To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Europa - [ANGLIA] Park Narodowy Dartmoor

Oliver Pelerieux - 2018-04-19, 15:49

x GRUPA TRZECIA x
Chcąc nie chcąc przez chwilę "dyskutowałem" sobie z siwkiem, czekając aż ten się uspokoi i przestanie na mnie wściekać. Kiedy jechaliśmy kłusem i cały czas czułem, że Cruz tylko czeka na galop i co chwila próbuje do niego przejść, byłem jeszcze bardziej uparty od niego i ciągle sprowadzałem go na ziemię, tempem swojego anglezowania i półparadami studząc jego zapał. Jeżeli było trzeba, zabrałem go nawet na woltę czy przeszedłem na chwilę do stępa, starając się uświadomić ogierowi, że nic tym sposobem nie osiągnie.
Prędzej czy później dojechaliśmy do rzeki, przed którą zwolniłem do stępa i wciąż prowadząc konia na kontakcie i pilnując go w łydkach, podjechałem do brzegu by pokazać Cruzowi z czym musi się zmierzyć. Nie znałem jego stosunku do wody, dlatego byłem gotów i na to, że ogier zdecyduje, że jednak nie ma wcale zamiaru tam wchodzić. Ale żeby było jasne - i tak będzie musiał, bo to nie było nic strasznego, a to ja dyktowałem tutaj warunki, pomimo całej sympatii do siwka. Poza tym nie mogliśmy zostać w tyle, a chyba już wszyscy przeszli na drugą stronę i czekali tylko na nas. :lol:

Soul Eater - 2018-04-19, 17:44

x GRUPA PIĄTA x

Szedł krótko stępem, aż przed nim znowu pojawiła się okolica prosząca wręcz o to, żeby się po niej przebiec. Nawet samemu, bo wątpił by znalazł się tutaj inny wyścigowiec, a gdyby jeśli to pewnie nie mógłby dogonić karego. Parsknął głośno, z powrotem nabierając prędkości, aż ostatecznie zaczął galopować przed siebie, nie patrząc na grupę. Nie biegł bardzo szybko, aktualny galop nie był nawet w połowie tak szybki, jaki mógłby być. Podłoże nie pozwalało na większe rozpędzanie się, a poza tym, nie chciałby przypadkiem połamać sobie nóg.

Bastian Collins - 2018-04-19, 20:24

x GRUPA TRZECIA x

Było tak gorąco, że Bastian wręcz z ulgą przyjął drobne kropelki wody, które opadały na jego ciało i roześmiał się wesoło, na widok innych koni, które również chciały zabawić się w ten sposób. Takie duże zwierzaki, a nadal zachowywały się jak dzieci! No proszę. Pozwolił więc gniademu chwilę dłużej pobroczyć w wodzie, a gdy uznał, że są już wystarczająco mokrzy, wyprowadził go z rzeki, chwilę po tym stępując i rozglądając się po okolicy.
Zauważywszy, jednak, że inne konie powoli zaczynają galopować, nie chciał dać Chaosowi powodu do zerwania się naprzód z własnej woli. Miał ochotę na chwilę kontrolowanego biegu, w odmianie do tego, co miało miejsce przed chwilą, dlatego sam zainicjował najpierw przejście w kłus, a następnie o stopień wyżej. Nie narzucał pędzącego tempa, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że podopieczny może już nie mieć siły, a te musiały zostać umiejętnie rozłożone na wszystkie części rajdu. Utrzymywał go natomiast w spokojnym, równym galopie, odpowiednim do możliwości kondycyjnych, a także adekwatnym do podłoża, po którym się poruszali. Cały czas starał się bardziej reagować na tekina dosiadem, niż uwalając mu się rękoma na pysku, gdyż wiedział w jaki sposób może się to skończyć.

