To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Mała hala

Cruzeiro - 2019-02-04, 12:58

Pojawiwszy się na pustej hali, z zaciekawieniem omiótł jej wnętrze spojrzeniem, chwilę później przeciągle parskając. Brak innych kopytnych kompletnie mu nie przeszkadzał, a i mógł zadziałać na korzyść Olivera. Sprawiając wrażenie lekko ospałego, dreptał za swoim właścicielem, gdy ten ustawiał stojaki i drążki. Co jakiś czas tylko przyjaźnie szturchną go chrapą, domagając się jakiegoś zainteresowania albo - co lepsze - kolejnego smaczka. Nie robił po za tym nic, będąc równie spokojnym podczas ostatnich poprawek przy sprzęcie jak i samego wsiadania. Ruszył stępem wraz z otrzymaniem ku temu stosownego sygnały i w pierwszych chwilach wcale nie było mu spieszno. Wręcz Pelerieux musiał go trochę obudzić, by Cruz obrał zdrową formę stępa, choć i tak w dalszym ciągu nie w głowie były mu dzikie galopy. Bez obiekcji wchodził na wszelakie koła i łuki, prawidłowo gnąc się pod wpływem pomocy mężczyzny. Jeśli miał ku temu możliwość, bardzo chętnie zszedł z głową w dół i się rozluźnił. Dopiero gdy przyszedł czas na kłus, deczko się ożywił, ale nie było to ożywienie w stylu... 3,2,1... prędkość światła! Ot, już za sprawą pierwszego sygnału płynnie wskoczył na wyższe obroty, prezentując sprężysty kłus roboczy - bez przesadnego ociągania się, ale również bez pędzenia na oślep.
Oliver Pelerieux - 2019-02-05, 11:55

Taka zmiana w zachowaniu Cruza budziła we mnie drobne wątpliwości, ale nie zauważyłem, by cokolwiek rzeczywiście mu dolegało. Tym samym uzasadnienie było jedno - chyba wreszcie poczuł się w moim towarzystwie dobrze, a trening zmierzał w dobrą stronę. Zawsze chciałem, żeby chociaż "w domu" był taki.
Uzmysłowiłem to sobie w kłusie, w którym okazało się, że tym razem nie będę musiał zanadto kombinować. Mogliśmy spokojnie popracować w tym chodzie i za to też się zabrałem, podobnie jak w stępie, nie dając czasu ogierowi na nudę. Tym razem mnogość zadań miała zadbać o to, by pozostał skupiony i rześki, więc nie zapominając o częstych zmianach kierunku, co rusz proponowałem siwemu wejście na koło, przejście w dół lub wężyk wzdłuż długiej ściany. Jednocześnie dążyłem do tego, by szedł w niskim ustawieniu, na długiej i lekko okrągłej szyi, do czego zresztą sam dziś dążył. Ja mu w tym tylko pomagałem, konsekwentnie dojeżdżając go łydką, żeby nie zostawił przy tym zadu w lesie, tylko uczciwie nim pracował i w efekcie pozostał lekki na przodzie.
Po takiej rozgrzewce w kłusie poklepałem go i w nagrodę przeszedłem na pół minuty do stępa, bardziej w ramach nagrody, aniżeli odpoczynku, który pewnie nie był tym, czego mu teraz brakowało.

Cruzeiro - 2019-02-05, 23:18

Cóż, czasami dobrze jest zastanowić się nad powiedzeniem ''Nie chwal dnia przed zachodem słońca''. Bo niekiedy otaczająca nas rzeczywistość była tylko słodkim złudzeniem. Ale, ale! Nie oznaczało to, że tak było akurat dzisiaj w przypadku Cruza! W końcu siwy jak każdy inny koń miał dni gorsze i lepsze, a dzisiaj był wyjątkowo ospały i nie skory do szarży. Przynajmniej póki co.
W kłusie pozostawał skupiony na swoim jeźdźcu, ze świeżą głową gotową do przyjmowania nowych poleceń. Sam z siebie raczej nie kombinował w kwestii tempa, aczkolwiek ładnie się rozluźniał, bez większej, dodatkowej zachęty. Na łukach również nie testował cierpliwości swojego właściciela, po prostu miękko i przyjemnie gnąc swoje cielsko od jego pomocy. Podobnie było z przejściami, których ogier nie usiłował wykorzystać na swoją korzyść. Ot, zmieniał chód dość płynnie, przy pierwszych próbach trochę uwalając się na przodzie, ale wraz z kolejnymi poprawiając ten mankament. Nie dało się przeoczyć, że wraz z przebiegiem rozgrzewki, skoczek uruchomił również dupkę i ładnie zaczął się nią pchać do przodu, zachowując lekkie przody. I co prawda nie był jeszcze zmęczony, ale chwilę przerwy wykorzystał jako nagrodę, na moment się relaksując.

