To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Las - Główny szlak

Aurelie - 2013-05-10, 13:47

Tak więc gdy tylko dotarli przed wcześniej poznaną dziewczynę jak i jej Logan przeszedł do kłusa R. zaczęła anglezować .Dziewczyna pełni się rozluźniła , jednak dalej będąc czujną i gotową na jakieś niebezpieczeństwo czy coś :lol: Zerkała to w tył to na przód , chociaż raczej wiele nie zobaczyła ,w końcu długi był ten sznur koni i ludzi x3. No cóż obserwowała uważnie otoczenie,dodatkowo wdychając świeże powietrze.Tego jej brakowało,o.Uwielbiała zapach lasu , więc była to dla niej czysta przyjemność,chociaż wolałaby pojechać w taki teren sama.
Kate - 2013-05-10, 18:04

Jadąc jako trzecia bez problemu usłyszała polecenie Jacksona i po chwili zebrała lekko wodze, które dotychczas trzymała na lekkim kontakcie. Teraz owy kontakt trzeba zwiększyć, ale bez przesady. Nie ciągniemy. :lol: Gdy koń, a raczej kuc przed nimi przeszedł już do kłusa, dziewczyna również wypchnęła Vesiputousa z bioder pomagając sobie lekką łydką. Pilnowała, aby nie gonił Talenta jadącego przed nimi, ale też nie wlókł się blokując tym samym zastępu. Na razie karus spisywał się świetnie.
//Nie mam weny po tasiemcu na zawody. :lol:

Jackson - 2013-05-10, 22:39

Uśmiechnął się do Sophie, w odpowiedzi i zerknął na kuca.- Chyba dawno nie chodził. Taki do przodu chłopak dziś jest. - powiedział, nie przestając anglezować. Raz na jakiś czas poklepał młodego ogierka. Nie spodziewał się, że będzie taki grzeczny. Jeździł na nim ostatnio tuż po zajeżdżeniu, a może nawet przykładał się sam do tego zajeżdżenia. Co jakiś czas także zerkał na resztę.
-Żyjecie wszyscy? Taka cisza tu na przodach! - krzyknął kierując się do całego węża, który jechał za nim. Skręcił w dość wąską alejkę w lesie. Znał te okolicę na wylot, a nawet jeszcze lepiej. -Uwaga na gałęzie!- rzeczywiście były one nisko, dlatego wolał ostrzec całą brygadę. Co jakiś czas schylał się, wykonując półsiad, bądź po prostu skłon. Dróżka ta prowadziła nad strumyk, wzdłuż którego mieli się kierować, po to, aby potem zagalopować i może skoczyć przez niego. Na razie jednak pozostali przy tym niższym chodzie.
Po chwili brnięcia przed siebie dotarli do tej niewielkiej wody, o której wspomniane zostało przed chwilą, tylko po to, aby wjechać w ścieżkę równoległą do strumyka,a także nieco szerszą niż ta poprzednia. Tu mogli spokojnie sobie jechać, bez obawy, że jakaś gałąź urwie im zaraz głowę.

Anonymous - 2013-05-11, 12:53

Kłusował a raczej dreptał sobie luźno, choć kroki stawiał miękko. Może nawet szedł odrobinę za wolno, idąc za zastepem, gdyż odstęp między jego pyskiem a zadem konia przed nim stale powiększał się.
Konisko zaokrągliło szyję, gryząc metal w paszczy, z nudy poczynając obijać gęstym ogonem o swe boki. Dobrze, że klacz szła za nim a nie przed nim, gdyż mimo swojego bardzo łagodnego charakteru był chłopem. A chłop jak chłop, lubi dziewczęta.
Skręcił za końmi w alejkę, zupełnie nie przejmując sie gałęziami, które i tak znajdowały się nad jego głową. Potem skręcili w inną dróżke, już obszerniejszą. Konisko słyszało szum wody, ale nie widziało strumienia, gdyż znajdował się on po prawej stronie. Zaczął być niespokojny, co dało się wyczuć w siodle. Co chwila próbował odgiąc łeb do boku, by ujrzec co ma obok siebie.

Nemesis - 2013-05-11, 13:20

Poprzez odcięcie userki od świata, Nemesis była nieco oderwana od tego, co wokół się działo. Ot, stała sobie z nieco opuszczonym łbem i postrzygując jednym uchem, lampiła się w krzaczory, obok których właśnie stała.
Gdy Noemi kazała jej ruszyć, kara zadarła nieco łbem i zaczęła przebierać nogami. Tak sobie idąc, strzeliła z ogona. Kara kita przecięła powietrze z cichym świstem.
Klacz kontynuowała rozmowę z Noemi, zerkając ukradkiem na zgrabny zadek Logana, gdzieś tam z Coco Channel.

