To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Mała hala

Aaren Wayford - 2018-10-29, 17:06

- A gdzie twoja koszulka do bicia żony?- Mruknęła rozbawiona nie biorąc tych gróźb na poważnie. Wiedziała, że nigdy by jej nie skrzywdził i przede wszystkim nie pozwoliłby, aby ktokolwiek inny jej coś zrobił. Dał temu dowód ostatnio i wciąż odczuwał skutki ostatniej bójki, do której stanął chcąc ją chronić. Doceniała to i dzięki temu wiedziała, że może czuć się przy nim bezpiecznie. <3
Widząc jego zaskoczoną minę w trakcie pocałunku uśmiechnęła się subtelnie i kontynuowała tą chwilową i namiętną wymianę czułości, której dała się porwać. Kończąc zwilżyła usta językiem i spojrzała brunetowi prosto w oczy nadal będąc tuż przy nim.
- Wyraz tęsknoty i nagroda...- zamruczała i musnęła palcami jego szyję po chwili delikatnie muskając usta bruneta raz jeszcze.
- Chodź, pora wracać.- Wzięła wodze w dłoń i poprowadziła Soena idąc również u boku swojego męża. Jeśli mu się spodobała pierwsza część nagrody to powinien poczekać na resztę, w domu zamierzała poświęcić mu jeszcze więcej uwagi, i tak będzie drapanko. :lol2:
Razem we trójkę wszyscy opuścili halę udając się w kierunku stajni.
/zt x 2

Soendergaard - 2018-10-29, 17:06

Zatrzymany na środku hali czekał grzecznie kiedy Tony zsuwał się z jego grzbietu, a gdy to nastąpiło stęknął ciężko. :lol2: Stojąc na środku nawet nie odnotował, że Aaren go całkowicie puściła. Pozwolił właścicielce zająć się mężem i sam w tym czasie podrapał się w nosek przy pomocy nogi.
Dopiero, gdy para wróciła na ziemię posłusznie ruszył za nimi ku wyjściu z hali, krocząc spokojnie ale dość energicznie.
/zt

Francis Laurent - 2018-11-30, 11:32

Uprzednio informując o swoim wtargnięciu na halę przekroczył jej prób od razu kierując się do stojących z boku schodków. Zatrzymał Rudego przy schodkach wpierw wszystko sobie ostatecznie dopasowując, podciągając popręg, by następnie wejść po schodkach trzymając w jednej dłoni wodze i delikatnie usadowił się w siodle, siadając również na derce tak, by nie zsunęła się w trakcie stępowania. Pogładził go po szyi zamykając go w łydkach i z lekkim wypchnięciem bioder ruszył z nim przed siebie aktywnym stępem. Starał się od samego początku nie nadużywać pomocy, dlatego gdy tylko miał dobre tempo przestawał go "pchać", a dał się samonieść.
Po paru minutach zatrzymał się z nim przy bandzie ściągając derkę, którą zarzucił przez bandę, nabrał delikatny kontakt zachęcając go od razu po ruszeniu do lekkie żucia i tym samym dolnego ustawienia. Pilnował luzu z jego strony i aktywności w tym momencie. Na takiej dłuższej szyi zaczął z nim kręcić zawijasy, by pomału rozgrzać go w zakrętach i tym samym uelastycznić na łukach, w które później będzie musiał się mocno angażować. Jeśli wszystko było w porządku po jakimś czasie zakłusował z Momem nie zmieniając jego ustawienia oraz sylwetki jak i również wymagań - dalej tempo i plastyczność na dużych łukach.

