Holly - 2016-03-30, 22:35 Nie tylko on nie potrafił zebrać myśli, by mówić składnie. Z coraz większą trudnością przychodziły jej kolejne słowa, rozkojarzał ją nie tylko swoim zachowaniem, ale również samą swoją obecnością. Działała na nią jak nikt inny, co było widać gołym okiem.
- A co, jeśli nie wiem? :> - powiedziała cicho, odwzajemniając jego spojrzenie i niemalże tonąc w zieleni jego oczu.
W miarę możliwości pomogła mu w dalszym pozbywaniu się część garderoby, wzdychając cicho wraz z każdym pocałunkiem. Jej skóra zaczynała odzyskiwać naturalny, zdrowy kolor, co jak na anemiczkę nie było częstym widokiem. Już wtedy zaczynało ją irytować nieustannie skamlenie psa, chociaż początkowo starała się to zignorować. Nie przywykła do żadnych zwierząt pod swoim dachem (jeszcze <3 ), przez co chihuahua momentami na jeszcze krótsze chwile odwracał jej zainteresowanie od osoby Tonego, który początkowo zdawał się nie zwracać na to uwagi.
Dopiero kiedy ten w końcu postanowił coś z tym zrobić, poczuła irytację względem niczemu winnemu Zgredkowi. Mimowolnie zacisnęła zęby, o czym uświadomiła sobie przez ból szczęki. Odruchowo rozluźniła uścisk, resztką sił powstrzymując się od złośliwego komentarza.
- Naprawdę? - Warknęła, wyjątkowo nie przybierając nieprzyjemnego tonu głosu, chociaż była gotowa wyrzucić tę białą kulkę mięsa przez okno. Nie była fanką zwierząt jakiegokolwiek pokroju, tym bardziej tych, które przez przypadek mogła zdeptać . Posłała roczniakowi spojrzenie pełne niechęci, ze względu na Tonego nie robiąc nic więcej.Zgredek - 2016-03-30, 23:54 Istotnie kiedy tylko chłopak zainteresował się moim losem wstałem radośnie, zataczając dwa wesołe kółka wokół własnej osi i z wyrzuconym jęzorem, merdałem zamaszyście puchatym ogonem. Naturalnie nie umiałem odczytać tego, co mówił, ale jego głos nie był karcący, przez co radośnie doskoczyłem do jego dłoni, by mógł wciągnąć mnie na górę. Radośnie umościłem sobie miejsce na pościeli, ugniatając ją przednimi łapkami i zasiadłem naprzeciwko nich patrząc na poczynania człowieków wielkimi, wyłupiastymi oczami. W co się bawimy? <3Anonymous - 2016-04-02, 17:31 Spojrzał na nią tylko długo, nie zabierając już głosu. Pozwolił jej się zatopić w szmaragdowej zieleni, po czym nieoczekiwanie przerwał kontakt wzrokowy. Dnia dzisiejszego odcienie ich skóry wyjątkowo nie stanowiły tak ogromnego kontrastu jak zwykle. Ostatnie zdrowotne rewolucje Wayforda sprawiły, że także nabawił się anemii, będąc jednak na dobrej drodze do zwalczenia jej.
Spiął się wyczuwając niechęć dziewczyny i samemu nie będąc szczególnie zadowolonym z tego, że pies im przeszkadzał. Zważywszy na mocne pobudzenie, problem z kontrolowaniem emocji zaczął niespodziewanie narastać sprawiając, że w Tonym ni stąd ni zowąd wzbudziła się irytacja. Niestety zirytowany był wyjątkowo nieprzyjemny i opryskliwy. Nie podobało mu się to szczególnie teraz, gdy nigdy przedtem nie pozwolił sobie choćby na najmniejszy wybuch przed Holly. Tymczasem zaczął nabierać dziwnej ochoty na spięcie, prawdopodobnie po to, by później rozładować je na swój ulubiony sposób... niestety rzadko znajdujący aprobatę u płci przeciwnej.
- Przeszkadza Ci? - Zapytał, panując jeszcze nad głosem. Utkwił w jej obliczu uważne spojrzenie będąc gotowym pozbyć się psa tylko po to, by wreszcie posiąść dziewczynę. Można powiedzieć, że doznał przewartościowania wartości i zwierzę w tym momencie liczyło się dla niego najmniej. Przy okazji przypomniał sobie dlaczego nigdy nie chciał ich w domu na dłużej...
