To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor crossowy - Konkursowy tor crossowy

Petit Coeur - 2015-06-21, 23:13

Była nastawiona już tylko na to, aby biec i skakać - byle dalej, byle więcej, toteż tuż po wylądowaniu zaczęła wypatrywać kolejnych przeszkód. Pochłonięta dziwnym "szałem", zapewne wywołanym adrenaliną oraz endorfinami, nie zwracała uwagi na zmęczenie. Miała jeszcze sporo sił, dlatego na przeszkody siedemnastą i osiemnastą poszła nader chętnie. Spodobało jej się skakanie żywopłotów, bo nie wymagały aż tyle wysiłku, ani też nie straszyły swoim wyglądem. Toteż nie potrzebując większych zachęt, wręcz pociągnęła Serga ku siedemnastce, aby odbić się energicznie i płynnie pokonać przeszkodę, bez większych problemów dzięki zgraniu z jeźdźcem. Jednakowo zaatakowała osiemnastą, i tutaj nie mając kłopotów z zachowaniem prawidłowej trajektorii lotu. W dystansie rozciągnęła się nieco, galopując do przodu bez większej presji, nie zwracając uwagi na otoczenie. Powoli zaczęło padać, na co zareagowała skuleniem uszu i lekkim machaniem łba, gdy krople wpadały jej do oczu czy nosa. Popędziła ku kolejnej przeszkodzie, nie zastanawiając się nad niczym. Szła już nieco na oślep, skacząc cokolwiek, na co kierował ją Sergei - co z jednej strony było dobre, a z drugiej... Cóż. Mogło być różnie, gdy gniada wyrwie się z transu. Skoczyła tuż nad belką, znowu prawdopodobnie przyprawiając jeźdźca o chwilę stresu, bo niewiele brakowało, by jednak dotknęła konstrukcji. Już ten skok zagrzał ją do tego, by równie odważnie pokonać drugi człon szeregu - wręcz pędząc, zaatakowała go, odbijając się i 'ścinając' bez obaw żywopłot dalekim i płaskim lotem.
Trzymana pod kontrolą, nie rozpędzała się aż tak do kolejnej przeszkody tego samego typu, po prostu nie mając tej możliwości. Nie próbując spływać na boki, dotarła do końca linii, gdzie odbiła się, celując między chorągwie i lekko przeczesała przodami gałęzie, zaraz miękko lądując. Nieznacznie przyspieszyła w galopie, nieco 'chowając' łeb pod wpływem nasilającego się deszczu, który nie potrafił jej zniechęcić. Wygląd przeszkody nie odtrącił jej - odważnie ją przeskoczyła, bez zbędnych przytupnięć przed czy innych wymysłów. Po stróżówce znowu dodała w galopie, lecąc ku hyrdzie, też raczej bezproblemowej choć nie widziała, co bylo po jej drugiej stronie. Mimo to nie zawahała się i oddała kolejny skok, trochę na wariata zważywszy na to, że całkowicie zaufała jeźdźcowi co do tego pomysłu. Dopiero po tej przeszkodzie coś zaczęło jej nie pasować; rozkojarzyła sie, skupiając bardziej na widowni niż jeźdźcu i trasie. Bojąc się przyczajonych fotografów, zadarła łeb do góry i wyraźnie skróciła swój wykrok, nieco schodząc na boki. Sergei jednak umiejętnie nakierował ją na trasę i stanowczo wypchnął ku przeszkodzie, toteż nie miała innego wyjścia jak ją skoczyc, co tez uczyniła. Skoczyła wysoko, jakby w obawie, że przeszkoda może parzyć, ale cały stres minął wraz z lądowaniem. Parsknąwszy głośno, pogalopowała ku dwudziestej czwartej przeszkodzie, ktorej nie zlekceważyła pomimo dużej prędkosci. Miała wystarczająco duzo siły aby mimo tego skoczyc dosc wysoko, ale przede wszystkim daleko, lądując sporo za końcem przeszkody.

Mistrz Gry - 2015-06-21, 23:27

SERGEI CHERNIENKO & PETIT COEUR





103; Zgubienie strzemienia; W trakcie przejazdu bądź skoku jeździec gubi strzemię bądź dwa, co wpływa na jego równowagę, najczęściej zakłócając ją.
Opis
Na przeszkodzie 28a Sergei zgubił strzemię w wyniku niespodziewanego, zaskakująco mocnego odbicia Petit, co wpłynęło na równowagę pary, aczkolwiek nie przeszkodziło jej w większym stopniu.



