To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Hala rekreacyjna

Fleau de Baian - 2016-01-30, 00:21

Pomimo że na hali było jeszcze kilka innych par, hanowerka zachowywała się spokojnie, całkowicie odcięta od świata, a raczej swoich towarzyszy - oczywiście z wyjątkiem Vivienne, bo tej oferowała prawie całą swoją uwagę. Krok miała dość obszerny i elastyczny, narzucając nieco szybsze tempo. Aktywnie mieliła w pysku kiełzno, radarami manewrując na wszystkie strony. Zjechała na przekątną, względnie dobrze trzymając się prostej linii, o ile tylko kobieta odpowiednio o to zadbała. Pod tym względem kobyła była bardzo leniwa, więc jej zachowanie było łudząco podobne również na woltach. Najzwyczajniej w świecie nie chciało jej się zginać w żebrach, bo skoro tego nie wymaga to po co? Jeśli jednak za pierwszym razem wyraźnie okazała jej, czego wymaga, odpowiednio wyginała się bez zbędnych udziwnień.
Na sygnał do kłusa gwałtownie się ożywiła. Zarzuciwszy łbem, płynnie przeszła w tenże chód, praktycznie od początku wykazując się jego dużą ekspresją. Szybko unormowała swoje tempo, zwalniając nieco, zarazem nie zaburzając wcześniejszego rytmu. Na ułamek sekundy przykleiła smoliste uszy w reakcji na skrócenie wodzy, ale uniosła wyżej głowę, wyciągając nos przed pion. Anglezowanie Kanadyjki zdecydowanie przysłużyło się vel Dumie. Jej grzbiet rozgrzał się wystarczająco, aby móc swobodnie nieść ciężar kobiety, bez odczuwania dyskomfortu. Jak mniemam dziesięciolatka zdążyła się już przekonać, z jakim jeźdźcem ma do czynienia, więc tym razem na wszelkich łukach wyginała się odpowiednio, pomimo dłuższej czy krótszej przerwie była stosunkowo giętka.
Również półwoltę wykonała prawidłowo, płynnie ustępując od nacisku łydki, adekwatnie owijając się wokół wewnętrznej nogi dziewczyny. Kiedy tylko rząd drągów pojawił się w jej polu widzenia, nastawiła uszu, wyraźnie zainteresowana nowym obiektem. Instynktownie dopasowała krok do szerokości między drążkami tak, aby żadnego z nich nie stuknąć kopytem. Nie ekscytowała się przeszkodami tak jak kiedyś, czasami podchodząc do niektórych wręcz lekceważąco. Szersze ustawienie drągów wzbudziło jednak w klaczy respekt, dzięki czemu była daleka od puknięcia w którykolwiek z nich, nogi unosząc aż nadto wysoko.

Vivianne Feron - 2016-01-30, 14:52

Rytm anglezowania dostosowywała cały czas do rytmu konia, aby przez niezgrabne ruchy nie zakłócać jej równowagi. Gdy Duma szła zbyt energicznie amazonka upominała ją półparadą i przytrzymaniem udami, a kiedy jej tempo słabło, a energia „gasła” wówczas udzielała pomocy łydką, starając się utrzymać jednakowe tempo nie tylko na ścianach, ale także na woltach. Kiedy wjeżdżały na koło dziewczyna faktycznie starała się trzymać konia w ryzach. Pilnowała by klacz nie wypadała z ustawienia i ładnie zaznaczała wytyczony przez amazonkę kształt.
Przy najeździe na drążki Vivianne podniosła się do półsiadu. Te mini przeszkody faktycznie wymagały wydłużenia wykroku, ale klacz wzięła się za nie aż nadto dynamicznie, a szatynka w ten sposób zdawała się nieco mniej przeszkadzać. Deadia oczywiście nie stuknęła żadnego drążka, a kiedy te się skończyły, panna Feron uspokoiła dziesięciolatkę i przytrzymała ją nieco, jeśli ta zdecydowała się utrzymywać tempo nawet po zakończeniu ćwiczenia.
Kontynuując przez przekątną ponownie zmieniły kierunek i wjechały na ścianę. W międzyczasie minęły się z inną trenującą w tym miejscu parą i ponownie najechały na drążki, tym razem od drugiej strony. Vivianne próbowała także ustawić klacz na pomocach by sprawdzić jak hanowerka poradzi sobie z tym zadaniem, a także zwiększyć komfort jazdy zarówno własnej jak i konia. W tym celu skróciła nieco wodze, trzymając klacz na zewnętrznej z nich podczas gdy wewnętrzną wykonywała delikatne ruchy do-i-od siebie. Cały czas pracowała także dosiadem, aby dziesięciolatka zrozumiała o co amazonka ją prosi.
Po przejechaniu drążków – jeśli wszystko było w porządku – pochwaliła klacz głosem i ponownie wjechała na długą ścianę, nadal starając się utrzymać ją w ustawieniu.