Devocatis - 2018-04-19, 20:29

Ukryj: 
Lisa napisał/a:
x GRUPA PIĄTA x

Była miło zaskoczona zachowaniem Devocatis, spodziewała się dużo gorszych reakcji. Ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca... :lol2: . Skoro bez oporów weszły do wody to Lisa postanowiła potowarzyszyć chwilę Jamsowi i także pozwolić swojej klaczy na chwilę pluskania, pilnując przy tym aby nie zachciała się położyć. Nie podjeżdżała jednak zbyt blisko Viviance, aby utrzymać swoją podopieczną w dobrym humorze.
Przy okazji postanowiła do Jamesa zagadać, a że siedział na jednym z koni na którym kiedyś trenowała to miała ku temu pretekst.
- Miło widzieć Viviance w dobrej formie. Kiedyś sporo na niej jeździłam, to świetna klacz. Jest teraz twoja? - miała nadzieję, że James ze swoim negatywnym nastawieniem do integracji jej nie ofuczy i nie spławi byle odpowiedzią. Nie wydawał się najbardziej towarzyską osobą w grupie, ale czasem pozory mylą :lol: .


x GRUPA PIĄTA x

Zatrzymana w wodzie, z początku nie wiedziała jak się zachować, bo wcale nie miała ochoty na pluskanie. Ostatecznie dała się jednak do tego sprowokować poprzez obserwację zachowań innych koni. Na próbę machnęła przodem w wodzie, od razu kuląc uszy gdy woda obficie się rozbryzgła. Nie spodobało jej się to, toteż darowała sobie kolejne próby i zamiast tego, schyliła się trochę by się napić, jeżeli Lisa jej na to pozwoliła. Tym bardziej nie miała ochoty się kłaść, także bez obaw. :lol:
Nie przeszkadzało jej, że druga klacz stała w niedużej odległości, o ile oczywiście nie próbowała podejść bliżej. Wówczas kładła po sobie uszy i posyłała tamtej gniewne spojrzenie, jasno dając do zrozumienia, że nie jest zainteresowana nawiązywaniem znajomości z kimkolwiek. Wkrótce znużyło ją sterczenie w wodzie, która choć przyjemnie chłodziła nogi i w pewnym sensie masowała ścięgna, to nie budziła w gniadej zainteresowania. Spojrzała więc tęsknie w stronę drugiego brzegu, nie mogąc się doczekać kontynuowania terenu.

Amelie - 2018-04-19, 20:32

x GRUPA PIERWSZA x

Amelie odetchnęła z ulgą, gdy udało jej się przeżyć cały ten epizod z sarenkami, który dość mocno odcisnął się na całej grupie, jednak nadal znajdowała się na grzbiecie First, a nie pod jej kopytami więc mogło być gorzej. Gdy konie uspokoiły się po tym spotkaniu trzeciego stopnia z sarnami ostatecznie przeszli do kłusa, a First udało się dogonić konia Delphine, więc nie miała już za czym gonić i jechali w dość zwartej grupie. Białowłosa pozostawała czujna, na wypadek gdyby znowu miał się pojawić jakiś czynnik powodujący popłoch, ale poza tym przyjemnie jej się jechało na grzbiecie klaczy i chciała też aby dla achałki ta jazda była przyjemna, pomimo incydentu z sarnami.
- Jest co podziwiać. - odpowiedziała Annie, mając na myśli krajobrazy, a ponieważ przez dłuższą chwilę raczej spokojnie poruszali się kłusem, okazja była do tego idealna. Po dłuższej chwili jednak pojawiła się przed nimi rzeka, którą musieli przekroczyć, aby kontynuować rajd. Na szczęście nurt był raczej spokojny, jednak już zbliżając się do rzeki dziewczyna zaczęła uczulać sześciolatkę na jej istnienie, by w końcu zwolnić ją do stępa przez paradę i zachęcić do wkroczenia do rzeki, bo po prawdzie nie była pewna, czy First nie będzie miała z tym jakichś kłopotów, chociaż miała nadzieję, że nie. Ewentualnie pokręciła się na rzecznym brzegu, wykręciła woltę, by ponownie skierować ją do rzeki. Jeżeli wszystkie te zabiegi na nic się nie zdały byłaby gotowa zejść z jej grzbietu i wprowadzić ją do tej rzeki, chociaż najpierw chciała jej dać trochę czasu na oswojenie się z sytuacją. A jeśli udało jej się wprowadzić ją do rzeki postanowiła się z nią w niej trochę popluskać i pospacerować, zanim wyszły na drugi brzeg, gdzie obejrzała się, czy wszyscy bezpiecznie się przeprawili.

