Aaren Wayford - 2017-04-14, 00:38 x GRUPA CZWARTA x
- Bad to babcia Otello.- zaśmiała się udzielając odpowiedzi Luczkowi.
Nie zwracała większej uwagi na zachowanie Otello, jeśli wynikało ono ze stresu, oczywiście cały czas kontrolowała sytuację nie chcąc, aby gniadoszowi cokolwiek się stało. Był jej oczkiem w głowie, dlatego też uważała na niego cały czas, nie bez przyczyny wydała masę pieniędzy na pancerne ochraniacze i kaloszki, które miały podczas tego rajdu chronić końskie nogi, a także być lekkie i przewiewne.
Wyprzedzając Lavarda, zachęcała Otello cały czas do galopu, ale nie robiła tego nachalnie. Chciała go wygalopować i nieco otworzyć, dlatego przejmując wodze w jedną dłoń drugą gładziła go cały czas po spoconej szyi.
- Nie bój się, nie ma czego panikarzu.- mówiła do niego jadąc w półsiadzie, angażowała jego zad łydkami dodatkowo podczas galopu pod górkę zapewniając koniowi trening kondycyjny.Aiden Craven - 2017-04-14, 09:08 x GRUPA PIERWSZA x
Na uspokojenie i zaokrąglenie galopu zareagował uśmiechem; poklepał konia po lewej stronie szyi, po czym z powrotem wziął wodze do obu dłoni i kontynuował jazdę w asekuracyjnym półsiadzie. Właściwie nigdy nie jeździł w pełnym, także nie próbował go nagle uskuteczniać, bo zapewne przyniosłoby to więcej szkody niż pożytku.
Słysząc Jess, obejrzał się na nią przez ramię i tylko uśmiechnął w odpowiedzi widząc, że sytuacja z tyłu także została opanowana. Jeszcze przez chwilę galopował, po czym przeszedł do kłusa i stępa, by dać koniowi odpocząć przed kolejnym zagalopowaniem, które wykonali jeszcze przed dotarciem do końca wału i wyjścia na ulicę. Tam już puścił Jess przodem i wjechał za Kropka, zaś po pokonaniu ulicy i dotarciu na plażę, nie zdecydował się wprowadzić konia do morza. Wystarczyło mu, że ten szedł brzegiem.
Niebawem odbili z plaży na szeroką drogę pnącą się na górę klifu, gdzie w porozumieniu z resztą, ponownie ruszyli galopem. Aidenowi nie zależało szczególnie na tym, by jechać z samego przodu, więc jeżeli Foudre był pod tym względem niepewny, pozwolił mu zająć miejsce w środku "stawki".Jessie - 2017-04-14, 11:28 INFORMACJA DLA WSZYSTKICH GRUPPROSZĘ ZAPOZNAĆ SIĘ Z OPISEM
Klif rozciągał się niemal wzdłuż całego nabrzeża, więc znaczna część trasy przebiegała właśnie górą, by nie obciążać nadmiernie koni galopem po kopnym piachu na plaży.
Ostatni odcinek trasy przewidywał jednak powrót na plażę, na którą ponownie prowadziła szeroka, żwirowa droga - co równa się jeździe z górki, co mogło sprowokować niektóre konie do chowania łba między nogi, brykania lub rozpędzania się, o ile szły kłusem/galopem. Wówczas uczestnicy jechali już do końca plażą, ale to nie koniec niespodzianek.
Jak się okazało, jeden z odcinków plaży przecinał wpadający do morza kanał - na tyle szeroki, by nie dało się go przeskoczyć, ale też na tyle płytki, by poziom wody sięgał koniom nieco ponad nadgarstki w najgłębszych miejscach. Dla większości to pewnie żaden problem, ale pośród tylu koni na pewno znalazły się takie, które za nic nie chciały wejść do wody...
Na końcu czekało jednak obozowisko - ci, którzy dotrą na miejsce, mogą się już zająć rozsiodływaniem koni i umieszczaniem ich w wydzielonych zagrodach, a potem zakwaterowywaniem/rozbijaniem namiotów.
