Bastian Collins - 2018-04-20, 22:35 x GRUPA TRZECIA x
Oczywiście! Czego się nie robi dla swojego konia?!
Dopóki galop był kontrolowany, Bastian pozwolił ogierowi wyprzedzić trochę galopujące przedeń towarzystwo. Nie zamierzał przy tym dopuścić do jakiejkolwiek konkurencji i z pewnością nie zachęcał innych do ścigania się z Chaosem. Trzymając ogiera na bezpieczną odległość, prowadził go równo i spokojnie, wkrótce już wychodząc gdzieś na_przód, ale nadal nie na lidera stawki. Tego nie chciał, dlatego też rozważnie planował tempo, dostosowując je zarówno do innych koni jak i kondycji podopiecznego.
Dopiero po jakimś czasie poprosił konia o wyciszenie się, przejście do kłusa, w którym przeszli jeszcze kilka metrów, a następnie do stępa, jeśli grupa także powoli zaczęła zwalniać. Wiedział, że Achał jest już odrobinę zmęczony, a powoli chyba zbliżali się do obozowiska, dlatego wypadałoby rozstępować konie zanim odstawią je na postój.Devocatis - 2018-04-21, 09:01
Ukryj:
Lisa napisał/a:
x GRUPA PIĄTA x
Poklepała przy okazji Dev po szyi, dumna z jej zachowania i opanowania emocji. Oj ktoś tu chyba zasłuży na bogatą kolację <3 . Podążając za mężczyzną z którym przed chwilą nawiązała rozmowę pozwoliła skarogniadej na wyjście na brzeg, widząc, że pluskanie nie sprawia jej szczególnie dużo radości. Pozwoliła jej się też przy okazji napić, ale nie zbyt wiele.
- Właściwie całkiem sporo jak była młodsza. Bardzo ją lubiłam, to taka miła klacz. - odpowiedziała na pytanie Jamesa, chwilę stępując w jego pobliżu.
- Lisa. - odparła kiedy się przedstawił, obdarzając go szczerym uśmiechem. - Nie widuję Cie zbyt często w stajni. - stwierdziła po chwili zastanowienia, chcąc jakoś kontynuować tą rozmowę. Po chwili stało się to jednak średnio możliwe bo Aiden zaproponował galop, na co zresztą Liska chętnie przystała. Starając się trzymać koni w grupie, nikogo nie wyprzedzać ani nie zostawać w tyle, posłała Dev do galopu. Przeszła do półsiadu i tylko wykonywaną od czasu do czasu półparadą dawała swojej podopiecznej znać, że siedzi tam na górze i nie można się tak całkiem dać ponieść emocjom. Chociaż nie podejrzewała swojej pulchnej kuleczki o chęć ścigania się z wyścigowcem <3 .
- Łał, ale czad! - wyrwało jej się kiedy w zasięgu ich wzroku pojawiło się stadko dzikich koni. W końcu niecodziennie widuje się takie rzeczy.
x GRUPA PIĄTA x
Skierowała ucho w kierunku Lisy, odbierając miłą pochwałę, która jednak nie mogła się równać ze wspomnianą kolacją.
Teraz będę cię trzymać za słowo!
