To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Duża hala

Friskey Whiskey - 2016-02-20, 21:59

Z chęcią przyjął zabawę wodzą, zaczynając intensywniej żuć wędzidło w pysku. Zapienił się przy tym jednocześnie jeszcze mocniej angażując zad i jeszcze aktywniej wkraczając nim pod kłodę. Zaowocowało to skróceniem sylwetki i uniesieniem pleców wraz z obniżeniem tyłu konia. Popuszczając w potylicy stał się przepuszczalny i niezwykle lekki na kontakcie, co z pewnością ograniczyło wkład siły Viviane, jaką musiała włożyć w kontrolę nad nim i dopychanie go do ręki.
Teraz wyraźnie niósł się sam umożliwiając Viv, wygodne wysiadywanie kłusa, który i tak z natury był miękki i sprężysty, a teraz dodatkowo charakteryzował się płynnością i okrągłym wykrokiem siwego.
Na woltach wyginał się ładnie, pozostając zamkniętym w pomocach, uważnym i gotowym na kolejne wyzwania. Parskając głośno, szedł aktywnie i chętnie przed siebie, aż w końcu oboje dotarli do długiej ściany, gdzie odpowiednio uprzedzony półparadą podstawił się zadem i zaczął energicznie kłusować, wraz w prowokującym do tego dosiadem i łydkami, wyciągając swoje długie i zgrabne nóżki przed siebie. Każdy krok akcentował wyrzutem z nadgarstka prezentując swój widowiskowy ruch, który z wyraźną fazą zawieszenia, z pewnością stanowił ciekawy obrazek.
Wkraczając na krótką ścianę nieco niechętnie dał się skrócić, ale tuż przed kolejną długą prostą był już na tyle ogarnięty i posłuszny, że po raz kolejny ćwiczenie wykonał z ogromnym entuzjazmem i chęcią, zagłębiając puszkę kopytową w kwarcowym podłożu, elastycznie wybijał się do przodu, pchając aktywnie zadem.

Vivianne Feron - 2016-02-21, 09:09

Jedynie kilka ruchów ręką wystarczyło aby koń jeszcze bardziej się podstawił i zaangażował w pracę, a dzięki temu brunetka czuła się niczym niesiona przez wiatr. To prawda – Whisky miał bardzo wygodny kłus a wysiadywanie go nie stanowiło dla Vivianne większego problemu. Współpraca z siwkiem pasowała jej na tyle, że przez myśl przeszedł jej zakup konia – już od dawna myślała o tym, aby w jej życiu pojawił się kolejny zwierzak, któremu całkowicie będzie mogła się poświęcić. Oldenburg, póki co, był spełnieniem jej wszelkich oczekiwań.
Na jednej z długich ścian ogier wyraźnie wydłużył wykrok. Brunetka zachęcała go do aktywnej pracy pchając głównie dosiadem – dała mu nieco spokoju na pysku, co jakiś czas upominając o poprawnym ustawieniu jeśli przychodziła taka potrzeba. Jeśli jednak siwy nic nie kombinował, mógł liczyć na luz z jej strony i brak upierdliwego ciągnięcia za wodze.
Dziewczyna pochwaliła go głosem za poprawnie wykonane zadanie i nadal polecając wydłużenie wykroku poprowadziła ogiera przez przekątną hali aby w narożniku po przeciwnej stronie zmienić kierunek jazdy. Przytrzymała go tuż po kolejnym wjeździe na ścianę i sprowadziła do regularnego rytmu rozpoczynając anglezowanie. Cały czas dbała jednak o to by ogier szedł w poprawnym ustawieniu, więc jeśli ciężej było mu się do tego zabrać podczas rytmicznego unoszenia jej bioder, przysiadała w siodło wzmacniając tym samym działanie dosiadu i ponownie zamykała go na pomocach.
Nadal w tym samym chodzie przejechała z siwkiem jeszcze jedno okrążenie wokół hali. Chciała by emocje po dodaniu nieco opadły, by nie wpędzać go chaotycznie w wyższy chód ale zadbać o to by przejście było zgodne z wszelkimi teoriami, które panowały w jego temacie. Gdy zauważyła, że ogier nie nakręca się niepotrzebnie, przy dojeździe do narożnika przekazała mu półparadę, cofnęła zewnętrzną łydkę i wyraźnym ruchem bioder wypchnęła go do galopu tuż przy wyjeździe z łuku.

