Nesajem - 2013-09-05, 21:46 Racja, takie miejsca mogą niektórych ludzi wprowadzać w letarg, szczególnie tych, którzy muszą coś przemyśleć i poukładać.
- Ja również pana przepraszam, zamyśliłam się i nie zauważyłam że ktoś tutaj jest.
Powiedziała tłumacząc się niczym małe zagubione dziecko, była lekko wystraszona, ale cóż zrobić. Miała już raz do czynienia z bardzo wyjątkowym osobnikiem, a gdyby teraz miało jej się coś stać to zapewne nie miałby jej kto pomóc. Pozostawiona sama sobie uważnie obserwowała mężczyznę, choć jej spojrzenie było zupełnie puste. Fakt mogło to nieco odpychać ludzi, ale wolała zamknąć w sobie pewne negatywne emocje oraz żale i nie mieszać w to innych ludzi, nie ranić siebie samej przy kolejnym ich odejściu.Jethro - 2013-09-05, 22:06 -Po prostu Jethro... - rzekł zaraz po jej odpowiedzi. Gdy mówiono do niego 'pan' jakoś tak staro się czuł. A może już powinien się powoli przyzwyczajać?
Zauważył jednak, że dziewczyna jest nieco zaniepokojona. No tak. Pusta plaża, tu nagle wpada na ciebie jakiś stary facet, jeszcze się przedstawia. Nie zawsze wróży to coś dobrego, nie? Może nie w tym przypadku.
Ledwie wyszedł z domu i już starszy niewinne dziewczęta. Może lepiej było już zostać w tej piwnicy i bawić się w Noego?
-Może lepiej nie będę przeszkadzać.... Oj Jethro, marna zagrywka. Na kawę powinieneś ją zaprosić, czy coś. Ale z drugiej strony... Jeszcze bardziej by dziewczynę wystraszył. Ruszył, żegnając się z dziewczyną, o ile ta go nie zatrzymywała.Nesajem - 2013-09-05, 22:18 - Nesajem
Przedstawiła się gdy i owy mężczyzna i jak miała szczerą nadzieję wybawiciel z samotności, przedstawił swe imię. Cóż, ostatnio niezbyt często z kimś rozmawiała, rodziny brak, przyjaciele zniknęli jak gdyby nigdy nie istnieli a ona ich sobie jedynie uroiła.
Widząc jak odchodzi zagryzła dolną wargę i gdy ją wymijał kurczowo złapała jego bluzę patrząc na niego z nutą obawy. Nie była pewna jak zareaguje, sama też nie spodziewała się takiego zachowania po sobie. Może to ten strach przed kolejnym samotnym wieczorem.
- Może przeszedł byś się ze mną jeszcze kawałek?
Zapytała trzymając materiał jego bluzy w tak mocnym uścisku, którego ciężko się spodziewać po tak drobnej personie.Jethro - 2013-09-05, 22:43 Zatrzymał się, czując, że dziewczyna trzyma go za rękaw. Zerknął na nią, widząc jakąś nutę strachu w jej napotkanym spojrzeniu. Lecz przed czym, skoro potencjalne zagrożenie chciało się oddalić. Więc w końcu nie o to chodziło.
-W sumie dlaczego nie? - odpowiedział i po chwili dodał - W takim razie zapraszam na kawę.
Dawno nie pił z kimś kawy, choć sam żył praktycznie dzięki temu napojowi. Tym bardziej z płcią piękną. A się jara ta userka.Nesajem - 2013-09-05, 22:55 Cóż kobieta ta była dość przepełniona przeciwieństwami. Teraz jednak lekko poluźniła uścisk po czym puściła materiał bluzy. Z początku wahała się co by jej nowo poznany mężczyzna nie uciekł, ale teraz zgodziła się lekko się uśmiechając. W żaden sposób nie było to wymuszone, może nieco nieudolne, aczkolwiek szczere zachowanie.
- Więc gdzie pójdziemy?