Wyszła na drugi brzeg, po czym zaczęła iść przed siebie stępem, spoglądając przed siebie na inne konie. Najwyraźniej miała dobrego nosa, bo ci z przodu niebawem zaproponowali reszcie ruszenie galopem, na co Devo miała znacznie większą ochotę niż na pływanie. Od razu podniosła łeb i przyspieszyła w stępie, zdradzając swoje podekscytowanie, po czym w odpowiedzi na łydkę przeszła do galopu. Przynajmniej z początku zabiegała o szybsze tempo i zmianę pozycji na prowadzącą, ale gdy Lisa uparcie sprowadzała ją na ziemię, ciemnogniadej zwyczajnie odechciało się takich pomysłów. Galopowała więc w równym tempie, energicznym bo energicznym, ale nawet się trochę zaokrągliła pod Lisą i z ciekawością wyglądała w przód, dotrzymując kroku koniom z przodu. Dzikie konie również dostrzegła, a widok ten sprawił, że nawet na chwilę przeszła do kłusa i mocno się nafukała, nie wiedząc co uczynic z tym faktem. Friskey Whiskey - 2018-04-21, 12:24 x GRUPA CZWARTA x
Już miał nadzieję na orzeźwiającą kąpiel, która pomogłaby mu pozbyć się natrętnych owadów i zmyć swędzący pot z cielska. Niestety, a może stety porządna łydka i działanie dosiadu skłoniły konia do wyjścia na brzeg. Od razu otrzepał się cały idąc w ślady Noir, która na dzisiejszym rajdzie zdawała się być jego ogonem. Miał znacznie więcej doświadczenia niż kasztanka nic, więc dziwnego, że to jego obrała za swojego przewodnika.
Parskając głośno był już gotów do dalszej drogi, dlatego poproszony o kłus nie ociągał się nawet przez chwilę, ruszając nim energicznie przed siebie. Przeżuł wędzidło parokrotnie w pysku i niosąc go na wysokości klatki piersiowej zaokrąglił szyjsko w pokaźnych rozmiarów łuk.
Zaproszenie do galopu przyjął entuzjastycznie czując jak lekki ruch powietrza chłodzi jego ciało przynajmniej na początku. Rozochocony dodaniem w galopie bryknął sobie wesoło po drodze i dalej poruszał się już galopem bez takich wybryków.
Dostrzegając dzikie konie w oddali od razu podniósł głowę wyżej przyglądając się im już z daleka. Przeszedł do stępa nawet nie próbując wdawać się w dyskusję z właścicielką. I obserwując rdzennych mieszkańców Dartmoor przemieszczał się dalej mijając to dość osobliwie zjawisko.Peter Pan - 2018-04-21, 12:28
Ukryj:
Liam napisał/a:
x GRUPA PIĄTA x
Liam po poprzednim rajdzie zachowywał już większy spokój, ba, po prostu wiedział czego może się spodziewać, tym samym będąc przygotowanym na ewentualne poniesienie i inne wybryki. Miał pod sobą młodego konia i nie wymagał od niego wzorowego, spokojnego zachowania, bardziej się spodziewał wszelkiego podekscytowania i reagowania w ślad za innymi końmi z grupy. Dlatego też gdy Nemo wystrzelił w przód, a zaraz za nim Soul, to Liam już wiedział, że Pete również poleci w ich ślady. Z początku pozwolił ogierowi galopować swoim rytmem za końmi, zmienił dosiad na wygodniejszy półsiad i utrzymywał się tak przez kawałek drogi. Wszystko jednak musiało mieć swój koniec, więc w końcu usiadł w siodle i wstrzymał ogiera, aż ten zwolnił do kłusa, po czym zawrócił go w stronę grupy. Fakt, pozytywem było to, że pozbyli się większości latającego robactwa, które i Liama zdążyło już dotkliwie pogryźć. Mężczyzna obiecał sobie, że następnym razem uzbroi siebie i konia w preparat na owady, bo bez tego ani rusz.
Byli już nieopodal strumienia, dlatego też chłopak wytrącił powoli tempo ogiera do stępa i tak dojechał do wody. Jeśli było trzeba, pozwolił ogierowi się zatrzymać i zobaczyć z czym ma dokładnie do czynienia. Widząc, że grupa już powoli pokonuje rzekę, Liam również wypchnął z bioder i przyłożył łydkę, zachęcając ogierzastego do ruszenia przez wodę na równi z innymi końmi, mając nadzieję, że grupa skutecznie go zachęci do pokonania tej przeszkody na ich drodze.