Oliver Pelerieux - 2019-02-07, 23:48

- Jeszcze pomyślę, że dorosłeś - zażartowałem, drapiąc konia po masywnej szyi, która powoli osiągała imponujące rozmiary. Trzeba mu przyznać, że nieźle przypakował w ostatnim czasie, co szło w parze z rosnącymi umiejętnościami.
Gdy minęła wspomniana przerwa, ponownie pozbierałem wodze i zaprosiłem Cruza do kłusa, teraz dla odmiany próbując go trochę podnieść i nie zepsuć przy tym tego, że dotąd pracował w rozluźnieniu. Stąd też "zmiękczałem" go półparadami, z początku każdy krok w dobrą stronę nagradzając ponownym wypuszczeniem w dół i w przód, aż wreszcie mogliśmy zacząć mówić o pracy w wyższym ustawieniu. Nie tyle co ujeżdżeniowym, co takim, jak normalnie podczas skoków czy jazdy po parkurze. Zanim jednak się za to zabraliśmy, na wolcie poprosiłem siwego o galop z lewej nogi, po czym wyjechałem na ścianę, zabiegając o zachowanie okrągłego, aktywnego galopu. W razie potrzeby rozluźniłem konia półparadą i dopiero gdy poczułem, że faktycznie jest luźny, zrobiłem dodanie w galopie na długiej ścianie, przechodząc do odciążającego grzbiet dosiadu. Po około pięciu foule wróciłem do wyjściowego tempa, a potem powtórzyliśmy to jeszcze parę razy, pracując nad komunikacją, która była przecież podstawą do udanej współpracy.

Cruzeiro - 2019-02-09, 16:06

Zastrzygł uchem w reakcji na głos swojego właściciela, chwilę później puszczając to w zapomnienie. W końcu i tak nie rozumiał ludzkiej mowy. No z wyjątkiem kilku prostych komend, takich jak ''masz''. Tą rozumiał nad wyraz dobrze. :lol:
Wraz z zebraniem wodzy, siwy spiął się nieznacznie, dobrze wiedząc do czego to zmierza. Płynnie, choć trochę bardziej ochoczo niżeli poprzednio, wskoczył w kłus. Początkowo niechętnie odpowiadał na pomoce Olivera do osiągnięcia wyższego ustawienia, ale wtem nadszedł czas na zbawienny galop. O dziwo, Cruzeiro zagalopował na wolcie bez żadnego buntu, w tym przypadku również nie rwąc do przodu. Dopiero po wyjściu na ścianę trochę się podekscytował, ale nie odwalał nic, za co jego właściciel mógłby być zły. Nie szedł również już w takim rozluźnieniu, gdzieś z tyłu głowy mając na uwadze poustawiane na hali przeszkody. A skoro wzięli się za galopy, to w rozumowaniu siwego do skoków było już naprawdę blisko.
Jeśli Oliver naprawdę najpierw skupił się na rozluźnieniu w galopie, to półparada w tym przypadku nie wystarczyła. Musiał to przez chwilę przepracować i uświadomić Cruzowi, że jeszcze nie czas na ekscytację. A gdy w końcu osiągnęli porozumienie, pomimo dzisiejszego ospałego nastroju, ogier bardzo chętnie odpowiedział na prośbę o dodanie. Wręcz nadto chętnie, po drugiej fouli szarpiąc głową w dół i serwując Pelerieuxowi soczystego baranka, ot takiego od serca, z radości.

