Soendergaard - 2017-04-13, 20:39 x GRUPA CZWARTA x
Zachowanie innych koni nijak nie wpływało na Soena, szedł swoim tempem niosąc głowę w dole. Nie oferował Tonemu miękkiego kontaktu, ale też nie uwieszał się na siłę na wędzidle. Po prostu przyjął taką postawę jak zwykle, gdy dosiadł go brunet, obaj zdążyli się do siebie przyzwyczaić tak bardzo, że dogadywali się bez większych problemów. Przynajmniej do momentu, w którym Tony nie próbował go rozluźniać lub wymagać od niego czegoś więcej.
Na pojawienie się lecących kaczek nie zareagował w żaden sposób negatywnie, drgnął lekko i zadarł głowę przyglądając się ptakom. I to by było na tyle, jeśli chodzi o reakcję na ptactwo.Aaren Wayford - 2017-04-13, 20:40 x GRUPA CZWARTA x
Będąc już na wale Aaren ponownie zaprosiła konia do kłusa, oferując mu stabilny kontakt ma miękkiej i przyjemnej ręce. Dodatkowo zamykając go zewnętrzną wodzą, drugą działała pulsacyjnie zachęcając Otella do rozluźnienia. Pozwalała mu iść w wygodnym dla niego ustawieniu, w końcu był to teren, a nie trening, gdzie wymagałaby pracy w dole.
-Nie ma za co, przyda mu się trochę ruchu, ostatnio robi się co raz szerszy.- rzuciła w żartach jednocześnie posyłając Tonemu szeroki uśmiech jeśli tylko odwrócił się w jej stronę. Na myśli miała oczywiście przyrost masy mięśniowej i nic ponad to.
Klepiąc konia po szyi, pochwaliła go za spokojne zachowanie już na wale. Zupełnie nie spodziewała się tego, co nastąpiło po chwili. Gdy tylko stado kaczek zerwało do lotu, reagując niemal natychmiast przysiadła ogiera mocniej, jednocześnie zamykając na wodza obie dłonie. Starała się delikatnie skorygować zachowanie konia, ale nie szczędziła siły, gdyby musiała mocniej złapać go za pysk.
Po stresowym momencie związanym z kaczkami, wysłała Otella do przodu kłusem, sprawnie mijając Tonego i Soena oraz Harleya z Bloo, jednym słowem wyprzedzając ich. Podjechała bliżej, Lavarda ale wciąż jadąc tuż za nim, zwyczajnie nudziło jej się tam z tyłu, a tak przynajmniej mogła podgadać z Luczkiem.
- Ładne to Twoje konisko, po kim jest? - zapytała kumpla, jednocześnie przytrzymując Otello i zwalniając do stępa, gdy zmuszeni byli zejść z wału. Odchyliła się w siodle do tyłu równoważąc konia.
Po chwili wszyscy wyjechali na szeroką żwirową drogę, gdzie brunetka ponownie przeszła do kłusa.
- Luke?Nadya - 2017-04-13, 21:06 Oj tam, w końcu w tym roku go zabrała, więc mu się zrekompensuje. Sama nie uważała swojego ostatniego rajdu za tak bardzo zły. Były ciekawsze i mniej ciekawsze momenty. Liczyła jednak, że tym razem będzie lepiej. Poklepała Presc'a po szyi uspokajająco, gdy ten zareagował na zaczepki karosza. Była dla niego wyrozumiała, bo na co dzień był spokojnym koniem, ale sama nie ignorowała zaczepek. Ostatecznie kasztan był postawniejszy, a Paul odciągnął Foxtrota, więc na razie do niczego więcej nie doszło.
