Brian - 2016-03-01, 21:10 Otrzymawszy pozwolenie szybko zasiadł naprzeciwko Jayne, przyglądając jej się bystrym wzrokiem z lekkim, urokliwym uśmiechem na twarzy. Wyjrzał za okno, jakby chciał zlustrować świat znajdujący się za witryną z tej strony, potem jednak znowu skoncentrował wzrok na swojej towarzyszce.
- No jak to co słychać. To co zwykle: zbijam baki, dobrze się bawię, lub siedzę w stajni. - odpowiedział. Była to odpowiedź bardzo aktualna, pod tym względem Brian od dawna się nie zmieniał i prawdę mówiąc było mu z tym dobrze. Zamiast jak każdy inny człowiek rozejrzeć się za pracą zarobkową, lub kontynuować edukację wyższą, on wolał siedzieć na dupie, robić to co zwykle robił i zjadać oszczędności, które mu na to pozwalały, bez obawy, że zaraz wyląduje na bruku. Gdyby zaczął pracować, albo studiować zrobiłby to, czego od dawna od niego oczekiwano, a tego nie chciał robić. Ale też nie nudził się, nienawidził nudy i robił co mógł by jej zapobiegać.
- Lepiej powiedz panienko, o tam u ciebie słychać? - kontynuował w tym samym tonie. Również nieco niecierpliwie oczekiwał swojego zamówienia, zwłaszcza, że nawet do ich stolika doierał zapach kawy. Kofeino, gdzie jesteś?Anonymous - 2016-03-02, 13:29 Ponownie oparłszy podbródek na zwiniętej w pięść dłoni wpatrywała się w przyjaciela, cierpliwie oczekując jego odpowiedzi. Przywołała na soją, już nieco mniej zaróżowioną twarz, subtelny uśmiech, który ani myślał blednąć. Była szczególnie zadowolona, gdyż nie spodziewała się spotkać w tym mieście nikogo znajomego, a jednak. Najwidoczniej ci, którzy mówili, że świat jest mały mieli rację.
-Myślałam, że zmieniłeś przyzwyczajenia, ale najwidoczniej się myliłam.- zażartowała ostrożnie, a wspomniany wcześniej uśmiech mimowolnie powiększył się. Dziewczyna również nie zmieniała swoich przyzwyczajeń ani zainteresowań już od dłuższego czasu, jednak one były zupełnie inny od tych, które praktykował Brian. W przeciwieństwie do niego nie pałała dużą miłością do koni i nigdy się nimi zbyt mocno nie interesowała, stroniła też od innych sportów, głównie ze względu na zdrowie. Owszem mogłaby zająć się czymś co potrafi najlepiej - malowaniem i grą na gitarze, lecz nawet to kiedyś by się jej znudziło. Miała sporo oszczędności, rodzice chętnie pomagali finansowo, ale chce być samodzielna. Poza tym praca i nauka przynosiła jej satysfakcję. Szczególnie, że nie posiadała nudnej roboty - w takiej z pewnością nie zagrzałaby zbyt długo miejsca.
-Niewiele. Dalej wałkuję tę naukę, a jestem tu tylko dlatego, że znalazłam w pobliżu lepszą pracę.- sprostowała odrobinę, chociaż była niemal pewna, że mężczyzny to nie zainteresuje, a przynajmniej nie w tak dużym stopniu. -Bla bla bla same nudy: nie ostrzegłam, ale przytakuję zanim cokolwiek w tym temacie powiesz.- spojrzała nań wymownie, po czym mimowolnie odwróciła wzrok w kierunku zbliżającej się kelnerki, niosącej obydwa zamówienia. Nareszcie. Jasnowłosa zaczynała się niecierpliwić coraz bardziej, chociaż Brian odrobinę odwrócił jej uwagę. Dziękując, odprowadziła młodą kobietę wzrokiem, zaraz wlepiając spojrzenie w bruneta.