Oliver Pelerieux - 2019-02-10, 15:22

No tak, mogłem się spodziewać tego, że w Cruza wejdzie drugie życie, gdy tylko nadejdzie pora na galop, poprzedzający skoki. Uśmiechnąłem się tylko do siebie, od początku starając się zapobiec nakręcaniu się, które do niczego nie prowadziło. W pewnym sensie byłem na to gotowy, więc zanim pomyślałem o jakichkolwiek skokach, zająłem się rozluźnieniem ogiera i uzyskaniem równego, okrągłego galopu. W tym celu sporo jeździłem po woltach, często prosząc również o lotne czy kontrgalopy, byle tylko zająć głowę siwka, który mimo to dał mi odczuć swoją radość, wynikającą z galopu. Gdy tak zanurkowałem nosem w dół, a potem soczyście bryknął, wyglądało na to, że nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. Nie straciłem równowagi i rzeczywiście się tym nie przejąłem, ale było to tylko złudne wrażenie, bo każde takie bryknięcie potem bardzo dobrze czułem w plecach i kolanie. W końcu Cruz nie był jedynym koniem, który się tak zachowywał...
W każdym razie po tym przejawie radości dalej jechałem jakby nigdy nic, starając się tylko nie dopuścić do rozpędzenia konia. Wróciwszy do roboczego tempa, wplotłem w jazdę drągi i kawaletki na galop, które choć nie były dla Cruza żadnym wyzwaniem, to były dobrym ćwiczeniem na kontrolę tempa podczas najazdów oraz na skrócanie/dodawanie, czym zresztą zajęliśmy się do uzyskania płynności.
Potem przeszedłem do stępa, oddając koniowi wodze i podsuwając pod nos cukierka, którego żuciem mógł się zająć podczas krótkiej przerwy poprzedzającej skoki.

Ruth - 2019-02-11, 13:05

Zaraz przed wejściem na halę rzuciła ostrzegawcze kilka słów, by będące w środku osoby, czy też osoba nie miały nieprzyjemności. Zaraz po tym skierowała się do środka, witając się z będącym tam Oliverem, by podejść z klaczą do schodków. Tam podpięła popręg z lekkim trudem, następnie wgramoliła się na grzbiet klaczy, przetrzymując wodze przed ewentualnym wystrzeleniem w stronę Cruzeiro, by tak hobbistycznie go popodrywać. :lol2: Już na jej grzbiecie zebrała wodze, pierwsze koło postanawiając pokonać w większej kontroli, po czym pchnęła klacz lekko z miednicy, prowadząc wzdłuż ściany, aby nie przeszkadzać Oliverowi nawet w najmniejszy stopniu. Jego trening, to ich wspólna wygrana w drużynówkach czyż nie? :lol2:
Jeśli Seductress próbowała zapoznać się z obcym koniem pozwoliła jej na odrobinę uwagi w jego stronę, jednak bez zbędnych czułości, powstrzymując ją przed ucieczką w niebieskie migdały półparadami i zjazdami na koła. Im bardziej była na niej skupiona, tym lżejszą rękę otrzymywała, tym samym mogąc prawdziwie rozluźnić się podczas wstępnego rozstępowania.

Sensual Seductress - 2019-02-12, 14:02

Krótka droga na małą halę była połączeniem spięcia i jednego wielkiego nieogarnięcia samej siebie w wykonaniu Seductress, tak jakby chciała poinformować właścicielkę "Ruth, dziś coś jest ze mną nie tak, zrób coś!". Od razu po wejściu na obiekt jej uwagę przyciągnęło to co nie trzeba, czyli obecność drugiej pary, a konkretnie ogiera. To sprawiło, że była jeszcze dalsza od spokoju, jednak próbowała zachowywać się przyzwoicie, głównie względem amazonki oczywiście. Ruszyła w stronę schodków, gdzie nawet się zatrzymała wytrzymując tą chwilę bezruchu, podczas której Ruth poprawiała sprzęt i mościła się na jej grzbiecie. Jej obawy, że wystrzeli na podryw były uzasadnione, ale w tej chwili Seductress miała więcej problemów ze sobą i facet jej nie był potrzebny, przynajmniej w tej chwili, co okazywała lekkim wierceniem się i naburmuszonym parsknięciem. Otrzymując sygnał do ruszenia owszem ruszyła jednak chyba nie do końca tak, jakby Ruth tego chciała. Najchętniej wskoczyłaby od razu do kłusa, jednak miała odrobinę litości względem właścicielki, ruszając z miejsca nadpobudliwym stępem, jakiekolwiek chęci zapoznania się z Cruzeiro ograniczając do minimum, bo na razie sama była dla siebie za dużym bałaganem, a wiadomo, że faceci to tylko jeszcze większy bałagan. Mimo to wymagała sporej uwagi ze strony Ruth zaczynając od zapewne zwolnienia jej do bezpieczniejszego tempa, kończąc na ogólnym ogarnięciu jej dzisiejszego nastawienia. Chociaż to nie tak, że przez to wszystko całkiem zaniedbała współpracy z Ruth, bo pomijając skłonność do nadmiernego tempa zgodnie z jej sugestiami skręcała na koła, starając się chociaż trochę, aby wyglądały w jej wykonaniu przyzwoicie, jednak wcale nie była rozluźniona i nie zdradzała ku temu najmniejszych skłonności.
Ruth - 2019-02-17, 00:45

