To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - McDonald's

Valentino - 2017-05-03, 21:59

-Pewnie, bez problemu.-Wyciągnął do niej rękę z żółwikiem i zaśmiał się, o ile go przybiła. Jego dom nie był mały, choć też nie za duży. Ot, typowa chatka w lesie. Dla niego i córeczki była idealna, choć skoro kobieta miała sporo kasy to dla niej mogłaby się wydawać klitką.
Zjadł kilkoma gryzami swoją kanapkę i spojrzał na zegarek. Lucia nie mogła być sama tyle czasu.-Merci, może przejedziesz się ze mną i zobaczysz dom? Ja muszę jechać do małej.-Wstał od stołu zgarniając nieszczęsnego Happy Meal'a i spoglądając pytająco na kobietę. O ile się zgodziła, to ubrał skórzaną kurtkę i wyszedł z nią do swojego Jeepa.

Mercedes - 2017-05-04, 18:08

-Nie wiem jak mam ci dziękować, obiecuje że postaram się być niewidoczna i pomocna zarazem. - odłożyła na bok swoją kanapkę, by przybić z nim żółwika. Wystarczyło jej kawałek łóżka, łazienka i będzie happy. Lepsza chatka w lesie niż samochód czy karton pod mostem. Mercedes trochę się bała jak młoda na nią zareaguje, bo w końcu nie znały się. Mercedes nigdy nie prosiła się o pieniądze, to życie jej je dało i niech wierzy lub nie korzystała z nich rozsądnie. Niemal dźwignęło się jej na widok, jak on pochłaniał te kanapki na raz.
-Jasne rozumiem. - odparła, pochłaniając swoją kanapkę do końca. Nie miej jednak nie przesadzając, bo jej życie było miłe. Nie czekał jednak na nią przesadnie długo, więc chyba nie miał jej tego za złe. Wstała od stołu za facetem, by pozbierać swoje rzeczy i wyjść z knajpy. Po wyjściu z knajpy stanęła pod jego autem, a biorąc pod uwagę że jej auto stało obok daleko nie miała. Otwarła kluczykami swój samochód, co w mniemaniu Valentino musiały wyglądać głupio. W końcu jeździła Porsche, a domu nie miała :lol2: Miała nadzieje że nie pomyśli sobie bóg wie czego.
-Pojadę za tobą ok? Tylko mnie nie zgub. - odparła. Uśmiechnęła się lekko, czekając na jego słowa.

Valentino - 2017-05-04, 21:59

-To będzie ciężkie bo mieszkam pół godziny drogi stąd, lecz okej. Trzymaj się tam.-Wsiadł do swojego Jeepa i po odpaleniu go ruszył umiarkowanym tempem w stronę przedmieści. Jego dom nie grzeszył niczym, lecz wbrew pozorom miał świetnie umiejscowienie - pół godziny od miasta a pośród lasów, niedaleko malutkiej rzeczki i w sąsiedztwie dzikich zwierząt. A teraz sprowadza jeszcze kota :lol2: .
/z.t

Mercedes - 2017-05-04, 22:16

-Poradzę sobie. - jeździła od dzieciaka, ojciec ją tego nauczył. Choć oficjalnie po drogach jeździła dopiero od odpowiedniego wieku, to po lesie czy polnych drogach nikt nie widział. Jej auto było dość solidne, a ona dziękowała jego twórcy za jego powstanie. Zgrabnie wskoczyła do auta, które odpaliło cicho niczym kot i pomknął zaraz za jeepem Valentino w kierunku jego domu.

z.t

Valentino - 2019-01-05, 20:52

Postanowił zabrać swoją kochaną córeczkę do McDonald'a o którego prosiła od wielu tygodni. Nie był zwolennikiem fastfoodów, siłownia mu w tym kolidowała, ale... no czego się nie zrobi dla dziecka. Dlatego udał się z młodą do jednego z najbardziej znanych, coby tam pozwolić jej zamówić co chciała, ale z ograniczeniami, sobie zaś wziął kawę i kanapkę drwala. Uśmiech na ich twarzach zniknął jednak, gdy jedynym wolnym stolikiem był ten kawowy i to 3 osobowy, wszystkie pozostałe były zajęte. No cóż, pozostało im tylko zająć owe miejsce i wdać się w poważną rozmowę na temat Biszkopcika i postępów małej Lucii w nauce angielskiego!
Nicole - 2019-01-05, 21:19

