Jonah Wrens - 2016-06-30, 00:40 Słuchając jej opowieści, w sumie nie byłem sam pewny czy tak było. Nie mogłem zaprzeczyć ani potwierdzić bo najzwyczajniej w świecie tego nie pamiętałem. Bywało różnie, ale żeby aż tak? Nie wiem.
Po prostu wzruszyłem ramionami, nieszczególnie przejmując się tą opowieścią.
-Nie powiem czy to prawda czy nie, bo nie pamiętam.
Uśmiechnąłem się pod nosem i spokojnie oparłem się o kanapę. Nie dałem się jej sprowokować i ba! Nawet ją zaskoczę.
-Ja nie będę wygrzebywał brudów bo sporo by się tego znalazło. Zarówno na Ciebie jak i na mnie.
Uśmiechnąłem się doń tryumfalnie, nieco ją tym prowokując. Nie mniej jednak Lor raczej nie powinna zagłębiać się dalej w te opowieści i wkraczać w sferę moich podbojów. Bo wtedy poszłoby wszystko z grubej rury. Co, gdzie i kiedy. Wtedy i ja bym się już nie hamował. Chociaż później pewnie musiałbym się tłumaczyć. -Chociaż..
Mruknąłem chwilę się nad czymś zastanawiając. Długo nie musiały czekać, aż w końcu odetchnąłem spokojnie.
-Nie tylko ja tutaj używałem świńskich zagrywek, żeby pomóc szczęściu na zawodach.
Blondynka doskonale wiedziała o jakie "zagrywki" mi chodziło.Lorien Wayford - 2016-06-30, 00:49 - To może lepiej siedź cicho, bo jeszcze sam się skompromitujesz.- rzuciła ostrzegawczo, na razie trzymając język za zębami. Oczywiście mogli wymieniać się przed Jess tymi wszystkimi opowieściami. Ale Lor raczej nie musiała przy niej dbać o swój wizerunek, przynajmniej tak sądziła. Chociaż Jess to plotkara ! - Gdyby nie Ty, nie używałabym ich. Sam byłeś pomysłodawcą.- zaznaczyła obserwując ten uroczy obrazek przed oczami, spięła się lekko kontynuując jedzenie frytek. Wspomnienia wróciły, a razem z nimi powód przez który znaleźli się akurat w Macu.
Miała zjeść choć wcale nie zachęcał jej ten zimny już burger. Właściwie przeszła jej ochota na cokolwiek. - Będę się już zbierać.- podniosła się od stolika. - Jo zajmij się swoją kobietą, bo jak widzę stęskniła się za Tobą. - posłała im serdeczny uśmiech, widząc i domyślając się, że najwyraźniej chcą pobyć sami.Jonah Wrens - 2016-06-30, 01:01 -Ale ja jestem facetem.
Nie odpuszczałem. W końcu nie byłbym sobą gdybym przepuścił taką okazję koło nosa. Stąd moje zawzięcie w tej sprawie, a i tak już mi nie zależało na zachowaniu szczegółów. Prędzej czy później Jess by się z tym spotkała i byłaby w większym szoku gdybym ukrywał to przed nią.
-Tutaj się mylisz, ja niczego nie wymyślałem, po prostu żyłem.
Również się podniosłem i wcisnąłem jej po prostu tego hamburgera. Wymownie na nią spojrzałem i uniosłem brew nie ustępując.
-Masz to zjeść, rozumiesz? Bo wkurwia mnie to, że o siebie nie dbasz z takiego powodu.
Zerknąłem na Jess, a potem na zegarek, zaraz chowając dłoń w tylnej kieszeni spodni.
-Może Cie odwieziemy?
Tutaj pytanie bardziej padło w stronę brunetki, niżeli przyjaciółki, którą byłem gotowy złapać w każdej chwili.Jessie - 2016-06-30, 01:10 - Jeździsz jeszcze konno? - Zwróciła się do Lorien, postanawiając wreszcie położyć kres ich wzajemnym przepychankom dotyczącym barwnej przeszłości.
Później padły pytania, których kontekstu za nic nie mogła zrozumieć, nie wiedząc nic o sytuacji dziewczyny. Mimo to nie pytała, wychodząc z założenia, że to nie jej biznes. Chociaż tak się składa, że Christian wcale nie był jej obcy. Niemniej ich wspólne wyjazdy na zawody nie dorastały do pięt tym Jonaha i Lorien. Były bardziej kulturalne .
