To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Jezioro Bewl Water

Brian - 2016-05-08, 21:56

Przywitał się i przedstawił reszcie grupy, następnie skupił na Sensationet, której najwyraźniej nie odpowiadało, że inna klacz jedzie na czele ich grupy. Z szerokim uśmiechem przysłuchiwał się rozmowom i przyglądał krajobrazowi. Nie zdążył się jeszcze dobrze zapoznać z okolicami Eastbourne, chociaż mieszkał tu od jakiegoś czasu. Od czasu do czasu dodawał półparady, chcąc dodatkowo skupić Sensationet. Kiedy przód jego grupy przeszedł do kłusa on też nie mógł być gorszy - wypchnął klacz do kłusa, pilnując jednak by przykładem niektórych koni nie rozszalała się za bardzo. Chociaż chyba był w stanie zrozumieć konie znudzone "byle kłusem". Zbliżyli się do mostu i strumienia. Zamiast pchać się na wąski most, postanowił pokonać niezbyt głęboki strumień na przełaj. Pogłaskał zangersheide by wynagrodzić jej jak dotąd solidną pracę i dobre zachowanie i zapewnić, że nie ma powodu do obaw. Skrócił jej nieco wodze i poprowadził w stronę strumienia, w razie potrzeby zwalniając ją do stępa.
Anna Ross - 2016-05-08, 21:57

Grupa 2


Uśmiechnęła się, w kierunku kobiety, tak dobrze, że były w jednej grupie, oj bardzo dobrze.
-To dobrze, w końcu i tak miałyśmy jechać w teren to masz. - w końcu umówiły się na niego, będąc na kawie, jakiś czas temu. Jechały dość spokojnie, pewnie z początkiem po prostu się rozstępowując, dopiero po chwili, po uzgodnieniu tego z Amelię, wypchnęła rudą do kłusa. Kiedy jechały zarówno w tym jak i w poprzednim chodzie, pilnowała ją, by poruszała się we właściwym, w razie co ściągając ją na ziemię, ostro. W tym chodzie, przejechały ponownie spory kawałek, dojeżdżając do mostu z rzeczką. Nie wiedziała, jak klacz się zachowa, więc zwolniła ją do stępa i zdecydowała się, w nim przejść przez most. Lub w ostateczności, przeprowadziła rudą przez niego w ręce, ponownie ją dosiadając po drugiej stronie i wracając do kłusa. Na widok biegnących wyścigowców, kobiecie mocniej zabiło serce, a może? W sumie raz kozie śmierć, wypchnęła (albo już była) z rudą w galopie, pozwalając jej, na utrzymywanie tego tempa dłuższą chwilę. Pod warunkiem też, że nie zagrażało to ich życiu ani zdrowiu, oraz innych uczestników :lol2: Po dłuższej chwili galopu, ponownie zwolniła rudą do kłusa.

Friskey Whiskey - 2016-05-08, 21:58

Grupa 7

Konkurencja w postaci Gerarda nie robiła na nim wrażenia, pomarańcze były jego i kopiec kropka. I dopóki jego czarne wielkie ślepska nie widziały jak czterdziestolatek się do nich dobierał to nie miał nic przeciwko ich znajomości.
Cóż matka natura rządzi się swoimi prawami, a więc krwiożercze ptaszki, a także dziki wyścig za grupką koni, to również jej sprawka. :lol2: On jest niewinny !
Pomimo pomocy wstrzymujących mocno naparł na wędzidło próbując dogonić małą rudą kulkę, która umykała mu w zastraszającym tempie, a także rudą klacz, która śmignęła mu przed nosem właśnie teraz. Skoro kobiety uciekały to czemu miał stać i się bezczynnie temu przyglądać.
„Drogie Panie ! Nadchodzę !”
Dopiero po mozolnych próbach zatrzymania go, masywne i pobudzone cielsko zatrzymało się do kłusa, a następnie do stępa, dysząc głośno i ciężko. Przysiadając na zadzie, fuknął wściekle i tęsknym rżeniem odprowadził ścigające się konie, wzrok przenosząc na te, które zostawili za sobą w tyle.
Stojąc jak słup soli czekał na reprymendę ze strony Vivianne, której cierpliwość po raz kolejny wystawił na próbę. Niemniej jednak dał się zatrzymać, respektując i biorąc pod uwagę zdanie swojej amazonki. Choć myślami i wzorkiem był tam gdzie reszta wyścigu.

