To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Jezioro Bewl Water

James Levrull - 2016-05-08, 21:29

Grupa 3


W związku z tym, że ma nienormalnego konia (</3) dłuższy czas trzymał się z boku grupy terenowej uspakajając swoją nową klacz. Od początku czuł jak ciągnie za resztą, niechętnie odpowiada na pomoce, ogólnie cały czas pod górkę... Skupił się więc na uspokojeniu klaczy, wprowadzając ćwiczenia, który miały skupić jej uwagę na nim, a nie otoczeniu, które mogło dekoncentrować oraz ogromnej ilości koni wokół. Zamknąwszy ją w pomocach kręcił różnorakie serpentyny, zakręty skupiając się na przepuszczalności i gimnastyce klaczy. Po jakimś czasie zakłusował ponownie o ile było miejsce kręcąc jakieś zawijasy między drzewami czy wolty na łące obok, kiedy więc ta trochę się uspokoiła, po bardzo długim czasie mógł dotrzeć do swojej grupy.
Choć zapewne nawet nie zauważyli jego przybycia, niekoniecznie miał ochotę rzucać się w oczy, jeśli jednak ktoś przywitał się z nim po prostu skinął głową, powiedział swoje imię, a potem wrócił do pracy z klaczą w trakcie chodu.

Soul Eater - 2016-05-08, 21:31

3

Szedł z gniadoszem łeb w łeb, bardzo ciesząc się z wyścigu. W końcu jakieś urozmaicenie, a nie tylko grzeczny kłusik. Wyprzedził wszystkich jak leci i gonił tak z gniadoszem jeszcze dobry kawał drogi. Taki bieg go nie męczył, on mógłby przebiec znacznie więcej, ale w końcu zabawa się skończyła. Nie zwracał uwagi na inne konie, niech się denerwują, on się tu świetnie bawił ze swoim kolegą z grupy. Nikomu nawet nie stała się krzywda, nikogo nie zdeptali, nawet kucyków. Galopował tak dopóki przed nim nie wyrosła przeszkoda w postaci strumyka. Jego jeździec stanowczo mu odradzał galopu przez mostek, co sam doskonale rozumiał. Nie chciał się przypadkiem rozbić, więc zwolnił i kłusem pokonał niewielką przeszkodę. Zaczekali tak na resztę grupy, a kucyk który się do nich dołączył pogonił dalej. Ogier zastrzygł uchem, ale nie pogonił za rudą kucynką. Już sobie poszalał, więc gdy przyszła ich grupa zaczął dalej kłusować za nimi.

Jessie - 2016-05-08, 21:34

1
Wzruszyła ramionami.
- Starałam się aby mnie nie zauważył - odpowiedziała Mii, zaraz milknąc i poddając się walce z kucykiem, który oczywiście nie mógł normalnie przejść przez wodę. Cisnąć klacz łydkami i okładając gałązką po zadzie, za wszelką cenę starała się przepchnąć ją na drugą stronę, gdy nagle minęły ich rozpędzone konie. Nie zdążyła nawet zareagować, gdy Strawberry postanowiła dorównać rozpędzonym folblutom i wyrwała galopem. Z ust Jessie wyrwał się tylko głośny krzyk, po którym instynktownie przeszła w półsiad, mocno trzymając się kolanami poduszek kolanowych siodła. Nie ciągnęła klaczy za pysk wiedząc, że mogłoby to jedynie pogorszyć sytuację. Zamiast tego zaczęła modlić się o życie! ._. Folbuty niebawem odpuściły, ale oczywiście nie Truskawka... Jess obejrzała się krótko przez ramię, a widząc, że niektóre konie postanowiły im dorównać, momentalnie pobladła. Nie mając żadnych szans na zatrzymanie Truskawki, spróbowała podejść do problemu inaczej, każąc jej biec jeszcze szybciej - w myśl zasady, że kiedyś się zmęczy.

