To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Las - Główny szlak

Talent - 2013-05-07, 18:22

Kiedy dziewczyna wygodnie usadowiła się w siodle bryknął jeszcze raz, już trochę lżej, a tak żeby nie zapomniała, że na nim siedzi. Zaraz jednak jego uwagę zajęła jazda, już nie w kółko. Na chwilę skierował na dziewczynkę oba uszka jednak jedno z nich niedługo potem wróciło na swoją pozycję obserwatora. Po jakimś czasie usłyszał szorstki i stanowczy głos mężczyzny na dużym i majestatycznym koniu. Wydawał się być jakimś zarządcą, bo mówił głośno i do wszystkich, a oni słuchali go w ciszy(tak sądzę). Okazało się, że razem z dziesięciolatką mieli zająć miejsce od razu za nimi. W pierwszej chwili ucieszył się lecz kiedy tylko zaczęli stępować zmienił się jego pogląd na sytuację. Otóż jego wzrok lądował nieco poniżej zadu konia przed nim przez co nie widział prawie nic. Wielkie (w porównaniu do niego) dupsko przysłaniało mu pół świata. Zaczął więc szukać rozwiązania i żeby widzieć mniej-więcej wszystko po bokach postanowił jechać slalomem co chwila wychylając głowę to w jedną, to w drugą stronę. W ten sposób widział także trochę z przodu.
Megane - 2013-05-07, 20:03

Dotarła w końcu na miejsce zbiórki. Cały czas prawdopodobnie mocnym działaniem dosiadu, impulsywnym działaniem ręki oraz 'blokowaniem kolanami łopatek', starała utrzymać się go w stępie. Również pewnie o zatrzymaniu się nie było mowy tak też po przywitaniu się z zebranymi, kręciła się gdzieś w okolicy ich grupy, nie podjeżdzając zbyt blisko reszty koni. W końcu co ogier to ogier. No i w sumie nie wiem co więcej dopisać bo nie mam pojęcia jak zacho
Noemi - 2013-05-07, 21:49

Wsłuchała się w słowa Jacksona. Po chwili dała Nem delikatny sygnał do stępa i zajęła swoją pozycję. Nie znała jeźdźców, ani koni dlatego policzyła osoby ustawiająca się przed nią. Miała być dziesiąta. Trzymała odpowiedni odstęp od koni znajdujących się przed nią. Klacz nadal prowadziła na luźnej wodzy działając prawie samym dosiadem. Skupiona była głównie na karej gdy w pewnym momencie zobaczyła galopującą Temi. Nie znała jej osobiście, ale trochę się o niej nasłuchała. Dziewczyna była zdziwiona, że w ogóle ktoś odważył się wsiąść na izabelkę. W każdym razie będzie ciekawie. Jeżeli Nem szła grzecznie poklepała ją po szyi znowu zaczynając z nią jakąś rozmowę.
Visyoner - 2013-05-07, 22:18

Megane napisał/a:
Dotarła w końcu na miejsce zbiórki. Cały czas prawdopodobnie mocnym działaniem dosiadu, impulsywnym działaniem ręki oraz 'blokowaniem kolanami łopatek', starała utrzymać się go w stępie. Również pewnie o zatrzymaniu się nie było mowy tak też po przywitaniu się z zebranymi, kręciła się gdzieś w okolicy ich grupy, nie podjeżdzając zbyt blisko reszty koni. W końcu co ogier to ogier. No i w sumie nie wiem co więcej dopisać bo nie mam pojęcia jak zacho