- Tak, ruszajmy. - zabrała głos, bo w końcu byli w komplecie. Ustawiła się z zangersheide w środku stawki, żeby nie marudził, że idzie na końcu. Paul i jego koń szli na przedzie,więc w zasadzie w bezpośrednim otoczeniu brunetki i jej konia były bardziej spokojne konie, jak siwek Leona. Dodała ogierowi łydki do stępa, dając mu też trochę luzu na kontakcie, o ile nie wariował, anie nie widziała do tego podstaw. Trzymała tempo wyznaczone przez grupę. Rozglądała się wokół, podziwiając zarówno krajobraz, który pewnie będzie znacznie bardziej wart uwagi, kiedy znajdą się w bezpośredniej bliskości morza, jak i na pozostałych jeźdźców i konie. Przysłuchiwała się wymianie zdań Tate i Leona, temu ostatniemu posyłając złośliwe spojrzenie i znacznie bardziej serdeczny (w porównaniu do spojrzenia) uśmiech. W końcu ktoś jej namiot na miejscu musi rozłożyć :P. Zakładając, że Boy się zachowywał spokojnie stwierdziła, że też przydałoby się do kogoś otworzyć usta, niż jechać w milczeniu. Jej wybór padł na Jamesa, który jechał na "wyścigówce". Na zeszłorocznym rajdzie Nadya jechała na wyścigowcu, ale to byłoby tyle jeśli chodzi o jej związek z wyścigami. Trzymała się dyscyplin klasycznych, miała Presc'a - ujeżdzeniowca, a na oku WKKWistę, więc miała z kim się rozwijać.
- Pierwszy raz na rajdzie? - luźno zagaiła. Na dobrą sprawę facet mógł ją zignorować i Bravo nic by sobie z tego nie zrobiła.
Dotąd jechali polną drogą, teraz mieli się wspiąć na wał. Rosjanka zachęciła do tego kasztanka dosiadem i lekką łydką. Gdy wspięli się na wał pozwoliła mu zakłusować, bo wał nadawał się do tego idealnie, jednak nie rozpędzała go, żeby trzymać się grupy.Luke - 2017-04-13, 21:09 x GRUPA CZWARTA x
Szybko żeby nadgonić zaległości. Na atak Lavarda na Joy nie mógł mieć żadnego wpływu bo nie trzymał ogiera bezustannie na zbyt mocnym kontakcie a że samo zagranie karosza było kwestią chwili, cóż, może i zwiększył nacisk ręki na pysk, ale na samą korekcję ataku było z deczka za późno. Na szczęście jednak suka nie była głupia i pozostałą w gotowości do ucieczki i z tej opcji także skorzystała w porę, więc nie doszło do niczego groźnego a Luczek nie miał za co przepraszać właściciela psa. Za to po zniknięciu owczarzycy sprzed nich ukazał im się wał, na który jakoś trzeba było się wspiąć. Sam Panicz szedł bardzo odważnie do przodu ale nie zniechęciło to bruneta do zmotywowania go impulsem od łydki po któym przeszedł do półsiadu, właściwie nie robiło mu różnicy czy jego podopieczny pokonał wzniesienie w kłusie czy w galopie, ważne, że przez cały ten czas był w stanie na niego oddziaływać i po osiągnięciu celu wrócili na chwilę do stępa. Potem jednak grupowo zdecydowali się na kłus do którego Sugarman wypchnął swojego wierzchowca by zaraz po tym zacząć płynnie anglezować, jednocześnie starając się oddziaływać na niego choć w niewielkim stopniu tak jak na treningu, lekko zaokrąglając jego sylwetkę w dążeniu od tyłu do przodu, do ręki, od której oferował stabilny kontakt. Zauważył ptaszki zasiadające na obniżeniu ale jako, że prowadził karusa na pewnych, jednoznacznych pomocach, chyba raczej nie miał się czego wielce obawiać. Zajęty koniskiem i pracą z nim nie zauważył nawet, kiedy koleżanka zrównała się z nim na swoim gniadoszu. Tak trochę na ich gniadoszu, bo ponoć miał być jego zawodnikiem. Tak czy siak lekko roztargniony spojrzał na Aaren gdy ta odezwała się do niego.
