To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Korytarz skokowy

Devocatis - 2013-06-16, 23:36

Dźwignęła się w górę otrzepując z piasku. Nonono, Jessie dostanie hipermegawielki rachunek za wynoszenie kwarcu z korytarza. Pochodziła chwilę grzecznie za zawodniczką, uważając na cenne łabajki. Puk puk, mózgu nie ma wakacje every day, bóg dał talent mózgu poskąpił :<
Tuż przed, zagalopowała nieco delikatniej wchodząc w kombinację na ziemi, oszczędniej się z nią obchodząc, acz bez przesady! Musi być jakiekolwiek hopsa, hopsa inaczej wjazd na ambicję ..

Jessie - 2013-06-17, 10:01

- Dooobrze - pochwaliła ją, gdy tym razem pokonała drągi bez kraksy. Podeszła do drągów by trochę zmienić całość, ustawiła z nich niewielkie krzyżaczki, każdy w odległości dwóch foule od siebie. Chciała mieć pewność, że młoda się nie wrypie w konstrukcję przy pierwszym podejściu. Puściła ją w tak ustawiony korytarz.
Devocatis - 2013-06-17, 22:01

Zatrzymała się w rogu, oddychając przez szerzej rozwarte chrapki. Zmachała się, biedna, gniada kobyłka :<
Strzygła bystro uszyma, czasem spoglądając w stronę Jessie, dopóki nie skończyła ustawiać kombinacji przeszkódek.
Zagalopowała z miejsca, dość skoncentrowanie wbiegając w korytarz, przed pierwszym krzyżakiem odbijając się instynktownie. Dzięki bogu, że odziedziczyła prócz trzeba i jedynym ubytkiem jest mózg !
Na każdym skoku, tak jak młody, niedoświadczony koń, skakała bardzo wysoko. Tak jak i również bardzo klasowy koń składała się podręcznikowo, świetnie baskilując, dociągając i składając przody oraz otwierając się zadem do nieba, niemal dosłownie ! <3 Była super, prawda boli zazdrośników hehe

Jessie - 2013-06-17, 23:35

Podczas gdy młoda dzielnie wojowała na przeszkodach, Jessie stała z boku i przyglądała się jej wyczynom. Rzeczywiście, potencjał miała ogromny; jeszcze mnóstwo, mnóstwo pracy, a naprawdę będzie się czym pochwalić.
Po pokonaniu korytarza, raz jeszcze puściła ją w tę samą sekwencję, po czym wprowadziła ostatnią zmianę - krzyżak, stacjonata, krzyżak, stacjonata i finito. Każda z przeszkód odrobinę podwyższona. No i oczywiście wpuściła ją w to.. jak ja kocham swoje bezwenie na lonżach i korytarzach *,x

Devocatis - 2013-06-18, 09:58

Znów stanęła w kącie, zachowując się podobnie jak uprzednio, nieco szybciej i niespokojniej oddychając. Męczy się nam laleczka :(
Zagalopowała z miejsca, kiedy korytarz był gotowy. Wbiegając, zatrzymała się gwałtownie, w moment obracając się na zadach z podbiciem zadu. Na pewno po drugiej stronie chciało ją coś pożreć !

Jessie - 2013-06-18, 10:44

Dlatego też zaraz skończymy. Widząc, że młoda w ostatniej chwili zrezygnowała ze skoku, ściągnęła brwi, prędko ją jednak uspokajając głosem.
- Hooooola - odezwała się łagodnie, przeciągle. Nie chciała jej zmuszać, w końcu miała sobie to pozytywnie kojarzyć, dlatego nic na siłę. Podeszła do klaczy i jeżeli dała się złapać, to Jessie pogłaskała ją po szyi, cały czas do niej po cichu przemawiając, aż ochłonęła.

Devocatis - 2013-06-18, 19:41

Wywinęła jeszcze raz zadem w górę, tak wysoko, że prawie pod sam sufit. Dogalopowała do zawodniczki, parę metrów przed zwalniając, stając przy niej. Zaraz po złapaniu, bystro za nią krocząc.
Jessie - 2013-06-18, 19:53

Rozstępowała klacz w ręku, tak długo aż młoda uspokoiła swój oddech i tętno, a także trochę przeschnęła, bo zapewne spociła się tu i ówdzie. Kiedy indziej zrobią kolejną przymiarkę do skoków, bo to na pewno nie koniec. Wyprowadziła ją do stajni /zt
Harley Davidson - 2013-06-26, 21:43

