To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Morze - Plaża

Eviline - 2013-09-12, 20:48

Zaśmiała się dźwięcznie, rozweselił ją chociaż swoją parodią jej osoby. Pokręciła głową z niedowierzeniem. Jeśli ona wyglądała tak, jak on w tej chwili, to już chyba nie będzie robiła takich gestów. Z rozwagą przemyślała odpowiedź na pytanie, które jej zadał, choć odpowiedź była prosta.
- Tak. - Tyle mu chyba wystarczyło. Uśmiechnęła się z niejaką nieśmiałością, jakby to, co powiedziała było złe. Niestety, miała wady i nawet sporą ich ilość na koncie, ale niezbyt jej to przeszkadzało. Miała konie, karierę, pasje. W 90% opierała się na pracy stajennej i na karierze wyścigowej, co pozwalałoby jej się zapewne utrzymać, gdyby miała zwykłe mieszkanie i niewielkie wymagania, oraz mniej rozpustne życie, a kiedyś przecież tego pragnęła, dopóki nie dorobiła się swego w redakcji, która sprawiła, ze nieomal zapomniała o swojej najcenniejszej pasji. Szczęściem był fakt, że jest rozważna i szybko się połapała, że to wszystko doprowadzi ją do zguby, dlatego też się opamiętała i jak najszybciej zredukowała swoje życie i zaczęła treningi.
Co do brata, to sama nie wierzyła w to, że poszedł tylko wazon, a jeśli było to prawdą, to wiedziała, że więcej zniszczeń będzie, jak wrócą z kawalerskiego, albo ofiarą zepsucia padnie jej samochód. Oby nic większego się nie stało, bo ona nie ręczy za siebie i za swoje czyny tym bardziej.
Gdy tylko podał jej kartkę, od razu złapała ją delikatnie w dłonie i rozwinęła, przyglądając się ze zmarszczonymi brwiami na chłopca. Był zbyt duży, by być jego synem, więc w głowie miała ułożoną tylko jedną możliwość. Jednak nie mogła połączyć tych faktów w całość, nie mogła zrozumieć, dlaczego ma ciągle przy sobie to zdjęcie. Oddała mu kartkę, spoglądając na nią ostatni raz i od razu przeniosła wzrok na mężczyznę. Wydawał się jej teraz taki słaby i delikatny, ale bez żadnych faktów nie mogła mu pomóc, a jakiś powód musiał chyba mieć by jej to zdjęcie pokazać.
- To twój brat? - Spytała ostrożnie, lekko wyciszając głos, by pytanie nabrało delikatności. Nie chciała być natarczywa, ani tym bardziej go spłoszyć. Przechyliła delikatnie głowę i nadal się w niego wpatrywała.

Alexis - 2013-09-14, 14:31

Westchnął głęboko.Z jednej strony było to śmieszne, że ona wiele rzeczy zostawiała sobie na potem, ale z drugiej całkiem naturalne.Niektórzy ludzie tak mają.Nie rozumiał tego, ale tak naprawdę nigdy nic nie miał przeciwko temu.Każdy ma własny sposób na życie. Własny przepis na sukces i receptę na rany od losu.Sam też był człowiekiem, który był stworzony po to by sobie radzić.Z całym tym swoim warsztatem cech nabytych pod wpływem ludzi, i tych wrodzonych cech silnego charakteru genetycznie jakoś uwarunkowanych.
Jego ścieżka życiowa był sport. Nic innego się nie liczyło.Bo nic tak naprawdę innego nie chciał nawet poznać. Stety i niestety.Człowiek odkrywając powołanie musi sprawdzić dużo dróg.Zabłądzić.Zgubić się.Jak ona.A może to nie warunkuje spełnienia? Nie wiadomo...
O niczym już nie myśląc i nie koncentrując się na niczym konkretnym ponownie westchnął,ale tak po męsku.Dyskretnie.
-Był moim bratem...-odrzekł jej szeptem nico skomplikowanie.Zrozumie, czy nie..to już nieistotne.
-Wiele bym dał by wysłał mi smsa z informacją, że zbił mój dziewiętnastowieczny wazon..-urwał i zamilkł.Wyglądał i sprawiał wrażenie znieczulonego, ale tak naprawdę cała ta sytuacja z jego bratem przerastała go. Ax miał dokładnie dziesięć lat, gdy po raz ostatni widział starszego brata na oczy.On nie odszedł.On zniknął.Przepadł.On może żyje.A może już nie? Nikt tak naprawdę nie wie, gdzie jest i co orbi.Czy wgl gdzieś coś robi. Nikt go już nie szuka.Ale Ax czeka.Czeka na jego wiadomość.Będzie czekał.Od czternastu lat pozostało mu tylko to..
-Wiesz..ja już nie wiem jak to jest mieć brata.Być bratem-dopowiedział tylko i przykładając swe dłonie do twarzy przetarł ją raz a porządnie.
Po prostu musiał to zrobić.Zawsze wychodził z założenia, że jak robi się bądź mówi coś ważnego, trzeba wyjść z twarzą.On swojej utrzymać nie mógł.Nie rozmawiał z nikim o swojej prywatności.Bronił jej raczej, ale przychodzą momenty, że wszystko wraca, wszystko sie odkrywa.
Nie chciał się jej jednak zwierzać tym bardziej żalić więc zrobił dobrą minę do złej gry i przenosząc na nią wzrok uśmiechnął się przekornie, nieco z przymusu i rękę oparł na kierownicy.

