Jonah Wrens - 2016-06-29, 01:33 -Chodziło mi raczej o płeć niż relację, ale żadna interpretacja nie jest zła.
Gdy Lor zadecydowała co chce zjeść, miałem już brać się za zamówienie nie tłumacząc się jej z tego, że biorę tylko kawę.
Na szczęście okazało się, że uniknę scen wpychania mi jedzenia na siłę, bo nie dało się nie zauważyć tej pierdoły na środku. Zaśmiałem się pod nosem, nie szczędząc szerokiego uśmiechu na twarzy.
Dla pewności mimo wszystko pociągnąłem za sobą Lorien, by przed samą Jess puścić ją i już swoją kobietę krótko pocałować. Kompletnie zignorowałem rozrzucone jedzenie, mając raczej problem w postaci wytłumaczenia się. Ale to później i nie tutaj.
-Jessie to jest Lorien, Lorien to jest Jessie.
Zerknąłem na obie Panie, uśmiechając się kątem ust. Oby tylko blondynce coś nie odwaliło i nie zaczęła opowieści pt. ,,jaki to kiedyś Jonah był".
-Co chcesz zjeść?
Zerknąłem na Jess, po czym dziewczynom wskazałem stolik, a sam zająłem się zamówieniem.Lorien Wayford - 2016-06-29, 01:39 - To chyba raczej widać, że jestem kobietą ?- a tylko powiedz nie ! Lepę w czoło masz jak w banku !
Huk opadającej na ziemię tacy z jedzeniem oraz zamieszanie wśród ludzi, wzbudziły zainteresowanie Lorien, która oglądając się za siebie dostrzegła brunetkę, wpatrującą się intensywnie w osobę Jonaszka.
- Przypał.- mruknęła pod nosem, dopiero potem nie wiedząc czemu została pociągnięta w stronę stojącej na środku sierotki Marysi. Już po krótkim geście Jo, zrozumiała momentalnie, że to właśnie jest ta jego luba. Omiotła ją wzorkiem i to by było na tyle.
Sama przypomniała sobie o Chrisie, przez co na moment spochmurniała zaraz jednak wracając do rzeczywistości.
- Lorien.- uśmiechnęła się szczerze i pobłażliwie zarazem, widząc zdezorientowaną brunetkę.
- Jo, Ty też jesz !- wskazała na niego palcem, z wyraźną groźbą w oczach.
Jak wróci z samą kawą i to tak zapakuje mu hamburgera do japy ! Jessie - 2016-06-29, 01:51 Zauważyła Lorien dopiero wtedy, kiedy Jonah pociągnął ją za ramię, zmierzając w stronę jej całkowicie zmieszanej i zagubionej osoby. Przetworzyła fakty znacznie szybciej niż którekolwiek z nich mogłoby sądzić i wysnute wnioski wcale jej się nie spodobały. Mimo to zachowała je dla siebie i udając, że wszystko jest w porządku, uśmiechnęła się krótko i bez przekonania, nie odpowiadając na ulotny pocałunek.
- Cześć - przywitała się z blondynką, po czym przeniosła wzrok na Jonaha. - Chyba straciłam apetyt - bąknęła, zaraz udając się wraz z z jego przyjaciółką do wskazanego stolika, przy którym zajęła jedno z miejsc. Spojrzała krótko w stronę bruneta, po czym przeniosła nieco zmieszane spojrzenie na Lorien, czując się dość niezręcznie w zaistniałej sytuacji. Co doprowadziło do niespotykanie rzadkiego zjawiska jakim było milczenie Jess .Jonah Wrens - 2016-06-29, 02:00 Pominąłem tę kwestię, zachowując póki co odpowiedź dla siebie. Oczywiście, że musiałem jej dokuczyć ale nie teraz.
Niezbyt entuzjastyczne powitanie ze strony Jess i jej małomówność mi wystarczyła. Zmarszczyłem czoło i mimo wszystko wziąłem dwa zestawy dla dziewczyn i kawę dla siebie. Chwilę musiały sobie razem posiedzieć w ciszy lub jakiejś tam rozmowie o ile takową podjęły. Ja natomiast długą chwilę gładziłem sobie kark, rozmyślając nad rozgrywką. Żałowałem, że to nie mecz bo łatwiej byłoby mi obrać jakąś taktykę, a tak to musiałem podejść do tego jakoś. Tylko nie wiedziałem jak.
Mniejsza, otrząsnąłem się i zgarnąłem zamówienie, śmiało przysiadając się do stolika po stronie Jess. Postawiłem tackę między kobietami i oparłem się o oparcie kanapy.
-I tak, mógłby ktoś mieć wątpliwości gdybym nie powiedział, że jesteś dziewczyną.