- Po Lockhardzie i Babci Sonestique. - Wyszczerzył się w jej stronę by po chwili skupić swoją uwagę na kolejnym zadaniu, to znaczy zjechaniu z wału. W tym celu zwolnił karego do stępa i lekko odchylając się na tył w siodle dał mu więcej swobody na przodzie nie tylko ciężarem, ale i własną ręką, która pozwalała na lepsze balansowanie szyją. Kiedy byli już na dole zerknął pytająco na pannę Vaugier, także posyłając karego do kłusa.Lavard Sontesique - 2017-04-13, 21:32 x GRUPA CZWARTA x
Na wał wszedł stępem, nie chcąc się za bardzo wysilać. Idąc z przodu, mógł sobie obserwować widoczki i powoli się wyciszać. Ochoto przeszedł do kłusa pieniąc się jednocześnie w pysku i opluwając sobie całą szeroką pierś, rozluźnił się znacząco nawet nie zwracając uwagi na siedzące w dole ptaki. Dopiero, gdy zerwały się do lotu, zesztywniał lekko przysiadając na zadzie, na bardziej gwałtowną czy widowiskową reakcję nie było, co liczyć. Lavarda niewiele, co było w stanie przestraszyć, o wiele łatwiej można było go sprowokować do agresji.
Na obecność Otella tuż obok zareagował położeniem po sobie uszu. Na szczęście Aaren utrzymywała cały czas dystans, dzięki czemu po chwili Otello, który wyraźnie respektował jego przestrzeń osobistą, został zignorowany.
Schodząc z wału na dół pozwolił sobie na wykonanie lekkiego susa w dół, dalej już stępując z wysoko uniesioną głową do momentu, w którym właściciel nie poprosił go o kłus. Smagając mocno ogonem swoje stawy skokowe ruszył wyniosłym kłusem, efektownie wyrzucając nogi z nadgarstków.Aaren Wayford - 2017-04-13, 21:33 x GRUPA CZWARTA x
- No proszę, czyli razem z Otello są spokrewnieni.- odpowiedziała posyłając Lukeowi serdeczny uśmiech.
- Twój wujek jedzie przed Tobą.- zaśmiała się przemawiając do Otello i gładząc go po szyi prawą dłonią. Kłusując jeszcze przez chwilę, starała się uzyskać lepszy kontakt z koniem, a gdy udało jej się to osiągnąć pochwaliła głosem swojego dzielnego rumaka.
- Masz ochotę się pościgać?- zapytała i jeśli tylko pan Cukier wyraził aprobatę, dała Otello solidną łydkę jednocześnie wychodząc do przodu z ręką. Galopowali, co prawda pod górę, ale nie przeszkadzało to tej dwójce trochę sobie poszaleć. Gdy tylko gniadosz przeszedł w galop, wysłała go do jeszcze mocniejszego tempa, oglądając się za siebie roześmiana.
- Chyba zostajecie w tyle. - brała pod uwagę fakt, że pozostałe konie zapewne za nimi ruszą, ale w swojej grupie mieli w miarę ogarniętych jeźdźców, więc takie tempo nie powinno być problemem, a nikomu zastrzyk adrenaliny jeszcze nie zaszkodził.Scarlett - 2017-04-13, 22:00 x GRUPA CZWARTA x
Znajdujemy się właśnie w stanie "aeśnaebaam" więc bez zbędnego pitolenia: nienachalnie ale jednak zachęcała karosza do pogłębienia zaokrąglenia się, jako że jednak był to teren dążyła głównie do uzyskania takiego stanu, w którym miała konkretny wpływ na ogiera i przede wszystkim jego chód. Pozostałe rzeczy były bardziej bonusami wyrażającymi jej dobrą wolę w kwestii rozwoju Watchmana, chociaż właściwie nie powinno jej na nim szczególnie zależeć, bo przecież koń był jej obcy, aczkolwiek jako miłośniczka ujeżdżenia nie mogła zignorować swojego wewnętrznego pragnienia przybliżania się z wierzchowcem do perfekcji, nawet, jeśli takie myślenie było tylko i wyłącznie podświadome, to mimo wszystko działało od każdego pierwszego spotkania. Niedługo dotarli do wału i w ślad za innymi jeźdźcami posłała swojemu wierzchowcowi impuls do kłusa by płynnie przejść w półsiad, w któym pokonała wzniesienie. Dalszy odcinek także głównie przekłusowali ale mimo to Scar starała się od czasu do czasu lekko powyginać ogiera, tak, by pozostawał na nią uważny. Kiedy już zjechali w stępie a para z przodu, to jest Lavard i Otello, rozpoczęła wyścig, właściwie postąpiła tak samo, jak pozostałe osoby w grupie. Jak mniema userka inne ludeczki raczej chętnie urozmaicą sobie rajd, toteż zapewne i ona posłała Watcha do galopu, w którym pozwoliła mu na swobodniejsze wyciąganie podczas gdy sama w półsiadzie stymulowała go łydką a przesunięta w przód ręka umożliwiała wydłużenie sylwetki.Shadowfax - 2017-04-13, 22:13 X GRUPA SZÓSTA X