- Czemu nie? - Odpowiedziała Jonahowi, naraz "odklejając" się od niego i uśmiechając się niechętnie w reakcji na komentarz blondynki. Lepiej dla nich będzie jeśli nie zostaną sami ze sobą .Lorien Wayford - 2016-06-30, 01:18 - Niczego nie będę jadła ! Gówno wiesz o powodzie, więc odwal się z łaski swojej.- warknęła w jego stronę, nie mając zamiaru pakować w siebie na siłę jedzenia. Zjadła frytki, tyle powinno mu wystarczyć.
- Nie, teraz nie jeżdżę. Praca mi na to nie pozwala. Ale mój były z tego co wiem, wciąż czynnie startuje w zawodach.- tutaj posłała wymowne spojrzenie brunetowi, podając mu ten powód, o który tak naprawdę chodziło. Jess najpewniej naprowadziła na trop Christiana, chociaż w tej chwili niewiele mogła o nim powiedzieć. Nie wiedziała, gdzie był i co robił.
- Chcesz pokazać Jess drzwi, które wywarzyłeś ?- syknęła złośliwie marszcząc brwi, nie miała nic do Jess, to Jo ją wkurwiał.Jonah Wrens - 2016-06-30, 01:23 Spojrzałem tylko na nią z poirytowaniem, nic więcej. Wystarczyło, że podała powód ale i tak to było śmieszne. Stąd fuknąłem rozbawiony pod nosem.
-Serio Lor? Daruję sobie już wchodzenie z Tobą w dyskusję.
Mruknąłem, czując jak zaczynam tracić cierpliwość. Ot nie byłem już miły, a niepotrzebnie nie chciałem się kłócić. Stąd bez słowa zgarnąłem jedną i drugą, obie pakując do swojego auta.
Najpierw odwiozłem Lor pod jej dom, rzucając jej na odchodne "narazie", po czym porwałem Jess w przeciwną stronę do domu.
/ztLorien Wayford - 2016-06-30, 01:33 Nie odpowiedziała już nic, mając go kompletnie dość na dzisiaj. Poczekała aż ją odwiezie, rzuciła krótkie "na razie" i pożegnała ich, wchodząc do domu, gdzie przynajmniej miała drzwi wejściowe.
/ztValentino - 2017-01-16, 21:21 Rzadko bywał z fast foodach głównie z powodów zdrowotnych córki. Nie chciał, ażeby do jej organizmu dostawały się niepotrzebne składniki pokarmu stąd pozwalał jej na jedzenie czegoś niezdrowego tylko raz na jakiś czas. Dzień ten trafił się dzisiaj stąd (o ironio) o dość później porze zjawił się w maku kupując happy meal'a i sobie 3 tortille oraz jego ,,must have'' czyli duże frytki. Oczywiście ukrył całe żarcie misternie przed córeczką pod pazuchą na co kobieta przy ladzie zareagowała śmiechem lecz ten nie przejmował się zbytnio jej reakcję. Zapłacił za wszystko i powoli ruszył ku drzwiom.Mercedes - 2017-05-01, 21:55 Mercedes przyjechała do miasta autem. Całkiem przyjemnie się jej jeździło Porsche Cayenne, była z niego bez dwóch zdań zadowolona. Zaparkowała tuż przed McDonaldem, by zabrać torebkę i wyskoczyć z auta. Zamknęła je na kluczyk i ruszyła w kierunku fast foodu. Ubrana była w białą sukienkę bez ramiączek i sandały, które pasowały do niej idealnie. Otworzyła drzwi w momencie kiedy Valentino do nich dochodził, co zaowocowało tym że niemal nimi dostał.
-O przepraszam pan... - podniosła dopiero wzrok w momencie mówienia tych słów.
-Cześć Valentino. - odparła dość spokojnie. Niemalże zapominając że prawie zabiła go drzwiami przed sekundą. Uśmiechnęła się w duchu na wspomnienie ich ostatniego spotkania, ale nie dała po sobie tego poznać.Valentino - 2017-05-01, 23:55 Cofnął się widząc rozpędzającą się mysz w jego kierunku. Rozpoznał ją od razu - jakby inaczej?
Uśmiechnął się zadowolony z ponownego spotkania kobiety i nachylił się by dać jej lekkiego całusa w czółko.
-Cześć Myszo.-Czy pamiętała też to, że zawsze ją tak nazywał? Właściwie nie wiadomo od czego się to wzięło - było nie mniej jednak trafne i urocze. Może dlatego, że ona kiedyś nazywała go kotem, a gabarytami to to idealnie pasowało? Pomińmy.