-Mówiłeś o stajni. Jest tu w pobliżu jakaś?- spytała nawet szczególnie nad tym nie myśląc, po prostu teraz się tym zainteresowała i była ciekawa.
Jako Jayne
Brian - 2016-03-02, 14:48 - Nie mam powodu ich zmieniać. - odparł swobodnym tonem. To prawda, gdyby miał jakiś konkretny, dobrze uargumentowany powód do zmiany swoich zwyczajów pewnie by je zmienił. Jak widać jednak nic takiego nie nastąpiło. A może po prostu lubił wygodę jaką dawało mu takie życie - utrudniał je sobie na innych płaszczyznach. Z lekkim uśmiechem uważnie jej wysłuchał, rzeczywiście może nie przywiązując do słów Jayne takiej uwagi, jednak dobrze było wiedzieć, jakie nastąpiły zmiany w życiu jego przyjaciółki. Musiał być na bieżąco. Chociaż jak się okazało, niezbyt wiele się zmieniło, przynajmniej z tego co mu mówiła.
- W takim razie cieszę się, że to nasze spotkanie nie jest tylko jednorazowym przypadkiem i że być może zostaniesz na dłużej. - odpowiedział i dłużej nie drążył, jednak zawsze był gotów jej wysłuchać. Jego co tu właściwie trzymało? Stajnia, kilku znajomych i przyjaciół. A więc jednak miał tu jakieś zobowiązania, chociaż nie ma co mówić o zakorzenianiu się. W tym czasie przyszła kelnerka z ich zamówieniami, co brunet przyjął z westchnięciem ulgi i niemal od raz dossał się do kawy. Szybko musiał się odessać, bo była za gorąca.
- Tak, jest. Orchard Stable. - wymienił nazwę stajni, jednak raczej z czystej kurtua.zji. Nie wydawało mu się, żeby nagle Jayne zainteresowała się końmi bardziej niż dotychczasAnonymous - 2016-03-02, 22:13 Wzruszyła lekko ramionami i skinęła minimalnie głową niejako przyznając mu racje. No tak, jeżeli nie ma się żadnego powodu do zmiany, ani nie wydarzyło się nic, co do takiej zmiany mogłoby pchnąć to jeśli życie nie jest najgorsze w obecnym trybie właściwie po co je zmieniać? Kobieta jak najbardziej przyjmowała takie myślenie i akceptowała je. Po protu jej przyzwyczajenia były inne, lubiła zmiany i nie obawiała się ich w żaden sposób, stąd jej niepotwierdzone przypuszczenie.
-Taki mam plan.- odparła, uśmiechając się pogodnie. Przysunęła bliżej siebie talerzyk z ciastem i kubek kawy, który też zaraz uniosła i upiła z niego niewielki łyk czarnego, parującego płynu. Nie uniknęła przy tym poparzenia, o które z resztą sama się prosiła swoją łapczywością. -Jeśli zapiszesz mi swój numer to być może już niedługo znowu się odezwę.- rzuciła niewinną propozycję przy okazji puszczając mu oko. Była jak najbardziej swobodna i nie czuła się w żaden sposób ograniczona.
-Mhm...- mruknęła niemrawo, przenosząc wzrok na talerzyk. Bo skoro mężczyzna nie podłapał tematu nieco się zawahała, lecz nie zamierzała przestać go drążyć. Rzeczywiście nie interesowała się zbyt końmi, ale pomyślała, że możne znalazłaby jakieś swoje hobby. W końcu gusta również się zmieniają, zainteresowania także. Ukroiła kawałek czekoladowego ciasta. Kiedy przełknęła je westchnęła cicho, unosząc wzrok. -I jak tam jest?- spytała ni stąd ni zowąd. -Opowiedz coś więcej.- zachęciła go, znów przywołując na twarz uśmiech.
