swój sprzęt. Nie przepadał za ujeżdżeniem bo go nudziło, no i było dość wymagające. Odpoczął trochę, a gdy kobieta już przygotowała go do części skokowej udał się wraz z nią na rozprężalnię. Wcale mu się nie spieszyło, więc trochę się ociągał, ale ostatecznie stanął by amazonka mogła go dosiąść i zaczął stępować dookoła rozprężalni. Później był kłus i galop, a po tym kilka razy skoczył przez ustawione na rozprężalni przeszkody. Nie miał z nimi żadnych problemów, więc ćwiczenia szły sprawnie, a gdy skończył przeszedł do stępa czekając na swoją kolej.
Kiedy w końcu przyszedł czas na niego wszedł z kobietą na kontakt i zaczął wchodzić zadnimi nogami pod kłodę, angażując bardziej swój zad. Obszedł tak parkur dookoła, oglądając wszystkie ustawione na nim przeszkody, by wstępnie zapoznać się z ich wysokością i ustawieniem. Nie wyglądały strasznie, poza tym to nie pierwszy raz kiedy ktoś zdawał na nim odznakę, więc tym bardziej był z tym wszystkim oswojony. Zatrzymał się dopiero przed budką sędziowską, gdzie po ukłonie dziewczyny został wypchnięty do kłusa. Ruszył więc energicznym kłusem kierując się na sam początek na ustawione koziołki. Przeszedł przez nie, unosząc wysoko nogi do góry, a zaraz przed nim pojawiła się niska koperta. Nie wysilał się zbytnio nad skokiem i po prostu odbił się i wylądował po drugiej stronie przeszkody na prawej nodze. Po dwóch fulach przeszedł do galopu i po dość obszernym łuku zaczął kierować się do drugiej przeszkody. Minął po drodze kilka innych przeszkód, aż w końcu najechał na stacjonatę. Wybił się w odpowiednim miejscu i wyciągnął nieco szyję, by bez problemu wylądować po drugiej stronie na lewą nogę. Następnie pokierował się do przeszkody numer trzy. Wyjechał ponownie obszerny łuk i najechał na kolejną z ustawionych na parkurze przeszkód. Kiedy znalazł się w odpowiednim miejscu odbił się od ziemi i złożył do skoku, by po kilku sekundach z powrotem wylądować na ziemi.Caroline Hathaway - 2016-05-02, 17:51 Ponownie w trakcie lotu, dociążyła prawe strzemię. Skierowała go ponownie po prostej, dopiero zakręcając w prawo, za okserem i mijając dwójkę. Po dość obszernym łuku, wyjechali blisko ściany na prost do czwórki. Tym razem był to okser, więc poprosiła o mocniejszy zad, lekko wydłużając łydką krok ogiera. Odmierzając dobrą odległość do skoku, dodała łydkę do jego boku. Zaraz wchodząc w półsiad, oddała wodzę i dociążyła, prawe strzemię. Po lądowaniu, wzięła ogiera ponownie na siebie, regulując ich tempo. Ponownie nie chciała ryzykować, więc wyjechała za trójką, kolejny obszerny zakręt. Gdy go wyjechali, naprostowała ogiera za pomocą łydek, prowadząc do przeszkody, którą chwilę temu skakali jaki 2. Po dojechaniu do przeszkody, ponownie dodała łydkę do jego boków, zaraz wchodząc w półsiad i oddając mu wodzę. Dociążyła tym razem lewę strzemię, by zaraz na tą nogę wylądował. Nie chciała tracić czasu, na robienie przesadnego zakrętu. Dlatego skierowała konisko po dość ciasnym, jednak nie przesadnie łuku do szeregu 6ab. Utrzymywała stałe tempo jazdy ogiera, znacznie skracając jego foule do szeregu. Było tam ciasno, nie chciała wpaść w drugi człon zamiast go skoczyć. Mocniej zamknęła go tu w łydkach, w dojeździe do przeszkody, by ponownie w odpowiednim miejscu, dodać jedną mocniej i odesłać do skoku. Przy lądowaniu, wzięła konia mocniej na siebie, odchylając się w siodle. Jedna foule do oksera, by oddać ostatni skok na szczęście w sumie 7, ale na czysto. Lądowanie na lewo, by skierować się galopem do mety. Kiedy ją minęli, zwolniła konia dosiadem oraz wodzami do kłusa. Popuściła mu zaraz wodzę, po czym ostatecznie, rozstępowała na rozprężalni i odstawiła do boksu.