Jim Beam Rye - 2018-04-19, 20:55

Ukryj: 
Nadya napisał/a:
x GRUPA DRUGA x

Nic nie szkodzi jak się trochę pomartwi, kupi sobie krem na zmarszczki. Oczywiście chciała aby Jim również poza samą korzyścią ruchu czerpał przyjemność z tego rajdu i pozostało jej tylko mieć nadzieję, że tak się jeszcze stanie. Zachowanie Jima chociaż mogło nieco trapić nie było kompletnie niezrozumiałe. Gdyby miała zmniejszone o połowę pole widzenia pewnie zachowywałaby się podobnie. Przypominała mu o swojej obecności stale, starając się go rozluźnić na tyle na ile to było możliwe licząc, że być może zanim dotrą na miejsce nastąpi to w sposób naturalny. W każdym bądź razie ona czuwała. Cieszyła się, że nie byli w pierwszej grupie, gdyż z oddali zauważyła wrażenie, jakie zrobiły na koniach sarny. Gdy oni dotarli w to miejsce sarny były już niemal odległym wspomnieniem, więc nie powinny wzbudzić u Jima bardziej nerwowej reakcji, chociaż była przygotowana i na taką ewentualność.
- Przedstawiam ci, to Jim Beam Rye, lepszy pd Jacka Danielsa. - dokonała prezentacji. Może porównanie do popularnego alkoholu nie było zbyt miłe, ale prawdziwe, gdyż zawsze można wieczorem, gdy ma się ochotę sięgnąć na przykład po Jacka Danielsa pomyśleć, że w stajni ma się takiego Jima.
- A ty? - zapytała, ponieważ ogier na którym jechał na tym rajdzie Leon również był jej obcy. Pomimo drobnego incydentu z sarnami, który dotyczył bardziej pierwszej grupy i rosnącej temperatury, która dla jeżdżca była przyjemna, ale mogła oznaczać pojawienie się upartego robactwa, wyglądało na to, że przez dłuższą chwilę będą mieli spokój.
- Kłusujemy? - zaproponowała grupie, w końcu ile można podróżować stępem. Ciekawe tylko jak Jim to przyjmie.


x GRUPA DRUGA x
Dobrze się złożyło, że nie przynależeliśmy do pierwszej grupy, bo pewnie byłoby mi jeszcze ciężej. Tymczasem poruszałem się niejako utartymi szlakami, więc było mi prościej. Konie z pierwszej grupy "płoszyły" dzikie zwierzęta, więc dla grupy drugiej w pewnym sensie zabrakło już atrakcji... I dobrze, bo i bez tego byłem kłębkiem nerwów. Być może ruszenie kłusem miało mi pomóc, w końcu konie pewniej czują się w ruchu, a ja nie byłem od tego wyjątkiem. Póki co naszej grupie się jednak nie spieszyło do zwiększenia obrotów, więc w dalszym ciągu szedłem stepem, z każdą kolejną minutą odrobinę się uspokajając, ale był to długotrwały i rozwleczony w czasie proces.
Inne grupy zaczęły nawet nawet przeganiać, czemu właściwie trudno się dziwić. Też już bym się trochę ruszył, chociaż pewnie będzie wyglądało to tak samo, jak w naszym niedawnym terenie. Chociaż może jeśli wejdziemy za jakiegoś innego konia, to będzie mi lepiej? Nie musiałbym się wtedy przejmować otoczeniem, a tylko patrzeć na zad kolegi/koleżanki przede mną i to za nim podążać.