Zapytała obserwując uważnie mężczyznę, brakowało jej rozmów z kimkolwiek, z kimś kto jej odpowie.Jethro - 2013-09-05, 23:07 -Jest tu niedaleko taka kawiarnia, choć tłoczno w niej ostatnio
Momentalnie przypomniało mu się jak wszedł do Starbucks'a po ulubioną kawę i zastał tam stado hipsterów. Wszyscy w nerdach z iPhone'ami w łapkach, odpowiednio jak na swoją grupę odziani, w tym charakterystycznym stylu retro.
-Chyba, że znasz jakąś inną
Może dziewczyna jest bardziej zorientowana w terenie i również podrzuci jakiś pomysł. A jeśli pomysły by zawiodły, zawsze wolna jest piwnica pod jego domem.Nesajem - 2013-09-05, 23:12 Słuchając go zastanawiała się nad innymi kawiarniami, ale jakoś nie mogła sobie nic skojarzyć.
- Nie, wiem że są puby, kluby, ale kawiarni nie znam żadnej.
Powiedziała w lekkim zastanowieniu po czym zamyśliła się gdzie można iść na niezłą kawę, cena specjalnie nie grała roli, to też rozważała wszelkie opcje wzdłuż i w szerz, choć nadal nic nie umiała powiedzieć. Ech, niewielkie zrobiło się to miasto, albo tak dużo się zmieniło.Alexis - 2013-09-06, 20:17 Jadąc swym luksusowym mercedesem w bardzo wykwintnym towarzystwie nagle poczuł bluesa i włączył sobie radio na kanale w punc-rockowym klimacie,dał na ful i dopóki sama Evil nie kazała mu tego ściszyć, o ile wgl kazała, to blondyn słuchał sobie i śpiewał czasem wybrane kawałki
Dopiero gdy wjechali na jakąś mniej zabudowaną bocznicę doprowadził wszystko do porządku i zaparkował auto na uboczu, skąd był wręcz fenomenalny widok na plaże, tym bardziej lepszy na rozlane morze, lekko falujące,wzburzone, takie dynamiczne i zupełnie nie dające opisać się zbyt prostymi słowami.Zgasił auto i sprytnie zabezpieczył drzwi, by blondynka mu nie zwiała.Patrząc przed siebie na budzący podziw krajobraz z czystej bezradności przetarł sobie przednią szybkę od wewnątrz, bo coś na niej było.
-Uwielbiam ten spokój, tą cisze i te... te bezludzie.-szepnął wręcz do niej lekko kierując spojrzenie w jej stronę.
Odpiął sobie pas i rozsiadł wygodnie w fotelu.Nie chciał wychodzić, ale też nie chciał czuć się spętany czy ograniczony.
-Czasem tak sie zastanawiam, czy to wszystko ma sens.-rzekł całkiem na spokojnie i poważnie, bo on raczej poważny przy niej nie jest, ale teraz zebrało sie mu na rozmowy.Gdy jej ciało nie było blisko potrafił o niej i o wszystkim myśleć w sposób racjonalny. Miało być na poważnie, więc trzymał łapy przy sobie nie chcąc nawet dopuścić myśli, która by go przestawiła na tory flirtu, który miał we krwi jak każdy samiec. ;-D
A żeby ułatwić sobie zadanie nie patrzył tak często na Evil. Wzrok miał raczej skierowany wprost na morze,które uspokajało go poniekąd.
Westchnął niemo i ręką zagrzebał w kapsie szukając czegoś wyraźnie...Jethro - 2013-09-07, 19:23 No cóż, może znajdą coś po drodze. A nawet jak nie znajdą, to odwiedzą, starego, dobrego Starbucks'a. Możnaby tu gdzieś biznesik otworzyć i konkurencję zrobić. Choć kawiarnia to może niezbyt dobry pomysł, on wolał zawody dające zastrzyk adrenaliny. Człowiek ryzykant... szaleniec wręcz.
-Coś się znajdzie...