z.tG-Dragon - 2016-05-02, 17:52 Wylądował na prawą nogę i dalej pokierował się po prostej, zakręcając dopiero gdy minął kilka innych przeszkód. Wyjechał kolejny obszerny zakręt blisko płotu wprost na ustawiony okser. Wydłużył krok i ładując w skok całą siłę z zadu wybił się do góry i przeleciał na drugą stronę. Lądując na prawą nogę. Zmniejszył nieco swoje tempo, żeby nie pędzić na łeb na szyję, choć miał momentami taką ochotę. Chciał jak najszybciej skończyć ten parkur i wrócić do boksu. Za trójką znowu wyjechał obszerny zakręt, po czym naprostował się przed kolejną przeszkodą. Pozwolił sobie na lekkie przyspieszenie, żeby mieć to jak najszybciej za sobą. Odbił się tuż przed przeszkodą i złożył do skoku, po chwili lądując na ziemi na lewą nogę. Szybko odzyskał równowagę, więc obyło się bez jakiś zachwiań i potknięć. Tym razem kobieta zdecydowała się na ciaśniejszy zakręt co nieco go zaskoczyło, ale dał sobie z tym radę bez zaliczania gleby. Teraz miał przed sobą szereg przed którym było mu się jeszcze trudniej nie rozpędzać. Ostatecznie dojechał do niego nie zmieniając swojego tempa. Przeskoczył pierwszy człon i po lądowaniu niedługo wybił się, by pokonać kolejny. Przeskoczył tak wszystkie przeszkody i pogalopował wprost do mety. Po jej przekroczeniu zaczął powoli zwalniać do kłusa i stępa, aż w końcu po rozstępowaniu na rozprężalni wrócił do stajni.
ztNadya - 2016-05-02, 22:31 Po próbie na czworoboku wróciła z Prescription Boyem do stajni, gdzie dała mu okazję do odpoczynku, dała mu się napić i poczęstowała kilkoma smakołykami by nadrobić stracone kalorie. Sama też chwilę odpoczęła, po czym przygotowała siodło skokowe, które po chwili założyła kasztanowi, oczywiście wcześniej zdejmując siodło wszechstronne. Na nogach Boy'a pojawiły się ochraniacze i gdy byli już gotowi ruszyli na rozprężalnię. Tam ponownie się rozgrzali i rozruszali w każdym chodzie, z kilkoma figurami, poćwiczyli też skakanie przez kilka przeszkód ustawionych na rozprężalni, z których korzystali uczestnicy. Stępowali na długiej wodzy, Bravo cały czas kreśląc palcami kółka na szyi podopiecznego o różnej średnicy. Jeszcze zanim zaczęła się ich próba, starała się, by zangersheide był skupiony, ale rozluźniony.