Krugerrand - 2018-04-19, 21:57

x GRUPA CZWARTA x

Przechodząc do kłusa, zastrzygł uszami i nawet się nie odezwał jeśli przez chwilę był osamotniony po tej stronie rzeki. Śmiało przeszedł w galop i utrzymał sam z siebie równe tempo. Nie budziły go rozległe tereny, ani nie interesowały pozostałe konie ich tempo, lub ewentualnie ściganie się. Miał dużą foulę ale spokojną, która ogólnie była bardzo wygodna, chyba że ktoś nie umiał się odnaleźć na dużych krokach i wolał te mniejsze. No ale, wstydem by było gdyby galopował jak koń pokroju 165cm. Będąc dotychczas zaokrąglonym, gdy zobaczył dzikie konie najpierw na nie zerknął, a gdy i te zaczęły patrzeć w jego stronę podniósł łeb. Nie wiedział co to za konie, ale też nie wyglądały na takie, które znał. Zapominając o swoim jeźdźcu zatrzymał się łagodnie i wyprostował, patrząc w stronę stada. Aż ogon uniósł do góry będąc nieco podekscytowany tym spotkaniem, zwłaszcza gdy głęboko wciągnął powietrze i wiedział, że coś jest nie tak. Parsknął głośno i zareagował dopiero na pomoce jeźdźca, ponownie ruszając galopem. Obserwował dzikie konie ale nie próbował do nich koniecznie podejść. Miał je na oku w wypadku gdyby któryś z nich podjął próbę podejścia. Może Krugerrand był spokojny ale na pewno w kryzysowym momencie broniłby się, a predyspozycje do walk to on miał. :lol: Eviline pewnie nawet żadne kopyto by nie dosięgnęło z jego grzbietu. No ale na szczęście takim szerokim łukiem powinni bezpiecznie ominąć przeszkodę.

Elynn Sands - 2018-04-19, 22:22

x GRUPA CZWARTA x

- Twój? Piękny! - odpowiedziała Naomi, chwilę przyglądając się Friskiemu. Na pierwszy rzut oka widać było, że jest doświadczonym sportowcem, a nie jakimś tam pierwszym lepszym koniem ze szkółki. Dodatkowo zdawał się mieć zbawienny wpływ na Noir, która zaczęła się trochę uspokajać. Pozwoliła się wyprzedzić i wjechała do wody tuż za siwkiem, korzystając z okazji, że ma "ogon" który ułatwiał jej zadanie.
Po wyjechaniu na brzeg miała chwilę by się ogarnąć, a jej klacz by otrzepać się z wody. To drobne ochłodzenie było widocznie mile widziane przez większość wierzchowców. Dziewczyna jadąca na Krugu narzuciła tempo i przeszła w galop, a Elynn nie miała nic przeciwko. Ruszyła kłusem, następnie prosząc kasztankę o zagalopowanie. Starała się ją kontrolować i utrzymać stałe tempo, jednocześnie zostając w pobliżu całej grupy.
Z zaciekawieniem obserwowała otoczenie i piękne widoki, a widok grupki dzikich koni ją zaskoczył. Miała jedynie nadzieję, że nit spowoduje to paniki wśród reszty wierzchowców, bo z takimi niespodziankami równie bywa.

Lisa - 2018-04-19, 22:50

x GRUPA PIĄTA x

Poklepała przy okazji Dev po szyi, dumna z jej zachowania i opanowania emocji. Oj ktoś tu chyba zasłuży na bogatą kolację <3 :lol2: . Podążając za mężczyzną z którym przed chwilą nawiązała rozmowę pozwoliła skarogniadej na wyjście na brzeg, widząc, że pluskanie nie sprawia jej szczególnie dużo radości. Pozwoliła jej się też przy okazji napić, ale nie zbyt wiele.
- Właściwie całkiem sporo jak była młodsza. Bardzo ją lubiłam, to taka miła klacz. - odpowiedziała na pytanie Jamesa, chwilę stępując w jego pobliżu.
- Lisa. - odparła kiedy się przedstawił, obdarzając go szczerym uśmiechem. - Nie widuję Cie zbyt często w stajni. - stwierdziła po chwili zastanowienia, chcąc jakoś kontynuować tą rozmowę. Po chwili stało się to jednak średnio możliwe bo Aiden zaproponował galop, na co zresztą Liska chętnie przystała. Starając się trzymać koni w grupie, nikogo nie wyprzedzać ani nie zostawać w tyle, posłała Dev do galopu. Przeszła do półsiadu i tylko wykonywaną od czasu do czasu półparadą dawała swojej podopiecznej znać, że siedzi tam na górze i nie można się tak całkiem dać ponieść emocjom. Chociaż nie podejrzewała swojej pulchnej kuleczki o chęć ścigania się z wyścigowcem <3 :lol: .
- Łał, ale czad! - wyrwało jej się kiedy w zasięgu ich wzroku pojawiło się stadko dzikich koni. W końcu niecodziennie widuje się takie rzeczy.