Momentum - 2018-12-06, 15:23

Przyszedł za chłopakiem na małą halę. Rozglądając się czujnie po drodze i także po samej hali, kiedy już na nią weszli. Po wejściu skierował się za Francisem pod schodki, gdzie zatrzymał się w oczekiwaniu aż facet go dosiądzie. Cierpliwie zniósł ostatnie poprawki, a także nie poruszył się podczas wsiadania chłopaka na jego grzbiet. Parsknął krótko do niego w odpowiedzi na klepanie, by ruszyć po sygnale od razu naprzód energicznym stępem. Nie pędził ale nie ślimaczył się także, po kilku minutach stępu zatrzymał się na moment i po chwili ponownie ruszył przed siebie. Wszedł przy tym na lekki kontakt, zaczynając mocniej pracować także umięśnionym zadkiem. Zaczęli także kręcić już różnego rodzaju zawijasy, tak by odpowiednio się rozgrzać na zakrętach. Na początku był nieco sztywny - zastany, ale z każdym kolejnym zakrętem zdecydowanie lepiej mu szło. Przejście do kłusa wyszło mu dość płynnie, aczkolwiek pierwsze kroki w nim były lekko spieszące się. Pewnie chłopak jednak nie miał problemów z przytrzymaniem jego zapędów, potem trzymał się już takiego pośredniego tempa jak wcześniej w stępie. Wyginając się zgodnie z zaleceniami jeźdźca na wszelakich zakrętach i zawijasach.
Francis Laurent - 2018-12-07, 11:58

Jak na razie musiał przyznać, że Momentum niejako działał na guziki, w końcu jednak systematycznie trenuje i jeździ zawody, ciężko by było inaczej. Kiedy ogier zaczął się pomału rozgrzewać Frank stopniowo podniósł go w ustawieniu, wychodząc już z tego dolnego. Nie zmienił jednak tego, że męczył go praktycznie co chwila jakimś węższym lub szerszym zakrętem, gdzie starał się coraz więcej sugerować i ewentualnie pomagać/korygować. Na chwilę przeszli do stępa w lekkim zebraniu, gdzie aktywnie podbierał go łydką sugerując uaktywnienie zadu i mocniejsze wkroczenie pod kłodę. W ramach kolejnego punktu rozgrzewki na długich ścianach zaczął wplatać ustępowania od/do ściany, gdzie ustawiał go delikatnie do wewnątrz (w stronę, w którą wykonywane było ustępowanie) przesuwając go zewnętrzną łydką, a wewnętrzną wyginając lekko w kłodzie, co znacznie miało mu ułatwić krzyżowanie się nóg w tym elemencie.
Będąc usatysfakcjonowany zakłusował w nieznacznym zebraniu również i w tym chodzie wymagając ustępowań, które jechał w ćwiczebnym. Nie zapominał o pochwałach głosowych/cielesnych, których było sporo przy dobrze wykonanym elemencie. Dodatkowo jak znajdywali się na ścianie wplótł jeszcze przejścia kłus-stęp, stęp-kłus i zatrzymania z tych dwóch chodów, co miało znacząco wpłynąć na poprawę zaangażowania jego ciała, w szczególności pleców i zadu, na którym dziś się chciał głównie skupić. Nie zaprzestawali tez na długich ścianach ustępowań, które zaraz miały zostać zastąpione znacznie trudniejszym elementem.

Momentum - 2018-12-07, 14:01

Faktycznie ogier dość szybko i poprawnie reagował na pomoce, a to dzięki głównie jego właścicielowi i ludziom których przysyłał w celu żeby z nim popracowali. Wdało się w niego lekkie usztywnienie, kiedy wchodzili na wyższe ustawienie. Szybko jednak ono znikło, a ogier pozostał na miękkim kontakcie z jego ręką i mocno wpychał się zadem pod kłodę. Działając nim jako motorkiem napędowym swojego ruchu. Nie miał większych trudności z wyjeżdżaniem węższych lub szerszych zakrętów, starając się jak najlepiej wpisać cielskiem w nie. Wyginając się na nich odpowiednio od pomocy jeźdźca. Płynnie zwolnił do stępa, pozostając w lekkim zebraniu. Był już na tyle wytrenowany, że nie miał trudności z utrzymaniem ustawienia po zmianie chodu albo na przestawienie się na inne wraz z zmianą chodu. Kolejno czekał ich nowy element, który nie powinien sprawić mu większego problemu. Ogier wraz z pomocami jeźdźca ustawił się lekko do wewnątrz w kierunku w którą będzie ustępował od łydki, wyginając cielsko przy tym pod odpowiednim kątem. Nie zapominając jednak także o zgięciu w kłodzie, a dzięki ograniczeniom zastosowanym przez Francisa nie przesadził z nim. Poruszając się przy tym aktywnie w przód i bok jednocześnie, wykonał to ćwiczenie całkiem nieźle. Mógł nieco lepiej przy pracować zadem, ale to drobny szczegół do poprawy. Wedle wskazówek chłopaka chwilę później przeszedł już do kłusa, pozostając w lekkim zebraniu nadal. W tym chodzie również pojawiły się ustępowania, które wyglądały już naprawdę zacnie. Parskał od czasu do czasu na pochwałę ze strony jeźdźca, lubił być chwalony jak wszyscy chyba. Jednak nadal był w pełni skoncentrowany na zadaniu, które miał przed sobą. Z przejściami na początek było nieco "dziko", bo o ile zwalniał stęp-kłus to niechętnie się zatrzymywał. Z początku wychodziło mu to nieco nie równo, ale za to chętnie wracał w wyższe chody. Kasztan starał się jak mógł i robił najlepiej jak potrafił, choć mógł wykrzesać coś jeszcze z siebie oczywiście. Jednak wszystko jeszcze przed nimi.
Mistrz Gry - 2018-12-08, 18:42