Eviline - 2013-09-14, 19:53

O nie. Nie, nie, nie... Odchyliła głowę do tyłu, zamknęła na dłuższą chwilę oczy i wzięła głęboki oddech, a po kilku minutach dopiero już uspokojona i nie chcąca nikogo zagryźć, zdecydowała się coś powiedzieć. Może dlatego, że jego słowa odebrała jak określanie jej osoby jako okropną siostrę, która jest tyranem i nie jest wdzięczna Bogu za to, że jej cała dwunastka braci żyje. Spojrzała na niego, jej twarz perfekcyjnie ukrywała emocje w tym momencie. Trzeba przyznać, że już nią targało przez tę sytuację i zaraz będzie musiała wysiąść, co nie będzie raczej dla niej trudne, bo ona zaradną kobietą jest i radzić sobie sama potrafi.
- Każdy ma jakieś przejścia. Mniejsze, gorsze i każdy radzi sobie z nimi jak tylko potrafi. Ja wychowywałam całą dwunastkę po tym, jak zostaliśmy sami. Musiałam gotować, prasować, prać, sprzątać, bo oni zarabiali, albo byli jeszcze niepełnoletni i się uczyli. Wychować taką dwunastkę to tak, jakby mieć własne dzieci. Miałam marne szanse na cokolwiek. Matka była schizofreniczką i popełniła samobójstwo, ojciec od razu po jej śmierci uciekł do swojej kochanki, a my zostaliśmy sami. bez perspektyw, planów i pieniędzy. Bez szansy na przetrwanie. Wiele razy opieka społeczna chciała as zabrać, ale wtedy już trzech braci było pełnoletnich i walczyli o nas. Udało im się, chociaż to nas kosztowało. Każdy ma swoje historie. - Rzuciła, jej oczy już nabrały czerwonego koloru, a skóra wokół nich opuchła. Odblokowała drzwi, przecież go obserwowała i wiedziała co zrobił, gdzie nacisnął. Zresztą głupia nie była. Wysiadła z samochodu i od razu złapała dużo powietrza w płuca, uspokajała oddech i myśli. Była zła. nie chciała, żeby to wszystko obrało takie tory. Wzdrygnęła się i usiadła na ziemi, podkulajac nogi pod brodę i obejmując je rękoma.