Elizabeth White - 2018-04-20, 00:57

x GRUPA TRZECIA x

Raczej nie spodziewała się po Petit innej reakcji niżeli ta, którą jej zaprezentowała. Dopóki reszta osób w jej grupy jeszcze była w pobliżu i w dalszym ciągu przeprawiała się przez rzekę, nie próbowała usilnie przepchnąć gniadej na drugi brzeg widząc, że sprawia jej to swego rodzaju frajdę. Niestety nie mogły również zostać w tyle, jako że towarzysze nosili się z zamiarem galopu, co naturalnie przypadło do gustu również Elizabeth.
W dalszym ciągu utrzymując się gdzieś z tyłu grupy, poprosiła gniadą wpierw o zakłusowanie, a następnie również o przejście do galopu. Od razu odciążyła jej grzbiet, przechodząc w nieprzesadzony półsiad i pozwoliła na dość aktywne tempo, nie zapominając o gabarytach klaczy. A przecież nie chciała zostawić jej za bardzo w tyle, toteż ta musiała szybciej niżeli swoi pobratymcy przebierać nóżkami, chociaż White kompletnie to nie przeszkadzało. Na jej grzbiecie czuła się po prostu bezpieczna i nie sądziła, że zachowanie Coeur nagle się zmieni, a ona zatraci się w prędkości i postanowi przejąć kontrolę nad sytuacją. I tak sobie galopowały, ciesząc się okolicznościami przyrody, chociaż nie trwało to tak długo, jakoby życzyła sobie Panna White. Lekko zdezorientowana tym, że inni zwalniają, wypatrzyła dzikie stadko dość późno. Siłą rzeczy również wyhamowała Selle, ostatecznie sprowadzając ją do stępa i szerokim łukiem omijając póki co niewzruszone ich obecnością dzikuski. A trzeba przyznać, że taki widok był idealnym dopełnieniem tego rajdu i amazonka niezmiernie się cieszyła, że mogła go doświadczyć na własnej skórze!

Cruzeiro - 2018-04-20, 01:05

x GRUPA TRZECIA x

Jeszcze przez jakiś czas wkurzał się na Olivera, proces uspokojenia przechodząc bardzo mozolnie. Wkrótce jednak - po dłuższej negocjacji - poddał się woli swojego właściciela, trochę odpuszczając i przestając być tykającą bombą. Nie na długo jednak, bo przed nimi pojawiła się przeszkoda w postaci rzeki. Hanower należał do tej grupy koni, które z takimi atrakcjami styczności na co dzień nie miały, więc w jego głowie pojawił się mały mętlik. Nie był za bardzo skory, by przeprawić się na drugi brzeg, bo gdzieś za uchem czaiła się obawa, że zaraz wynurzy się jakiś krokodyl i na pewno go zje. A już przynajmniej odgryzie mu nogę. Z tego powodu, gdy inne konie bez większych oporów weszły do wody, Cruz tańczył przy jej brzegu, nie mogąc się ku temu przełamać. Z jednej strony chciał, ale z drugiej nie był tego pewien, przez co walczył sam z sobą i przy okazji z zachętami Pelerieuxa. Otrzymując mocniejszy impuls, w końcu dał się namówić, ale bynajmniej nie tak, jakoby Belg sobie tego życzył. Po prostu w pewnym momencie wykonał gigantycznego susa ze wszystkich czterech nóg, dalej ruszając galopem i bardzo szybko przedostając się na drugą stronę.