113; Wyłamanie; zatrzymanie się konia przed przeszkodą, którą powinien skoczyć.
Opis
Pomimo drobnych niepowodzeń na trasie, całość pokonaliście w naprawdę dobrym stylu, w zasięgu ręki mając już wygraną. Niestety... Dosłownie w ostatnim momencie, bo na ostatniej przeszkodzie, klacz niespodziewanie wyłamała, nie odnajdując w nastawionym już na wygraną jeźdźcu odpowiedniej motywacji.



UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
[/list]

Sergei - 2015-06-21, 23:28

Tuż po przejechaniu ¾ trasy mężczyzna zapobiegawczo zerknął na zegarek. Przed nimi ostatnie osiem przeszkód, a jak na razie ich czas był całkiem niezły... no i w odróżnieniu od znacznej części zawodników jeszcze nie odpadli. Tak więc w żwawym tempie jechał w kierunku przeszkód: dwadzieścia pięć i dwadzieścia sześć, które ponownie znajdowały się blisko siebie, tak na trzy (przy bardzo szerokim kroki wierzchowca)-cztery foule galopu, licząc górkę. Tutaj ponownie Petit musiała wykazać się swoistego rodzaju siłą, ponieważ Rus ewidentnie (biorąc pod uwagę jazdę na wprost, mocne tempo i zamknięte pomoce) zamierzał pokonać nieszczęsną górkę naraz. Tak czy owak pierwsze przeszkoda, pomimo niezbyt sprzyjającej pogody i marnej powierzchni, została pokonana prawidłowo i od razu Serg głosem (poniekąd entuzjastycznym krzykiem) zachęcał gniadą do pokonania nieszczęsnej trasy pod górę na jeden skok. Potem dwie foule i przeszkoda o ładnym numerku 26. Już mi się nie chce opisywać tych standardowych pomocy... więc lećmy po prostu dalej, w kierunku krzykliwego oksera. Nawet on się skrzywił, widząc te zestawienie czerwieni i bieli (doprawdy, słabo wychodziło mu rozróżnianie zielonego od limonkowego, ale nawet on nie miał aż tak słabego gustu) i energiczniej popędził klacz, by ta przypadkiem nie zaczęła się wahać. Standardowe skrócenie na prostej, pozwolił jej zobaczyć, że nie ma tutaj nic strasznego. No i hooop. Naprawdę, musiał przyznać, że Petit nadzwyczajnie go zaskakiwała. Jak na tego konia miała naprawdę niesamowity potencjał, tym bardziej biorąc pod uwagę fakt wagi Serga i jego wzrostu (co zresztą sprawiało, że sam również musiał uważniej balansować). Tak czy owak, 27 było za nimi, ale teraz o wiele bardziej interesował go szereg przed nimi. Ewidentnie było to kolejne wyzwanie, zeskok do wody był skomplikowany, a sama przeszkoda również miała swoje wymagania. I tutaj też Rus popełnił błąd, za mocno posyłając gniadą do przodu. Gdy ta wybiła się mocno do góry, ten spóźnił się odrobinę z wyjściem wraz z nią. Stracił równowagę i podczas lądowania zgubił jedno strzemię, niemalże uderzając nosem o szyję Petit. Gdyby mocniej pochyliła się w przód, a ten nie podparł by się o przedni łęk, jak nic zaliczyłby glebę w wodzie. Podniósł się z trudem, wkładając w galopie strzemię i przed członem B próbował nieco pozbierać ewidentnie rozsypaną sześciolatkę. Nie jej wina zresztą. Po wyjechaniu z wody byli w miarę ogarnięci, chociaż „dziura” ewidentnie była pokonana trochę niepewnie i w nie do końca elegancki sposób. W