Stępując wytrwale wodził wzrokiem po otoczeniu.W sumie nic ciekawego sie nie działo, dookoła same identycznie wyglądające drzewa, które migały mu rzędami przed oczyma a więc ogier zajął się pracą na wędzidle dosłownie na nim 'grając'.Jeśli chodzi o pracę jaką Megane musiała odbębniać w siodle to nie do się ukryć, jej uporczywe kontrowanie czy jak kto woli dosłowne ograniczanie ogiera przynosiło pożądane rezultaty, musiała jednak swym dosiadem uzbroić się w cierpliwość bo na łydki to on reagował z spóźnionym zapłonem.Stępował sobie dynamicznie i ochoczo w miarę ogarnięty na pysku, dostojnie bujał zadem w takt rytmicznych kroków i ogólnie rzecz biorąc nie podjął się zrywów.Nie teraz.
I tak aktywnie Vis współpracował z nią, dopóki jego oczom nie ukazał sie nie codzienny obraz.Na widok innych koni, szczególnie tych mniej znanych bądź już totalnie nie sympatyzujących z nim kary automatycznie spiął cielsko i kuląc po sobie uszy zaczął nerwowo przyśpieszać w najmniej spodziewanych momentach, np. kiedy delikatnie acz po łuku skręcali, lub kiedy łydką spychany był na pobocze.
Poparskując co jakiś czas ostro strzelał z ogona natenczas wysoko zadzierając dumny łeb.
Skinął łbem jedynie do Temi, którą tolerował i znał.Skupiony był bowiem raczej na sobie i amazonce w siodle, sprowokowany jej działaniem jął kreślić mniejsze, bądź większe wolty w celu ochłonięcia i przyzwyczajenia się do nowej sytuacji oczywiście na uboczu.
Nie da się ukryć, że źle znosi obecność większej liczby koni w jednym miejscu a i przestrzeń choć rozciąga się kusząco jest znacznie ograniczona, gdyż ścieżka jest wąska, zatem kary stępując po pobocznej latorośli gwałtownie raz za razem pyskiem szarpał w dół łapiąc szczękami za kuszące zielska.

Megane - 2013-05-08, 20:21

Niestety w takim bądź razie była zmuszona używać naprawdę wyraźnych pomocy aby na pewno do niego przemówiły.
Zauważając jego reakcje na inne konie, na całkiem sporą ich liczbę właściwie, zaniepokoiła się nieco wiedząc że zostali wciśnięci gdzieś w sam środek zastępu. Półparadkami i wiecznym bawieniem się wędzidłem w jego pysku starała skupić na sobie większosć uwagi ogiera co by towarzystwo koni aż tak go nie pochłaniało. Nie znała go i nie miała pojęcia czy tez nie wpadnie mu do głowy na przykład ot tak zaatakować któregoś z nich lub coś innego niebezpiecznego dla nich oraz otoczenia.
Starała się jednak kręcić gdzieś w jak najbliższej, ale bezpiecznej, okolicy bo przecież za chwilę będą musieli iść grzecznie tuż za zadem jakiegoś konia, a za zadem Visyoner'a kolejny koń i nie będą mogli zachować jakiegoś wielkiego odstępu od siebie. Na wżeranie jakiś roślinek ani mowy nie było by mu pozwoliła. Od razu podciągała mu łeb do góry a łydkami wymuszała ruch do przodu a nie aby zatrzymywał się przy zielonym.

Kate - 2013-05-08, 21:05

Wysłuchała poleceń Jacksona i zatrzymała Vesiputousa. Gdy wszyscy przed nią ustawili się wjechała na swe miejsce zachowując odpowiedni odstęp. Na razie pilnowała, aby kary szedł aktywnie, aczkolwiek nie gonił konia przed nim. W międzyczasie podziwiała sobie widoczki. <3
Anonymous - 2013-05-08, 21:48

Poklepała Soula po szyi i ustawiła się w okręgu obok Jacksona. Dobrze, że jeszcze kolejność pamiętała :lol2: Mieli jechać za Lisą i Weltem, zaś przed nimi szła Seacookie. Z tego co się Suska orientowała - klacz. Oj, będzie jazda. :lol: Jeżeli ogier się spinał zaczynała głaskać go po szyi. Neeerwuuus <3
Soul Eater - 2013-05-08, 22:23

Za nami jedzie Logan :u
Ruszył posłusznie za resztą kładąc lekko uszy. Nie był przyzwyczajony do grupowych terenów, więc zadowolony nie był. Jednak głaskanie nieco go uspokoiło i ogier skupił się na drodze, a nie na innych koniach. Szli pomiędzy dwoma ogierami, więc Soul trzymał odstęp w końcu nie chciał oberwać od Welta.