Chaos Amir - 2018-04-20, 01:12

x GRUPA TRZECIA x

Taka chwila ochłody była mu potrzebna, a skoro jego właściciel nie miał nic przeciwko temu, to Chaos jeszcze przez jakiś czas chlapał się w wodzie, czerpiąc z tego kupę frajdy. Nie chciał jednak zostać w tyle, więc otrzymując łydkę do wyjścia na suchy ląd, uczynił to bez większych obiekcji, głośno parskając. I wtem nastało coś, na co czekał od samego początku - galop! Na szczęście Collinsa, był już znacznie spokojniejszy niżeli wtedy, gdy samoistnie przyspieszył, ścigając się z Cruzeirem. Tak więc ochoczo, ale nie gwałtownie przeszedł w ów chód, obierając dynamiczne, ale wbrew pozorom kontrolowane tempo. Był spokojny i nie zamierzał póki co robić niczego niebezpiecznego, nie czując ograniczenia na pysku, co z pewnością zmieniłoby jego nastawienie o 180*. Nie mniej jednak, konsekwentnie usiłował przedostać się na początek zastępu, nie lubiąc trzymać się za czyjąś dupką.

Vivance Roscoe - 2018-04-20, 13:00

x GRUPA PIĄTA x

James zaczął wprawiać swe ciało w drżenie za każdym razem, kiedy wypowiadał nieznane jej słowa w kierunku drugiego jeźdźca, a dokładniej amazonki. Ukradkiem spojrzała w kierunku grzbietu Devocatis, aby obadać z kim to jej naburmuszony jeździec rozmawia. Zauważyła tam rudą czuprynę, którą znała. Miały ze sobą wiele wspólnego już nawet za czasu Agromeru. Szastnęła ogonem, skupiając się na chwilę również na samej klaczy, która jej towarzyszyła. Mimowolnie wyciągnęła ku niej łeb, lecz ta próbowała ją zastraszyć. Vivance nie pozostała jej dłużna i sama położyła po sobie uszy, podrzucając lekko łbem w powietrze, by następnie wycofać się. Oparła się ponownie miękko na kontakcie, a wtedy James zaproponował kłus, do którego przeszłą miękko. Wszak nieco się już wyszalała, więc mogła współpracować odpowiednio, prawda? A następnie wyskoczyła delikatnie do góry rozpoczynając galop. Jej galop był okrągły, mocno kryjący teren. Był to o wiele przyjemniejszy galop niż ten, kiedy porwała się do przodu. To był typowy patatajec. A kiedy wyjechali z zasłony lasu, wówczas jej oczy zauważyły dzikie konie. Naprężyła się mimowolnie, mocniej wchodząc zadem pod kłodę. Odciążając tym samym przód, ogon również powędrował w górę i powiewał niczym chorągiewka. Nadęła chrapy, parskając przy tym kilkukrotnie, by ostatecznie zarżeć melodyjnie, stawiając uszy w stronę pierwszego lepszego konia.

Noir de Luxe - 2018-04-20, 13:12

x GRUPA CZWARTA x

Wychodząc na brzeg, klacz stanęła stabilniej na nogach, by wytrzepać się i tym samym wytrzepać dziewczynę w siodle. W końcu też mokra mogła być, prawda? :lol: Elyyn długo nie bawiła się w stanie w miejscu, wysłała ją wpierw do kłusa, a potem do galopu, który został narzucony przez konia, który był na początku jej własnej grupy. Jej to zupełnie nie przeszkadzało, ponieważ bardzo chętnie przeszła do tego chodu. Klaczka tym samym chętnie weszła na kontakt, angażując znacznie bardziej w pracę swój kasztanowy zad. Zaokrągliła się tu i ówdzie, pozwalając by galop po prostu się dział. Jako, że była całkiem wygodna to sam galop musiał należeć do tych przyjemniejszych, zwłaszcza, że nie śpieszyła się, wystukiwała równe tempo na utwardzonej powierzchni. Noir de Luxe skupiła się na dźwięku jaki pozostawiała po sobie, a dokładniej jej kopyta. Był to na swój sposób odprężający dźwięk, nadający całokształt jej pracy w tej chwili. Ukradkiem spojrzała w stronę Whiskey, kontrolując czy się oddalił, a może został w tyle. Zwłaszcza potrzebowała jego oparcia, kiedy to na horyzoncie pojawiły się konie zupełnie nieprzypominające te, które widywała w stajni. A może to właśnie te hefalumpy?! Wyszła z ustawienia, zadzierając głowę, a jej galop przeobraził się w galop skokowy. Niczym zajączek podskakiwała, baczając na te włochate stwory. A co jeśli będą chciały ją zjeść?