W takim razie Węgierka decydowała się na krążenie po przeciwnej stronie hali, posyłając klaczy co rusz półparadę, by po odpowiedniej ilości stępa przejść do czegoś ambitniejszego, w postaci kłusa roboczego. Super zmiana, nie ma co. Brunetka przeszła wpierw w spokojne anglezowanie, które nie sprawiało jej żadnych problemów, tym bardziej, że brzuszek jeszcze nie był zbyt duży. Prowadziła klacz na stałym, ale elastycznym kontakcie, ustalając jej tempo poprzez anglezowanie z odpowiednią częstotliwością. Kiedy Cruzeiro był na drugiej części hali, zjechała na koło, na którym wewnętrzną łydką wspierała nieustannie skręt klaczy, posyłając sygnał ze strony zewnętrznej łydki, zaś zewnętrzną wodzą blokowała potylicę przed nadmiernym skrętem głowy, do czego klacz miała szczególną przypadłość.
Po zjechaniu z koła skierowała klacz na dwa okrążenia wokół hali w jedną stronę, potem jedno w drugą, zjeżdżając na koło w odbiciu lustrzanym, z bliźniaczymi pomocami. Po tym kole zaś zwolniła ponownie do stępa, dając sobie chwilę odetchnąć, a przy okazji pozwalając odetchnąć kobyłce i jej motorkowi w dupie.

Sensual Seductress - 2019-02-18, 18:56

Nadal byłą poddenerwowana, nabuzowana, jak zwał tak zwał i półparady pomagały jej niewiele, jednak jak można było przypuszczać kilka chwil później przejście do kłusa zdecydowanie jej odpowiadało. Powstrzymała się jednak przed jakimś raptownym wskoczeniem w ten chód, mając chyba jednak trochę respektu wobec Ruth i jej niezwykłego stanu, jednak już w samym kłusie roboczym ruszyła aktywnie i energicznie, pewnie bardziej, niż Ruth by tego chciała, jednak też nie tak, aby stwarzać dla niej jakieś zagrożenie. Przy tym wciąż ignorowała obecność ogiera, a przynajmniej usiłowała tak zrobić i chyba Ruth musiała jej przyznać, że lepiej "zapomnieć" o obecności Olivera i Cruzeiro, niż całkiem dla odmiany poświęcać im przesadnie dużo uwagi. Nieoczekiwanie amazonce udało się nieco uspokoić i ustabilizować jej tempo przez anglezowanie, a chociaż to jej się udało, trudno było powiedzieć, żeby Seductress była dzięki temu znacznie spokojniejsza. Jednak kolejnym motywem do nieco większego ogarnięcia się i zaangażowania było koło, na którym starała się utrzymać równe tempo, prawidłowo się wyginać od jej łydki, wpisując w rysunek figury, uniknąć wypadania zadem lub łopatką a także nadmiernego skrętu głową. Po zamknięciu koła podczas dwukrotnego okrążania hali na jedną stronę zachowywała nieco większy spokój niż poprzednio. Potem okrążyli halę na drugą stronę, by w l=odbiciu lustrzanym wykonać koło, gdzie nieco powróciły pewne trudności z równym tempem i prawidłowym zgięciem głowy, pomimo szczerych chęci Seductress wykonania tego elementu jak najlepiej. Powrót do stępa wzbudził w niej nieco frustracji, jak widać motorek w dupie nie potrzebował takiego odpoczynku. Pomimo to klacz nadal starała się zachowywać w sposób bezpieczny dla Ruth, nie oszczędzając jej też jednak tak całkiem swojej frustracji i ogólnego nieogarnięcia. Przy tym zdarzały jej się krótkie chwile, gdy całą jej uwaga doznawała przeniesienia na Cruzeiro, jednak bez dodatkowych zaczepek lub prób flirtu, które mogłyby przeszkodzić nie tylko ich treningowi.
Ruth - 2019-02-19, 01:45

