To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Fontanna

Jimmy - 2016-08-16, 21:33

Nic nie dostaniesz, sam weźmie jej rękę, wolność dla mężczyzn! Wolność w trzymaniu swoich kobiet za rękę! ...powiedział seryjny morderca, tuląc do piersi uciętą dłoń nieżywej koleżanki. :lol:
Mmm coś o tym marzeniu pamiętam, ale może nie Anne to mówiła, tylko ty. Aaach, kocham tą różnicę między pisaniem opowiadań a pbf'ów - tu można co chwilę łączyć fabułę z myślami usera. Pisarz by w swojej książce nie napisał, że "John nie wiedział, czy kiedyś o tym słyszał, natomiast mi się to obiło o uszy" (oczywiście przyjmując, że bohater nie jest narratorem). A tu, proszę! Zarówno ja jak i moja postać możemy przekazać nasze myśli, kocham to. :D
Można by to określić mianem nabijania objętości posta, gdy brakuje ci weny na opisywanie samej postaci. :lol2: Ćśś... :lol:
Zmrużył oczy i wbił spojrzenie w jej ślipia. Jego usta zaczęły się rozszerzać w drapieżnym uśmiechu. - Doprawdy? - zamruczał groźnie. Zakładając, że siedział po jej lewej, złapał ją za prawe udo. Musiał ją tak przytrzymać, by się zbyt nie przechyliła na bok, bo James zaczął swoim ciałem mocno na nią napierać. Nachylił się do niej, przyciskając usta do jej ust. Po krótkim, szybkim pocałunku wciąż trzymał swoje wargi bardzo blisko jej twarzy. - Po czym poznajesz, co, mała? - mruczał dalej, przesuwając dłoń wzdłuż jej biodra aż do pasa. Szeroko rozłożonymi palcami znów sunął po jej nodze ku dołowi, dość mocno wbijając dłoń w jej ciało. Ruch był posuwisty, powolny i zachłanny. James znów ją pocałował, zaczepił zębami jej wargę i znów podjechał do jej biodra, tym razem szybciej. I znów powoli w dół, tym razem pozwalając sobie lekko zjechać na wewnętrzną stronę jej pięknego uda - o ile Anne nie miała nic przeciwko. Jeśli miała, wycofał się na zewnętrzną. Nie miał zamiaru robić czegoś, co by się jej nie spodobało. Natomiast chciał jej tylko pokazać, jak na niego działa... ;>

Anne Howard - 2016-08-16, 21:59

Taka analogicznie rzecz biorąc, to mogłabym pomyśleć... Że on chce tą łapkę uciąć właśnie Anne! Naprawdę, serio? Czym ona sobie na to zasłużyła, co?! :omg: I tutaj nie bierzmy w ogóle pod uwagę tego papierka o oficjalnie przyzwolenie na branie łapek, bo to szczegół.
Prędzej była to Anne, chociaż nie ukrywam, że sama mam takie marzenie. Chociaż mogło być różnie, bo już dokładnie nie pamiętam, co tam było pisane w tych postach. Nie, czemu? Może nie określałabym tego miana nabijaniem, ale delikatnym 'wzbogaceniem'. Bo właściwie dlaczego w sposób rozsądny nie mielibyśmy mieszać myśli naszych postaci z własnymi? Nie czyniłam tak często, ale może w końcu zacznę. :lol:
Widząc to spojrzenie odważyła się je wytrzymać i nawet na chwilę nie odwróciła od niego głowy w bok, jak robiła zazwyczaj, gdy utrzymywała zbyt długo kontakt wzrokowy. W końcu robił się on niewygodny dla obojga, aczkolwiek w tym przypadku było zdecydowanie inaczej. Przygryzła nerwowo wargę, zastanawiając się, co tak dokładnie może zwiastować ten na pierwszy rzut oka nieprzyjazny uśmiech, który pojawił się na jego twarzy. Znów spojrzała na niego z lekką przyganą, kiedy w tak bezceremonialny sposób złapał ją za prawe udo, aczkolwiek była również tym także rozbawiona. Na samym początku mogła wydawać się trochę przytłoczona tym, jak na nią napierał, ale z każdą chwilą to mijało. Nie dał się zbytnio nacieszyć tym pocałunkiem kobiecie, dlatego też mruknęła coś cicho i miała w to włączyć kolejne protesty, gdyby jego głos i dotyk działający na nią jak impulsy elektryczne. Ręką mężczyzny w raz z kolejnymi ruchami generowała ciepło rozchodzące się po całej nodze, a potem zaczęło powoli przenosić się na pozostałe części ciała.
- Właśnie po tym, co robisz - wyszeptała mu wprost do ucha, delikatnie nadgryzając jego płatek, ale wkrótce jej usta zostały ponownie zajęte. Mruknęła coś głucho, czując zaczepne pociągnięcie jednej z warg. Angielka zdecydowanie nie miała nic przeciwko temu nieznacznemu zboczeniu z dotychczasowego kursu jego ruchu.

