Mistrz Gry - 2013-05-09, 14:51 Muchy muchami, ogonowy sierpowy ogonowym sierpowym. A tutaj nagle... Bąk! I to taki wielki. Nadleciał z frontu, najpierw o mały włos wymijając nos Jessie i jej oko, a potem skierował swe bzyczące nieładnie gabaryty ku zadowi ogiera. Tam zaczął się kręcić, zręcznie unikając jego ciosów. No i sobie bzyczał, co jakiś czas przysiadując na skarogniadym tyłku Wawantosa. Innym razem uciekł do jego szyi by tam postraszyć.
Latał tak za nimi nieubłaganie parę minut, aż dał sobie spokój i odleciał, o.Jessie - 2013-05-09, 17:58 Spokojnie, jeszcze zdąży się wybiegać. Nie ma się gdzie spieszyć, jak skończą jazdę to i tak zapewne będzie nieźle spocony, nie tylko za sprawą temperatury x3
Nagle podleciał do jej głowy bąk, odruchowo nią potrząsnęła chcąc odgonić owada, kiedy ten przyczepił się do zadu ogiera. Zgaduję, że Wavantos zaczął nieźle brykać i szastać ogonem, jak ostatnim razem gdy przyczepiła się do nich mucha. Nie pozwoliła mu więc przejść do galopu ani się zatrzymać, cierpliwie wysiadywała wszystkie bryki, a gdy bąk w końcu sobie odpuścił, odetchnęła w końcu i w najbliższym narożniku przeszli do stępa. Pewnie się trochę zmachał tym brykaniem na prawo i lewo... Po paru minutach jednak ponownie zebrała konia, zmieniła kierunek i w narożniku dała pomoce do galopu.Wavantos - 2013-05-09, 19:00 Ojapierdzielę, nie tylko brykać ale i strzelać z zadu. Natrętny bąk przysiadł na jego zadku co go dostatecznie rozwścieczyło. Nie przejmując się niczym począł kłaść się na ziemi i upewniając się, że Jessie zeszła wytarzał wraz z bąkiem. Tfe, tfe, tfe. Zapewne gdyby mógł skakałby i piszczał jak panienka. W końcu ten robal obrzydły usiadł mu na dupie! Kiedy dziewczyna znowu wsiadła ruszył stępem po śladzie. Zdążył trochę odetchnąć. Kilka minut stępowała na spiętym koniu, który bał się już własnego cienia. Zanim przeszli do zebrania rozluźnił się całkowicie i po zmianie kierunku zagalopował na dobrą nogę. Rytmicznym, aktywnym tempem kierował się przed siebie.Jessie - 2013-05-09, 19:20 Czując, że koń ma zamiar się położyć, przeklęła głośno i szybko zeskoczyła, by jej nie przygniótł. Nie pozwoliła mu jednak na tarzanie, prędko zmusiła go do podniesienia się, nie chcąc ryzykować zniszczenia sprzętu. Nie wsiadła od razu, pierw oprowadziła go po maneżu, w razie potrzeby poprawiła siodło czy czaprak, i dopiero wtedy wsiadła. Po paru minutach stępa, zaczęła na nowo rozluźniać i ustawiać ogiera, a gdy wyszło, zagalopowali. Dwa okrążenia na lewą nogę, zmiana kierunku przez ujeżdżalnię i kłus, zagalopowanie na prawą. Dbała o zaangażowanie zadu ogiera, a także o energiczne tempo, choć pod kontrolą. Także na długich ścianach dodanie, na krótkich skrócenie, a przy tym parę wolt, jedne z galopu, drugie z kłusa i tak na zmianę.Wavantos - 2013-05-09, 20:23 Po zmianie kierunku przez ujeżdżalnię płynnie przeszedł do kłusa, następnie zagalopował na prawą. Na woltach dobrze wpisywał się w okrąg, świetnie szły mu zmiany wykroku. Aktywnie pracował zadem. Utrzymując energiczne tempo szedł przed siebie, na zmianę kłusem i galopem. Potrząsnął łbem. Szyję miał wygiętą w łuk, nogami mocniej wkraczał pod kłodę, a ciężar ciała opierał się na zadzie. Ogonem przecinał powietrze.Jessie - 2013-05-09, 21:06 Po odpowiednim rozprężeniu ogiera w galopie, przeszła do kłusa i po paru krokach w tymże chodzie, do stępa. Poklepała konia po szyi i oddała mu trochę wodzy, dając parę minut odpoczynku. Stępując go wokół maneżu spojrzała po ustawionych przeszkodach, skoczą dzisiaj