Friskey Whiskey - 2016-03-02, 01:26

Do tej pory nie miał stałego właściciela, stając się koniem zarówno dla tych osób uczących się jeździć, a także dla tych bardziej wymagających. Jak widać wszechstronnie wyszkolenie miało masę zalet.
Z chęcią też podejmował współpracę z jeźdźcem, widząc jak się stara, sam dawał od siebie naprawdę wiele. Pozwalając też wiele się nauczyć i samemu chętnie poznając co raz to nowe elementy.
Dlatego też widząc zaangażowanie Viv, starał się dawać z siebie wszystko, z entuzjazmem wykonując kolejno stawiane przed nim wyzwania.
Wymachując przednimi kończynami, równocześnie silnie angażował zad podczas wydłużenia wykroku. Zdążył już się nawet zapienić na pysku i opluć sobie pierś, choć to mało kulturalne. Najchętniej popatrzyłby na siebie i amazonkę z boku, widok podskakujących dwóch pomarańczy, musiał wyglądać naprawdę zachwycająco ;>.
Podczas wyjeżdżania przekątnej, jeszcze energiczniej poruszał się w kłusie, wyginając od wewnętrznej łydki tak by oprzeć się na tej zewnętrznej i wykonać poprawnie zakręt z wejściem na pierwszy ślad na ścianie.
Delikatnie zmniejszając intensywność kłusa wrócił do normalnego tępa i wykroku, powoli wyciszając wzburzone emocje w swoim siwym cielsku. Parsknął kilkakrotnie zamiatając przy tym ogonem w powietrzu.
Wjeżdżając w narożnik, skupił się na upominającej półparadzie, która miała go przygotować na kolejny punkt dzisiejszej jazdy. Aktywnie ruszając od zadu, zabrał ze sobą Viviane, galopując niezwykle obszernie, stawiając ogromne kroki galopu z okrągłą foulą. Po pewnym czasie i samoistnym obniżeniu przez siwka łba, mogła poczuć jak galopuje niemal pod górkę. O ile utrzymywała aktywną pracę bioder i wzmacniające pomoce prowokujące do zachowania tempa galopu, to siwy powoli zaczął się rozluźniać dając uczucie luzu w potylicy.

Vivianne Feron - 2016-03-02, 21:27

Wszechstronne wyszkolenie połączone ze zbyt dużą ilością jeźdźców – szczególnie tych mniej doświadczonych, mogło mieć natomiast masę wad. To zupełnie tak jakby jechać na zawody na szkółkowym koniu, który wymaga wielu poprawek i który przestał być czuły na delikatne pomoce, zdążając przyzwyczaić się do tych stosowanych przez początkujących jeźdźców – zbyt mocne szarpanie w pysku, kopanie zamiast przykładania łydki i miotanie się w siodle. Nie twierdzę oczywiście, że we Friskim jest coś złego – zwyczajnie taki układ nie służy większości koni, dlatego też dobrze byłoby gdyby zaopiekował się nim jeden jeździec, który będzie wiedział w czym koń jest dobry, jakie ma słabe strony i co może wykorzystać a nad czym jeszcze powinno się popracować. Każdy medal ma niestety dwie strony.
Widok podskakujących pomarańczy?! O matko. :D Sama Vivianne z pewnością potraktowałaby to stwierdzenie jako komplement – nie miała nic przeciwko temu żeby ktoś przyglądał się jej piersiom gdy te skryte były pod ubraniem (cóż, bez także, ale nie wszyscy mieli do tego dostęp), ale… POMARAŃCZE?! A ona biedna całe życie żyła w przekonaniu, że to zwykłe mandarynki! Swoją drogą sama chętnie obejrzałaby ich z boku by móc obserwować lekkość w kłusie w wykonaniu tak potężnego konia jak Siwy.
Zadowolona z poprawnego przejścia do galopu dostosowała się do rytmu konia, starając się poruszać biodrami w tym samym tempie co ogier. Ponownie wskazała mu ruchem wewnętrznej wodzy aby nieco obniżył łeb, zewnętrzną trzymając cały czas naprężoną. Wprowadziła ogiera na obszerną woltę, na której owinęła go wokół swej wewnętrznej łydki i wnet poczuła jak jego zad się podstawia a sylwetka staje się wyraźnie zaokrąglona. Dzięki temu czuła się niemal jak niesiona przez powietrze. Friskas miał wygodne, obszerne chody przy których zupełnie nie miało się wrażenia jakby się siedziało w siodle. To był naprawdę dobry wybór zwierzaka na trening.
Po wyjechaniu wolty wprowadziła ogiera ponownie na ścianę i przegalopowała wraz z nim pół okrążenia, po którym w narożniku ponownie poprowadziła konia po przekątnej. Na kilka foule przed końcem odcinka poprosiła ogiera o zmianę nogi, swą niemą prośbę poprzedzając półparadą i stosując pomoce przeciwne do zagalopowania na dotychczasową stronę. Jeśli siwek nie miał problemu z wykonaniem ćwiczenia, to właśnie wjeżdżali na woltę, tym razem prowadzoną w odwrotnym kierunku.

