Ilian - 2016-02-07, 13:06 -To tak jak ja. Chociaz ostatnio staram się gdzieś wychodzić. Znudziło mnie już siedzenie w ciszy. Wolę jak się coś dzieje. Zwłaszcza , że już wystarczająco długo miałem spokój, wolałbym to chwilami naprawdę zmieniać. - Uśmiechnął się na wspomnienie, że jednak ostatnio coś się zaczęło zmieniać, ale wciąz było mu mało, za mało. Musiał się bardziej wyszaleć, może to kwestia tego, że dość długo był "ograniczony?" , bardzo możliwe.
-Uwielbiam psy, chciałym mieć swojego. Dlaczego pytasz? Czyżbym miał się spodziewać dodatkowego współlokatora w ciele psa? -
Obdarzył dziewczynę przyjemnym spojrzeniem. Nie krępował się w tej chwili by móc przyjrzeć się jej twarzy, była łagodna, miała wiele wspólnego z niewinnością. Pytanie, czy Mirabell należała do tych grzecznych i spokojnych, czy też odwrotnie. Jak narazie blondyn obstawiał wersję numer jeden.
- Z ludźmi zwykle są problemy, bo sami bez nich mieliby zbyt nudno. Muszą więc zatruwać życie innym. - Puścił oko w kierunku hiszpanki. Miała fajny akcent, Ilian próbował odgadnąć właśnie w swej głowie do jakiej narodowością ją przydzielić. Nie mógł się doczekać by obejrzeć mieszkanie i liczył, że będzie w naprawdę dobrym stanie, jak na zdjęciach w ogłoszeniu.
Może z Mir się całkiem dobrze będą dogadywać, lepiej niż ktokolwiek by na wstepnie przypuszczał.Mirabell - 2016-02-07, 13:30 -Ja za to częściej siedzę w domu, ale może dlatego, że ostatnio więcej pracuję i nie mam siły wyjść na miasto. Tylko też już mam tego chwilami dość.-u niej minusem było też to, że nie miała z kim wyjść. Starzy znajomy jak zwykle pojawiają się i znikają, a znajomi którzy jej tutaj zostali również pracują i nie mogą się dogadać z terminem. Tak to już niestety bywa.
-Wolałam się dopytać. Wiesz, czy nie masz nic przeciwko. Swojego psa już nie widziałam trochę czasu, ale lubi czasem wracać.-wyjaśniła mu sytuację związaną z dogiem. Odstawiła filiżankę na stolik. Oj niewinna to może ona i była, ale grzeczna i spokojna to już nie. Miała te swoje humorki i charakterki, ale to jak każda kobieta. Czasem musiała się do czegoś przyczepić albo uprzeć się na swoim.
Uśmiechnęła się lekko w jego kierunku po raz kolejny.-Na nich to się już nic nie poradzi. Życie innych będzie zawsze ciekawsze niż ich własne.-odparła, przytakując mu, bo zgadzała się z jego zdaniem.
Zawsze mogli wypić kawę i od razu udać się do mieszkania, by pokój obejrzeć. Nie było problemu.Ilian - 2016-02-07, 13:36 Tak też planował blondyn. Porozmawiać, zapoznać się ze sobą, wypic kawę i marsz do mieszkania kobiety.
-Dopijamy i pokazujesz mi swoje gniazdko, z którego będę korzystał. Okej? - Wypił kolejne łyki kończąc kawę. Nie spuszczał wzroku ze swój rozmówczyni.
-Jakiej jesteś narodowości, jeśli można spytać? Intryguje mnie Twój akcent. - Wytłumaczył od razu, lustrując źrenicami jej twarz.
-A co do psów, najwyżej pomożesz mi kiedyś jechać kupić , albo przygarnąć jakiegoś dla mnie. Mimo wszystko wolałbym rzadziej czuć się samotny. -
Wzruszył ramionami poszukując ręką dyskretnie portfela w kurtce.
-Nie lubię nalegać, ale tym razem ładnie proszę, byś dała za siebie zapłacić. Umówmy się, że następnym razem Ty stawiasz. Odpowiada Ci to? -
Stuknął palcami reki w blat, by wybić jakiś melodyjny rytm.
- Co do ludzi, zawsze warto tym najbardziej zainteresowanym pograć na nerwach. Uwielbiam to robić. Choć nie ukrywam, już dawno nie ucierałem nikomu nosa. - Roześmiał się krótko i pokręcił głową rozbawiony ostatnim wspomnieniem, gdzie zrobił coś głupiego.Mirabell - 2016-02-07, 20:22 -Jasne. Nie ma sprawy.-kawy miała nie dużo, więc szybko się stąd zwinął. Sięgnęła zaraz właśnie po nią.