x GRUPA PIĄTA x
Stopniowo zwolnił do stępa, którym zbliżył się do brzegu rzeki.Był przyzwyczajony do tego, że do wody się wręcz wgalopowuje, toteż wejście do niej spokojnym krokiem także nie stanowiło dla niego problemu.Z postawionymi na sztorc uszami, ostrożnie wszedł do wartko płynącej rzeki, nie tylko idąc śladem innych koni, ale też postępując zgodnie ze swoją wolą. Woda była przyjemnie chłodna, co skłoniło Piotrka do tego, żeby się trochę pobawić w wodzie, dopóki było to jeszcze możliwe.Pozwolił więc sobie na to, żeby się na chwilę zatrzymać, a następnie zaczął machać lewym przodem w powietrzu, co rusz uderzając w wodę i ją rozchlapując na wszystkie strony. Nie próbował się jednak kłaść, choć niewątpliwie zrobiłby to w zbiorniku, w którym nie byłoby tak silnego strumienia.
Zaspokoiwszy swoją ciekawość i chęć zabawy, wyszedł pewnym krokiem na ląd, gdzie wspólnie z Liamem dołączył do grupy pozostałych koni,które szły już w dalszą drogę.Liam - 2018-04-21, 12:49 x GRUPA PIĄTA x
Przy pokonywaniu strumienia zdobył się na westchnienie, bo oto dopełniła się tradycja bycia zmokła kurs na rajdzie. Cieszył się jednak, że tym razem dostawał po prostu rykoszetem i nie był przemoczony do suchej nitki, choć z rękawów powoli wyciskał wodę, bo Peter miał niezły zamach i się i tak Liamowi nieźle oberwało. Zabawa zabawą, rozumiał pociąg Piotrusia do wody, dlatego też przeszczęśliwy zaczął być szczególnie, gdy wyszli w końcu na brzeg. Dołączyli do innych koni i ponownie zwiększyli tempo, dostosowując je do grupy, aby nie zostać w tyle. Liam podziwiał sobie widoki, delektując się pogodą i brakiem natrętnych owadów, ale do czasu. Słyszał już poruszenie w grupie prowadzącej, dlatego też sam niedługo ujrzał grupę nie do końca wyrośniętych końskich kudłatych kurdupli. Zwolnił Petera, dając mu wcześniej półparadę i próbując skupić jego uwagę na sobie. Trzymał też ogiera na kontakcie, uważnie pilnując i jego i jednocześnie spoglądając na dzikie konie. Tak naprawdę nikt nie wiedział co się może wydarzyć, bo popłoch mógł się wkraść i do grupy Orchardu, jak i do samych dzikusów, więc Liam wolał być zapobiegawczy, nie chciał się zatrzymywać, aby móc w spokoju minąć konie i bez stresów ruszyć już dalej do obozowiska.Bolero de Ravel - 2018-04-21, 14:02 x GRUPA DRUGA x
No wiadomo że Sens była oczkiem w jego głowie Nie miej trzeba było mieć nadzieje, że reszta koni także dojdzie do tego etapu. Ogier nie spanikował na widok sarn, bo nie widział ich tak zbyt dokładnie. Kto wie jakby to wyglądało, jakby był w pierwszej grupie. Może zupełnie inaczej, ale tego to się już nie dowiedzą. Bolero zareagował nerwowo i spiął się przy tym, ale nie odstawił przy tym większych cyrków - na szczęście. Kilka chwil jeszcze było w jego wykonaniu takie nerwowe, ale potem się uspokoił i kroczył dalej energicznie naprzód. Ogier po sygnale od właściciela chętnie przeszedł do wyższego chodu, nie próbując go na siłę zmieniać. Kłusował jednak w takim pośrednim tempie, bo nie chciał się mimo wszystko ślimaczyć.Volano - 2018-04-21, 14:25 x GRUPA PIERWSZA x