Szli przed siebie, zbliżając się powoli do ścieżki prowadzącej do bardziej cywilizowanych miejsc. Gdzieś tam nawet zostawił samochód, mogą potem przyspieszyć przejazd do kawiarni, chyba, że znajdą sobie inne lokum Gibbs'owa piwnica zawsze stoi otworem, czy jak się to tam mówiło. Za dużo userka seriali po angielsku ogląda, a potem albo się wysłowić nie może, albo się przestawi na angielski. A, "Drzwi do piwnicy stoją otworem." Tak będzie chyba poprawnie. Ktoś by zapytał: Dlaczego w piwnicy? Domu nie używał, toteż trochę mógłby odstraszać gości, meblami kryjącymi się pod zakurzonymi kocami, czy tam innymi pierdołami, którymi można takie meble poprzykrywać.
Dobra, gdzieś tam kawałek ścieżką poszli i trafili na parking. Pusty parking. Nie licząc starego Dodge'a Challenger'a, który kuł w oczy swym żółtym lakierem. Wymizianym tak, że wszystko by się ślizgało.
Zbliżyli się do wozu, Jethro wyciągnął z kieszeni klucze i wcisnał guzik na małym pierdolniku, który sprawił, że kierunkowskazy zamigały trzy razy, a zamek ustąpił. Otworzył drzwi pasażera swojego coupe i zaprosił gestem ręki, stojącą przed nim dziewczynę.Nesajem - 2013-09-08, 10:36 Kobiecie było raczej obojętne gdzie pójdą liczyło się to by nie siedzieć przed telewizorem i odpowiadać na pytania w teleturniejach. Nie ma to jak kreatywne spędzanie czasu. Teraz łagodnym ruchem dłoni raz po raz przeczesała długie włosy.
Bała się nieco odezwać co by nie spłoszyć swojego towarzysza, dlatego dzielnie maszerowała przy jego boku do momentu aż zaprosił ją do samochodu. Koledzy userki już by gadali że trzeba szybki numerek i jechać w świat. Ale jako iż userka jest nieco mniej zboczona podaruje sobie tego typu teksty.
Teraz kobieta posłała delikatny uśmiech w stronę Jethra, po czym wsiadła do samochodu, nogi zmarzły jej już nie miłosiernie dlatego będąc już w samochodzie postanowiła jednak ubrać swoje szpilki, które wyglądały jak sandałki tyle że na obcasie 13 cm.Jethro - 2013-09-08, 12:44 No więc, bez zbędnych piruetów i innych tam takich, wyjechali z parkingu na gazie. Się jej trafił kierowca wariat. Ale radyjko jej włączył. Ja to już nie wiem, zaczyna mi walić, jak mam posta napisać.
Pojechali w stronę Starbucks'a.
z/t oboje.Eviline - 2013-09-11, 15:59
Alexis napisał/a:
Jadąc swym luksusowym mercedesem w bardzo wykwintnym towarzystwie nagle poczuł bluesa i włączył sobie radio na kanale w punc-rockowym klimacie,dał na ful i dopóki sama Evil nie kazała mu tego ściszyć, o ile wgl kazała, to blondyn słuchał sobie i śpiewał czasem wybrane kawałki
Dopiero gdy wjechali na jakąś mniej zabudowaną bocznicę doprowadził wszystko do porządku i zaparkował auto na uboczu, skąd był wręcz fenomenalny widok na plaże, tym bardziej lepszy na rozlane morze, lekko falujące,wzburzone, takie dynamiczne i zupełnie nie dające opisać się zbyt prostymi słowami.Zgasił auto i sprytnie zabezpieczył drzwi, by blondynka mu nie zwiała.Patrząc przed siebie na budzący podziw krajobraz z czystej bezradności przetarł sobie przednią szybkę od wewnątrz, bo coś na niej było.
-Uwielbiam ten spokój, tą cisze i te... te bezludzie.-szepnął wręcz do niej lekko kierując spojrzenie w jej stronę.
Odpiął sobie pas i rozsiadł wygodnie w fotelu.Nie chciał wychodzić, ale też nie chciał czuć się spętany czy ograniczony.
-Czasem tak sie zastanawiam, czy to wszystko ma sens.-rzekł całkiem na spokojnie i poważnie, bo on raczej poważny przy niej nie jest, ale teraz zebrało sie mu na rozmowy.Gdy jej ciało nie było blisko potrafił o niej i o wszystkim myśleć w sposób racjonalny. Miało być na poważnie, więc trzymał łapy przy sobie nie chcąc nawet dopuścić myśli, która by go przestawiła na tory flirtu, który miał we krwi jak każdy samiec. ;-D
A żeby ułatwić sobie zadanie nie patrzył tak często na Evil. Wzrok miał raczej skierowany wprost na morze,które uspokajało go poniekąd.
