C.J. Marshall - 2018-07-24, 22:39 Droga była krótka, więc zanim Psithirisma zdążyła ochłonąć, już musiała się zmierzyć z kolejnym wyzwaniem. CJ nie miał pojęcia, czy klacz kiedykolwiek chodziła w karuzeli, a że wprowadzał ją do niej po raz pierwszy, to postanowił zachować wszelkie środki ostrożności. Nigdy się specjalnie nie cackał, po prostu był ostrożny i tak też było tego razu; wprowadził klacz do otwartego, przestrzennego 'boksu', w którym po chwili została zamknięta przez Charliego. Odpięty uwiąz przewiesił sobie przez szyję, po czym - jeśli zaistniała taka konieczność - głosem próbował wyciszyć Rismę, jeśli wyglądała na zaniepokojoną. Chwilowo była sama i miała nie najlepszą widoczność, więc nerwy były jak najbardziej na miejscu. CJ przynajmniej starał się to zrozumieć, choć czasami dalej nie mógł się nadziwić, że te duże zwierzęta mają taki problem z takimi błahostkami...
Włączył karuzelę na stęp. Jeżeli Psithirisma nie znała tego mechanizmu, to jego konstrukcja na pewno szybko pomogła jej zrozumieć jego działanie. Ściana działowa zaczęła wolno sunąć w stronę jej zadu, wymuszając ruch do przodu. Mężczyzna chwilę się temu przyglądał, po czym zawrócił do stajni by przyprowadzić kolejnego konia...Psithirisma - 2018-07-25, 16:28 Psithirisma przystanęła, gdy zrozumiała że stajenny prowadzi ją właśnie do jakiejś strasznej, wielkiej maszyny. CJ oczywiście nie przyszedł z nią tutaj po to żeby ona stała na zewnątrz karuzeli, więc zmusił ją żeby weszła z nim do jednej z przegródek urządzenia. Szybko jednak ją opuścił i Risma została sama, z ograniczoną widocznością. Oczy i chrapy miała szeroko otwarte z przerażenia. Zaczęła krążyć w kółko szukając wyjścia, gdy nagle jedna ze ścian karuzeli zaczęła się do niej przybliżać. Zarżała w panicę i stanęła dęba, niezbyt wysoko, z zamiarem przestraszenia zbliżającej się ściany. Ta jednak się nie przestraszyła, więc Risma ruszyła galopem. Zrobiła trzy długie foule i wpadła nosem na ścianę przed nią. Znowu stanęła. Tylna ściana dalej ją goniła, więc ruszyła nerwowym kłusem, by po dwóch krokach znowu dotrzeć do przedniej ściany. Zrezygnowana zaczęła iść stępem, jak najbliżej przedniej ściany. Nerwowo strzygła uszami i rozglądała się dookoła, szukając wyjścia.
Po zrobieniu w karuzeli jednego pełnego okrążenia zaczęła się powoli uspokajać i tempo jej stępa było teraz równe, a nie nerwowo przerywane. Ze stresu nawet nie zauważyła że zły człowiek który ją tu przyprowadził wrócił do stajni.C.J. Marshall - 2018-07-26, 16:57 Niestety, wbrew oczekiwaniom Heisenberga, krótko po wyjściu ze stajni rozminęli się z drogą prowadzącą na pastwiska i udali się w innym kierunku. Mężczyzna przyprowadził ogiera do karuzeli, którą zatrzymał na wysokości pustego boksu, który w żaden sposób nie sąsiadował z boksem chodzącej już klaczy. Mimo to takie towarzystwo powinno pomóc Rismie poczuć się lepiej... i być może również zaspokoić towarzyszką potrzebę Heisenberga. Lepsze to niż nic, prawda?
Wpuścił ogiera do karuzeli, a po odpięciu uwiązu i zamknięciu boksu, ponownie włączył karuzelę na stęp, odsuwając się od machiny. Nie miał czasu na to, żeby przy niej sterczeć, więc powrócił do swoich obowiązków, w zasadzie jednak cały czas się kręcąc gdzieś w pobliżu, żeby nie zostawiać koni bez jakiegokolwiek nadzoru.Psithirisma - 2018-07-26, 22:32 //W tej karuzeli konie mogą się widzieć, czy nie?