Friskey Whiskey - 2016-03-03, 00:08

Oczywiście, że dla konia najlepszy jest jeden jeździec i to taki, który patrzy na jego potrzeby, rozumie je i stara się pomagać zwierzęciu. Podobnie jest podczas jazdy, gdy dana para się zgra wtedy współpraca przynosi o wiele lepsze rezultaty niż stykanie się rumaka z wieloma przypadkowymi osobami i różnym poziomie zaawansowania.
Z pewnością przydałby się siwkowi w końcu właściciel i to taki, który zaopiekuje się nim na dobre, pozwoli ogierowi rozwijać się wszechstronnie i będzie o niego dbał. Bo na razie został pozbawiony zimowego futra tylko dlatego, że jakiś stajenny się nad nim zlitował.
Pomarańcze lub grejpfruty, wychodziło na jedno, miała naprawdę ładne i okazałe piersi. Szkoda, że był tylko koniem i mógł oglądać przez materiał jej ubrania. Ale z drugiej strony mógł je przecież bezkarnie pomacać nosem ;>. Uznałaby to za niewinne łaszenie się ;> GENIUS :D
Pomimo swoich gabarytów był bardzo zwinny i sprawny, dlatego też z lekkością przychodziło mu wykonywanie poszczególnych elementów ujeżdżeniowych. Świadomość tego wielkiego cielska niezaprzeczalnie w tym pomagała.
Wraz z jej prośbą opuścił niżej wielkie szyjsko zwinięte w rogal, a wraz z nim łeb. Delikatnie przeżuwając wędzidło zaczynał na powrót odpuszczać w potylicy dzięki motywacyjnie pulsującej wewnętrznej dłoni. Zamknięty w pomocach dał się prowadzić tak jak tylko tego chciała brunetka. Angażując intensywniej zad na kole, podniósł swój przód mocniej zagarniając przednimi kończynami kolejne metry podłoża. Po wyjechaniu przekątnej nie musiała prosić dwa razy, wystarczyło po prostu przełożyć łydki do zagalopowania na drugą nogę i delikatnie musnąć nimi boki konia. Wykonał błyskawicznie lotną, robiąc to z ogromną ekspresją przy czym lekko podskoczył podnosząc przód wyraźnie do góry. Nie stracił przy tym równowagi, tempa oraz rozluźnienia dzięki czemu płynnie wszedł na kolejne koło, teraz gnące go w drugą stronę.