Ewidentnie Seductress została przeszkolona przez Setha z tym uważaniem. Przynajmniej podświadomie. Stępowała po ścianach hali, zmieniając kilkukrotnie kierunek poprzez mikro-przekątne, aż w pewnym momencie ponownie dodała łydkę i poprosiła klacz o przejście do kłusa, w którym wykonały kilka kroków, by ponowny sygnał skłonił Gniadą do zagalopowania. Ustabilizowała ją w pomocach do w miarę łagodnego tempa, obciążając zad i wzmacniając kontakt. Poprowadziła ją wpierw po jednym okrążeniu na obie strony, później wjeżdżając na dość spore koło, na którym już mocniej zaangażowała pomoce, łydkami określając łuk ciała, zaś wewnętrzną i zewnętrzną wodzą kontrolując zgięcie szyi. Wykonała półtora koła, zjeżdżając zaraz na ósemkę, w czym udało jej się nie przeszkadzać drugiej parze. Wykonała na drugiej części bliźniacze pomoce, by po niej zjechać ponownie na ścianę. /Uznaję tutaj, że Cruzeiro i Oliver już kończą czy coś, bo i tak nic nie piszą. :lol2: /
Na ścianie zwolniła klacz do kłusa, z niego zaś do stępa. Zjechała do 1/4 ściany w stępie, by od tego fragmentu zacząć puszczać sygnały do ustępowania, działając zewnętrzną wodzą aby ustawić klaczce głowę, zewnętrzną łydką mobilizując ją do ruchu w bok, zaś wewnętrzną w przód. Wewnętrzna wodza blokowała nadmierne zgięcie głowy i choć klaczy nie wychodziło to pierwotnie dość dobrze, to wracając na ścianę przejechały wzdłuż ścian, by ponownie w tym samym miejscu powtórzyć ustępowanie, które później zmieniły tylko na stronę - robiąc je na drugiej ścianie. Za choćby kilka, drobnych kroków chwaliła klacz głaskaniem po szyi, zaś po serii 4 powtórzeń na każdą ze stron pozwoliła jej na chwilę swobodnego stępa, co jakiś czas przypominając jej, że nie jest tu by powielać geny, a by się szkolić.
Po kilku minutach stępa ponownie poprosiła o ustępowanie na lewą stronę, która zazwyczaj stanowi większy problem dla Sisi, by po tym pochwalić ją sowicie i przejść do kłusa. W kłusie wjechała wpierw na czyste koło, z którego przejechała na ósemkę, w połowie ponownie zmieniając nogę w ćwiczebnym. Po ósemce skręciła na ścianę, mocniej ściągając wodze, dociążając zad i skłaniając klacz do bardzo wolnego, męczącego wręcz kłusa na krótkiej długości, by znów pozwolić jej poszerzyć ramy.

Cruzeiro - 2019-02-21, 01:47

Umówmy się - to było zbyt piękne, żeby mogło wydawać się prawdziwe. Siwek w końcu musiał pokazać swoje różki, ale i tak nie był to szczyt jego możliwości. Bo pomimo chwilowej ekscytacji, dość łatwo dał zająć się różnorakimi ćwiczeniami. Było to słuszne posunięcie, bo zaangażowany do pracy Cruz nie był już taki skory do wygłupów i ślepego pędzenia przed siebie. Co prawda nie rozluźnił się od tak, ale po pewnym czasie Oli uzyskał zamierzony efekt, a ogier stał się bardziej podatny na jego sygnały i skupiony na jeźdźcu. Zrozumiał, że na skoki będzie musiał jeszcze poczekać, odstawiając ów wizję na bok. W zamian uzyskali równą foule i zaangażował do pracy zad.
Kawaletki i drągi faktycznie nie były dla niego wyzwaniem, ale Cruzeiro podszedł do nich na serio, nie olewając tych drobnych przeszkód. Już w tym momencie wykazał się dużym poszanowaniem dla drążków, zapewne zadowalając swoim zachowaniem Pelerieuxa. Finalnie, lekko spocony, wrócił do stępa i głęboko parskając, rozluźnił się. Ochoczo zgarnął z ręki mężczyzny wspomnianego cukierka i radośnie zaczął go mielić w pysku, nie ociągając się jednak.