Jako że Zgredek najwyraźniej był usatysfakcjonowany obrotem spraw i zamilkł, Wayford ponownie nachylił się nad Heather by złożyć na jej szyi parę delikatnych pocałunków, jakby szukał wyciszenia. Trochę ochłonął, ale wzniecenie ognia pożądania było tylko kwestią czasu. Przypomniał sobie o pewnym istotnym szczególe, toteż w drugiej kolejności otworzył szufladę w nocnej szafce by po krótkiej chwili przekonać się, że nie było już tam tego, czego szukał.
- Cudownie - zniżył głos do gniewnego pomruku, po czym wcisnął z impetem szufladę. - Dalej nie bierzesz tabletek, prawda? - Zapytał, zupełnie ignorując fakt, że było to pytanie nie na miejscu i wcale nie pomagało w utrzymaniu atmosfery. Był już zaślepiony i zaczął się robić po prostu nieprzyjemny, chcąc mieć wszystko tu i teraz. Szczególnie Holly, co mogło być dla niej niekomfortowe, zważywszy na to iż w tym stanie był skłonny wykorzystać swoją przewagę. Co poradzisz, taki efekt mózgu przeżartego przez prochy oraz wrodzonego pojebania.Holly - 2016-04-05, 18:47 Wyczuła to, jak się spina i powoli denerwuje, świadoma również tego, że w jakiejś części jego irytacja była związana z nią samą. Nigdy wcześniej jeszcze nie miała okazji do sprawdzenia na własnej skórze, do czego był zdolny pod wpływem emocji i z pewnością nie chciała się przekonywać. Wiedziała, że akurat po nim może spodziewać się dosłownie wszystkiego, co nie zmienia faktu, że nie czuła się komfortowo w tej sytuacji. Mimo to jednak charakter nie pozwalał jej na wycofanie się, a przynajmniej nie tak gwałtowne i bezmyślne.
- Powiedzmy - mruknęła, przenosząc wzrok z sylwetki psa na twarz Tonego. W rzeczywistości odpowiedziałaby bez zawahania twierdząco, ale spodziewała się tego, że wraz z tymi słowami dosłownie wyjebałby zwierzę na zbity pysk. A o dziwo akurat Zgredka na sumieniu mieć nie chciała, bo nawet jeśli nie lubiła zwierząt, akurat on uwiódł jej sercem samym swoim urokiem.
Pomimo rosnącego między nimi spięcia pozwoliła mu na kolejne pocałunki. Chcąc czy nie chcąc, dalej go pragnęła i lgnęła do niego, nawet jeśli czuła na sobie przenikliwe spojrzenie... chihuahua... Przygryzła delikatnie dolną wargę, nie spuszczając z niego wzroku. Dopiero kolejnym pytaniem przytłoczył ją nieco, ale wbrew pozorom na jej policzkach nie zagościły rumieńce. Nie zdarzało jej się to często, chociaż znowu niezbyt spodobał jej się ten obrót spraw. Zaprzeczyła, przygotowana na jego reakcję, jakakolwiek ona miała by być. Sama nawet przed sobą nie potrafiła powiedzieć, dlaczego to tak przeciągała i odkładała. Wbiła wzrok w jakiś bliżej nieokreślony punkt, wręcz czując gęstniejącą atmosferę.Anonymous - 2016-04-06, 15:00 Spiął krótko brwi, postanawiając zostawić psa w spokoju, chociaż zdecydowanie nie był pożądanym elementem w sprawach łóżkowych. Nie mógł oprzeć się wrażeniu, że kiełkuje w nim nieuzasadniona złość; czuł przyspieszone, ciężkie bicie serca i gorąc, objawy tak podobne podnieceniu, a jednak różne. Przede wszystkim zdradzały go napięte mięśnie i dziwna, namacalna aura, która wzbudzała czujność oraz niepokój.