McDonald's był jednym z miejsc, z którego kawa naprawdę była dobra, dlatego Nicole wpadła tutaj też dzisiaj. Wyobrażacie sobie ten moment, kiedy niemal jak zombie, wracacie do domu, a jedyne czego pragniecie to duży kubek kawy? To był jeden z tych momentów, w życiu Nicole, przy czym marzenie nie spełniło się, bo paczuszka w której powinien znajdować się brązowy proszek była pusta.
Tak więc, podejmując szybką decyzję zdecydowała się podjechać do miejsca, w którym mogła dostać to, czego tak potrzebowała. Wchodząc pewnym krokiem do budynku, uderzył ją zapach, a dokładniej mówiąc tysiące zmieszanych zapachów, łączące się w jeden jakże kuszący.
Tłok panujący w tym miejscu, nie był dla niej zbyt pocieszający, bo nie dość że stoliki okazały się w większości zajęte, to w kolejce również trzeba było odstać swoje.
- Kawy, dobrej kawy. - rzuciła wręcz błagalnie do kasjerki, która nie dopytując już więcej, podała cenę.
Nicole za ten brak ścisłości, zapewne musiała zapłacić za najdroższą kawę, jaka tylko znajdowała się w Mc'donaldzie, jednak w tym momencie w ogóle nie zdawała się tym przejmować. Podczas oczekiwania na odbiór, rozglądnęła się w poszukiwaniu wolnego miejsca, decydując się nie wracać do pustego mieszkania tak szybko, jak początkowo miała w planach. Zamówienie wyszło dość szybko, dlatego dziewczyna mogła iść już do upatrzonego stolika. Stanęła jednak jak wryta, widząc że stolik został już zajęty i to przez dwójkę osób. Ostatecznie zdecydowała się podejść i zdobiąc twarz uśmiechem, zwróciła się do mężczyzny.
- Mogę? - skinieniem głowy pokazała wolne krzesło.

Lucia - 2019-01-05, 23:17

Była bardzo podekscytowana faktem, że Valentino wreszcie - po wielu tygodniach proszenia - zgodził się ją zabrać do McDonalda. Cóż, Lucia jak każde dziecko uwielbiała wszystko co niezdrowe, słodkie i tuczące, a tutejsze jedzenie łączyło wszystkie te czynniki w całość. Z radością na buzi poprosiła o Happy Meal, bo akurat w zestawie były jakie urocze zabawki, które od razu wywołały w dziewczynce uczucie pożądania.
Zadowolona ze swojego zamówienia, dreptała u boku ojca, czując się trochę niepewnie w zatłoczonym lokalu. Przez chwilę nawet myślała, że nie będą mieli gdzie usiąść i jedzenie skonsumują w samochodzie albo w domu, a umówmy się - wtedy nie byłoby już takiej zabawy. Wkrótce jednak tatuś-bohater znalazł miejsce, w reakcji na co na buzi blondyneczki pojawił się ciepły uśmiech. Wdrapała się na jedno z krzesełek i zaczęła rozpracowywać zestaw na czynniki pierwsze, oczywiście pragnąć dostać się do zabawki. Zaprzestała swych działań dopiero w momencie, gdy przy stoliku pojawiła się jakaś nieznajoma kobieta, co od razu speszyło Lucie. Niepewnie popatrzyła na swojego tatę, wyczekując od niego jakiejś reakcji.

Valentino - 2019-01-05, 23:47

Już zabierał się za swojego drwala, kiedy nad nim stanęła młoda dziewczyna, którą obdarzył miłym uśmiech, pozwalając na zajęcie miejsca, by chwilę potem ugryźć kawałek kanapki i puścić córeczce porozumiewawcze oczko. Wiedział, że się speszy, ale kobieta wyglądała na tyle młodo, że na pewno powinno wyjść to lepiej, niż zaproszenie do stolika kogoś w jego wieku czy starszego. Odłożył na chwilę kanapkę i spojrzał na to co dziewczynka miała w zestawie, przybijając sobie w myślach facepalm'a na widok zabawki. No tak ojciec, nie zdałeś.
- Lucia, przywitaj się ładnie z Panią. - Rzucił do lekko speszonej dziewczynki z uśmiechem, zaraz obdarzając obie kobitki szerokim, szelmowskim wręcz uśmiechem. Nim zdążył na stałe zabrać się za swoje jedzenie postanowił zagadać do Nicole, która swoją drogą zajęła ostatnie wolne miejsce w lokalu.
- Nie spodziewałem się takich tłumów o tej godzinie. - Rzucił dość pogodnie, by nie siedzieć w takiej ciszy, co raz zaś zerkał na rozpromienioną na widok zabawki i frytek dziewczynkę. Cóż za nowość.