trakcie chwili galopu ostatecznie zwrócił uwagę wierzchowca półparadami, łapiąc pewniejszy kontakt z jej pyskiem, chociaż w dalszym ciągu pozostawał on elastyczny i subtelny. Miał twardą rękę, więc raczej musiał uważać, by przypadkiem nie zaciągnąć kobyły na crossie. Tak czy owak, już w pełnej równowadze nakierował gniadą na dwudziestkę-dziewiątkę, odważnie i pewnie. Niewątpliwie miała ona całkiem ciekawy kształt, jednak jak dotychczas oprócz przeszkody 23 Petit nie miała większych problemów. W miejscu wybicia łydka, przejście do półsiadu (tym razem bez opóźnienia) i elastyczne oddanie wodzy. Dalej lekkie popędzenie w galopie, słyszał już i czuł, że gniada naprawdę jest już zmęczona, ale to był prawie finalny odcinek przed metą. Ostatnia przeszkoda wodna, która zawsze wymagała większej energii. Tak czy owak w wodzie szczególnie pilnował Petit, by przypadkiem nie zrobiła mu jakiejś niespodzianki. Niebieski kolor mógł nieco straszyć, ale dalej całkowicie wierzył w możliwości Coeur. Sam już wyglądał co najmniej jak po jakiejś szarży, ubłocony, mokry i z jakimś dziwnym uśmiechem na twarzy (cóż, nie poszło się do psychiatry na umówioną wizytę xp). Wracając do meritum; przebrnęli jakoś przez nieszczęsną wodną przeszkodę i parę fouli dalej już mieli przeszkodę 31... przedostatnią. Mężczyzna zachęcił głosem gniadą do kolejnego wysiłku, zamykając ją w pomocach, by przypadkiem mu gdzieś teraz nie uciekła. Po jej pokonaniu zdecydowanie się rozluźnił, ostatecznie dociskając łydki i nieco poluźniając wodzę, sygnalizując, że to już prawie koniec. Po pokonaniu odpowiedniej odległości ujrzał w końcu Parasole, ale tym razem, mając już jako takie zaufanie do gniadej nie podpierał jej zbyt mocno łydkami, zapominając o głównej zasadzie, że na ostatniej przeszkodzie zawsze trzeba jak najbardziej wysyłać konia do przodu. Skończyło się to tak, że gdyby nie szybki refleks, poleciałby prosto bez Petit... a więc na ostatniej przeszkodzie tak po prostu zaliczył wyłamanie. Zaklął głośno, karcąc się za tak bezmyślne zachowanie i od razu zrobił nawrot na 32. Tym razem dokładnie zamknął sześciolatkę w pomocach, mocno wysyłając ją zarówno łydkami jak i dosiadem do przodu. Najmniejsze zawahanie – od razu zachęta głosem, ewentualnie połączona z subtelnym palcatem. W końcu to poniekąd jego wina, że pozwolił sobie na taką dekoncentrację i nie dopilnował młodej klaczy. Tak czy owak, po już szczęśliwym pokonaniu przeszkody puścił prawie że wodze, jak najbardziej próbując rozwinąć galop gniadej, by zmieścić się jeszcze w czasie.
Zaś po przekroczeniu linii mety stopniowo zaczął ją zwalniać do kłusa, parę okrążeń, zsiąście wręcz w biegu i szybkie rozsiodłanie z pomocą luzaczki; siodło, ochraniacze (zostawił tylko kalosze) i stępowanie w ręku przez trzydzieści minut, bądź dłużej, jeśli było trzeba.
A potem do stajni, gdzie skończyło się to długą myjką (szpryca, trzy minuty każda strona, obmycie całego ciała) potem dokładne wysuszenie, glinka i derka, a potem do boksu. Tam pełno pochwał, smakołyki itd.