Jackson - 2013-05-08, 22:50

Odwrócił się aby zobaczyć czy wszystko w porządku, czy aby na pewno każdy trzyma się grzbietu. Nie do końca widział koniec zastępu, ale ufał jeźdźcom, którzy kończyli sznurek.
Poklepał Stradka i zebrał delikatnie wodzę, aby przygotować go do nieco większego wysiłku i bardziej intensywnej pracy. Odwrócił się ponownie i krzyknął donośnym tonem: -KŁUSEM MARSZ!!!- i przysiadł mocniej w siodło, wypychając Stradka z biodra i dając łydkę nieco mocniej. Kiedy gniady ruszył wyższym chodem, ten od razu zaczął anglezować, rozglądając się dookoła. Brnęli ścieżką, w końcu po kilku minutach wjeżdżając do lasu.
Odwrócił się przez lewy bark i spojrzał na Sophie.
-Dajesz radę? - zapytał zerkając na Talenta, a potem na resztę i znowu na szlak.

Stradivarius - 2013-05-08, 22:59

Karus ruszył kłusem czując sygnał łydką. Pierwszy raz prowadził zastęp <3 Przynajmniej Jacksona już kiedyś miał na sobie ;) Ogonem obijał o boki poruszając się aktywnym, rytmicznym tempem. Kiedy znaleźli się w lesie postawił uszy na sztorc. Zadarł pysk do góry rozglądając się na boki.
-Hej, jak Cię zwą?-spytał kucyka, który szedł za jego zadkiem.

Visyoner - 2013-05-09, 17:25

Megane napisał/a:
Niestety w takim bądź razie była zmuszona używać naprawdę wyraźnych pomocy aby na pewno do niego przemówiły.
Zauważając jego reakcje na inne konie, na całkiem sporą ich liczbę właściwie, zaniepokoiła się nieco wiedząc że zostali wciśnięci gdzieś w sam środek zastępu. Półparadkami i wiecznym bawieniem się wędzidłem w jego pysku starała skupić na sobie większosć uwagi ogiera co by towarzystwo koni aż tak go nie pochłaniało. Nie znała go i nie miała pojęcia czy tez nie wpadnie mu do głowy na przykład ot tak zaatakować któregoś z nich lub coś innego niebezpiecznego dla nich oraz otoczenia.
Starała się jednak kręcić gdzieś w jak najbliższej, ale bezpiecznej, okolicy bo przecież za chwilę będą musieli iść grzecznie tuż za zadem jakiegoś konia, a za zadem Visyoner'a kolejny koń i nie będą mogli zachować jakiegoś wielkiego odstępu od siebie. Na wżeranie jakiś roślinek ani mowy nie było by mu pozwoliła. Od razu podciągała mu łeb do góry a łydkami wymuszała ruch do przodu a nie aby zatrzymywał się przy zielonym.


Pod wypływem licznych ograniczeń i stale pracującej łydki, która z czasem zdawała się ogierowi ciążyć, kary powoli zaczął wdrażać w swe funkcjonowanie pod siodłem maniery godne normalnego, zajeżdżonego konia.Nie znaczyło to jednak, że jego temperamentność została ujarzmiona. Jednak widocznie dla oczu stał sie bardziej słuchany pod siodłem a starając się zgrać z dziewczyną swobodnie jął spuszczać z tempa.Dzięki półpradą, które zmuszony był siłą rzeczy wykonywać zachował poniekąd trzeźwość umysłu i prawidłowo, bez zrywów i intensywności ruchu pewnie zajął miejsce w szeregu, pod drodze pobocznie wyprzedzając kilka koni.Jako, że mógł natenczas je wyprzedzać ot tak poczuł, że może nie będzie aż tak ograniczony i zamknięty w pomocach.Jednak kontrolująca go Megane zdaje się szybko dała mu znowu o sobie znać.Wchodząc z nią w kontakt na pysku zaokrąglił się gdzieniegdzie i subtelnie acz fachowo przeżuwał chłodne wędzidło relaksując sie w taki a nie iny sposób.
Nie reagował panicznie na otoczenie, wszelkie rzucone w powietrze zdania, lecz stepując już w szeregu od czasu do czasu zerkał nerwowo za siebie a kuląc uszy raźno odrywał równocześnie tylne i podbijał stosunkowo nisko zadem, o klasycznym baranku nie było mowy, lecz kto wie...
Kiedy przody ruszyły kłusem ogier z automatu także poderwał się i ochoczo, aż za bardzo narzucił sobie szybkie tempo przechodząc mniej lub bardziej płynnie w kłus. Megane oczywiście działając z niebywałym refleksem hamowała jego zapędy, a jak to samo pewnie napisze. :lol2:

Villemo - 2013-05-09, 19:27

Villemo wzruszyła ramionami na odpowiedź Jacksona i posłusznie ustawiła się w okręgu, lustrując wzrokiem zebrane osoby. Całkiem sporo z nich kojarzyła z widzenia, jednak zaznajomiona była z imionami tylko kilkorga z nich. Tak, trzeba to przyznać. Vils robiła się coraz bardziej aspołeczna i coraz więcej czasu spędzała tylko w towarzystwie nieparzystokopytnych. Chyba zawsze miała zadatki na dziwaka. Chociaż może nie było aż tak źle... W końcu zagadała do Jacksona, nie? Poza tym miała przecież kontakt z ludźmi. Rozmawiała z panią w warzywniaku, albo ze sprzedawcą w końskim sklepie. :lol: Swoją drogą był całkiem przystojny. ECH, tak to właśnie jest, wzdychamy do obcych facetów, bo nie ma nam kto wygrzać miejsca w łóżku obok. :< Jeszcze tak dalej pójdzie,a Vils zostanie kolejną forumową wieczną dziewicą <3 No nic, wróćmy może do tego, po co tu się w ogóle zjawiliśmy.
Vils poklepała Vivance po szyi i przeciągnęła się w siodle zanim ruszyli. Gdy tylko przyszła na nie kolej, ścisnęła delikatnie łydkami boki klaczy i ruszyły za jakąś dziewczyną na karym angliku. Przez dłuższą chwilę instruktorka wgapiała się bezmyślnie w tył jej głowy. W sumie nie było tak źle. Jechały czwarte, więc można było zaliczyć się jeszcze do przodów. Vils współczuła osobom jadącym z samego tyłu, niby miały wszystko wydeptane i wiedziały na co uważać, ale jednak były tyłami. :lol:
Kobieta obejrzała się za siebie i dostrzegła Megane na Visyonerze - jej nowym nabytku. <3 Westchnęła krótko. W sumie chyba wywiesi na jego boksie karteczkę, informującą o tym, żeby spytać ją o pozwolenie, zanim weźmie się go z boksu na jazdę. Tak, była o niego w tym momencie ciut zazdrosna. Zresztą on nie pozostawał jej dłużny. Za każdym razem, jak podchodziła do innego konia, a on był Visek był akurat na nogach, czuła na sobie ten jego nienawistny wzrok. :lol2:
Tuż za nią jechał facet w niebieskich włosach, którego w miarę kojarzyła. Pewnie nie zwróciłaby na niego większej uwagi w stajni, gdyby nie fakt że miał y... niebieskie włosy? ;-D
- Villemo - przedstawiła się, uśmiechając się do niego wesoło. Prawą ręką oparła się o tylni łęk siodła i utkwiła w nim spojrzenie zielonych oczu. Co chwilę zerkała do przodu, czy wszystko w porządku z jej klaczą i z trasą i jeśli tak było, ponownie zwracała się do Matta. Ha! No widzicie? Umie jeszcze zagaić do kogoś nowego jak normalny człowiek! <3