Elizabeth White - 2016-03-03, 20:29

Po namyślę, kobieta postanowiła przyjść na największą z tutejszych hali. Tak jak się spodziewała, na miejscu ćwiczyło już kilka jeźdźców, ale miejsca było o tyle dużo, że jedna para wte czy wewte nie robiła różnicy. Po zasygnalizowaniu swojej obecności, wprowadziła Questionable do budynku. Podczas spaceru tutaj, nieustannie pilnowała jej zachowania. Nie pozwalała na kręcenie się i wyprzedanie jej. Skrupulatnie upominała gniadą, nie będąc obojętną na negatywne zachowania.
Zatrzymały się na uboczu, na wolnym skrawku kwarcowego podłoża. Założywszy na szyję klaczy wodze, kobieta zaczęła dokonywać ostatnich poprawek przy jej sprzęcie. Między innymi dostosowała sobie strzemiona, podciągnęła popręg i nałożyła kask oraz rękawiczki. Po raz ostatni upewniła się, że wszystko jest na swoim miejscu i postanowiła zająć miejsce na grzbiecie dresażystki. W owym celu zebrała wodze na wysokości przedniego łęku, wsunęła stopę w strzemię i z lekkością odbiła się od ziemi. Usadowiwszy się w wygodnym siodle, złapała drugie strzemię, ułożyła w dłoniach wodze, wyprostowała swoją sylwetkę i o ile Questionable zachowała się poprawnie, poklepała ją po szyi. Dopiero potem przyłożyła łydki do jej boków, prosząc o ruszenie stępem.

Questionable - 2016-03-03, 20:42

Wraz z wyjściem ze stajni Questionable stała się dość niespokojna i cały czas bacznie obserwowała otoczenie. Jej głowa obracała się raz w jedną raz w drugą stronę a umieszczone u szczytu głowy radary rejestrowały każdą najmniejszą zmianę, każdy dźwięk i każdy ruch idącej obok niej kobiety. Gniada prychała co chwilę, próbując wyrwać się brunetce z ręki, a upominana przez nią łagodniała na moment, choć prośby Elizabeth nie działały na nią zbyt długo. Raz po raz próbowała podkłusować w ręku kobiety; wyrwać się i zwyczajnie uciec jak najdalej stąd, ale panna White zdawała się mieć sporo siły i cierpliwości do tego typu koni, przez co ostatecznie udało im się dojść na halę – kolejne nowe miejsce, w którym nie można było się normalnie zachować.
Questionable nie była złym koniem, była po prostu nieprawidłowo prowadzona od początku swego życia przez co nieprzyzwyczajona do żadnych nowych miejsc i ludzi. Nie można mieć jej za złe nieufności skoro od źrebaka uczono jej obecności tylko jednej osoby – wyjątek stanowił stajenny, który również przez wiele lat się nie zmienił. Bacznym wzrokiem przesunęła po całej szerokości hali, kilka razy obracając się wokół Elizabeth, zupełnie jakby chciała oczyma dogonić biegające wokół pary, a kiedy uznała, że miejsce nie jest tak niebezpieczne za jakie je uważała, stanęła w jednym miejscu, choć zatrzęsła się nieco poniewierana lekkim stresem, który nadal jej towarzyszył.
Pozwoliła kobiecie opuścić strzemiona, choć wzdrygnęła się gdy te opadły wzdłuż jej boków, i dokonać wszelkich poprawek przy swym sprzęcie. Nadal szybko oddychała, a jej uszy stały na baczność, chcąc wychwycić każdy najmniejszy dźwięk. Trzeba jednak przyznać – uspokoiła się nieco i choć wierciła się trochę przy wsiadaniu przez Elizabeth to ostatecznie pozwoliła dziewczynie zająć miejsce na swym grzbiecie. Stała w miejscu niczym wryta w ziemię, a gdy poczuła przyłożone do swego ciała łydki kwiknęła krótko i ruszyła z miejsca kłusem, zbyt podniecona i wystraszona jednocześnie na wolne tempo stępa.

