To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Czworobok

Caroline Hathaway - 2016-01-03, 22:53

Kobieta tego dnia dość wcześnie przyszła do stajni, miała dziś zdawać odznakę na koniu swojego znajomego. Przyszła pod jego boks już praktycznie w pełni gotowa, po krótkim zapoznaniu i przywitaniu skierowali się na myjkę. Tam dokładnie wyczyściła ogiera, osiodłała i ruszyła na rozprężalnie, tam dokładnie rozgrzała każdy najmniejszy jego mięsień i czekała na wezwanie.

PRZEJAZD CZ.1

Kiedy usłyszała, że wywołują ich przez głośnik zebrała ogiera na kontakt i prawidłowe ustawienie i skierowała w kierunku czworoboku. Aktywnym tempem wjechali na halę gdzie obkrążyli czworobok dookoła, trzymała konia twardo by w końcu przez A wjechać na czworobok stępem pośrednim, pilnowała ogiera co by poruszał się po linii prostej, aż do X gdzie zatrzymanie w miejscu poprzedziła wpierw dwoma delikatnymi półparadami, ukłoniła się delikatnie sędzią by ponownie nadać stęp łydką i ruszyć do przodu. Dojeżdżając do krótkiej ściany czworoboku dokładnie do C lekkim naprowadzeniem wodzy zasugerowała ogierowi skręt w prawo, pilnując jego wygięcia na łuku, sugerując mu dokładne wygięcie łydką zewnętrzną, dojeżdżając do M wysłała mu ponownie półparadę, wypchnięcie z kłusa i dodanie łydki, w ten sposób koń zakłusował, sugerując mu też odpowiednią nogę, ona w czasie tego kłusa podnosiła się i opadała w siodle. Kłusowali tak do B gdzie wysłała mu mocniejszą półparadę i wygięła gniadosza na koło o średnicy 20m w prawo, podnosiła się i opadała w siodle do E gdzie ostatecznie siadła w siodło, pilnowała jednocześnie by koń w tym czasie się nie rozpadł, utrzymywał dobre tempo i wygięcie. Kiedy kończyli koło w punkcie gdzie zaczynali czyli w B, kobieta subtelnie i czytelnie wysłała mu sygnał do zagalopowania z prawej nogi, dociążając nieco bardziej tą stronę i dodając łydki do jego boków. Galopowali dość kawałek, spokojnie równym tempem, aż do H utrzymując kontakt z jego pyskiem oraz zaangażowanie zadu, odpowiednim dosiadem i pracą bioder. Dojazd do H poprzedziła półparadą by w tej konkretnej literce przyhamować ogiera do kłusa, lekko skrócić krok, ale nadal zachowując właściwe tempo, jednocześnie opadła i się podnosiła w siodle.

G-Dragon - 2016-01-03, 22:53

Od rana stał w boksie okropnie się nudząc. Miał nadzieję na wypuszczenie na pastwisko, ale żaden ze stajennych nie zwracał na niego uwagi. Zirytowany kopnął w drzwiczki i odsunął się od nich. Zaczął krążyć po boksie, kuląc po sobie uszy, aż do momentu przyjścia jakiejś dziewczyny. Nie był w nastroju do zapoznawania się z kimkolwiek, ale z jej uporem nie miał raczej wyjścia. Szybko znalazł się na myjce, gdzie został wyczyszczony i osiodłany, po czym zabrano go na rozprężalnię. Tam szybka rozgrzewka i czekanie na wezwanie.


Po wywołaniu ich przez sędziów wszedł z dziewczyną na kontakt i w prawidłowym ustawieniu skierował się wraz z nią na czworobok. Aktywnym tempem okrążył czworobok, gryząc wędzidło i kuląc po sobie wrednie uszy. Liczył na chwilę wolnego, ale najwidoczniej nie było mu to na razie dane. Wjechał stępem pośrednim na środek czworoboku, po linii. Zatrzymał się w wyznaczonym miejscu, nadal uporczywie mieląc wędzidło w pysku. Parsknął krótko i po otrzymaniu sygnału ruszył stępem na ścianę. Skręcił na prawo, odpowiednio się wyginając w zakręcie. Po dojeździe do M przeszedł do kłusa, kłusując teraz na prawidłową nogę szedł dalej po ścianie aż do B. Następnie wyjechał na koło w prawo, starając się być przy tym odpowiednio wygiętym. Pilnował się, żeby to koło wyglądała mniej więcej dobrze. Nie chciał przypadkiem musieć powtarzać ich w nieskończoność. Nie przepadał na ujeżdżeniem, więc chciał to mieć jak najszybciej za sobą. Po skończeniu koła przeszedł do galopu na prawidłową nogę. Galopował tak przez dłuższy kawałek, angażując w to swój zad. Po dojechaniu do H przeszedł do kłusa, skracając swój krok. Nie przyspieszał ani nie zwalniał, cały czas poruszał się równym tempem.

Caroline Hathaway - 2016-01-03, 22:54

PRZEJAZD CZ.2


Mieli właśnie zacząć przekątną, czyli większość przejazdu za nimi to dobrze i nie dobrze, można powiedzieć. Pomału zaczęła wyginać ciało konia wchodząc na łuk by zaraz jednak je naprostować by to co wykłusowywali miało kształt przekątnej. Cały czas poruszali się kłusem roboczym, ona unosiła się i opadała w siodło, pilnując tempa oraz podstawy ogiera, prowadziła go po równej prostej do kolejnego narożnika. W X czyli w połowie owej przekątnej zmienili nogę na którą jechali, w tym wypadku na lewą. W dojeździe do K zaczęła powoli skracać wodze, by dokładnie w A wejść w półsiad i wprowadzić konia na koło o średnicy 20m w lewo. Utrzymując równowagę na strzemionach prowadziła ładnie konia na łydkach oraz wodzy tak by koło miało odpowiedni kształt, rozmiar i było idealne. Kończąc koło w A usiadła ponownie w siodło i kontynuowała jazdę kłusem ćwiczebnym. Trzymając stałe tempo dojechali do E gdzie ponownie odbili na koło, a raczej jego połowę, by na jego koniec wysłać półparadę ogierowi i wypchnąć do galopu, oczywiście na lewą nogę co mu zasygnalizowała dociążeniem lewego strzemienia. Galopowali równym, spokojnym tempem przez wiele literek, by w M przyhamować delikatnie dosiadem ogiera do kłusa, którego ponownie angalezowała w siodle. Bez zmiany tempa w C weszli w kłus ćwiczebny i kłusowali dalej przed siebie, aż do E gdzie po półparadzie zatrzymała ogiera. Odliczyła w myślach 5s, ponownie ruszyli stępem pośrednim jak na początku przejazdu. W K wypchnęła ogiera z krzyża do kłusa gdzie znowu zaczęła angalezować. W A ładnie wyjechali ponownie na linię środkową gdzie pilnowała tempa oraz prostej jazdy konia, w X zatrzymanie ukłon i zjazd na długiej wodzy.