Petit Coeur - 2015-06-21, 23:57

Żwawym galopem ruszyła na kolejne przeszkody, stojące w niewielkim oddaleniu od siebie. Wyczuwając powoli pewien rodzaj presji ze strony jeźdźca, nieco nakręciła się na przeszkodę, toteż pokonała ją nader dynamicznie. Jednak dopiero po lądowaniu doszło do prawdziwej walki - zachęcona okrzykiem, pokaźnie wyciągnęła krok, jednym susem pokonując wzniesienie i dopadając drugiego członu po dwóch foule równie mocnego galopu. W efekcie ścięła mocno skok, mieszcząc się jednak nad przeszkodą. Było blisko, niewiele brakowało, ale kto nie ryzykuje ten nie wygrywa, nieprawdaż?
Na widok krzykliwego oksera nastawiła uszy, może nieznacznie się spinając, lecz jej zawahanie zostało stłumione już w zarodku. Doprowadzona do przeszkody i dopilnowana do samego konca, skoczyla daleko, nie tak wysoko jak można było się tego spodziewac po tym, co zaprezentowała na początku. Po prostu miała już nieco mniej siły, ale wciąż dzielnie walczyła, zaskakując Serga na nowo. Rozpędziła się do szeregu, a nie napotykają żadnych ograniczen, galopowała tak w najlepsze aż do samego konca - gdzie odbila się, zdecydowanie zbyt mocno, nie dając jeźdźcowi szans na nadążenie za jej ruchem. Przez to zaburzył jej rownowage przy lądowaniu, ale i z tym sobie poradziła, łaskawie nie rozbijajac mu nosa ani nie zrzucając do wody. Zignorowala calkowicie ten fakt i dalej pogalopowała wodą, po wyskoczeniu na ląd zdążyła odrobine ochłonąć by bez problemow pokonac drugi człon szeregu, nie bojąc sie skoczyc w niejaką obręcz. Co prawda odrobine chaotycznie i bez klasy, ale jednak poprawnie. Dalej puścila sie galopem, jednak reagowala bez klopotow na pomoce Serga, nie walcząc nim i tym samym nie zmuszając do naduzywania pomocy. Na widok gęsi nieco się skonsternowała, ale zdecydowane działanie popchnęło ją ku przeszkodzie, nie dajac innego wyboru niz przeskoczenie jej. Sprawnie pokonała przeszkode i zmuszając się już do nie byle jakiego wysilku, znowu dodała w galopie. Znowu wgalopowała do wody w pelnym pędzie, rozchlapując ją obficie na wszystkie strony. Łódki nie zachęcały swoim wyglądem, ale tak jak przy kazdej innej przeszkodzie, Serg nie dawał jej wyboru - więc atakowała, ufając mu, że mądrze decyduje. Obie przeskoczyla nieco po skosie, jakby próbując od nich uciec, ale nijak nie wpłynęło to na przebieg ich trasy - jak na razie bez niepowodzen. Wybiegła z wody, ruszajac juz ku przedostatniej przeszkodzie, ktora nie budzila w niej podejrzen. Sergei zapewnie czuł, że zbliżała sie juz do krańca swoich mozliwosci, ale póki co dzielnie mu służyła, wykonując kolejne polecenia. Po pokonaniu skrzyni rzeczywiście poczuła, jak mężczyzna jej odpuszcza. Odczuła to, ale nie dała niczego po sobie poznac, galopując do ostatniej przeszkody jakby nigdy nic - pewnym, mocnym galopem. Nic nie wskazywalo na to, aby miała wywinąć jakis numer, ale jednak... Nie została zamknięta w pomocach, ani dodatkowo zachęcona, wiec doslownie w ostatniej chwili zrezygnowała, nieco chamsko zatrzymując się niemal do stój i zaraz uskakując w bok. Jeździec chyba cudem się utrzymał, ale nie zwracala na to uwagi; ze skulonymi uszami została zmuszona by znowu przejsc do galopu i raz jeszcze najechac na przeszkode, ktora tym razem skoczyla. Tym razem sie nie zawahała, będąc odpowiednio przypilnowana. Po skoku wykonała ostatnią dzidę galopem, po przekroczeniu linii mety stopniowo przechodzac do klusa, w ktorym uspokoila tętno i oddech. Pozniej została rozsiodłana i rozstępowana, po czym wyszla z Sergiem do stajni. /zt

Mistrz Gry - 2015-09-06, 11:32
Temat postu: Taylor Crack & Unexpected
TAYLOR CRACK & UNEXPECTED



    123; Lwie serce; koń idzie wyjątkowo odważnie na kolejne przeszkody, nie waha się ani razu, pokonuje trudności bez najmniejszych problemów odznaczając się wysoką klasą.
    Opis
    Pierwsze pięć przeszkód pokonane bez problemu. Dobry czas.



    83; Poprawa techniki; koń podczas zawodów, widocznie poprawia technikę swoich skoków/baskilu, co może mile zaskoczyć jeźdźca. Sprawia mniej problemów w prowadzeniu, będąc bardziej samonośnym, bardziej precyzyjnym i odważnym.

    Opis
    Pierwsze pięć przeszkód pokonane bez problemu. Dobry czas.




    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!

Mistrz Gry - 2015-09-06, 11:37
Temat postu: Mia Alight & Windsor
MIA ALIGHT & WINDSOR



    112; Wyłamanie; zatrzymanie się konia przed przeszkodą, którą powinien skoczyć.
    Opis
    Mia podeszła do sprawy widocznie zbyt beztrosko, zbyt duże zaufanie pokładając w Windsorze. Ten, czując, że dostał niejakie fory, wyłamał na trzeciej przeszkodzie, pomimo iż nie była bardzo wysoka. Uraz z poprzednich zawodów? Naprowadzony ponownie na tę samą przeszkodę i przypilnowany, pokonał ją bez problemu, niemniej 20 punktów karnych wpłynęło na "konto" pary.



    72; Dekoncentracja, strach; na trasie para napotyka hałaśliwą publiczność, głośną muzykę lub koń wyraźnie boi się przeszkód czy elementów trasy.