Strawberry Wine - 2016-05-08, 22:01

1
Słysząc za sobą tętent kopyt przyspieszyła jeszcze bardziej, dosłownie zadowolona z takiego obrotu sprawy. Pobudzająca łydka Jessie zadziałała więc prawidłowo, kiedy Strawberry zarzuciła ogon na zad i z całym swoim entuzjazmem wyciągnęła się jak struna, niemal płynąc przed siebie. Całe ciało kobyły zupełnie nagle opanowało gorąco, a zew natury zdawał się być głośniejszy niż kiedykolwiek. Nie pozwalając innym koniom się wyprzedzać, wyznaczała trasę męcząc się dopiero po długich paruset metrach, choć poza zwolnieniem galopu, nadal nie zamierzała przejść do kłusa. Wówczas radośnie zaczęła brykać, skacząc jak piłeczka i znów przyspieszając. Oczywiście już teraz inne konie z tyłu prowokowały ją do takich czynów, bo jak to mówią „złap mnie jeśli potrafisz!” <3

Nadya - 2016-05-08, 22:10

Do tej pory rajd w wykonaniu jej i Zetki przedstawiał się spokojnie. Tak spokojnie, że nawet Nadya poczuła powiew nudy. Zwłaszcza, że siwy zaczął poruszać się tempem ślimaczym i Bravo została kawałek za grupą. Nie ma tak - zdecydowała i próbowała zachęcić ogiera do żywszego tempa, w końcu sygnalizując mu przejście w kłus, wchodząc na większy kontakt z jego pyskiem.
Kiedy jednak dotarli do strumienia zaczęły się prawdziwe problemy. Brunetka chciała skierować dwulatka na mostek, ale ten w ogóle się zatrzymał i ani w tą, ani w tą. Odkrył bramkę numer trzy i ruszył wzdłuż rzeczki. Kobieta miała ochotę wybuchnąć śmiechem. Zdecydowanie zatrzymała Zetterholma, naprowadziła go na woltę, starając się utrzymać go w kłusie i nakierowała w stronę mostu.
Dajesz Zetka, dasz radę, Nadya w ciebie wierzy! Zwłaszcza, że przed chwilą minęła ich para anglików z innej grupy, w pełnym galopie, który udzielił się :-/ też chyba innym koniom. Rosjanka też by sobie pogalopowała, chciała sprawdzić umiejętności folbluta.

Leon - 2016-05-08, 22:10

Gr 3.


-Serio? Widzisz, bym galopował tu w zastępie, na złamanie karku? - odparł dość ironicznie. On siedział pewnie na WM, bez ponoszenia, to jego kasztan poniósł i robił co chciał, 0 kontroli. Odległość między zastępami, nie była zbyt wielka, mógł w kogoś się wpierdolić i zrobić kraksę, serio to robienie z igły widły? Nie sądzę, trzymał siwka z daleka od rudego i jego szanownego, jakże "ogarniętego" dżokeja. On przynajmniej wiedział kogo dosiada, a nie znał konia 5 minut. Nie wiedząc na co go stać, jaki jest, to szczyt nie odpowiedzialności, głupoty, a żeby nie nazywać tego dosadniej. Na widok Drew i jego poczynań z Soulem, przewrócił tylko oczami.
-Idioci. - mruknął. Na szczęście wyprzedzili ich, gdzieś pewnie będąc obecnie na początku wszystkich zastępów. To został sam z Sarą, miodzio. Na szczęście WM, okazał się być nie przystępnym koniem do zaczepek, uf. Jednak nie zamierzał, go wiecznie ograniczać do kłusa i stępa, zaraz zaraz. Wszystko po kolei, bo się pogubimy, choć userka i tak się czuje już zagubiona. To kłusował czy galopował? Bo bieg ile sił w nogach, to chyba galop, na którego nie miał pozwolenia - jeszcze. Dopiero facet miał mu to narzucić, a nie na opak. Ostatecznie wykonał to z poprzedniego posta, o ile uznał, że koń się zapędził. Na szczęście mostek, sprowadził go szybciej na ziemię, niż facet. Po jego przejechaniu, dostał w końcu to co chciał, chłopak wypchnął go, do galopu.