z.t

G-Dragon - 2016-01-03, 22:54

Kłusował dalej, po chwili wyginając swoje ciało w lekki łuk. Po pokonaniu przekątnej dalej poruszał się kłusem roboczym. Jedno ucho skierował na dziewczynę, bardziej się na niej skupiając. Dotarli tak do kolejnego narożnika. Zmienił nogę na lewą i pokłusował dalej, aż do kolejnego punktu przejazdu. Wyjechał na koło, korzystając z pomocy dziewczyny odpowiednio się wygiął. Wykonał całe koło, pilnując żeby niczego nie zepsuć. Po skończeniu koła dalej pojechał kłusem ćwiczebnym. Jadąc równym tempem odbił na półkole, po czym przeszedł do galopu na odpowiednią nogę. Szastnął ogonem po swoim boku, galopując równym tempem. Nie spieszyło mu się, ale też nie był przesadnie powolny. Chociaż jego dzisiejszy humor mógł wskazywać na to, że nie będzie mu zależało na tym, żeby robić to co zażyczy sobie dziewczyna. Postanowił jednak darować sobie złośliwości, nie chciał wyjść na wrednego konia. Przynajmniej nie teraz. W M ponownie wrócił do kłusa, co znacznie bardziej mu odpowiadało niż ciągły galop. Później przyszedł czas na kłus ćwiczebny, który wychodził mu dość dobrze. Po tym jak otrzymał półparadę zatrzymał się i po odczekaniu kilku sekund ruszył stępem. W K znowu przeszedł do kłusa, natomiast w A wyjechał na linię środkową. Zatrzymał się w X i zszedł z czworoboku wyciągając wygodnie szyję do przodu. zt
June - 2016-01-03, 23:22

    ROZGRZEWKA

Przygotowania do odznaki bardzo przypominały te, które odbywały się przed zawodami. Wielka krzątanina, pośpiech i ta atmosfera leciutkiego stresu, którą dało się wyczuć w powietrzu. Jako, że June jechała na młodym koniu potraktowała to jako okazję do przyzwyczajenia jej do tego całego zgiełku, który towarzyszy większym imprezom. Ze stajni trafiły na rozprężalnię. Obie były odstawione i wymuskane jak z obrazka. Dziewczyna, kiedy przychodziło do jazdy, była schludnie ubrana, ale tym razem przeszła samą siebie. Białe włosy były gładko upięte pod toczkiem, który wyjątkowo znalazł się na jej głowie, a buty wypastowane tak, że na ich powierzchni odbijał się obraz otoczenia jak w lustrze o niespotykanym kształcie. Wystarczył rzut oka na gniadą kobyłę, by stało się jasne, ze nad jej przygotowaniem ktoś spędził sporo czasu. Tym kimś była oczywiście ciemnooka, ale sprawiała wrażenie, że wysłużyła się biednymi stajennymi, którzy z pewnością mają pilniejsze rzeczy do roboty niż szorowanie konia czy czyszczenie sprzętu. Z chwilą wyjścia ze stajni June całkowicie się rozluźniła, a ten cały stresik, który i tak był spowodowany jedynie zwiększoną liczbą czynności wykonywanych przed jazdą zniknął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Obeszły rozprężalnię dookoła, by zaraz znaleźć się przy schodkach do wsiadania. Tam dziewczyna sprawdziła popręg jak i pozostały sprzęt by upewnić się czy wszystko pasuje jak trzeba. Miękko usiadła w siodle pilnując tego, by ruszyły dopiero wtedy, kiedy ona będzie tego chciała. Wiedziała co kobyłka potrafi dlatego jej uwaga była zdwojona i nie dopuszczała do żadnych wybryków. Ruszyły aktywnym stępem by klaczka mogła raz jeszcze zapoznać się z terenem i rozluźnić. By skupić jej uwagę wymyślała różne ćwiczenia już na samym początku nie dając jej umysłowi chwili wytchnienia na to by mógł obmyślić jakiś niecny plan wysadzenia jej z siodła, wysyłając przy okazji w kosmos. Porozciągały się i powyginały chwilę w stepie, by zaraz przejść do kłusa. Teraz kobyłka mogła spuścić z siebie nieco pary oczywiście pod czujnym okiem i kontrolą jasnowłosej. Lepiej niech teraz się trochę powygłupia niż na właściwej części egzaminu. Dała jej tyle czasu ile potrzebowała po czym ponownie zaczęła stopniowo prosić o skupienie i pełną mobilizację. W kłusie również wykonały kilka ćwiczeń i przeszły do galopu. Z początku spokojnie zataczały obszerne kręgi, by z czasem zacieśniać wolty i ponownie rozciągać się i giąć. Kiedy dziewczyna uznała, że starczy już tych wybryków przeszły do kłusa, a następnie do stępa i tak okrążały halę wplatając w ten marsz różne ćwiczenia, by klaczka się przypadkiem nie nudziła.
    PRZEJAZD

Kiedy nadeszła ich kolej dziewczyna sprawdziła wszystko jeszcze raz w tym przeanalizowała dokładnie swoją pozycję czy aby na pewno wszystko jest tak jak być powinno. W razie konieczności skorygowała ewentualne niedoskonałości i obie ruszyły na czworobok. Jasnowłosa pilnowała równego, swobodnego tępa. Nie spinała się bardziej niż na jakiejkolwiek innej jeździe. Nie chciała, by klaczka traktowała to jako jakieś wielkie święto, czy co gorsza, zapowiedź jakichś złych wydarzeń. Jechała więc zupełnie spokojna oddychając miarowo i głęboko. Zatrzymały się w odpowiednim miejscu. Ciemnooka posłużyła się bardziej dosiadem niż wodzami informując uprzednio Fly o planowanej zmianie. Równo obciążyła koński grzbiet by i gniada stanęła prosto i rozłożyła ciężar ciała na wszystkie cztery kończyny. Ukłoniła się sędziom nie przesadnie ale z gracja i, o dziwo, szacunkiem, który był możliwy do zaobserwowania u tej persony jedynie w nielicznych przypadkach. Poprosiła klaczkę o stęp. Z pozoru nie było to bardzo wymagające ćwiczenie, ale jasnowłosa pilnowała tego, by jej chód był równy i płynny. Jeśli coś zdołało rozproszyć jej wierzchowca przypominała mu o swojej osobie w dyskretny acz czytelny dla niego sposób. W odpowiednim miejscu ruszyły kłusem. Dziewczyna pilnowała swojej postawy nieco bardziej niż zwykle. Co prawda jej dosiad nie różnił się od tego, który miała na treningach, ale świadomość tego, że jest obserwowana i oceniana sprawiła, że była bardziej świadoma tego, że niemal automatycznie poprawia wszelkie swoje ewentualne błędy. Anglezowała miękko i niezbyt wysoko unosiła biodra. Co jakiś czas zerkała czy robi to na dobrą nogę, ale nie musiała tego poprawiać. Wjechały na koło. Ciemnooka poprosiła konia o ładne wygięcie cofając subtelnie zewnętrzną łydkę. Wysiedziała połowę koła pamiętając o tym, by nie pochylać się za bardzo ani do przodu, ani do tyłu. Pracowała biodrami w takt chodu, by nie zostać wyrzuconą z siodła i nie telepać się po gniadym grzbiecie jak worek ziemniaków niedbale rzucony na jakiegoś biednego osiołka. Przed znakiem z literą B poprosiła Away o galop. Oczywiście pilnowała, by wyszła z dobrej nogi. W tym chodzie również nie pozwoliła sobie na żadne niekontrolowane ruchy swego ciała. Jej łydki były stabilne, a dłonie utrzymywały miękki kontakt z pyskiem konia. Po przejechaniu wyznaczonego odcinka przeszły do kłusa. Wszystkie zmiany poprzedzone były półparadą, by klaczka mogła przygotować się do tego i wykonać wszelkie prośby płynnie i dokładnie. Zmieniły kierunek po przekątnej pilnując ładnego wyjechania narożników i wygięcia na nich.