Vivianne Feron - 2016-03-03, 20:57

No masz! Chyba trzeba wymyślić jakiś eliksir, który mógłby zmienić konia w człowieka, skoro Friskey jest tak żywo zainteresowany biustem brunetki. Gdyby tylko miała pojęcie co siedzi w jego głowie, z pewnością by jej to schlebiało! Choć nadal uważa, że jej biust to naprawdę mandarynki. Całkiem spore jak na swój gatunek, jędrne i przyjemne w dotyku, ale nadal mandarynki. :D
Vivianne nie miała pod tyłkiem już dawno konia, który był tak chętny do współpracy, słuchał wszystkich poleceń i z łatwością reagował na pomoce zamiast bezmyślnie gnać przed siebie i zachowywać się jak dzikus. Dobrze jej się na nim jeździło, a w siodle na jego grzbiecie czuła się niczym ryba w wodzie. Wspaniałe uczucie jeździć na perfekcyjnie zaokrąglonym, świetnie ujeżdżonym koniu.
Dziewczyna cały czas dbała o to by Whiskey dostawał odpowiednie pomoce do utrzymania tempa i by był prowadzony dokładnie w takim ustawieniu w jakim szedł teraz. Pozytywnie zaskoczyła się gdy po tak łatwej zmianie nogi utrzymał równowagę i bez problemu wygiął się w drugą stronę, nie usztywniając się i nie wykonując żadnych niepotrzebnych ruchów. Zmieniwszy ustawienie rąk ponownie lekkimi „szarpnięciami” wskazywała mu obniżenie łba i jadąc go od dosiadu do wędzidła prowadziła konia po zewnętrznej ścieżce hali, w pewnym momencie zjeżdżając na fragment przekątnej, na której ułożone były drągi na galop. Przytrzymała Friskasa, skracając jego foule dzięki czemu najechali na trzy „przeszkody” bez większych problemów z odmierzeniem odległości.
Vivianne chciała go sprawdzić pod każdym względem, dlatego właśnie prosiła o wykonywanie prostych zadań ujeżdżeniowych, ale także takich, które w pewnym sensie mogłyby przyczynić się do skoków. Z karty konia dowiedziała się, że jest wszechstronnie uzdolniony dlatego myślami wybiegała już w przyszłość, zastanawiając się jak Siwy skacze, skoro tak dobrze jej się na nim jeździ ujeżdżeniowo. Nie chciała go jednak próbować już na pierwszej jeździe – ze względu bezpieczeństwa ale także biorąc pod uwagę jego przerwę od treningów i zdrowy rozsądek, który podpowiadał, żeby za bardzo nie przeciążyć konia i oczywiście nie kazać odrywać mu się wysoko od podłoża.
Po przejechaniu drągów ponownie poprosiła ogiera o zmianę nogi i ponownie wjechała na wcześniej wspomnianą przekątną, aby mógł pokonać „przeszkodę” od drugiej strony i na drugą nogę.

Elizabeth White - 2016-03-04, 18:31

Od początku trochę niepokoiło ją zachowanie klaczy, ale stwierdziła, że jest to z pewnością spowodowane nowym miejscem. Nie znała przecież ani historii Questionable, ani jej charakteru. Wiedziała podstawowe informacje takie jak wiek, rasa, a także specjalizacje. Nie spodziewała się też tego, że tak pochopnie zareaguje na przyłożoną do jej boków łydkę. Nie mniej jednak Kanadyjka pozostała czujna i od razu postanowiła zareagować. Nie szarpała jednak bezsensownie klaczy za pysk, co mogło tylko spotęgować efekt. Postanowiła stłamsić ją swoim dosiadem. W tym celu mocno usiadła w siodło, wycisnęła do dołu pięty i odchyliła się do tyłu. Jednocześnie stopniowo zaczęła ściągać wodzę, chcąc by klacz zwolniła do stępa. Jeżeli nie chciała ulec jej działaniom, brunetka prowadziła ją na woltę, lub wepchnęła w ścianę. O ile się udało, pochwaliła ją, chcąc pokazać, że stępowanie też jest fajne. Od tej pory uważała również na posyłane jej pomoce, widząc, że jest bardzo czułym na bodźce koniem. W stępie początkowo dała jej więcej swobody i czas na oswojenie zarówno z miejscem jak i z sytuacją. Nie pozostawiała jej jednak luźnej wodzy, wiedząc, że znowu może coś odwalić.
Friskey Whiskey - 2016-03-04, 23:53