Uśmiechnąłem się bezczelnie, uważnie patrząc na Lorien. Zwlekałem, ale w końcu musiałem interweniować, żeby mogły chociaż trochę ze sobą porozmawiać.
-Musieliśmy minąć się w domu, a nie chciałem Ci zawracać głowy telefonem. A musiałem ją odwiedzić bo widzisz, wygląda jak szkielet.
Pokrótce się wytłumaczyłem, mając nadzieję że ominie mnie tzw. shitstorm. Lorien Wayford - 2016-06-29, 02:06 Siadając razem z Jess przy jednym stoliku wzięła głębszy oddech, domyślając się, że najwyraźniej Jess nie ma pojęcia kim jest ta Lorien, którą przedstawił jej narzeczony.
- Opowiadał mi o Tobie.- uśmiechnęła się w jej stronę, celowo jeszcze nie zdradzając kim jest, ciekawa była reakcji Jess i jednocześnie próbowała ją wyczuć.
- Ale nie to chcesz wiedzieć, racja ?- odgarniając kosmyk jasnych włosów za ucho, delikatnie pochyliła się w stronę Jess. - Przyjaźnimy się tylko, jeździliśmy w jednej stajni. Jest Ci wierny jak pies.- zaśmiała się jednocześnie zerkając na Jo.
Niech myśli, że go obgadują .
- Gdzie Twoje żarcie Wrens ?- pominęła wzmiankę o płci pięknej i spojrzała na tą jego kawę. Skoro on jej wyważył drzwi, to ona mu wpakuje do gęby burgera . Może Jess jej pomoże.
- Sam jesteś szkielet. Ten Twój idiota wyważył mi drzwi do łazienki.- burknęła oburzona, on grał nieczysto, to ona też mogła. - Mówię Ci, to psychopata, tylko udaje normalnego.- nie robiła sobie nic z tego, że Jo siedział tuż przed nią .Jessie - 2016-06-29, 02:23 Podczas gdy Lorien ruszyła z wyjaśnieniami, Jess wciąż uparcie milczała, w myślach komentując prawie każde słowo blondynki. "Świetnie", "gratuluję spostrzegawczości", " 'jeździliście'? mhm". Uśmiechnęła się kwaśno, na szczęście nie musząc zabierać głosu, bo Jonah w porę wrócił do stolika. Kiedy i on przedstawił swoją wersję tłumaczeń, Jess odruchowo, niezbyt dyskretnie zmierzyła Lorien wzrokiem, zawieszając go na dłuższą chwilę na jej cyckach, które nie wyglądały na niedożywione .
- Do jej łazienki też zdążyłeś pójść? - Mruknęła, tylko tyle wychwytując z wypowiedzi Lorien i najwyraźniej niczym innym nie zamierzając sobie zakrzątać głowy. Zaraz jednak westchnęła cicho, uświadamiając sobie co najlepszego robi i oparła się o ramię bruneta.
- Przepraszam - wymamrotała, sięgając po colę, którą zaczęła pić przez słomkę z miną dziecka zmęczonego płaczem i krzykami. - Dlaczego zniszczyłeś drzwi? - Zapytała, zerkając z niego z ukosa, już normalnym tonem.Jonah Wrens - 2016-06-29, 02:36 -Nie mogę jeszcze dotykać takich rzeczy.
Wzruszyłem ramionami i pozwoliłem sobie wziąć łyk kawy. Tak na dodanie energii, która ggdzieś się ulotniła wraz z rozwalonymi drzwiami. Musiałem sobie wszystko poukładać w głowie ale na całe szczęście brunetka trochę się ogarnęła. Nie mniej jednak kopnąłem niestety lekko Lorien za to co powiedziała.
-Nic nie zrobiłem. Po prostu oparłem się o drzwi, a one same spadły na podłogę. Bylem cały czas grzeczny jak zawsze. A jakbym chciał coś ukryć to byś się o tym nie dowiedziała.
Odparłem spokojnie, patrząc przez chwilę na Jess. W głowie jednak gdzieś mi krążyło, że Lor zaczęła wojnę. Jej błąd! -Tak naprawdę to zabrałem ją ze szpitala bo siedzi już tam długie lata. Wiesz w główce się jej przestawiło i wymyśla. Ma swojego niewidzialnego przyjaciela, dlatego bądź dla niej wyrozumiała.
Przez ten cały czas nawet się nie uśmiechnąłem chcąc żeby moja historyjka była jak najbardziej zbliżona do wiarygodnej. Co innego później wytłumaczyć Jess jak jest naprawdę.Lorien Wayford - 2016-06-29, 02:44 - Wpierdolisz tego burgera prędzej czy później.- ostrzegła go, powoli i niechętnie zaczęła swój posiłek od frytek i łyka coli. Na kopniecie zareagowała zmarszczeniem brwi, oddała mu kopniaka. Co z tego, że zarabiał tymi nogami na życie, piłkarzyk.