Amelie - 2016-01-04, 21:41

Amelie miała trochę czasu by przygotować się do przejazdów odznakowych. Było dla nie jasne, że chciałaby zdobyć srebrną odznakę, co było potwierdzeniem jej umiejętności, w które czasem wątpiła. Zwłaszcza, że Deadia mimo skokowego profilu i zamiłowania, pewnie sobie poradzi z programem na srebrną odznakę. Swoją drogą pewnie ją kiedyś pomęczy z ujeżdżeniem. A więc głównie skupiła się na walce ze stresem, który niejednokrotnie krzyżował tej dwójce plany podczas ważnych dni. Dlatego jak najbardziej rozluźniona białowłosa pojawiła się w stajni w dzień przejazdów. ilka spraw załatwiła wcześniej, wyczyściła sprzęt i rozruszała trochę Deadię na lonży. Zanim poszła po karą poprosiła o przyniesienie na myjkę wszystkiego co było jej potrzebne i ruszyła pod boks podopiecznej, mając nadzieję, że ta się już obudziła.
Przywitała klacz jak zwykle mizianiem za uszami i poczęstowała talarkiem marchwi, po czym zaprowadziła na myjkę, nadal bezstresowo.
Na myjce oporządziła i wyczyściła klacz, po czym ją osiodłała. Następnie zniknęła na chwilę w socjalnym, żeby się przebrać, po czym poszły na rozgrzewkę. Na rozgrzewce dziewczyna była skupiona, ale rozluźniona. Porządnie się rozgrzały w każdym chodzie, poćwiczyły wyciąganie i skracanie kroku, przejścia między chodami. W każdym chodzie wykręcały też figury. Po rozgrzewce stępowały po rozpreżalni w oczekiwaniu na swoją kolej.

PRZEJAZD


Kiedy je wywołano dziewiętnastolatka poprosiła hanowerkę o kłus roboczy, którym wjechały na halę, Halley starając się całkowicie skoncentrować na zadaniu i nie myśleć o stresie. Póki co jej się to udawało. Wjechały przez A na środek czworoboku w kłusie roboczym, by zatrzymać się w wyznaczonym punkcie. Jasnowłosa ukłoniła się sędziom i poprosiła Dumę o ruszenie znowu kłusem roboczym. Następnie miały skręcić w prawo, gdzie jasnowłosa dopilnowała tego, żeby dziesięciolatka ładnie wyjechała narożnik. Ich plusem było to, że doskonale siebie znały, Mel znała wady i zalety Deadii, a Dea znała wzorce zachowań Mel, która też umiała dostosować pomoce, tak aby działały na Dumę najlepiej. Od czasu do czasu robiły półparadę w celu dodatkowej koncentracji na zadaniu, jak i na Amelie i jej pomocach.
Od M miały wydłużyć krok, więc tuż przed M Amelie wysłała klaczy odpowiednie sygnały do poszerzania kroku i wyciągania nóg, starała się też utrzymać ją w ustawieniu i zadziałać na Deadię jak najbardziej mobilizująco, jednak bez niepotrzebnego spinania się. Na szczęście jej samej na razie udawało się trzymać z daleka stres, który często przy takich okazjach ją zżerał i działał negatywnie na amazonkę i klacz. Przy K wrócili do kłusa roboczego utrzymując stałe, równe tempo. Przy P odbili na woltę w lewo o średnicy 10 metrów. Na wolcie dziewiętnastolatka dbała o zachowanie kształtu figury, pracując jedną łydką na popręgu, a drugą zanim, żeby kara nie wypadła zadem, czy łopatką. Ale ponieważ nie raz robili takie ćwiczenia na rozgrzewkach i treningach pewnie nie stanowiła ona dla nich problemu.
Dalej skręcili najpierw w lewo, potem w prawo ładnie wyjeżdżając skręty, utrzymując stałe tempo. Przy S znowu odbili na woltę, tym razem w prawo. Dojeżdżając do C dziewczyna przygotowała dziesięciolatkę do następnego zadania przez kilka półparad, więc w C zatrzymała Dumę, trzymając ją w nieruchomości i licząc czas, by po upływie czasu, posłać sygnał Dei, z którą cały czas była na kontakcie, do ruszenia stępem pośrednim. Przy M przeszły do stępu swobodnego nadal na delikatnym kontakcie, by później wrócić znowu do pośredniego. Przed K przygotowała z kolei karą do przejścia do kłusa roboczego, więc zmiana chodu powinna wyglądać dość płynnie, podobnie gdy kawałek dalej przyśpieszyły do galopu roboczego z lewej nogi. Białowłosa jednak korygowała klacz, jeżeli ta zapragnęła przyśpieszyć zanadto. Przed F z kolei wysłała klaczy pomoce do poszerzania ram foule i w efekcie wydłużenie galopu, by w M powrócić do naturalnego galopu roboczego. Następnie odbiły na koło w lewo o średnicy 15 metrów

Fleau de Baian - 2016-01-04, 21:42

Z pewnością zabranie Dumy na srebrną odznakę, która obejmowała ujeżdżenie klasy P, nie było zbyt mądrym pomysłem - kobyła miała serce do skoków, a nie deptania kapusty. Niemniej w tej pierwszej dyscyplinie mogły właśnie wszystko nadrobić i zabłysnąć. W każdym jednak razie Deadia w dniu zdawania wykazała się dużą pojętnością i zaangażowaniem. Niestety kilka elementów przejazdu i tak nie wykonywała perfekcyjnie, ale jak na nią i tak był to duży progres.

Po wyczytaniu danych Halley z głośników, zainteresowanie Deadii otoczeniem gwałtownie wzrosło. Nie był to jej pierwszy "występ" na ocenę, ale teraz była w nieco innych okolicznościach niż na zwykłych zawodach. Przeszła w aktywny, równy kłus, wracając do wcześniej wypracowanego ustawienia. Każdy ewentualny stres dziewiętnastolatki odbijał się od karej jak piłka, która strzygła uszami na wszystkie strony. Wjechały na środkową linię, utrzymując miernie prostą linię - jeśli tylko Amelie odpowiednio o to zadbała. Hanowerce daleko było do WKKW'istki, niemniej jednak jej chody były przyjemne dla oka i nawet samego jeźdźca.
W reakcji na pomoce od białowłosej Dea zatrzymała się w X, zamierając w bezruchu. Gdyby nie nieustannie rozdymające się chrapy można by pomylić ją z świetnie wykonaną rzeźbą konia. Od dawna kumulowała w sobie dużo energii, której niewielka część miała ujście podczas rozgrzewki, jednak dalej roznosiło ją od środka. Wkrótce ponowiła swój kłus, żwawo i raźnie krocząc naprzód. Nieco niechętnie wygięła się na narożniku, by w M mieć okazję do spożytkowania energii.
Uznając, że na rozgrzewce przećwiczyły wyciągnie chodów, z niewielkim opóźnieniem kobyła wyciągnęła znacznie nogi, przekraczając ślady przodów tyłami. Pokrywając większą część terenu, jej krok stał się też mniej wygodny do wysiedzenia, ale na szczęście nie był to znowuż taki długi odcinek. Biała piana cieknąca z pyska odznaczała się na jej ciemnej sierści, co mogło świadczyć tylko o aktywnym przeżuwaniu kiełzna. Schodząc z przekątnej, Duma jednocześnie wróciła w kłus roboczy, niechętnie skracając krok i sylwetkę. Na wysokości P wykazując minimalny opór zjechała na woltę o promieniu 5 metrów, adekwatnie do jej kształtu wyginając się zarówno w kręgosłupie, jak i szyi. Rzeczywiście nie było to znowu takie trudne ćwiczenie dla hanowerki, choć nie dało się ukryć, że wymagało od niej skupienia i zaangażowania. Niedługo po zjechaniu z koła, czekało ją wykonanie bliźniaczej figury w prawo; tak więc wymagało przestawienia pomocy oraz, analogicznie, wygięcia się na drugą stronę, co jednak nie było wyzwaniem godnym hanowerki. Książkowo zakreśliła woltę, trzymając nos przed pionem i utrzymując jednostajne tempo.
Zamknąwszy okrąg, wyjechała ładnie narożnik, by na środku krótkiej ściany ponownie się zatrzymać. W tym czasie stała nieruchomo, chociaż tym razem bez problemu można było ją odróżnić od posągu - radary wykręcała na wszystkie strony, nerwowo zamiatając smolistym ogonem. Na ułamek sekundy skuliła uszy, kiedy przyszło jej ponownie ruszyć. Zastępowała, z początku nieco leniwie, ale wystarczyło tylko lekkie pobudzenie ze strony amazonki, by jej krok był bardziej energiczny i równy. Skorzystała z możliwości wyciągnięcia szyi, zniżając mordę do podłoża i chuchając w piach. Zdołała całkowicie uspokoić lekko przyspieszony oddech, kiedy kobieta ponownie zebrała wodze, wracając w stęp pośredni. Jak mniemam ów przygotowanie było ograniczone do paru półparad, na które Deadia zareagowała od razu. Skierowała swoją uwagę do amazonki, a całkowite skupienie umożliwiło jej płynne przejście w kłus. Jednak nie miały zaprzestać na tym chodzie, bo już na narożniku miała zagalopować. Z wyraźnie zaznaczoną pracą nogą prowadzącą, to jest lewą, z początku jej galop był dość przyspieszony, jednak jak mniemam i to dziewczyna dała radę skorygować. W końcu miały przed sobą jeszcze próbę skokową, która wymagała podobnego wysiłku od konia.
Na długiej ścianie, przy F, wstępnie nie zrozumiała poleceń kobiety. Dopiero jeśli ta powtórzyła to w bardziej klarowny i prosty sposób, kara wyciągnęła foule maksymalnie, co znowu wymagało od niej skupienia nad utrzymaniem równowagi. Osiągnęła wtedy swoją prawie największą prędkość, jednocześnie prezentując swoistą klasę. Element ten był dość męczący dla niej, więc będąc ponownie w galopie roboczym, Duma oddychała głęboko, pokryta błyszczącym potem. Powoli schodziło z niej całe to podekscytowanie, dzięki czemu tym razem nie pędziła już na złamanie karku. Przeżuwała metal w mordzie, uważnie trzymając się prostej linii, by następnie skręcić na koło w lewą stronę o średnicy 15 metrów. I tym razem karuska wygięła się adekwatnie do utworzonego rysunku, kierując głowę do wewnątrz i wpisując się w linię łuku.