Pozwolę sobie raz jeszcze przytoczyć opis z pierwszej strony:
Miejsce, które jest naszym celem to dzika plaża pod klifem; uczestnicy rajdu mają możliwość rozbicia namiotów bezpośrednio na plaży lub nocowania w czteroosobowych bungalowach na szczycie klifu, gdzie będą także pozostawione konie w skonstruowanych z tej okazji zagrodach. Czas spędzamy wspólnie, na plaży, gdzie rozpalimy ognisko i będziemy się integrować. Dopiero na noc udajemy się do domków, do których dojście zajmuje około piętnastu minut wytyczoną na górę ścieżką, która jest wystarczająco szeroka, by pokonać tę drogę autem. Organizatorzy zapewniają prowiant i alkohol, więc uczestnicy są zobowiązani jedynie do zabrania swoich rzeczy oraz namiotów, jeżeli chcą w takowych spać.
#1 bungalow Anais, Jessie, Aiden, Christian
#2 bungalow Delphine, Alexander, Amelie, Liam
#3 bungalow Drew, Caroline, Lara, Nicole Illas
#4 bungalow Diego, Nicole, Eva, Brian
#5 bungalow Aaren, Tony, Elizabeth, Luke
Bungalowy są czteroosobowe, z łazianką, aneksem kuchennym i dwoma sypialniami.
Reszta śpi w namiotach.Drew Pascail - 2017-04-14, 11:37 x GRUPA SIÓDMA x
Kiedy obok niego i Hanky zatrzymała się Caroline posłał jej uśmiech i również przywitał się serdecznie. Ponieważ byli w komplecie, Drew po raz ostatni sprawdził sprzęt Hanky, która jak dotąd zachowywała się całkiem nieźle, nawet jeśli nie zawsze była zadowolona ze swojego położenia. Następnie jej dosiadł, poprawił się w siodle i zebrał jej wodze. Liam z Voldkiem ustawili się na przodzie, a Francuz skonstatował, że najlepiej będzie pojechać w środku. Dążył do tego, żeby Hanky i kasztanka Caroline szły w bezpośredniej bliskości. Może się dogadają, w końcu obie to klacze. Gorzej jak będzie odwrotnie. Dodał łydkę do ruszenia stępem, prosząc Hanky o aktywne, ale rozsądne tempo, w końcu mieli się trzymać grupy.
- Czy mi się wydaje, czy to nie na tej samej klaczy byłaś na rajdzie w zeszłym roku? - zagaił do Caroline, która była najbliżej, o ile cały manewr z ustawieniem się blisko kolorowowlosej i jej klaczy mu się udał. Pascail mgliście pamiętał kasztankę w zagrodzie, którą mu wskazała kobieta podczas zeszłorocznego rajdu, gdy w obozie zajadali się kiełbaskami i piankami.
Nie zapominał o Hanky, dawał jej nieco luzu na wodzach o ile zachowywała względny spokój. Poruszali się polną drogą, do momentu, kiedy przyszło im wspiąć się na wał. Przed nim trzydziestolatek posłał hanowerce półparady, następnie dodał jej łydki do zakłusowania i zachęcił ją do wspięcia się na wał, odciążając jej grzbiet na ile to było możliwe. Oczywiście nie dawał jej też możliwości przeszarżowania z tempem w kłusie.Foudre Rouge - 2017-04-14, 11:53 x GRUPA PIERWSZA x
Poklepany po szyi zareagował parsknięciem, jedno trzeba było mu przyznać, w tym swoim okrągłym galopie bym niesamowicie wygodny, więc nawet w półsiadzie Aiden mógł poczuć jak pan Wątroba miękko niesie. Nie wzbraniał się przed przejściem do kłusa, znajdując w nim odpoczynek i mogąc, chociaż przez chwilę odpocząć.
Dopiero na drodze prowadzącej w stronę klifu, podobnie jak inne konie ruszył galopem tym razem sprowokowany pomocami chłopaka, a nie dzikim ptactwem. Galopował spokojnie, niekoniecznie prąc naprzód, nie zależało mu na byciu pierwszym, swoje już dzisiaj wybiegał, dlatego spokojny galop był tym, czego potrzebował. Niosąc nisko głowę zaczął sam z siebie się ustawiać i rozluźniać oferując blondynowi miękki i lekki kontakt.
