To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Fontanna

Ryann - 2016-08-02, 22:32

Dzisiejszy wieczór nie różnił się niczym od wszystkich poprzednich. Zapowiadał się dokładnie tak samo i choć nie było w tym niczego optymistycznego, to ciemnowłosej w ogóle to nie przeszkadzało. Zdążyła przywyknąć do samotności, z którą wytrwale dzieliła swoje nieciekawe życie. W tej kwestii nie mogła niczego zmienić, nawet gdyby bardzo tego chciała. To wszystko zawdzięczała ludziom, którzy mogli uraczyć ją jedynie krzywym spojrzeniem lub jakimś niewybrednym komentarzem. To oni byli jednym z powodów, dla którego ciemnowłosa nie wychodziła z domu podczas dnia. Wówczas czuła się przez inne osoby stale obserwowana, a chwilami nawet osaczona. Nie potrafiła tego sensownie wytłumaczyć, dlatego nawet nie próbowała. Zwyczajnie pozwalała na to, by spaczony umysł przejmował nad nią kontrolę. To kolejna kwestia, do której zdołała się przyzwyczaić, nie mając innego wyboru.
Odkąd na zewnątrz nieco się ściemniło, a miasto przestało tak mocno tętnić życiem, nastolatka wyszła ze swojego kąta, który wbrew pozorom wcale nie był dla niej bezpieczny. Szczerze powiedziawszy, niejednokrotnie bezpieczniej czuła się poza swoimi czterema ścianami. Czasem miała wrażenie, jakby to właśnie w nich kryły się te najgorsze demony, które tylko czekały na jej powrót. Krążyła po mieście, nie mając w planach dotarcia do jakiegoś określonego celu. Chciała jedynie zaczerpnąć odrobiny świeżego powietrza, ślepo wierząc w to, że dzięki temu jej sen będzie mocniejszy i nieprzerwany. W rzeczywistości miał prawo taki był tylko po spożyciu większej dawki leków. Pytanie tylko, czy zdołałaby się z takiego snu wybudzić? Zachowując pełną trzeźwość umysłu, niecelowo wkroczyła na teren w pobliżu fontanny. Jej myśli były klarowne, więc z lubością się w nich zatracała, napawając się tym spokojem, którego ponownie może tak szybko nie doświadczyć. Szum wody dodatkowo koił zmysły, więc ciemnowłosa postanowiła tak szybko z tego miejsca nie odchodzić. Podeszła bliżej fontanny i usiadła na betonowym murku, wydając z ciebie ciche westchnienie. Nie zwracała uwagi na otoczenie, dlatego obecność chłopaka zupełnie jej umknęła. Z tego błogostanu wyrwały ją wibracje telefonu. Wzdrygnęła się nieco i szybko sięgnęła do kieszeni, jednym sprawnym ruchem wyłączając budzik. Dokładnie - budzik. Miała nastawionych ich kilka, na wypadek gdyby próbowała zasnąć. Bała się tego bowiem koszmary, które śniły jej się za każdym razem były tak rzeczywiste, że nawet strach było wracać do nich wspomnieniami. Poza tym niektóre z nich znajdowały swoje pokrycie w życiu - być może nie były one wtedy aż tak przerażające, lecz strach ogarniający dziewczynę był wystarczającym powodem, by nie chcieć przez to przechodzić. W końcu nikt nie chciałby spotykać kreatur ze swoich snów w prawdziwym życiu... Wolała więc nie spać i nie cierpieć z tego powodu. A jak w ogóle udawało jej się nie zasnąć? Miała swoje sprawdzone metody.
Wyłączywszy budzik westchnęła ciężko. Przetarła wierzchem dłoni lekko podkrążone i zaczerwienione oczy, po czym podparła policzek na pięści. Powrót do realnego świata nie powinien być tak gwałtowny, a jednak był. Wpatrując się beznamiętnie w jeden punkt, powoli odzyskiwała pełnię świadomości, a to z kolei skłaniało ją do dostrzeżenia większej ilości szczegółów. Jednym z takich szczegółów była obecność Aidena, którego wcześniej nawet nie zauważyła. Zrobiwszy to teraz, automatycznie wyprostowała się powoli i zamrugała parokrotnie, jakby chcąc sprawdzić czy to nie kolejny wymysł chorej wyobraźni.