Amelie - 2016-01-04, 23:45

Po zamknięciu koła czekał je znowu wężyk od H o jednym łuku w kontrgalopie. Jeszcze bardziej skoncentrowana i zmobilizowana posłała Deadię na wężyk pilnując cały czas stałego tempa i zachowania odpowiedniego kształtu figury. Wybrała też dogodny łuk do kontrgalopu i w efekcie wykręciły wężyka raczej bez większych problemów. poruszając się nadal na kontakcie w galopie roboczym, trzymając się jednak rozsądnego tempa. W F wjechały na przekątną i zmieniły kierunek jazdy, jednocześnie przed X białowłosa dała karej kilka półparad i w odpowiednim miejscu poprosiła o przejście do kłusa. Zmiana chodu na kłus była krótkotrwała, bo już pomiędzy H i C dziewiętnastolatka dała klaczy pomoce do zagalopowania z prawej nogi. Dziewczyna utrzymywała hanowerkę w stałym tempie, nie dając jej możliwości na galopowanie na łeb na szyje, ale starała się też stosować takie pomoce i taką pozycję dosiadową, żeby obie wyglądały na czworoboku jak najlepiej, nawet jeżeli ujeżdżenie nie było do końca ich "bajką".
Od M z kolei miały wydłużyć galop, o co też w odpowiednim momencie Halley poprosiła Dumę, Klacz wydłużyła ramy galopu, a w F powróciły do galopu roboczego, do czego też Dea została przygotowana przez jasnowłosą. W A ponownie odbiły na koło w prawo o średnicy 15 metrów. Na kole Niemka ponownie pilnowała stałego tempa w galopie roboczym, którym się poruszały, starała się o uzyskanie właściwego kształtu figury i ustawienia, by zapobiec wypadaniu karej. Tak jak wcześniej po zejściu z koła czekał ich wężyk z jednym łukiem w kontrgalopie, który pokonali podobnie jak ten wcześniejszy. Po wykręceniu wężyka Mel pochwaliła krótko klacz, nie dekoncentrując się jednak, bo zostało im jeszcze kilka punktów programu. Przy M odbili na przekątną, podczas której zanim znaleźli się w K Amelie poprosiła hanowerkę o zwolnienie do kłusa roboczego w siodle. Zmieniając kierunek ruszyły dalej kłusem roboczym, Przed F dziewczyna znowu przygotowała dziesięciolatkę do wydłużenia kroku, tym razem w kłusie, znowu przecinając środek czworoboku, w H powracając do kłusa roboczego To wszystko wymagało od Amelie, jak i od Dumy dużego skupienia, dziewczyna cały czas wspierała swoją podopieczną właściwymi pomocami.
Przed B przygotowała Deę do zejścia na koło, co było o tyle trudniejsze, że jednocześnie miały wykonać żucie z ręki. Wykonały kilka półparad przed zejściem na koło. Po odbiciu na nie amelie zaczęła anglezować Starając się utrzymać tempo i ustawienie, z czym Deadia nie powinna mieć problemu, zaczęła stopniowo popuszczać wodze pozostając na kontakcie i opuszczać rękę, zachęcając klacz do wydłużenia szyi i żucia wędzidła. Zjeżdżając z koła w B stopniowo nabierała wodze, a następnie poprowadziła hanowerkę na wprost.
W A zjechały na linię środkową, by w X się zatrzymać. Utrzymując dziesięciolatkę w nieruchomości Mel się ukłoniła a następnie ruszyły stępem na długiej wodzy, by ostatecznie opuścić czworobok,
Na rozprężalni poświęciła chwilę na rozstępowanie Dumy i zaprowadziła ją do stajni na krótki odpoczynek przed parkurem.