Jimmy - 2016-08-18, 15:18

Jak to nie czyniłaś! Ja właśnie odnoszę wrażenie, że w pisząc z tobą było najwięcej takich zabiegów. Ale mniejsza o to. :lol:
Wsunął jej znowu język do ust, jednocześnie zatrzymując rękę na udzie. Skupiał się teraz na pocałunku, drażniąc się ogniście z jej językiem. Wbił się w niego od boku, dość intensywnie się z nim rozprawiając. Jednak nie pozwalał sobie długo na tak agresywne zagrania. Zaczepił delikatnie jej podniebienie, a potem znowu wargi po wewnętrznej stronie. Po tym odsunął się na chwilę, jednak wciąż trzymając usta tak, że dotykały jej twarzy. - A co, jeśli nie mam pojęcia, co właśnie robię? - mruknął cicho. Znowu wsunął lekko język między jej wargi, jednak uspokoił się, bo być może dziewczyna miała teraz coś do zaproponowania? ;>
Jednak uspokoiły się tylko jego usta, bo łapka znowu zaczęła działać. Pogłaskał jeszcze raz powoli jej udo i przeniósł łapkę na lewą nogę. Tak, by wygodniej było mu pozaczepiać nogę dziewczyny od bardziej wewnętrznej strony... Wsunął paluszki między jej kolana i powoli jechał do góry. Oczywiście od jej magicznego miejsca trzymał się na spory dystans, bo jak to tak, publicznie się obmacywać? :lol:
W pewnym momencie złapał jej język w swoje wargi i zaczął go ssać. W tej samej chwili zacisnął mocniej dłoń na jej nodze, palcami jeżdżąc po jej super udzie. Na początku chciał tylko trochę rozgrzać dziewczynę, pokazać jej, jak na niego działa sama jej obecność... Ale miał tylko się z nią podrażnić i się kontrolować! A tymczasem coraz bardziej mu to przestawało wychodzić. Wciągnął się w swoją głupią grę... :lol:

Anne Howard - 2016-08-18, 15:57

Czy ty śmiesz mnie o coś oskarżać? Wyduś to z siebie teraz, bo potem może nie być czasu na bardziej szczegółowe oskarżenia! :lol2:
Odruchowo bardziej rozchyliła swoje gładkie usta, tym samym pozwalając mu od samego początku na bardziej odważną wędrówkę swoim językiem po jej podniebieniu. Nie mając co zrobić z swoimi dłońmi, które kurczowo dotąd zaciskała i rozluźniała, splotła je na jego karku, zaczynając delikatny masaż. Starała się, aby jej ruchy były równie zmysłowe jak te, które zapoczątkował on. Tańczyła z nim jak równy z równym, chociaż bez żadnego gadania musiała przyznać, że jeszcze chyba nikt do tej pory tak na nią działał. Mruknęła coś cicho, korzystając z chwili przerwy, aby zaczerpnąć potężny haust powietrza. Do tej pory jakoś udawało jej się wstrzymać oddech, ale nie mogło to potrwać dłużej. Spojrzała mu roziskrzonym wzrokiem prosto w oczy, w swoich uszach słysząc niemal tylko głośny szum krwi.
- A to właśnie tutaj o to chodzi, żeby nie wiedzieć, co się właśnie robi - powiedziała zachrypniętym od wszystkim emocji szeptem wprost do jego ucha, z niejakim szerokim uśmiechem ponownie pozwalając mu na rozpoczęcie tej nietypowej dla niej pieszczoty, a przynajmniej jej intensywności. W tej chwili dała mu prawie wolne pole do popisu... :lol:
Zadrżała mimowolnie pod wpływem odważniejszych ruchów Jamesa, przede wszystkim czując, jak stają się ona coraz odważniejsze. I zasadniczo odkryła, że nie ma nic przeciwko. W każdym razie tym razem to ona przejęła inicjatywę względem ust, ponieważ pocałunek stawał się bardziej namiętny, w pewnym momencie ocierając się nawet o pewnego rodzaju zaborczość. Tak, bo tak publicznie to raczej nie wypada. :lol2:
Mruknęła w odpowiedzi na to, co zaczął robić z jej językiem, ale nie zaprotestowała jak za pierwszych razem dwie, góra trzy minuty temu. Czas spędzony z nim, a w dodatku na tak przyjemnych rzeczach pędził niczym szalony. Natomiast w żadnym wypadku nie miała ochoty na przerwanie całej sytuacji. Ona chyba także przestawała tracić nad sobą kontrolę, co w zasadzie mężczyźnie już kompletnie nie wychodziło.

