El Dorado - 2015-11-22, 12:41 Po skoku stopniowo zaczął przechodzić do stępa. Obił ogonem swoje boki, przemielając wędzidło w pysku i parsknął. Po rozstępowaniu opuścił halę wraz z kobietą.
ztJessie - 2015-11-23, 19:01
Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
Spotykając się z problemem nadmiernego zgięcia w szyi, nie skorzystała z zaoferowanego przez klacz "ustawienia", zwyczajnie oddając jej nieco wodzy przy jednoczesnym wysłaniu do przodu - tym samym zachęciła ją do ponownego opuszczenia głowy na wcześniejszą wysokość i wyprostowania szyi. Nie oznaczało to oczywiście rzucenia wodzy; te po prostu pozostały na kontakcie, aczkolwiek lżejszym. Delikatnie rozmawiała z jej pyskiem, nie prowokując do sztucznego zaokrąglenia w potylicy, co po prostu nie miałoby sensu. Jeżeli natomiast chodzi o ignorowanie pozostałych pomocy, to korzystając z ostróg - w których zwykła jeździć na co dzień, by w razie czego mieć możliwość szybkiej korekty - dała klaczy krótki, mocniejszy sygnał, w celu uwrażliwienia jej na ową pomoc. Uzyskawszy pożądany efekt wewnętrzną łydką zepchnęła ją na większe koło, jednocześnie zachęcając do rozluźnienia się i zgięcia w żebrach. Po osiągnięciu dobrego, aktywnego stępa przeszła do kłusa, na początek prosząc o wręcz leniwe tempo, byle rytmiczne. Tutaj także przeważnie jeździła po kole, czasami wychodząc na ścianę, gdzie prosiła o przejście do kłusa pośredniego - to wszystko miało pomóc Rabannie w puszczeniu grzbietu oraz potylicy, co było im niezbędne do dalszej, komfortowej pracy.Eloise Morris - 2015-11-26, 21:02 Temat postu: Taylor Crack & Unexpected
74; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
80; Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
Opis: Pomimo niesprzyjających warunków pogodowych, to jest zimnego deszczu ze śniegiem, który spadł akurat w trakcie twojego przejazdu, udało się Wam pokonać parkur bezbłędnie, w normie czasu. Koń co prawda parę razy potknął się, dekoncentrując tym jeźdźca i siebie, ale nie wpłynęło to na ostateczny wynik.
UWAGA: Opis dotyczy całego parkuru, od pierwszej do ostatniej przeszkody. Od Was zależy na ile postów go sobie podzielicie. Nie trzeba pisać rozgrzewki.
Eloise Morris - 2015-11-26, 21:35 Temat postu: Mia Alight & Windsor
98;
Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.
Opis: Para zaprezentowała doskonałą formę, cały parkur pokonując w normie czasu, na czysto.
UWAGA: Opis dotyczy całego parkuru, od pierwszej do ostatniej przeszkody. Od Was zależy na ile postów go sobie podzielicie. Nie trzeba pisać rozgrzewki.
Taylor - 2015-11-26, 22:02
. . .
