To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Mała hala

Ruth - 2019-03-02, 15:51

Wyrównała klacz na ścianie, pozwalając jej na kłus po równych liniach w celu uspokojenia się, aby ponownie zjeżdżając na długą ścianę, by zjechać na koło o średnicy 10 metrów w prawo, zaraz po zwolnieniu do stępa. Trzymała klacz w rysach łuku z pomocą łydki przed popręgiem, drugiej zaś za i głównie działającej zewnętrznej wodzy, która powstrzymywała nadmierne zgięcie w szyi. Po kończeniu koła zjechała łydkami na równo, skłaniając klacz lekkim ruchem bioder, łydkami ale i równym układem wodzy do kontynuowania ruchu po równej ścianie. Ta łopatka do wewnątrz im na początku nie wyszła, gdyż klacz po dość długim okresie nie robienia takich ćwiczeń po prostu nie wiedziała co począć. Wyszły im tylko jakieś 3 kroki, po czym wyprostowała klacz, objeżdżając całe koło i powtarzając cały ruch, co już wyszło lepiej. Dlatego zamiast objeżdżać całej hali, spróbowała zrobić to jeszcze raz na krótkiej ścianie.
Dojeżdżając do narożnika po niej, zmieniła kierunek, przy okazji dając Sisi odpoczynek by wykonać owe czynności na lewą stronę. Po wszystkim zaś pogłaskała klacz po szyi, dając jej z siodła smakołyk, choć było to nielada wyczynem z takim brzuszkiem. :lol2:

Oliver Pelerieux - 2019-03-03, 19:16

Uważnie przyglądałem się luzakowi podnoszącemu przeszkody, cały ten czas podtrzymując aktywne tempo stępa, którym krążyliśmy po hali. Wkrótce ponownie skróciłem wodze, ustawiłem konia na pomocach i praktycznie od razu zagalopowałem, nie czekając, aż "wystygnie" po skokach przed chwili.
Przeszkody zostały jedynie podniesione; ich układ nic się nie zmienił i zamierzałem pojechać ten "parkur" raz jeszcze, nic nie zmieniając w trasie. Wysokość miała tu jednak duże znaczenie - przez nią pokonanie parkuru nie tylko było bardziej męczące, ale również bardziej obciążające psychicznie Cruza, który jak widać, lubił sobie jeszcze odpalić wrotki do przeszkody. Właściwie to lubiłem, tę jego duszę fightera na parkurze, ale żeby stała się jego mocną stroną, to oboje musieliśmy się nauczyć pracować w tym duchu.
Zjechałem ze ściany na przekątną, tym samym jadąc prosto na stacjonatę-jedynkę, będąc wyczulonym na kontrolę tempa jeszcze bardziej niż wtedy. Wszystko ze względu na świadomość tego, w jakich sytuacjach Cruzeiro nakręcał się najmocniej, a ta zdecydowanie do takowych należała. Udało mi się doprowadzić siwka do przeszkody bez zbędnej walki, a potem zgrać się z nim w skoku, po którym precyzyjnie zakręciliśmy w prawo na tripplebarre'a, nad nim także oddając widowiskowy skok. W jego trakcie płynnie oddałem ogierowi rękę, przesuwając ją wzdłuż grzywy, ale nawet na chwilę nie tracąc kontaktu z jego pyskiem, dzięki czemu ani nie dostał wędzidłem po zębach przy lądowaniu, ani nie zdołał wymknąć mi się spod kontroli. Naszym celem znowu stała się linia trzech przeszkód ustawiona na ścianie, której pokonanie nie sprawiło nam żadnych problemów, co jednak nie odzwierciedlało wysiłku włożonego w to, żeby tak to wyglądało.
Wyszło to na jaw dopiero po ponownym pokonaniu stacjonaty na przekątnej, kiedy to Cruzeiro lekko się rozbrykał i popadł ze mną w lekki konflikt, gdy próbowałem temu zaradzić, w pewnym momencie niemal doprowadzając do tego, że zamiast skakać, to przez chwilę tańczyliśmy na środku hali, kłócąc się, czyja racja jest "mojsza". :lol2: A chciałem tylko mu pokazać, że nie zgadzam się na pędzenie po skoku...
Niemniej wreszcie dogadaliśmy się na tyle, by resztę przeszkód - czyli szereg pod ścianą - pokonać na czysto i pod względną kontrolą, za co po ostatnim skoku pochwaliłem siwego, oddając mu wodze i klepiąc go po masywnej szyi.
Wkrótce zwolniłem do kłusa i po uspokojeniu tętna do stępa, w którym zarzuciłem Cruzowi derkę na zad i całkowicie poluźniłem wodze, nie spodziewając się już po nim żadnych numerów. Wniosek z dzisiejszego treningu płynął taki, że był piekielnie zdolny, ale jednak nie taki miły, jak udawał na początku. :lol:
Po rozstępowaniu zsiadłem i wyprowadziłem ogiera z hali. /zt