Dalej jadąc plażą był zmuszony jeszcze mocniej pracować zadem, co poskutkowało wyraźnym podniesieniem przodu u ogiera, który prezentował się teraz naprawdę zjawiskowo przynajmniej do momentu, w którym nie dostrzegł wody.
Wyhamował jednak natychmiast za nic nie chcąc wejść do wody, sam sobie pływaj chłopie.James Stocke - 2017-04-14, 12:12 X GRUPA SZÓSTA X
Ja ci dam starego-nowego, aż zobaczysz gwiazdki Atmosfera w stajni była dość ciekawa, a jednocześnie nie dla każdego przyjemna. Cieszył się na widok klaczy i jej pozytywnej reakcji na jego widok, bo to zawsze było miłe. Udało im się sprawnie ogarnąć te sprawy, by jak było wcześniej wspomniane udać się do grupy. Niestety nie byli na wyścigu, więc trzymanie półsiadu przez 20km odpadało. Trzymał ją z daleka od Foxa, tak dla jej bezpieczeństwa. Klepnął ją krzepiąco po szyi, by zaraz wraz z resztą grupy ruszyć żwawo naprzód. Posłał klacz do stępa łydką, utrzymując równe tempo przez polną drogę. W końcu dojechali pod wał na który musieli się wspiąć. Słysząc słowa Nadyi się na nią spojrzał, uśmiechając się do niej króto.
-Tutaj tak, a ty? - odparł na jej słowa. Czemu miałby ją ignorować? Nie był taki. Prosząc klacz o kłus wcześniej, wdrapali się zaraz kolejno na wał i zwolnili tam do stępa na moment - by zaczekać na grupę.Jessie - 2017-04-14, 12:51 x GRUPA PIERWSZA x
Liczyła się z tym, że wjeżdżając do morza będzie mokra, więc nie przeszkadzało jej rozchlapywanie wody przez Kropka. Dopiero gdy jego zachowanie zaczęło wskazywać na to, że po głowie krąży mu chęć położenia się, Jess zareagowała dając mu łydkę i posyłając do przodu. Zanim dojechali do żwirowej drogim w górę klifu, zapewne udało i się jeszcze przez chwilę pokłusować/pogalopować wzdłuż morza. Jednak prawdziwa zabawa miała się rozpocząć dopiero podczas galopu w górę, co było jedną z ulubionych aktywności Jess. Gdy wszyscy byli gotowi ruszyć galopem pod górę, popędziła Kropka do przodu, prawdopodobnie wchodząc w rywalizację z Christianem i Eviline, bo z ich piątki to raczej oni dosiadali bardziej wyrywnych koni. Galopując pod górę naturalnie przeszła do półsiadu i zachęcała Orlika do wyciągania nóg, by po dotarciu na górę zwolnić go do stępa i poklepać po szyi. Na luźnej wodzy prowadziła Kropka przed siebie, jednocześnie patrząc na widoki rozpościerające się z klifu. Po jakimś czasie przyszło im z niego zjechać, do czego Jessie zabrała się stępem, odchylając się w siodle; jeśli jednak reszta wyraziła chęć, to była też gotowa zjechać kłusem czy galopem, bo generalnie lubiła takie zabawy, ale wiedziała, że nie wszyscy mieli tak samo.Eviline - 2017-04-14, 13:14 x GRUPA PIERWSZA x
Cały czas nadążali za grupą, co było satysfakcją dla samej Ev, która była pod wrażeniem, że karosz jeszcze nie odwalił jej czegoś, co by ich spowolniło na wieki. Poklepała go podczas galopu, mogła sobie na to pozwolić, żadnym wyczynem to nie było, a chciała pochwalić ogierzastego, że się słuchał. Pilnowała jego tempa i cieszyła się chwilę kontrolowanego galopu, była też dość mokra od wody, która ją ochlapywała, pewnie po dotarciu na miejsce znajdzie też z milion listków i gałązek w różnych dziwnych miejscach.