//Wybacz. Kompletny brak weny do pisania treningów, muszę od nowa się w to wprawić.

Fleau de Baian - 2016-01-30, 17:05

Upomniana przez kobietę automatycznie przystosowywała tempo pod nią, idąc teraz pośrednim, ale dalej żwawym, a przede wszystkim równym, jednostajnym tempem przed siebie. Choć na początku miała okazję "wykazać się" swoim lenistwem przy drugim podejściu zachowywała się już adekwatnie do wymagań jeźdźca.
Po przejechaniu przez drążki odruchowo wręcz skróciła krok, tym samym wracając w kłus roboczy. W czasie ich pokonywania wyciągnęła daleko szyję oraz opuściła ją, w ten sposób chwytając równowagę i prowokując grzbiet do uniesienia się i lepszej pracy. Jej ruch był niebywale dynamiczny, a chociaż zdecydowanie lepiej nadawała się do skoków, pod zdecydowanym i doświadczonym jeźdźcem nigdy nie miała problemu ze zbyt płaskim galopem czy kłusem. Jej reakcja na działanie amazonki była natychmiastowa wręcz. Ustawiła nos w pionie, jednocześnie delikatnie zaokrąglając umięśnione szyjsko i rozluźniając przy tym pospinane mięśnie szyi. Ustawiwszy głowę w jednym miejscu, poruszała się w harmonii z jeźdźcem. Przy tym wszystkim nie zapominała o zadzie, który był znaczącą siłą napędową w tym momencie. Przy powtórce najazdu na drągi, z drugiej strony, wykazała się podobną ekspresją do poprzedniego razu. Tym razem jednak nie unosiła nóg tak wysoko, rozciągając górną linię i pracując wszystkimi partiami mięśni. Szyję wyciągnęła nieco do przodu, aby złapać równowagę, natomiast grzbietem amortyzowała wyniosły ruch. Skierowała uszy na Vivianne, kiedy ta przemówiła do niej. Parsknęła głośno i obijając ogonem o zad zjechała na długą ścianę.
Nie tylko ty :v

Vivianne Feron - 2016-01-31, 12:34

Zaraz po wejściu na długą ścianę i wjechaniu w narożnik Vivianne przekazała hanowerce sygnał do galopu. Zadziałała delikatną półparadą nauczona, że klacz reaguje nawet na najmniejsze użycie pomocy i cofnęła zewnętrzną łydkę, biodrami wypychając konia do przodu. Jeśli Duma zagalopowała już za pierwszym razem amazonka pozwoliła jej przegalopować pełne koło, w czasie jego trwania pilnując, by przypadkiem nie wyszła z ustawienia. Zwracała uwagę nie tylko na pracę konia, ale także na siebie, ciągle upominając własne myśli o trzymaniu pięty w dole i nie wymachiwanie rękoma. Po takiej przerwie musiała ciągle pilnować własnego ciała i od nowa dochodzić do poziomu, który prezentowała wcześniej.
Po wyjechaniu ostatniego z narożników poprosiła klacz o wjazd na przekątną hali, po której środku poprosiła o zmianę nogi, a tym samym zmianę kierunku jazdy. Zdążyła już się zorientować, że Deadia jest dobrze ujeżdżonym koniem, więc ten manewr nie powinien stanowić dla niej żadnego problemu. Nadal utrzymując tempo dość żwawego galopu pokonały koło w drugą stronę, a w połowie jednej ze ścian Vivianne przytrzymała hanowerkę na sobie i zacisnęła uda, aby ta przeszła wpierw do kłusa a następnie stępa. Jeśli wszystko było okej, już za moment pojadą sobie w teren.