    Opis
    Wałach był wyraźnie zmieszany tamtą sytuacją, wyraźnie był "nieswój", ale mimo wszystko trzymał dobre tempo galopu.




    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!

Mistrz Gry - 2015-09-06, 11:42
Temat postu: Mia Alight & Contendro Boy
MIA ALIGHT & CONTENDRO BOY



    62; Świetna forma; Niczym nie zakłócony przejazd, zero błędów, zero komplikacji.
    Opis
    Pierwsze pięć przeszkód bezbłędnie, dobry czas.



    92; Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.

    Opis
    Pierwsze pięć przeszkód bezbłędnie, dobry czas.




    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!

Mistrz Gry - 2015-09-06, 11:44
Temat postu: Anthony Wayford & Salire In Ignis
ANTHONY WAYFORD & SALIRE IN IGNIS



    120; Lwie serce; koń idzie wyjątkowo odważnie na kolejne przeszkody, nie waha się ani razu, pokonuje trudności bez najmniejszych problemów odznaczając się wysoką klasą.
    Opis
    Pierwsze pięć przeszkód bezbłędnie, dobry czas.



    82; Poprawa techniki; koń podczas zawodów, widocznie poprawia technikę swoich skoków/baskilu, co może mile zaskoczyć jeźdźca. Sprawia mniej problemów w prowadzeniu, będąc bardziej samonośnym, bardziej precyzyjnym i odważnym.

    Opis
    Pierwsze pięć przeszkód bezbłędnie, dobry czas.




    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!

Mistrz Gry - 2015-09-06, 12:30
Temat postu: Caroline Hathaway & El Dorado
CAROLINE HATHAWAY & EL DORADO



    81; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
    Opis
    Koń od początku był mało uważny i generalnie dość niechętnie się wysilał, co poskutkowało tym, że najzwyczajniej w świecie co chwilę potykał się, co znacznie pogorszyło wasz czas na pierwszym odcinku trasy. (Przekroczenie normy czasu)



    72; Dekoncentracja, strach; na trasie para napotyka hałaśliwą publiczność, głośną muzykę lub koń wyraźnie boi się przeszkód czy elementów trasy.

    Opis
    El Dorado był wyraźnie zaoferowany otoczeniem i niekoniecznie skupiony na samych przeszkodach, ale póki co pozostawał posłuszny.




    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!

Mistrz Gry - 2015-09-06, 12:33
Temat postu: Diego Montana & Noblesse Du Seigneur
DIEGO MONTANA & NOBLESSE DU SEIGNEUR



    101; Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
    Opis
    Pierwsze pięć przeszkód bez problemu, w dobrym czasie.



    39; Bolesny skurcz; Koń odczuwa skurcz w którejś z kończyn/w parze kończyn/ w większości kończynach/grzbiecie/szyi bądź w innej części ciała.

    Opis
    Pierwsze pięć przeszkód bez problemu, w dobrym czasie; w połowie jeździec zaczął odczuwać sztywność w chodzie konia wynikającą ze skurczu w lewej, tylnej nodze, ale nie wpłynęło to ani na poprawność pokonanych przeszkód ani na tempo.



    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!

Mistrz Gry - 2015-09-06, 12:36
Temat postu: Amelie Halley & Deadia vel Duma
AMELIE HALLEY & DEADIA VEL DUMA



    66; Dekoncentracja, strach; na trasie para napotyka hałaśliwą publiczność, głośną muzykę lub koń wyraźnie boi się przeszkód czy elementów trasy.
    Opis
    Deadia po przerwie od startów była dziś wyraźnie zdekoncentrowana, ulegała bodźców napływającym z otoczenia, co wpływało na jej rozkojarzenie. Co prawda pokonywała bezbłędnie przeszkodę za przeszkodą, ale Amelie ciągle musiała zabiegać o jej uwagę, "pchać" ją, nie mogła zmusić klaczy do szybkiego, równego galopu. (Przekroczenie normy czasu)




    77; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.

    Opis
    Ze względu na powyższe klacz potknęła się niejednokrotnie, jeszcze bardziej się dekoncentrując, ale nie pogarszając bardziej czasu.




    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!

Mistrz Gry - 2015-09-06, 12:39
Temat postu: Jessica Reese & On the Angel's Wings
JESSICA REESE & ON THE ANGEL'S WINGS



    90; Poprawa techniki; koń podczas zawodów, widocznie poprawia technikę swoich skoków/baskilu, co może mile zaskoczyć jeźdźca. Sprawia mniej problemów w prowadzeniu, będąc bardziej samonośnym, bardziej precyzyjnym i odważnym.