Ogier nie wnikał z kim się witał lub nie witał jego właściciel, interesowało go głównie otoczenie i jego mini grupa koni. Był skupiony na nich, bo nie chciał przegapić momentu gdzie nie mógłby zareagować na niepożądane zachowanie któregoś z współtowarzyszy. No raczej że nie da sobie w kaszę dmuchać, co inni by sobie o nim pomyśleli? Pozwolił się właścicielowi dosiąść i zaraz ruszył stępem energicznym przed siebie. Myśleli że tylko First chciała dogonić Whatczka? Nic bardziej mylnego, bo kary zamierzał zrobić dokładnie to samo. Więc może będzie miał szansę jeszcze porozmawiać z kobietą, nic straconego jak to mówią. Iście obok Fire nie przeszkadzało mu, bo klacz wydawała mu się spokojna i obojętna na jego towarzystwo. Kroczył aktywnie nie zamierzając zostać w tyle, pozostając czujnym na pomoce jeźdźca i na otoczenie wokół niego. Podobnie jak reszta koni z grupy szybko zauważył sarny i jemu również ten widok nie przypadł do gustu. Jemu też się wszystko udzieliło, ale trochę mocniej niż reszta chyba. Wypruł od razu przed siebie mocnym kłusem, kuląc uszy i chowając się przed pomocami jeźdźca. Strzelając przy tym mocnego barana, był wielki i silny więc wyglądało to efektownie. Na szczęście Drew podejrzewam że utrzymał się w siodle, ale sam ruch pewnie nieco odczuł mało przyjemnie.Whatever Impossible - 2018-04-21, 14:38 x GRUPA PIERWSZA x
Whatczek chętnie przeszedł do kłusa i to w nim właśnie się poruszał. Energicznie acz nie pędząc na łeb na szyję przy tym. Jakieś natarczywe muchy go przez moment przy atakowały, co spowodowało krótkie spięcie ogiera i lekką nerwowość. Prychał i próbował je odgonić ogonem, strzelając nim na prawo i na lewo. Głupie robactwo ! Tak jadąc niebawem dojechali do rzeczki, która była niepewnym gruntem dla ogiera. Jak do tej pory miał mało z wodnymi zbiornikami do czynienia i nie wiedział jak to ugryźć. Zgodnie z poleceniem kobiety zwolnił do stępa, ufając jej bezgranicznie w tej kwestii. Z początku miał opory przed wejściem do wody, dopiero mocniejsza zachęta ze strony kobiety ostatecznie go przekonała. Jednak wszedł do niej to na moment zastygł w niej bez ruchu, jakby bojąc się w niej ruszyć. Nerwowo rozglądał się na boki i na samą taflę rzeki. Biorąc przykład z innych koni w końcu uniósł prawy przód i uderzył nim w wodę, rozpryskując ją na siebie i pewnie właścicielkę. Zaowocowało to zadarciem przez niego łba i krótkim kwikiem, ach ten nie rozgarnięty Whatczek. W końcu uspokoił się na tyle, by zdążyć się jeszcze zrelaksować w wodzie nim z niej wyszli na ląd. W sumie wolał w niej zostać, ale nie sprzeciwiał się woli właścicielki. Przeszedł do narzuconego przez nią tempa, wracając do poprzedniej pozycji w grupie. Choć obstawiam że teraz trudno było im iść na czele, kiedy reszta ich dogoniła. Ogier nie miał predyspozycji do bezwzględnej walki o władzę, ale raczej nie zaliczał się to koni które można łatwo i szybko zdominować. Po prostu nie dążył do konfliktów.Caroline Hathaway - 2018-04-21, 14:45 x GRUPA PIERWSZA x
No faktycznie wychodziło chyba na to, że była najspokojniejsza z całej ekipy. Choć koń Delfina nie wyglądał też na takiego złego. Całkowita obojętność na wszystko też wcale nie była taka dobra, ale Caroline wychodziła z założenia że na wszystko przyjdzie jeszcze czas. Mogło się jej coś stać gdyby np. wcale nie zareagowała na zachowanie Unbri a Anna by jej na czas nie odciągnęła. Kobieta cieszyła się z każdego przejawu poprawy i bułanej, a pewne efekty zaczęły być już widziane.