Być może poinformował o drodze na halę, kto jednak powstrzyma małą zgraję 10latków, którzy po nauce jazdy postanowili pobawić się w chowanego? Dla nich nie było zmiłuj. Cała banda wbiegła na halę, zaczynając gonitwę po niej, w dłoni machając reklamówką, w której wcześniej trzymali jabłka. Na nic był im trening Francisa i Momentum, bo proszę Was, kto się przejmował jakimiś dorosłymi, gdy w powietrzu czuło się dobrą zabawę? Tym samym krzyczące, biegające, piszczące i uciekające od instruktorów i rodziców dzieci wbiegły całą szóstką na sam środek hali, zaczynając kłótnie o to, który w którym rogu się ukryje. Co na to mężczyzna i koń, któremu świszczące folie z pewnością nie były obojętne?

Integrity Promise - 2018-12-09, 19:18

No ona do końca z tego popisu swoich umiejętności również nie była zadowolona, ale co poradzić jak nic nie poradzisz? Trzeba przegryźć ową sprawę i naprawić, a potem pójść dalej. Ona ten mało udany skok odczuła w kościach, ale jakoś mogła z tym żyć. Siwa raczej nie miała tendencji do wyłamywania się z pod przeszkód czy ucieczek, ale nie była ideałem i nawet wpadki się jej zdarzały. Czasem faktycznie jednak lepiej podyktować jej mocniejszy sygnał, bo w końcu może nie zaszkodzić a pomóc nie? Mimo że mieli praktycznie zaraz kończyć, to według zaleceń Luka mieli najechać ponownie na przeszkodę która uprzednio została odbudowana. Tym razem nieco bardziej na chłodno podjechała do przeszkody i skupiła się maksymalnie na facecie i sygnałach które jej wysyłał. Mimo że skok nadal nie był najpiękniejszy technicznie, to przynajmniej tym razem udało się im skoczyć na czysto. Po skoku zwolniła do stępa przez kłus, tak aby zmienić kierunek na lewo i ponownie zagalopować. Tak też zaczęli się kierować w stronę tego najważniejszego czyli z zielonego szeregu gimnastycznego. Klacz przyjrzała się tej konstrukcji dość badawczo, ale była gotowa podjąć tego wyzwania. Zgodnie z planem pojechała wpierw dookoła hali wraz z właścicielem, tak aby prawidłowo najechać na całą linię. Postarali się jak najlepiej wyjechać narożnik bez utraty ustawienia oraz tempa, zostając po nim nieco mocniej ustawionymi do wewnątrz. Na kawaletkach wysoko unosiła wszystkie kończyny, robiąc to nader zgrabnie i w takt. Wysunęła przy tym lekko nos w przód i szła naprzód w kierunku kolejnych przeszkód. Klacz spokojnie dojechała kolejno do koperty-stacjonaty i oksera, by każdorazowo wraz z wyraźnym sygnałem od Luka wyjść do skoku. Od razu energicznie składała kończyny pod siebie, wyciągając się cielskiem nad przeszkodą i nurkując nosem w celu złapania lepszej równowagi. Klacz właśnie teraz po wcześniejszych skokach i naprawie błędów, czuła moc i siłę. Starała się sprostać zadaniu stawianemu przez faceta, co nawet jej wyszło nie najgorzej. Poczekali potem chwilkę w czasie gdy pomocnik poprawiał przeszkody, by raz jeszcze podejść do tej linii przeszkód. Klacz lekko puknęła ostatnią z przeszkód - okser, ale na szczęście drągi nie spadły. Chciała jak zwykle lepiej w sensie poprawić i prawie jej nie wyszło. Po zakończeniu całej tej linii ponownie zwolnili do kłusa, gdzie utrzymali się w nim jakiś czas. Jednak finalnie przeszli do stępa, gdzie po długim rozstępowaniu wrócili do stajni.