Diego Montana - 2016-05-08, 21:36

7


-Tak. - odparł na pytanie Vivien, dziękował bogu, że byli na końcu zastępów, nie widząc co dzieje się z przodu. Czy te konie pojebało do reszty? Planowały ich tu pozabijać, czy jak. Trzymał ogiera nadal w kłusie, nieco zbliżyli się jednak do przodu zastępu, idąc za wałachem i ogierem, pewnie u boku z Nath i karą. Też nie lubił chodzenia w zastępach, jednak co poradzić? Nie koniecznie miał ochotę, na wyścigi, albo zabicie się, na pierwszym lepszym drzewie. Nie mogły nas minąć konie, skoro jedziemy w 7, a oni w 3 to nie logiczne :lol2:
-Jakby to powiedzieć, tu mało jest normalnych koni. - odparł w kierunku dziewczyny, spoglądając nań kątem oka. Jednak musiał być czujny w stosunku do gniadosza, ma nadzieje, że serio to rozumiała, bo nie chciałby aby pomyślała, że ma ją w dupie.
-Ja rzadko tam bywam, bo głównie trenuje swoje konie. Tak G-Dragon to mój koń, jeszcze mam w ekipie hanowerską klacz, Little Parrish. - doparł na jej kolejne słowa, pytania.
-Kojarzę klacz którą dosiadasz, ale nie wiem czy ma właściciela czy nie. - znał karą z widzenia, ale nic więcej.

Zetterholm - 2016-05-08, 21:36

Gr 6
Zetka się mega nudził. Ten rajd był tak nudny i tak bardzo się tu nic nie działo, że to głowa mała i jeszcze więcej. Szedł powolnym tempem, to nie był nawet stęp, to już było cofanie się, bo kompletnie nic się nie działo. Zerkał na konie, które towarzyszyły w jego grupie, ale niespecjalnie się nimi interesował, tak więc szedł nadal.
Dopiero po chwili zaczęło robić się zamieszanie, tam ktoś pobiegł, tam ktoś kogoś poniósł, tam ktoś się ścigał. No ok. On się natomiast nie ruszał spod swojego jeźdźca. Jednakże po chwili dojechali do strumienia i tu się zaczęło. Zatrzymał się i nie miał najmniejszego zamiaru przejść przez strumień, czy to mostem, czy to wpław. Gdy Nadya naciskała, zwyczajnie stanął dęba i zaczął rwać do przodu, z tym, że wzdłuż strumienia, na dodatek po nie tej stronie co trzeba.

Chaos Amir - 2016-05-08, 21:38

Grupa 2

Może i trochę sobie ogierzył, ale starajmy się myśleć pozytywnie! Jak już zostanie super hiper sportowcem to Bastian stanie się milionerem dzięki jego cennemu nasieniu. Tak więc proszę nie podejmować gwałtownych decyzji, skupmy się na przyjemności płynącej z rajdu i na podziwianiu przepięknych widoków :lol: Prawda była taka, że pierwsza fala buntu powoli mijała, a z każdą kolejną upływającą minutą kopytny coraz mocniej się wyciszał. Powoli oswajał się z nową sytuacją, przez co stawał się łatwiejszy w prowadzeniu. Nie zaprzestał jednak swoich działań do końca, a podjeżdżanie do innych koni było niemalże próbą samobójczą. Szedł spięty, głośno parskał, ale nie okazywał swojej ogierowości tak dosadnie jak na samym początku. Jego uszy nastawione były na sztorc i wyłapywały wszelakie szmery. Kulił je jednak tylko, gdy któryś kopytny znalazł się za blisko, lub miał jakieś nieuzasadnione widzi misie.