/zarzucam krótsze posty, bo trace wene :c

Nicole - 2019-01-07, 20:18

Kiedy tylko Valentino zgodził się, aby zajęła miejsce obok nich, zdjęła grubą kurtkę i szalo-chustę. Wszystko to powiesiła na oparciu krzesełka, po czym sama na nim usiadła. Uśmiechnęła się do dziewczynki, widząc jej speszoną minkę, a później do mężczyzny, który najwidoczniej próbował nakłonić małą do odważniejszych zachowań. Nicole wyglądała tak pogodnie, że raczej nie można było się jej bać, a swoim optymizmem pewnie martwego przekonałaby, że jeszcze dużo życia przed nim.
Jeżeli juniorka faktycznie zechciała się odezwać chociaż słowem, kobieta rzuciła do niej jakimś miłym słowem, nie napastując ją jednak spojrzeniem. Domyślała się, że może to być dla niej jeszcze większym powodem do peszenia się.
Kierując spojrzenie znów na Valentino, szybko zrozumiała, że ma styczność z kimś w zbliżonym wieku do swojego. 6 lat to w końcu niezbyt wielka różnica. :lol: Zawsze myślała, że należy do wysokich osób, jednak coraz częściej miała okazję wątpić o tym. Jej drobna, kobieca sylwetka, w porównaniu z sylwetką towarzysza też pozostawiała wiele do życzenia. Owszem miała lekką niedowagę, jednak przy napakowanym facecie wyglądała jak anorektyczka. Boziu, dobrze że nie stoi przy nim, za stolikiem można się jeszcze trochę schować.
- O tak, myślałam raczej, że tą kawę - tutaj skinęła pokazując kubek - będę musiała pić w samotności.
Doskonale czuła się w towarzystwie, wręcz ciągnęło ją do zatłoczonych miejsc, dlatego przymus siedzenia z kimś przy stoliku, był dla niej jak najbardziej korzystny.
- Nicole - wyciągnęła rękę do dziewczynki, nie zapominając o niej, a zaraz potem do Włocha.

Lucia - 2019-01-08, 00:01

Oczywiście tatusiu, że oblałeś. Jaka byłaby frajda z jedzenia, gdyby nie te zabawki? No dobrze, może jeszcze lody albo inne desery byłyby dobrym argumentem do przyjścia tutaj, ale równie dobrze mogliby skończyć w innym lokalu serwującym niezdrową żywność!
Pozytywne nastawienie Valentino wcale nie poprawiło jej nastroju, bo dziewczynka nadal zdawała się być mocno speszona. I choć starała się to troszkę ukryć, to po prostu nie potrafiła. A gdy już usłyszała słowa ojca, to kompletnie spaliła buraka, zaczerwienione policzki choć trochę starając się zakryć długimi blond włosami.
- Dzień dobry - powiedziała dość cicho, spoglądając na nieznajomą swoimi dużymi, błękitnymi ślepiami. Popatrzyła tak na nią przez chwilę, a gdy ta się przedstawiła i wyciągnęła do niej dłoń, Lucia obdarzyła ją jednym ze swoich najbardziej uroczych-nieśmiałych uśmiechów.
- Lucia - delikatnie uścisnęła dłoń blondynki, gdzieś w środku wzdychając z ulgą, bo wyglądało na to, że Nicole nie jest wcale taka straszna. Chwilę później powróciła do swojego poprzedniego zajęcia, nie przejmując się zbytnio stygnącym jedzeniem. Z błyszczącymi ślepiami obracała w palcach niewielką figurkę, która była kompletnie zwyczajna, ale i tak bardzo przypadła dziewczynce do gustu.

Valentino - 2019-02-11, 19:52

Wpatrywał się chwilę jak Lucia bawi się zabawką, zaraz zaś przechodząc ponownie do Nicole, której drobną dłoń uścisnął.
- Valentino. - Uśmiechnął się lekko, przytakując na słowa Nicole, której zaraz przyjrzał się dokładniej. Wyglądała na jego oko nawet młodziej niż miała w rzeczywistości, a to nowość kiedy wszyscy wokół wyglądali na dorosłych, często nie przekraczając 12. Boże, on tą Lucie zamknie w domu, bo jeszcze będzie w wieku 14 lat podrywała 20 latków. :c
- No to widzisz, super trafiłaś. - Obdarzył ją miłym uśmiechem, biorąc gryza drwala, który dość szybko przełknął.
- Skądś Cię kojarzę Nicole, ale nie mogę sobie za nic w świecie przypomnieć skąd. - Zmarszczył brwi, spoglądając na dziewczynkę, która wbrew pozorom mogłaby coś wiedzieć, bo większość znajomych ojca była i jej pośrednio znana. A bywa nawet w większej ilości miejsc, niż ojciec! W końcu odkąd kupił jej Biszkopcika, spędza tam więcej czasu niż w domu, pod opieką przyszywanej ciotki albo instruktorki. Do tego szkoła... a tak w ogóle to Valentino nie ma pamięci do twarzy, ale Nicole skądś ewidetnie kojarzy. Może stajnia?