- Oparłem się ...- zaśmiała się nie dowierzając w to co mówi brunet. - Wywalił je tak, że z zawiasów wyszły.- będzie fajt bijacz ! To za tego Maca i przymus żarcia.
- Nie szkodzi.- odpowiedziała brunetce, w końcu sama doskonale wiedziała jak to jest. Swojego faceta trzeba bronić ;>.
- Zaraz Ty sam trafisz do psychiatryka jak Ci twarz i psychikę przemebluję. - jak dzieci no ! Niemniej jednak nie potrafili inaczej.
- Nie zmuszaj mnie do tego, abym sięgnęła po fakty z przeszłości. - i tak była na wygranej pozycji, bo miała przed kim go skompromitować, a on ? Cóż Jess najpewniej by się nie przejęła faktami o niej.
- Kiedyś Jo podczas zawodów i nocowania na całym kempingu koniowozów....- zaczęła czekając na reakcję bruneta ;>.Jessie - 2016-06-29, 10:46 - Wybacz, ale Lorien brzmi wiarygodniej - odparła, posyłając dziewczynie krótkie spojrzenie. Bądź co bądź solidarność jajników zawsze działa . Historyjki o psychiatryku także nie łyknęła, ale tak samo nie reagowała na komentarze ze strony blondynki, traktując ich dwójkę jak parę przekomarzających się dzieci. Dopiero wzmianka o przeszłości Jonaha wydała się interesująca. Mimowolnie uniosła jedną z brwi w pytającym geście, naraz sięgając po frytki.
- Nie krępuj się, kontynuuj - zachęciła ją, nie zwracając uwagi na Jonaha, któremu prawdopodobnie było to w niesmak. W sumie nie spodziewała się usłyszeć niczego, co mogłoby ją prawdziwie zaskoczyć. Tak się składa, że była świadoma, że znalazła sobie niegrzecznego i rozrywkowego chłopca. W końcu takim go poznała.Jonah Wrens - 2016-06-29, 12:46 -Twoje niedoczekanie.
Uśmiechnąłem się łagodnie, nie wierząc że uda się jej zmusić mnie do zjedzenia czegoś takiego. Ale musiałem ją podpuścić bo byłem ciekawy jej kreatywności.
-Dzięki.
Mruknąłem niby obrażony chociaż tak naprawdę nawet się tym nie przejąłem, że Jess mi nie uwierzyła. Sam bym sobie nie wierzył w takiej kwestii.
-Uważaj bo przestanę być kulturalny i się obronie. Tylko nie wiem kto by Cię później zbierał.
Uśmiechnąłem się łobuzersko, zaraz jednak spoważniałem na chwilę. Tak chciała grać?
-Możesz śmiało opowiadać.
Zmierzyłem ją wzrokiem oczekując, iż raczej odpuści ale gdyby pokusiła się o powiedzenie prawdy - trudno. Przynajmniej tyle, że uprzedziłem Jessie o tym jaki byłem. Biorąc pod uwagę fakt, iż brunetka też miała zaliczać się do tamtej historii, a nie tworzyć coś nowego.Lorien Wayford - 2016-06-29, 22:30 - Zobaczymy.- posłała mu tajemnicze spojrzenie, jeszcze sie zdziwisz ;>.
Słysząc słowa Jess uśmiechnęła się szerzej odpowiadając na jej spojrzenie. Oczywiście jajniki górą ! A kutasy to cieniasy ! - Mnie ? Chyba Ciebie.- musiała się odgryźć, w końcu rude to wredne, nawet jeśli zrobiła się w tej chwili na blond. - Skoro nawet Jo mi pozwala.- tutaj spojrzenie w stronę Jonaszka. - To lecimy dalej...- w międzyczasie męczyła te frytki mając nadzieję, że zajmie ich swoją opowieścią na tyle, że oboje zapomną o jedzeniu.
- Gdy wszyscy smacznie spali lub jeszcze dochodzili do siebie po wieczornych alkoholowych libacjach, Twój Jo stoczył się ze schodów w koniowozie próbując go opuścić. Ubzdurał sobie, że potrenuje przed jutrzejszymi zawodami, przejazd mieliśmy wieczorem, więc było jeszcze sporo czasu. Ale ten inteligent uznał, że nocą jest chłodniej. Obudziłam się w momencie, w którym próbował wyprowadzić konia z przyczepy. Problem w tym, że ten idiota był tak zalany, że koń mu spieprzył a on zamiast go gonić zabrał się na wyprowadzanie następnego i wtedy zaczęła się cala atrakcja, gdy połowa osób, które były na ognisku próbowały go odwieść od tego pomysłu ...- historia mocnego kalibru miała równie mocny finał, choć Lorien urywając ją w pewnym momencie, a właściwie na wstępie czekała na reakcję Jonaszka ;>.Jessie - 2016-06-29, 22:47 Podczas gdy Lorien wyjawiała prawdopodobnie jedną z bardziej krępujących historii o Jonahu, Jess jakby nigdy nic jadła spokojnie frytki. Początek historii wcale nie był taki zły, chociaż bycie zalanym do tego stopnia nie jest zbyt chwalebne. Może gdyby brunetka nie miała do czynienia z tym samym środowiskiem, albo sama nie miałaby podobnych przygód, to może zareagowałaby negatywnie. Tymczasem po prostu słuchała z uprzejmym zainteresowaniem, momentami nawet uśmiechając się lekko, chyba z rozbawieniem.