Jimmy - 2016-08-18, 16:22

Oskarżam cię o bycie super...? <3 *słodkie oczy*
Choć prawda, czasu zaczynało brakować na słowa. Bo to nie czas na słowa, to czas na czyny! Taak, Jamesu wyraźnie też przestał myśleć o tym, gdzie jest i czy tak wypada. Ale, ale! Nie zapominał się tak bardzo, bo przecież gdyby tak, to Anne już by była chę... rozebrana. :lol2:
Podczas tej krótkiej chwili, gdy ich usta nie były połączone, spojrzał jej w te skrzące się oczka. Uśmiechnął się słodko, ukazując dołeczki. Aj, te dołeczki to Anne cały czas mogła widzieć. On się przy niej cały czas uśmiechał!
- Doprawdy? - zamruczał, pozwalając jej przejąć inicjatywę. Wyciągnął szyję, pozwalając się jej rozluźnić, gdy Anne położyła na niej swoje dłonie. Och, jak on lubił jak mu zarzucała swoje łapki na szyję! Masaże też były bardzo miłe. <3
Odetchnął ciężko pomiędzy pocałunkami. Oj, też mu się zapomniało oddychać. Trudna sztuka oddychać przy takiej sztuce. 8-)
W pewnej chwili złapał ją pod kolanami i podniósł, coby sobie posadzić ją sobie na nogach. Pocałował ją czule w czoło i mocno przytulił. - Ja to mam niezłe szczęście, serio - mruknął, głaszcząc ją po głowie. Wciągnął mocno zapach jej fioletowych kędziorków i odsunął głowę, by spojrzeć dziewczynie w twarz. - Może się zabierzemy do domu, co?

Anne Howard - 2016-08-18, 16:43

To rozumiem... :lol2:
Nie no, czemu ten wyraz nie został dokończony? :lol: Ale racja, że w takiej sytuacji bardziej liczą się czyny, chociaż zasadniczo nie tylko. Niemal nie zwracała uwagi na otoczenie, ponieważ całą swoją uwagę skoncentrowała raczej wyłącznie na jego osobie. Mogli się cieszyć, że nie ma tutaj żadnych babci w moherowych beretach, bo pewnie zaraz zaatakowałaby biednego Jamesa za napaść na biednej dziewczynie, która nie może się z nim poradzić. :c
Ile ona by dała, żeby mieć takie dołeczki w swoich policzkach, kiedy się do niego uśmiechała! Będąc jeszcze małą dziewczynką bardzo zazdrościła swoim koleżankom posiadania tego atutu. Jednocześnie cieszyła się, że tak jak zauważone w poście powyżej, nie mógł przestać się przy niej uśmiechać.
- Dokładnie - zaśmiała się cicho, na chwilę odrywając jedną z łapek od jego karku i opuszkiem kciuka obrysowując kontur jego szczęki, na moment sięgając na linię wspomnianych wcześniej dołeczków. Jednak zaraz wróciła ponownie do masażu, widząc, jak bardzo mu się to spodobało. Och, już niech nie pochlebia tak kobiecie. :lol2:
Pisnęła cicho, ponieważ kolejny manewr mężczyzny z posadzeniem jej na swoich kolanach był dla niej trochę niespodziewany. W odpowiedzi na jego słowa skinęła tylko głową, cały czas szczerze się uśmiechając. Nie wykrztusiła z siebie na razie ani słowa, nie chcąc w żaden sposób zakłócać tej chwili.
- Pod warunkiem, że pójdę tam na własnych nogach - zaśmiała się, chociaż pewnie znając życie znów będzie ją chciał tam zanieść. :lol:

Jimmy - 2016-08-18, 21:38

Wyraz nie został dokończony, bo gdzież to tak publicznie! Ech, Anne, ty to jednak perwersyjna jesteś... :lol:
Spojrzał na jej paluszek smyrgający jego szczękę. Gdy dotknęła go w dołeczek... zrobił klasycznego derpa z cofniętą twarzą, zmarszczonymi brwiami i głupim uśmiechem. :lol2: Nie wiem, czemu, nie pytaj mnie... :lol:
W chwili, gdy Anne wymawiała swoje życzenie - czy raczej stawiała warunek - James akurat podnosił się z ławki. Z dziewczyną na rękach oczywiście. - Tak? - mruknął chytrze, kierując się ku fontannie. Wychylił się lekko, by trzymać Anne nad taflą wody. - No to dawaj! - i udał, że puszcza ją, biedaczkę, tak jak trzymał. Czyli puścił ją i za ułamek sekundy znowu złapał. No nie mógłby się jej pozwolić zmoczyć i obić sobie dupy! Zachorowałaby mu biedna i kogo by molestował po parkach?

Anne Howard - 2016-08-18, 22:03

I kto to mówi. :lol2:
Z trudem zdusiła w sobie śmiech, kiedy ten po jej dotyku zrobił dość dziwaczną minę. Spojrzała na niego z wyraźnym rozbawieniem czającym się w kącikach oczu, bo przecież raczej nie chciała, żeby mu się przykro zrobiło.
Przekręciła oczami, widząc, że raczej ma zamiar zignorować jej prośbę, bowiem nadal miał ją na swoich rękach, kiedy już wstawał z ławki. Skierowała na niego swój wzrok wyrażający tylko i wyłącznie przyganę względem jego działań, aczkolwiek był to dopiero początek. Skinęła głową, nie mając zielonego pojęcia, co takiego sobie wymyślił. Miała jedynie płonną nadzieję, że zechce ją łaskawie odstawić na ziemię, ale... przeliczyła się.
- Nawet się nie waż! - warknęła ostrzegawczym tonem, dobrze wiedząc, że w tym momencie dużo zdziałać nie może, ponieważ taka pozycja znacznie ograniczała jej pole manewru. Pisnęła niczym mała dziewczynka, kiedy poczuła, jak ramiona Jamesa ją puszczają, ale na szczęście postanowił chwilę potem złapał Angielkę ponownie.
- Wiesz ty co... - burknęła obrażona, uderzając go lekko zwiniętą pięścią w klatkę piersiową.

Jimmy - 2016-08-18, 22:11

Zaśmiał się głośno na jej urocze oburzenie i szybko okręcił się dookoła własnej osi, tuląc Anne do siebie. Dał jej buziaka i spojrzał jej w oczka. Jeśli Anne była spostrzegawcza, mogła dostrzec tlące się w jego oczach kurwiki.
- Okej - odparł z uśmiechem - to idź sama - dokończył i tym razem naprawdę ją puścił. Ale spoko, zrobił to w taki sposób, by dziewczyna wylądowała na nogach. Niemniej jednak zrobił to dość gwałtownie, by nie było za miło. :lol: Mimo wszystko był przygotowany na ewentualne łapanie damy w opałach, gdyby nie złapała równowagi przy lądowaniu!
Jak już sytuacja się ustabilizowała, rozczochrał jej bezczelnie włosy. - Do mnie czy do ciebie?

Anne Howard - 2016-08-18, 22:39

Słysząc jego śmiech ponownie uderzyła go zwiniętą pięścią w klatkę piersiową, ponieważ nie wyobrażała sobie, jak w takim momencie może się z niej w tak bezczelny sposób naśmiewać. Przełknęła głośno ślinę, kiedy to niespodziewanie postanowił zrobić pełny obrót. Odruchowo zakręciło się jej w głowie, ale to nieprzyjemne uczucie zniknęło tak szybko, jak i się pojawiło. Uniosła brew, zauważając w oczach mężczyzny te charakterystyczne ogniki. Westchnęła głośno, w końcu mogąc stanąć pewnie na swoich nogach, aczkolwiek sposób, w jaki postanowił to zrobić, nie należał do najprzyjemniejszych. Spokojnie zachowała równowagę, więc obyło się bez pomocy jego ramion.
- Do Ciebie - powiedziała nieco zrezygnowanym tonem, kiedy ten nagle postanowił pobawić się jej włosami, które nagle stały się bardziej rozczochrane. Przygładziła je dłonią, próbując doprowadzić je do ładu.