Shadowfaxa zdawała się nie szczególnie ruszać atmosfera między dwoma ogierami. Najwyżej strzygł uchem, grzebał kopytem w ziemi, lub zwracał im uwagę rżeniem, jakby przypadła mu rola porządkowego. W końcu ruszyli. Siwka nie trzeba było szczególnie zachęcać do ruszenia, nie wydziwiał, poruszając się aktywnym, ale spokojnym tempem, tak by nie odstawać od grupy. Gdziekolwiek e grupie się znaleźli to miejsce ogierowi odpowiadało.Okazywał swe zadowolenie wesoło parskając od czasu do czasu i szastając ogonem. Przyglądał się uważnie pozostałym i całemu otoczeniu. Na razie wędrowali polną drogą, która zaprowadziła ich na wał. Nie wzbudził on żadnych obaw u andaluza i specjalnie nie trzeba go było przekonywać do wspięcia się na niego, co też zrobił. Z Shadowem Leon ma mniejsze szanse władować się na drzewo, chociaż nic nigdy nie wiadomo.Otello - 2017-04-13, 22:55 x GRUPA CZWARTA x
Tak jak wspomniałam w poprzednim poście, Otello szybko ogarnął się po tej chwilowej niesubordynacji, wracając pod kontrolę Aaren. Ruszył naprzód kłusem, jak zawsze zachwycając akcją kończyn, mimo iż nie opuszczało go napięcie wywołane stresem. Zmuszony wyprzedzić Bloo i Soendergaarda uczynił to, ale mijając oba ogiery łypnął na nie ślepiami, wyraźnie zaniepokojony tym faktem. Absolutnie nie nadawał się na konia czołowego, i chociaż miał przed sobą jeszcze Lavarda, to czuł respekt przed ogierem i niechętnie się do niego zbliżył. Przeszedł do stępa, ale nie wiązało się to z odpoczynkiem, bo cały czas niepewnie patrzył to na karusa, to na otoczenie, nie mogąc się odprężyć. Pozostawał jednak posłuszny, kroczył przed siebie w równym tempie i nie uciekał od ręki, ale mimika jego pyska autentycznie wołała o pomoc. Był spocony bardziej niż inne konie, co wynikało wyłącznie ze stresu, ale pomysł ignorowania tego był jak najbardziej słuszny. Kiedyś musiał się nauczyć normalnie funkcjonować, czyż nie?
Zatrzymał się na sekundę przed wałem, wymagając dodatkowej zachęty by zejść w dół. Uczynił to powoli, mocno zapierając się kopytami w ziemi, a gdy już stanął na prostym terenie wyraźnie odetchnął. Kolejno ruszył kłusem, niebawem podchodząc pod górę, w drodze na szczyt klifu. Zrównawszy się z Lavardem skierował w jego stronę ucho i nerwowo przemielił wędzidło w pysku, zupełnie nie ufając koniowi. Wtem poczuł mocną łydę, która nakłoniła go do ruszenia galopem z towarzyszącym temu głuchym sapnięciem. Wzniesienie wymusiło na nim naturalne podstawienie zadu, ale nie był znowuż taki chętny do wyciągania galopu. Nie lubił iść na przodzie, od razu robił się jeszcze bardziej patrzący i niepewny, więc ciężko było wydusić z niego swobodny, szybki galop. Co prawda nie przyszło mu jeszcze do głowy, by zahamować, ale bardzo opornie reagował na popędzające pomoce.Christian Levrull - 2017-04-13, 23:33 x GRUPA PIERWSZA x
Był zadowolony z tego, że ogier jest wsłuchany w jego pomoce, co dobrze zapowiadało współpracę w trakcie cięższych parkurów. Jako, że Jess i Aiden dość mocno zaszarżowali w przód trochę zajęło mu i ewentualnej reszcie grupy pierwszej dojechanie kontrolowanym galopem do nich. W każdym bądź razie po podłączeniu się całej grupy chętnie przeszedł z ogierem do stępa, dając mu chwilę na oddech.