Gdy przyszła ich kolej, Bravo dała mu łydkę do kłusa, stopniowo nabierając wodze i wchodząc na kontakt. Wjechali na parkur, gdzie najpierw zrobili okrążenie, by dziewięciolatek mógł się zapoznać z przeszkodami. Następnie zatrzymała go na chwilę, ukłoniła się w stronę budki sędziowskiej, ponownie prosząc dziewięciolatka o kłus, którym ruszyli na pierwszą z przeszkód: kopertę 60cm, poprzedzoną trzema drągami. Naprowadziła Presc'a na środek drągów, dostosowując tempo, zachęcając go do wysokiego podnoszenia nóg, gdy dotarli pod drągi. Po ich pokonaniu - miejmy nadzieję bezproblemowym - zaraz wysłała mu pomoce do galopu, którym skierowali się na bliską kopertę. Lekki zamknięcie przed nią, łydka do wybicia, oddanie wodzy, półsiad i podążenie za jego ruchem. Po lądowaniu powoli wróciła w siodło, wykręcając na dwójkę zaraz za szeregiem i naprostowując przed stacjonatą 80 cm, która nie powinna stanowić dla dziewięciolatka większego problemu. Przed przeszkodą dodała nieco w galopie, tworząc dla Boy'a korytarz z podobnych co wcześniej pomocy, co pomogło mu w pokonaniu na czysto przeszkody. Poprowadziła kasztanka kawałek po prostej, następnie dość ciasny łuk na bliźniaczą stacjonatę, dostosowanie tempa do przeszkody, zamknięcie w pomocach, zasugerowanie miejsca do wybicia przez dodanie łydki, a gdy ogier oderwał się od ziemi oddała mu wodze, uniosła się z siodła opierając na strzemionach i zgrywając z koniem w skoku, wyciągnęła nadgarstki podążając za jego ruchem i powoli wróciła w siodło po lądowaniu..Nadya - 2016-05-03, 13:22 Zdecydowała się na nieco ciaśniejszy łuk podczas najazdu na czwartą przeszkodę. Pojechała kawałek po prostym, potem skręciła z Prescription Boy'em, wykręcając łuk pomiędzy szeregiem a stacjonatą, przed czwórką naprostowując kasztana na środek oksera 70x80cm. Podczas najazdu pozwoliła mu trochę dodać w tempie, teraz wyregulowała tempo, dodając kilka półparad przed skokiem i dbając o to by ogier był skupiony i zaangażowany. Zamknięcie w pomocach, zasygnalizowanie większej siły z zadu, łydka do wybicia, oddanie stosownej ilości wodzy, półsiad, wyciągnięcie nadgarstków - wszystkie te czynności powinny sprawić, że zangersheide spokojnie pokona okser.
Kawałek po prostej i skręcili po łuku na stacjonatę, która była kolejną przeszkodą. Półparada, naprostowanie i naprowadzenie na środek stacjonaty i zastosowanie podobnego korytarza z pomocy powinno ułatwić dziewięciolatkowi jej pokonanie.
Tym razem Nadya pozwoliła sobie na nieco obszerniejszy najazd, przyśpieszając Boy'a trochę w galopie, jednak po naprostowaniu dostosowując tempo do czekającego ich szeregu. Półparada, lekkie zamknięcie w pomocach, cały czas na kontakcie, wyznaczenie miejsca do wybicia przez dodanie łydki, oddała wodze przy szyi zangersheide, uniosła się z siodła opierając na strzemionach i zgrywając z koniem w "locie", wyciągnęła nadgarstki podążając za jego ruchem. Po pokonaniu pierwszego szeregu nabrała trochę więcej wodzy i pozostała w półsiadzie, prowadząc Presc'a na drugi człon, który pokonali w podobny sposób, poza tym, że przed okserem wzięła dodatkowo konia bardziej na siebie.
Ruszyli dalej utrzymując tempo, dopóki nie przejechali przez "metę". Na chwilę zatrzymała onia, ukłoniła się i poprosiła go o stęp, którym opuścili parkur. Rozstępowali się i Bravo odprowadziła kasztanka do boksów. Chyba na dziś mu wystarczy wyzwań. Oczywiście nie zapomniała mu odwdzięczyć się za wspólną pracę przez mizianie i kilka smakołyków, które wylądowały w żłobie.