Alexis - 2013-09-16, 19:09

Czy on coś takiego powiedział? Może po prostu zbyt natarczywie potraktowała jego słowa a rozkodowując je po swojemu przybrały one wizji, która chłopakowi nawet przez myśl nie przeszła.Przez to nieporozumienie on też sie wkurzył.Nie potrafił jej zrozumieć, choć starał się.Naprawdę.Chciał raczej powiedzieć jej tylko, że rodzeństwo na swój sposób ma wpływ na nasze życie, że rodzina czasem jest najistotniejsza. Nigdy nie śmiałby nazwać jej wyrodną siostrą.Przeciwnie.Widział i wiedział, jak bardzo angażuje sie w sprawy swych krewnych.On był typem samotnika, bez rodziny. Zazdrościł jej trochę tego, że ma sie dla kogo starać i ktoś jej potrzebuje.Potrzebuje jej czasu.Jej wszelakich zdolności.Ktoś dla kogo ona zawsze będzie wzorem bliskiego człowieka, człowieka ludzkiego.Rodzinnego.Wyrozumiałego.Raczej pod tym kątem ją oceniał.I jej zachowanie do tej pory.Gdy się uniosła gniewem zrobił wytrzeszcz i nie mogąc jej uspokoić, ani też zrozumieć po prostu uznał, że ma jakieś schizy czy coś w ten deseń.Nie zarzucał jej niczego a ona wpadła w histerię i potok słów.Słów bolesnych.Słów szczerych.Tyle tylko, że Ax wysłuchać mógł, ale nie mógł nic zrobić bo nie ma wpływu ani na oświatę,ani na jej rodzinę, ani na nią samą.Przez moment pomyślał, że mówi tak by wyrzucić z siebie to czego do tej pory nie potrafiła z siebie wykrztusić.By dać mu do zrozumienia, że innym żyje sie gorzej.On nie pokusił się jednak na refleksję, bo wyraźnie nie podobał się mu ton jej głosu i ta jej sztuczna rozwaga. Zdawał sobie sprawę z tego, że to dla niej trudne.Mówić o tym. Doświadczać tego znowu.I o ile do momentu w którym siedziała próbował sobie wszystko wyobrazić i poskładać w logiczną całość to kiedy z tym impetem wyszła z samochodu od razu nie wiedzieć czemu poczuł gniew.Nie zrobił jej nic.Chyba nie.Nie powiedział nic coby ja uraziło a ona z tupetem wywinęła się w napiętym momencie.
Przeklął tylko i z czystej złości uderzył głową o kierownice spinają na moment ciało. Wpędzała go w poczucie winy.Tyle, że on tu nie zawinił.
Ani mu się śniło wychodzić i iść za nią.Był zbyt zdenerwowany by na to się zebrać.Przez lusterko boczne oglądał co robi.Sam przewrócił oczyma i pokiwał przecząco głową. Przegieła. Siedział dobre parę minut w milczeniu patrząc na dokładne odbicie lustrzane dziewczyny.Gdy ochłoną wyszedł z auta,podszedł do niej przyklęknął naprzeciw niej i położył dłonie na jej zgięte kolana.
-Co sie dzieje?-spytał ni to z troską, ni z wyrzutem. Starał się być wyrozumiały. -Coś niestosownego powiedziałem?-wolał się upewnić, ale i już zawczasu wybronić, bo był przekonany, że to nie on jest powodem jej żalu.Chyba.
Szukał z nią kontaktu wzrokowego a jeśli unikała spojrzenia to kręcił głową podążając za jej by w końcu zmusić ją do wymiany spojrzenia.Wiele ono mówiło.Jemu bardzo wiele.

Eviline - 2013-09-16, 20:45

Nie chciała, żeby wyszedł z samochodu. Chciała posiedzieć, ogarnąć się całkowicie i wrócić do niego, bo i tak źle się stało, ze wybuchła i mu to wszystko powiedziała, ale nie miała komu, choć to jej nie usprawiedliwiało i żałowała, że nie mogło się jej to nadarzyć, gdy była w domu. Usłyszała tylko jak otwierał drzwi od samochodu i już przygryzła wargę. Mimo wszystko bała się konfrontacji z nim. Chyba bała się każdego mężczyzny, co mogło być dziwne ze względu na jej kontakty z nimi. Spojrzała na niego i na swój sposób lekko przechyliła głowę.
- Przepraszam. - Wykrztusiła. Była już spokojniejsza, chociaż nadal targały nią emocje, ale musiała się ogarnąć. To już nie ten wiek, musiała być silna i dobrze się kryć z uczuciami. Przecież zawsze przychodziło jej to łatwo, więc dlaczego nie teraz?
- Nie, nic nie zrobiłeś. Tak, jest mi przykro z powodu twojego brata i tego, że nie możesz poczuć się jak brat i poznać te wszystkie uczucia związane z posiadaniem rodzeństwa i obcowaniem z nim. Po prostu zabrzmiało to dziwnie, a ja zawsze sądziłam, że jestem złą siostrą i chociaż wiem, że ten wazon to głupota i cokolwiek by nie zepsuł to ja powinnam być wyrozumiała, bo to w końcu mój brat, ale ja wiem, że nie jestem zbyt dobra na siostrę. W sumie to na kogokolwiek. - Lekko się uśmiechnęła, chociaż nie z wesołości, a z ironii, którą w tym momencie władowała w samą siebie. Trochę sobie tym pogorszyła, ale w końcu nie miała prawa się na niego unosić. Przecież to nie jego sprawa, on miał swój świat i swoje problemu, teraz już sama nie wiedziała, po co mu to mówiła. Przecież nie powinno go to interesować, taka prawda.
- Jeszcze raz przepraszam, że wyleciałam z samochodu i ci to mówiłam oraz, że na ciebie naskoczyłam. - Zawsze uważała, że powinno się mówić, za co się przeprasza, by ta druga osoba wiedziała, że jest się świadomym swoich błędów i czynów. Znowu przygryzła wargę, wypowiedziała to wszystko patrząc się na niego, a jej twarz znowu nabierała bezuczuciowego wyrazu, choć było wiadomo, że jest spokojna, nawet po tej nieszczęsnej wardze, którą szczypała zębami