Nie mów, że narzekasz na brak adoracji ze strony panów ? ;> W to akurat nawet Friskas by nie uwierzył, z takim biustem mogła mieć każdego :lol2: . I ja Ci wciąż tłumaczę, że to nie są mandarynki tylko pomarańcze ;>. Bardzo ładne pomarańcze i naturalne, żyć nie umierać kobieto ! :lol2:
Dla siwa ten trening też był dodatkowym sprawdzianem, tak dawno nie miał okazji wozić na sobie kogoś, kto wymagałby od niego czegoś więcej. Ostatnio ujeżdżeniowo ruszał go tylko Lucas i to też było kupę czasu temu, zdążył się już zastać, aczkolwiek naprawdę dużo pamiętał, wystarczyło mu tylko przypomnieć. Przez ten czas błogiego lenistwa nie zdążył go też nikt zepsuć dzięki czemu teraz mógł zaprezentować się z tej naprawdę dobrej strony.
Nie musiała go ciągle „podszarpywać” wystarczyło tylko od czasu do czasu pulsująco zadziałać ręką, aby ponownie obniżył łeb, który i tak niósł spokojnie od dłuższego czasu w dole. Zapienił się cały na pysku i piersi, aktywnie i chętnie wchodząc zadem pod kłodę. Zdołał nawet podnieść swój przód, dzięki czemu wciąż pozostawał lekki na ręce i naprawdę przyjemny w prowadzeniu.
Gnąc się w bok od łydki, wszedł na przekątną hali, nieznacznie unosząc łeb na widok drągów, nastawił obydwa siwe radary w kierunku drągów. Z początku chciał przyspieszyć i niemal wyrwać się z rąk Vivianie, aczkolwiek asekuracyjnie przytrzymany i skrócony zanim jeszcze zdążył się na dobre rozkręcić, płynnie kontynuował galop, pokonując w równym i niezachwianym tempie drąg po drągu.
Nie było to dla niego żadnym problemem, wbrew pozorom ta wielka siwa okrągła kula potrafiła oderwać się od ziemi i naprawdę dobrze sobie radzić hopsając przez przeszkody.
Gładko i bez problemów zmieniając nogę, kontynuował galop na drągi niosąc teraz już nisko opuszczony łeb. Rozluźnił się całkowicie dzięki czemu, teraz na drugą nogę, naprawdę bezbłędnie i miękko pokonał te małe przeszkód ki.

Vivianne Feron - 2016-03-05, 11:43

Poklepała ogiera po szyi kiedy ten prawidłowo zareagował na jej przytrzymanie dzięki czemu udało im się pokonać drągi w dobrym tempie i bez niepotrzebnych komplikacji. Po powtórzonym ćwiczeniu ponownie dała siwemu sygnał do zmiany nogi i tym razem przegalopowała z nim dwa okrążenia, dając dziesięciolatkowi nieco dłuższe wodze, a tym samym możliwość wyciągnięcia szyi i przyspieszenia, jeśli tylko miał na takie ochotę. Cały czas była jednak czujna i pilnowała by wybrane przez ogiera tempo nie było zbyt szybkie oraz żeby przypadkiem nie przeszkodzić innym parom w wykonywanych ćwiczeniach.
Po przegalopowaniu dwóch okrążeni zwolniła go nieco, nadal utrzymując w tym chodzie, a kiedy Friskas trochę się uspokoił, poprosiła o przejście do kłusa, w którym dała mu jeszcze większy luz niż przedtem, ponownie klepiąc ogiera po szyi. Świetnie się dzisiaj spisał i pokazał jej, że sporo potrafi i fantastycznie się rusza dzięki czemu dziewczyna postanowiła dać mu na dzisiaj spokój. Jazda rozruchowa została uznana za zaliczoną ze zdecydowanie pozytywną oceną i właśnie w takim nastroju brunetka zakończyła jazdę, postanawiając obdarować Whiskiego smakołykami kiedy tylko wrócą do boksu.
W kłusie wykonali jeszcze kilka okrążeń, w które kobieta wplatała zmiany stron poprzez półwolty, różnego typu wężyki wzdłuż długiej ściany i wolty w przeciwległych narożnikach. Dopiero po takim rozluźniającym ćwiczeniu pozwoliła siwemu przejść do stępa i ponownie poklepała go po szyi.
Jeśli natomiast chodzi o jej biust.. Nie będzie o nim rozmawiać z koniem, o! Co to to nie. :D