Questionable - 2016-05-08, 21:41

Grupa 6


Questionable już od samego początku była podenerwowana, co właściciel z łatwością mógł wyczuć po jej wyżyrafionej posturze i spiętym ciele. Co chwilę stawiała uszy na sztorc by po chwili przytulać je do potylicy i szczurzyć się na konie, obok których ją prowadził. Wylądowanie na samym końcu stawki było dla niej nieco zbawienne – klacz mogła się trochę wyciszyć, ale to nadal nie była idealna harmonia, w którą chciał wprowadzić ją Christian. Poczuwszy, że ten oddaje jej nieco wodzy, wykorzystała je na wyciągnięcie pyska, ale nie zrobiła ze swym ciałem niczego więcej. Niechętnie zareagowała także na żucie z ręki, które starał się wywołać, przemielając wędzidło w pysku jedynie raz przy czym głośno prychnęła. Nie czuła się najlepiej w nowej stajni i w obecności takiej chmary koni. Raz po raz łypała czujnym okiem, impuls do kłusa wykorzystując jako pozwolenie do ślepego pędzenia przed siebie. Nie ruszyła galopem, ale chód którym szła był zdecydowanie szybszy od tego, który wymagał Christian. Mógł znaleźć zaletę tej sytuacji – przynajmniej prędko dogonili grupę, przy której Questionable zwolniła niechętnie, dając wyraźny upust swemu niezadowoleniu przez machanie łbem i wyrywaniem jeźdźcowi wodzy. Nadal szła spięta, łeb dumnie i wysoko niosąc przed sobą, a uszy wciąż przytulała do głowy, zdecydowanie darząc brakiem zachwytu pozostałe konie w swojej grupie.

Hayley - 2016-05-08, 21:41

1
- Jess, widziałaś nas tylko raz w życiu – odparła w wyrazie jawnej dezaprobaty, wcale nie pisząc się na tego rodzaju insynuacje. (:lol2:!!) Z Tonym łączyły ją wyłącznie stosunki przyjacielskie, jeśli można to tak nazwać dlatego odbywająca się dyskusja nieco krępowała dziewczynę i tylko Anais wydała jej się tu najrozsądniejszym człowiekiem.
- On tam był naprawić krany... to pomyłka – wyjaśniła, bezsilnie przysłuchując się temu co dalej mówiły dziewczyny. Wykrzywiła więc usta już nie wiedząc jak powinna tłumaczyć aż w końcu... zrobił się totalny chaos. Nie musze chyba wspominać, że była przerażona kiedy konie zerwały się galopem pędząc jak szalone przed siebie. Odruchowo chwyciła się kolanami, wcale nie zauważając, że to błąd, a kiedy dołączył do wszystkiego Aiden, była już całkiem bliska płaczu. Niemniej kiedy koń ruszył jej galopem (lub nie, ale nie przytrzymała go pod naporem stresu) siadła w niewysoki półsiad jadąc całkiem bez kontroli.

Anonymous - 2016-05-08, 21:41

1

Widząc co tu zaczęło się wyprawiać Aiden nie musiał go dwa razy namawiać do przyspieszenia tempa. Wyścig! Super! Gwałtownie przyspieszył pierw poruszając się niesamowicie szybkim toltem, a dopiero potem przeszedł do galopu. Mały motor w akcji, z drogi bo was porozjeżdżam! Był wręcz w siódmym niebie i gonił jakby go wilki ścigały. Może powinien się przenieść na wyścigi? Z takim kucykiem pod tyłkiem każdy by wygrywał. Oczywiście z większymi końmi miał marne szanse, ale nadal uparcie je gonił dając z siebie maksimum możliwości. Taki był uparty. Uważał jednak, żeby żadnemu nie władować się pod kopyta bo mogłoby boleć.