zt

Fleau de Baian - 2016-01-05, 07:45

W końcu nadszedł czas na najbardziej wątpliwą figurę w ich całym programie, a mianowicie kontrgalop - piętę achillesową hanowerki. Co prawda nie umiała tego przewidzieć, ale wyczuła nagłe skupienie Amelie. Przywróciła tym jej uwagę, a kiedy tylko skręciły na wężyk, Duma kilkukrotnie próbowała zmienić nogę, całkowicie nieprzyzwyczajona do galopu na złą nogę. Skuliła uszy, kiedy Amelie utrudniła jej to i ostatecznie wykonała ten element prawidłowo - jak na nią, bo dalej było jej daleko do konia ukierunkowanego na ujeżdżenie; powinno to jednak całkowicie zadowolić kobietę i sędziów.
Odsapnęła krótko, gdy zjechały z figury, mając krótszą chwilę na odpoczynek. Niestety nie trwało to długo, bo już po chwili amazonka pokierowała ją na kolejną przekątną. Dea głęboko wyjechała dość ostry narożnik, by zaraz wyprostować się na linii. Półparady skupiły jej uwagę na jeźdźcu, dzięki czemu Halley osiągnęła płynne zwolnienie do kłusa. Od początku wykazała się czystością tego chodu i idealnym wręcz rytmem. Również zjeżdżając z przekątnej, karuska wygięła się na zakręcie, na prostej zachowując równie prostą sylwetkę. Wykorzystała tę chwilę do odsapnięcia, ale już niedługo musiała wtórnie zagalopować, tym razem w drugą stronę, więc i na drugą nogę. Mieląc wędzidło coraz bardziej zawzięcie i intensywnie, obiła czarnym ogonem po spoconym ciele. W pełnym skupieniu czekała na kolejne polecenie od Amelie, a jeszcze bardziej niecierpliwie wyczekując zjechania z czworoboku i upragnionego końca przejazdu. Bądź co bądź nie była zwolenniczką ujeżdżenia, całe swoje serduszko oddając skokom.
Na ścianie MF wtórnie początkowo napotkała problem z rozczytaniem prośby Amelie. Kolejny raz kobieta musiała powtórzyć wszystko, by hanowerka zrozumiała to i rozciągnęła się, tym samym foulą kryjąc większą część terenu. Przy tym też obniżyła głowę i wydłużyła szyję, czubek nosa kierując lekko do przodu. Wydłużyła się możliwie najmocniej, na tyle na ile pozwalała jej budowa ciała. Tym samym prezentowała tradycyjny, przyjemny dla oka galop wyciągnięty. Już przed F zaczęła stopniowo zwalniać, dysząc coraz głośniej. Długo nie trwało jej lenistwo, bo w A dziewiętnastolatka skierowała ją na bliźniacze do poprzednika koło lecz, naturalnie, w drugą stronę. I tym razem Dea poradziła sobie z tą figurą wyśmienicie, przykładając się do odpowiedniego wygięcia i zachowania równowagi. Nie wpadała zadem czy łopatką, utrzymując jednostajne, aktywne i typowo robocze tempo.
Zszedłszy z koła, ledwo odetchnęła, kiedy białowłosa wysłała ją na kolejną figurę, łudząco podobną do poprzedniej. Teraz jednak kontrgalop wydawał się karej nieco bardziej naturalny i nie walczyła już tak zawzięcie z ręką właścicielki, choć nieprzerywanie przyklejała uszy do mokrej potylicy. Pomimo zmęczenia powtórka wężyka z kontrgalopem wyszło jej zdecydowanie lepiej niż poprzednio. Parsknęła krótko, kiedy kobieta ją nagrodziła, nie tracąc jednak swojego skupienia. Strzygąc uszami, zeszła na przekątną, gdzie przed samym zejściem z niej wtórnie zwolniły do kłusa. Nieco niechętnie już szła naprzód, przez co musiała co jakiś czas być pobudzana i zachęcana do aktywnego tempa, ale nie było to takie trudne zadanie - wystarczyła jedna łydka, aby przeszła diametralną zmianę. Domyśliła się, że stopniowo zbliżają się do końca, co odebrała z radością i dzięki temu znalazła resztki energii na dokończenie przejazdu. Rozluźniła się nieco podczas zwykłego, "czystego" kłusa, powoli osychając już z potu.
Końcowo czekał ją już ostatni bardziej wymagające element programu - kolejne wydłużenie kroku, lecz tym razem w kłusie. Nie miała już problemu z rozczytaniem pomocy, zwinnie wydłużając krok w tymże chodzie. Poza zaskakująco dobrą jak na skoczka akcją przodów, widoczne było także ogromne zaangażowanie zadu. Zbliżając się do końca przekątnej, skróciła wykrok i tym samym wróciła w kłus roboczy, w którym wkrótce zjechały na ostatnie koło, które tym razem było istną przyjemnością dla kobyły. Chętnie wykorzystała dłuższą wodzę, aby wyciągnąć szyję i rozluźnić mięśnie grzbietu oraz szyi. Było to świetne ćwiczenie zarówno na rozpoczęcie treningu, jak i zakończenie, co hanowerka od razu wyczytała i z trudem powstrzymała się przed okazaniem radości poprzez strzelenie baranka. Wracając, jej uwaga w tym elemencie skupiła się głównie wokół żucia z ręki, przez co kobieta musiała skupić się na dopilnowaniu wygięcia hanowerki. Pozwoliłam sobie jednak uznać, że i to nie było dla niej dużym wyzwaniem, dzięki czemu poradziły sobie wyśmienicie. Skuliła uszy, kiedy przyszło jej wrócić do wyższego ustawienia, niemniej jednak uwypukliła umięśnione szyjsko, zwijając je w kształtny rogal.
Kiedy tylko zeszły z koła, Duma wyprostowała się na linii, zaraz kierując się w stronę środkowej linii. Tam też karuska zaprezentowała najwyższą klasę, prezentując nie tylko niczego sobie kłus, ale również dokładnie wypracowane ustawienie. Odpowiedziała na pomoce Amelie poprzez zatrzymanie, kiedy to zamarła w bezruchu. Gdy tylko Halley ukłoniła się przed sędziami i ścisnęła jej boki łydkami, Duma ruszyła leniwym stępem, wyciągając mordę do ziemi.

zt

June - 2016-01-05, 18:33

Zmianie kierunku towarzyszyła również miękka zmiana nogi, na którą dziewczyna anglezowała. Jasnowłosa uprzedziła Fly o planowanej figurze, którą miały zaraz wykonać. Subtelnymi, acz czytelnymi sygnałami skierowała klacz na woltę. Cały czas była zamknięta w pomocach, by wierzchowiec nie wpadał ani nie wypadał z lekkiego łuku. Dziewczyna uniosła się lekko nad siodłem w książkowym półsiadzie. Utrzymywała równowagę jednak nie wisiała na wodzach. Kontakt smukłych dłoni z pyskiem pięciolatki pozostawał tak samo delikatny i precyzyjny jakby jechała normalnie. Miękko usiadła w siodle kiedy program przewidział kłus ćwiczebny. Cały czas pilnowała tempa i rytmu w jakim gniada się poruszała, ale też nie odpuszczała sobie. Nie dopuszczała do tego, by jej ciało wykonało jakikolwiek ruch wbrew jej woli, a jeśli nawet coś poszło nie tak jak być powinno, naprawiała to błyskawicznie. Przed osiągnięciem punktu oznaczonego literą E June wypchnęła klaczkę do galopu baczną uwagę zwracając na to, by ruszyła z dobrej nogi. Przez cały odcinek, który miały pokonać w tym chodzie nie odkleiła się ani razu od siodła. Nie pozwalała też, by młoda się rozproszyła. Przed przejściem do kłusa uprzedziła ją o tym subtelnymi, nie widocznymi dla przeciętnego obserwatora, sygnałami. Kiedy tylko Away zwolniła tam gdzie powinna dziewczyna zaczęła anglezować na właściwą nogę. W C odchyliła się minimalnie do tyłu i przykleiła się do siodła. Nie usztywniała się jednak, ale była rozluźniona tak jak na każdej innej jeździe. Kiedy dotarły do wyznaczonego punktu zatrzymały się. Fly była jednak uprzedzona przez serię półparad, więc manewr ten powinien wyjść im dość płynnie. Stały tak przez wyznaczony czas pilnując tego by nie stać jak krowa na pastwisku, ale jak sportowy koń, którym klaczka przecież była. Ruszyły gładko i sprawnie by po chwili ponownie podkręcić odrobinę obroty i przejść w wyższy chód. Skręciły na linię, która dzieliła czworobok na pół i zatrzymały się idealnie na środku. Robiły to już nie raz, więc ponowne zatrzymanie nie powinno być problemem. Dziewczyna ukłoniła się sędziom i poprosiła klaczkę o stęp. Dała jej długie wodze i kiedy już zeszły z czworoboku na rozprężalnię poklepała ją po łabędziej szyi i nagrodziła sowicie. Tam postępowały długą chwilę by odpocząć i wróciły do stajni.
[Zt]

Mia - 2016-01-06, 16:41

....Nie obawiała się już tak zdawania na srebrną odznakę tak jak to było kilka miesięcy temu, kiedy czekała na możliwość podejścia do brązu. Jednak za pierwszym razem udało jej się zdać, więc to napawało ją dużą pewnością siebie. Jedyne, co mogło podlegać wątpliwościom to koń, z którym startowała. O ile miała całkowite zaufanie względem Windsora, Pleasure po ostatnim treningu podpadła jej. Ujeżdżenie było pierwsze, co napawało ją jeszcze większym stresem - w końcu chciała wypaść jak najlepiej, a z rudą było wszystko możliwe.
....W dzień zdawania, wstała wcześnie rano. Dzień wcześniej zdążyła wszystko przygotować na błysk, więc teraz cały poranek chciała spędzić na wyglancowaniu podopiecznej. Starannie zaplotła jej świeżo przyciętą grzywę w koreczki, ogon spryskując odpowiednim kosmetykiem. Po całej interwencji dwudziestolatki, klacz wyglądała jak prawdziwa marchewka :lol2: Sama zaczesała swoje włosy w luźny kucyk, by następnie ruszyć w stronę rozprężalni i zaserwować siedmiolatce solidną rozgrzewkę.