Friskey Whiskey - 2016-03-05, 23:27

Przeskoczył gładko z jednej nogi na drugą, wykonując lotną płynnie i bez zawahania. Galopując dalej, wyciągnął łeb w dół parskając głośno, taka chwila rozluźnienia naprawdę była znakomitą nagrodą za wykonanie ćwiczenia.
Nie przyśpieszał ani nie zwalniał, niósł się sam w równym tempie, niosąc rozluźnioną szyję zaokrągloną w ładny łuk. Pozostawał w tym rozluźnieniu nawet po przejściu do kłusa, nurkując pyskiem w dół pozwalał ciału wydłużyć się, a mięśniom rozciągnąć po treningu. Choć był to tylko rozruch, siwek zdążył się trochę spocić i zmachać, doceniał jednak to, że Viv nie starała się go męczyć za wszelką cenę, a wręcz przeciwnie, odpuściła mu, gdy tylko wykonał to o co go poprosiła.
Wyginał się lekko i płynnie od jednej łydki do drugiej i na przemian, pozwalał prowadzić się dosłownie w paluszkach. Finalnie przechodząc do obszernego stępa.
Oj no z Friskasem nie porozmawiasz ? :c A tak się chłopaczek starał. XD

Vivianne Feron - 2016-03-06, 10:15

Nauczona doświadczeniem zdawała sobie sprawę, że nie ma co forsować konia na pierwszym treningu po długiej przerwie toteż nie chciała go przetrenować i zniechęcić do dalszej pracy. Działając w odmienny sposób można było osiągnąć dużo więcej i właśnie na takiej podstawie chciała zbudować ich relację.
Występowała konia porządnie, w międzyczasie luzując zapięty popręg a kiedy uznała, że minęło już wystarczająco dużo czasu, zsiadła z ogiera i poklepała go po szyi po czym wraz z nim ruszyła do stajni.
Zt.

Friskey Whiskey - 2016-03-06, 21:32

To jej doświadczenie bardzo odpowiadało siwemu, oby więcej takich doświadczeń :lol2: <3.
Odetchnął z ulgą czując poluzowany popręg, stępował ze spokojem, rozglądając się uważnie na boki. Po dłuższej chwili, gdy bruneta zabrała swój szeksi tyłek z siodła, powędrował za nią, mając go tuż przed nosem. Żyć nie umierać ! :lol2:
/zt

Champagne - 2016-03-08, 00:11

Jonah napisał/a:
...


Tym razem płynniej przeszła do stępa, nie wychodząc z ustawienia i tym razem mieląc, a nie zagryzając wędzidło. Zatrzymała się kładąc uszy, a kiedy zaczął wyginać jej szyję wpierw spięła się uniemożliwiając mu to, by w reakcji jeszcze na ucisk łydki po prostu zrobić zwrot na przodzie z także wygiętą szyją. Rozumiała ten sygnał przez przepchnięcie ją łydką przez chłopaka, to samo czyniąc również na drugą stronę. Jeśli jednak chodziło tylko o zwykłą gimnastykę w miejscu ją również zrobiła bez problemu.
Przy następnym ruszeniu do kłusa weszła aktywniej, lepiej już pracując ciałem, prawie całościowo pozbyła się spięć, jeszcze czasami przypominająco próbowała go sprawdzić nieco zwalniając lub zagryzając wędzidło, ale po korekcie wchodziła na delikatniejsze sygnały do przyjemniejsze było dla obu stron. Wygięcia w kłusie czy tam zmiany ustawienia wychodziły nieco toporniej, ale ciężko było wymagać po przerwie od niej wygimnastykowania.
Przy zagalopowaniu weszła bez problemu w wyższy chód, obyło się więc bez bata aczkolwiek klacz o dziwo samoistnie się skróciła bardzo topornie galopując do przodu. Schowała się za wędzidło nieco zniżając pysk i "patatajała" przed siebie dobrze wchodząc w zakręty, ale nie reagując na rozgalopowanie z samej łydki, na bata czasami oddając, ale wracając jednak do takiego krótkiego, nerwowego galopu. Tak samo na obie strony, ponownie chowając się za wędzidło.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group