Alexis - 2013-09-17, 18:53

Dobrze że mu powiedziała, nie miał o to do niej zastrzeżeń, ale sposób w jaki to zrobiła trochę go od niej odsunął.Wiadomo.Emocje,czasem te skrajne a o nich mowa potrafią spowodować, że człowiek pewne zjawiska odbiera w negatywny sposób.To też go nie usprawiedliwia, ale on to choleryk.Jego wszystko wpędza w gwałtowność czy impulsywność graniczącą z przesadą.
Skinął tylko do niej głową porozumiewawczo.W sumie nie było za co przepraszać, wyszła to wyszła, powiedziała to powiedziała.Nic nie dzieje się z przypadku.Skutki też nie raz są zupełnie nieprzewidywalne.
Te ciągłe kucanie przy niej nawet dla jego wysportowanego ciała było katorgą. Zwłaszcza, że gdzieś tam psychicznie go molestowała.Nie lubił rozmawiać o swej rodzinie.Nie wracał do wspomnień z dzieciństwa.Może dlatego,że nie było do czego wracać? Nie lubił też współczucia ani tego, gdy ktoś okazywał pożałowanie dla jego osoby.żył w samotności od wielu lat, to los pozmieniał mu szyki życia, ale przynajmniej spełnił się zawodowo.
Przysiadł obok niej i wyprostowawszy nogi w stawach zerknął na nią ukradkiem.-Dlaczego jesteś taka krytyczna wobec siebie?-zapytał ją tylko nie chcąc się rozgadywać.Prawda byłą taka, że jej brat chyba nie potwierdziłby jej słów.Zawsze tak jest.Wyrozumiałość i zrozumienie to jedno a braterska miłość to drugie.Skoro brat prosi ją o pomoc, musi mieć do niej zaufanie i być z nią w dobrych stosunkach.Tak wnioskował Ax.
Racja, jej życiorys nie był dla niego żadną lekturą obowiązkową, nie musiał go znać, nie musiał o niej wiedzieć.Jednak powiedziała.Stało się. Właściwie to mężczyzna nie miał jej tego za złe,poczuł sie przez moment jak bliska jej osoba, której może powiedzieć to, co ukrywa przed światem.Przedstawić oblicze siebie.Te prawdziwe.Nie interesowało go to kim była,skąd pochodziła i jak żyła, owszem, bo to tak naprawdę nie miało znaczenia w ich relacji.Czasem im więcej o kimś wiesz tym gorzej Ci z nim.Tu jednak było odwrotnie. Ax trochę się zakłopotał o ich dalsze relacje.Już sam nic nie wiedział..nie chciał jej krzywdzić,ale też wiele zaoferować nie mógł.Szukał czegoś innego.Dążył gdzie indziej.Miał inne priorytety.
-Daj spokój Evil.-odrzekł z spokojem i opanowaniem nie chcąc nawet słuchać jej 'aktu żalu i skruchy'.Rozgrzeszenia nie dostanie. :lol2:
Objął ją ramieniem i delikatnie acz stanowczo przytulił do swego barku.
Zapatrzył się w jakiś punkt wprost przed sobą.Na moment zamilkł.