-Też mam taką nadzieję. Kogo w ogóle dosiadasz? - rzekła do Drew, obrzucając jego konia spojrzeniem. Prezentował się naprawdę fajnie, kojarzyła go także z zawodów mniej więcej skokowych. Nie wiedziała jednak że należał do faceta na własność. Ona w sumie też dosiadała świeżego narybku w stawce, więc też mógł nie znać jej klaczy. To było jeszcze zanim ogier go delikatnie porwał na co Caro zareagowała lekkim śmiechem. No cóż sama mogła tego doświadczyć, ale obyło się bez tragedii. No w sensie mogło być gorzej nie? Od razu zareagowała ściskając klacz łydkami i posyłając mocniejszy sygnał z jednej z nich do ruchu naprzód. Zakładam że to pomogło, więc pochwaliła krótko klacz głosem.
-Jasne. - rzekła na komendę Delfina odnośnie kłusa. Poprosiła Fire o przejście do ów chodu, wysyłając jej impuls łydką i wypychając z krzyża do ów chodu. Starała się nieco odciążyć grzbiet klaczy, a także utrzymać energiczne tempo kłusa. Tym że chodem zaczęli zbliżać się powoli do rzeczki.Aileen - 2018-04-21, 14:46 TRZECIAA
Tereny były piękne a i konik w porownaniu z innymi bardzo grzeczny... Teoretycznie. Po pokonaniu wody były juz tylko piękne trasy i napawanie się. Byłam zadowolona z Kropka i tego, że nie chciał mnie zabic jak niektóre inny koniki. W nagrodę dostanie marchewkę! Reszta drogi była w miarę spokojna, przyjemna łącznie z oglądaniem dzikich koni, przed krórymi zatrzymywałam Kropka przed drogą
/wybsczcie, z telefonuStranger Thing - 2018-04-21, 15:03 x GRUPA TRZECIA x
Najgrzeczniejszym koniem na świecie wprawdzie nie był, ale faktycznie nie można było zarzucić mu ochoty zabicia Aileen. Był bardziej podminowany i skłonny do oburzeń typu pędzenie przed siebie, czy po prostu stanie w miejscu, aniżeli strzelanie baranków, co też zdecydowanie ułatwiło jej pozostanie na jego grzbiecie, zamiast poza nim. Po wyjściu z wody Pan Ogier skupiał się wyłącznie na trasie przed sobą, na potęgę wbijając w nią wzrok, którego ani przez chwilę nie odwrócił w żadnym innym kierunku. Dzikie konie także nie za bardzo go interesowały, dopóki nie puszczały się dzikim galopem wzdłuż ich zastępu, ale zasługiwały na odrobinę uwagi w postaci przekręcenia w ich stronę ucha czy łypnięcia okiem.