Słysząc o planie galopu skinął głową na zgodę, by po pozbieraniu wodzy przejść do kłusa, a na niemy sygnał reszty z chęcią podjąć wyzwanie na wyścig. Przechodząc do galopu od razu domknął go dołem zostając na lekkim kontakcie z dużą swobodą dla ogiera zacmokał naganiając go wraz z łydką i po prostu wypruł w przód, właściwie na bacząc na resztę. Wyścig to wyścig! Lekki półsiad, na tyle asekuracyjny, że gdyby ten w trakcie cwału potknął się/bryknął, móc to zamortyzować i jechać dalej.Valkyria - 2017-04-13, 23:40 x GRUPA DRUGA x
Klaczka po chwili obserwacji kaczek znudziła się jednak, tym bardziej, że reszta grupy zaczęła się niepokojąco oddalać. Od razu poszła kita w górę, postawione uszy i puściła się galopem w stronę reszty puszczonej luzem, mijając je przy okazji brykając ochoczo i prawie kopnąwszy Olympic odbiegła dalej. Każde nowe podłoże ją ciekawiło, wtedy zwalniała do sprężystego kłusa znów z kitą do góry, najbardziej przeraził ją asfalt, który furczała, ostrożnie stąpając, by przeciąć drogę.
Nieco zmęczona na chwilę przeszła do stępa łapiąc oddech, ale gdyby tylko ktoś stwierdził, że czas na szybsze tempo podejmowała "wyzwanie" tracąc ochotę na odłączanie się od grupy.El Dorado - 2017-04-14, 00:03 x GRUPA PIERWSZA x
Kiedy konie z przodu zwolniły, udało mu się je dogonić. Cała grupa jakoś zdołała się połączyć, więc zwolnił do stępa, korzystając z chwili na oddech. Co nie znaczy, że nie miał energii na powtórkę z rozrywki. Na którą nie musiał długo czekać. Zaraz przeszedł do energicznego kłusa, by na niemy sygnał do startu zacząć galopować. Był co prawda angloarabem, ale ze względu na gabaryty daleko mu było do wyścigowca. Bardziej można było porównać go do czołgu. Mimo to cwałował mocno przed siebie, nie zwracając uwagi na inne konie, skoro wyścig to wyścig. Wyciągał mocno swoje nogi przed siebie, robiąc długie susy. Nawet udawało mu się nie potykać, bo trasa nie była jakoś mocno usiana przeszkodami. Może bryknął raz, czy dwa, ale nie miał w tym na celu zrzucenie z siebie balastu, bez którego szłoby mu jeszcze sprawniej.Roller Coaster - 2017-04-14, 00:17 x GRUPA PIĄTA x
Miejsce na początku zastępu zdecydowanie mu się podobało, może nie należał do koni całkowicie odważnych i prących bez wahania do przodu ale tym bardziej nie był lubiącym się ociągać i trząść portkami strachajłem. Mając przed sobą otwartą przestrzeń i wspomagany motywującymi impulsami ze strony jeźdźca szedł mocno i chętnie. Na moment zawahał się przed wjazdem na wał, jednakże zachęcony sygnałem pochodzącym od łydki stawił czoło "wyzwaniu", jeszcze na płaskim rozpoczynając kłus a kiedy wszystko się zaczęło podnosić, siwek przeszedł płynnie do galopu, bardzo stonowanego, tak że zapewne Jennifer nie próbowała go korygować kiedy wjeżdżali na górę. Będąc już na wale bardzo łatwo wrócił do najniższego chodu parskając i podrzucając jednorazowo łbem, który zaraz powędrował na wysokość klatki piersiowej. Roller nie był taki znowuż trudny w obsłudze i nieźle się skupiał, dlatego angażowanie zadu i zaokrąglanie dzięki temu całej sylwetki