Karuzela niespodziewanie się zatrzymała, a Psithirisma wpadła w ściankę która znajdowała się tuż przed nią. Zauważyła przy okazji że ponownie pojawił się CJ, tym razem z innym koniem. Zarżała cicho do ogiera, na powitanie. Przynajmniej może człowiek zabije ich w tej machinie razem. Obecność Heisenberga w każdym razie dodała jej otuchy, dlatego ruszyła stępem gdy tylko tylna ściana zaczęła ją powoli gonić, bez rzucania się, dębowania czy wierzgania.
Kilka dni temu skończyła jej się ruja, więc nie miała w głowie żadnych 'głupich pomysłów' związanych z ogierem.
Powoli zaczynała się przyzwyczajać do mechanizmu karuzeli i zachowywała się teraz grzecznie. Prawdziwa zabawa zacznie się gdy CJ przełączy maszynę na jakiś szybszy chód.Svea - 2018-07-26, 22:35 // off: tak mogą Mr Heisenberg - 2018-07-27, 11:39 Kiedy zorientował się, że jednak nie kroczą w stronę pastwisk wpierw nerwowo zaczął caplować, by ostatecznie zrezygnowany iść za CJ w miarę kulturalnie. Widząc i słysząc przed sobą chodzącą karuzele postawił na nią uszy, będąc przyzwyczajony do owej maszyny. Zauważając jednak, że ktoś jest w środku zarżał, a jeśli otrzymał odpowiedź znów niegroźnie zaczął caplować obok mężczyzny.
Gdy stanęli przed karuzelą przestępował z nogi na nogę, by dać się następnie wprowadzić do środka. Od razu podbiegł do przedniej ściany i zarżał do klaczy, zatrzymując się i unosząc łeb, by dojrzeć ją w przeciwległym boksie. Daleko, ale towarzysko do niej "zgadywał" nawet wtedy, gdy ruszyli stępem. Prężył się wtedy jak paw, choć nie mogła tego widzieć.Psithirisma - 2018-07-28, 00:23 Zarżali sobie na powitanie, po czym karuzela ruszyła. Risma nie zwracałaby już większej uwagi na Heisenberga, gdyby nie to że ten kontynuował 'konwersację' i co chwila rżał. Risma oczywiście odpowiadała na każde rżenie i, zainteresowana ogierem, zupełnie przestała się przejmować straszną maszyną w której się poruszała. Zatrzymała się na chwilę i uniosła łeb do góry by lepiej poczuć i zapamiętać zapach Holsztyna. Ruszyła dopiero gdy tylna ściana znalazła się niebezpiecznie blisko jej zadu. Szła teraz bardziej z tyłu boksu, co było dla niej nowością gdyż na razie cały czas kroczyła tuż za przednią ścianką. Teraz się to zmieniło, bo miała wrażenie że ogier jest gdzieś za nią, a nie przed nią, i chciała na niego zaczekać. Niestety, nie dało się nic poradzić na to że byli w przeciwległych boksach.
Odwracała głowę do środka, by ujrzeć ogiera, jednak w karuzeli niewiele mogła zobaczyć. Najchętniej, jak to koń, to by chciała go na powitanie pomacać po chrapach czy szyi. Jednak nie było to teraz możliwe, więc po prostu przyjacielsko do niego rżała.
//bardzo Was przepraszam, ale nie będzie mnie przez następny tydzień, myślę że uda mi się napisać maksymalnie jednego posta... Mam nadzieję że jakoś dacie radę i bardzo Was przepraszam, nie uwzględniłam tego gdy się zgłaszałam do tej fabuły...C.J. Marshall - 2018-08-05, 16:21 CJ doskonale słyszał "rozmowę" obu koni, ale nie zwracał na nie uwagi przed upływem czasu, który miały spędzić na spacerowaniu w karuzeli w danym kierunku. Dopiero gdy czas przeznaczony na stęp minął, mężczyzna oderwał się od swoich innych obowiązków i zajrzał do stępujących koni, żeby zmienić kierunek ruchu. Zmiana odbyła się sprawnie, a zarazem na tyle wolno, żeby