    Opis
    Pierwsze pięć przeszkód bez problemu, dobry czas.



    103; Zgubienie strzemienia; W trakcie przejazdu bądź skoku jeździec gubi strzemię bądź dwa, co wpływa na jego równowagę, najczęściej zakłócając ją.

    Opis
    Na czwartej przeszkodzie koń nieoczekiwanie stracił oparcie przy odbiciu, co poskutkowało zakłóconą trajektorią lotu i w rezultacie ogólnym zaburzeniem harmonii; Jess zgubiła jedno strzemię, ale po chwili bez problemu je złapała z powrotem, utrzymując dobre tempo galopu.




    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!

Anonymous - 2015-09-06, 20:25

Cross był dla Tonego nowością - i jak podejrzewał, dla Ignis również - ale od zawsze go ciekawił ze względu na emocje mu towarzyszące. Nie mógł więc odpuścić sobie takiej okazji jaką było wystartowanie w tych zawodach, mogłoby się zdawać idealnie dostosowanych do tych, którzy z crossem nie mieli nigdy nic wspólnego.
W okolicach toru pojawił się odpowiednio wcześniej, aby oswoić klacz z atmosferą zawodów oraz rozgrzać ją, co było najistotniejszym punktem dnia. Za wszelką cenę wolał uniknąć kontuzji, czy to konia czy swojej. Nie było mu to potrzebne do szczęścia.
Uważnie śledził rozwój wydarzeń, nie chcąc przeoczyć swojej kolejności; jednocześnie pilnował, by Ignis wciąż była w ruchu, by nie zdążyła "ostygnąć" po rozgrzewce, choć trasa sama w sobie nie była wymagająca fizycznie. Podejrzewał, że bardziej męczące dla klaczy byłoby pokonanie parkuru na miarę jej możliwości niż pokonanie dzisiejszej trasy.
Niemniej po wyczytaniu przez organizatorów, kłusem udał się w stronę linii startu, by po usłyszeniu dzwonka puścić klacz galopem przed siebie. Przeszedł do półsiadu, tym samym odciążając zad klaczy i przesunął ręce nieco do przodu, umożliwiając kasztance szybkie nabranie prędkości. Na tych wysokościach mogli się trochę pościgać, szczególnie w dystansie. Pierwsza przeszkoda była niewielka, ale jeśli poczuł, że Ignis na jej widok próbuje zanadto wyjść do przodu, sukcesywnie przytrzymał ją, studząc jej zapał wyraźnymi półparadami. Generalnie prowadził ją zamkniętą w korytarzu stworzonym z pomocy, nie pozwalając na samodzielne podejmowanie decyzji. Usiadł w siodle, aby pilnować klaczy także dosiadem i nakierował ją na wprost pierwszej przeszkody. Do odbicia sprowokował ją silniejszą łydką, po czym podążył za ruchem klaczy, przechodząc do półsiadu i przekazując jej rękę. Po skoku pozostał w półsiadzie, ponownie wysyłając Ignis zdecydowanie do przodu. Kierując się trasą, skręcili w prawo, w stronę przeszkody oznaczonej numerem drugim. Podobnie jak pierwsza także była przyjaźnie zbudowana i niezbyt wysoka, co jednak nie oznacza, że pozwolił kasztance galopować na nią na złamanie karku. Odpowiednio wcześnie przysiadł ją i odrobinę wycofał, nie odbierając jednak odpowiedniej dynamiki. Były to dosłownie trzy foule galopu, po których nastąpiło kolejne odbicie. Na tych wysokościach nie miał najmniejszego problemu z zachowaniem równowagi, nawet pomimo tego, że na co dzień nie trenował z jakąkolwiek pomocą z ziemi. Tak więc kasztanka uniknęła nieprzyjemności z jego strony; współpracował z nią, w zamian oczekując tego samego.
Dalej pozwolił Ignis śmiało galopować przed siebie, bić kopytami ziemię i żłobić w niej zagłębienia. Uwielbiał prędkość, dlatego też pozwolił kobyłce osiągnąć naprawdę słuszną prędkość. Przez cały czas pozostawał w półsiadzie, do czasu aż zbliżyli się do trzeciej już przeszkody. Tutaj postępowanie było podobne, aczkolwiek przytrzymał rudą trochę wcześniej, aby oddała bardziej wysoki, aniżeli płaski skok. Przeszkoda już z daleka wyglądała na szerszą i wyższą niż dwie pozostałe, a wolał uniknąć spektakularnego potknięcia się...
Kolejno poprowadził ją na wprost, nie odbiegając od trasy po kilkudziesięciu metrach skręcili w prawo, znajdując się na wprost czwartej przeszkody. Jadąc przy krzakach, półparadami skupiał Ignis na sobie, aby przypadkiem nie zdekoncentrował jej szum gałęzi. Konie miały różne schizy i znał je już na tyle dobrze, by pozostać czujnym. Schemat pokonywania przeszkody pozostał jednakowy.
Po drugiej stronie oczywiście pozostał w półsiadzie, ale po wyjściu z zakrętu prowadzącego na wprost piątej przeszkody, wrócił do pełnego siadu zdecydowanie wcześniej. Już z daleka pokazał klaczy wzniesienie, na które mieli wskoczyć; skupił jej uwagę na owym zadaniu, bo przeoczenie nasypu przez konia mogło być katastrofalne w skutkach. Wolał więc nieco uspokoić jej galop, aby bezpiecznie wskoczyła na górę, do czego oczywiście zachęcił ją mocniejszą łydką. Podążył za jej ruchem, może nieco kładąc się na jej szyi, ale też równie szybko wrócił w siodło będąc już na górze. Od razu skręcił w prawo i na chwilę przeszedł do półsiadu, swobodnie galopując do szóstej przeszkody.