Scho Can Do - 2016-05-08, 21:46

Grupa 4


Skoro marzy ci się jazda, bez trzymanki :lol2: Nie rozumiał jej słów, na poklepanie po szyi, odchylił tylko uszy do tyłu. Ja bym się raczej obawiała tego co nadejdzie, dopiero :lol2: Na widok mostu, ogier prychnął krótko, szastając ogonem o swoje boki. Wcześniej cofnęli się nieco do tyłu, z czego jeszcze bardziej, nie był zadowolony. Chciał dalej iść, przez co się niecierpliwił i wkurzał, jeszcze bardziej. Chyba, nie zdążyła, bo oigera zainteresowało coś, na co wpływu nie miała. Szalejące wyścigowce, to raj dla niego ! Miał ogromne pokłady siły, więc za nim zdążyła zareagować, puścił się galopem przez most, w kierunku pierwszych grup. Mimo, że zapierdalał jak mała torpedka, o dziwo w nic nie przywalili po drodze, albo nikogo.

Aaron - 2016-05-08, 21:47

    Grupa siódma


Wkrótce członkowie jego grupy ruszyli stępem spod stajni, więc i on zachęcił do tego Mind, delikatnie dociskając łydki do jej boków. Znalazł odpowiednie miejsce w zastępie, wprawdzie nie na prowadzeniu, jak to sugerowała lista, ale gdzieś w środku. Oddał klaczy odpowiednią ilość wodzy, pozwalając na swobodnie wyciągnięcie szyi. Nie wymagał od niej zbyt wiele, jedynie w miarę żwawego kroczenia do przodu. Co jakiś czas zagadywał swoją podopieczną albo głaskał ją, dla umilenia czasu. Jak na razie jechało mu się wygodnie, pogoda dopisywała, widoki miał piękne i to nie tylko na las :lol2:
- Podoba Ci się, Mind? Mam nadzieję, że wytrzymasz ze mną te osiem godzin.
Rajd stanowił idealną okazję dla tej dwójki do lepszego poznania siebie nawzajem. Chłopak zamierzał rozpocząć współpracę z klaczką, o czym zdążył już porozmawiać z właścicielką Orchardu. Polubił tą piękną istotkę, po części dlatego, że przypominała mu poprzednią podopieczną.
Idąc w ślady reszty rajdowiczów, posłał Out do kłusa, nie chcąc blokować tych, którzy szli za nimi. Trasa póki co nie sprawiała żadnych trudności, ale miało się to szybko zmienić, bowiem na horyzoncie zamajaczył strumień. Część z uczestników postanowiła przejść przez most, choć niektóre konie odmawiały nawet tej metody pokonania przeszkody. Aaron postanowił pójść na całość. Idealna okazja do sprawdzenia odwagi siedmiolatki! Pilnując jej dosiadem i łydkami, ruszył w kierunku wody. Jeżeli nie protestowała, w ramach nagrody poklepał ją po szyi.
Vivianne Feron - 2016-05-08, 21:48

Grupa 7


Jak widać… nawet wspaniały siwek miewał swoje humorki. Pozwolił Vivianne upewnić się, że wszyscy są cali i zdrowi, a kiedy dziewczyna odetchnęła z ulgą, sam postanowił dać popis własnych umiejętności czego zupełnie się nie spodziewała. Naprawdę Frisk? Najpierw wylatujące z krzaczków ptaszki a teraz inne konie, przez które traciłeś swoje ogarnięcie? No nie. Trzeba będzie na ten temat poważnie porozmawiać… i tym razem podjąć właściwe decyzje odnośnie pomarańczy! Z resztą możesz być zazdrosny! Mamy w grupie kogoś, komu wolała je pokazywać bardziej niż Tobie!
- Friskas! - podniosła głos, z początku odsuwając się na tyły siodła i wypuszczając nieco wodze z ręki, całkowicie zaskoczona zachowaniem konia i jego niespodziewanym zrywem. Ogarnąwszy się prędko podziękowała samej sobie za to, że nie zgubiła strzemion i podniosła się w półsiad, aby w chwilę po ściągnięciu wodzy zadziałać nimi przytrzymująco. Usadziła się także z powrotem na grzbiecie Oldenburga i mocno zadziałała na niego dosiadem, chcąc by jak najszybciej wrócił do swego normalnego tempa oraz do grupy, od której zdecydowanie się oddalili. Skrzywiwszy się delikatnie, konsekwentnie wymagała od niego posłuszeństwa, nie mogąc pozwolić by zaczął ścigać się z wyścigowcami. Zamierzała dojechać do końca rajdu w jednym kawałku, a on śmiał jej to utrudnić w tak paskudny sposób. Całe szczęście, że przyzwyczaiła się już do jego chodów, które mimo wszystko były równe, co z pewnością pomagało jej utrzymywać niezachwianą równowagę.