/Też rzucałam kostką jkbc

Sensual Seductress - 2019-03-05, 11:31

Seductress wciąż poruszała się przesadnie energicznym tempem w kłusie, i chociaż nadal była nabuzowana i niespokojna, to chyba wysiłki Ruth odnosiły pewne, nawet jeśli skromne rezultaty. Klacz chyba miała zły dzień, jednak przy tym nie szalała jakoś przesadnie, przy tym zdarzało jej się uspokoić, ale niestety był to efekt krótkofalowy. Zjechały pod długą ścianę, gdzie najpierw bez jakichś spektakularnych oporów ze strony gniadej zwolniły do stępa, po czym odbiła z Ruth na koło o średnicy 10 metrów. Koło nie było duże, więc chociaż hanowerka starała się odpowiednio wyginać, owijając wokół łydek właścicielki, aby zachować właściwy rysunek figury, tylko trochę przeszkadzało jej w to, że znowu zaczęła przyspieszać. Po zamknięciu koła ruszyły dalej pod ścianą, jednocześnie wykonując manewr łopatką do wewnątrz. Chociaż było to bardziej wymagające zaangażowania ćwiczenie, pomimo nawet szczerych chęci, przy zachowaniu nawet równego tempa niezbyt jej to wyszło. Z jednej strony podobnie było z ustępowaniem, a z drugiej rzeczywiście Uwodzicielka nie miała dość długo do czynienia z takimi ćwiczeniami. W efekcie wykonała jakieś trzy kroki po czym naprostowały, aby po chwili wyjechać koło i powtórzyć cały manewr, tym razem z nieco lepszym rezultatem, po czym na krótkiej ścianie spróbowały ponownie. Dojeżdżając do narożnika zmieniła kierunek jazdy, aby powtórzyć ćwiczenia na drugą stronę, przy tym Seductress coraz dłużej udawało się utrzymać jako takie zaangażowanie i jeszcze nie zdradzała wielkiego znudzenia, ani nie próbowała wskoczyć w wyższy chód. Wydawała się nawet odrobinkę bardziej rozluźniona, z zadowoleniem przyjmując głaskanie i zgarniając smakołyk, który podała jej Ruth, co przy dodatkowym rozmiarze kobiety było karkołomnym wyczynem.
Seth - 2019-03-13, 17:26

Seth może asem wywiadu nie był, a opcji gdzie Ruth mogła iść na trening było wiele, chociaż miał przynajmniej nadzieję, że poszła na jakąś halę. Kierowany tą filozofią sprawdził najpierw hale, w końcu trafiając na małą. Najpierw ostrzegł trenujące tu pary, że w chodzi grubszym i odmienionym głosem, bo w końcu as wywiadu pod przykrywką, incognito i te sprawy. Szybko ogarnął halę wzrokiem, odnajdując na niej dwie pary: Ruth i Sisi, oraz Olivera i Cruzeiro. Przywitał Olivera, skupiając całą swą uwagę na Ruth. Zatrzymał się w takim miejscu, aby nie przeszkadzać, ale tak aby Ruth przy tym nie mogła go wyminąć obojętnie. Nic się nie odezwał, przynajmniej jeszcze nie, ściągając jednak Ruth ku sobie wzrokiem, w pozycji zamkniętej, udając, że wcale nie jest na nią zły, chociaż jedna jego stopa unosiła się w górę i w dół, tupiąc o podłoże.
Ruth - 2019-03-24, 13:47