Eviline - 2013-09-17, 22:33

No już, trzeba się wziąć w garść. Przecież ona dokładnie w jednym momencie potrafiła zmienić wyraz twarzy i odbiór na rzeczywistość. Dlatego też jak ją przytulił, to tylko na chwilę go objęła i wtuliła się w niego tak, że usta przycisnęła delikatnie do jego szyi. W mgnieniu oka podniosła się z ziemi. Nie lubiła być taka zgorzkniała, jednak o wszystko zmieniło jej sytuację w tamtym momencie. Cóż... Chciała nieco zmienić nastrój i humorki, więc rozejrzała się i powróciła wzrokiem do Alexisa.
- Em... Jestem krytyczna, bo wiem, że stać mnie na więcej, a nigdy nie mogę dopiąć swego. - Chciała zmienić temat, na jakikolwiek. Lepiej w sumie, by tak było, bo ona potrafi zrobić coś głupiego w momentach pełnych napięcia. Niestety, była wariatką, bardzo wręcz pozytywną jak na siebie, choć takie wypadki zdarzały jej się raz na ruski rok, to Ax musiał mieć po prostu pecha, że trafił na taki dzień, temat. Ona za to już sama nie chciała tego przeciągać, nie było sensu ingerowania w to, więc postanowiła coś zrobić. Tylko co?
- Lubisz naturę? - Zaśmiała się. W sumie zadała bardzo głupie pytanie, czasami najgłupsze pytanie można było rozumieć dwuznacznie, ona zaś nawet w głowie, tuż przed wymówieniem już wiedziała, że jej się skojarzy. Podała mu rękę z lekkim uśmiechem, choć była przekonana, że widząc ten gest po prostu wstanie sam.
- Oficjalnie kończymy etap zamulania. Na ten dzień, tydzień, miesiąc, rok, dobrze? - Przechyliła głowę, no cóż, starała się, tak? Wcale nie fałszywie, choć nie dla niej były pogadanki, ona wolała być praktyczna. Jeżeli ktoś chciał ją poznać, to mógł z łatwością. Jej zachowanie i słowa mówiły za siebie. Czyny przebijały wszystko, więc raczej problemu nie było. Spojrzała na auto, Taaaa... Natura jak się patrzy :lol2:

Alexis - 2013-09-18, 18:05

A on siedział dalej i grzał dupskiem zole.Nie chciało mu się wstawać ani też stać o własnych nogach.Mięśnie go coś ostatnio bolą. :lol2:
Spojrzał na nią tajemniczo i wywinął brwiami w charakterystyczny dla siebie sposób.
-Co to za pytanie?-od razu ją lekko stłumił i wytrzeszczył gały oczywiście szukając ciętej riposty.-Raczej ona lubi mnie.-odrzekł jej tylko i też się uśmiechnął, mimowolnie.Zorientował się właśnie, że przez tę jego pozę ona może i patrzy na niego z góry.A to źle.Co to to nie.Podał jej łapsko a gdy ona chciała bądź nie chciała go przyciągnąć ku sobie, żeby pomóc mu oderwać dupę od posadzki, on przeciągnął ją w swą stronę powodując jej skłon a swe odchylenie.Uważał, bo nogi automatycznie poszły mu w górę a nie chciał jej kopnąć w kolano. :lol2: Cokolwiek nie zrobiła przytrzymał ją, by nie straciła równowagi i na niego nie runęła jak snop drzewa.Wstał samodzielnie.
Taak jeszcze staruszek potrafi. ;-D Zerknął na nią podejrzliwie stojąc już oko w oko o ile zdążyła sie wyprostować.
-Ok,definitywny koniec chociaż..-przeciągnął entuzjastycznie jakby zaraz miał on ponarzekać na wszystko dokoła.Nie było jednak potrzeby i czasu.
Równocześnie z nią spojrzenie przeniósł na swego mercedesa nie wiedząc, o co jej chodzi z tą wymianą spojrzeń między nią a jego furą. ;-D
-Ma za dużo koni jak na Ciebie.-stwierdził dobitnie pewien swego i umknął w bok, żeby go ręka sprawiedliwości nie przechrzciła.Owszem, blondynka władała wszystkim, z końmi sobie radziła,lecz auto Axa posiadające zbyt dużą liczbę koni mechanicznych nie było w zasięgu jej możliwości. Śmiał tak twierdzić. ;-D
Drepcząc spokojnie,niezdecydowanym krokiem rozglądał się.Nie znał miejsca a nogi go bolą więc spacerować zbyt długo nie będzie. :lol2:

Anonymous - 2013-09-27, 21:35

Przyszedł z plecakiem, wziął z plecaka koc, rozłożył go usiadł, wyciągną kanapki i wodę, zaczoł jeść patrząc na wodę.