- Tak myślałem - mruknął beznamiętnie, nie spodziewając się innej odpowiedzi. Odsunął się, co mogłoby wskazywać na to, że do reszty stracił zainteresowanie Holly. Prawda była jednak inna, wciąż niesamowicie go kręciła i wyraźny trud sprawiało mu przełknięcie informacji, że dzisiaj najpewniej nic z tego. Nie zaczął się jednak ubierać. Siedząc obok, pochylił głowę i przeczesał palcami włosy, burząc ich dotychczasowy ład. Następnie wyprostował się i wymierzył Holly spojrzenie, które nie wróżyło niczego dobrego. Pewnie widziała go takiego po raz pierwszy, z czego zdawał sobie sprawę. Co gorsze, wcale mu się to nie podobało; czuł, że traci nad sobą kontrolę, że jego paskudna osobowość bierze nad nim kontrolę i znowu pragnie namieszać w jego życiu. A hamulców żadnych nie miał. Również te przebłyski świadomości były zbyt słabe by mieć na niego jakikolwiek wpływ.
- Mogę wiedzieć dlaczego? - Zapytał, unosząc lekko brew. Wydawało mu się to całkiem naturalne, że jeżeli współżyje się z kimś od dłuższego czasu i nie planuje się dziecka, to się zabezpiecza. Naturalnie sam mógłby o to zadbać, ale jego egoistyczna natura nie dopuszczała do siebie takiej myśli. Zawsze obarczał tym partnerki i nie widział w tym niczego złego wychodząc z założenia, że tak obojgu jest przyjemniej. - Nie wiem, nie chcesz, zmuszam Cię? Czy może nieletnim nie przepisują tabletek? - Prychnął ironicznie, nieświadomie przekraczając pewną niepisaną granicę. Już tyle razy słyszał od wszystkich, że Holly prawdopodobnie nie ma osiemnastu lat, i tyle razy wysnuł podobne podejrzenia, że wreszcie uwierzył w to wszystko. Nigdy nic nie mówił, bo zupełnie mu to nie przeszkadzało, ale że teraz wyraźnie szukał problemu to nie omieszkał się podzielić swoim odkryciem i poznać stanowisko Holly.Holly - 2016-04-06, 21:07 Nawet nie zauważyła, kiedy na jej skórze pojawiła się gęsia skórka w reakcji na gwałtowną zmianę w zachowaniu Tonego. W ułamku sekundy cały entuzjazm i inne emocje uszły z niej, dając miejsce najgorszemu uczuciu beznadziejności. Pozostawiona sama sobie, podniosła się do postawy siedzącej i objęła skulone nogi rękami, wpatrując się w jakiś nieokreślony punkt przed sobą. Spotykając się z jego niezbyt przyjaznym spojrzeniem, wręcz zawrzała od środka. W przeciwieństwie do niego lepiej radziła sobie ze złością, nie okazując tego po sobie tak jak on, chociaż nieświadomie spięła się cała, nerwowo skubiąc przy tym swoją wargę. Myśl, że wszystko zaczęło się walić, niezbyt ją pocieszała; jedyne, na co miała ochotę w tej chwili to zostawić dwudziestolatka samego. Jednak nie potrafiła, myśl o jego utracie była dla niej zbyt bolesna. Ostatnie dni były dla niej już wystarczająco ciężkie i nie mówię tu tylko o odosobnieniu, do którego zdążyła przywyknąć. Była już zmęczona tym wszystkim, o czym świadczyły choćby podkrążone i zaczerwienione oczy. Niegdyś zwalczała problemy żyletką, po której ślady starała się zakryć. Jak na tak młody wiek, dużo w jej życiu się działo, ale o większości wolała nawet nie myśleć. Nigdy nie było usłane różami i kiedy tylko miało się to zmienić, wszystko znowu obrało inny zwrot.