Jimmy - 2016-08-12, 01:51

Tu ją przyniósł. Tak, niósł ją całą drogę!
- Aż tak ciężka nie jesteś - zauważył po drodze, zmieniając chwyt, jakim trzymał Anne - choć nie widać - i przerzucił ją w tym momencie tak, że wisiała głową za jego plecami, podczas gdy on ją wygodnie trzymał za nogi. :lol:
Zaniósł ją na ławeczkę i tam posadził, samemu siadając obok. Rozpostarł szeroko ręce o oparcie, jedną nogę zakładając na drugą. - Ładny wieczór - zauważył i spojrzał na Anne. Przypatrywał się jej oczkom z uśmiechem. - Ale nie tak ładny jak... moja nowa dziewczyna, co nie? - rozszerzył ząbki w szczerym, dziecięcym uśmiechu. :D
Zaraz to zdjął łapki z oparcia i złożył je przed sobą na kolanach. Popatrzył się w nie chwilę i zaraz wrócił wzrokiem do Anne. - Jesteś nią, mała? - upewnił się z niewinnym wzrokiem. c:

Anne Howard - 2016-08-12, 13:30

Chciała mu nawet zaklaskać, aczkolwiek z powodu jego nagłego manewru miała i tak bardzo ograniczone pole ruchów. Zmarszczyła brwi widocznie zrezygnowana, nie mogąc w takim momencie nawet odpowiednio zareagować i znaleźć wygodnej pozycji, ponieważ mimo wszystko jego bark zaczął wpijać się w jej talię.
- To doprawdy duże pocieszenie, serio - mruknęła nieco zirytowanym tonem przewracając oczami. Nie mogła nawet obejrzeć miejsca, do którego zmierzali, mając jedynie wgląd na to, co było za plecami mężczyzny. Z malującą się ulgą na twarzy przyjęła moment, w którym łaskawie postanowił ją usadzić na ławce. Skinęła jedynie głową na jego kolejne słowa, odruchowo się do niego przysuwając, kiedy swoje ramiona położył na oparciu. Skierowała swoje spojrzenie na wodę wypływającą kaskadą z fontanny, przez dłuższą chwilę wpatrując się w migotliwą taflę, która odbijała ostatnie promienie zachodzącego słońca.
- Ładniejszej nie znajdziesz nigdzie indziej - zaśmiała, dla oprzytomnienia klepiąc go delikatnie otwartą dłonią w policzek. Być może mógł się uchylać i miał ku temu dobre powodu, ponieważ mógł pamiętać, jak znokautowała go kilka miesięcy temu przy wyjściu z mieszkania za to, że śmiał naruszyć jej idealną fryzurę. :lol2:
- Twoja twoja - westchnęła, mrużąc powieki, całkowicie nie pojmując istoty spojrzenia, którego ją obdarzył. Jednak mimo wszystko wypadałoby wyjaśnić kilka spraw, więc uśmiech na twarzy kobiety nieco przygasł, a sama jakby zapatrzyła się bardziej w dal.
- Gdzie byłeś przez tyle czasu? - zapytała go w końcu, spoglądając mu prosto w oczy. Chciała, żeby przynajmniej zdołał jej wyjaśnić tą kwestię. Chociaż... sama miała dużo wyjazdów i nawet gdyby był w mieście, nie mieliby okazji się widzieć.

Jimmy - 2016-08-13, 13:41

Oczywiście, że się uchylał. Co ona ma z tym biciem po ryju! ;-;
Słysząc potwierdzenie, dał jej szybkiego buziaka i obdarzył ją uroczym uśmiechem. Przekręcił ciało, kładąc się plecami na ławce. Oparł sobie głowę o jej nogi, patrząc w oczka dziewczyny. - Jesteś bardziej nieobliczalna niż ja - odparł, znowu całkowicie ignorując jej pytanie. - Najpierw przychodzisz od tak do mieszkania całkowicie obcego faceta, potem spędzasz z nim trochę czasu, a następnie on znika na długie miesiące. A gdy wraca, zostajesz jego dziewczyną.
Wyciągnął rękę i pyknął ją palcem w czoło. - Co ty tutaj masz, co? - zaśmiał się ciepło.