Już miała prosić klacz o zagalopowanie, coś ją jednak tknęło, że może jednak powoli kończyć trening? Dlatego pozwoliła sobie na dalszy stęp i jak się okazało - słusznie. Spodziewała się wizyty jego mości Setha, ale prędzej w socjalu, niż gdy miał ją złapać na hali. Kurwa, przejebałaś sobie Ruth.
- Jak chcesz mi robić awanturę, to nie tutaj. - Rzuciła od razu, zaraz zaś podjeżdżając pod schodki, na które zeskoczyła, aby nie trząść dziećmi i wnętrznościami, chociaż niby wody płodowe amortyzują, to jednak wątroba i reszta organów też swoje waży.
Dała Sisi marchewkę i pochwyciła ją za wodze, stając przed mężczyzną i patrząc na niego przenikliwym wzrokiem. - Nie powstrzymasz mnie od jazdy. - Po czym po prostu cmoknęła, prowadząc klacz w kierunku boksów. Rękę położyła na brzuszku, wpierw zdejmując rękawiczki i rozpinając kask. zt

Seth - 2019-03-27, 16:45

A tu suprajs, jego mość Seth postanowił wpaść i popsuć imprezę. Jeśli trening można tak nazwać.
Nadal nic się nie odezwał, z tego prostego powodu, że obawiał się, że jego podenerwowanie zacznie gadać zamiast niego i chociaż był zły na Ruth, też nie chciał jej tu robić scen.
- Okej. - zgodził się oschle na jej propozycję. Kiedy podjechała z Seductress pod ścianę, aby zsiąść z jej grzbietu obserwował ją tylko uważnie, nie czyniąc żadnych uwag, ani nie oferując jej pomocy, bo wyjdzie, że jak w ciąży to inwalidka, a Seth przecież wcale tak nie uważał. Po chwili znalazł się obok niej, zanim w trójkę skierowali się do wyjścia z hali.
- Przekonamy się. - odpowiedział nieco zgryźliwie, starając się jednak zachować spokój. Challenge accepted. Opuścił halę zaraz za Ruth i hanowerką, nie mając najmniejszego zamiaru jej odpuścić.
zt

Sensual Seductress - 2019-03-30, 18:05

Wcale nie była zadowolona, że zamiast przejścia w wyższy chód kontynuują poruszanie się po hali w tym samym chodzie, ale ogólnie mówiąc z niewielu rzeczy była tego dnia zadowolona, przez swój humor. Szybko wyłapała pojawienie się kogoś nowego na hali strzygąc uszami i parskając, spoglądając na Setha. Dalej tak jakby sfrustrowana i niespokojna dała się zatrzymać tak aby Ruth mogła bezpiecznie zejść z jej grzbietu, chociaż dalej miała swoje humorki, czego nie zmieniło podanie marchewki. Smakołyk, który nota bene uwielbiała szybko schrupała, nieco się ociągając kiedy Ruth najpierw chciała podejść do weterynarza, a potem opuścić halę, ale w pewnym momencie parskając i prychając ruszyła za nią, przystając po drodze z pierdyliard razy.
zt

Cruzeiro - 2019-04-25, 00:50

/Chyba mi się zapomniało odpisać :lol:

Aktywnie stępując, czekał aż przeszkody zostaną podniesione. W tym momencie był całkiem zrelaksowany i jedynie kątem oka obserwował mężczyznę podnoszącego kłódki. Dobrze wiedział, że to nie koniec i miał rację bo wkrótce otrzymał ponowny sygnał do galopu. Odpowiedział na niego bez zwłoki, jakby porzucając swoje dotychczasowe wyciszenie i na nowo stając się ambitnym, rwącym do przeszkody ogierem.
Zwiększona wysokość przeszkód nie zniechęciła siwego, a wręcz rozpaliła w nim nowy ogień. Do jedynki jednak - pomimo OGROMNEJ chęci wyrwania do przodu - pozostał pod kontrolą. Ot, energicznym, rytmicznym i okrągłym galopem doszedł do przeszkody, skąd oddał dobry technicznie skok. Następnie wykręcił w prawo na tripplebarre'a, do którego doszedł dość blisko, ale nie było to utrudnieniem zważając na formę tej przeszkody. Chwilę później, bez problemu oddał widowiskowy, daleki skok, ładnie składając się w powietrzu. Przez linię z trzech przeszkód przeszli jak burza - dosłownie i w przenośni. I chociaż z boku wyglądało to naprawdę dobrze, to tylko Oli wiedział jak było naprawdę.
Wkrótce jednak, względnie grzeczny Cruzeiro powiedział basta! Skoro Oliver nie pozwalał mu pędzić na przeszkody, to ten postanowił inaczej wyrazić swój bunt, zaczynając złośliwie brykać. I potrwało to chwilę zanim się wreszcie dogadali, bo nikt nie chciał ustąpić. No ale ostatecznie - bo głupszym się ustępuje, czy jakoś tak - ogier odpuścił i bardzo podirytowany pogalopował na resztę przeszkód. Tym razem już bez walki, bez ostrej wymiany zdań i bez większych komplikacji.
Cofnął ucho w reakcji na pochwałę i parsknął przeciągle, następnie za przyzwoleniem zwalniając do kłusa, a następnie również do stępa. I faktycznie - głupoty nie były mu już w głowie, więc spacerował spokojnie aż do ostygnięcia.