- Kurwa, zamierzałam, tak? - Z trudem powstrzymała drżenie głosu, co mogło złudnie być mylone z początkiem płaczu. Nauczyła się nie okazywać emocji, ale teraz było to dla niej wyjątkowo niełatwe zadanie. - Poza tym mógłbyś spuścić tonu i przestać traktować mnie jak szmatę - warknęła nieco ostrzej. Ostatnim pytaniem wzmógł jej czujność, ale tradycyjnie nie dała tego po sobie poznać. Przeniosła wzrok na jego sylwetkę, czując jak bieleją jej knykcie od zaciskania dłoni.Anonymous - 2016-04-06, 22:27 Nie wiedział, czy drżenie jej głosu wynikało z tego, że zbierało się jej na płacz czy z tego, że była zwyczajnie zła. Nic go to nie obchodziło. Był potworem, który karmił się cudzymi emocjami. Tymi pozytywnymi najwyraźniej się już przejadł, skoro teraz wywoływał te negatywne i najwyraźniej dobrze się przy tym bawił. Chyba tylko solidny policzek pomógłby mu teraz wrócić na ziemię, choć... to zawsze niosło ze sobą ryzyko, że zezłościłby się jeszcze bardziej.
- Tak? Kiedy? - Wciąż ironizował, za nic mając sobie to, że sprawiał jej przykrość. Zapomniał nawet o psie, który prawdopodobnie przestraszył się jego podniesionego głosu i się schował... Na jej oskarżenie sarknął krótko. - Ja Cię traktuję jak szmatę? Przychylam Ci nieba jak tylko mogę - czując, że dłużej nie usiedzi w bezruchu, wstał gwałtownie woląc trzymać się na dystans od Holly. Dla jej własnego bezpieczeństwa. Jeszcze nigdy nie pobił żadnej dziewczyny z tak błahego powodu, ale kompletnie sobie nie ufał pod tym względem... Sięgnął po bokserki i wciągnął je, po czym obejrzał się przez ramię na Heather. Ugryzł się w język przed wyciągnięciem z niej tego, ile rzeczywiście miała lat. Widocznie była to tajemnica państwowa skoro nie zamierzała poruszyć tej kwestii mimo tego iż wprost zauważył, że go w pewnym sensie oszukuje.Holly - 2016-04-07, 17:35 Z pewnością do płaczu było jej daleko. Zdecydowanie bardziej skłonna była go uderzyć lub, co najmniej prawdopodobne, wyjść i zostawić go na zawsze. Dopiero teraz przejrzała, jak naiwna była, że naprawdę sądziła, że może być tak idealny? Myślała, że była przygotowana na jego "złą stronę", ale jak się okazało było całkowicie inaczej i to ją bolało. Nie fakt, że Tony był całkowicie inną osobą, myślącą wyłącznie o sobie; nie uczucie bezsilności, tylko myśl, że tak bezmyślnie dała się okłamać i oszukać, uparcie wierząc w jego manipulacje.
- Nie wiem. W najbliższym czasie - jej głos był oschły i chłodny, chociaż dalej niepokojąco drżał. - Nie miałam ostatnio czasu na bieganie za jebanymi tabletkami - dokończyła i wyjątkowo nie kłamała. Nie zamierzała się przed nim tłumaczyć, bezwzględnie myśląc, że równie dobrze może tę sytuację obrócić przeciwko niemu. Rozumiała, że sama też mogłaby mimo to zadbać o tabletki, ale reakcja mężczyzny za bardzo ją zirytowała, żeby teraz odpuścić. - Odniosłam wrażenie, że zależy ci tylko na seksie. Ale no tak, jesteś przecież tak desperacko zakochany. Szkoda tylko, że w sobie - wyrzuciła z siebie, całkowicie nie panując już nad swoimi słowami. Nie myśląc o ich sensie, mówiła wszystko, co tylko ślina przyniosła jej na język. Nie wierzyła w to, żeby w ten sposób zranić bruneta, dlatego nie przykładała żadnej wagi do tego, co mówi. I tak wydawało jej się, że wszystko jest już przesądzone.Anonymous - 2016-04-07, 21:29 Wyjście i zostawienie go samemu sobie było najlepszym, co mogła teraz zrobić. Prawdopodobnie natychmiastowo by oprzytomniał, lecz z drugiej strony... Próbowałby naprawić swój błąd. A to było nieporównywalnie gorsze od jego obecnego zachowania. Jeśli myślała, że do teraz poddawał ją manipulacjom, była w błędzie; one mogły się dopiero rozwinąć.