Nicole - 2019-02-12, 08:47

Nicolka zapewne wyglądała tak młodo, bo nie robiła sobie postarzających makijaży, stosując jedynie kilka kosmetyków, kiedy wychodziła na miasto. Coś matującego, co jednocześnie nie zrobi jej maski na twarzy, kredkę do oczu, maskarę i czasem jakiś delikatny cień. Wszystko to stosowała w odpowiednich "proporcjach", chcąc wyglądać naturalnie, a nie jak lalka Barbie. Zresztą, nie potrzebowała makijażu, aby wyglądać naprawdę pięknie. Jej cera nie pozostawiała nic do życzenia, głównie dlatego że była zadbana i po prostu gładka, bez niedoskonałości. To nie tak, że była idealna, bo wiadomo że zawsze znajdzie się coś, na co należy ponarzekać.
Słysząc imię dziewczynki, która jednak odważyła się przedstawić, Nicole uśmiechnęła się doń. Nie chciała zagadywać do niej na siłę, wiedząc że nie będzie trudno znowu ją speszyć. Wzrokiem wróciła natomiast na Valentino, na którego słowa też się uśmiechnęła.
Hiszpanka po upiciu łyka, lub dwóch kawy, którą trzymała w ręce, również zaczęła zastanawiać się skąd mężczyzna może ją kojarzyć. Ona jednak, była pewna że widzi go pierwszy raz, albo po prostu wcześniej nie zwróciła na niego uwagi.
- Jeździsz może konno? - spytała, w zastanowieniu przygryzając dolną wargę - Spędzam w stajni mnóstwo czasu, więc to może być to. Często też kręcę się w tamtych okolicach, czekając na autobus.
Orchard był tak rozgłoszony w miasteczku, że raczej każdy wiedział o jego istnieniu, albo o tym gdzie się znajduje.

Lucia - 2019-02-22, 23:12

Przygotuj się tatuśku, że Lucia będzie łamaczką serc 8-) Znajdź lepiej karabin, łopatę i dobre alibi <3
Blondyneczka jak na dziecko w tym wieku przystało, pozostawała bierna. Jednym uchem słuchała rozmowy dorosłych, ale myślami była gdzieś indziej, ciesząc się ze swojego jedzenia i zabawki. Dopiero czując na sobie wzrok ojca, przeniosła na niego spojrzenie, krótko wzruszając ramionami. Owszem, w stajni bywała bardzo często, ale nie skupiała się na niczym innym, jak na swoim kochanym kucu. No i na Pani instruktor... czasami.

Valentino - 2019-04-19, 01:03

Cholera, wiedziałam, że oddawanie Lucii pod opiekę Pani Allen, puszczanie Barbie i strojenie tak się skończy. Tutaj to nie karabin, tutaj to kurwa prywatnych snajperów z czelusci darknetu. W końcu nikt nie może zbiec.
- Właściwie to nie, czasami jakiegoś konia wezmę na godzinkę, czy to lonża, czy trening, ale głównie wtedy, gdy bardzo mi się nudzi czekanie na Lucię i Dalię. - Rzucił, bo rzeczywiście pomagał rodzicom drugiej dziewczynki, którzy przez pracę nie zawsze mogli jej odebrać. A dziewczynki potrafiły się zastać na kilka dobrych godzin, podczas których Waldek nie mógł być już tylko wolnym obserwatorem, też musiał coś porobić, ale co tu kryć - Ruth i inne znane osoby dostarczały mu zajęcie. Co prawda nie czuł się zbyt dobrze na grzbiecie koni, głównie przez gabaryty, to jednak lonże czy korytarze sprawiały mu przyjemność, a konie całkiem go lubiła - w końcu był spokojny, miał dobre serce, nie bał się ich, a zwierzęta to wyczuwają.

Aurelie - 2019-07-17, 14:08

Wpatrzona w ekran swojego telefonu w końcu dotarła pod fastfooda, po drodze jeszcze wysyłając kilka smsów do Ruth, chcąc upewnić się, czy na pewno zjawi się o umówionej wcześniej godzinie. Jako, że miała jeszcze parę minut, to zatrzymała się niedaleko wyjścia i odpaliła papierosa, dalej przeglądając fb czy ig. Z zamówieniem wolała zaczekać na przybycie siostry, bo w aktualnej chwili zupełnie nie miała do tego głowy, a później mogła chociaż od niej zgapić.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group