nie należało do zadań problematycznych. Po otrzymaniu sygnału do kłusa bez niepotrzebnego zwlekania wszedł w wyższy chód, narzucając koniom z tyłu żywe tempo. Odczucie niebieskowłosej z siodła, mimo prędkości jaką osiągali, musiało być jednak przyjemne, jako że Coaster miał zwyczajnie długie nogi i stawiał spore kroki, przez co anglezującej amazonce wstawanie i siadanie przebiegało naprawdę spokojnie i bez pośpiechu. Sam ogier już także wykazywał się większym opanowaniem, szedł bardziej po prostej i tylko uszy latały mu na boki podobnie jak spojrzenie, któym łypał szczególnie na ptaki w dole. Z raz czy dwa na krótką chwilę zawieszał swój ruch przysiadając na zadzie gdy ptactwo podrywało się do lotu, dalej już najpewniej dziewczyna posyłała mu wyraźniejsze półparady przez co jego uwaga powróciła do niej i dał sobie na luz z niezdecydowanymi ptaszydłami.Luke - 2017-04-14, 00:29 x GRUPA CZWARTA x
- Wujek? - Zdążył się tylko zdziwić zanim z ust ciemnowłosej padła propozycja w tej sytuacji nie do odrzucenia. Lavard spisywał się o wiele lepiej niż śmiał w ogóle przypuszczać przed rajdem, jego mocny charakter jak widać miał też naprawdę pozytywną stronę, co Luczka szczerze radowało. Osobiście wolał konie odważne i śmiało prące do przodu, oczywiście te całkiem nieustraszone były lekko nudne ale Panicz na pewno go w tym względzie nie rozczaruje, z resztą na samym początku trochę się pobawili razem więc było ciekawie.
Szybko skinął głową w odpowiedzi by podobnie jak ona wypchnąć swojego wierzchowca do galopu. Chociaż Otello miał dłuższy staż pod siodłem i zapewne też lepszą kondycję, to jednak ich wygrywającą kartą mógł okazać się właśnie charakter karego, którego brunet wyraźną łydką zachęcał do pójścia do przodu. Oczywiście przeszedł w półsiad ułatwiający Czarnemu Księciu rozwijanie prędkości, także wysunięta w stronę pyska ręka zachęcała do podjęcia wyścigu. Dodatkowo cmokaniem i motywującymi słowami starał się dorzucić do ognia, a co tam, o hamowanie będą się martwić później!Lavard Sontesique - 2017-04-14, 00:38 x GRUPA CZWARTA x
Dwa razy nie trzeba było go zachęcać do galopu, od razu wyszedł do przodu widząc w Otello rywala, z którym mógł się pościgać. Niestety kumpel z rodziny coś nieśmiało galopował stąd też Lavard nie oglądał się dłużej na niego. W przeciwieństwie do gniadego wyrwał jak w procy, męczył się niestety szybciej, ale wola walki i charakter nie pozwalały mu przestać. Nawet pod górkę zaczął nabierać zawrotnego tempa, głośno oddychając przez rozdęte chrapy. Nie interesowały go konie z tyłu, to on tutaj był przywódcą stada. Tętent kopyt, jaki słyszał za sobą jeszcze bardziej do nakręcał podobnie jak motywujące działania właściciela, który podobnie jak on chyba chciał wygrać ten wyścig.
Czarna strzała mknęła z zawrotną prędkością zaczynając się już solidnie pocić, biała piana pojawiła się nie tylko na muskularnej szyi, ale również pomiędzy tylnym nogami i pod czapraczkiem. Niezmordowany jednak Lavard wciąż pędził efektownie zagarniając przodami kolejne metry piachu. Jak się bawić to się bawić! ;>