parę razy coś niewielkiego, tak na dobry wstęp do formy. Po jakichś 5 minutach stępa, pozbierała go i zakłusowała na wprost, w najbliższym narożniku przejście do galopu i wejście na woltę, na której uspokoiła tempo galopu. Następnie naprowadziła konia na niewielkiego krzyżaka, koncentrując się na aktywnym, prostym najeździe. W odpowiednim miejscu łydka, lekki półsiad i oddanie wodzy..Wavantos - 2013-05-09, 21:40 Przeszedł do kłusa, a następnie stępa. Możliwie wyciagnal szyje i spokojnym tepem kierowal sie wokol manezu. Po 5 minutach ponowne pozbieranie i klusem przed siebie. W narozniku zagalopowal na dobra noge. Na wolcie ustabilizowal tempo, po niej najazd na krzyzaka aktywnym galopem. Czujac sygnal lydka wybil sie z zadu i pieknie zlozyl. Przed ladowaniem strzelil Jess z ogona.Jessie - 2013-05-09, 22:11 Zaraz po skoku poprowadziła konia w prawo, jednocześnie klepiąc go po szyi w nagrodę za udany skok. Kolejną przeszkodą, jaką skoczyli, była stacjonata 70 cm. Skróciła lekko galop Wavka, by dobrze wpasować się w odległość do odskoku, naprowadziła konia na sam środek przeszkody pilnując, by nie zwolnił, nie przyspieszył ani nie spłynął gdzieś na boki. Na odskoku łydka, potem podążenie za ruchem ciała ogiera, przekazanie wodzy. Lądując, wróciła miękko w siodło i skierowała konia na prawo, oczywiście przez cały ten czas pilnowała tego, by galopował na odpowiednią nogę. Nawróciła na początkowego krzyżaka, skoczyli go sobie raz jeszcze z drugiej strony, a potem bezpośrednio najazd na szereg złożony ze stacjonaty 70 cm i oksera 80 cm, między nimi przerwa dwóch foule. Także jadąc na wprost, skróciła nieco galop Wavka, dociążyła dosiadem jego zad, podniosła go lekko na przedzie, co by uważnie przyjrzał się przeszkodom. Nie tracąc energii, dojechała go do samej przeszkody, gdzie dała mu łydkę, raczej bez problemu przeskoczyli pierwszy człon, przy lądowaniu półparada, lekkie dodanie i zaraz kolejne wybicie. Na okserze pogłębiła półsiad i oddała więcej wodzy. Po skoku pochwała, wjazd na ścianę, pół okrążenia galopu, przejście do kłusa. Okrążenie w kłusie, przejście do stępa, żucie z ręki, oddanie wodzy. Rozstępowała go dobre 15 minut chwaląc przy tym, potem zsiadła, zwinęła strzemiona, poluźniła popręg i wyjście do stajni /ztWavantos - 2013-05-10, 08:40 Po przeszkodzie galopem w prawo na stacjonatę 70 cm. Skrócił trochę wykrok, skierował się na sam środek przeszkody. Nie musiała go tak pilnować. Był raczej koniem, który parkur przejechałby z samym siodłem i ani razu się nie wyłamał. Mocno wybił się z zadu, zgiął i podciągnął kończyny. W locie wachlował ogonem, gorąco było. Po lądowaniu znowu skręt w prawo i galop na pierwszą przeszkodę jaką skoczyli. Tutaj po odbiciu od razu się ładnie złożył i wyciągnął szyję. Potem czekał ich szereg złożony ze stacjonaty i oksera. Był już w pełni szczęśliwy <3 Po lądowaniu nie przyspieszał, a jeszcze skrócił wykrok. Postawił uszy na sztorc, jedno po chwili skierował w stronę Jess. Ciężarem zszedł bardziej na zad. Przed samą przeszkodą wybił się z zadnich nóg, poprawnie złożył i prawie strzelił barana ale się w porę opamiętał. Zaraz kolejne wybicie więc się mentalnie przygotował. Po odskoku złożył i podciągnął nogi, wysunął pysk przed siebie. Tutaj po skoku wrócili na ścianę i po połowie okrążenia galopu płynnie przeszedł do kłusa. Tym chodem okrążenie, zwolnienie do stępa, w którym zaczął mielić spokojnie wędzidło z nadzieją, że to ciastko. Jego mina wyrażała wszystko "Też Cię kocham" <3 Wyszedł za Jess do stajni.