....Wraz z wyczytaniem jej nazwiska, westchnęła głośno i zebrała wodze, wchodząc na kontakt. Okrążyła jednokrotnie rozprężalnię, w międzyczasie jeszcze posyłając kasztance odpowiednie sygnały do zakłusowania. Ponownie się wyprostowała i wjechała na czworobok w A, trzymając rudą na średniej długości wodzy. Nieuchronnie zbliżając się do środka, kilkoma półparadami przygotowała ją do zatrzymania się w samym X. Ukłoniła się wdzięcznie z promiennym uśmiechem, by zaraz złapać w obie dłonie wodze i ścisnąwszy jej boki łydkami, poprosiła o wtórne przejście w kłus po prostej linii w kierunku C, gdzie też skręciła w prawą stronę. Nieustannie dbała o aktywne, równe tempo, jednocześnie też łącząc to z delikatnym działaniem ręki. Łydką i dosiadem dopilnowała Forbidden, aby dokładnie wpisała się w łuk, bo już po chwili skierowała ją na przekątną, by następnie zasugerować wydłużenie kroku.
....Zjeżdżając z przekątnej, powróciła w kłus roboczy, dając klaczy chwilę na odpoczynek. Wiedziała, jak męczący mógł być kłus wyciągnięty, niemniej przed samym zdawaniem poświęciła trochę czasu na przygotowanie swojej podopiecznej. Prowadząc nijaką rozmowę z jej pyskiem, skierowała się w stronę P, gdzie też zjechała na pierwszą woltę o średnicy 10 metrów. Uważnie dbała o adekwatne wygięcie, działając wewnętrzną łydką na popręgu, a zewnętrzną za nim. Niemniej ruda nie powinna mieć większych problemów z tym zadaniem, które było stosunkowo proste - najważniejszą sprawą było jej lenistwo, bo Alight dobrze wiedziała, że potrafi i zrobi to.
....Schodząc z wolty, kolejno skręciła w lewo, a potem prawo, jednocześnie dbając również o to, by Zakazana odpowiednio wyjechała oba narożniki. Na prostej linii prowadziła ją na dwóch równych wodzach, by na wysokości S powtórzyć element z kołem. Praktycznie jedyne, co uległo zmianie to kierunek, dwudziestolatka odpowiednio przestawiła pomoce, aby pomóc kasztance w adekwatnym wpisaniu się w rysunek. Nie omieszkała pochwalić kobyły za dobrze wykonane ćwiczenie, jednakowoż nie traciła skupienia na dalszej jeździe. Paroma półparadami zaczęła ubiegać się o jej uwagę, kiedy stopniowo zaczęły się zbliżać do środka krótkiej ściany. Tam też wykonała pełną paradę, jednocześnie blokując miednicę i zatrzymując parę. Odliczyła do 5 sekund, po czym ścisnęła jej boki łydkami, by ruszyć stępem. Raczej nie musiała upominać się o aktywny i równy krok, lecz jeśli tylko ruda przejawiała swoje ataki autyzmu... yy, znaczy się lenistwa :lol: upomniała ją o spokojny, energiczny ruch do przodu. Przy M wypuściła nieco wodze z ręki nie tracąc na nich kontaktu, tym samym pozwalając koniowi swobodnie wyciągnąć szyję i obniżyć głowę. Niestety już w V ponownie je zebrała, by powrócić w etap stępa pośredniego. Niedługo potem wtórnie zakłusowała, choć na tym nie miała poprzestać na dłużej. Ustawiła pomoce w prawidłowy sposób, by na narożniku zagalopować na lewą nogę. Znając pokłady energii zangersheide, nie pozwalała jej zanadto się rozpędzać - czekała je jeszcze nie tylko druga połowa programu ujeżdżeniowego, ale również próba skokowa. Dwudziestolatka naturalnie była przygotowana na to, że tym razem nie jedzie na czas i że ten na ten moment nie jest najważniejszy, tak jak to było na zawodach. Tym razem szła na jakość, dbając o każdy element ich przejazdu.
....Krótko przed F dodała łydki, prosząc o wyciągnięcie galopu, jednocześnie wypuściwszy lekko wodze do swobodnego wyciągnięcia szyi konia. Wszystko jednak tradycyjnie poprzedziła serią półparad, a już na samej długiej ścianie pilnowała klaczy, by nie zwolniła po pierwszych krokach galopu. Była świadoma tego, że jest to męczące ćwiczenie, a także świetnie pamiętała, że będą musiały to później powtórzyć. Niemniej równie dobrze znała możliwości Pleasure i dlatego właśnie ją wybrała na dzisiejsze zdawanie odznaki. Wracając, przejechawszy M, przeszły ponownie w tradycyjny, roboczy galop. Mia uważnie wyjechała narożnik, by znowu na dłużej zabawić w C. Mianowicie planowo zjechała na koło, wodzą regulując jego średnicę, aby osiągnąć wymagane 15 metrów, jednocześnie nie tracąc odpowiedniej symetrii oraz kształtów figury.

Pleasure - 2016-01-06, 16:41

Chociaż Mia nie darzyła kobyły zbyt wielką dozą zaufania - i słusznie - to nie zapowiadało się na żadną katastrofę. Pleasure, jak na kobietę przystało, miewała swoje humorki i to właśnie od nich zależał przebieg całego treningu; raz mogła tańczyć tak, jak jej grano, a raz potrafiła podjąć się wszystkiego, by zrobić na przekór dosiadającemu jej jeźdźcowi. W momencie pojawienia się ciemnowłosej w stajni była już dobre kilkadziesiąt minut po posiłku; uważnie obserwując ruch na korytarzu zza krat swojego mieszkanka z radością przyjęła fakt, że do niej także dziś ktoś postanowił zawitać. Jako prawdziwa dama, godnie znosiła wszelkie zabiegi pielęgnacyjne, a w tym także niezbyt przez nią lubiane zaplatanie grzywy - swoje niezadowolenie okazała raz czy dwa za pomocą krótkiego rzucenia łbem, niemniej jednak na ogół poza stulonymi uszami zachowując się w pełni normalnie. Gotowa, ubrana w swój odświętny kubraczek, ruszyła u boku właścicielki w stronę rozprężalni, gdzie odbyła konieczną rozgrzewkę - oczywiście nie pomijając kilku tradycyjnych wybryków, bo bez nich cały trening, a raczej odznaka, byłaby stracona!