Nie szarżowali już z szybkością, bo bieg po wodzie i piasku w odmianie mokrej i suchej nie wróżył wiele dobrego, więc trzeba było chwilę odczekać, aż zacznie odpadać od mokrych kopyt i zniweluje to szansę na różne dziwne poślizgnięcia. Dopiero podczas wjazdu na klif zaczął się bardziej swobodny i mniej kontrolowany galop, ot tak dla zabawy. Pozwoliła karemu na chwilę odprężenia, sobie zresztą też, bo zdecydowanie wolała galop w półsiadzie, dlatego teraz mogli raczyć się galopem z Jessie i Christianem, których konie dotrzymywały tempa i pewnie z chęcią przyjęły propozycję takiego "wyścigu".
Na ostatnim odcinku trasy biegnącej po wzniesieniu, stwierdziła, że trzeba zwolnić do kłusa i ostrożnie zaczęła zwalniać ogiera, by móc spokojnie zjechać w dół, po lekko spadzistym terenie. Odchyliła się do tyłu, by nie przeciążyć ogiera na przodach i pozwoliła mu zejść w jego własnym tempie, żeby nie musiał odczuwać żadnej presji. Po pokonaniu tej ścieżki, gotowa była kląć na wszystkie żywioły, bo jej tyłek zupełnie nie przystosowany był do takiego ciągłego klepania się w siodle, a i teren był jej niesprzyjający. Mówi się, że przebywanie pośród natury uspokaja, guzik prawda
Powoli zaczęli dostrzegać kanał, przez który najwidoczniej mieli przejechać. Ev skrzywiła się, bo choć i tak była już mokra, to miała dość wrażeń terenowych na dzisiejszy dzień, leniwiec z niej, co poradzić. Tym bardziej była ciekawa, jak ogier zareaguje na to, że ona ma zamiar przeprawić go przez wodę, czego musiał się już domyślić.Watchman - 2017-04-14, 13:23 x GRUPA CZWARTA x
Ukryj:
Znajdujemy się właśnie w stanie "aeśnaebaam" więc bez zbędnego pitolenia: nienachalnie ale jednak zachęcała karosza do pogłębienia zaokrąglenia się, jako że jednak był to teren dążyła głównie do uzyskania takiego stanu, w którym miała konkretny wpływ na ogiera i przede wszystkim jego chód. Pozostałe rzeczy były bardziej bonusami wyrażającymi jej dobrą wolę w kwestii rozwoju Watchmana, chociaż właściwie nie powinno jej na nim szczególnie zależeć, bo przecież koń był jej obcy, aczkolwiek jako miłośniczka ujeżdżenia nie mogła zignorować swojego wewnętrznego pragnienia przybliżania się z wierzchowcem do perfekcji, nawet, jeśli takie myślenie było tylko i wyłącznie podświadome, to mimo wszystko działało od każdego pierwszego spotkania. Niedługo dotarli do wału i w ślad za innymi jeźdźcami posłała swojemu wierzchowcowi impuls do kłusa by płynnie przejść w półsiad, w któym pokonała wzniesienie. Dalszy odcinek także głównie przekłusowali ale mimo to Scar starała się od czasu do czasu lekko powyginać ogiera, tak, by pozostawał na nią uważny. Kiedy już zjechali w stępie a para z przodu, to jest Lavard i Otello, rozpoczęła wyścig, właściwie postąpiła tak samo, jak pozostałe osoby w grupie. Jak mniema userka inne ludeczki raczej chętnie urozmaicą sobie rajd, toteż zapewne i ona posłała Watcha do galopu, w którym pozwoliła mu na swobodniejsze wyciąganie podczas gdy sama w półsiadzie stymulowała go łydką a przesunięta w przód ręka umożliwiała wydłużenie sylwetki.
Przez dłuższą chwilę można powiedzieć, że walka o poprawę sylwetki była walką z wiatrakami. Watch wytrwale trzymał na swoim, ignorując pomoce amazonki, ot, po prostu dla pokazania jej, że nie może liczyć na jego pełne zaangażowanie i zasłuchanie, jest na to zdecydowanie za szybko. Watcha nie tak łatwo poderwać. Być może nie posyłała mu pomocy stanowczo, ale robiła to wytrwale, więc niewielki kawałek przed wałem karus ustąpił. Czy z sympatii wynikającej z cierpliwości amazonki czy raczej dla świętego spokoju - nie wiadomo. W każdym razie podstawił mocniej zad, uwidaczniając kształtujące się jeszcze mięśnie, również jego szyja, dotąd lekko zaokrąglona zmieniła się w elegantszy łuk, ogier wszedł na pewniejszy kontakt, decydując się dać Scarlett szansę.