Sensual Seductress - 2019-02-21, 13:03

Phi, wcale nie, to drobne przecenienie zdolności Setha na porozumiewanie się z końmi, nie mówiąc o tym, że Seductress mogłaby go zrozumieć i usłuchać. Jeżeli przy całych swoich dzisiejszych wzlotach i upadkach była bardziej uważna względem Ruth i jej błogosławionego stanu, to pan weterynarz nie miał z tym nic wspólnego. Chociaż stęp normalnie zachęcał do większego rozluźnienia, klacz była od tego daleka, w dalszym stopniu chodziła bardziej nabuzowana i spięta, czy to poruszając się pod ścianami, czy zmieniając kierunek i paradoksalnie uspokoiła się bardziej po przejściu do kłusa, które w jej wykonaniu wyszło dość harmonijne, gniada nie usiłowała wskoczyć od razu w wyższy chód, jednak już przez ten krótki kawałek w kłusie usiłowała wypracować szybsze tempo, na co tak na dobrą sprawę nie pozwoliło jej przejście do galopu i tym razem o większej płynności przejścia nie było mowy, Sensual wskoczyła energicznie w galop. nic sobie nie robiąc z prób Ruth o uzyskanie łagodniejszego tempa, od razu nabrała większego tempa, nie było jednak tak naprawdę mowy o szarżowaniu, choćby ze względu, że hala i jej rozmiary, a także obecność drugiej pary ją ograniczała (a może naprawdę Seth ją przeszkolił). Dlatego pomimo wypracowania sobie na początku mocniejszego tempa ostatecznie dała się skorygować do spokojniejszego, chociaż zapewne nadal aktywnego galopu i wydawało się, że sama uspokoiła się chociaż trochę. Ponadto spore koło, na które Ruth ją zabrała po pokonaniu po okrążeniu na każdą stronę zachęcało Seductress do większej koncentracji i zaangażowania. Utrzymując więc równe tempo wyginała się dość starannie od jej łydki, chcąc prawidłowo wyjechać koło i wpisać się w jego rysunek. Podobnie miała się sprawa, gdy prosto z koła rozpoczęli ósemkę, którą pięciolatce udało się ość ładnie wyjechać. Wrócili na ścianę, gdzie gniada z niezadowoleniem przyjęła ponowne zejście do niższych chodów, najpierw kłusa, potem stępa, dając Ruth do zrozumienia, jaka jest dzisiaj marudna, ale przy tym wcale nie ospała i że ta krótka praca w galopie jej nie wystarczyła. To wszystko sprawiało, że przynajmniej z perspektywy klaczy to nie był dobry moment na pracę na ustępowaniach, pomimo, że ta znowu wymagała od niej większego skupienia i zaangażowania, a obie te rzeczy były im potrzebne w ogóle na treningu. I mimo prawie szczerych chęci, usiłując się odpowiednio ustawić i zginać głowę, nie przesadzając przy tym w tej tendencji nie wyszło jej to tak, jakby tego chciała. Kiedy powtórzyły ćwiczenie po przejechaniu pod ścianą, tym razem w drugim kierunku Sensual ponownie podjęła starania, aby lepiej się zaprezentować w tym elemencie, ustawiając się w potylicy w kierunku przeciwnym do kierunku ruchu. Wyszło jej to lepiej niż za pierwszym razem i chyba od razu ciut poprawił jej się humor, ale czy ta tendencja miała się utrzymać? Otóż nie, bo przy kolejnych powtórzeniach pomimo tego, że ustępowanie wymagało od niej większego zaangażowania klacz zaczęła się zwyczajnie nudzić, co już pod sam koniec dawała Ruth dobitnie do zrozumienia, nawet gdyby przez to miała zepsuć cały manewr. Chwila swobodnego stępa nie była oszałamiającą odmianą, ale zawsze to coś. Hm, Seductress powinna się obrazić. Naprawdę Ruth, naprawdę? Flirtowanie i uwiodzenie to jedno, ale gniacej się wcale nie spieszyło do przedłużania gatunku. Za młoda jest na to, a żrebaki to takie małe potworki, które za bardzo cię absorbują, zabierając najlepsze lata życia. To, że Ruth przedłuża swój gatunek nie znaczy, że Uwodzicielka ma najmniejszą ochotę iść w jej ślady.
Kolejne ćwiczenie z ustępowania w lewo przyjęłą z frustracją, częściowo ze znudzenia tym ćwiczeniem, a częściowo bo ta strona rzeczywiście sprawiałą jej więcej kłopotów. Parskała i prychała na wszystko wokół i na kobietę na swym grzbiecie, i nawet pochwały od kobiety nie poprawiły jej humoru, aż w końcu przeszły do kłusa. W tym chodzie ponownie na początku poczuła, że musi sobie coś odbić, oczywiście przez nabranie tempa, i do powrotu do nieco spokojniejszego, mimo to aktywnego kłusa dała się nakłonić po dłuższym czasie, co oznaczało, że na kole, a potem ósemce jej tempo było ciut szarpane, a mimo to starała się właściwie wykonać te elementy. A już całkowicie jej zapędy zostały zduszone gdy po powrocie od ścianę Ruth skłoniła ją do bardzo wolnego kłusa, co ponownie robudziło frustrację i spięcie klaczy, gdy więc znowu miała możliwość poszerzenia ram ponownie nabrała tempa bardziej, niż kobieta by tego chciała.