    //wybacz mi tak krótkie odpisy ;-;

Anne Howard - 2016-08-13, 14:20

Ale ona tym... tym razem zrobiła to delikatnie! :lol:
Na krótkiego buziaka nawet nie zdążyła odpowiedzieć, aczkolwiek spojrzała na niego z przyganą, kiedy oparł swoją głowę o jej nogi. Na chwilę odwróciła od niego swój wzrok, ręce wkładając do kieszeni bluzy. Była po prostu ciekawa jego wyjaśnień. Ona sama spędziła ten czas nader aktywnie, ledwo co zahaczając na dłużej niż miesiąc albo dwa. Nie potrafiła długo wysiedzieć w jednym miejscu bezczynnie. W momencie, kiedy zaczął mówić, nie patrzyła mu prosto w oczy. Wolała wbić swój wzrok w lekko falującą powierzchnię wody, a w momencie, gdy skończył, zmarszczyła czoło. Bądź co bądź miał dużo racji, przez co przygryzła w zamyśleniu wargę.
- Coś mam na pewno - powiedziała nieco poirytowanym tonem, jednakże pewnie nie miało to swojego wydźwięku, ponieważ na twarzy kobiety nadal gościł dość rozbawiony wyraz. - Jakoś nie słyszałam, żeby Ci to przeszkadzało... Chyba, że chcesz coś powiedzieć teraz.
Zgrabnie odbiła piłeczkę w jego stronę, dopiero w tym momencie kierując do niego spojrzenie swoich tęczówek.

Spox, nie ma sprawy c:

Jimmy - 2016-08-13, 22:32

Jakie "spojrzała z przyganą"? To ona nie wie, że nogi ukochanej to najlepsza na świecie poduszka? James posłał jej buziaka na to spojrzenie. :D
Co masz, siano? - pomyślał sobie, ale nic nie powiedział z obawy o swoje zdrowie. :lol:
Złapał ręką oparcie ławki i w ten dziwny sposób dźwignął się do góry na tyle, by mieć twarz na wysokości jej twarzy. Drugą wolną łapką przeczesał jej włosy, a za chwilę bardzo czule ucałował jej usta. - Anne, gdyby mi nie pasowało, to bym się w takie tarapaty nie pakował - zapewnił z głupim uśmiechem, dając jej jeszcze buziaka w czoło. Po tym opadł troszkę ciężko na jej uda, bo to niewygodnie było się tak krzywo podciągać.
Złożył łapki na brzuchu, założył nogę na nogę i obrócił twarz na bok, by patrzeć na fontannę. Obserwował, jak światła nocnych latarń odbijają się od powierzchni wody. - Chciałbym ci Anne powiedzieć, że im dłużej mnie nie było, tym było mi gorzej. I nie byłem pewien o co chodzi... - zerknął na dziewczynę - aż do dzisiaj.
Westchnął cicho i kontynuował:
- Miałem niezałatwione sprawy w Ameryce, a gdy je załatwiałem, dopadły mnie małe kłopoty. Spotkałem starych znajomych, musiałem oddać im parę przysług, aby oni mi pomogli i tak to się zeszło parę miesięcy. Wiesz, podróżowanie z Nowego Jorku do San Francisco zajmuje trochę czasu - uśmiechnął się i spojrzał na Anne. Poświęcił chwilę na przyglądanie się jej ślicznej twarzy i znowu odwrócił wzrok.
- Wyrywałem laski, laski wyrywały mnie, lądowałem z nimi w łóżku i w toalecie... - powiedział cicho i przekręcił się na bok, przodem do Anne, a właściwie do jej brzuszka. Objął ją i przytulił się mocno. - Ale ty jesteś najfajniejsza.