z.t

Francis Laurent - 2018-12-10, 15:11

Ja na razie był bardzo zadowolony z Kasztana, dlatego będąc usatysfakcjonowany z ustępowań na długich ścianach robił mu zagadki, co znaczy tylko tyle, że zmieniał teraz chody boczne, na zmianę wykonując łopatką do wewnątrz, łopatką do zewnątrz, ciągi – wszystko w kłusie. Dalej koncentrował się na czytelnym przesłaniu pomocy ograniczając jego przesadne przekrzywianie się/prostowanie się wodzą lub łydką, a jeśli spóźniał zadem nie bał się posmyrać go przy okazji bacikiem po zadzie w celu jego aktywacji, a po ukończeniu wykonywania danego elementu robił serię przejść chcąc uaktywnić jego zad ponownie.
W trakcie kolejnego przejazdu przy wejściu na halę prawie dostał zawału wraz z ogierem, gdyż po serii krzyków wleciała banda bachorów do środka. Nim Frank zdążył zareagować Momentum wpierw stanął jak wryty będąc wcześniej w kłusie, przez co prawie wybił mu zęby (xD), a następnie odskoczył niegroźnie w bok na tyle delikatnie by Frank mógł spokojnie wysiedzieć w siodle, ale no cóż, woreczek, tym bardziej z takiego zaskoczenia mógł zaskoczyć. Beraiter pogładził ogiera po szyi w ramach uspokojenia, kiedy za dzieciakami weszły „opiekunki” tego całego bagna. Nie silił się na żaden komentarz dając im robić swoją robotę – by wzięły stąd dzieciaki. Jeśli trzeba było postanowił ruszyć kłusem z ogierem jadąc wprost na dzieciaki, by je „postraszyć” i zmusić do szybszej ewakuacji. :lol2:
Uznajmy (?), że chyba wszystkie się stąd ulotniły, dlatego pozostając w kłusie po tym chwilowym zawale zaczął wjeżdżać z ogierem na linię środkową (zawsze od tej samej strony, ale z różnych kierunków. Na początku linii miał trzy małe cavaletii ustawione na kłus, które miały go nieco zaangażować, by chwilę później rozpocząć raz w prawo raz lewo ustępowania, z jednym, dość ważnym szczegółem. Po drodze miał ustawione trzy cavaletii w jakichś odległościach, po ukosie, które musiał pokonać w trakcie ustępowania, czyli ciężkiego chodu bocznego przy asyście takiego dodatku. Na pewno było to trudne, ale miało znacznie powiększyć jego zakresy w chodzie bocznym. Drągi była ustawione prostopadle do krótkich ścian (jak ma Ci rozrysować to pisz priv). W trakcie męczenia go tym elementem wspomagał się w razie czego bacikiem, przekazując bardzo czytelne sygnały resztą pomocy.