Anonymous - 2016-05-08, 22:11

Courtney, jak pewnie wielu innych jeźdźców, zapisała się na dzisiejszy rajd. Miała pewien problem z wyborem konia, bo znała ich tutaj naprawdę niewiele, ale ostatecznie zasięgnęła porady stajennych. Padło na Promise, którą w miarę sprawnie (i szybko, bo trochę się spóźniły) wyczyściła oraz osiodłała. Zabrała ze sobą najważniejsze rzeczy, toteż siwa nie miała zbyt wiele do niesienia. Kilka minut po wyznaczonej godzinie dotarły na miejsce zbiórki. Dziewczyna dosiadła klaczy, by zaraz energicznym stępem ruszyć na samym końcu zastępu. Oddała jej wystarczającą ilość wodzy, by mogła swobodnie wyciągnąć łeb. Pilnowała jednak dosiadem, by podopieczna czegoś przypadkiem nie odstawiła. Wolała dojechać na miejsce cała i zdrowa. Ewentualnie prawie cała albo prawie zdrowa.
Delfinek - 2016-05-08, 22:12

Grupa 4

Z jej ust wydobyła się salwa przekleństw, lecz na tyle cicho by nikt jej nie usłyszał. Objęła ogiera udami, ściągnęła wodze i skręciła ogierem w bok, tak mocno, że raczej musiał ustąpić. A to musiało spowodować choćby minimalne zwolnienie. Westchnęła niezbyt się przejmując tym, że będzie go musiała zatrzymać, a raczej tym, że coś się stanie dla innych jeźdźców. Odchyliła się do tyłu i przywarła ciałem do siodła następnie mocno pociągając za wodze. Pokiwała siodłem na boki, na zmianę obciążając to jedną, to drugą stronę co zwykle powoduje trudności z utrzymaniem równowagi. Bała się w sumie, że juniorki z jej grupy, i inni jeźdźcy początkujący również mogą mieć trudności, więc ze złością szarpnęła znów wodzą w lewo i warknęła na tyle głośno by ogier usłyszał.
-Spokój.zacisnęła szczękę i wciągnęła głęboko powietrze. Ojj, coś mi się zdaje, że nie będą parą z przejściami. Skoro już na początku związku zarówno Delph jak i Scho mają problemy z dogadaniem się, to co dopiero na treningach wyścigów! Trafił swój na swego :lol2:

Anais - 2016-05-08, 22:13

    Grupa 1


-Bardziej wystrojony od niektórych nie będzie.- mruknęła z lekką ironią, ale w jej tonie nie brak było rozbawienia, które od pewnego czasu trzymało się jej kurczowo i ani myślało puścić. Jej humor zaczął się poprawiać było to widać na pierwszy rzut oka, oby tylko tak zostało, bo pochmurna Anais to doprawdy zły kompan nawet do milczenia. W kwestii rozsądku to, no cóż... Francuzka była najstarszą członkinią tej grupy i być może brało się to stąd? Albo to powód jej charakteru, który raczej nie przemawiał o tym, że dziewczyna jest bardzo zabawowa. W gronie przyjaciół owszem, albo takżew granicach rozsądku, dlatego widząc, że Hayley zaczyna się denerwować, po prostu odpuściła dogryzanie jej.
-Wychodzi na to, że tylko biedna Anais nie ma takich znajomości.- zaśmiała się, kiedy dziewczyny kontynuowały rozmowę niejakim Tonym. Gdzieś tam głęboko w środku rzeczywiście żałowała, że nie może pochwalić się newsami z życia swoich dziwnych znajomych, ale z drugiej strony zdecydowanie bardziej przepadała za spokojem, którego nie mogłaby zaznać, mając takie znajomości. Westchnęła cicho i nadal szeroko się uśmiechając, spojrzała pod ukosem na swojego podopiecznego, który najwidoczniej nie był zbyt zadowolony z obranego układu. Zdążyła poznać, kiedy bardziej się spina, więc mając taką możliwość, trzymała się możliwie daleko, zapewniając gniademu pełen komfort. Jeśli rzeczywiście bardzo się stresował i denerwował to palcami jednej dłoni zaczęła subtelnie masować jego szyję oraz łopatkę, chcąc go odrobinę uspokoić. Dawała mu stosunkowo dużo swobody, będąc zadowoloną z jego posłusznego zachowania, lecz nadal utrzymywała z nim elastyczny kontakt, by w razie potrzeby szybko zareagować.
Wyprostowała sylwetkę i marszcząc lekko nos, poprawiła kask, za którym z całego serca nie przepadała. Chwilę później spojrzała na Miię i uśmiechnęła się nieco pobłażliwie. -Ale wy macie wybujałą wyobraźnię.- stwierdziła nieco drżącym od rozbawienia głosem i pokręciła niemrawo głową. Mimo wszystko temat ją zainteresował, więc gdy Mia zadała pytanie, Francuzka również mimowolnie przeniosła wzrok na Jess.
-Nie histeryzuj, Mia, przynajmniej zaliczysz kąpiel.- zaśmiała się krótko, zaraz samemu zastanawiając się jaką drogę powinna obrać. Zmarszczyła delikatnie brwi i przyjrzała się obydwu opcjom, ostatecznie prowadzą Brysia przez wodę, co było chyba bezpieczniejszym wariantem. W razie potrzeby zastosowała nieco mocniejsze pomoce, zachęcając podopiecznego do przejścia przez strumyk. Kiedy już z niego wyszli, dziewczyna nagrodziła kopytnego dobrym słowem i poklepaniem po łopatce.
-Hayley, nie tłumacz się. Tylko winny się tłumaczy.- uspokoiła blondynkę, posyłając jej pokrzepiający uśmiech.
Drgnęła lekko, kiedy tuż obok, w zawrotnym tempie, przemieściły się inne konie. -Ja pierdolę...- szepnęła, bowiem zaciśnięte gardło nie pozwoliło jej na więcej. Odwróciła się w stronę Aidena, piorunując go swoim przenikliwym wzrokiem. -Chyba zwariowałeś.- odparła krótko, zaraz patrząc jak jego turbo kucyk galopuje za innymi. Z przerażeniem obserwowała ten powstały chaos i swoich przyjaciół, którzy wyraźnie się w niego zamieszali, dopiero po chwili przypominając sobie o tym, że sama siedzi na końskim grzbiecie. Prawdopodobnie zareagowała zbyt późno, by szybko zatrzymać ogiera, więc i on zapewne pogalopował. Jeśli tak się stało, dziewczyna nie próbowała szarpać za jego pysk w celu zatrzymania, w zamian za to, zadziałała głównie dosiadem i jeśli udało jej się spowolnić Brysia chociaż odrobinę, to kolejno wykonali dość ciasną woltę. Jeśli to nie pomogło, to szmuglowała gniadego tymi samymi pomocami aż do skutku, który osiągnąwszy, zatrzymała podopiecznego na uboczu. Tylko wypatrując za pozostałymi.

Capri - 2016-05-08, 22:14

1
Nie położyła się zgodnie z „prośbą” amazonki, spokojnie przechodząc przez wodę i bez entuzjazmu ruszając dalej. Zupełnie nagle jednak Strawberry zerwała się do galopu, na co Capri, by nie odstawać zanadto od reszty, ruszyła za nią ze spokojem. Niosła miękko i luźno, zupełnie nie spinając się do cwału. W zasięgu wzroku trzymała kucyki niespiesznie galopując nóżka za nóżką. Mia mogła mieć również pewność, że w każdej chwili może zatrzymać Czekoladową do stępa, wszak klacz pozostawała na kontakcie, nie przyspieszając niepotrzebnie galopu, dopóki nie dostała takiego sygnału. Skrywała w sobie wszak duży potencjał i potrafiła zrobić wyraźne dodanie, ale teraz... nie kazano, więc nie widziała też żadnego powodu ku takim decyzjom. Nie lubiła się przemęczać.