Anne Howard - 2016-08-14, 03:47

Cóż, najwyraźniej nie wiedziała, aczkolwiek szybko musiała się przyzwyczaić do tego faktu, co oczywiście nie obligowało do tego, aby zaprzestała spoglądać na niego z lekkim pobłażaniem. Odruchowo zaciskała i rozluźniała pieści, jakby oczekując na dalszą część jego wypowiedzi, po której mogła spodziewać się chyba praktycznie wszystkiego. Oj tak, lepiej, że zachował to dla siebie. Jeszcze bardziej nie wahałaby się mocniejszego użycia swoich rąk do kontaktu z jego twarzą w obronie własnej, a tym bardziej swojego intelektu. Pokręciła głową jakby z niedowierzania, aczkolwiek na twarzy kobiety mógł ujrzeć uśmiech, który dodatkowo pogłębił się jeszcze w momencie tego dość niespodziewanego pocałunku. Dla ułatwienia sprawy im obojgu pochyliła nieznacznie twarz, pozwalając sobie na zaczepne pociągnięcie go za dolną wargę w ramach takiego małego odwetu.
- Nie sposób nie przyznać Ci racji - mruknęła na tyle cicho, aby bez problemu mógł ją usłyszeć. Z całą pewnością w swoich ruchać, na jaką ją było stać, opuszkami palców zaczęła kreślić na jego ramieniu jakieś bardziej pokręcone wzory. Starała się w miarę spokojnie wsłuchiwać w jego głos, chociaż nawet nie musiał na nią spoglądać, żeby wiedzieć, że to co powiedział przed chwilą wprawiło ją w dość dziwny nastrój. Przygryzła wargę, w całkowitym skupieniu, a tym samym maksymalnym milczeniu dalej nie przeszkadzała mu w rozwijaniu swojej wypowiedzi. Przez cały czas patrzyła wyłącznie na świetliste refleksy odbijające się w wodzie zgromadzonej w fontannie. Jedynie przy kwestii kończącej jego wyjaśnienia poczuła na wysokości swoich żeber gwałtownie szarpnięcie. Przecież sama nie była święta, ale... Całkowicie przymknęła powieki, rozkoszując się zimnym wiatrem, który delikatnie rozwiewał jej włosy.
- James - powiedziała lekko zachrypniętym głosem, nie potrafiąc w tym momencie wydobyć z siebie cokolwiek innego.

Jimmy - 2016-08-15, 13:20

To prawda, takie oświadczenia mogły wprawić ich oboje w dość dziwny nastrój. Ale w końcu Anne pewnie też nie była święta, co? James też o tym pomyślał, ale jakoś mu to na psychice nie siadło. Dziewczyna, spośród wszystkich tych dziewczyn, które w swoim życiu spotkał,w jakiś sposób wydawała się mu wyjątkowa. Pamiętał wyjątkowo dobrze ich rozmowę w jego mieszkaniu, jak i ich dobrą zabawę w studiu. Był gotów całkowicie zaufać dziewczynie, jak już wszystko sobie opowiedzą.
Poczuł szarpnięcie w żebrach, bo to James się w nią tak wtulił! A żeby nie było tego wystarczająco, to z głupim u śmiechem zaczął się jej wycierać czubkiem głowy w brzuch, delikatnie się wwiercając. Jednocześnie zaczął ją delikatnie łaskotać po bokach. - No już, uśmiech! - poprosił, przestając i zerkając na Anne. Położył się ponownie na plecach, patrząc się na dziewczynę niewinnie, o ile pozwoliła mu żyć. :lol:
- No, a ty co porabiałaś?

Anne Howard - 2016-08-15, 15:11

Dlatego też chciała jak najszybciej odbyć tą rozmowę, bo nie miała na nią najmniejszej ochoty, ale trzeba będzie ją odbyć. Koniecznie. Jeśli zdecydowali się na coś tak szalonego, to muszę sobie akurat to wyjaśnić, żeby potem w trakcie nie wyszły jakieś nieporozumienia. Westchnęła głucho, z pewnym zastanowieniem spoglądając gdzieś przed siebie, wzrok wbijając w delikatnie falującą wodę. Sama dokładnie nie wiedziała, od czego ma zacząć. Nie było to bardzo skomplikowane, ale mimo wszystko stanowiło dla niej pewien problem, który nie ominie.
Stłumiła w sobie wybuch śmiechu, z trudem zachowując powagę wymalowaną na swojej twarzy. A dodatkowo sprawy nie polepszały łaskotki, więc czym prędzej zaczęła odsuwać od siebie jego dłonie, ponieważ nie miała najmniejszej ochoty na wybuch rozbawienia. Ale ostatecznie uśmiechnęła się zgodnie z zaleceniem mężczyzny, lekko przekrzywiając głowę. Pewnie, że pozwoliła... Bo jeszcze ma w planach się nad nim poznęcać, spokojnie. :lol:
- Dużo podróżowałam, ale większość czasu spędziłam w Meksyku. A kiedy tutaj byłam... spotykałam się z kimś przez jakiś czas. Ale nie przypadkowo mówię o tym w czasie przeszłym - powiedziała, dopiero teraz spoglądając mu prosto w oczy, nerwowo przygryzając wargę.