Momentum - 2018-12-10, 23:30

Ich współpraca jak na razie układała się całkiem nieźle. Kasztan mimo że największymi uczuciami darzył oczywiście właściciela, to nie miał problemu z pracą pod innymi jeźdźcami. Nawet bez znaczenia młodszy czy starszy, mniej czy bardziej doświadczony jeździec. Po zadowalających ustępowaniach przyszedł czas na nowe ćwiczenia, jak łopatka do wewnątrz czy na zewnątrz oraz ciągi. Nie miał raczej problemu z prawidłowym wygięciem się na ćwiczeniach, ustawiając cielsko pod odpowiednim kątem. Jednocześnie nie przesadzając ze zgięciem w potylicy czy z zachowaniem uaktywnionego zadu. Na początku mogły mu się zdarzyć jeszcze jakieś niedociągnięcia, ale z każdym powtórzeniem było znacznie lepiej. W między kolejne ćwiczenia również stosowali przejścia, które po wykonaniu kolejnych elementów i kolejnych były obecnie bez większego zarzutu. Ogier nie należał do przesadnie płochliwych, ale nawet jemu mogło się coś przytrafić a raczej ktoś w postaci rozwydrzonych dzieci. Nastawił nagle uszy do przodu słysząc krzyki, a widok dzieci na tyle go zszokował że dosłownie wyhamował w miejscu. Choć same zatrzymanie biorąc pod uwagę sytuację było niemal wzorcowo-czworobokowe, acz strasznie gwałtowne. Uskoczył lekko w bok wraz z poniesieniem wysoko łba i przeżuł przy tym nerwowo wędzidło. Patrzył na dzieci jak na jakieś ufoludki z kosmosu, które nie wiadomo skąd się tu wzięły. Nie od razu ochłonął po tym incydencie, był nieco spięty i nerwowy przez dłuższą chwilę. Przeszedł do kłusa i skierował się w ich stronę jeśli trzeba było, choć on sam nie wiedział po co. Po prostu dostosował się do zaleceń jeźdźca. Uznając że stąd znikły pozostając w kłusie zjechał na linię środkową, gdzie znajdowały się trzy małe cavaletii. Skakał kiedyś i to całkiem nieźle, więc nie miał problemów z najechaniem na nie. Odpowiednio lekko i swobodnie uniósł nad nimi wszystkie kończyny, pokonując je bez problemu. Co do ustępowań które nadeszły za moment nie było jeszcze tak idealnie, bo nadal pozostawał lekko spięty i miał problem z całkowitym odpuszczeniem. Dlatego utrudnienie w postaci tych cavaletii wcale nie ułatwiało mu zadania, ponieważ pierwsze dwa razy wyszły dość chaotyczne. Ogier zgubił kroki dosłownie, a przez to lekko się zirytował że mu nie wychodziło.
Francis Laurent - 2018-12-11, 16:10

Chody boczne były satysfakcjonujące, dlatego postanowił zaraz je zaprzestać. Kiedy udało im się dojść do „ładu” po incydencie z dziećmi trochę jeszcze go pomęczył ćwiczeniem, gdzie w chodach bocznych ogier musiał dodatkowo podnieść nogi na drążkach. Na szczęście przy którymś podejściu zaczaił, nie denerwując się w żadnym wypadku za ewentualne potknięcia. Wreszcie przeszli do stępa, gdzie Frank ofiarował Momentum trochę luźnej wodzy w ramach przerwy i chwili dla niego. Pochwalił go też za tymczasową robotę.
Po chwili odsapnięcia pozbierał wodze wracając z ogierem do wyższego ustawienia i następnie płynnie zagalopował ze stępa przesyłając mu bardzo czytelne sygnały do wejścia w wyższy chód. Od razu głęboko usiadł w siodle oplatając go łydkami tak, by w razie potrzeby móc szybko zareagować domykając go w nich w celu aktywizacji chodu. Na ręce działał delikatną pulsacją wewnętrzną dłonią, zewnętrzną dając oparcie ogierowi. Od początku wymagał pełnego zebrania wliczając częste wolty w trakcie jazdy, następnie zmienił kierunek nogę zmieniając przez kłus i to samo wykonali na drugą stronę. Po dłuższej chwili zaczął wplatać zatrzymania i zagalopowania ze stój, gdzie bardzo dokładnie pilnował jego zadu w razie czego wspomagając się lekko bacikiem. W pierwszych krokach galopu skupiał się, by ten od razu przeniósł ciężar ciała na tył dalej już galopując lekkim przodem. Często zmieniła kierunek galopu jak na razie robiąc to przez kłus. Kolejną „atrakcją” jaką zaoferował ogierowi były cofania po zatrzymaniu i natychmiastowe zagalopowanie z cofania. Było to ćwiczenie trudne, dlatego starał mu się jak najbardziej pomóc, przede wszystkim dalej starając się o swobodny przód i pełne zaangażowanie zadu i pleców. Powtarzał to dopóki ogier nie zaczął z lekkością wchodzić w galop lub po prostu poprawił się.