Zatrzymała się na jego twarzy, gdzie musiała się na chwilę zastanowić nad odpowiedzą chociaż była oczywista. Szczerze to ją zaskoczył pytaniem, bo jakoś nigdy nikt się o to jej nie pytał.-Jestem z Hiszpanii.-odezwała się zaraz, poprawiając jakiś samotny kosmyk blond włosów, który akurat wpadł jej na twarz.
Zaśmiała się cicho słysząc tą jego propozycję.-Nie wiem czy jestem dobrą osobą do tego. Kupiłam psa, ale mam z nim straszne problemy.-stwierdziła kręcąc głową.-Może jeszcze i gorszego bym Ci znalazła.-dodała po chwili, zwróciła uwagę zaraz gdzie powędrowała jego ręka.
-Okej. Niech i tak będzie. Po za tym chyba i tak muszę się zgodzić. Co nie?- musiała tym razem odpuścić, w końcu nie przyszli tutaj się kłócić kto ma za kogo zapłacić. Przy okazji dopiła swoją kawę.
-Ja to nie wiem. Nie lubię, po za tym nie potrafię. Chyba, że już zrobię to jakoś mimowolnie, ale wolę być w przyjaznych stosunkach, ale wiadomo nie ze wszystkimi się da...-miejmy chociaż nadzieję, że Ilian Mirce nie będzie ucierał nosa. Przy okazji zaczęła się ogarniać i zbierać powoli do wyjścia.Ilian - 2016-02-07, 20:28 Dopił swoją kawę odstawiając pustą szklankę na blat. Zawołał dyskretnym ruchem kelnerkę, którą poprosił o rachunek.
-Poważnie? A co z nim nie tak? robi straszny bałagan w mieszkaniu? Atakuje inne psy? -
Patrzył na blondynkę wyłapując odpowiedź.
- Dziś raczej nie masz wyjścia. - Oznajmił nieco chrypliwym głosem. Odchrząknął wstając z krzesła.
Akurat zjawiła się kelnerka, Ilian wręczył jej odpowiednia kwotę dziękując za obsługę.
-Niestety ze wszystkimi się nie da. Tobie też utrę nosa, jak mnie będziesz wyprowadzała z równowagi. - Brzmiał poważnie, choć nie mówił tego serio. Chciał się z Mirką trochę podroczyć.
Hiszpanka.. wyjątkowe pochodzenie. No, a nóż polubią się bardziej? Może zostaną przyjaciółmi i jedno , drugie będzie ratowało z niezręcznych sytuacji.Mirabell - 2016-02-07, 20:40 -Bałagan ... rozwala wszystko, jeszcze mnie nie słucha... i jeszcze w ogóle się mnie nie boi. Mój były współlokator obiecał mi kiedyś, że go wytresuje, ale niestety ... nie doczekałam się tego.-niestety, a jakby ona by chciała go nauczyć porządku to i tak tego nie dokona i już. Po prostu to nie pies dla niej, ale jak się zapragnęło pieska to się go ma.
-Miejmy nadzieję, że to nie nastąpi.-przyznała zaraz, sama zaraz kelnerce podziękowała.
A czemu mieli by nie? Na razie wszystko idzie w dobrym kierunku. Jak już wszystko ze sobą zabrali to ... wyszli?
zt x2?Luke - 2016-02-08, 23:45 Jedną z dużych zalet tego miasta była ogólnodostępność wszystkiego - w tym i możliwość korzystania z usług wielu lokali już od wczesnych godzin porannych, kawiarni szczególnie. Kiedy ostatnio tędy przechodził, jego uwagę szczególnie przyciągnął piękny zapach świeżo parzonej kawy, dlatego ucieszył się niezmiernie, gdy zaglądając do środka zobaczył nie tylko ogromne menu kawowe, ale także liczne gablotki obłożone wręcz najróżniejszymi przysmakami - od śniadaniowych przekąsek przez lunchowe dania po najróżniejsze słodkie wypieki. Postanowił, że niedługo odwiedzi to urokliwe miejsce i szczęściem jego był fakt, że towarzyszyła mu w tym piękna koleżanka. Ma się rozumieć, otworzył jej drzwi do lokalu a gdy byli już w środku podprowadził ją od razu pod wystawę najróżniejszych kanapek, jogurtów z musli i Bóg wie czego jeszcze.