konie odnalazły się w sytuacji i bezpiecznie zmieniły stronę. Gdy już się tak stało, CJ zwiększył obroty karuzeli na kłus i wrócił do przerwanej pracy.Mr Heisenberg - 2018-08-16, 21:04 Dodatkowo stan rui i klaczy teraz mącił mu w głowie, jako, że szli ciągle po jednym torze. Przez to czasami pogierzył się, ale nie robił tego w boksie w jakiś niebezpieczny sposób. Pewne było jedne, szybko się nie zamknie, stąd C.J. mógł słyszeć jak gada praktycznie cały czas, aktywnie idąc do przodu, a czasami nawet podkłusował. Było ogierowi na rękę kiedy ten zwiększył obroty, mógł się wtedy "nieco" wybiegać, dalej będąc wielce zainteresowanym izabelką, której jednak na oku mieć nie mógł. Jakiekolwiek zmiany kierunku również nie sprawiały mu problemów, jako, że do owej maszyny był już przyzwyczajony, mając ją praktycznie na co dzień.Psithirisma - 2018-08-16, 21:18 Jeszcze przez chwilę Risma odpowiadała na rżenie Heisenberga, podekscytowana obecnością ogiera podczas jej rui. W pewnej chwili karuzela zwolniła, aż do zatrzymania się, jednak nie przeszkodziło to koniom w rozmowie. Problemy dla Rismy zaczęły się gdy ścianka która cały czas się od niej odsuwała zaczęła się niespodziewanie do niej przybliżać. Przerażona nową sytuacją cofnęła się o kilka kroków, po czym wybiła z zadu mocno wierzgając. Nie trafiła tylnej (teraz już przedniej) ścianki boksu, bo ta zdążyła się już troszkę oddalić. Przestraszona klacz kompletnie przestała zwracać uwagę na zaczepki Heisenberga, w końcu jej własne bezpieczeństwo było dla niej ważniejsze od takich amorów. Obróciła się błyskawicznie o 180 stopni i nagle, zupełnie niespodziewanie, zauważyła że sytuacja wróciła do normy: jedna ściana ją goniła, druga zaś uciekała. Wszystko działało tak jak najpierw, tylko że w odwrotnym kierunku. Risma znowu zaczęła spokojnie iść do przodu i znowu nastawiła uszy w kierunku ogiera. Gdy karuzela przyspieszyła, izabelowata w ogóle się tym nie przejęła, ponownie pochłonięta rozmową z Heisenbergiem. Wydłużyła trochę krok w stępie, po czym zaraz przeszła płynnie do kłusa, trzymając się blisko przedniej ścianki i rżąc głośno do gniadego. Niezbyt lubiła kłusować, chętnie pobiegła by szybciej.Mr Heisenberg - 2018-08-16, 21:23 Postawił uszy kiedy klacz zamilkła, a on zauważył tylko z nad ścianki, że coś tak się dzieje, w końcu ściany boczne nie były do sufitu. Nie słysząc odpowiedzi nerwowo szukał z nią kontaktu "słownego", który uzyskał po zmianie kierunku. Pierwszy raz w karuzeli też był dla niego dość nerwowy, jednak poruszanie się w zamkniętej przestrzeni dla konia jest niczym przyjemnym.
Z minuty na minutę skarogniady wyciszał się, by ostatecznie jedynie czasami melodyjnie do klaczy zarżeć. Teraz energicznie kłusując skupił się na tym by nie zgubić równowagi, czasami sam siebie rozluźniał górną linię opuszczając łeb na "tropiącego psa". Nie można mu również było odmówić wdzięku, gdyż w trakcie ekspresyjnego, naturalnego dla niego ruchu łapał za oko nie tylko na czworoboku, ba, znacznie lepiej czuł się bez jeźdźca na grzbiecie.C.J. Marshall - 2018-08-16, 22:29 Jeżeli spytać CJ'a o zdanie, to również wolał patrzeć na konie biegające luzem, niż drepczące w kółko po karuzeli... Jednak to nie do niego należał wybór, musiał się podporządkować odgórnym rozkazom i je realizować.