Fleau de Baian - 2016-01-31, 17:59

W reakcji na półparadę skoncentrowała się na amazonce, kierując uszy w jej stronę. Równie szybko zareagowała na sygnał do galopu, do którego też płynnie przeszła, choć pierwsza foula była zdecydowanie wyjątkowo szeroko i płaska, bardziej przypominająca skok przez rów niż krok w galopie. Nie dało się ukryć, że w hanowerce skrywało się mnóstwo energii, którą ktoś prędzej czy później musiał spożytkować. Nieszczęśliwym trafem padło właśnie na Vivianne, która teraz mogła doświadczyć bojowe nastawienie dziesięciolatki. Żwawo szła przed siebie, próbując narzucić własne tempo. Nie była jednak tak upartym koniem jak inne i kiedy tylko kobieta zwolniła ją nieco, posłusznie wykonała polecenie, wracając do naturalnego i przyjemnego dla oka ustawienia, jednocześnie poprawiając jakość swojego galopu.
Nakreśliwszy ostatni narożnik, weszła na przekątną, w której połowie gładko wykonała lotną zmianę nogi. Nie miała z tym większych problemów, śmiało można powiedzieć, że ten element opanowała wręcz do perfekcji. Czasami była po prostu leniwa, lecz ten stan dziś akurat jej nie obowiązywał. Wykonała drugie okrążenie parkuru, zachowując pośredni i rytmiczny galop, by następnie przejść w kłus. Stuliła czarne uszy, mając niemałe opory przed zwolnieniem do stępa, ale ostatecznie wykonała komendę, krocząc raźnie przed siebie w wybranym chodzie.

Vivianne Feron - 2016-01-31, 19:29

Czując jak klacz ładnie reaguje na wszystkie jej polecenia, mimo że miała w sobie dużo więcej energii, nie miała wątpliwości, że pojadą w teren. W tym celu po kilku krokach zsiadła z konia i poklepała go po szyi, by w chwilę później wyjść z hanowerką z hali. Szybko jeszcze sprawdziła popręg i ponownie dosiadła klaczy, kierując się z nią w jakieś malownicze miejsce.

Zt.

Fleau de Baian - 2016-01-31, 22:06

Zatrzymała się, dając kobiecie możliwość zejścia z jej grzbietu. Bacznie obserwowała jej poczynania, szturchając nosem w bok. Chwilę potem razem z nią opuściła halę, idąc sprężystym krokiem tuż za nią. Pozwoliła wrócić jej w siodło, zaraz ruszając w wybranym przez nią kierunku.

zt

Friskey Whiskey - 2016-02-09, 20:39

No to ten, wyczłapućkał się bo zgubiłam wątek.
/zt

Naomi Eaton - 2016-02-14, 14:55

Jessamine napisał/a:
Po drodze na halę za prośbą Naomi opowiedziała jej o tym co już umie. Jessamine zainteresowała się końmi w wieku 6 lat, jednak pasję tą musiała w dużym stopniu przerwać w wieku 10 lat. Przez ostatnie cztery lata nie miała wiele okazji do praktykowania jazdy konnej i teraz powoli do niej wracała. Wiadomo więc, że nie wszystkiego można było się nauczyć w tak młodym wieku, w jakim ruda zaczęła. Być może zdobyłaby się na jazdę samodzielną, ale była to dla niej w tj chwili zbyt duża odpowiedzialność po przerwie jaką miała. Dlatego wolała choćby lonżę z instruktorem, zawsze był to dobry początek. A więc opowiedziała Naomi o tym , że potrafi oporządzić i osiodłać konia, zna podstawowe zastosowania i działania pomocy, potrafi poruszać się z koniem w każdym chodzie,a przynajmniej tak sądziła, a co by z tego wyszło - trudno stwierdzić. Jednak nieco trudniejszych rzeczy w stylu figur, czy bardziej skomplikowanych ćwiczeń na czworoboku lub parkurze, o ile liznęła już kiedyś, to raczej nie poradziłaby sobie z nimi teraz.
Uważnie obserwowała poczynania Naomi, po czym założyła kask i z niewielką pomocą instruktorki znalazła się na grzbiecie Chance'a, którego Naomi zaraz posłała na koło w stępie.