z/t

Anthony Wayford - 2019-05-05, 22:50

Przyszedł na halę razem z Atomic, którą prowadził obok siebie na lonży. Po wejściu na obiekt odłożył na bandę kask oraz bacik, po czym przeszedł z siwą na sam środek hali i zgarnął z ziemi długi bat, po czym odesłał bestię na koło. Niestety chociaż spodziewał się tego, że Atomic wybuchnie - dokładnie tak, jak mówiło jej imię - to nie pomyślał o tym, by jakkolwiek zabezpieczyć ręce. Nigdy nie nosił rękawiczek, bo nigdy nie miał takiej potrzeby i chyba miało się to teraz na nim zemścić. Trzymał lonżę mocno, nie chcąc, by klacz się wyrwała podczas szaleństw, do których chciał ją sprowokować właśnie poprzez wzięcie na lonżę. Naiwnie liczył, że dzięki temu będzie łaskawsza, gdy już znajdzie się na jej grzbiecie. :lol:
Atomic Lady - 2019-05-06, 21:27

Przychodząc na halę w pierwszej chwili rozejrzała się uważnie i za chwilę zarżała melodyjnie nawołując inne konie. Niemal od razu jak tylko została odesłana na koło ruszyła kłusem, nie bardzo mając zamiar podporządkować się Tonemu. Doskonale wiedziała gdzie jest wyjście i zaledwie po paru kółkach kłusa wyrwała dzikim galopem w stronę wyjścia z hali zapewne w ten sposób parząc Tonemu ręce lonżą.
Tak to właśnie jest jak nie zakłada się rękawiczek do lonżowania niezbyt normalnego konia. :lol2: Domyślam się, że czując ból brunet po prostu puścił lonżę i tym samym klacz teraz latała luzem, na szczęście nie miała jak wydostać się z hali, bo drzwi Tony wcześniej przymknął biorąc pod uwagę taką ewentualność. Stało się to jednak na tyle szybko, że nie zdołał zareagować i utrzymać Siwej, która teraz latając galopem co chwilę oddawała z zadu w powietrze, gdy lonża plątała jej się między nogami.

Anthony Wayford - 2019-05-06, 21:39

Gdyby tylko Atomic zechciała zostać na kole, galop prawdopodobnie nie byłby problemem. Zrobiła jednak coś o wiele gorszego - zwyczajnie odbiła na zewnątrz, tym samym wyciągając Wayforda z koła i jednocześnie wyszarpując mu lonżę z dłoni. Jako że mocno ją trzymał, to materiał siłą rzeczy sparzył mu mocno dłoń, co okazało się na tyle silnym bólem, że po sekundzie puścił lonżę. Gdyby drzwi były otwarte, być może zmusiłby się do utrzymania tej siwej wariatki, ale tym czasem zaklął paskudnie i głośno, po czym sycząc przytrzymał zranioną dłoń zdrową, lekko się kuląc i śledząc klacz wzrokiem.
Nie zrobiło mu się jednak gorąco na widok Atomic, która plątała się w lonży i napier... galopem dookoła, bo właściwie to jej złorzeczył teraz pod nosem, żeby się zaplątała, spotkała z ziemią, a najlepiej to połamała wszystkie nogi. :lol2:
Ta złość była spowodowana oczywiście bólem i jej zachowaniem, ale chociaż pieczenie nie ustawało, to Wayford dość szybko się ogarnął i podjął jakieś próby zatrzymania tego mustanga. Trzymając bat w ręku próbował ją zagonić w róg i tym sposobem zatrzymać, co być może pozwoliłoby mu złapać końcówkę lonży (i spalić drugą rękę :lol2: ) albo podejść do klaczy i ją przytrzymać do czasu, aż się uspokoi.