Jimmy - 2016-08-15, 23:52

Co masz na myśli, mówiąc "szalone"? Ich spontaniczny związek? No coś ty, każdy normalna para szanujących się ludzi zaczyna się w ten sposób spotykać! :lol: Ok, ale to racja. Odnośnie każdego zaczynającego się związku - to co było wcześniej powinno być chociaż w większej części wyjaśnione, by uniknąć nieporozumień. Chociaż jeśli para jest mądra tudzież inteligentna, to nawet jeśli coś wypłynie, to zamiast robić awanturę, porozmawiają. Szczera szkoda, że mało jest takich osób. Wiele związków, które obserwuję ma problemy z tego tytułu, że któraś ze stron wstydzi się porozmawiać z drugą. Czysta poezja. Czyż związek nie powinien łączyć dwójki ludzi zespolonych duchowo? Cholera, a może tylko ja to tak postrzegam... :lol:
Gdy tylko zaczęła odsuwać od siebie jego dłonie, ten złapał ją za jedną z jej łapek i przyciągnął bliżej do siebie. Jak już się przewrócił na te plecy, to położył sobie dłoń Anne pod brodę, tak, by jej wnętrze oprzeć na swojej twarzy. O tak, kobiece łapki są cudowne! James przytulił łapkę Anne, by ta jej nie zabrała. <3 Uśmiechnął się słodko i zamknął oczy. Napawał się jej bliskością.
- Żadnego przygodnego sensu? Tylko jeden przelotny związek? - zaczął zadawać pytania nie otwierając oczu i tuląc łapkę Anne. Nigdy już jej nie odda! - To ty jesteś święta w porównaniu do mnie - zaśmiał się. Dalej ciągle się uśmiechał. Bliskość Anne zaczęła wyjątkowo na niego działać (dobra, żadne tam wyjątkowo, to czysta biologia - hormony szczęścia i takie tam), zrobiło mu się na tej twardej ławce tak wygodnie jak nigdy wcześniej nigdzie wcześniej.

Anne Howard - 2016-08-16, 00:19

'Szalone' mam na myśli wszystko, co ich do tej pory łączyło. Począwszy od momentu ich spotkania do tego, co wydarzyło się dzisiaj. Tak, na pewno właśnie tak się dzieje. Przecież to zupełnie normalne :lol: Wszystko potem wychodzi, prędzej czy później. A im niestety później, tym gorsza i bardziej gwałtowna może być reakcja drugiej osoby, więc niestety z którejś strony wpadamy w błędne koło. Ciągle wychodzimy z założenia, że jeśli nie powiemy tego na początku, to ta ważna dla nas osoba nie będzie chciała mieć z nami do czynienia, a z drugiej strony nie powiemy jej też potem, bo przecież może to zniszczyć całą relację. Trzeba się na coś zdecydować. Nadal będę zdarzać się przypadki, gdzie wyjawienie czegokolwiek z swojej przyszłości nie spotka się chociażby z małą dozą zrozumienia, które przecież jest jednym z kluczy do udanego związku. Niestety czasami traci się przez takie zagrania zaufanie do drugiego człowieka i niekiedy nie potrafi się go odzyskać, nieważne, jak bardzo by się chciało. Szkoda, bo czasami dopiero po fakcie dostrzegamy, jak dużo straciliśmy.
Przewróciła oczami, kiedy ten bez jej oficjalnego zezwolenia zabrał sobie jedną z dłoni dla siebie i przyciągnął ku sobie. Swoimi reakcjami wyłącznie się z nim drażniła, co mógł dobitnie uświadomić uśmiech na jej twarzy. W końcu jednak zrezygnowała z planów odwetu, ponieważ zaczęła czuć równomiernie rozchodzące się ciepło, które zaczęło rozchodzić się od przedramienia aż na całe ciało.
- Dokładnie tak - powiedziała bez najmniejszego skrępowania zerkając na jego twarz kątem oka, zaczynając się zastanawiać, jak będzie to wyglądało za jakiś czas. Korzystając z tego elementu zaskoczenia, jaki dawały jej zamknięte powieki Jamesa, w jakiś sposób pochyliła się nad nim i delikatnie przyłożyła swoje wargi do jego, po chwili znacznie pogłębiając pocałunek.