Wysłuchała uważnie Jessamine. Na podstawie uzyskanych informacji postanowiła na dzisiejszej lonży odświeżyć jej umiejętności i prawdopodobnie na samym końcu puścić ją wolno na samego stępa. Zabrała się więc do pracy, nie tracąc ani jednej sekundy z czasu, który był dość ograniczony.
Na początek poprosiła uczennicę o wyjęcie nóg ze strzemion i o naprzemianstronne krążenie ramion w tył i przód. Pilnowała przy tym, aby wzrok Jessamine był utkwiony na wprost, a nie w grzywie konia; oraz żeby jej łopatki były ściągnięte ku sobie, zapewniając stabilizację i wyprostowanie pleców, a nogi luźno puszczone w dół, oparte o boki konia.
Kolejnym ćwiczeniem były skręty tułowia, z rękoma uniesionymi i wyprostowanymi do boku. Z czasem przerodziło się ono w sięganie lewą ręką prawej kostki, podczas gdy prawa ręka trzymała się łęku, i na analogicznie to samo na drugą stronę. Takie rozciąganie miało się rozgrzać i uelastycznić poszczególne stawy Jessamine, a także pomóc w znalezieniu równowagi.

Anonymous - 2016-02-15, 20:21

Idąc równym krokiem w stępie, kasztan co jakiś czas poparskiwał głośno, mając luźno ulokowany łeb, gdzieś na wysokości klatki piersiowej. Co jakiś czas zerkał w stronę amazonki, skupiając głównie uwagę na blondynce, która była lonżującą. W końcu to ona tutaj wydawała polecenia, o czym Second doskonale wiedział. Ani śmiał podbiec gdy dziewczyna gimnastykowała się na jego grzbiecie, cierpliwie znosząc wiercenie się w siodle. Wyglądał bardziej na ospałego niżeli pobudzonego, czy zaciekawionego tym miejscem.
Jessamine - 2016-02-21, 13:04

Idąc za poleceniami od instruktorki Jessamine siedząc w siodle na grzbiecie Seconda, wyjęła nogi ze strzemion, a następnie zaczęła wykonywać ruchy ramion w tył. Najtrudniejsze było nie patrzenie w grzywę kasztana, o ją kusiło, jednak dzielnie patrzyła przed siebie, koncenturjąc się na ćwiczeniach. Zgodnie z instrukcją od Naomi ściągała łopatki co zapewniało jej równowagę, a nogi luźno oparła o boki Chance'a. Powoli zaczęła się nawet do tego przyzwyczajać, więc trochę się rozluźniła, jednak nadal była skoncentrowana. Następnie ćwiczyła skręty tułowia z wyprostowanymi, uniesionymi w górę rękoma Miała momenty zawahania, w których obawiała się, że bez trzymanki spadnie z konia, jednak niewielkie podparcie dawały jej nogi, poza tym wałach był całkowicie spokojny i cierpliwie tolerował jej wiercenie się na swoim grzbiecie. Nadal patrzyła przed siebie, walcząc z pokusą, by spuścić wzrok na grzywę małopolaka. Następnie ćwiczyła sięganie prawej kostki lewą ręką, w czym czuła się znacznie pewniej mając oparcie w wolnej ręce.
Nieve Hoover - 2016-02-22, 19:10

Dziś miał nastąpić wielki dzień w życiu Nieve – pierwsza jazda konna w nowym mieście i przede wszystkim w nowej stajni. Podekscytowanie rudowłosej mieszało się z odrobiną przerażenia – dawno już nie zajmowała miejsca na końskim grzbiecie, ale marzyła o tym tak bardzo, że chęć jazdy przesłaniała wszelkie związane z nią lęki. Ubrana w kask i kamizelkę ochronną weszła na halę, gdzie umówiła się z trenerem jeździectwa. W ręku dzierżyła wodze Ravallo, prowadząc konia tuż obok siebie i cały czas mówiła do niego, zupełnie jakby miał ją zrozumieć. Gadanie pomagało jej się rozluźnić i skupić na tym, co za moment miało się wydarzyć.
W stajni ktoś pomógł jej osiodłać konia – mimo że teorię miała w jednym palcu, to w praktyce siodłanie wcale nie było takie proste. Szczególnie, że każdy sprzęt był inny a Nieve nie rozróżniała jeszcze różnego typu paseczków, więc nie chciała ryzykować tego, że się pomyli i zbłaźni już przy pierwszej styczności z końmi.
Poklepała konia po szyi i weszła na halę, swoje wejście poprzedzając głosem, aby znajdujące się w środku osoby wiedziały, że pojawi się ktoś nowy. Otworzyła ciężkie drzwi, zaczekała aż zwierzak wejdzie za nią i zasunęła je za sobą, rozglądając się po hali. Na razie stała niczym trusia, czekając na swojego trenera. Bez niego nie chciała nawet wsiadać na konia, choć stępowanie miała jako tako ogarnięte.