Przeszedł w pewny, energiczny kłus, by wdrapać się na wał. Z zadowoleniem zauważył, że jeździec ułatwia mu trochę zadanie, odciążając grzbiet. Pewność siebie wynikająca ze względnego przyzwyczajenia się do w miarę jednostajnego krajobrazu naokoło i stałych towarzyszy podróży powoli zaczęła topnieć, gdy rozejrzał się naokoło. Czujnie zmierzył rzekę w dole, połyskującą w świetle słońca. Skarpy nie wyglądały zachęcająco, więc karus wbił niespokojne spojrzenie w zad ogiera przed nim, Soena, jak mi się wydaje? Na szczęście stoicki gniadosz nie spłoszył się na dźwięk i widok kaczek, jak koledzy przed nimi, więc Watchman wyrwał tylko do przodu na kilka skoków skróconego galopu po niespodziewanym kwakaniu, tuląc uszy i uciekając na chwilę z kontaktu. Tak jak jednak wspomniałem, spokój Soena i zapewne amazonki szybko pozwoliły mu wrócić do siebie. Maleńki kryzys przeżył jeszcze przed przekroczeniem asfaltu. Stanął jak wryty, mierząc brązowymi ślepkami ulicę, postąpił niepewny krok do przodu... No i za zachętą ruszył dalej i kłusem, uświadamiając sobie, że droga jest podobna w fakturze do stajennego dziedzińca i różni się tylko wyglądem.
Co by nie przeciągać - na dalszym odcinku był właściwie do dyspozycji Scar i towarzystwo spokojnego Soena i Petit z tyłu działało na niego kojąco, po prostu w sytuacjach większego napięcia kopiował zachowanie holsztyna. Żwawym stępem zszedł na plażę i po zachęcie amazonki z miejsca ruszył galopem, odnajdując w tym nielada przyjemność. Wyciągnął galop, prując na początek stawki i licząc na to, że Scar go nie wstrzyma.Marcus Roller - 2017-04-14, 13:54 x GRUPA SIÓDMA x
Na szczęście konie w grupie były stosunkowo ogarnięte, no może za wyjątkiem Volano. Nie miej podobnie jak większość, trzymał również Marcus gniadosza z daleka od karosza. Nie każdy koń miał ADHD, więc nie obrażaj wszystkich Dobrze że reagował na chłopaka pozytywnie, bo przecież dobre relacje to podstawa. Krótko trzymał konia, bo nie zamierzał wlec się z powodu jego wybryków. Niech tą energię zachowa na rajd, bo mu się zdecydowanie przyda. Nie było mu wcale tak ciężko, bo przecież facet nie zapakował mu cegieł na grzbiet. Tobołek ważył ledwo co, więc proszę tu bez gadania tu bzdur. Volano mógłby mu spuścić delikatny łomot, a tego w końcu nikt nie chciał. W tej ekipie był najmniej doświadczony no i powiedzmy sobie szczerze, nie miał się czym pochwalić - jeszcze. Trzymał go do momentu aż kiedy wszyscy ruszyli naprzód, trzymał go w stępie i w środku zastępu. Naomi i Francesca szły swoim tempem, a on się trzymał blisko Caroline i Drew.