ztSergei - 2016-05-03, 15:55 Cóż, znając możliwości swojego podopiecznego Serg doskonale wiedział, że cały ten parkur nie sprawiłby im trudności nawet w stępie kłusie, niemniej nie zamierzał ignorować odgórnych poleceń. Po krótkiej rozgrzewce nastawionej na lekkie skoki i wywołaniu przez sędziów, mężczyzna stawił się wraz z gniadoszem na parkurze. Ukłonił się krótko, a następnie poprosił gniadosza o kłus. Spokojny najazd na wprost na kopertę 50cm, poprzedzoną trzema drągami. Na nich zgrabny półsiad, a w miejscu wybicia mocniejsza łydka i podczas wychodzenia ogiera w górę - przesunięcie dłoni do przodu. Spokojne dojechanie do ściany, a następnie odbicie na drugą przeszkodę - stacjonatę 70cm. Równe, dynamiczne tempo, w końcu cały ten przejazd również można potraktować jako przyjemność. Łydka, półśiad - wodze. Potem od razu żwawo do przodu, zakręt w lewo i poniekąd "z narożnika" najazd na trzecią przeszkodę - również stacjonatę 70centymetrów. Standardowa sekwencja - łydka, zgrabne przejście do półsiadu i elastyczne oddanie wodzy. Po lądowaniu dodanie, by ogier mógł się nieco rozgalopować i po minięciu dwójki skrócenie, a także odbicie na okser 70cm. W linii prostej pozwolił ogierowi na rozciągnięcie się, by ten mógł gładko pokonać stojące przed nim "wyzwanie". Okrążenie w galopie, mężczyzna pozostawał w półsiadzie bez najmniejszych problemów. Potem sygnał do przejścia i zatrzymania, a potem do mety. Poklepanie ogiera i opuszczenie parkuru.
ztDesperado - 2016-05-03, 15:55 Po zebraniu wodzy przeszedł ze stępa do kłusa, w którym wjechał na parkur i zatrzymał się przed sędziami. Później na prośbę jeźdźca wznowił kłus, w którym skierował się na drągi rozpoczynające parkur. W trakcie pokonywania ich wyciągnął lekko szyję, chwytając tym samym równowagę i pokonał drągi bez dotykania ich. Zaraz po nich odbił się przed kopertą i oddał ekonomiczny skok, nie angażując się zanadto. Wylądował na prawej nodze i dalej pogalopował, podczas pierwszej foule nieco się wyciągając. Później skrócił się wedle uznania jeźdźca i skierował się w prawo na drugą przeszkodę, zawczasu unosząc łeb do góry. Nie przyspieszając, równym tempem dogalopował do końca linii aby w wyznaczonym punkcie oddać skok, znowu nie widząc żadnych trudności. Zgiął przody w nadgarstkach i przyciągnął je lekko do piersi, wyciągnął szyję, poskładał tyły. Wszystko trwało zaledwie ułamki sekund, po których wylądował na lewej nodze, czemu towarzyszyło szastnięcie ogonem. Po zebraniu wodzy przeszedł ze stępa do kłusa, w którym wjechał na parkur i zatrzymał się przed sędziami. Później na prośbę jeźdźca wznowił kłus, w którym skierował się na drągi rozpoczynające parkur. W trakcie pokonywania ich wyciągnął lekko szyję, chwytając tym samym równowagę i pokonał drągi bez dotykania ich. Zaraz po nich odbił się przed kopertą i oddał ekonomiczny skok, nie angażując się zanadto. Wylądował na prawej nodze i dalej pogalopował, podczas pierwszej foule nieco się wyciągając. Później skrócił się wedle uznania jeźdźca i skierował się w prawo na drugą przeszkodę, zawczasu unosząc łeb do góry. Nie przyspieszając, równym tempem dogalopował do końca linii aby w wyznaczonym punkcie oddać skok, znowu nie widząc żadnych trudności. Zgiął przody w nadgarstkach i przyciągnął je lekko do piersi, wyciągnął szyję, poskładał tyły. Wszystko trwało zaledwie ułamki sekund, po których wylądował na lewej nodze, czemu towarzyszyło szastnięcie ogonem.