Ravallo's Queen - 2016-02-22, 19:32

Nie wnikam czemu pominęłyśmy fabułę w stajni, dobrze, że czujność mam dobrą :lol2: Dla klaczy dzień jak co dzień, trening jak trening ni nowego. Ruda nadawała się dla każdego bez wyjątku, więc dobry wybór dokonała Nieve. Klacz kroczyła spokojnie tuż u boku kobiety, docierając ostatecznie na halę rekreacyjną. Klaczy nie przeszkadzała nie poradność kobiety, wolne tempo i błędy, wybaczała wszystko.
Lucas - 2016-02-22, 20:11

Prosto z maneżu przeniósł się na jedną z tutejszych hal, gdzie był umówiony na kolejny trening. Nie był spóźniony, toteż nie śpieszył zbytnio, ale gdy zauważył czekającą na niego dziewczynę, mimowolnie przyśpieszył kroku. Z dłońmi wetkniętymi w kieszenie swojej kurtki podszedł doń bliżej, już z daleka posyłając jej delikatny uśmiech.
- Cześć, jestem Lucas - przywitał się entuzjastycznie, podając rudowłosej odzianą w skórzaną rękawiczkę dłoń. Gdy odwzajemniła jego gest, skupił swoją uwagę na rudej klaczy, która przyszła tu z kobietą i nie powiem - idealnie pasowała do niej kolorystycznie. Kojarzył ją, chociaż nie przypominał sobie, żeby kiedykolwiek miał okazję zasiąść na jej grzbiecie. Nie mniej jednak liczył, że Amazonka wybrała swojego konia rozważnie i nie będą mieli tu szalonego rodeo. Przywykł do tego, że część Orchardowskich koni była... szalona.
Poklepał klacz otwartą dłonią po szyi, przyglądając się jej reakcji. W między czasie zdążył jeszcze rzucić okiem na sprzęt i ponownie wrócił myślami do swojej uczennicy. Wiedział bowiem tylko tyle, że była początkująca. Nie dostał informacji o tym jakimi chodami się porusza i co już zdążyła przyswoić.
- No więc Nieve - zagaił, zakładając, że wcześniej zdążyła mu się przedstawić - Kłusujesz? Galopujesz? - zapytał, łagodnie na nią spoglądając.

Nieve Hoover - 2016-02-22, 20:51

Kiedy usłyszała otwierające się drzwi jej serce nieco przyspieszyło, a oczy od razu skierowały się w stronę bruneta. Prawdę mówiąc sądziła, że będzie to ktoś starszy, ale nie miała nic przeciwko temu, co widziała. Bądź co bądź, przy takim trenerze będzie się na pewno bardziej starała. Ot, tak po prostu.
- Nieve – przedstawiła się, podając mu dłoń, chwilę dłużej zawieszając spojrzenie na rękawiczce, którą na sobie nosił. Nie skomentowała tego jednak w żaden sposób i ponownie pogłaskała klacz, tym razem znęcając się nad jej chrapami i ganaszem. Ravallo polecało jej kilka osób, które były obecne w stajni twierdząc, że klacz jest spokojna i nadaje się idealnie do nauki jazdy. Nieve potrzebowała konia wybaczającego błędy, bo mimo że nie robiła ich w takim stopniu aby zaszkodzić zwierzęciu, to czasem zwyczajnie się zapominała – jak każdy początkujący jeździec. Nie miała idealnie stabilnej ręki, jej dosiad pozostawiał wiele do życzenia, ale marzyła, żeby zrobić z tym porządek i w końcu zaczęła te marzenia spełniać.
- Mam wsiadać? – dopytała jeszcze, a zakładając że trener przystał na tę propozycję i pomógł jej we wsiadaniu choćby przez przytrzymanie kasztanki, dość opornie dosiadła zwierzę i od razu złapała się dłońmi przedniego łęku. Wzięła głęboki oddech musząc ponownie oswoić się z wysokością i spojrzała w stronę Lucasa, powoli puszczając się jedną ręką, którą sięgnęła po wodze.
- Kłusuję – odparła, kiwając sobie przy tym głową. Miała nawet kiedyś pomysł żeby poprosić o galop na lonży, ale pierwsza próba zakończyła się upadkiem z konia przez co więcej razy zwyczajnie nie próbowała. Nie zniechęcała się jednak – co Cię nie zabije to Cię wzmocni.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group