Plecak :
>PLECAK KLIKNIJ<

Anonymous - 2013-10-04, 18:24

Na horyzoncie zamajaczyła Kath z kasztankiem, więc po paru chwilach znaleźli się na piasku.
Obserwowała Desia, chciała zobaczyć, czy ogier boi się wody, czy też nie.
Zbliżyła się nieco do wody, pozwoliła mu wejść nieco do wody jeżeli miał ochotę.
Cały czas coś do niego mówiła, opowiadała mu o podróżach i w ogóle. :lol:

Anonymous - 2013-10-04, 21:34

Po raz pierwszy w życiu był na plaży. Piasek znał, wiadomo, ale morze? Co to za wielkie poidło! Dziewczyna coś majaczyła w swoim dziwacznym języku, ten jednak skupił się na zbiorniku wody. Dotknął kopytem dziwnej cieczy. Nic nie poczuł, ale zaraz jak miał poczuć coś kopytem? Rozgrzebał mokry piasek, wtedy woda dotknęła jego koronki. Niczym sarenka, odskoczył od niej. Ale moment, nic mu nie zrobiła. Zdenerwował się na to poidło, tak się ośmieszył przed Katherine. Uniósł nieco przednią nogę i zaatakował wodę. Bach! Bach! Bach! Giń cholero! Opryskał wszystko wokół, łącznie ze swoją nową panią. Schylił się ku wrogowi, wąchając czy, aby na pewno już nie wstanie. Śmiał nawet liznąć, ale gorzko tego pożałował. Parsknął gniewnie i wycofał się. Zbulwersowany spojrzał na dziewczynę.
Anonymous - 2013-10-05, 08:44

Nie przejęła się, gdy została ochlapana wodą, parsknęła tylko śmiechem.
- No już, nie bój się. Woda nie gryzie. - uśmiechnęła się i żeby pokazać, że to nie jest straszne weszła do wody najgłębiej jak się dało w jej super mega nieprzemakalnych kaloszo sztybletach. :lol:
Później wróciła na piasek, bo tak tam jakoś zimno było.
Na poprawę smaku podsunęła Desiowi cukierka, żeby zaraz nie zwymiotował tym słonym.
Później pogłaskała go po szyi, a jeśli nie uciekał to nawet cmoknęła w ten jego wielki łeb. Postanowiła oszczędzić mu tortury i odprowadziła go od wody, dała mu więcej luzu i pozwoliła pokręcić się wkoło.

Anonymous - 2013-10-05, 13:16

Desio jednak nie był taki pewien. Jeszcze raz popieścił wodę swoją jakże cudowną nóżką. A nóż jednak ją zabiję? Widział jak dziewczyna wchodzi do wody. Rudzielec także wszedł, ale dźwigał wysoko nogi, chcąc dźwignąć je nad powierzchnie. W końcu jednak po prostu brodził, bo jednak "styl bociana" był męczący.
Powrót na piasek. Ogier lekko się otrzepał, a może to były dreszcze? Nie, po prostu wiejący wiatr oprószył Secreta piaskiem. A może by tak się wytarzać... Zastrzygł uszami i spojrzał w dół. Wtedy dostał całusa! Uniósł łeb i spojrzał na dziewczynę. Jak romantycznie! Gdy ich oczy się spotkały, Des parsknął.
W końcu odeszli od wody. Wtedy zaczęło się zwiedzanie. Jednakże zacznijmy od wytarzania się na tej wielkiej ujeżdżalni. Ogier elegancko się wyłożył i rozpoczęła się zabawa! Obracał się z boku na bok, wymachiwał nogami, ale uważał, by nie uderzyć dziewczyny. Co prawda grzbiet już go nie swędział, ale dalej leżał na tym piasku. Nogą, która bezpośrednio dotykała podłoża, zaczął kopać. Koński aniołek!

Anonymous - 2013-10-05, 15:02

Pozwoliła mu chwilę się tak pobawić, ale po kilku minutach zmusiła go do wstania, bo go potem nie doczyści :lol:
Zacmokała kilka razy i poczekała aż się podniesie. Poprowadziła go brzegiem morza cały czas paplając o swoim życiu, może Desio zrozumie jej bezsensowne gadanie, albo chociażby wysłucha.
Idąc tak dotarli do klifu.
z/t > Klif

Anonymous - 2013-10-05, 15:08

Na dźwięk cmokania uniósł jeno łeb. Jednakże, chyba musiał wstać, toteż ruszył swe cztery litery. Wstał i otrzepał się z piasku. Szedł za dziewczyną, słuchał co mówi, choć nie rozumiał ani słowa. Sam od czasu do czasu parsknął, bądź zarżał.

z.t



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group