Aaren Wayford - 2016-04-10, 22:13 - Trochę mi jej szkoda, tak bardzo nie jest świadoma, że to kłamstwo. W ogóle te wykłady ....- aż sama nie mogła uwierzyć w ten genialny pomysł .
- Mam się Ciebie bać, czy zacząć Ci mówić „mężu” ?- napięła mięśnie brzucha, pod którym tak delikatnie przemykał palcami, głowę obróciła w bok, przyglądając się twarzy bruneta. Znała jego rysy na pamięć, podobnie jak każdą bliznę jaką na niej posiadał.
- Dobrze mi z Tobą.- przyznała przekręcając się na bok i przysuwając bliżej, by móc swobodnie wpatrywać się w jego przenikliwie zielony oczy.Anonymous - 2016-04-10, 22:19 - Daj spokój, nie przemyślałem tego - jęknął. Miał nadzieję, że teraz nie będzie musiał się rzeczywiście zapisać na uczelnię...
- Im szybciej się oswoisz tym lepiej - parsknął krótko, cofając rękę. - Czyżby? Wyglądałaś na przerażoną słysząc o wspólnej przyszłości - powiedział, unosząc delikatnie brwi i lustrując twarz dwudziestolatki wzrokiem.Aaren Wayford - 2016-04-10, 22:27 - Nie trudno się domyśleć, Tony studencie.- zawsze mógł wcisnąć Laurze kit, że chodzi na wykłady do Aaren .
- Nie strasz, nie wyobrażam sobie zaręczyn, a tym bardziej ślubu w swoim wykonaniu.- przyznała, naprawdę nie potrafiąc zarysować w swojej jakiegokolwiek rysunku tego jakże uroczego obrazka. - Zaskoczyłeś mnie mówiąc o tym tak otwarcie i bez skrępowania. - łapiąc kontakt wzorkowy, nie pozwalała go przerwać. Wwiercając się głębokim błękitem swoich oczu, w jego źrenice. - Mam na myśli chwilę obecną, te dwa dni. Brakowało mi Twojej obecności. - skoro wytworzyła się między nimi intymna atmosfera, pozwoliła sobie na nieco odważniejsze słowa.
Nieformalnie byli w końcu przyszłym małżeństwem ! Anonymous - 2016-04-10, 22:38 - Nie chciałabyś kiedyś wyjść za mąż? - Zapytał obojętnie, w zasadzie nigdy wcześniej nie rozmawiając na ten temat z Aaren. Nie znał wielu jej poglądów na różne tematy, a małżeństwo było jednym z nich. To znaczy wiedział, że na pewno w najbliższym czasie go nie planowała... ale kiedyś?
- To nie było trudne - mruknął. - Czasami czuję się jak bylibyśmy parą, więc... - odwrócił chwilowo wzrok, zaraz postanawiając subtelnie wycofać się z tego grząskiego tematu.
W reakcji na jej 'wyznanie' uśmiechnął się przelotnie, nie komentując go nawet słowem.Aaren Wayford - 2016-04-10, 22:51 - Kiedyś... chciałabym, chyba każda kobieta skrycie o tym marzy. – przyznała, choć naprawdę na chwilę obecną nie potrafiła postawić się w roli panny młodej. To było tak odległe, że prawie nierealne w jej wykonaniu. Biała suknia, cała ta ceremonia i banda żołnierzy na weselu .
- Nasza przyjaźń jest specyficzna i oboje o tym wiemy.- nie ciągnęła go za język, każde z nich zdawało sobie sprawę z tego na czym stoją i jak to wygląda. A jednak nie komentowali ani nie rozmawiali o tym, po prostu się działo i nic, ani nikt nie miał na to wpływu oprócz nich.
Kładąc głowę na poduszce, przymknęła na dłuższą chwilę oczy odprężając się na ten krótki moment, pozwalając świadomości odetchnąć.Anonymous - 2016-04-10, 23:04 Zamilkł, nie mając nic więcej do dodania. W rzeczywistości pogrążył się w myślach. Ich relacja była dla niego ważna, wcale nie mam tu na myśli materialnych względów, bo te już dawno przestały się dla niego liczyć. Czasami miał jednak wrażenie, że cała ta ich przyjaźń niszczy każdemu z osobna życie... Chyba, że pisane im było żyć tak, jak miało to miejsce teraz. Czyli zupełnie inaczej niż wrzucano im latami do głowy.
W pewnym momencie cicho westchnął i idąc tropem Aaren, także wygodnie się ułożył, otaczając brunetkę ramieniem.