Jako Jayne
Brian - 2016-03-08, 15:47 Również swobodnie podłapał jej propozycję, przez chwilę grzebał w kieszeniach, wyjmując z niej w końcu telefon, aby mogli się wymienić numerami, o okaże się przydatne, bo brunet bardzo chętnie spotka się ponownie ze starą przyjaciółką. Nawet jeżeli nie widzieli się jakiś czas Brytyjczyk zachowywał się tak naturalnie i swobodnie, jakby widzieli się zaledwie wczoraj.
Kiedy już doszło do wymiany numerów, Brian ponownie spróbował kawy, tym razem obeszło się bez poparzenia sobie warg. Z westchnieniem ulgi upił kilka łyków kawy. Teraz można coś zdziałać.
Właściwie o stajni mógłby mówić godzinami, a ponieważ nie chciał jej tym zanudzać stąd wzięła się jego powściągliwość w tym temacie. Zastanowił się przez chwilę nad jej pytaniem, tak jakby po raz pierwszy namyślając się głębiej nad tym jak mu się podoba w Orchardzie. Było jasne, że gdyby mu się nie podobało, to by go tam nie uświadczyli. A skoro mu się podobało do tej pory nie nastąpiło nic co skłoniłoby go do głębszego przemyślenia sprawy.
- Dobrze - odpowiedział z typowym dla siebie wesołym uśmiechem, zaprawionym szczyptą ironii. Bez ironii jak bez kawy. - Startowałem już w kilku zawodach. Niedawno kupiłem na własność klacz, ludzie też są w porządku. - dodał, po czym ugryzł kawałek rogalika, którego zamowił razem z kawą.Anonymous - 2016-03-08, 21:19 Przez chwilę bacznie przyglądała się mężczyźnie, aż w końcu jej mózg przetrawił informacje. Ocknąwszy się z chwilowego letargu, również sięgnęła po swój telefon, który zalegał gdzieś na samym dnie jej torebki. Choć kobiety w swoich torebkach nosiły niemal wszystko, to Jayne była na tyle wyczulona na punkcie swojego telefonu, że odnajdowała go niebywale szybko, nawet jeśli drogę do niego przesłaniała masa innych, właściwie kompletnie niepotrzebnych rzeczy.
Zdobywszy numer Briana i podawszy mu swój, dziewczyna ponownie ukryła telefon, przedtem przelotnie zerkając na godzinę, wyświetlaną na ekranie komórki. Nie czekając, chwyciła widelczyk i zatopiła go w czekoladowym cieście, którego kawałek odkroiła i od razu umieściła w ustach. Dawno nie pozwalała sobie na takie przyjemności, więc po pierwszym kęsie niemal się rozpłynęła.
Doskonale rozumiała o co chodziło. Nigdy wcześniej nie wykazywała większego zainteresowania końmi, być może jako dziecko, ale odkąd uzyskała pełnoletność wierzchowce nie poruszały jej szczególnie. Owszem podziwiała te stworzenia i ludzi, którzy potrafią się z nimi obchodzić, ale sama raczej nie chciała zgłębiać tajników sztuki, jaką jest jazda konna. Aż do teraz! Ostatnio intensywnie myślała nad zmianą swojego trybu życia. Lekarz mówił, że uprawianie sportu dobrze by na nią wpłynęło, niestety szatynka nie jest typem sportowca, ma dwie lewe ręce niemal do każdej dziedziny sportu. Jednak jeździectwo to coś innego...
-Udało ci się coś wygrać?- spytała niemal natychmiast, przywołując na swoją twarz nieco złośliwy uśmieszek, który idealnie pasował do zadziornej miny, jaką uraczyła przyjaciela. -Chcę ją kiedyś zobaczyć.- postawiła sprawę jasno, nie przyjmując żadnych odmów ani sprzeciwów.