Westchnął niemo i ręką zagrzebał w kapsie szukając czegoś wyraźnie...
Nie przeszkadzała jej muzyka, raczej sama kiwała się w jej rytmie i cicho sobie ją podśpiewywała, taki sposób na relaks. Uśmiechała się, gdy tylko on śpiewał. Z niewiadomego powodu ja to bawiło niezmiernie. Wyjrzała przez szybę i dostrzegła plażę, piękny widok. W sumie wolała patrzeć, niż na niej być. Nie lubiła piasku, bynajmniej nie w takie dni, podczas urlopu mogła spokojnie siedzieć na plaży całymi dniami. Gdy tylko się zatrzymał, ona rozpięła pas i usadowiła się wygodniej w siedzeniu, Już było jej błogo i była z tego niezmiernie zadowolona.
- Tutaj nic nie ma sensu, taka norma. Ja już się do tego przyzwyczaiłam. - Zaśmiała się z lekko wyczuwaną ironią. Niech go to nie dziwi, ona miała zbyt dużo wszystkiego na głowie, by przejmować się sensem tego wszystkiego, co się dzieje wokół. Bywa i tak, swoje trzeba przeżyć, rozmyślania zostawia na emeryturę. Zauważyła, że się na nią nie patrzy, lecz nie przeszkadzało jej to, chociaż ciężej jej było rozmawiać bez kontaktu wzrokowego, ale chyba nieźle dawała sobie radę, nie? Zmarszczyła brwi.
- Czego szukasz? - Zapytała spokojnie, gdy tylko zauważyła, że z rozwagą czegoś szuka, może to pytanie było przejawem jej zaciekawienia. Przechyliła głowę z uśmiechem. Inspirował ją ten widok, jakoś ie widziała go jeszcze tak skupionego nad znalezieniem czegoś, więc postanowiła się patrzeć, może to było trochę bezczelnie, ale chyba zdążył już przywyknąć.Alexis - 2013-09-11, 20:17 -Przyzwyczajenia to ponoć zła rzecz.-skwitował i zerknął na nią przeciągle a następnie uśmiechnął sie nikle gdy odpinała pas.W sumie wiedział,że ona ma tak jak on, musi mieć totalny luz i przestrzeń.
Co to tego kiedy jest najlepszy czas na przemyślenia to rzeczywiście jak jest sie na emeryturze zmienia się punkt widzenia, człowiek jest już na tyle dojrzały, ażeby to wszystko pojąć.Tylko czasem jest już za późno na zmiany, na zrobienie czegoś co zawsze chciało sie zrobić, na marzenia...te jeszcze z dzieciństwa niespełnione.Wiek komplikuje wiele spraw.Zabiera też zdrowie i siły witalne. Ax najchętniej przeżyłby sobie 5 lat na absolutnie wolnej ręce, w swoim świecie, po swojemu i bez wyrzeczeń a potem zgodziłby sie zejść z tego świata młodo.Z bagażem doświadczeń.Ze spełnieniem życiowym.Liczy się jakość życia,nie długość.Podobno.
No tak zajęty był macaniem swej kapsy od wewnątrz i nie zdziwił się, że to intryguje blondynę.Myślał szybko co by tu jej odpowiedzieć.Oczywiście wyszukiwał pikantnej, ironicznej odpowiedzi takiej w swoim stylu, z czarnym humorem.Chciał odrzec 'szczęścia', ale jej skłonności filozoficzne mogłyby zadziałać przeciw niemu i wolał nie wchodzić na tę płaszczyznę.
Zadziornie zerknął na nia w dość nonszalancki sposób.