Zetterholm - 2016-05-08, 22:19

No dobrze Nadyo, skoro nalegasz 8-) Zetka usłuchał wyraźnej komendy do zrobienia wolty i faktycznie zwolnił praktycznie w miejscu i zawrócił wolniejszym tempem. Zarzucił ze dwa razy łbem, a następnie zwrócił się w kierunku mostu, ale musiał jeszcze zastanowić się chwilę zanim zdecydował się zrobić krok do przodu. Kiedy się już zdecydował, to ruszył lekkim kłusem,a skoro Rosjanka miała marzenie aby galopować, to nie musiała długo czekać, bo Zetka szybko wyczaił zewsząd szalejące konie, które znacznie rozpraszały wszystko i wszystkich i ruszył do przodu wolniejszym galopem zaraz za kierującymi wszystko kucami. No co za małe mendy no.
Caroline Hathaway - 2016-05-08, 22:22

2


To przerobi ją na kabanosy :lol2: Co za problem? Albo utopienie w rzeczce, wydaje się kuszące. Miała patrzeć się przed siebie i koncentrować, na trasie, na kobiecie i na niczym więcej. Caro również przestała się interesować, przesadnie widokiem Bastiana i Chaosa. Nie długo na ich trasie stanął mostek, kobieta zdecydowała się, przeprowadzić ją po moście. Było chyba tak bezpieczniej, kiedy go przejechali, wypchnęła ją do energiczniejszego kłusa, zdecydowanie goniąc konie na przodzie.

Sensationet - 2016-05-08, 22:29

5


Klacz łypała na wszystkim spojrzeniem, nie była zbyt zadowolona z takiego obrotu sprawy, ale co poradzić? Nadal była lekko naburmuszona, faktem, że zastęp prowadziła druga klacz, od czasu do czasu szastając ogonem o swój bok, w geście nie zadowolenia. Była skupiona, aż za nadto na wszystkim i wszystkich, choć ładnie szła. Kiedy zakłusowali, klacz nieco zbyt energicznie, w niego weszła, ale szybko pewnie to zostało skorygowanie. Kiedy dojechali do mostu, klacz obrzuciła to wszystko spojrzeniem, mieląc mocniej wędzidło. O nie ! Klacz nawet nie myślała o wejściu do wody, zapierała się przed tym, a nawet posunęła się, do cofania. Chyba jednak rozsądniej będzie, przez most, chyba, że facet sam się chce wykąpać.

Mistrz Gry - 2016-05-08, 22:31



Winning Mood w wyniku zaistniałej sytuacji poniósł, ruszając za końmi pomiędzy drzewami. Niestety dla Leona nie zakończyło się to dobrze, ponieważ został na gałęzi tylko patrząc jak jego wierzchowiec galopuje dalej.

Amelie - 2016-05-08, 22:35

- Rzeczywiście. - przyznała, przypominając sobie o ich planach. Z resztą od dawna myślała o terenie, ale zawsze coś jej wypadało. Jak dotąd bujała soę tylko na wrzosowisku z Psem, co sńczyło się polowaniem na kaczkę.
Była skoncentrowana na Carthago, który zachowywał się wzorowo, ale też na jadącej obok przyjaciółce i urokliwym otoczeniu. Po konsultacji z Anną chętnie poprosiła siwka o kłus i zaraz zaczęła anglezpwać, w znanym już sobie rytmie. Ogier powinien się już porządnie rozgrzać i też pewnie chętnie by zwiększył tempo. Utrzymując tempo zbliżyły się do mostu. Amelie jak kilka innych osób wybrała drogę wpław. Znała już dobrze holendra i miała nadzieję, że nie zeświruje po wejściu do wody, co zaobserwowała u innych koni z pozostałych grup. Na wszelki wypadek zwolniła go do stępa, dodała półparady, wybrała wolny kawałek strumienia, w miejscu, w którym nikt inny go nie przekraczał. Jeżeli siedmiolatek miał problemy z prźejściem przez wodę, białowłosa na spokojnie starała się go nakłonić do przejścia przez rzeczkę, ewentualnie zawróciła go na most. Po pomyślnym przejechaniu przez strumień/most pochwaliła siwka, poprosiła o kłus i dogoniła Annę i Seacookie, które korzystały z mostu.
- Jestem. - zameldowała się z uśmiechem na twarzy. Na trasie powstało chwilowe zamieszanie, wraz z dwójką ścigających się wyścigowców. Spojrzała porozumiewawczo w stronę przyjaciółki i mniej więcej w tym samym czasie poprosiła ogiera o galop.
- Dawaj Cart, pokaż na co cię stać. - wyszeptała gdzieś w jego grzywę, jednocześnie nie pozwalając mu rozpędzić się do szybkości pendolino.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group