Wavantos - 2016-05-08, 21:53

Gniady póki co faktycznie zachowywał się bardzo dobrze, w końcu każdy wybryk groził natychmiastowym powrotem do stajni. Dopóki trzymają się z daleka od Jessie, wszystko będzie szło dobrze. Gorzej, jeśli zauważy jej kolejną zdradę!
Idąc przed siebie energicznym stępem nie zwracał zupełnie uwagi na inne konie. Bardziej interesowały go otaczające drzewa, malutkie wiewiórki, które czasami spotykali przy drodze i migoczące w oddali kształty. Leniwie obijał ogonem o swój seksowny zadek. Przyzwyczaił się już do jazdy w zastępie, toteż monotonne podążanie za innym koniem przyjmował ze stoickim spokojem. Zabawa dopiero się zacznie! :lol:
Z lekkim ociąganiem reagował na pomoce stosowane przez Cecile, ale nie sprawiał jej większych problemów. Trzeba się dobrze zaprezentować, bo potem Jess narzeka, że jej wieś robi :<

Winning Mood - 2016-05-08, 21:56

Grupa 3


Winning był WKKWistą i tego typu zbiorowiska koni nie robiły na nim większego wrażenia. Był także przyzwyczajony do poruszania się w chodzie niezależnym od innych, toteż nie ruszył galopem za Daiquiri, choć nie mogę powiedzieć, że ta myśl nie przeszła mu przez malutki móżdżek. Ograniczony przez Leona postanowił trzymać się wybranego przez mężczyznę chodu, choć jedynym co zrobił w kwestii jakiegokolwiek wyżycia się było narzucenie szybszego tempa niż jeździec początkowo zakładał. Biegł przed siebie ile sił w nogach, a że kondycja ostatnio powróciła w jego łaski, nie miał żadnego problemu z wymachiwaniem kończynami i wykorzystywał swoją energię na taką szybkość, jaka mu się podobała. On także chciał poczuć wiatr we włosach, pozwólcie mu na to!
Kiedy zauważył na swej drodze zwężenie jezdni jawiące się w postaci dziwnego mostku i rzeczki zwolnił nieco. Ostatecznie on także nie chciał zabić ani siebie ani jeźdźca, a z doświadczenia wiedział, że takie miejsca wymagały nieco większej uwagi. Jeżeli został poproszony o przejście do stępa wykonał je grzecznie, bacznie przyglądając się przeszkodzie, która wyrosła na szlaku. Nie bał się jej, a jedynie żywo interesował zmianą, która w końcu nadeszła po równej drodze.

G-Dragon - 2016-05-08, 21:56

7

Patrzył na to co się działo z przodu z taką zazdrością, że znowu położył uszy przy czaszce i kłusując zaczął mocniej wbijać kopyta w ziemie. Diego nie pozwalał mu na przyspieszenie, a on nie chciał dostać po pysku. Miał tu się co prawda wyluzować, ale konie przed nim tak szalały, że aż chciało się do tego dołączyć. Mógł jedynie obserwować, co prawda miał przed sobą dwa inne konie, ale coś tam udało mu się dostrzec. Zaraz koń z jego grupy też wystrzelił do przodu, a w nim aż krew się zagotowała. Wydał z siebie bliżej nieokreślony odgłos pełen złości i podgalopował kawałek drogi. Wszyscy się bawią, on też chciał :lol2: .



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group