Harley wprowadził tu Biegacza na lonży. Rozejrzał się po korytarzu... Zaczną od kilku drągów - ot, tak na rozgrzewkę. Potem może cavaletti... Na koniec jakaś przeszkoda, na razie nie wysoka, bo ogier może nie mieć doświadczenia w skokach. Więc Harley wziął się do roboty. Lonżę przywiązał gdzieś, tak, że ogier mógł chodzić przy ścianie, tak na 10, 15 metrów w dal. Zaczął ustawiać drągi - najpierw zwykłe, w prostej linii, trochę miejsca, obok, równolegle cavaletti... I tyle z tego. W końcu obok samego korytarza było trochę miejsca, na takie właśnie rozgrzewające ćwiczonka.
Anonymous - 2013-06-26, 21:47

Obserwował każdy ruch mężczyzny. Gdy go przywiązał na tamtą chwilę nie zwracał na to uwagi. Chciał za nim podążyć. Gdy lonża się skończyła przestraszył się. Podsunął zadnie nogi pod siebie, zadzierając głowę. Parsknął niespokojnie. To coś go trzyma ! Niech puści :C
Harley Davidson - 2013-06-26, 21:53

Harley puścił by ogiera luźno, gdyby znał go dość dobrze i wiedział, że może tego dnia jeszcze pobiegać... Ale nie miał ochoty na kolejny w-f. Skończył ustawiać co trzeba i wrócił do kasztana. Odwiązał lonżę, zwinął ją dość mocno, tak, że w ręce pozostał mu jej tak z metr? Podsunął dłoń blisko końskiego pyska, trzymając ją na lince. Zacmokał, zachęcając Biegacza do ruchu. Na początek w planie był stęp - między linią drągów a cavaletti, trochę na boku, gdzie tylko jest wolne miejsce. Z tym, że w tym stępie Harley starał się go trochę poskręcać, powyginać. Był już w końcu trochę rozgrzany po pobycie na padoku.
Anonymous - 2013-06-26, 21:59

No ba, że był rozgrzany. Ścigał się przecież z kasztanem, jak mógłby nie być rozgrzany ? Uważnie obserwował to, co mężczyzna ustawił, dziwnie na niego patrząc, gdy prosił go o wygięcie. Nie znał tego, było mu to obce. Od drągów starał się trzymać z daleka. Co to w ogóle za pomiot szatana jest ?
Harley Davidson - 2013-06-26, 22:06

Nie poszło to rozciąganko kasztanowi najgorzej... Ogółem to z ziemi trudniej wygimnastykować konia, łatwiej robi się to z siodła. Ale z Biegaczem nie miał na razie szans na trening pod siodłem. Wydłużył trochę lonżę, świadom, że ogier mimo wszystko będzie chciał zapoznać się z nowymi rzeczami... W końcu nie znał lonży, to drągów też może nie kojarzyć. Cavaletti tym bardziej. Harley kucnął przy wcześniej wymienionych przedmiotach, zachęcił kasztana, żeby podszedł.
-To są drągi. Nic Ci nie zrobią.
Teraz ręką wskazał cavaletti.
-To magiczne drągi. Też nic Ci nie zrobią.

Anonymous - 2013-06-26, 22:15

Podszedł bliżej drągów i zapoznał się z ich zapachem. Jak go jeszcze nie zjadły to i teraz nie zjedzą. Chyba. Jezu, co to ? Szczyt zła. LATAJĄCE DRĄGI. Aż większe oczy zrobił. Koński Boże, nie mówcie, że on przez to będzie przechodził ? Albo raczej przeskakiwał. Czy co innego.
Harley Davidson - 2013-06-26, 22:24

-To challenge started.
Podniósł się z ziemi, złapał lonżę jak poprzednio i zaczynamy. Najpierw cofnął się ładnie z ogierem, naprostował trochę drogę, żeby szli na drągi idealnie po prostej, na środku. Sam musiał pracować nogami, jak przez nie przełaził, żeby się nie wywalić przypadkiem. Musiał iść przez nie, żeby Biegacz przypadkiem nie skapitulował na starcie! Więc szedł, wybijając kolana wysoko i bojąc się co będzie dalej, przy cavaletti... Po przejściu drągów w stępie ominęli cavaletti i znów znaleźli się w wolnym nieco miejscu. Tu Harley zachęcił ogiera do kłusa i rozciąganie się powtórzyło.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group