-W tamtym roku też był rajd? Mnie chyba ominął. Jak było? - rzekł do ów pary, chcąc zagaić rozmowę i dowiedzieć się czegoś o zeszło rocznym rajdzie. Idąc polną drogą dotarli pod wał, gdzie Marcus przygotował konia do wejścia na niego. Nadał mu sygnał wejścia na górę, chwaląc go za poprawne wejście na górę i poczekanie na resztę ekipy. Dopiero po chwili ruszając ponownie naprzód, szykując się do wejścia w wyższy chód pomału.Caroline Hathaway - 2017-04-14, 14:16 x GRUPA SIÓDMA x
No chyba dobrze że brała udział w rajdzie po raz drugi i drugi raz z Caroline. Była jej podstawowym koniem, którego zabierała prawie wszędzie gdzie mogła. Też tak myślę że powinna się czuć wyróżniona ! Caroline miała jednak nadzieje że w tym roku będą miały nieco więcej szczęścia niż w tamtym, choć nie można powiedzieć że w tamtym roku był zły. To aż się boje pomyśleć co będzie z tymi ptakami Miejmy nadzieje że jednak to przeżyją i dojadą do miejsca docelowego, bo Caro się nie uśmiecha gryzienie piachu. Ona też się cieszyła na widok rudej klaczy, przywitała się z klaczą dość chętnie. Jej grupa była dość ciekawa i miała nadzieje że uda im się bezpiecznie dojechać do celu, więc jak grupa się już cała zebrała to mogli w końcu ruszyć. Odesłała klacz łydką do stępa, kierując polną drogą naprzód. Utrzymywała stałe tempo stępa, trzymając ją w szeregu wraz z innymi końmi. Szła dość blisko Drew i Marcusa, którzy się trzymali razem i ona obok nich.
-Tak to nasz drugi rajd. Ten z tamtego roku był fajny, ale na końcu jakiś taki denny się zrobił. - odparła na słowa Marcusa. Spoglądając kolejno na swojego przyjaciela, uśmiechając się krótko na jego słowa.
-Tak to ta sama, Nearly Perfect. A ty też chyba masz nową podopieczną? - odparła do Drew. Przyglądając się krótko również jego klaczy, która była całkiem urodziwa. Dotarli pod wał, więc lekko popędziła klacz i poprosiła o wejście na górę tego wału. Na górze ją krótko pochwaliła, zwalniając do poprzedniego tempa w stępie i przygotowując do kłusa.Elizabeth White - 2017-04-14, 14:38 x GRUPA CZWARTA x
W kłusie pozwalała na mocniejsze tempo, bo doskonale wiedziała, że Petit jest mniejsza i musi bardziej wyciągać nogi. Z drugiej strony nie chciała by została w tyle, bo w grupie innych koni z pewnością czuła się pewniej. Tak więc anglezowała rytmicznie, utrzymując miękki kontakt z pyskiem gniadej. Nie pozwalała klaczy za bardzo zapędzać się w gonieniu reszty, ale jednocześnie nie blokowała jej, jeżeli nie zaszła taka konieczność. Sama zaś była wyraźnie skupiona na trasie przed sobą, z zaciekawieniem rozglądając się po okolicy, bo szczerze powiedziawszy jeszcze nigdy nie zapuściła się w te rejony.
Podobnie jak Scarlett nie wtrącała się do rozmowy pozostałej czwórki, nie czując takiej wewnętrznej potrzeby. Na integrację przyjdzie czas później, póki co chciała całą sobą czerpać przyjemność z jazdy.
Już z daleka widziała hałasujące stado kaczek, toteż zadbała o odpowiednie przygotowanie do tej atrakcji kopytnej. Co prawda nie sądziła, żeby Petit zrobiła coś głupiego, ale zwróciła jej uwagę na ptactwo zawczasu, co by potem nie było niespodzianki. Nie przestraszyła się więc, gdy chmara ptaków poderwała się z krzykiem do góry i była przygotowana na jakąkolwiek reakcje ze strony swojej podopiecznej, chociaż w duchu miała nadzieję, że ta podejdzie do tego ze spokojną głową.