Jeżeli amazonka poprosiła o przejście do galopu, podobnie jak inne konie, to Kropek chętnie przeszedł do najwyższego chodu, łagodnym tempem podążając przed siebie. Było ciepło, już trochę trasy zrobili, więc nawet nie miał ochoty ścigać się z innymi końmi czy pokazać dziewczynie wiatr we włosach. Równym, można powiedzieć, że wręcz leniwym, tempem podążał naprzód, jakiś czas później wyciszając się i przechodząc do kłusa, a następnie stępa. Chyba powoli dojeżdżali na miejsce!Leon - 2018-04-21, 15:10 x GRUPA DRUGA x
Jakby gdyby coś to nie miałby do gadania, bo zawsze cichaczem można Swoją drogą ciekawe z kim będzie je tworzyć, bo najpierw jakąś żonę będzie mu trzeba znaleźć. Oj tam oj tam wiadomo że on tylko się z nim droczył. W końcu przecież sam miejmy nadzieje kiedyś zarobi na jego jajcach, może zwróci mu się to co w niego zainwestował/uje. Poza tym on nie zna niecnych "planów" właściciela, więc za co niby miałby go ukarać? No wiadomo każdy się denerwuje i stresuję atmosferą rajdu oraz taką liczbą jeźdźców i koni. Nawet sam Leon, ale starał się tego wcale nie pokazywać po sobie. Mogłoby to się jeszcze bardziej udzielić koniowi i dopiero byłaby dupa. Ich druga grupa i tak była w miarę spokojna w porównaniu do pierwszej czy trzecia, tam dopiero było nerwowo. Leon nawet cieszył się że mimo grupy samych ogierów, nie było u nich wcale tak najgorzej. Cieszył się z faktu że w końcu zadowolił swojego konia faktem, że ruszył z miejsca. Fakt szli najpierw najwolniejszym chodem, ale utrzymywał aktywne tempo. No też nie przesadzone, by ogier miał siłę dotrwać do końca rajdu. To chyba zależy od osobników? No mogę przynajmniej założyć, że jakoś jednak z Nadyą się komunikował. Pochwalił krótko ogiera za dobre zachowanie przy sarnach, ciesząc się z faktu że jednak mu nic nie odjebało.
-Oryginalne imię. - odparł do Nadyi, kiedy przedstawiła swojego wierzchowca. Naprawdę ogier miał dość ciekawe imię, przynajmniej tak sądził facet.
-Dość świeży narybek w mojej stawce, Dragon Age. - odpowiedział jej, klepiąc łaciatego po szyi. Pewnie usłyszał swoje imię i odróżnił je od innych słów, ale Leon starał się uspokoić go że nic specjalnego się nie dzieje. Potaknął kobiecie na kolejne pytanie, lekko luzując ogierowi wodzę i wysyłając mocniejszy impuls do przejścia w wyższy chód. Jednocześnie odciążył nieco ogiera, narzucając mu ponownie pośrednie tempo. Miał nadzieje że przejście do kłusa zrzuci z niego nieco pary i zadowoli, przynajmniej jak na razie.Dragon Age - 2018-04-21, 15:24 x GRUPA DRUGA x
Nie ma „cichaczem”. Po prostu nie wolno i tyle!
Nie pozostawało mu więc nic innego, jak po prostu iść przed siebie i czasem rozglądać się na prawo i lewo. Ciekawiej natomiast zrobiło się w momencie, w którym pozwolono mu przejść do kłusa, na co Dragon ochoczo zareagował i niemal natychmiastowo rozpoczął bieg. Jego chód nie był najszybszym na świecie, ale był zdecydowanie bardziej aktywny, niż wymagano go od niego choćby w trakcie treningu. Nagromadził w sobie już tyle energii i zdenerwowania, że wreszcie mógł dać upust obu tym stanom, sprawnie przebierając nogami i zdecydowanie chcąc dogonić tę część stawki, która kłusowała już od jakiegoś czasu. Raz stawiał uszy na sztorc, innym razem przytulał je do potylicy, ale nadal szedł naprzód w miarę równo i bez żadnych niespodzianek dla swojego właściciela... Do czasu, gdy robale, które przyplątały się głównie do innych grup, postanowiły dać popalić również srokaczowi.