Jimmy - 2016-08-16, 00:52

Takie świadome nie mówieni ze strachu o dotychczasową relację jest najgorsze. Jeśli relacja ma być prawdziwa, to ja nie umiem wytrzymać z jakimiś niedomówieniami. A jeśli relacja miałaby nie wytrzymać po przedstawieniu całej prawdy, to... czy była tego warta?
Bez oficjalnego zezwolenia? Dobra, to następnym razem uzbroi się w odpowiedni dokument, podbije pieczątką i przekażę Anne do podpisania. Oficjalne zezwolenie do złapania za łapkę. No tego to jeszcze nie było.
Chciał jej coś odpowiedzieć, ale ta nie dała mu okazji. Perfidnie go uciszyła! No dobra, on też to wcześniej stosował... ale to wcale nie obliguje jej do stosowania tej samej sztuczki! No hej!
Zmarszczył brwi na to zagranie z jej strony. Zassał jedną z jej warg mocno, zwiastując odwet... Zostawił jej dłoń w jednej swojej łapce, a drugą złapał jej głowę od tyłu. Tak asekuracyjnie - by zaraz jej przypadkiem nie zabrała po tym, jak James wepchnął je chamsko język do ust. ^^
Wszedł gwałtownie, ale w środku był bardzo kulturalny. Zaczął delikatnie badać wewnętrzną stronę warg dziewczyny, jednocześnie swoimi wargami delikatnie skłaniając ją do szerszego otwarcia ust. Jak tylko otrzymał swobodniejsze pole manewru, na krótką chwile wsunął język dalej i podrażnił samą końcówką jej podniebienie. Potem wycofał się całkiem ze środka i objechał językiem jej wargi dookoła, bardzo powoli, drażniąc się z nią dalej. Uwielbiam tak robić, mojego chłopaka bardzo to podjudza. :lol: Może i Anne to podjudzało? ;>

Anne Howard - 2016-08-16, 01:12

Czasami ludzie, którzy myślą, że takie rozwiązanie sprawy jest najlepsze w końcu i tak gubią z tym wszystkim. W pewnym momencie sami nie wiedzą, czemu brnęli w to dalej. I zdecydowanie nie byłaby tego warta. Po co decydujemy się na związki, które i tak od samego początku skazane są na porażkę, ponieważ nie potrafimy wykazać się odrobiną zrozumienia?
Tak, więc Anne będzie czekała na właśnie takie pisemko, które powinien dostarczyć do niej najlepiej osobiście, bo wtedy nie wątpiłaby w prawdziwość tegoż dokumentu, tak bardzo dla niej ważnego. :lol: Nie było, ale najwyższy czas, żeby w końcu się pojawiło! Może każda kobieta na tym świecie w związku powinna takie na swojej drugiej połówce wymuszać? Byłoby to dość oryginalne posunięcie, ale jakie oryginalne! Chociaż to pewnie damska część społeczności bardziej aprobowałaby ten pomysł niż męska, biorąc pod uwagę sporą falę protestów, które po podjęciu takowej decyzji przetoczyłyby się po całym mieście i nie tylko tutaj.
A niby czemu nie? Ona także miała takie samo prawo jak on ubiegać się do takich zagrywek. Przecież jeśli on pozwalał sobie na takie rzeczy, czemu ona miałaby nie iść jego przykładem? Odruchowo mocniej splotła ich dłonie, zastanawiając się, dlaczego drugą kładzie na tyle jej głowy. Ale jednakże zaraz mogła się o tym przekonać, czując to w dość dosadny sposób. Na samym początku była zaskoczona taką zaczepką, ale zaraz ochoczo do niego dołączyła, w pewnym sensie łącząc ich języki w dość osobliwym tańcu. Zachęcona rozchyliła usta, tym samym dając mu większe pole do manewru niż kilka sekund wcześniej. Zdecydowanie to aprobowała, nie ukrywając swojej radości z tego, że ich usta znów mogły się spotkać. Brakowało jej tego przez ostanie miesiące, czego nie był w stanie zastąpić nawet tamten związek. Jednakże takie drażnienie niezbyt się jej spodobało, o czym mógł się domyślić, kiedy delikatnie zwiększyła dystans łączący ich wargi.