- Prześpijmy się trochę. Muszę strawić tę spożywczą ciążę - uśmiechnął się krótko, po czym nie mogąc się oprzeć pocałował ją w usta. Następnie przytulił do siebie i w ciągu paru minut odpłynął, wykończony przede wszystkim psychicznie.Aaren Wayford - 2016-04-10, 23:21 Czy naprawdę niszczyła im życie aż w taki brutalny sposób ? Aaren nie postrzegała tego tak boleśnie, owszem wiele spraw komplikowała jej znajomość z Tonym, ale mimo wszstko nie rezygnowała z niej. Był dla niej ważny, stanowił jedyną osobę, która z pewłni ją rozumiala, potrafiłą zaspokoić jej potrzebyi dać poczucie bezpieczeństa, którego nawet sama sobie nie mogła aż w takim stopniu zapewnić.
Pasował jej obecn stan rzeczy, niezobowiązująca przyjaźń i życie chwilą, czerpanie z niego garściami i brak obaw o konsekwencje. Ta wolność i beztroska w połączeniu ze znakomitym kompanem zbrodni, była tak cudowna, że pragnęła raz po raz sie nią zachłysnąć.
- Tylko nie zacznij mi rodzić przez sen.- przsunęła się bliżej, wtulając w masywne ciało Wayforda. Odwzajemniła pocałunek, który stanowił mile zaskoczenie, zwłaszcza, że wciąz miała zamknięte powieki. Podobnie jak on, oddała się nużącej senności, chowając twarz w jego szyi <3.Anonymous - 2016-06-15, 23:52 Nie było go w domu zaledwie półtora godziny, ale tyle pewnie wystarczyło Zgredkowi aby się stęsknić. Otworzył drzwi i wszedł do środka razem z Aaren, odruchowo próbując odnaleźć wzrokiem małą, puchatą kulkę i dostrzec ewentualne straty, których ten mały szkodnik (<3) mógł się dopuścić.
Zdjął buty oraz kurtkę, którą odwiesił i wyjął z niej tylko najpotrzebniejsze rzeczy - telefon oraz papierosy, które wolał mieć pod ręką. Raczej nie miał potrzeby dawania brunetce specjalnego zaproszenia - wiedziała, że mogła się tu czuć jak u siebie - więc bez słowa wszedł w głąb mieszkania i wcześniej wspomniane przedmioty położył na blacie.
- Mam ochotę wkręcić Gerarda - wyznał, jednocześnie wręczając brunetce jedną za swoich bluz. Dostrzegł bowiem, że było jej zimno i mimo iż byli już w pomieszczeniu, to tak szybko tego nie nadrobi.Aaren Wayford - 2016-06-16, 00:02 Dostrzegając pociesznego ciułałę, uśmiechnęła się mimowolnie na widok czworonoga, którego już wcześniej zdążyła poznać. Delikatnie przykucnęła pozwalając psu obwąchać swoją dłoń i pogłaskać go czule po maleńkiej główce. Dotyk ciepłego i drobnego języczka odruchowo wywołał kolejny uśmiech, momentalnie zmieniając oblicze Aaren.
Podniosła się niechętnie prostując zziębnięte ciało, wzrokiem powróciła do bruneta słysząc jego słowa. - Powinieneś mu raczej podziękować.- wzięła od niego bluzę, bez zastanowienia zakładając ją na siebie i choć była zdecydowanie za duża, to doskonale ogrzewała kobiece ciało.
- Nie sądzę aby potrzebne były mu dodatkowe atrakcje po ostatnim spotkaniu ze mną.- uśmiechnęła się pod nosem, przypominając sobie moment, w którym kompletnie jej odwaliło. Z perspektywy czasu bawiło ją to, choć wtedy wcale nie było jej do śmiechu.
Siadając na kanapie podciągnęła kolana do góry, oplatając je rękoma i opierając na nich brodę, wzorkiem podążała za Tonym, powoli zaczynając rozluźniać się i czuć o wiele bardziej swobodnie. Zapach znajomych perfum, jego zapach wciąż utrzymywał się na bluzie, którą dostała. To wyciszało i relaksowało brunetkę.Anonymous - 2016-06-16, 00:22 - To jeszcze zdążę zrobić - rzucił, wcale nie czując zniechęconym do wspomnianego pomysłu. Jeszcze tylko nie do końca wiedział jak się na nim odegrać, ale to musiało być coś w podobnym guście. - Co mu zrobiłaś? - Zapytał z nutą rozbawienia nie wiedząc, że tak naprawdę nie ma w tym nic śmiesznego.
Podczas gdy brunetka zajęła już miejsce na kanapie, Tony jeszcze przez chwilę krzątał się po mieszkaniu, między innymi robiąc im herbatę. Ostatecznie zajął miejsce obok Aaren i wręczył jej jeden z kubków.