- Co się wtedy stało? - Zagadnęła, ciekawa finału tej historii.Jonah Wrens - 2016-06-29, 23:36 -Nie strasz, nie strasz bo się zesrasz.
Posłałem jej buziaka, nie dając za wygraną blondynce. Oboje wiedzieliśmy, że nie miała szans w starciu siłowym, więc lądowała na przegranej pozycji.
Słuchając jednak interesującej historii Lorien, uniosłem brew zdezorientowany. Nie do końca wiedziałem o co chodzi. W końcu wiele razy się piło i nie pamiętało co się dzieje na świecie. Nie raz spotkałem się z tym zjawiskiem, ale czego wymagać od młodego chłopaka? Musiałem się wyszaleć, więc niczego nie żałowałem. A jeśli miałem czegoś żałować to tego nie pamiętałem i tyle. (bo byłem tak wstawiony )
-Mów, mów bo sam jestem tego ciekawy.
Objąłem ramieniem siedzącą obok mnie Jess i przez chwilę głowiłem się o jaką sytuację mogło chodzić. Niby pamiętam, że coś tam konie uciekły, ale czy to pierwszy raz? Wszystko zawsze dobrze się kończyło, no ale..Lorien Wayford - 2016-06-30, 00:11 Tych krępujących historii znała o wiele więcej, ale postanowiła wyciągać te asy z rękawa jeden po drugim, w końcu skoro siłowo przegrywała, to musiała podejść go podstępem.
- Do tego też dojdziemy Jo, w swoim czasie. Kiblowe przygody przed Tobą.- zaśmiała się, może go podpuszczała, a może wręcz przeciwnie, to było tylko ostrzeżenie ;>.
- Podzieliliśmy się na dwie ekipy, jedna łapała przestraszone zwierze, a druga próbowała odwieść tego wariata od pomysłu wsiadania na konia. Bezskutecznie, gdy spierdolił drugi koń, którego Jo wypuścił bo mu się nie spodobał i jak to ujął "nie był moją dziewczynką", zaczął dobierać się do trzeciego, który ruszając galopem wyciągnął go za sobą z przyczepy, dzielnie trzymając uwiąz jechał za nim po trawie. Po drodze zgubił bokserki zostając kompletnie nago, czym się nie przejął. .Koń zatrzymał się przy ogrodzeniu, a genialny Jo wsiadł na niego i ruszył kłusem w stronę rozprężalni. Do tej pory podziwiam Cię, że wysiedziałeś ten kłus. - zaśmiała się popijając colę w międzyczasie.
- Koń był bardziej przerażony niż on, anielski spokój Jo i tańcząca pod nim skarogniada kobyła. Jeszcze nigdy nie robiła takich ustępowań pod nikim, jak pod nim. - biorąc kolejny oddech próbowała się nie zapowietrzyć.
- Jednak naszemu dżokejowi nie wystarczało ujeżdżenie, miał chore ambicje poskakania. Szkoda tylko, że nago i na oklep. Udało mu się skoczyć metrową stacjonatę, którą później rozłożyliśmy na czynniki pierwsze. Złapaliśmy przerażoną kobyłę, a Jo dostał palcatem w dupę od Jareda. Wtedy się skończyła zabawa, bo biedak chyba momentalnie wytrzeźwiał. Musiałam Ci oddać swój kocyk, żebyś dłużej nie świecił jajami.Jessie - 2016-06-30, 00:30 W miarę poznawania kolejnych faktów, brew Jessie unosiła się coraz wyżej jasno sugerując, że nie do końca wierzy w tę historię.
- Chcesz mi powiedzieć, że kilka osób nie dało rady nad nim zapanować? - Zapytała, chyba nie wierząc dziewczynie w każde słowo. W część owszem, ale nie we wszystkie. Może to i lepiej dla Jonaha?
Po chwili cicho westchnęła, widocznie wciąż nie będąc w dobrym humorze, co zapewne nie miało się szybko zmienić. Nieco mocniej przytuliła się do bruneta, chyba oczekując odbicia piłeczki i usłyszenia ciekawej (podkoloryzowanej?) historii na temat jego przyjaciółki.