Jimmy - 2016-08-16, 20:13

Uważaj Anne z tymi pisemkami, bo jeszcze zatęsknisz za jego dłonią zanim kiedykolwiek taki dokument dostaniesz!
Nie ustępował jej w tym tańcu. Oj, jemu również się podobało. To zupełnie inne uczucie całować się z kimś wyjątkowym. W sumie ja nie mam porównania, całowałam tylko mojego chłopaka. Ale to, że nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić, jakby to było z kimś innym, mówi chyba samo za siebie, nie? Tak mi się wydaje. Bo całować się dla samego fakt całowania się to tak słabo. Seks to też głównie doznania psychiczne, a nie fizyczne. Myślę, że bliskość z tą jedyną, specjalną osobą jest sto razy bardziej zajebista, niż bliskość ze stoma innymi osobami.
Ale właściwie dlaczego Anne była dla niego tak bliska? Podobne chwile jak z nią spędzał wcześniej z innymi kobietami. To jest dopiero zagwozdka. Jakby się tak nad tym zastanowić, to czy nie jest to zwykły przypadek, że akurat tamtego dnia złapały go wyrzuty sumienia? Tak było, gdy byli razem w jego mieszkaniu. Równie dobrze przecież mogli się pokiziać i o sobie zapomnieć. Ale z jakiegoś powodu Jamesa wtedy złapały wyrzuty sumienia. I zaczął wypytywać Anne co ona o tym myśli. Nigdy wcześniej nie pytał kobiet o takie rzeczy.
Skoro się jej drażnienia nie podobało, to się odsunął! Wyślizgnął się spod głowy Anne, podniósł się na oparciu ławki i szybko usiadł na niej tak normalnie, zwyczajnie, po ludzku. Objął dziewczynę ramieniem, wpatrując się w fontannę. Wszystkie te wspomnienia właśnie do niego wracały i gorąco o tym myślał.
- Zastanawiam się właśnie, co jest w tobie takiego wyjątkowego - odparł cicho, uśmiechając się lekko. - Dlaczego akurat przy tobie czuję się tak dobrze.
Wciąż wbijając wzrok w fontannę przysunął powoli usta do jej ucha. - A może... - mruknął cicho, ciepłym oddechem łaskocząc jej skroń. - ...ty mnie narkotyzujesz czymś, co? - rzucił podejrzeniem, zdecydowanie bardzo rzeczowym i logicznym. :lol:

Anne Howard - 2016-08-16, 20:37

To chyba prędzej on zbytnio za nią zatęskni i bez najmniejszego szemrania dostanie, zobaczysz! :lol2:
Tak, to już mówi samo przez siebie. Jeśli dana osoba znaczy dla więcej, nie mamy powodów szukania jakiejś rozrywki na boku. Więc w momencie kiedy w końcu na jaw wychodzą jakieś pokrętne związki i romanse, można w okrutny sposób samemu doszukać się tej prawdy. Zadajemy sobie pytanie dotyczące naszej przeszłości już na zawsze związanej z byłą drugą połówką. Dlaczego ciągle mówił, że kocha, a tak naprawdę za dwie godziny trzymał w swoich ramionach kogoś innego? Niektórzy ciągle ekscytują się seksem bez zobowiązań, a tak naprawdę potrafi on jeszcze bardziej zniszczyć z psychicznego punktu widzenia. Bo jednak chyba każdy w pewnym momencie chciałby, aby ktoś oglądał się na nas z troską, mimo, że do tej pory wypieralibyśmy się tego na każdym kroku.
W zasadzie przez bardzo długi czas nie wracała do wspomnień związanych z tamtym wieczorem i dniem następnym, kiedy wędrując przez uliczki miasta dotarli w końcu do studia, gdzie mogła spełnić jedno z swoich największych marzeń, o czym nie zdążyła mu powiedzieć. A może nie chciała? Kiedy minęła pierwsza złość i uświadomiła sobie, że nie ma co go więcej szukać, zakopała je głęboko. I w sumie przypomniała sobie o nich dopiero dzisiejszego ranka. I nie mogła powiedzieć, że przeżyła coś podobnego, bo bawiła się z nim wtedy na największym luzie od wielu lat. Spojrzała na niego spod zmarszczonych powiek, ponieważ wydawał jej się tak samo zamyślony jak ona. Mruknęła coś cicho pod nosem, odruchowo przysuwając się do mężczyzny, aby bez problemu mógł objąć ją ramieniem. Mogła tylko wzruszyć ramionami na jego pierwsze stwierdzenia, ponieważ sama nie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie względem Jamesa. Było w nim coś... innego, ale raczej w tym pozytywnym sensie.
- I chyba nawet wiem, czym - powiedziała, mrugając do niego porozumiewawczo. - Sama moja obecność działa na Ciebie niczym narkotyk.
Uśmiechnęła się zawadiacko, jednocześnie spoglądając na jego twarz kątem oka, będąc ciekawą reakcji.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group