Jako Jayne
Brian - 2016-03-30, 10:40 Również zapisał numer Jayne i schował komórkę na swoje miejsce wśród kilku innych mniej, lub bardziej potrzebnych do życia rzeczy, po czym otoczył dłońmi swoją filiżankę z kawa, upijając jej kolejny, życiodajny łyk. I teraz można było dalej egzystować.
W jego życiu konie były niemal od zawsze, chociaż zdarzały się okresy, gdy nie miał z nimi w ogóle do czynienia, ze względu na miejsce, w którym się znajdował. Dlatego wybrał Eastbourne, ze względu na bliskość Orchardu. Z pewnością bardzo by się ucieszył, gdyby wiedział, że Jayne myśli o zmianie swojego trybu życia z uwzględnieniem koni, nawet jeżeli były to tylko luźne zamysły. Bardzo chętnie postarałby się wprowadzić ją do tematu, gdyby tylko wyraziła taką chęć Chociaż jemu samemu stajnia i różne zawody zabierały sporo czasu, choćby dla samej adrenaliny oddawał się nieraz ekstremalnym (chociaż niekoniecznie) dyscyplinom sportu. Tutaj dodać trzeba, że za takie uważał również bardzo szybką jazdę samochodem.
- Jeszcze nie. - odpowiedział luźnym, pogodnym tonem, który wskazywał, że to tylko kwestia czasu. Do tej pory najwyższe miejsce jakie zajął w zawodach to drugie, chociaż był pewien, że doszlifowanie umiejętności zarówno swoich jak i swojej podopiecznej z pewnością zwiększyłoby ich szanse i nad tym też pracował.
- Proszę bardzo, kiedy tylko chcesz. - odpowiedział, wcale nie miał zamiaru się jej sprzeciwiać. Zaciągnąłby ją do stajni nawet zaraz, gdyby tylko chciała.
a byłam przekonana, że ci odpisałam..Anonymous - 2016-03-30, 11:04 //Uwaga, pisze z telefonu, wiec mogą byc błędy.
Nie miała w swoim zyciu zbyt wiele do czynienia z końmi. W pobliżu miesca, w którym kiedys mieszkała nie było żadnej stajni, ktora mogłaby odwiedzać chociaz raz na jakis czas. A nawet jesli, to uważała, ze takie zajęcie wymaga poświecenia, wież wizyty raz w tygodniu czy nawet w miesiącu nie beda opłacalne i nie beda posiadały żadnego sensu. Poza tym z czasem przyszło wiecej nauki i studia. Choroba dziewczyny rownież zabrała jej wiele dni z życiorysu, ale akurat o tym starała sie nie myslec. Była wściekła, kiedy pomyślała ile czasu spędziła przykuta do łóżka, na bezczynnym leżeniu i nudnym gapienie sie w szpitalny sufit. A teraz... Cóż, teraz sytuacja sie zmieniła i blondynka miała duzo czasu zeby sie ustatkować. Pierwszym krokiem, by to osiągnąć była przeprowadzka, a pozniej znalezienie pracy. Chociaż profesja dziewczyny nie należała do najłatwiejszych i zajmowała jej sporo czasu to niecodziennie zaglądała do biura, wiec miała tez możliwośc realizowania innych zajęć.
-Przy następnej okazji bede trzymać kciuki i na pewno sie uda.- rzuciła jakże entuzjastycznie i posłała przyjacielowi porozumiewawcze spojrzenie, do którego dołączyła puszczenie oczka. Sama nigdy nie myślałaby o tym, by brać udział w zawodach. Chciała jeździć konno rekreacyjne i nic poza tym.
-Teraz?- spytała jednoczesnie składając propozycje. Po chwili odsunęła ju pusty talerzyk i sięgnęła po filiżankę z kawą, ktorej upiła kilka niewielkich łyczków.