Wreszcie polska <3

Matthew - 2013-05-13, 17:52

Ogarnął gdzieś tam Ciastko, ustawił się w zastępie, pilnując tempa klaczy zgodnie z poleceniami prowadzącego. Uważał, coby nie wlokła zadka, atakowała konia przed sobą ani nic takiego. Jechali przed ogierem, mianowicie Weltstarem którego Mtatt jako tako kojarzył, toteż niebieskowłosy zachowywał czujność szczególną, gdyby ten się napalał na jego Ciastkową. :lol:
W międzyczasie zobaczył, że dziewczyna przed odwraca się doń i szczerzy. On odpowiedział jej podobnym, szerokim bananem na ryjcu. - Sieeeema! - przywitał się i nawet je pomachał, o! Zaraz jednak skupił sie na trzymaniu wodzy w dwóch łapkach, bo ruszyli kłusem chyba. toteż ładnie ruszył bioderka w obroty, coby amortyzować uderzenie swojego zadzisza o grzbiet Seacookie i jej tam ni poobijać niepotrzebnie.
- Jestem Matt - przedstawił się zaraz Vilsowej, spoglądając na jej rumaka. O, Vivance Roscoe. Ją tez parę razy minął w boksie. Ładniutka jest, no i posłuszna i zdolna, z tego co zdążył chłopak zaobserwować.
Szczerzył się dalej do Vilsowej, ot. A przez jego ryjec nagle jebnęła gałązka, której nie zauważył. Zagapił sie jej te zielone oczy, no! :lol2:
- Faknokurwasdjwawjdajw - wybełkotał coś przez zęby i potarł policzek. Miał tam na nim teraz taką śliczna, długą szramę. Z jednego jej końca pociekła strużka krwi. Nie tak lekko sie strzelił jak widać. :lol:
Otarł jednak twarz wierzchem dłoni i dalej już dzielnie unika podobnych rewelacji, bacznie obserwując drzewa. No i zachowanie swojej klaczy, bo czuł, z ta może lada chwila coś wywinąć. Norma. :lol:

Vivance Roscoe - 2013-05-14, 13:35

Wybacz Vills, że nie odpowiadam tutaj, ale matury mnie przycisnęły, że nawet za dużo czasu na forum nie było. Nie ważne. Teraz swobodnie szła kłusem przed siebie. Było to tempo niezbyt mordercze, z racji, że ograniczały ja inne zady końskie, jakby nigdy nic. Poruszała się naprzód energicznie w regularnym podwójnym rytmie, jej zadnie kopyta wkraczają w ślady pozostawione przez przednie. Włosie jej ogona raz po raz obijało się o jej dobrze wykształcone stawy skokowe, na których opiera swoją karierę. Ukradkiem spojrzała na Visionera, który był tuż za jej zadem. Dobrze, że skończyła jej się ruja, w sumie to szkoda, bo byłaby ciekawa akcja, znając własnie klacz i jej czas kobiecej ochoty. Chcąc nie chcąc było to dwa dni temu. Ale może to lepiej, że jest jak jest. Klacz w między czasie podrzuciła głową do góry, kiedy coś próbowało ją ugryźć. W końcu straciła cierpliwość, i dodała nieco tempo, chcąc wyprzedzić konia przed nią o! Co by Vills się nie nudził ;>
Svea - 2013-05-14, 13:51

Kiedy wszyscy ruszyły wreszcie kłusem, to ruszyła i ona. Delikatnie nabrała konia na kontakt, ale bardzo delikatny, i co najważniejsze stały. Nie chciała, aby doszło do perypetii, chciała mieć minimum kontroli nad koniem. Do tego przyłożyła delikatnie łydki do boków konia, i wypchnęła krzyżem do chodu wyższego. W tym czasie pilnowała tempa - miało być aktywne, ale nie na tyle, aby klacz chciała wyprzedzać inne konie. Co to to nie. To nie rajdy, ma to być co najmniej przyjemny teren, ot co! Ukradkiem spojrzała po innych parach. Patrzyła na konie, jak i ludzi. Ukradkiem równiez spojrzała na chłopaka, którego oblała wodą. W sumie powtórzyłaby to, ale na kimś innym. Mwhahaha. Iście mhroczny plan a la Svea, która chce podziękować swojej szerszej publiczności i osobistym fanom za głosowanie na dziewczynę na postać miesiąca. Schlebiacie mi <3