Tym razem "znikł" na dłuższy czas, dając się koniom wybiegać. Prawdopodobnie ulżyło im tylko po części, ale na to już nic nie mógł poradzić. Gdy wreszcie wrócił do koni, za jego sprawą karuzela ponownie zwolniła, a wkrótce znowu zmieniła kierunek ruchu, żeby po paru sekundach przyspieszyć do kłusa. Mężczyzna odruchowo ponaglił konie cmoknięciem, pomagając im w zmianie kierunku, po czym znowu zostawił je same sobie.Psithirisma - 2018-08-17, 22:56 Konwersacja powoli dobiegła końca, jednak ruja nie pozwalała Rismie pozostawać obojętną na obecność ogiera. Co prawda nie lubiła pierwsza zaczynać rozmowy, więc nie rżała w niebogłosy, ale wciąż trzymała uniesioną wysoko głowę i strzygła co chwilę uszami. Nie zwracała w ogóle uwagi na obecność (lub nieobecność) CJ'a, wręcz zapomniała że to przez niego była teraz uwięziona w karuzeli i musiała posłusznie kłusować, podczas gdy miałaby ochotę rzucić się do przodu dzikim galopem. Trzymała nos tuż przy przedniej ściance i wyginała się co chwilę w przesadzony łuk, tak jakby miała nadzieję że to ponagli karuzelę do szybszego ruchu. Stało się wręcz przeciwnie: machina zwolniła, co sprawiło że Psithirisma 'wpadła' w przednią ściankę. Przeszła do stępa, który zdecydowanie podobał jej się bardziej od kłusa i opuściła łeb, rozluźniając wszystkie mięśnie. Nie zdążyła jednak się zrelaksować, bo karuzela się zatrzymała. Klacz stanęła cierpliwie, jednak nastąpiła ta sama katastrofa co najpierw: przednia ścianka przestała uciekać, a zamiast tego zaczęła gonić! Psithirisma zarżała żeby przestraszyć ściankę, jednak ta nie zareagowała, wręcz przeciwnie, dalej sunęła w jej stronę. Na nic się zdało cmokanie stajennego: gdy była przestraszona, Risma nie zwracała na takie sygnały uwagi. Zrobiła szybki zwrot na zadzie i ruszyła z miejsca dzikim galopem, porządnie przy tym wierzgając. Wbiła przednie kopyta w ziemię gdy uciekająca ścianka znalazła się tuż przed nią, zatrzymując się w poślizgu. (/żeby mi tylko angielki nikt nie wziął do westernu :-P)
Szybko wszystko wróciło do normy, a Psithirisma ruszyła kłusem. Znowu biegła tuż przy przedniej ściance i wyginała się co chwilę na bok. Szybciej, szybciej! Zabawnie musiałaby wyglądać gdyby ją ktoś porównał z Heisenbergiem: głowa zadarta do góry, tempo kłusa nierówne, szyja dziwnie wygięta na bok, podczas gdy jej kompan szedł równym, pewnym krokiem, z wyjątkową gracją i elegancją.C.J. Marshall - 2018-08-23, 20:12 /Userka Heisenberga napisała w nieobecnościach, więc nie będziemy czekać, tylko już skończę tę fabułę.
Widząc, jak klacz miota się w karuzeli, pokręcił tylko głową. Nie przejął się, bo za chwilę sytuacja się uspokoiła i chociaż Psithirisma wciąż była bardziej nerwowa, to interwencja CJ'a była zbędna.
Wrócił do koni dopiero po kilkunastu minutach, po których zmniejszył obroty karuzeli do stępa, dając kopytnym jeszcze dziesięć minut na spokojne rozstępowanie się. Po upływie tego czasu odprowadził oba konie do stajni - pierw zabrał Psithirismę, a w drugiej kolejności Heisenberga, na ich miejsce przyprowadzając inne konie. W tak dużym ośrodku jak Orchard, karuzela była w częstym użyciu - nie mogło być inaczej, jeżeli konie miały pozostać w formie.
/ztPsithirisma - 2018-08-24, 12:27 Risma kłusowała przez kilkanaście minut, nerwowo machając głową i ciągle zmieniając tempo. Była koniem pełnej krwi angielskiej, kochała prędkość, najchętniej to by się teraz rzuciła w nieznane dzikim cwałem. Ale nie mogła. Po jakimś czasie karuzela zwolniła, więc klacz przeszła od razu do stępa i trochę się uspokoiła. Przez chwilę szła sobie powolutku do przodu, opuszczając swobodnie głowę i wyginając plecy w lekki łuk. Po kilku minutach CJ zatrzymał karuzelę i otworzył drzwiczki boksu Rismy. Niepowtarzalna, idealna okazja do ucieczki! Nareszcie mogłaby być wolna... Jednak spojrzała na stojącego na drodze do wolności mężczyznę i szybko odechciało jej się uciekania. Spróbowała natomiast uciec przed nim: zrobiła kilka kroków w bok gdy chciał do niej podejść, jednak od początku była na przegranej pozycji i stajenny w mgnieniu oka przypiął uwiąz do kantaru izabelowatej. Podażyła za nim nieufnie, z rozszerzonymi nozdrzami, nerwowo rozglądając się dookoła. Uspokoiła się dopiero gdy znalazła się już w stajni, w swoim boksie, sama, bez CJ'a.