Salire In Ignis - 2015-09-09, 20:57

Cross był dla niej całkowicie nowym doświadczeniem. Jak dotąd miała okazję pokonywać tylko zwykłe parkury, dostosowane przeszkodami do jej umiejętności. Teraz stanęła przed zupełnie innym jej zadaniem, które choć było stosunkowo łatwe, zawsze mogło się okazać znacznie trudniejsze do przejścia, choćby z powodu swojej "nowości". Klacz podeszła jednak do całych zawodów optymistycznie, mimo, że stykała się z zupełnie nową formą przejazdu. Po odpowiedniej rozgrzewce wraz z Tonym, była bardzo pozytywnie nastawiona w momencie kiedy po wyczytaniu oboje stanęli na linii startowej. Słysząc dzwonek jak i odpowiedni sygnał od jeźdźca, ruszyła przed siebie galopem, robiąc przed siebie wielkiego susa. Chciała wbić się w swój rytm, co zajęło jej odpowiednią chwilę. Namierzając pierwszą przeszkodę, chciała znacznie przyspieszyć podczas najazdu, jednak Tony w odpowiednim momencie wybił jej to z głowy pomocami. Prychnęła, po czym zwalniając do odpowiedniej prędkości wykonała najazd na pierwszą z przeszkód, dość niewielką. Na łydkę odpowiednio wybiła się przed przeszkodą, po czym ułożyła się powietrzu, mając otwarty zad. Pokonując ją, została przez właściciela skierowana na prawo, na kolejną z przeszkód. Tak jak przedtem dostosowała szybkość do sygnałów, które wysyłał Tony, najeżdżając na drugą, również niewielką przeszkodę i pokonując ją bez problemów.
Nieco przyspieszyła, rozwijając prędkość godną prawdziwego konia wyścigowego. No dobra, bez przesady, żaden z niej wyścigowiec, jednakże miała predyspozycje ku temu, choćby z powodu swojej rasy. Pokonywała kolejne metry, mocno wybijając się do przodu kopytami, wydając przy tym charakterystyczny dźwięk. W odpowiednim momencie została jednak przytrzymana przez bruneta, przypominając sobie, że jest na torze crossu, nie wyścigowym. Tak jak sobie tego zażyczył, uniosła wyżej przody, pokonując przeszkodę odpowiednio wysoko, a nie zwykłego płaskiego skoku. Nie potknęła się, więc było dobrze. Tak pokonali bez problemu trzecią przeszkodę, zaraz zmierzając do czwartej. Skupiając uwagę na jeźdźcu dzięki jego działaniom, mniej rozpraszały ją dźwięki z otoczenia, co pomagało jej by się nie spłoszyć. Skręcili w prawo na ostatnią. Nasyp udało jej się zauważyć dość szybko dzięki Tonemu, wskakując szybko na górę, by po chwili pogalopować dalej, wzdłuż wyznaczonej trasy.