Gdy zapadła decyzja o galopie, nie miała zbyt wiele do powiedzenia. Skoro Aaren i Luke chcieli się ścigać, to reszta koni i tak poszłaby za nimi. Zostać kompletnie w tyle też nie było dobrze, więc siłą rzeczy posłała kopytną do szybszego chodu, od razu przechodząc w odciążający półsiad. Mogłoby się wydawać, że Coeur ze względu na swoje niewielkie gabaryty zostanie daleko w tyle, ale White doskonale wiedziała jak szybka i zwinna potrafi być. Tak więc starała się jej nie przeszkadzać w ruchu naprzód, oddając jej nieco rękę i aktywizującą łydką zachęcając do rozkręcenia prędkości.Krakatau - 2017-04-14, 14:46 x GRUPA PIERWSZA x
Pomimo tego, że Krak był totalnie zrelaksowany i mogłoby się wydawać, że nawet trochę nieobecny, to wbrew pozorom nadal obserwował co dzieję się dookoła. W kłusie poruszał się tempem dostosowanym do reszty grupy, nie zostając w tyle ani nie starając się wyprzedzać innych koni. Szedł dosłownie jak zaprogramowany, jednym uchem posługując się niczym radarem. Lawirował nim na wszystkie strony, wyłapując wszelakie odgłosy - zarówno te neutralne, jak i te niepokojące. Dawało mu to rozeznanie w sytuacji, przez co był na bieżąco i nic nie było go w stanie zaskoczyć. Tak stało się również w przypadku stada hałasujących kaczek, które wypatrzył już z daleka. Cóż, nie dało się ich przegapić, bo robiły naprawdę sporo hałasu, podrywając się z wody i wtórnie na niej miękko lądując. W związku z tym zdążył przyzwyczaić się do tego widoku i gdy chmara poderwała się tuż obok nich, uniósł jedynie łeb, nastawił uszy na sztorc, ale nie zrobił po za tym nic, co zaniepokoiło by Anais.Volano - 2017-04-14, 14:55 x GRUPA SIÓDMA x
Ogier nie miał nic do gadania, ale nadal puszył się na inne konie i napinał jak struna. Jedyne co było bezpieczne w jego otoczeniu to klacz, a także o dziwo gówniarze w wersji końkiej. No chyba że zamierzały rzucić się na niego, wtedy na pewno im oddał. Dobrym rozwiązaniem było ulokowanie go z przodu, bo istniało mniejsze prawdopodobieństwo wpadki. Z dumą wypiął się na tym przodzie w stylu pawia, by ruszyć po łydce chłopaka do przodu. Szedł dość mocno naprzód, niemalże mając ochotę wyrwać się szybszym tempem do przodu. Czuł się ważny idąc z przodu, co dawało Liamowi nieco większe pole do popisu. Stawiając go na końcu ryzykował wyrwaniem się w przód i chęcią zdominowania koni z przodu za wszelką cenę. Ogier był dość specyficzny i nie brakowało mu temperamentu, dlatego tylko ktoś z jajami był wstanie go ogarnąć. Ogier nie napalał się na klacze jak bezdomny na stek, co nie znaczyło że w ogóle je olewał. Z czasem się na pewno nieco uspokoił, ale nie było to łatwe i szybkie na pewno. Ogierowi spodobał się wypad w teren, bo to był jakaś odskocznia od parkurów i innych. Nie musiał aż tak przesadzać, bo jak na razie niczego jeszcze nie odwalił. Jeszcze co prawda wszystko przed nimi, ale do momentu wału się nic konkretnego nie wydarzyło. Bezpiecznie wspiął się na kawałek wału, gdzie przeszli zaraz do kłusa. Było to lekko zachwiane, jednak ogier dał radę i wspiął się do końca na samą górę. Przejścia w połowie górki nie były zbyt rozsądne, ale co poradzić? Ogier chciał utrzymać jeszcze te tempo po wejściu na górę, ale czy mu się udało?Bloo - 2017-04-14, 15:15 x GRUPA CZWARTA x
Próba ucieczki kłusem miała na celu udowodnić, że folia naprawdę chciała urwać srokaczowi nogę i ten wcale nie wyolbrzymiał. WCALE. Trwało to jednak dość krótko, a Bloo wcale nie miał ochoty oddalać się od grupy i zostać na tym pustkowiu całkiem sam. W końcu inne konie dawały mu namiastkę poczucia bezpieczeństwa, a bez nich zapewne byłoby sto razy gorzej. Tak więc Harley wcale nie musiał szarpać się z ogierem, by sprowadzić go do stępa. Ten z pewnością sam by to po chwili zrobił, zamierzając się jedynie przemieścić na drugą stronę zastępu, bo tamta szczerze mówiąc wydała mu się z jakiegoś powodu bezpieczniejsza. Bez tą krótką chwilę zapomniał nawet o Joy, która w dalszym ciągu nie znalazła się w zaufanym gronie kopytnego. To raczej nie miało się już zmienić, więc obserwował ją za każdym razem, gdy znalazła się w pobliżu, spinając się przy tym nieznacznie.