Vesiputous - 2013-05-09, 21:55

No to Vesi grzecznie się ustawił w zastępie, już znacznie bardziej pokorniejąc. Nie mam na niego weny, so. ;c Szedł grzecznie ani Talenta nie goniąc, ani nie idąc za wolno. Aktywnie, ale skupiony na pomocach Kate. Najpierw jakoś jakby się zamyślił i razem z dziewczyna oglądał zaciekawiony krajobrazy, a potem usłyszał jak koń prowadzący zastęp odezwał sie do kuca przed nim. Postanowił o sobie przypomnieć i prychnął w ich stronę z chrapek, ładnie nimi falując.
Johnny - 2013-05-10, 12:37

Artemida napisał/a:
To może lepiej, że jechali ostatni. Temi miała więcej pola do popisu. Klacz uważnie przyglądała się innym koniowatym. Nie podobało jej się zachowanie innych a raczej denerwowało ja to. Temi postanowiła nie być tą grzeczną. Johnny jej to chyba kiedyś wybaczy. Klacz podkuliła uszka i prychnęła niezadowolona. Gdy poczuła łydkę szarpnęła łbem i wyrzuciła z zadnich kończyn. Zrobiła parę kroków jakby w miejscu po czym stanęła niskiego dębach i pognała galopem przed siebie jednak skręciła w boczną ścieżkę, która się natrafiła, aby nie biec koło innych. Musiała pozbyć się nadmiernej energii. Nie wiem czy droga się rozwidliła czy nie ale klacz przeszła do stępa i się najzwyczajniej zatrzymała. Na koniec zaczęła kopać w ziemi.
Pisanie z telefonu to masakra :/ przy okazji nie gniewaj się na mnie za to xD


No może kiedyś wybaczy :c
Wysiedział baranka, który nazbyt duzym nie był, gdyż klacz nie poruszała się chodem szybkim. Kiedy ta drobiła w miejscu, siedział pewnie i spokojnie, raz jeszcze pobudzając ją łydką. Wtedy poczuł jak ta się spina i pnie w górę. Zacisnął uda, unosząc tyłek nad siodło i oddając wodze pyskowi klaczy, kiedy ta robiła stójkę. Nie spodziewał się jednak, że gdy opadnie na cztery, wypruje mu spod tyłka. :lol:
Siadł mocno w siodło, obciążając lędźwie klaczy i by zwolnic izabelkę, zaczął ją giąc na potylicy na zmianę na boki, stosując dodatkowo wyraźne półparady i dosiad hamujący. Kiedy zwolniła, uspokoił ją głosem.
-No mała, ogar! Zmęczysz się jeszcze przed wyścigiem. :lol:
Nie gładził jej jednak, gdyż mogłaby to uznac za pochwałę za swoje zachowanie, więc gdy tylko emocje z niej w miare opadły. Wykręcił ją i wrócił na szlak gdzie przytrzymał klacz, by ruszyć ponownie za zadem ostatniego konia. Teraz będzie już czujniejszy i gdy tylko poczuje, że palominka się niebezpiecznie spina, zabije frustrację w zarodku :d.
Trzymał odstęp kiedy usłyszał komendę. Zebrał wodze na mocniejszy kontakt, popierając go półparadami. Docisnął łydki do kłusa, pilnując by ta przypadkiem nie zbuntowała się ani znowu nie wystrzeliła. Na razie anglezował, starając sie utrzymać spokojne acz aktywne tempo przy którym klaczycho się rozluźni.

Anonymous - 2013-05-10, 13:07

Szedł ze swoją amazonką na grzbiecie spokojnym acz aktywnym krokiem, wchodząc w zastep. Nie trzeba go było za mocno skracac, gdyż nie mał zwyczaju wchodzic konim między pośladki. Wiedział jak to się kończy z reguły.
Kiedy jednak usłyszał słowną komendę, która gdzieś z przodu doleciała do jego uszu, samoczynnie, zanim Reese zdązyła go pobudzić, ruszył energicznym kłusem, przy okazji rozwlekając cielsko, człapiąc jakby był na padoku.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group