Oliver Pelerieux - 2019-02-22, 19:42

Odpowiedziałem Ruth na powitanie, nie zmieniając jednak swojego zachowania względem Cruza, który zdawał się nie być zainteresowany pojawieniem się klaczy. Może dlatego, że nigdy nie pozwalałem mu się nimi ekscytować, ani tym bardziej nawiązywać z nimi, ekhm, bliższych kontaktów.
Po krótkiej przerwie poskracałem z powrotem wodze, zaprosiłem konia na kontakt i zakłusowałem, chwilę później przechodząc do galopu. Cruzeiro zapewne doskonale wiedział, że to oznacza skoki, co zwykle było jego powodem do nakręcania się, czemu tym razem po prostu próbowałem zapobiec w trakcie, zamiast znowu zwalniać do kłusa i zajmować go czym innym. W przeciwnym razie moglibyśmy tak krążyć w nieskończoność...
Dlatego też jechałem z początku pełnym siadem, zwyczajnie przytrzymując konia, a na ręku próbując go rozluźnić, jeśli się blokował i zamykał na komunikację. Parkur składał się z 7 przeszkód o wysokości 110-115 centymetrów, stosunkowo ciasno rozmieszczonych na hali, ze względu na jej nieduże rozmiary.


tak mniej więcej xd

Galopując za szeregiem złożonym z dwóch przeszkód, z kolejnego narożnika zjechałem na przekątną, na której była ustawiona stacjonata. Takie ustawienie przeszkody jeszcze mocniej prowokowało takiego konia jak Cruzeiro, co doskonale poczułem szczególnie podczas ostatnich dwóch foule galopu, kiedy to ogier podjął próbę wyciągnięcia mnie do przeszkody. Do samego końca siedziałem pewnie w siodle, konsekwentnie przytrzymując konia, ale nie zaburzając mu rytmu galopu, co pozwoliło nam dojechać do stacjonaty i wejść w prawidłowy odskok. Przeszedłem za ruchem konia do półsiadu i oddałem mu rękę w skoku, zaś podczas lądowania nie tylko zmieniłem nogę na prawą, ale też krótko poinformowałem jeżdżącą po hali Ruth, że jadę na tripplebarre'a, żeby przypadkiem nie wjechała mi pod konia, co skończyłoby się co najmniej źle dla każdego z nas. W każdym razie, po skoku dość ciasno zakręciłem na drugą przekątną, na której stała wspomniana przeszkoda. W zakręcie pomogłem siwemu odnaleźć równowagę, podpierając go łydką i prowadząc go na zewnętrznej wodzy, a także siedząc w siodle, czym dodatkowo motywowałem siwka do wejścia zadem pod kłodę. Jednak po wyjściu na przeszkodę lekko straciłem nad nim panowanie, mianowicie Cruzeiro wylamił się i tym sposobem utrudnił mi wyregulowanie tempa, co poskutkowało odbiciem ze średniego pasującego miejsca, co jednak zdawało się koniowi wcale nie przeszkadzać, bo przeszkodę pokonał na czysto. Lądując, ponownie zmieniłem nogę i pojechałem pod ścianę (znowu informując o swoich zamiarach), żeby zmierzyć się z trzyczłonowym szeregiem. Wszystkie trzy przeszkody udało nam się pokonać bezbłędnie, co było zasługą tego, że radziłem sobie z temperamentem konia, jaki by on nie był. Nie można było nam odmówić zgrania, które było efektem ciężkiej pracy, którą wspólnie wykonywaliśmy odkąd nasze drogi zeszły się ze sobą. Naprawdę byłem zadowolony z postępów Cruza, nawet gdy nie zawsze wszystko szło idealnie, jak na przykład teraz, gdy pojechałem pod krótką ścianą hali, żeby wyprowadzić z niej konia na przekątną i raz jeszcze zmierzyć się z ustawioną na niej stacjonatą. Ogier nieoczekiwanie z opóźnieniem otworzył się zadem w trakcie skoku, w efekcie uderzając o drąg i zrzucając go na ziemię. Jedynie zanotowałem ten fakt, nie pozwalając, by jakkolwiek to na mnie wpłynęło, po czym pojechałem na prawo, wjeżdżając na ścianę, na której stał kolejny szereg, tym razem złożony z dwóch przeszkód. Jego udało nam się pokonać bez trudności. Zanim jednak pochwaliłem konia i pozwoliłem mu przejść do stępa, raz jeszcze skierowałem go na tamtą stacjonatę, którą pomocnik z ziemi zdążył podnieść w międzyczasie. Kolejne podejście zakończyło się sukcesem, co tylko utwierdziło mnie w tym, że było to zdarzenie losowe, a nie jakieś niedociągnięcie z mojej czy konia strony. Zadowolony z pracy, jaką wykonał, zjechałem na ścianę i zwolniłem do kłusa, klepiąc go po szyi i oddając mu nieco wodzy. Za chwilę zwolniłem do stępa, dając mu odpocząć, podczas gdy pomocnik podnosił przeszkody.