Atomic Lady - 2019-05-06, 21:50

Mając chwilę czasu na dziki galop pełen kwików i ekspresji biegała po hali jak głupia, w trakcie gdy Tony opłakiwał swoją łapkę. No cóż Tomku, trzeba było myśleć gdy byłeś w domku. :lol2:
Niestety pech chciał, że klacz ani się nie wywaliła ani tym bardziej nic sobie nie zrobiła, złego diabli nie biorą. :-K Zagonienie Siwej w róg okazało się nie być takie łatwe, bo o ile klacz dała się finalnie zagonić to już podejść do siebie nie.
Na bat zareagowała kopniakiem z tylnych kończyn w górę, zaś na próbę złapania lonży dzikim kwikiem. Chyba nici ze złapania jej i tym bardziej z jazdy zanim Atomic się nie zmęczy. Była wybuchowa i to bardziej niż samo imię na to wskazywało.
A może klusek Tony powinien się trochę poruszać ganiając ją, a nie tylko stać i patrzeć jak koń biega w kółko. :lol2:

Anthony Wayford - 2019-05-06, 23:40

Nie mogąc podejść do klaczy w żaden sposób znowu stracił do niej cierpliwość. Gdy próbowała go przestraszyć, kopiąc w jego stronę, strzelił z bata w powietrzu tuż przy jej zadzie i pozwolił uciec z kąta, żeby się wylatała. Głupie, no ale co zrobić? Najwyraźniej radziła sobie z lonżą dyndającą między nogami, najwyżej zerwie sobie ogłowie i tyle będzie z jazdy, wtedy już tylko lasso albo środki usypiające pomogą. :lol2: Nie zamierzał jej jednak ganiać w kółko, jeszcze by się spocił, a po co to komu? xD Obserwował więc jej poczynania i próbował udawać spokojnego, łudząc się, że jeśli nie będzie jej nakręcać, to wreszcie Atomic się znudzi i pozwoli mu podejść na siebie tyle by ją złapać. Jeśli nie odnosiło to skutku, to próbował głosem, zdobywając się na najmilszy ton na jaki było go stać.
Atomic Lady - 2019-05-08, 20:50

Strzał z bata okazał się mimo wszystko skuteczny i klacz wreszcie uciekła z kąta, aby dalej latać z lonżą ciągnącą się za nią. Radziła sobie z nią całkiem nieźle, znacznie lepiej niż Tony z nią. :lol2:
Biegać mu się nie chciało to, bo Tony to leniuszek, więc skoro jemu się nie chce to czemu Atomic ma chcieć z nim współpracować? :lol2:
Spokój bruneta z pewnością pomógł, ale nie na tyle aby klacz dała się podejść. Słuchała go natomiast uważnie, najwyraźniej potrafił zaskarbić sobie uwagę płci żeńskiej. :lol2: Nie dała mu jednak do siebie podejść więc jedynym sposobem, w jaki mógł ją złapać to nadepnąć na końcówkę lonży i za chwilę z powrotem wziąć ją w poparzone rączki. :lol2:

Anthony Wayford - 2019-05-09, 14:48

Wolał uniknąć przydeptywania lonży, bo obawiał się, że klacz szarpnie się wtedy z taką siłą, że albo stanie się coś jemu, albo jej. Fifty-fifty. Nie dawała mu jednak innego wyboru, więc gdy nadarzyła się okazja, faktycznie stanął na lonży. Jeśli Atomic znowu spróbowała się wtedy zerwać galopem, prawdopodobnie nieźle oberwała po pysku. Albo zerwała ogłowie, ale lepiej nie, bo wtedy trening skończyłby się zanim by się zaczął. :lol2:
Jeśli udało mu się tym sposobem zatrzymać klacz, to podniósł lonżę zranioną ręką, chociaż pioruńsko bolało. Wolał jednak nie załatwić sobie drugiej ręki, więc nią tylko się asekurował. Nie zamierzał zresztą dłużej lonżować Atomic, tylko od razu skrócił lonżę i krótko przytrzymał klacz przy sobie. Spojrzał na nią, jakby chciał powiedzieć co o niej myśli, po czym bez słowa podszedł do miejsca gdzie zostawił kask. Założył go, odpiął lonżę i trzymając już Atomic za wodze, podciągnął jej jeszcze popręg, a potem spróbował na nią wsiąść. Z ziemi, bo nie chciało mu się szukać schodków. Umiał to jednak zrobić sprawnie, więc jeśli siwa mu tego nie utrudniła, to szybko znalazł się na jej grzbiecie, od razu dając odczuć z jakim kalibrem ma do czynienia. :lol2:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group