Jimmy - 2016-08-19, 19:51

Dał jej szybkie buzi i pociągnął za sobą.
- No to cho - odrzekł i poszli.
    [zt]

Anne Howard - 2016-08-19, 21:12

Co tu dużo pisać... Wyszli. :lol:

z/t

Chloe Hodder - 2016-09-11, 19:04

Po kłótni z Monroe, pragnęła jak najszybciej dotrzeć do miejsca, w którym będzie mogła zapomnieć o siostrze i całym tym bałaganie jaki panował w melinie Samuela. Siostra jasno dała jej do zrozumienia, że wcale nie potrzebuje jej pomocy, stąd też Chloe nie zamierzała dłużej znosić pretensji kierowanych właśnie do jej osoby.
Idąc późnym wieczorem jedną z mniej uczęszczanych ulic tuż obok parku, miała jeden cel. Dotrzeć do miejsca w którym będzie mogła zatrzymać się na kilka dni, dopóki nie znajdzie czegoś do wynajęcia. Nie chciała wracać do domu, nie po tym co usłyszała. Zwykle ciężko było ją wyprowadzić z równowagi, ale tym razem Monroe wyjątkowo to się udało, rozwścieczona sięgnęła na samo dno dużej sportowej torby niosąc ją na ramieniu, wyjęła z niej paczkę fajek, od razu odpalając jedną z nich. Zaciągnęła się głęboko duszącym dymem, który wypełnił jej płuca. Po nikotynę sięgała rzadko, już dawno wygrała z nałogiem, teraz paląc okazyjnie lub w sytuacjach takich jak ta.
Szła powoli, chcąc ochłonąć po burzliwej wymianie zdań, nie śpieszyło jej się do spania tuż nad warsztatem samochodowym gdzie pracowała. Niezręcznie było jej prosić szefa o tymczasowy dach, choć wiedziała, że na pewno jej nie odmówi.

Randy - 2016-09-12, 20:45

Jak zwykle włóczył się bez celu, szukając zajęcia. Dotychczasowe rozrywki przestały sprawiać mu przyjemność, a przymus zrobienia czegoś ze sobą, wypchnął go dzisiaj z domu. Odpaliwszy już trzecią fajkę, z poirytowania warknął coś do siebie. Zapalniczka wyraźnie chyliła się ku końcowi, ale znowu zapomniał wstąpić do kiosku. O tej porze wszystkie były już pozamykane, jednak Randy nie miał zamiaru rezygnować z kolejnej porcji uspokajającej nikotyny. Nieco nieprzytomnym wzrokiem zaczął szukać w pobliżu potencjalnego „darczyńcy” gotowego na własność „oddać” mu malutki przedmiot, tak błahy, że właściwie nikt normalny nie myślałby nawet o kradzieży. Ale nie Randal. Jego zawiły, chory umysł nie widział nic złego w podejmowanych działaniach i choć wzrok mężczyzny spotkał rodzoną siostrę, nie zatrzymał się. Wręcz przeciwnie. Na usta bruneta wstąpił lekko nieprzyjemny uśmiech tak perfidny, że żadne słowa nie oddałyby lepiej uczuć kłębiących się w chorej głowie młodszego Hoddera.
- Ogień i portfel młoda – mruknął, będąc już na tyle blisko, by wywrzeć odpowiednią presję. Mimo dzielącej ich kilkumetrowej odległości i pozornego spokoju, Chloe zapewne wiedziała że nie należało mu się sprzeciwiać. Co najwyżej brać nogi za pas, ale wbrew pozorom był wysportowanym człowiekiem. Dogoniłby ją.

Chloe Hodder - 2016-09-12, 21:12

Gdyby nie emocje zaprzątające głowę młodej Hodderówny, złość i żal do siostry, które całkowicie przysłoniły trzeźwe myślenie. Chloe najpewniej od razu obróciłaby się na pięcie i udawała, że nic nie słyszy. Spotkania z tym osobnikiem nigdy nie kończyły się dobrze, był równie patologiczny jak ich ojciec. Czując większe pokłady odwagi zatrzymała się unosząc dumnie podbródek.
- Nic Ci nie dam, idź i zarób sobie.- warknęła bezczelnie w kierunku mężczyzny, odsuwając się od niego, tak aby nie zarobić na powitanie liścia. Wiedziała, że był do tego zdolny, jej serce znacznie szybciej zaczęło się tłuc w drobnym ciele szesnastolatki. Jedynie adrenalina uwalniania w zawrotnym tempie trzymała ją tutaj w martwym punkcie z którego nie było ucieczki.
Od zawsze bała się Randala, nigdy nie miała z nim dobrych kontaktów i też niewiele o nim wiedziała. Po prostu istniał i nic ponad to, żadnych uczuć i głębszych emocji związanych z tym osobnikiem.
Odwróciła się do niego plecami, zaczynając iść szybkim marszem w swoją stronę.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group