Momentum - 2018-12-11, 23:17

Ogier w końcu się wyciszył i skupił na tyle, że zaczął na spokojnie pracować i przykładać się ponownie do wykonywanego zadania. Jeszcze trochę kręcili ustępowania od łydki wraz z przejściem nad drążkami, początki były trudne ale z każdym powtórzeniem było zdecydowanie lepiej. Ogier nieco wewnętrznie się irytował, bo lubił wszystko wykonywać dobrze od razu. Jednak wiadomo że nie zawsze się tak dało. Przeszli w końcu do stępa, gdzie ogier skorzystał z dłuższej wodzy i możliwości złapania oddechu. Po tej krótkiej chwili wrócili do wcześniej wypracowanego ustawienia, by wraz z pomocami od jeźdźca przejść płynnie do galopu. Nie spieszył się poruszając się energicznym tempem w przód, pchając się wyraźnie z zadu. Nie miał większych problemów z kręceniem wolt, by zmienić kierunek jazdy wraz ze zmianą nogi przez kłusa i to samo zrobili na drugą stronę. Po chwili w to doszły zatrzymania i zagalopowania ze stój, gdzie starał się zrobić to jak najbardziej płynnie wraz z zachowaniem ustawienia. W galopie mocno pchał się zadem pod kłodę. Dość często zmieniali kierunek, robiąc to jak na razie przez kłus. Cofania się były miłą odskocznia od tego co robili teraz, niby dla niego nic nowego ale przypomnieć sobie trzeba było. Wraz z otrzymanymi sygnałami robił kilka kroków w tył, ale początkowo nieco zbyt chaotycznie mu to wychodziło przez co niemal pewne że zaburzał nieco swoje ustawienie. Ruszania naprzód nie było już takie problematyczne.
Francis Laurent - 2018-12-12, 12:00

Przez wzgląd na naprawdę wygodny galop ogiera nie miał większych problemów, by go wysiedzieć. Sam galop starał się w jakiś sposób kontrolować, w razie czego sugerując zmianę np. większe obciążenie zadu, podniesienie pleców i przodu, ale nie przesadzał, chcąc by ogier również sam z siebie naturalnie poprawnie galopował, mając nawyk, że nie zawsze czeka się na jeźdźca. Z zagalopowań z cofania był zadowolony, wiedząc, że sporo koni ma z tym elementem problem - a ćwiczenie to jest idealne na polepszenie zebrania i siły nośnej konia. Dlatego nie przesadzał i w momencie kiedy ogier naprawdę dobrze wykonywał to ćwiczenie przeszedł z nim do stępa dając zasłużoną luźniejszą wodze umożliwiając mu rozciągnięcie się po tak mocnym zaangażowaniu swojego ciała.
Chwila oddechu i powrót do wcześniej uzyskanego zebrania. Ponownie zagalopował z ogierem chwilę jadąc z nim po ścianie, by następnie rozpocząć jazdę po ósemce na całej hali. Bardzo dokładnie wyjeżdżał z nim narożniki, jako, że potrzebowali całej długości przekątnych. Mniej więcej w X prowadząc go wpierw z lekko ustawionym do wewnątrz tam zmieniła jego ustawienie przestawiając również łydki, które działały również aktywizująco inicjując lotną wraz z lekka zmianą Franka dociążenia biodra. Zakładał, że ogier z lotnymi nie ma problemu i się nie mylił, ale w dniu dzisiejszym zamierzał wprowadzić zmiany co 3, a może 2 tempa. Dlatego kiedy płynność jego lotnych była już naprawdę satysfakcjonująca na przekątnych zaczął wykonywać wpierw 2 zmiany, następnie zwiększając o jedną, by ostatecznie zacząć próby lotnych co 3 tempa, gdzie Jeździec głównie skupił się na czytelności jego sygnałów i tego, by przypadkiem nie uwalił się na przodzie, gdzie w tym elemencie był ważny lekki i swobodny przód, umożliwiający swobodną lotną Momentum.