Artemida - 2013-05-14, 22:40

Temi na chwilkę się uspokoiła. Grzecznie wróciła na szlag od czasu do czasu szarpiąc łbem. Niech nie myśli, że ma nad nią całkowitą kontrolę. Bądź gotowy na niespodziewane! :-K Klacz skierowała uszka na chłopaka, aby w jakimś stopniu skupić się na nim. Jednak krajobraz ją otaczający był bardziej ciekawy. Od czasu do czasu podkulała uszyska na dźwięki, które wydobywały się z zarośli. Była grzeczna. Czując łydkę na początku się zbuntowała, jednak widok oddalających się koni nie byłby zbyt fajny, więc od razu przystąpiła do stępa. Sprężyste ruchy i z gracją. Muszą się jakoś prezentować. Przednie kończyny wyciągała nieco bardziej do przodu co jakoś jej utkwiło. Przyzwyczajenia. Bliski kontakt? To się jej nie podobało. Jednak spokój to coś co jest teraz potrzebne bardzo, więc wdech i wydech. Temi rozwarła chrapki, aby delektować się świerzym zapachem lasu. Ahh... To orzeźwienie!
Johnny - 2013-05-14, 22:50

Oj, w zyciu by się Johnny nie pokusił o stwierdzenie, że kontroluje Temi :lol: Prędzej, że to ona pozwala mu jako tako dotrzec do siebie i reaguje na jego intencje oraz prośby.
Opadał miękko w siodło, co jakiś czas robiąc skłon przed gałęziami, próbującymi najwyraźniej i jemu zostawić podobną szramkę jaką szczycił sie teraz Metthew :lol: Dał jej iśc swoim tempem, co jakiś czas tylko przypominając o swojej obecności w siodle. Pozwolił rozglądać się, rozluźniać i nie stresować. W końcu o to chodzi w terenie. Niech wyniesie z niego jak najlepsze wspomnienia. Kiedy tylko jednak czymś się wyraźnie zdenerwowała, konsekwentnie ją uspokajał.

Artemida - 2013-05-17, 11:41

Nikt nie odpisuje to ja sobie pozwolę odpisać, o!
Czekaj, bo teraz nie pamiętam... Johnny ma jeszcze jedno ciastko? Bo.... One były pyszne :lol2: Gdy zauważyła, że chłopak się schyla, aby uniknąć gałęzi, Temi pozwoliła sobie utrudnić mu a przynajmniej spróbować. Stąpała po podłożu miękko i z czasem zaczęła bardziej odpychać się od ziemi, aby dać mu lekki dyskomfort. Jednak wiadomo... Próba nie udana. Gdy dotarli do rzeki, klacz chwilkę mu się przyglądała, po czym zniżyła łeb, aby zbliżyć chrapki do ziemi. Jeśli Johnny jej nie pozwalał to najzwyczajniej chwilkę się z nim poszarpała. Dlaczego ma być miło. Johhny jak Matthew powinien mieć jakiś znaczek a przynajmniej pamiątkę z terenu.

Johnny - 2013-05-18, 23:02

No własnie! Coś tu cicho.
No ma ostatnie! Ale to ma być nagroda po CAŁYM wyjeżdzonym terenie! No bo jak skończą musi miec czym ją nagrodzić! Ale Temuchna nie wie, że zostało jeszcze jedno <3 I wiatr dawał od przodu to nie wywącha!
Poczuł, że cos go bardziej w tym siodle wyrzuca do góry :lol: Ale było to dośc przyjemne, bo wysoka akcja nóg izabelki dała mu większy komfort anglezowania. Fakt, był bliżej gałęzi, ale sprytnie ich unikał póki co a kiedy dotarli do rzeki, nie musiał się już nimi chociaż przez chwile martwić.
Pozwolił jej zniżyc pysk na tyle, na ile była to potrzeba wynikająca z komfortu. W momencie kiedy jednak jej celem stało się zwykłe wyciągnięcie mu ich z ręki i zyskanie 'drogi do połowicznej wolności', nie pozwolił na to.
On będzie miał pamiątkę! W głowce we wspomnieniach! :c

Antoinette - 2013-05-25, 22:13

Wjechali do lasu we 2, ona na Libby a Mefju na Nemci. Po rozstępowaniu wypchnęła klacz do kłusa, trzymając ją na lekkim, elastycznym kontakcie, żeby nie wyrwała jej galopem. Jechali obok siebie, ciemno jak w dupie u murzyna :lol: . Ale jechali, no cóż.
Anonymous - 2013-05-25, 22:20

Wjechała z Antkiem <3 na szlak, aktywnym stępem. Zatrzymała się na chwilę i parsknęła znowu ruszając przed siebie. Doganiając Nemesis. Ruszyła uszami, to na boki, to miała je postawione na sztorc. Kiedy dostała sygnał do kłusa machnęła łbem i zaraz wyrwała się do kłusa. Co jakiś czas jak próbowała przejść do galopu. Trzeba postraszyć naszą kochaną Antoinette :3.
Matthew - 2013-05-25, 22:26

A, przyjechał na Nemesis, pilnując jej na wszelkie możliwe sposoby i tuląc. Tak krótko, bo mnie Afera goni na Sonję. :lol: Od paru godzin... :lol2:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group