Irytacja wzrastała w nim sposób niepohamowany i ciągły. W niczym nie przypominał tego Tonego, jakiego Holly znała i kochała; ale powiedzenie, że przestał być sobą, mijałoby się z prawdą. Właśnie taki był. Człowiek o wielu twarzach (pięćdziesięciu :D). Prawdopodobnie dlatego z nikim nie był w stanie stworzyć stabilnej relacji, ale nawet się tym nie przejmował doskonale wiedząc, że raz usidlona osoba nie odsunie się od niego tak łatwo. Nie bał się w tym momencie, że może stracić Holly.
Może też dlatego dał się wciągnąć w dalszą dyskusję.
- To się, kurwa, mylisz - warknął, rozdrażniony jej oskarżeniami, choć prawda była taka, że były prawdziwe i pewnie dlatego tak bardzo mu się to nie spodobało. Prawda w oczy kole, czyż nie? Miała rację przynajmniej w tym, że zakochany był przede wszystkim w sobie. Nic zaskakującego.
Powstrzymał się przed kolejnymi komentarzami i bez słowa sięgnął po paczkę fajek aby zapalić. Wyjątkowo w domu, ale nie chciał dopuścić do sytuacji, w której Holly wyszłaby niepostrzeżenie z domu. Oparł się o kuchenny blat i zaczął nerwowo palić papierosa, nie zdejmując wzroku z dziewczyny. Nikotyna pozwoliła mu odrobinę ochłonąć i zastanowić się nad swoim zachowaniem, choć atmosfera pozostała jednakowo gęsta.Holly - 2016-04-08, 18:45 Nawet gdyby chciała go zostawić, najzwyczajniej w świecie nie potrafiła. Przez ten cały czas zdążyła się przywiązać do dwudziestolatka i dlatego tak ciężko przychodziły jej wszystkie słowa. Z jednej strony nie chciała tej kłótni, z drugiej nie umiała odpuścić i skończyć ten temat przynajmniej na dłuższy czas. No i proszę bardzo, jak widać to nie miało się skończyć, skoro oboje nie zamierzali ulegnąć i przyznać się do winy - choć ta leżała po obu stronach.
- Może i się mylę. Ale jeśli tak naprawdę jest, to może postaraj się, żebym sama uwierzyła w to? Bo póki co robisz wszystko na przekór - powiedziała przez zaciśnięte zęby, nie oczekując jednak odpowiedzi od bruneta. Była już zmęczona całą tą sprzeczką, rosnącą irytacją i nakładem innych negatywnych odczuć, które teraz ją przytłaczały. Czując na sobie jego przenikliwe spojrzenie, jeszcze bardziej się zestresowała i napięła wszystkie mięśnie. Walczyła sama ze sobą, niepozornie przygryzając dolną wargę w zamyśleniu. W końcu zabrała swoje ubrania z podłogi, które pospiesznie włożyła na rozdygotane ciało. Przeczesała palcami niesforne włosy, które ostatecznie związała. Doprowadziwszy się do porządku, spojrzała na mężczyznę. - Pójdę już - oznajmiła ochrypłym głosem. Nie miała chęci jeszcze wychodzić, ale nieprzyjemna atmosfera wywierała na niej zły wpływ i już teraz odczuwała tego efekty.Anonymous - 2016-04-09, 19:14 Tym razem postanowił zamilknąć. Zacisnął usta w wąską linię, uparcie milcząc i wpatrując się w siedemnastolatkę. Miał teraz w głowie istny mętlik. Targały nim sprzeczne emocje. Wściekłość mieszała się ze skruchą, sprawiając, że nie był w stanie podjąć decyzji o kolejnym ruchu. Najchętniej załagodziłby sytuację, do czego motywował go widok ubierającej się w pośpiechu Holly i zmierzającej do wyjścia. Podobnie jak ona, nie chciał się z nią rozstawać. Mimo to czuł, że jeśli zostanie, prędzej czy później dojdzie do kolejnego spięcia. Wciąż był zbyt pobudzony, a wstrzymywanie emocji mogło być opłakane w skutkach.
Dlatego spalił papierosa do końca i postanowił nie zatrzymywać Holly, chociaż z trudem przychodziło mu patrzenie na to ze spokojem.
- Dobrze. Idź - mruknął, siląc się na beznamiętny ton. Nic więcej nie dodał.