-Co tu robisz?-Zagadnął aby nie stać tak w milczeniu i zerknął na Happy Meal w swoich rękach. No cóż, musi poczekać.Mercedes - 2017-05-02, 21:02 Dobrze że się w sumie cofnął, bo mogłoby się to dla nich mało przyjemnie skończyć. No ją to chyba trudno było nie rozpoznać nie? Przymknęła na ułamki sekund oczy, by zaraz je ponownie otworzyć. Nie wszystko pamiętała, bo trochę czasu minęło i pamięć też nie ta. Mówisz że dobrali się jak kot z myszą? No może coś w tym było.
-Wpadłam coś przekąsić i na kawę, a ty gdzie już lecisz? - odparła Pytanie może nieco głupie, ale wciąż zapominała że miał córkę. Była autem, więc zawsze mogła go gdzieś podrzucić czy coś.Valentino - 2017-05-03, 15:24 No on jako prawilny fan motoryzacji także był autem, ale mógł na chwilę zostać.
-A tam, przyjechałem po żarcie dla Lucii.-Wzruszył ramionami wskazując Happy Meal'a, bo takowy to raczej nie był dla niego. Zmarszczył krótko brwi i wskazał jej wzrokiem stolik, do którego zaraz podszedł.
-Zostane chwilę. Mów co chcesz.-Uśmiechnął się lekko i wyjął z tylnej kieszeni spodni portfel patrząc na typowe w macu tablice z produktami. Sam wybrał sobie już po sekundzie i po otrzymaniu od Merci preferencji żywieniowych poszedł takowe zamówić.Mercedes - 2017-05-03, 16:21 Ja myślałam że z buta przyszedł Chwila to nie to samo, co spędzanie z kimś czasu. Nie można się odpowiednio tym zadowolić i potem czuje się pustkę, niedosyt. Spojrzała na jego torby i na niego, no tak nie pomyślała.
-A no tak. - odparła, unosząc kąciki warg w uśmiechu. Podążyła zaraz za nim, wsłuchując się w jego kolejne słowa.
-Nie mam za dużo czasu, szukam nowego mieszkania i to na wczoraj. - odparła krzywiąc się lekko. W obecnym gdzie mieszkała zostać nie mogła, a chyba miała nadzieje cichą że może ją przygarnie na moment A może nie na taki moment? Zamówiła proste 2 for you, by usiąść przy stoli i zaczekać na niego.Valentino - 2017-05-03, 21:25 Przyniósł jej zamówienie, po czym sobie kanapkę drwala i usiadł naprzeciwko niej chwilkę myśląc nad jej słowami. Owszem, mógłby ją przygarnąć, i właściwie czemu nie. Sądził jednak, że jest zbyt znaczące, dodatkowo nie potrafiły wziąć od niej pieniędzy, a utrzymać o osobę czy nawet dwie na jego pensji było pomysłem nie do zrealizowania.
-Możesz u mnie przykimać. Ciasno, ale zawsze coś.-Uśmiechnął się delikatnie w duchu wyliczając ile dodatkowo będzie musiał dołożyć za wodę i gaz. Jego portfel był nieźle zwężony choć nie miał żony, która by te zwężenie spowodowała. Świetnie jej funkcję zastępowała za to córka. Nowa Barbie wyszła? Trzeba ją mieć!
-Oczywiście jeśli chcesz.-Rozwinął swoją kanapkę i zerkną na dziewczynę dodając.-Smacznego.Mercedes - 2017-05-03, 21:34 Ona starała się unikać takiego jedzenia ze względu na figurę, ale raz na rok nie zaszkodzi nie? Ona pochłaniała burgera i popijała colą, kiedy Valentino do niej wrócił z zamówieniem. Nikt nie kazał im spać w jednym łóżku, więc nie powinno być to takie złe.
-Naprawdę? Obiecuje że znajdę sobie coś szybko, a poza tym jestem niemal samowystarczalna bez domu jedynie. - odparła. Potrzebowała tylko na kilka dni, obiecuje że będzie grzeczną współlokatorką ! Poza tym spokojnie mogłaby się za siebie dołożyć, no sama miała sporo kasy i dostała dużo w spadku po rodzicach. Dużo inwestowała, co pozwalało jej na wygodne życie bez pracy. Nie miej miała siostrę na utrzymaniu i mogłaby teoretycznie u niej zamieszkać, ale wolała jednak nie.
-Dziękuje, wzajemnie. - właściwie swoje rzeczy woziła w dość pojemnym aucie. Musiała się już wynieść, więc gdyby dziś czegoś nie znalazła pewnie ulokowałaby się w hotelu.