Na dźwięk swoich danych rozbrzmiewających w głośniku natychmiastowo, aczkolwiek nie gwałtownie i niespiesznie pozbierała wodze, prosząc wierzchowca o wejście w kłus. Co prawda nie była jeszcze proszona na parkur, aczkolwiek samo słowo "przygotowuje się" było dla niej wystarczającym sygnałem, który wzięła sobie do serca. Pokręcili się po rozprężalni przez czas trwania przejazdu innej, konkurencyjnej pary, a gdy tylko zaproszono ich do wjazdu na parkur, skierowała gniadego w tamtą stronę. Rozejrzała się uważnie, następnie kierując się w stronę budki sędziowskiej, nieopodal której zatrzymała konia. Łapiąc się za daszek kasku wdzięcznie ukłoniła się w stronę sędziów, by następnie ponownie złapać wodze w obie dłonie i zagalopować. Weszła w półsiad, odciążając plecy konia i upewniwszy się, że ten galopuje na właściwą do czekającego ich najazdu nogę jeszcze raz zmierzyła wszystkie przeszkody nieprzychylnym spojrzeniem. Nie obawiała się żadnej z nich, bowiem wiedziała, że jej koń ma możliwości na dużo trudniejsze technicznie parkury, niemniej jednak nie traciła należytej czujności i nie pozwalała sobie na lekceważące podejście, zwłaszcza, że pogoda im nie sprzyjała. Chociaż widoczność była ograniczona amazonka nie miała większego problemu z odnalezieniem pierwszej przeszkody: prowadziła Unexpected tak, że szerokim łukiem minęli szóstkę, a następnie wyprostowała go do przeszkody i w takim ustawieniu utrzymała aż do samego skoku. Przysłowiowe trzy foulee przed przeszkodą delikatnie wróciła w siodło, przytrzymując ogiera w razie, gdyby narzucił zbyt szybkie tempo i dystans wydawał się ciasny, lub nieco ponaglając go gdyby temu przyszło do głowy niepotrzebnie zwalniać. Ponieważ mieli przed sobą okser, pozwoliła hanowerowi na nieco dalsze wybicie, co miało nieco ułatwić mu 'rozplanowanie' skoku tak, aby nie wylądowali w jego środku. W optymalnym miejscu wybicia docisnęła łydki, wraz z rozpoczęciem pierwszej fazy skoku zabierając się z podopiecznym do lotu, cofając biodra i przesuwając nadgarstki do przodu w geście oddania wodzy. Celowali raczej w lądowanie na prawo, choć na dobrą sprawę nie robiło im to żadnej większej różnicy poza tym, że na drugiej przeszkodzie nie musieliby w takim układzie zmieniać nogi. Po wylądowaniu nie przeszła w półsiad, niemniej poganiając nieco ogiera, aby nadrobić na czasie. Powtórzyła ten sam schemat skoku który prezentowali przed chwilą na drugiej z kolei przeszkodzie, co zagwarantowało im bezbłędny, wręcz książkowy lot. W czasie lądowania wyraźnie zaznaczyła, że będą kręcili w prawo, by właściwie już w pierwszej foulee wykonać dość ryzykowny zakręt i w - choć krótkim, to istotnie ważnym - dystansie znów rozpędzić konia, by w wręcz rozgrywkowym tempie wyjechać zakręt i dopiero na wprost trzeciej przeszkody siadając w siodło i wycofując ramiona, także nieco blokując miednicę i delikatnie oddziałując na pysk konia, raczej dając mu bardzo jasno do zrozumienia, że powinien zwolnić - pod warunkiem, że wcześniej wszedł w tempo, którego od niego oczekiwała. W sumie skrócenie było bardzo wyraźne, bowiem Taylor planowała ściąć kolejny zakręt na tyle mocno, że wymagało to bardzo krótkiej foulee. Znalazłszy się już pod konstrukcją bardzo wyraźnie - o wiele wyraźniej niż przy poprzednich skokach, także tych rozgrzewkowych - docisnęła obie łydki jednocześnie, jeszcze zanim Unexpected zdążył oderwać się w stu procentach od ziemi oddając mu może nawet nieco przesadną ilość ręki i składając się dość mocno. Warto też wspomnieć, że oddawali skok lekko na ukos, o co TayTay zadbała już dobre trzy foulee przed przeszkodą. To gwarantowało im dobry start do czwórki; znów sugerując lądowanie na prawo mocno wykręciła w ów stronę, zaraz po wykonaniu tego ciasnego zakrętu nieznacznie dodając - tylko tyle, ile było to konieczne, bo zaraz znów mieli zmierzyć się z kolejnym ciasnym skrótem, tym razem do piątki. Sprawnie pofrunęli nad stacjonatą, tym razem (bo pewnie pamiętamy ostatnie zawody ) bez przygód z krzaczkami. Wyjątkowo czekało ich lądowanie na lewo, więc kobieta wzięła pod uwagę, że wierzchowiec być może odruchowo zechce galopować na prawo i to może nieco przeszkodzić jej w wykonaniu ciasnego łuku, dlatego nieco wyraźniej to zaakcentowała. Wbrew oczekiwaniom organizatorów nie wyjechała zakrętu za dwójką, gwarantując sobie prosty najazd, a skręciła pod dość ciekawym kątem zaraz przed stacjonatą, prostując ogiera do piątki przed którą znów nie omieszkała nieznacznie dodać. Wraz z oderwaniem się przodów Unexa od ziemi zabrała się z nim do skoku, cofając wyraźnie biodra i oddając adekwatną do jakości skoku ilość wodzy. W trakcie - jak mogłoby się zdawać, długiego - lotu nad okserem zdążyła cofnąć prawą łydkę, informując konia, że ponownie będą lądować na prawą stronę i już przygotowując się do wykonania kolejnego ciasnego zakrętu. To już połowa - wszystko przed nimi, nie wolno cieszyć się na zapas.Eloise Morris - 2015-11-26, 22:59 Temat postu: Christian Levrull & Krugerrand
98;
Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.