Ten nie przepadał ani za wydawanymi przez nie dźwiękami, ani za obecnością latających pasożytów, toteż zaczął rzucać łbem na wszystkie strony i podskakiwać jak kangurek, kiedy te niewdzięczniki zaczęły przelatywać w okolicach jego brzucha i uszu. Oganiał się od nich tak dobre dwie czy trzy minuty, zapieniając się przy tym cały.Leon - 2018-04-21, 15:31 x GRUPA DRUGA x
Na spaniu "dawaj jajka" Kłusowała to głównie pierwsza grupa, bo druga się dopiero rozkręcała powoli. Jakoś tak im nie po drodze było ze wszystkim, podobnie jak pierwszej grupie. No jakiś opóźniony zapłon mieli. Cieszył się że ogierowi mimo powiewu wiosny i wolności nie odbijało przesadnie. Po drodze zaatakowało ich jakieś robactwo, które Leon starał się odgonić od nich. Nie było to wcale jednak łatwe. Poruszając się ów tempem zaczęli stopniowo dojeżdżając do rzeczki, która była w pewnym sensie i przeszkodą na ich drodze i rozrywką, którą zdecydowanie należało wykorzystać. Przed wodną przeszkodą poprosił ogiera o powrót do stępa, by podjechać do brzegu. Najpierw pokazał mu przeszkodę z bliska, by zachęcić go łydką i głosem do wejścia do cieczy. Wolał aby ogier sam z siebie do niej wszedł i potem wyszedł na drugi brzeg, niż miał z niego zejść i go w ręku przeprowadzić. Jeśli udało mu się go zachęcić z siodła to go pochwalił głosem i pozwolił chwilę ochłodzić się w wodzie oraz "po wygłupiać" jeśli tego chciał, jedynie unikał położenia się ogiera w niej od razu reagując. Po jakieś chwili poprosił ogiera o wyjście na brzeg, gdzie najpierw ruszyli za pewne stępem. Jednak po jakieś chwili ponownie przeszli do kłusa, przygotowując się do przejścia w najwyższy chód. Jednak w między czasie czekała ich jeszcze jedna niespodzianka, była ona w postaci dzikich koni. Nawet Leon z wrażenia na nie się lekko przygapił, co pewnie nie wyszło mu na dobre.Dragon Age - 2018-04-21, 15:40 x GRUPA DRUGA x
Cóż. Robactwo odleciało samo po jakimś czasie, zapewne zniechęcone morderczymi zapędami srokacza. Może nawet zabił kilka z nich podczas mocnego uderzania kopytami o ziemię, jeśli akurat jakiś nieszczęśnik się napatoczył?
Sytuacja uspokoiła się jednak na tyle, że Dragon z ulgą przyjął przejście do stępa, a gdy na horyzoncie pojawiła się rzeka, postawił uszy na sztorc, zatrzymując się mocnym wbiciem kopyt w ziemię. Przyjrzał się uważnie zarówno wodzie, jak i brodzącym w niej innym koniom, by po chwili samemu do niej wejść i ponownie stanąć w bezruchu. Zupełnie jakby zastanawiał się, czy to co zrobił miało w ogóle jakikolwiek sens oraz analizował jak powinien zachować się w takiej sytuacji. Cóż, ostatecznie nie było tak źle, gdy odkrył, że wodą można się ochlapać, a tym samym ulżyć sobie przy słońcu i zmęczeniu. Zaczął więc uderzać nogami o taflę wody, naprzemiennie stosując do tego to prawy to lewy przód i energicznie rozpryskiwał ją na boki. Czasem obruszał się, zaskoczony, że sam siebie oblewa (przecież tego nie było w planach, co nie?), a na koniec otrzepał się gwałtownie i kłusem wybiegł z rzeki, jeszcze raz wzdrygając całe ciało ku pozbyciu się kropli wody.
Dalej szedł stępem, a gdy Leon go o to poprosił, przeszedł najpierw do kłusa, a następnie galopu. Teraz, gdy był mokry, a dodatkowo pędził przed siebie, powodując powiewy wiatru, czuł się po prostu jak w niebie. Było mu chłodno i błogo na tyle, że nie interesowało go nic więcej.... przez chwilę.
Dzikie konie trochę zbiły go z pantałyku, bowiem srokacz podniósł wysoko łeb na ich widok i nawet na moment porwał swojego właściciela odrobinę w ich stronę. Upominany przez niego, zapewne, wyciszył się jednak z powrotem i choć prychał z niezadowolenia, to nie zamierzał już wchodzić w relacje z dzikusami... Galop jednak zyskał na aktywności i tempie, co najlepiej wyrażało „złość” Dragona na brak zgody pouchwalania się z nieznanymi rumakami.