Kiedy już opuściła jego mieszkanie, ubrał się i także wyszedł, cały w nerwach. Zostawił tylko psu wodę, musząc odreagować. /ztHolly - 2016-04-09, 23:16 Cisza, która zapadła między nimi, wprawiała ją w istny obłęd. Coraz bardziej chciała stąd wyjść, czując, że jeszcze trochę i nie wytrzyma już. Obawiała się, że zrobi coś, czego miałaby żałować do końca życia, dlatego w końcu zmusiła się do zebranie czterech liter.
Pospiesznie zebrała wszystkie swoje rzeczy, w tym czasie nie posyłając mężczyźnie nawet krótkiego spojrzenia. Wszystkie jej ruchy były nienaturalnie nerwowe przez dalej męczące jej drobne ciało skrępowanie całym tym zajściem. Myśl, że wszystko poszło nie po jej myśli, tylko bardziej ją irytowała, więc wychodząc z mieszkania Tonego, zatrzasnęła za sobą drzwi z hukiem, nie odwracając się za sobą i szybkim krokiem opuszczając blok.
ztAnonymous - 2016-04-10, 21:43 - Laura tak myślała. Powiedziałem jej, że nie ma żadnego dziecka - wyjaśnił, gdy jeszcze byli w tym temacie. Po chwili wręczył też Aaren wszystkie "podarunki" od Laury, który miały jej, czy raczej im pomóc.
Postanowił zabrać brunetkę do siebie, choćby dlatego, że był jej winien przysługę za tę męki, które musiała znosić w rodzinnym domu bruneta.
- Jeszcze Isabelle tam brakowało, co? - Zagadnął w międzyczasie, ciesząc się, że siostra z jakiegoś powodu była nieobecna. Na pewno nie pozwoliłaby mu zagrać w ten sposób na uczuciach Laury. Jeżeli chodzi o ojca, mógł się czuć bezpieczny.
Wreszcie dojechali na miejsce; zaparkował na swoim miejscu, po czym wysiadł z auta i w towarzystwie Aaren udał się na górę, do mieszkania. Wpuścił ją do środka i wszedł tuż za nią, od razu zdejmując buty, kurtkę i odwieszając ją.
Nic nie mówiąc, wszedł w głąb mieszkania i po prostu położył się na łóżku, nie mając na nic innego siły.Aaren Wayford - 2016-04-10, 21:51 - Całe szczęście, nie wyobrażam sobie udawania ciąży.- z ulgą wypuściła powietrze z ust, zaraz zaczynając przeglądać wszelkie specyfiki i ziółka wręczone im przez ciocię.
Właściwie było jej wszystko jedno czy wylądują u niej czy u niego, miała ochotę jedynie na sen i odpoczynek po tym jakże wyczerpującym przedstawieniu. - Ona to już na sto procent by nam nie uwierzyła. - a jeśli nawet to na pewno byłby to dla niej ogromny szok, w końcu od jakiegoś czasu widywała ich razem, to mogło dać solidną podstawę do potwierdzenia tych wszystkich kłamstw, jakie sprzedali dzisiaj Laurze.
Przekroczyła próg mieszkania tuż przed nim, zdejmując także buty i kurtkę, a nawet bluzę, pod którą miała jedynie bokserkę. Rozejrzała się w celu namierzenia Zgredka, po czym identycznie jak Tony opadła na łóżko tuż obok. - Będą mi się śnic po nocach te gołąbki.- zaśmiała się, dłoń kładąc na brzuchu bruneta. - Chyba ktoś inny tu jest w ciąży.Anonymous - 2016-04-10, 22:03 Uśmiechnął się bez przekonania.
- Gdyby nie to, że ciocia nie skrzywdziłaby muchy, pomyślałbym, że zrobiła nam to specjalnie - powiedział, ani na chwilę nie pozbywając się błąkającego po twarzy uśmiechu. - Poza tym... Wychodzę z założenia, że wielokrotnie powtarzane kłamstwo staje się prawdą, więc na Twoim miejscu miałbym się na baczności. Pani Wayford - podkreślił, przekręcając się na bok. Głowę podparł na jednej ręce, zaś drugą położył na ciele brunetki, bezwiednie muskając je palcami przez materiał bokserki.