Opis: Para zaprezentowała doskonałą formę, cały parkur pokonując w normie czasu, na czysto.
UWAGA: Opis dotyczy całego parkuru, od pierwszej do ostatniej przeszkody. Od Was zależy na ile postów go sobie podzielicie. Nie trzeba pisać rozgrzewki.
Eloise Morris - 2015-11-26, 23:02 Temat postu: Caroline Hathaway & Contendro Boy
95; Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.
122;
Świetna forma; para znajduje wyjątkowe uznanie w oczach jury. Co na pewno zapunktuje na późniejszych ocenach, bądź nagrodach.
Opis: Para zaprezentowała doskonałą formę, cały parkur pokonując w normie czasu, na czysto, pomimo dość wyraźnej sztywności konia.
UWAGA: Opis dotyczy całego parkuru, od pierwszej do ostatniej przeszkody. Od Was zależy na ile postów go sobie podzielicie. Nie trzeba pisać rozgrzewki.
Eloise Morris - 2015-11-26, 23:06 Temat postu: Amelie Halley & Deadia vel Duma
115; Dekoncentracja; na terenie na którym odbywają się zawody, panuje okropny hałas, ruch, błyszczą lampy błyskowe, ujadają gdzie nie gdzie psy; to wszystko doprowadza do dekoncentracji pary, zmniejszenia ich uwagi. /Zrzutka - 4pkt karne.
92; Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.
122;
Świetna forma; para znajduje wyjątkowe uznanie w oczach jury. Co na pewno zapunktuje na późniejszych ocenach, bądź nagrodach.
Opis: Klacz z początku była zestresowana, co poskutkowało zrzutką na jednej z początkowej przeszkód (możecie wybrać która). To jednak zadziałało na parę mobilizująco i sprawiło, że resztę parkuru pokonała bez problemów, kończąc go z 4 pkt karnymi.
UWAGA: Opis dotyczy całego parkuru, od pierwszej do ostatniej przeszkody. Od Was zależy na ile postów go sobie podzielicie. Nie trzeba pisać rozgrzewki.
Eloise Morris - 2015-11-26, 23:10 Temat postu: Elizabeth White & Saver
19; Opór; za opór uważa się każdy przypadek w którym koń – bez względu na powód – odmawia poruszania się naprzód, zatrzymuje się, wykonuje regularne lub nieregularne półwolty, wspina się lub cofa. /Przekroczenie normy czasu - 1 pkt karny.
97;
Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.
Opis: Parkur ukończony delikatnie poza normą czasu, co poskutkowało otrzymaniem 1 pkt karnego. Opóźnienie wynikało z niechęci galopowania konia do przodu.
UWAGA: Opis dotyczy całego parkuru, od pierwszej do ostatniej przeszkody. Od Was zależy na ile postów go sobie podzielicie. Nie trzeba pisać rozgrzewki.
Eloise Morris - 2015-11-26, 23:20 Temat postu: Jessica Reese & On the Angel's Wings
100;
Czysty przejazd; Niczym nie zakłócona pierwsza połowa przejazdu, zero błędów, zero komplikacji. ; do kolejnego postu MG.
Opis: Parkur ukończony na czysto, w normie czasu /ze względu na brak przeszkód z wodą - czysty przejazd/.
UWAGA: Opis dotyczy całego parkuru, od pierwszej do ostatniej przeszkody. Od Was zależy na ile postów go sobie podzielicie. Nie trzeba pisać rozgrzewki.
99;
Czysty przejazd; Niczym nie zakłócona pierwsza połowa przejazdu, zero błędów, zero komplikacji. ; do kolejnego postu MG.
Opis: Na jednej z przeszkód koń odmówił skoku (na której i dlaczego - pozostawiam waszej inwencji twórczej). Reszta przejazdu poprawna.
UWAGA: Opis dotyczy całego parkuru, od pierwszej do ostatniej przeszkody. Od Was zależy na ile postów go sobie podzielicie. Nie trzeba pisać rozgrzewki.