/Jeszcze jeden post będzie, ale już krótszy xD" I rzucałam kostką jak coś.

Cruzeiro - 2019-02-26, 13:34

Faktycznie, Cruz nie zareagował zbytnio na klacz, która pojawiła się na hali. Po części jego hormony nie szalały dziś tak bardzo, by odgrywać szopkę, ale również jego głowa była już nastawiona na skoki i wszystko inne powoli przestawało się liczyć.
Gdy wreszcie zakłusowali, a następnie przeszli do galopu, po chwilowo ''spokojnym'' ogierze nie pozostał nawet ślad. Szedł przed siebie energicznie, mocno uderzając kopytami o podłoże. Fakt, że byli na mniejszej hali nie działał wcale na jego korzyść, bo siwy był szybki ale zdecydowanie mniej zwrotny, przez co szalone tempo nie było tutaj wskazane. Tylko jak mu to teraz wytłumaczyć?
Wychodząc na przeciw jedynce, od razu uniósł głowę, chcąc trochę uciec spod nacisku wędzidła. Podjął oczywiście próbę wyciągnięcia właściciela do przeszkody, ale ten okazał się bardzo konsekwentny w swoich działaniach i nie ułatwił Cruzowi pędzenia aż do samego odskoku. Sam skok był jak najbardziej prawidłowy, a kopytny nie wywalił do góry niczym statek kosmiczny ani nie skoczył płasko, lądując na prawą nogę.
Odpowiednio podparty, ładnie zmieścił się w zakręcie, ale widok tripplebarre'a wzbudził w nim jeszcze większe emocje. Tym razem w walce o dominacje siwy był górą i choć miejsce wybicia nie było perfekcyjne, to skoczek mocno wysadził z zadu i ładnie się złożył, ratując sytuację. Choć nie jestem pewna czy gdyby nie stopniowany charakter ów przeszkody to byłoby to możliwe. Tak czy siak, teraz zgodnie z wolą swojego właściciela pojechał na szereg złożony z trzech członów, podczas którego również nie obyło się bez walki. Mimo tego, całość pokonali na czysto, jako że w takich bardziej skomplikowanych konfiguracjach Cruzeiro był dużo bardziej sterowny. Nie miał bowiem miejsca do rozpędzania się. Niestety przy drugim ataku na stacjonatę nie było już tak kolorowo, a drążek finalnie spadł na podłoże. To jednak nie wpłynęło na zachowanie skoczka, bo ten był już skupiony na trasie do kolejnych dwóch przeszkód, które tym razem przeskoczyli bez komplikacji. Na koniec Oliver zdecydował jeszcze raz pojechać pechową stacjonatę, z czym kopytny oczywiście nie miał problemu. Za trzecim podejściem zreflektował się i przeskoczył ją na czysto, chwilę później zwalniając i głęboko parskając.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group