Mia - 2015-09-10, 19:12

....Czy naprawdę po ostatnim zdarzeniu znowu spróbowała w crossie ze swoim Windsorem? Już jedne zawody ujeżdżeniowe ominęła przez swój brak czasu, przydałoby się to nadrobić! Tak więc już dzień wcześniej przygotowała cały sprzęt, zarówno dla swojego podopiecznego, jak i już znanego sobie Contendro Boy'a. Może i ostatnio zaliczyli eliminację, ale z tego co wiedziałam teraz przeszkody były wręcz banalnie proste, dzięki czemu od początku była napełniona entuzjazmem. Poza tym w końcu udało jej się podkuć miśka, więc mogła "zainstalować" hacele. Dla tej pary wybrała też swój ulubiony, granatowy komplet z jakże ślicznym naczółkiem wembley fancy. Cross crossem, ale trzeba się prezentować, prawda?
....Kiedy wszystko było już na swoim miejscu dziewczyna zauważyła, że mają jeszcze sporo czasu, więc zaserwowała siwemu pożądną rozgrzewką z pozostawieniem rezerwy na sam start. A jeśli już przy nim jesteśmy, po wyczytaniu nazwiska Alight (błąd! Jaka Alight, chyba O'Brien :lol: ) stawiła się na miejscu. Po dzwonku puściła belgijczyka galopem, przynajmniej na razie, po prostej linii. Od razu też przeszła w półsiad mający na celu odciążyć zad konia, od którego nie wymagała żadnych zawrotnych prędkości, a równego tempa. Gdy dostrzegła pierwszą przeszkodę na jej twarz wkradł się lekki uśmiech. Były tak banalnie proste, że wręcz nie musieli skakać, a przejść nad palem drewna. Niemniej zamknęła go w pomocach, a w trakcie najazdu usiadła ponownie w siodło, żeby lepiej go przypilnować. Dopiero po tradycyjnym odliczeniu do trzech dodała łydkę, tym samym prosząc o odbicie. Było to na tyle łatwe, żeby amazonka bez trudu podniosła dupę i podążyła za pyskiem konia, nie przeszkadzając mu w przejściu skoku przez przeszkodę. Pozostała w półsiadzie, po wylądowaniu skręciła lekko w lewo, pozwalając siwemu rozwinąć pełną prędkość. Czuła się zdecydowanie zbyt pewnie, czego zaraz miała pożałować. Teraz jeszcze zachowała zimną krew i przed dwójką lekko przytrzymała go, a po trzech foule znowu łydką zasugerowała odbicie, do którego ładnie się przystosowała. Zamortyzowała lądowanie na swoich nogach, umożliwiając gładki powrót w galop. Brak żadnych potknięć czy innych profilów tylko utrzymało ją w przekonaniu, że pokonają całą trasę bezbłędnie i to było wręcz ich zgubą.
....Dojeżdżawszy do przeszkody oznaczonej numerem trzy praktycznie całkowicie polegała na doświadczeniu i zaufaniu do swojej furki, będąc pewną, że poradzi sobie też z nieco większą wysokością i szerokością od poprzednich. Pewnie dlatego też nie dopilnowała go, przez co tuż przed przeszkodą odmówił skoku, tym samym wyłamując. Zachowała spokój i zawróciła ich obojga, a z drugim najazdem zamknęła go już w dokładnym korytarzu z pomocy, przejmując pałeczkę. Nie odczuwała żadnej złości czy zirytowania, a na pewno nie pod adresem konia, tylko swoim. Tym razem jednak wszystko udało się dobrze, ale nie miała już jak odzyskać cholernych 20 punktów karnych. Wypaplała, mówiąc, że jeszcze to wygrają, musi oduczyć się tego nawyku :<
....Wylądowawszy wyczuła zmieszanie piętnastolatka, ażeby go uspokoić zaczęła mówić do niego kojącym głosem, łącząc to z kilkoma półparadami, aby nie przejmował się tym, że są pod czyimś okiem. Pomyłki trafiały się każdemu. Kilka metrów po pechowej przeszkodzie skręciła w prawo, robiąc to na tyle ekonomicznie, żeby nie musieć robić niepotrzebnych odległości. Nie dała się zwieść łagodnym wyglądem czwórki do samego końca prowadziła, schemat pokonywania przeszkody pozostawiając bez zmian, czyli łydka+półsiad+oddane wodze, co poskutkowało płynnym skokiem. Galopując w półsiadzie znowu odrobiła metry na zakręcie w prawo, nie pozwalając jednak im na piątkę najechać z boku, bo ta była już trudniejsza od poprzednich, gdyż łączyła się z naskoczeniem na mniejszy czy większy nasyp ziemi. Nawet nie chciała myśleć o ewentualnym potknieciu, więc jeszcze bardziej skupiła się na tym, aby w żaden sposób nie przeszkodzić wałachowi w tym wyzwaniu.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group