Eloise Morris - 2015-11-26, 23:28 Temat postu: Sergei Chernienko & Desperado
135;
Poprawa techniki; koń podczas zawodów, widocznie poprawia technikę swoich skoków/baskilu, co może mile zaskoczyć jeźdźca. Sprawia mniej problemów w prowadzeniu, będąc bardziej samonośnym, bardziej precyzyjnym.
64;
Trącenie przeszkody podczas skoku;
a) bez naruszenia przeszkody; od 60 do 69
Opis: Czysty przejazd w normie czasu.
UWAGA: Opis dotyczy całego parkuru, od pierwszej do ostatniej przeszkody. Od Was zależy na ile postów go sobie podzielicie. Nie trzeba pisać rozgrzewki.
Jonah Wrens - 2015-11-27, 20:18 Po wezwaniu naszej pary na parkur, poprowadziłem Schocka kłusem na środek placu, by tam przejść do stępa. Rozejrzałem się po przeszkodach, poprawiłem się w siodle i ukłoniłem. Prosząc siwensa o zagalopowanie na prawą nogę, pilnowałem spokojnego kroku konia. Najważniejsze było to, aby holsztyn był całkowicie sterowny z lekkim przodem.
Jadąc w harmonii do pierwszej przeszkody za szóstką, jechałem w półsiadzie by jak najmniej męczyć ogiera w dystansie. Dopiero na ostatnim zakręcie wsiadłem w siodło, dociążając zad konia. Tak prowadziłem go w korytarzu z łydek i wodzy, pilnując aby najazd był prosty. Dojeżdżając pod samą przeszkodę, dałem wierzchowcowi sygnał do skoku, jednocześnie otwierając palce, by całą skumulowaną energię wypuścić. Dałem mu pełną swobodę w skoku, idąc wraz z koniem w półsiadzie i oddając mu rękę.
Fakt, że na tym etapie mogłem mieć wątpliwości jeżeli chodzi o nasze wspólne występy, do tego w dość wysokiej klasie, bo trzeba było przyznać, że te przeszkody wymagały od pary niejakiego zgrania.
Wracając jednak do tematu, po wylądowaniu, dałem mu chwilę swobody w galopie po przeszkodzie, aby nie przestraszyć go dociążeniem zadu, od razu po pokonaniu jedynki. Miałem czas, dlatego w połowie drogi ustawiłem go ponownie i wycofałem plecy. Dopiero przed przeszkodą ponowiłem manewr z łydką i oddaniem wodzy z półsiadem.
Po pokonaniu przeszkody, ponownie wszedłem w pół-półsiad, odciążający w galopie. Oczywiście nie do końca, żeby nie prowokować ogiera do zbytniego pędzenia.
Wybierając ścieżkę przed dziewiątką popełniłem pierwszy błąd. Zbyt wiele wymagałem od siwka, nie wspierając go dodatkowo odpowiednimi pomocami, były zbyt lekkie; nie adekwatne do ostrego zakrętu na trójkę. Tak więc wypadliśmy pod zbyt dużym skosem na okser, co skończyło się odmówieniem skoku. Na szczęście skończyło się to jedynie mocniejszym zahamowaniem, jednak dalej byłem w siodle.
-Już dobrze, spokojnie.
Odezwałem się łągodnie, równocześnie klepiąc krótko jego szyję. Ot, dla rozluźnienia. Oddalając się nieco od przeszkody, oczywiście poprosiłem 10latka o zagalopowanie na prawo, tym razem doprowadzając go prosto do przeszkody. Kolejne wybicie spod samej przeszkody, ośmielone lekkim przyłożeniem palcatu do łopatki, tak na zapas, aby uniknąć drugiej odmowy. Tak w razie, gdyby ogier miał teraz uraz.
Po udanym skoku, poprowadziłem go po ciaśniejszym zakręcie, tym razem wspierając go łydkami, wycofując mocno rękę, aby umożliwić mu mocny zakręt. Przy okazji poprosiłem siwka o zmianę nogi na lewą, by po kolejnym mocniejszym zakręcie dojechać do piątki. Zatem wybrałem czwórkę, gdzie drzewo było po naszej prawej stronie. Następnie kolejny mocny skręt w lewo na następny okser tym razem nie popełniając ostatniego błędu. Dawałem mu więcej pomocy ze swojej strony, by doprowadzić go jak możliwie najbardziej prosto na przeszkodę. Po dojściu do pierwszego członu, dałem mu sygnał i pozwoliłem rozciągnąć się nad przeszkodą.