Słysząc westchnięcie natychmiast cofnęła uszy, a wraz ze skróceniem wodzy uniosła czujnie łeb, niemniej jednak upomniana wróciła do wcześnie wypracowanego (jak mniemam) przez Mię ustawienia. Sygnał do kłusa odebrała z lekkim opóźnieniem, niemniej w pełni poprawnie wchodząc w lekki, przyjemny dla oka kłus; jako WKKW'istka poza doskonałą techniką skoku miała także dobry, ciekawy ruch, co niekiedy punktowało, a już zwłaszcza na zawodach niskiej rangi. W końcu nie była byle rekreantem! Zachowując spokój, zgodnie z pomocami jeźdźca znalazła się na linii środkowej, utrzymując linię prostą tylko pod warunkiem, że była pilnowana przez dosiadającą ją dziewczynę; kroczyła przed siebie raźnie i pewnie, wobec czego sygnały do zatrzymania musiały być nieco wyraźniejsze. Zakładając, że Mia odpowiednio wcześniej zauważyła ten fakt, zatrzymała się niechętnie, choć w pełni bezbłędnie i we względnej nieruchomości trwała aż do chwili, gdy dostała pozwolenie na ruszenie. Zakłusowała ponownie, strzygąc uważnie radarami i czujnym okiem mierząc budkę sędziowską, która prawdopodobnie była dla rudej najbardziej niepokojącym elementem otoczenia. Mimo odczuwanego niepokoju, nie wyszła z narzuconego ustawienia i w skupieniu weszła w zakręt, książkowo wpisując się w łuk. Wyjechawszy głęboko narożnik, z łatwością wyprostowała się, wjeżdżając na przekątną, na której to wedle sugestii Mii wyraźnie wydłużając swój wykrok; poza zaskakująco dobrą jak na konia z sercem skoczka akcją przodów, widoczne było także ogromne zaangażowanie zadu. Chociaż na ogół praca ujeżdżeniowa nie była jej ulubioną, to ciężko było ukryć fakt, że ten był jednym z niewielu ruchów, który sprawiał jej tak ogromną przyjemność. Fakt faktem, że był on dosyć męczący, dlatego wracając na ścianę zwolniła samoistnie, korzystając z krótkiej chwili otrzymanej od amazonki; nieustannie rozluźniana przez Mię nie miała kłopotu z odpowiednim wpisaniem się w łuk pierwszej wolty, którą wykonały niemalże książkowo: dobry rysunek, odpowiednie zgięcie wraz z ustawieniem oraz równe, aktywne tempo. Zmieniwszy kierunek ponownie weszła na woltę, której wykonanie również pozostało niczego sobie - jedynie tempo mogło nieznacznie zmienić się w związku z niechęcią Zakazanej do tego typu figur. Z ulgą wróciła na ścianę, mieląc kiełzno w pysku, natomiast czując sygnał do zatrzymania bez cienia zawahania zwolniła, w ostateczności stawiając wszystkie kończyny równo i, tak jak w wypadku pierwszego zatrzymania, zastygając. Chętnie ruszyła stępem, zatem nie zaistniała potrzeba, aby przypominać jej o aktywnym ruchu. Otrzymawszy możliwość wyciągnięcia szyi, bez zastanowienia to zrobiła, kierując szeroko rozpostarte nozdrza w stronę jasnego piasku; niechętnie przyjęła do siebie fakt, że odpoczynek trwał tak krótko i wracając do poprzedniego ustawienia na kilka sekund zagryzła się na wędzidle, co jednak nie wpłynęło na jakość jej chodu. Wkrótce poproszona o zagalopowanie wykonała nieco przesadnie entuzjastyczną foulee, ruszając możliwie jak najaktywniejszym tempem wzdłuż długiej ściany. Ku jej uciesze, czekało ją kolejne wydłużenie wykroku, na które zareagowało natychmiast, maksymalnie wydłużając swoją foulee i podobnie jak w wypadku kłusa, prezentując wspaniałe zaangażowanie i ogromny wkład w ów ruch. W M wróciła w galop, z lekkim zmęczeniem, ale nadal aktywnie wchodząc na piętnastometrowe koło i adekwatnie do stopnia jego trudności wpisując się w łuk.

Mia - 2016-01-06, 16:41

....Po powrocie z koła wtórnie wyprostowała klacz, choć nie na długo - wkrótce musiały znowu wyjechać głęboko narożnik, aby tym razem stawić czoła całkiem nowemu elementowi, przynajmniej dla ich dwójki - Mia zdołała jedynie na rozgrzewce kilka razy sprawdzić umiejętności Pleasure w kontrgalopie. Tak więc tuż przed H przygotowała odpowiednio kasztankę do tego, wykonując parę delikatnych półparad. Na wysokości wcześniej wspomnianego punktu wyznaczyła kształtny rysunek wężyka o jednym łuku. Wykonując figurę dopilnowała kobyłę, aby przypadkiem nie zmieniła nogi, wyraźnie dając jej do zrozumienia, że nie prosi o lotną. Była świadoma tego, że niewiele koni na poziomie Forbidden poradziłoby sobie z takim elementem, ale w pełnym skupieniu wykonała go możliwie dobrze.
....Nagrodziła siedmiolatkę za starania, jednocześnie prostując ją na krótkiej ścianie. Zadbała o głębokie wygięcie na narożniku, zaraz kierując ją na przekątną czworoboku. Zamknęła ją w swego rodzaju korytarzu z pomocy, by w X zasugerować zwolnienie do kłusa. Zjechała z przekątnej, nieustannie dbając o każdy szczegół - wyprostowanie kobyły, ustawienie, własną postawę. Na narożniku między H i C zagalopowała na prawą nogę, choć na tym dwudziestolatka poprzestać nie miała. Na długiej ścianie mianowicie wtórnie poprosiła o wydłużenie kroku w wcześniej narzuconym chodzie. Wypchnęła ją z dosiadu, jednocześnie nieco mocniej działając łydkami, tym samym w klarowny sposób wyciągając galop. Niedaleko za P przytrzymała nieco Zakazaną, by wrócić w robocze tempo, ale nie miała odpuścić jej tak szybko. Wszystko wyglądało łudząco podobnie do poprzednich figur w programie; jedyne, co uległo zmianie to umiejscowienie poszczególnych elementów.
....Tak więc wracając, w A skręciła na bliźniacze koło do poprzedniego. Pomocami działała wręcz tak samo, wewnętrzną wodzą regulując promień figury, natomiast łydką odpowiednio wyginając kobyłę. Zamknąwszy okrąg, wykonała parę kolejnych półparad pamiętając o tym, że następny będzie kolejny raz kontrgalop. Wyznaczyła odpowiednią linię z K przez X do H, jednocześnie uważnie pilnując, aby kobyła nie tylko nie zmieniła nogi, ale także wpisała się w wężyk. Z ulgą przyjęła fakt, że dalej będzie tylko łatwiej i koniec jest coraz bliższy. Wyprostowała kasztankę na krótkiej ścianie, w M skręcając na przekątną. Utrzymując ją w typowo roboczym tempie, ponowiła półparady, aby tuż przed K za sprawą własnego ciężaru zwolnić do kłusa. Zachowując zewnętrzny spokój, w rzeczywistości marzyła tylko o tym, by mieć to już za sobą. Zjeżdżając z przekątnej, zadbała o to, by głęboko wyjechać narożnik i wyprostować siedmiolatkę na odcinku. Wkrótce jednak poprowadziła identyczną wręcz linię do poprzedniej, lecz tym razem wymagając od Pleasure nie tylko zmiany kierunku. Wypchnęła ją z dosiadu, ściskając boki łydkami i zachęcając do wydłużenia kroku. Dzielnie wysiedziała go, choć bądź co bądź na przestrzeni ostatnich miesięcy jej dyscyplina wręcz uległa zmianie i nie miała już okazji ćwiczyć tego tak często.
....Zanim się obejrzała, była przed H, gdzie też skróciła kłus, finalnie lądując w roboczym. Przejechała pół czworoboku w pośrednim tempie, kiedy to pracowała z pyskiem podopiecznej. Na wysokości B zaczęła rytmicznie podnosić się i opadać w siodle, odruchowo anglezując na dobrą nogę. Krótko potem skręciła w prawo na koło, by zaraz po wejściu na nie zacząć stopniowo wypuszczać wodze z dłoni, jednocześnie nie tracąc kontaktu i sugerując Forbidden dalsze żucie kiełzna. Przekroczywszy połowę koła powoli zebrała wodze, wracając w wyższe ustawienie. Tym elementem zwieńczyła ich przejazd, bo dalej tylko poprowadziła je na linię środkową, by w samym X zatrzymać się. Wdzięcznie ukłoniła się przed sędziami, po czym opuściła czworobok w stępie z luźnymi już wodzami.