Momentum - 2018-12-12, 14:15

Jak Francis pewnie wyczuł ogier sam czasem z automatu coś robił, nie mówię że wyprzedzał myślami jeźdźca czy robił samowolkę. Po prostu jeżdżąc kilka lat temu pod początkującymi i takimi co raczkowali już w jeździectwie, nabył pewnych nawyków które już mu pozostały. Doceniał jednak każdą pomoc jeźdźca i to że mu pomagał oraz sugerował. W końcu po kilku powtórzeniach zaczęło im wychodzić naprawdę dobrze zagalopowanie z cofania, można zawsze było jeszcze coś poprawić ale nie przesadzając z tym. Ponownie całkiem chętnie zszedł do stępa, łapiąc chwilę oddechu i z wdzięcznością przyjmując możliwość chwilowego rozluźnienia się. Po chwili oddechu powrócili do wcześniejszego ustawienia, by powrócić zaraz do galopu i pokierować się najpierw po ścianie. Następnie zaczęli jazdę po ósemce na całej hali wyjeżdżając jak najlepiej narożniki, ponieważ potrzebowali całej długości przekątnych. Dojeżdżając do X ogier wraz z pomocami jeźdźca zmienił dość płynnie nogę prowadzącą, by zgodnie z myślą przewodnią faceta potem zmieniać nogę co 3. Nawet obecnie nie miał z tym większych problemów z czego był zadowolony.
Francis Laurent - 2018-12-12, 14:28

Czując, że ogier całkiem nieźle radzi sobie w zmianach co 3 tempa na przekątnych postanowił utrudnić mu nieco zadanie. Zapewne już wstęp do coraz "liczniejszych" lotnych ogier miał zrobiony przez innego jeźdźca, ale takie odstał zalecenie ćwiczeń od swojego właściciela, że nie było dyskusji. Dlatego podnosząc poprzeczkę wjechał z ogierem na drugi ślad na długich ścianach (na krótkich jeżdżąc normalnie po śladzie), gdzie po wjeździe po gdzieś 3 foulach rozpocząć serię lotnych co 3 foule na wprost. Pewnie prowadził go w równych pomocach czytelnie zmieniając jego ustawienie, łydkę i równowagę w trakcie samej lotnej. Pilnował tez, by nie stracił na aktywności galopu, co było im obecnie potrzebne.
Widząc, że ogier nie ma problemów z takim utrudnieniem wrócił na chwilę na wcześniejszą ósemkę, gdzie rozpoczął zmiany co dwa tempa, gdzie wszystkie pomoce działały właściwie tak samo, nie licząc tego, że ich częstotliwość zmieniła się wymagając od Rudego szybszej reakcji na nie. Na początku czuł, że się trochę gubi czasami gubiąc zad dlatego wspomógł się teraz lekkim bacikiem na zadzie w ramach pomocy łydce. Chwilę męczył go na przekątnych w ósemce, by następnie wjechać z ogierem ponownie na drugi ślad, gdzie ponownie rozpoczynał z nim lotne na długich ścianach (na drugim śladzie) tym razem odklejeni od ściany robili lotne co 2 tempa, co pod koniec miało na tyle zadowalający efekt, że w ramach zabawy - z ciekawości - postanowił ostatni raz wjechać z ogierem na przekątną i w ramach próby zrobić próbę do zmiany co tempo, oczywiście przestawianie nogi kierunkowej odbyło się co krok, płynnie i czytelnie ze strony Franka, a czy ogier odpowiedział na to? Zaraz sprawdzimy. Dajmy na to, że owa próba dotyczyła 3/4 zmian co tempo.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group