Jako Jayne
Caroline Hathaway - 2016-04-02, 14:06 Kobieta skierowała swoje kroki do kawiarni, miała ochotę napić się dobrej kawy. Długo nie przebywała nigdzie poza stajnią, wypadałoby to chyba w końcu zmienić. Po wejściu do kawiarni, zaciągnęła się zapachem, świeżo palonej kawy. Usiadła przy jednym ze stolików, po krótkiej chwili zaczepił ją kelner, poprosiła o dużą kawę z mlekiem i ciastko czekoladowe.Drew Pascail - 2016-04-03, 21:04 Był w mieście od niedawna. Od przyjazdu miał na głowie wynajęcie i ogarnięcie mieszkania, oraz pracy, więc miał mało czasu na zwykły wypad do kawiarni. Tego dnia było jednak inaczej. Miał kilka godzin wolnego zanim będzie musiał się zjawić na komendzie (chyba, że wcześniej zadzwoni telefon). Takim sposobem znalazł się w Plain Caffe. Pewnym krokiem wszedł do kawiarni i rozejrzał się po wnętrzu, szukając wolnego stolika. Wybrał ten w dalszej części lokalu i ruszył w tamtą stronę pomiędzy innymi stolikami.
W pewnym momencie coś zwróciło jego uwagę. Nie był pewny co, dopóki nie zauważył znajomych kolorowych loków, należących do kobiety siedzącej przy stoliku, który właśnie mijał. Z początku nie przywiązał do niej uwagi, bo przecież ostatnio takie oryginalne kolory włosów są podobno w modzie. Jednak coś go tknęło, zawrócił o te kilka kroków, znów znajdując się w sąsiedztwie wspomnianego stolika.
- Przepraszam. - odezwał się, koncentrując się na nieznajomej(?), świadom, że tylko niepotrzebnie robi sobie nadzieję. Wcześniej nie widział dobrze twarzy kolorowowłosej, która też była skupiona raczej na kelnerzeBrian - 2016-04-20, 08:46 - Jeżeli ty będziesz mi kibicować, to następnym razem na pewno wygram. - odpowiedział z niezachwianą pewnością w głosie, która nie pozwalała mu wątpić, że kiedykolwiek wygra, wymieniając z nią jednocześnie porozumiewawcze spojrzenie.
Dla niego takie bezczynne leżenie także byłoby nie do zniesienia - dbał by wypełniać sobie czas do granic możliwości i tu stajnia, a także zawody, doskonale spełniały swoją rolę. Do tego stopnia, że niedługo chyba zacznie tam nocować.
- Jeśli tylko chcesz. - odpowiedział z łobuzerskim uśmiechem, z którym wyglądał szczególnie "uroczo". Wyczuł propozycję w jej głosie i miał zamiar to wykorzystać, na wypadek gdyby Jayne miała się rozmyślić. I tak planował dzisiaj znaleźć się w stajni, zatankował też kawę, więc teoretycznie nic nie stało na przeszkodzie. Dodatkowo nie chciał jeszcze rozstawać się z dawno nie widzianą przyjaciółką.Anonymous - 2016-04-23, 13:39 Kilka razy kiwnęła powoli głową, żeby po raz kolejny dać do zrozumienia, że z jej pomocą na pewno mężczyźnie uda się coś wygrać. Blondynka był bardzo optymistycznie nastawioną do życia osobą, chociaż w swoim życiu miała okres, w którym nic nie wyglądało tak jak powinno. To w tamtym czasie całkowicie zmieniła swój pogląd na świat. W końcu odważyła się robić rzeczy, o których wcześniej nawet nie myślała i to trzymało się jej do dziś. Nauczyła się, że nie warto marnować dni na zamartwianie się i strach przed kolejnymi miesiącami. Trzeba żyć pełnią życia i korzystać z tego póki ma się na to czas i siły, których jej w pewnym momencie zabrakło, jednak teraz powróciły ze zdwojoną mocą. Oczywiście tylko podświadomie, bowiem fizycznie była bardziej osłabiona niż kiedyś, kiedy była jeszcze młodą dziewczynką.