- Tylko proszę, nie zamawiaj jak dla kotka. - Fenomenem wśród wielu kobiet było ciągłe przebywanie na diecie, czego on jako mężczyzna nigdy chyba nie zrozumie. - I nie krępuj się też tym, że ja płacę. - Po raz któryś już obdarzył ją uroczym uśmiechem roztrzepanego chłopaka, by następnie samemu spojrzeć na wystawę jedzenia. Nigdy nie umiał ocenić, co mu akurat najlepiej posmakuje, dlatego długo się zastanawiał, a z głowy prawie mu parowało.Aaren Wayford - 2016-02-09, 00:09 Weszła przodem zauważając tą jego wręcz przesadną uprzejmość, bycie dżentelmenem nie przeszkadzało jej w żaden sposób. Słysząc jego słowa uśmiechnęła się delikatnie pochylając nad jego uchem. - Czy ja wyglądam Ci na kotka ?- pokręciła głową z niedowierzaniem.
- Sałatkę paryską z kurczakiem i pieczywem firmowym poproszę. Do tego sok pomarańczowy. - składając zamówienie spojrzała na mężczyznę w podzięce za postawiony posiłek delikatnie skłaniając głowę. Zawsze przygotowywała sobie śniadanie sama i rutynowo robiła to po powrocie z biegania.
Czekając aż blondyn złoży zamówienie rozejrzała się po niemal pustym wnętrzu lokalu, poprawiając kucyk w który miała związane włosy.Luke - 2016-02-09, 00:39 Zdążył zacząć wyjmować z kieszeni portfel, kiedy usłyszał sarkastyczne pytanie. Teatralnie zwrócił głowę w stronę Aaren i zlustrował ją z namaszczeniem. Następnie zmrużył oczy i ułożył usta w coś na kształt dzióbka, kiwając nieznacznie głową w chwilowym, bardzo zjawiskowym zamyśleniu.
- Faktycznie, wyglądasz raczej na kocicę. Aby być precyzyjnym, powiedziałbym, że to bardzo urodziwy okaz czarnej lwicy. Gatunek odkryty w zeszłym półroczu w południowej Afryce. - Puścił jej oko by zaraz później podsunąć się nieco do kasy.
- Do tego proszę piernikowe latte i tę okazałą bułkę z.. - Tu zerknął raz jeszcze na opis przy rzeczonej kanapce - z szynką, serem, sałatą, ogórkiem, pomidorem i jajkiem. - Gdy pani za kasą oznajmiła, ile pan Sugarman ma do zapłaty a on podał należną sumę, usłyszeli, że zamówienie za chwilkę zostanie im podane do stolika. No właśnie, Luczek upatrzył już stolik przy oknie, przy którym stały dwa ogromne, królewskie fotele. Tam pomógł zaproszonej Aaren usiąść, następnie sam się usadził.
- Co Ciebie tutaj trzyma? - Spytał, zerkając to na nią, to za okno. - Skoro już nie konie, czym się w takim razie zajmujesz?Aaren Wayford - 2016-02-09, 00:49 Spojrzała na niego z lekkim niedowierzaniem, gdy zaczął jej robić wykład na temat czarnej lwicy. - No proszę, ktoś tu się zna na wielkich kotach.- zażartowała ciągnąc ten wątek właściwie bez sensu, aczkolwiek bawił ją i nie zamierzała z niego rezygnować. Miała okazję podrażnić się z dawnym kumplem, wcześniej to on doprowadzał ją do szewskiej pasji, teraz miała okazję się odegrać.
Czekała grzecznie u jego boku aż skończy składać zamówienie, sama była ogromną zwolenniczką kawy. Rzadko jednak sięgała po nią na głodny żołądek, czasem zdrowie było ważniejsze niż przyjemność spowodowana smakiem tego napoju, który z każdym razem tam samo błogo drażnił jej kubki smakowe.
Usiadła w fotelu wygodnie opierając się o miękkie obicie i przyglądając swojemu rozmówcy, w międzyczasie zawiesiła wzrok na obrazkach zdobiących ścianę kawiarni. - Pracuję w wojsku. Szkolę adeptów.- przyznając się do tego co właściwie robi w życiu z zaciekawieniem obserwowała reakcję mężczyzny na swoje słowa. Zazwyczaj robiło to niemałe wrażenie na rozmówcach, w końcu kobieta i wojsko to dość rzadkie połączenie. Teraz mógł bez problemu wydedukować skąd to poranne bieganie i tak zdrowe śniadanie u Aaren, wszystko powoli łączyło się w logiczną całość.Luke - 2016-02-09, 01:08 Gdyby miał już swoją kawę i piłby ją w tym momencie, na pewno albo by ją wypluł, albo się nią zakrztusił. Zamiast tego uniósł brwi, minimalnie tylko rozdziawiając otwór gębowy. W tym momencie przyszło ich zamówienie, z czego się niezmiernie ucieszył, bo zaskoczenie malujące się na jego twarzy szybko zostało zastąpione pożądliwym spojrzeniem na bardzo apetycznie wyglądające jedzenie.