....zt

Pleasure - 2016-01-06, 16:42

Wykorzystywała chwile wyprostowania na swojego rodzaju odpoczynek, wyraźnie rozluźniając przy tym mięśnie szyi, która w wypadku wszelkiej maści łuków chcąc nie chcąc pracowała dosyć intensywnie; o ile wyjechanie narożnika nie sprawiło jej najmniejszego trudu, o tyle w wypadku samego kontrgalopu Pleasure miała kilka wątpliwości odnośnie tego, jak powinna wykonać ową figurę. Wchodząc na wężyk niemal automatycznie przygotowała się na lotną zmianę nogi, niemniej ku jej zaskoczeniu sygnały przesyłane przez Mię wyraźnie zaznaczały, że powinna zostać w obecnej formie galopów, co wprowadziło rudą w konsternację. Zapewne zmieniłaby nogę gdyby nie fakt, że przez jej wyraźne zmieszanie przegapiła moment potencjalnej zmiany i nim cokolwiek zdołała "zdziałać", już wracały na ścianę, co tylko potwierdziło, że nie powinna była zmienić nogi. Przylepiła rude uszyska do lśniącej od pojedynczych kropelek potu potylicy, z wyraźną ulgą krocząc wzdłuż ściany. I znów, niestety nie miała zbyt wiele czasu aby nacieszyć się możliwością zwykłego 'podreptania' wzdłuż ściany, gdyż czekało je kolejne zadanie, mianowicie przekątna wraz z przejściem. Nieco niechętnie, aczkolwiek w dalszym ciągu poprawnie wyjechała narożnik, podczas zmiany kierunku będąc bliska wykonania zmiany; tym razem była już prawie na etapie zmiany ustawienia, gdy stanowcze pomoce zmusiły ją do zwolnienia. Swoje niezadowolenie związane z tym ruchem okazała za sprawą wściekłego przecięcia powietrza ogniście rudym ogonem. A gdyby tego było mało, po tym wszystkim Mia oczekiwała od niej kolejnego zagalopowania; jako że miała do czynienia z wyjątkowo wrednym (albo po prostu rudym) koniem, Pleasure nie zawahała się wyrazić swojej wściekłości, w zagalopowaniu oddając mocno z zadu, by jak gdyby nigdy nic powrócić do roboczego tempa galopu i w pełnej koncentracji odebrać pomoce do wydłużenia wykroku. Wykonała ruch bez chwili zwłoki, poszerzając swoją foulee w imponujący, dosyć efektowny sposób i równie niechętnie, co wyjeżdżając narożnik, powróciła do poprzedniej obszerności wykroku. Powoli zaczynały ją nużyć zadania, które otrzymywała od amazonki, zatem wykonywała je z nieco mniejszą rzetelnością i zaangażowaniem. Tym razem kontrgalop był dla niej nieco mniejszym zaskoczeniem i trudnością, dlatego też w tym wypadku nie miała wątpliwości odnośnie tego, czy powinna się powstrzymywać od zmiany nogi: zgodnie z zaleceniami jeźdźca została przy obecnym galopie. Gdy wreszcie doczekała się przejścia do kłusa, nieznacznie pociągnęła nos w dół, a w związku z tym, nadała swojemu chodowi niejakiej lekkości i płynności. W takim przyjemnym dla oka ustawieniu kroczyła aż do kolejnej przekątnej, na której to uniosła nieznacznie szyję w potylicy, pomagając sobie zachować równowagę podczas wydłużenia swojego wykroku. Dopiero w momencie, w którym Mia odciążyła jej grzbiet rozluźniła się wtórnie, prezentując na kole uwypuklony grzbiet, lekki kłus oraz wyraźnie wydłużoną szyję, wraz z nosem skierowanym w stronę jasnego piachu. Z wyraźną niechęcią wróciła do 'czworobokowego' ustawienia, ale na całe szczęście program zbliżał się do końca. Gdy tylko przyszło jej wykonać ostatnią figurę - zatrzymanie - i otrzymała luźne wodze, entuzjastycznie wyciągnęła łeb przed siebie niczym typowa żyrafa i w takim swobodnym ustawieniu z niejaką radością opuściła szranki czworoboku. Nie trzeba było być fachowcem, żeby zauważyć, że Pleasure miała serce do skoków, nie ujeżdżenia.
/zt.

Eva - 2016-03-10, 16:51

WSTĘP

Tego dnia miała zdawać brązową odznakę, wzięła ze sobą swojego podopiecznego no bo w końcu kogo innego? Giovani miał się wykazać, przy okazji rozruszać i potrenować, to w końcu idealna okazja. Po wejściu do stajni skierowała się pod boks siwka, po krótkim przywitaniu się wyszli na myjkę. Po wyczyszczeniu ogiera, osiodłaniu i oporządzeniu samej siebie, gotowi ruszyli na rozprężalnie pełni chęci i zapału. Po oprowadzeniu go w ręce, zatrzymała go gdzieś z boku by poprawić cały sprzęt i go dosiąść. Na wstępie rozstępowanie po hali, by nieco pozbyć się stresiku. Po pewnym czasie dopiero zebrała go na kontakt i zaangażowanie zadu, trzymając go w zamkniętych pomocach, pracując aktywnie dosiadem, łydkami. Rozgrzali się odpowiednio w każdym chodzie, wykręcając różne wolty, koła, węże, serpentyny, wyginając się najbardziej jak się dało, by koń był odpowiednio rozgrzany i gotowy.

PRZEJAZD CZ.1

Kiedy zostali wywołani, kobieta poklepała ogiera po szyi i skierowała we właściwym kierunku. Przeszła z nim na kontakt, dosiadem i łydkami prosząc ogiera o właściwe zaangażowanie zadu. Kierowali się na czworobok stępem pośrednim, pilnowała go cały czas w pomocach, by w A wjechać na czworobok. Odpowiednio ustawione proste ciało, ściągnięte pięty w dół, lekko chodząca ręka, ale prawidłowo ustawiona. Kiedy dojeżdżali do X wysłała mu półparadę i przeniosła ciężar na zad konia, lekko ściągając wodzę do siebie, by się zatrzymali właśnie w tym punkcie. Ukłon w stronę sędziów, wzięcie wodzy w obie ręce i wypchnięcie siwka do stępa z powrotem. Dojeżdżając do C delikatne półparady, łydka za popręg i pilnowała nią zadu siwka, wewnętrzna wypychała konia do wygięcia się, tym samym gładko mieli skręcić w prawo. Dojeżdżając do M mocniejsza półparada i wypchnięcie do kłusa roboczego. W momencie gdy on przyspieszył, ona zaczęła się podnosić i opadać w siodle - anglezować. Nim dojechali do B gdzie wysłała mu te same pomoce do wyjechania narożnika, wprowadzając go jednak na koło. W E usiadła w siodło przechodząc z Giovem do kłusa ćwiczebnego, zamykając koło ponownie półparada i dokładnie w B miejscu gdzie zaczynali i kończyli koło, zagalopowanie z prawej nogi, co wyraźnie zasugerowała przeniesieniem ciężaru na prawą stronę.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group