-Prezerwatywy, wiesz?-zakpił półżartem uśmiechając sie uroczo.Uwielbiał sie z nią dąsać.Czuł się przez to taki zabawny i w pewnym stopniu szczenięcy. ;-D Czując jej wzrok na swoich gaciach znowu zaśmiał się bezgłośnie. -Ciekawska jesteś, zgubi Cie to.-trochę poprorokował i nagle abrakadabra wyjął z kieszeni małą karteczkę.Eviline - 2013-09-11, 20:37 Pokręciła głową z uśmiechem.
- Żarcik ci się zaostrzył mój drogi. - Odparła przekornie i nadal nie spuszczała z niego wzroku. Jakby mu to przeszkadzało, to by powiedział, nie?
- Cooo to? - Zapytała przeciągle niczym małe dziecko. Tyle szukania jednej karteczki? Dla niej to było zdecydowanie bez sensu, ale mogła chociaż przez chwilę nieświadomie ogarnąć wzrokiem jego krocze
- Kiedyś zapewne, ale jeszcze nie teraz. Jestem chętna do zgubienia się, ale to później, o. - Zaśmiała się. Czasami była widocznie nieprzewidywalna, a jej odpowiedzi pozornie nie miały sensu. Co na to poradzisz? No nic, trzeba się było z tym pogodzić. Przyglądała się karteczce z zaciekawieniem przez dłuższy moment, a dokładnie do czasu w którym dostała smsa. Wyjęła telefon, przeczytała, załamała ręce i po prostu odpisała. Po chwili telefon już był schowany w kieszeni jej spodni.
- Właśnie zbili dziewiętnastowieczny wazon u mnie w domu, ale już wyjechali na kawalerski. Dom stoi jak stał ponoć, więc jeszcze jest dobrze. - Uśmiechnęła się dumna w pewnym sensie z brata i znów ogarniała wzrokiem kartkę.Alexis - 2013-09-12, 17:52 -Nie twój,nie twój, nie pochlebiaj sobie.-dopowiedział i zwracając głowę w jej stronę wytknął jej język w taki sam sposób, jak to ona zawsze robiła.W jej stylu.Z jej tupetem.Sparodiował następnie jej marszczenie brwi.
Nie miał nic przeciw temu, by lustrowała wzrokiem jego krocze, ale to już chyba przesada nie? ;-D
-Zawsze wszystko odkładasz na później?-spytał ją całkiem poważnie.W sumie znał ją na tyle, na ile dała się poznać.Byłą strasznie asekuracyjna.W tych i innych sprawach.Jest niewątpliwie niepowtarzalna.Zna sie na koniach.
Panuje i nad mechanicznymi i nad kopytnymi i nad cielesnymi.Facetów to kręci.Tyle, że to na krótką metę jest interesujące.. człowiek musi mieć wiele pasji, zalet i wartości.Równie tyle swych nawyków,przyzwyczajeń i może nieco wad.Bo wady w pewnym sensie wyróżniają jednostkę. Są potrzebne.Jak wszystkie inne cechy.
-Pogratuluj bratu-odrzekł słysząc ogólną wycenę szkód.W sumie to też się zdziwił, że tylko wazon znalazł się na liście szkód wyrządzonych w jej domu.Przez chwilę nawet naszła go myśl, jak to jest mieć kawalerski.Szybko ją jednak od siebie odsunął.Nie miał nastroju na takie sprawy.
Wręczył jej w specyficzny sposób złożoną karteczkę,nie była ona zbyt duża,ale po całkowitym rozłożeniu miała trzykrotnie większy wymiar,niż ten z przed chwili.Na owej kartce był wydruk zdjęcia typowy profil twarzy,można by rzecz,że zdjęcie było legitymacyjne. Postacią na zdjęciu był dziesięcioletni brunet, z zielonymi oczyma świecącymi niczym szmaragdy.Choć rysy twarzy były dziecince nie trzeba specjalisty by stwierdzić, że to nie Ax jest na zdjęciu.Dał jej potrzymać i się przyjrzeć, ale tylko na chwilę. Następnie znowu zwinął i schował je do kapsy.Miał duży sentyment do tego zdjęcia.
Milczał od czasu, gdy je rozwinął.Jakby nawet nie chciał słuchać samego siebie bo nie miał nic do powiedzenia.I tak by nie zrozumiała.