- Odwieźć Cię później czy zostajesz? - Zapytał, już teraz woląc ułożyć sobie wszystko w głowie. Był gotów się dostosować do jej wyboru, bo jemu samemu nie robiło to większej różnicy. To znaczy wolałby, żeby została tutaj, ale gdyby miało być inaczej, raczej nie doszłoby do żadnej tragedii.Aaren Wayford - 2016-06-16, 00:32 Unosząc kąciki warg w geście rozbawienia, odsunęła ciemne kosmyki włosów do tyłu. - Odwaliło mi w parku, przez to wcześniejsze pobicie. Miałam napad lęku, Gerard kompletnie zgłupiał, nie miał pojęcia jak to opanować. Teraz wydaje się to śmieszne, ale wtedy ... Żadnemu z nas nie było do śmiechu.- przyznała, opowiadając mu o tym bez najmniejszego zająknięcia się.
Biorąc kubek w dłonie, objęła go oburącz. - Dziękuję.- mruknęła, upijając łyk ciepłego napoju, który rozgrzewał jej ciało, rozluźniając przy tym mięśnie ciemnowłosej.
- Nie wiem, powinnam chyba wrócić.- z jednej strony nie chciała mu siedzieć na głowie, czuła potrzebę zaszycia się w swoich czterech ścianach, ale z drugiej wcale nie chciała się z nim rozstawać. Było jej dobrze w towarzystwie Wayforda, choć na pierwszy rzut oka mogło to tak nie wyglądać.Anonymous - 2016-06-16, 00:39 Uśmiechnął się cierpko, nieszczególnie będąc zadowolonym z tego, co usłyszał.
- Ostatnio często się spotykacie, czy tylko mi się wydaje? - Zapytał, nawet nie chcąc nawiązywać do tematu jej lęków. Nie chciał już dzisiaj mówić o niczym trudnym. Oczywiście jego pytanie nie było dyktowane zazdrością, o nic takiego nie posądzał tej dwójki. Starał się to tylko ogarnąć.
- Moim zdaniem nie powinnaś - mruknął, lustrując ją wzrokiem. - Chyba, że zamierzasz spać na tej niewygodnej kanapie, to może faktycznie - zażartował, chcąc tym jednak zbadać jej reakcję na możliwość, że miałaby spać z nim w jednym łóżku.Aaren Wayford - 2016-06-16, 00:48 - Widziałam się dwa razy z Twoim ojcem, bardzo mi pomógł.- wyjaśniła, krótko i na temat odpowiadając na zadane pytanie. Jakakolwiek zazdrość czy podążanie myślami w tym kierunku byłoby absurdem.
- Niewygodna kanapa też może być wygodna, gdy ma się odpowiednio miękką i dużą przytulankę.- odpowiedziała, dając jasno do zrozumienia, że wizja spania w jego towarzystwie jest mocno kusząca. Nadal nie była co do tego przekonana, ale im dłużej siedziała obok niego tym bardziej oswajała się z jego bliskością na powrót.
- Ewentualnie zawsze Ty możesz spać na kanapie.- zaśmiała się nie mogąc odpuścić sobie tej uszczypliwości w jego stronę.Anonymous - 2016-06-16, 00:56 Mógłby ciągnąć ten temat jeszcze długo, ale prędzej czy później sprowadziłby się on do ich kłótni we Włoszech, do której wolał nie wracać. Dlatego też uszanował to, że ucięła temat i nie drążył go więcej.
Uniósł nieznacznie brwi, po czym uśmiechnął się szeroko.
- Zapomnij, że kiedykolwiek będę na niej spać. Łóżko należy do mnie, a Ty co najwyżej możesz być w nim gościem - odparł, nie kryjąc rozbawienia i najwyraźniej nie przejmując się tym, że takie wyznania były mało szlachetne. Były jednak rzeczy, do których prawa za nic by nie oddał i jedną z nich było właśnie łóżko .Aaren Wayford - 2016-06-16, 01:04 Unikanie tematu Włoch na razie zdawało się odpowiadać jednej jak i drugiej stronie, choć z pewnością jeszcze dojdzie do rozmowy na ten temat, chociażby tylko po to, aby zamknąć ten temat raz na zawsze.
- Swojego gościa powinno się traktować jak najlepiej, a nie wysyłać na kanapę.- dobry humor powoli zaczynał wstępować w zachowanie Aaren, która po raz pierwszy od wielu dni uśmiechała sie niewymuszenie i naturalnie w czyimś towarzystwie.
- W takim razie chyba jednak wrócę do domu na noc, lubię Twoją kanapę ale jest mało przekonująca.- klepiąc siedzisko mebla na którym oboje siedzieli, upiła kolejny łyk ciepłej herbaty.
Otulona bluzą mężczyzny, nadal siedziała zwinięta w kłębek wzrok mając wbity przed siebie, choć czasem ukradkowo zerkała w stronę Tonego.
- Ale bluzę zabieram ze sobą, skoro już mam wyjść na zewnątrz.- zastrzegła sobie tymczasowe prawo do jego bluzy. Może łóżka nie była w stanie ugrać, ale bluza to już coś .