-Chcę.- odparła nieco przyciszonym, jakby konspiracyjnym tonem, wodząc opuszkiem palca po brzegu filiżanki. Odwzajemniła uśmiech, który w momencie jeszcze bardziej rozpogodził jej twarz. Nie lubiła tracić czasu na smęty, a każda okazja do ukazywania uśmiechu była tą najlepszą. Nie chciała się mu narzucać, ale mógł być pewien, że prędko się jej nie pozbędzie. Za długo nie widziała przyjaciela, by wypicie z nim kawy w zupełności jej wystarczyło.
Jako Jayne
Caroline Hathaway - 2016-06-03, 14:39
Drew Pascail napisał/a:
[...]
Ostatnio kawiarnię, były strasznie oblegane. Choć kobietę, to nie koniecznie zrażało, nie każdy lubił tłumy. Komendzie? Co on znowu nawywijał Tu każdy, albo większa część ludzi, dziwnym trafem miała problemy z prawem. Była pewnie, jedną z charakterystyczniejszych postaci w Orcgardzie, właśnie z powodu koloru włosów. Faktycznie, zajęta kelnerem, nie od razu dostrzegła chłopaka. Dokończyła zamówienie, wypowiadając jedno słowo i obróciła głowę w kierunku głosu.
-Drew? - jakie było jej zdziwienie, na jego widok. Chyba nie do opisania, choć pewnie nie ona jedna się zdziwiła.
Załóżmy, że dzieje się to przed rajdem.Drew Pascail - 2016-06-04, 20:15 A jednak, chociaż jeszcze nie mógł w to uwierzyć to była ona. Rozpoznał ją, gdy tylko zwróciła twarz w jego stronę i szeroki, czarujący uśmiech pojawił się na jego twarzy.
- Caroline! - odezwał się i już się nie wahając, ani też nie zastanawiając pochylił się nad nią i musnął delikatnie jej policzek ustami, po czym usiadł na wolnym miejscu, nadal nie mogąc w to do końca uwierzyć ani się na nią napatrzyć, w czym chyba nie ma nic dziwnego.
- A więc znowu się spotykamy. - powiedział takim tonem, jakby nigdy nie wątpił, że tak się stanie, chociaż ostatnio widzieli się w kompletnie innym miejscu. Można by z tego wszystkiego wywnioskować, że przyjął spotkanie z dawną przyjaciółką spokojnie, ale tak naprawdę rozpierała go radość. Korzystając z tego, że kelner znowu pojawił się na horyzoncie złożył zamówienie na caffe latte i kawałek tarty z jabłkami.Nathalie Wheller - 2016-08-21, 13:39 Już od dawna szukała jakiegoś miejsca w którym mogłaby odpocząć od stajennego zgiełku, z drugiej jednak strony nie lubiła przebywać w mieście. I weź ją człowieku tu zrozum. Bądź co bądź znajomi polecili jej tę urokliwą kawiarenkę do której skierowała swe kroki. Faktycznie, już po przekroczeniu progu kąciki ust uniosły się jej delikatnie w bladym uśmiechu, ponieważ miała swój urok. Jej oczy wodziły po całej kawiarni w poszukiwaniu jakiegoś miejsca gdzie mogłaby usiąśc chowając się przed wzrokiem innych osób i dopiero po chwili zauważyła stolik schowany trochę przed światem, do którego zmierzyła i usiadła rozkładając swoje manatki gdzieś obok.
Nie musiała czekać długo, kiedy kelner pojawił się obok niej niczym jakiś ninja, a na sugestię że posiadają szeroki wybór kaw - zamówiła jakąś ze swoich rodzinnych stron chcąc się przekonać czy dorównuje smakiem tej australijskiej. Sama dziewczyna natomiast wyciągnęła jakąś książkę naukową i co jakiś czas zerkając w okno zagłębiła się w lekturze.