- Kto by pomyślał. - Powiedział trochę w eter, ciągle jakoś nie móc wyjść zarówno ze zdziwienia, jak i z podziwu. Wojsko to nie przelewki, nie zabawa dla każdego. Podniósł na nią wzrok ze stołu. - To powiem szczerze, że nie wiem, co powiedzieć. - Uśmiechnął się nieznacznie tylko zakłopotany. - Skąd taki pomysł na życie? Może ulegam stereotypom, ale wydaje mi się, że niewiele jest kobiet w armii. - Niezmiernie go teraz zaciekawiło, jak potoczyło się życie dziewczyny od ich ostatniego spotkania, od którego minął ładny kawał czasu. Pamiętał ją jeszcze jako zakochaną w jeździe i uczuciu wolności, jakie dawała. Kojarzył ją z dużymi ambicjami i zawziętością w tym temacie, dlatego wiadomość, że nie jeździ, niemało go zdziwiła. A do tego jeszcze wojsko? Jej obraz w jego głowie zaczął się stopniowo zmieniać, ale nie można było powiedzieć, że na gorsze czy lepsze, zwyczajnie się zmieniał. Luke nie miał pojęcia, jak to traktować, ale jedyne, na czym teraz chciał się skupić, to na wysłuchaniu jej historii, wyjaśnienia, choćby najkrótszego, ale konkretnego.Aaren Wayford - 2016-02-09, 20:29 Urzeczona jego reakcją zaśmiała się dźwięcznie, obserwując zaskoczenie malujące się na twarzy mężczyzny. Podobnie jak on już po chwili skupiła się na przyniesionej sałatce, delikatnie odwijając sztućce zawinięte w papierową serwetkę. - Nie jesteś jedyny, wszyscy robią taką minę.- uśmiechając się zagryzła lewy kącik dolnej wargi w chwilowym zastanowieniu.
- Skąd taki pomysł ?- powtórzyła pytanie by móc sformułować jak najbardziej prosto brzmiącą odpowiedź i jednocześnie taką, która zaspokoi Luckową ciekawość. - Widzisz, mój pradziadek, dziadek oraz ojciec służą w wojsku odkąd pamiętam. Powiedziałabym, że to taka rodzinna tradycja. A skoro wychowywał mnie mężczyzna nie mogło skończyć się inaczej. - uśmiechając się wyprostowała się siedząc w fotelu, w takiej pozycji znacznie wygodniej było można zacząć spożywać posiłek. - Z jeździectwa zrezygnowałam na rzecz studiów, robienia licencji no i pracy.- tłumaczyła dalej, finalnie dochodząc do sedna opowieści. - To teraz już wiesz. A teraz opowiedz co u Ciebie ?Anonymous - 2016-02-27, 13:25 Choć w nowym mieszkaniu kobiety zalegało jeszcze sporo nierozpakowanych kartonów, to w tym czasie nie zamierzała zakrzątać sobie nimi głowy. Była zbyt podekscytowana przeprowadzką do zupełnie nowego otoczenia, żeby jeszcze chwilę dłużej przesiadywać w czterech ścianach. Dalszym wypakowywaniem i urządzaniem mieszkania obiecała sobie zająć się później, natomiast poranek i popołudnie zdecydowała się poświęcić na chociaż minimalne zwiedzenie miasta.
Kiedy długie przebywanie poza domem zaczęło dawać o sobie znać i blondynka powoli zaczęła odczuwać coraz większy chłód i zmęczenie postanowiła odnaleźć jakiś lokal, w którym mogłaby zagrzać przez chwilę miejsce. Raczej nie przepada za zbyt tłocznymi i mało urokliwymi miejscówkami, dlatego nawet nie chciała do takiej zaglądać, wciąż uparcie szukając czegoś, co mogłoby ją bardziej zainteresować. Jeśli chodzi o otoczenie to owszem, była co do niego bardzo wymagająca: wystarczył tylko jeden element, który nie spodobałby się kobiecie, a ta ulotniłaby się z ów miejsca jak szybko by tylko mogła. Tak czy inaczej kawiarnia, przed której drzwiami się zatrzymała wydawała jej się całkiem dobrym miejscem, by chwilę w nim odpocząć i nieco się rozgrzać. Z minimalnym uśmiechem zdobiącym lekko zaróżowioną twarz Jayne weszła do środka. Przekroczywszy próg rozejrzała się od razu, szybko chwaląc w myślach swój wybór. Rozpięła beżowy płaszcz, podchodząc do lady, przy której złożyła szybkie zamówienia na ulubioną kawę i ciasto czekoladowe. Ustąpiła miejsca kolejnym klientom, zaś sama z cichym westchnieniem zaczęła oglądać się za wolnym stolikiem. Gdy zdołała taki znaleźć, podeszła bliżej i zdjęła płaszcz, który przewiesiła przez oparcie fotela. Rozsiadła się wygodnie. Oparła podbródek na zwiniętej w pięść dłoni i w oczekiwaniu na zrealizowanie zamówienia spoglądała za okno.