Naomi Eaton - 2018-04-20, 21:31

Ukryj: 
Friskey Whiskey napisał/a:
x GRUPA CZWARTA x

W trakcie, gdy panie sobie rozmawiały on szedł spokojnie, stawiając obszerne kroki i rozglądając się uważnie. Był czujny, ale gdy inne konie zrywały się do galopu lub świrowały Frisk pozostawał obojętny na te wszystkie zabawy. Niósł głowę w dole oparty na wędzidle i od czasu do czasu przeżuwał je bardziej z nudy niż z powodu rozluźnienia. W tej chwili, Naomi mogłaby nawet trzymać wodze za sprzączkę, a on i tak pozostałby tuż przy niej bez nadmiernego kombinowania czy płoszenia się.
Był tylko ogierem, więc powinna wybaczyć mu ten jednorazowy incydent spowodowany odezwaniem się czysto końskiej natury. Takie zachowanie mimo wszystko nie przystoi rycerzowi, a on był przecież obrońcą swojej księżniczki, którą dumnie wiózł na swoim grzbiecie.
Kłusując niósł blondynkę miękko na swoim grzbiecie dostosowując swoje tempo kłusa do niej, nie śpieszył ani nie ciągnął nadmiernie do przodu tym samym umożliwiając spokojną wymianę zdań pomiędzy Elynn i Naomi.
Dostrzegając wodę już z daleka podniósł łeb wyżej w jednej chwili ożywiając się mocno, był jednym z nielicznych wierzchowców, które na widok wody cieszyły się zamiast uciekać. Wbiegając kłusem do wody nie zawahał się nawet przez moment, wesoło wpadając do koryta rzeki. Zimna woda nie robiła na nim żadnego wrażenia, za to mając okazję trochę w niej pobrodzić spuścił łeb i zaczął pić.
Stał nieruchomo jeszcze przez chwilę i w pewnym momencie unosząc wysoko przednią kończynę zaczął nią uderzać o wodę tym samym ochlapując siebie, Naomi i pozostałych uczestników rajdu. Na szczęście blondynka zareagowała z odpowiedniej chwili i w końcu wypełzli na brzeg ku niezadowoleniu Siwka.


x GRUPA CZWARTA x
Podziękowała Elynn za komplement w stronę Friskiego, po czym skupiła uwagę na swoim koniu, bo zdaje się, że zrobiło mu się aż za wesoło podczas kąpieli. Brodząc po wodzie, pozwoliła ogierowi zarówno pić, jak i bawić się wodą, choć gdy jego zachowanie zaczęło wskazywać na to, że szykuje się do położenia, Naomi od razu mu to uniemożliwiła każąc wyjść na drugi brzeg. Nie przeszkadzało jej to, że miała trochę mokre nogi przez tę zabawę. Zapewne wszystko miało wyschnąć jeszcze przed dojechaniem na miejsce.
Po wyjściu na brzeg, poklepała krótko konia po szyi, a gdy już wszyscy byli gotowi do dalszej drogi i podjęli decyzję o ruszeniu kłusem, Nao nie pozostała w tyle i przyłożyła łydki do boków siwka, prosząc go o wejście w wyższy chód. Niebawem grupa przeszła do galopu, więc pozwoliła sobie wrzucić jeszcze wyższy bieg, od razu przechodząc do półsiadu, co miało zachęcić Friskiego do jeszcze swobodniejszego galopu. Nie przeszkadzała jej prędkość, była zresztą przekonana o tym, że siwek nie wytnie jej żadnego numeru, więc nie bała się lekko przyspieszyć.
Dopiero gdy w tle zamajaczyło stado dzikich koni, blondynka zapobiegawczo zwolniła stopniowo do stępa, nie tylko chcąc się przyjrzeć dzikim koniom, ale również nie do końca wiedziała czego się po nich spodziewać.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group