/ztJohnny - 2013-05-12, 14:34 Wszedł ze Złośnicą, trzymając ją w ręku. Poszedł na środek maneżu, związał wodze by nie latały na boki ani by nie zsunęły się z szyi rudej po czym przepiął lonżę do kiełzna. Podciągnął jeszcze strzemiona by nie dostała po boku, po czym wziął bat, który powiedzmy, że wczesniej wziął ze stajni Skierował klacz na okrąg, na razie luźnym stepem. Obok sobie położył wypinacze.Coco Chanel - 2013-05-12, 14:42 Bezproblemowo przystępowała u boku mężczyzny na miejsce dzisiejszego treningu. Rozglądając się wkoło, machinalnie przeżuwała metal w mordce, szastając rudą kitą.
Sam jesteś złośnica ! Po podpięciu wszystkiego na tip top, ruszyła z miejsca. Szła żwawo i aktywnie, czasem szarpiąc ogonkiem, łbem, ewentualnie przodem Johnny - 2013-05-12, 14:55 <3 no lovkam
Kiedy przeszła kilka kółek, zaczął delikatnie zagraniąc batem za jej tyłami, by wyciągnęła krok i mocniej tyłeczkiem pracowała. Tak kolejne kilka kółek, parcując impulsem na lonży, by nie przestawała żuć metalu w paszczy i trochę zeszła ryjkiem do dołu. Potem to samo na drugą stronę.Coco Chanel - 2013-05-12, 15:04 Otrzepała kilkakrotnie mordę, rozbryzgując na wszystkie strony świata pianę z końskiej twarzy. Angażowała tyłek, a jak ! gdyby nie był zgrabny, narzeczony by jej nie zechciał :< swoją drogą on chyba zdechł.
Gdy tak machał jej baciorem, ona również pomachała mu tyłami, obydwoma. Hello ! pięknie kierując je do środka koła, aby nie miał wątpliwości, że stuprocentowo wymachuje dla niego, for him.
Gryzła zła metal, trzeszcząc nim okropnie.Johnny - 2013-05-12, 15:12 Spieniona slinka uraczyła jego czyste polo, robiąc na nim klejące ścieżki :c
Który narzeczony? Bo jak Papek to on ciągnie fabułę treningu z Vickiem, bo ten sie pokazuje raz na ruski rok ;_;
Machinalnie, odchylił ciało lekko w tył, mrużąc oczy, kiedy spod kopyt Rudej poleciały w jego strone kawałki podłoża.
-No, no! Mnie chcesz kopać?
Zmarszczył brwi, raz szarpnąwszy lekko lonżą, za karę. Ponoć go kocha a zabić go chce! Chwilę jeszcze ją postępował, po czym zagranął batem za zadem Rudej, cmokając głośno.
-Kłusem!Coco Chanel - 2013-05-12, 15:24 A który ? papek !
Ona działa w obronie własnej, skąd ma wiedzieć, że jej ten bat nie zabije ? trzeba się bronić! Z resztą ona go kocha, a on jej nie :< jednostronna miłość może mieć swoje słabsze chwile.
Szarpnięta, oddała brunetowi, wyszarpując go nieco na zewnątrz.
Znów słysząc świst bacika, podbiła zadem, przechodząc do kłusa. Uniosła ogon u nasady, rolując się, unosząc pięknie, wspaniale i efektownie, wysoko nóżki w górę, zaznaczając wszystkie walory ruchowe jakie tylko mogą być. Podłoże parzyło !
Taka cudowna, w zasadzie idealna mogła cieszyć oko Johnnego, przez pewną chwilę, albowiem spłoszyła się, szmerów, ptaszka, motylka, czegokolwiek co zdołała zauważyć, z pędu odskakując w bok i odsadzając się mocno do tyłu.
Tak silnie, że aż brunet powinien za nią na piętach się ślizgać <3