Jako Jayne
Brian - 2016-02-27, 17:56 Właściwie nie planował wizyty w tym lokalu. Może po prostu potrzebował jakiejś odmiany. I kawy, tak zdecydowanie potrzebował kawy. Bez odrobiny kofeiny dzień nie mógł być udany, a Brian nie nadawał się do niczego. On nie był taki wybredny w kwestii wyboru lokalu. Liczyło się to, czy podają tam dobre rzeczy i liczył się klimat, który dla niego był szczególnie ważny.
Przechodząc koło Plain Caffe ni z tego, ni z owego postanowił napić się kawy i coś zjeść. Wszedłdo środka, rozglądając się po znajomym wnętrzu. Ustawił się w kolejce, a gdy przyszła jego kolej zamówił podwójne espresso i croissanta z dżemem. Teraz, po tym jak nawet zimny prysznic nie był w stanie do końca postawić go na nogi potrzebował mocnej kawy, później przyjdzie pora na przykład na caffe latte, bo taką też pijał. W końcu to też kofeina. Po złożeniu zamówienia zaczął lawirować pomiędzy stolikami, w poszukiwaniu jakiegoś wolnego miejsca. Gdyby takiego nie znalazł zapewne bez ceregieli przysiadłby się do kogoś. Skupił się na poszukiwaniu wolnego miejsca, więc w pierwszej chwili Jej nie zauważył. Minął ją i wtedy skojarzył, że w siedzącej samotnie przy stoliku dziewczynie jest coś znajomego. Uśmiechnął się i postanowił zaryzykować, zawrócił i znowu się przy niej zatrzymał.
- Można się przysiąść, panienko? - zapytał żartobliwym tonem. Oczywiście to nie musiała być Jayne, jednak szybko się przekonał, że to właśnie była ona.Anonymous - 2016-02-28, 15:00 Widok za oknem był zdecydowanie bardziej ciekawy niż ludzie wewnątrz kawiarni, dlatego to na przeszklonym obrazie skupiała całą swoją uwagę. Uważnie wodziła wzrokiem po budynkach stojących na przeciwko i po niezbyt ruchliwej ulicy. Wszystko posiadało jakiś swój nieodłączny klimat i urok, który dało się wyczuć, a nawet zauważyć. Westchnienie, które wydobyło się z ust blondynki przerwało na chwilę jej obserwacje. Wyjąwszy z kieszeni spodni telefon położyła go na stoliku i przelotnie spojrzała na godzinę na jego sporym ekranie. Owszem chciała odrobinę odsapnąć i nieco się rozgrzać, ale nie zamierzała marnować dnia; a choć ten dopiero się zaczął to przy natłoku rzeczy do zrobienia z pewnością godzin braknie. Niegwałtownym ruchem założyła za ucho kosmyk jasnych włosów i ponownie opierając brodę na dłoni wróciła do spoglądania za okno. Nie rejestrowała każdych kolejnych klientów, gdyż to zwyczajnie nie było jej do niczego potrzebne, a i nie było zbyt interesującym zajęciem.
Z reguły Jayne to cierpliwa osoba, jednak oczekiwanie na zamówienie zdawało się dłużyć w nieskończoność, a sytuacje za szybą nie przybierając żadnych ciekawych obrotów również zaczęły nudzić. Kierowana tymi spostrzeżeniami znów sięgnęła do telefonu z zamiarem przejrzenia maili czy innych rzeczy. Już odblokowała komórkę, kiedy wyczuwszy czyjąś obecność uniosła odrobinę wzrok. Chwilę potem padło pytanie, w reakcji na które kobieta uśmiechnęła się i skinęła lekko głową.
-Siadaj miły panie i opowiadaj, co słychać.- przywoławszy na swoją twarz szerszy uśmiech szybko odłożyła telefon, skupiając całą swoją uwagę na przyjacielu. Kogo jak kogo i co jak co, ale przyjaciół nie zapominała i nie myliła.