Po pokonaniu przeszkody, obrałem krótki dystans tuż przy jedynce do szóstki.Mia - 2015-11-27, 21:02 ....Zawody drużynowe były dla niej zdecydowaną nowością, ale na pewno nie mogła sobie ich odpuścić. Liczyła się z tym, że znalezienie kilku innych osób nie będzie takie łatwe, ale jakimś cudem poradziła sobie z tym dość szybko. Znajdując się wśród samych "debeściaków" czuła się nie tylko na siłach, ale i odpowiedzialna za ich wspólny wynik - nie chciała, aby z jej winy zajęli ostatnie miejsce. To też lekko ją zestresowało, ale nie traciła optymistycznego podejścia i tłumaczyła sobie, że dzięki temu będzie miała znajomych w końcu, i to o podobnych zainteresowaniach!
....Przeprowadziwszy sowitą rozgrzewkę dla swojego Windsora, zarazem dbając o jego zapasy energii. Zamierzała startować na nim w obu dyscyplinach, bo to właśnie z nim najintensywniej trenowała i w nim pokładała największe nadzieje. Oczywiście, że zawsze mogła wziąć jakieś inne konie, ale po co, skoro jej Windzia była równie utalentowana? <3
....Słysząc swoje dane z głośników automatycznie zebrała wodze i przygotowała się do wjazdu na parkur. Na miejscu, zatrzymała ich przy budce sędziowskiej i ukłoniła się z najbardziej promiennym uśmiechem, na jaki było ją stać. Poklepała siwego po szyi i zagalopowała na wprost, nieco się stresując. Przygryzając lekko dolną wargę i ruszyła ku pierwszej przeszkodzie, mrożąc ją wzrokiem. Próbowała odrzucić myśli o wadze tych zawodów i potraktować to wszystko jako zwykły trening. Zapewne jej stres wpłynął na ich przejazd, ponieważ pierwszy skok nie był tak idealny, jak zaplanowała. Zareagowała nieco później i przez to też odbili się z sekundowym opóźnieniem, przez co belgijczyk delikatnie musnął konstrukcję nogą. "Kurwa, kurwa, kurwa" mechanicznie pojawiło się w jej myślach, ale chyba jej kurwowanie zostało wysłuchane i nie rozbudowali oksera. Odetchnęła z ulgą, kiedy wylądowawszy nie zarobili dodatkowych punktów karnych. To też skutecznie zmotywowało ją do większego skupienia i teraz pilnowała nie tylko konia, ale i samej siebie. Wymierzyła prawie każdą foulee, prowadząc swojego miśka przez te 20 metrów po idealnie prostej linii. Zamknęła go w swego rodzaju korytarzy z pomocy, jednocześnie dbając o ich czas. Doprowadziła go do stacjonaty, dbając teraz o każdy szczegół. Przytrzymała go jedynie, gdyby zamierzał jakoś ominąć skok nad przeszkodą, poza tym wykonując dość prosty lot, gdyż razem pokonywali już większe wysokości. Ścisnąwszy jego boki łydkami, przeszła w półsiad i oddała mu stosowną ilość wodzy, by mógł spokojnie się rozciągnąć bez zbędnych usztywnień. Wzrokiem już starała się odnaleźć kolorową trójkę, zarazem jednak przy lądowaniu nie klapiąc na jego grzbiet bez większego ładu czy składu. Ciasnym łukiem skierowała go na prawą stronę i drugą stronę parkuru. Postawiła na czas i poszerzyła foulee, by nadać parze prędkości. Poprzednie trącenie przeszkody nabawiło jej niezłego strachu, ale i tak była z nich zadowolona. Co prawda nie warto chwalić dnia przed zachodem słońca, ale jakoś miała dobre przeczucie, ot.
....Przy kolejnym okserze pozwoliła piętnastolatkowi na samodzielnie wybranie miejsca do odbicia z nadzieją, że tym razem tego nie schrzanią. Wtedy było to tylko i wyłącznie jej sprawką, więc przez to starała się nieco udobruchać podopiecznego i dać mu miernie wolną rękę. W samej fazie lotu cofnęła biodra i przesunęła nadgarstki w stronę wypielęgnowanej grzywy, modląc się w duchu, by jej właściciel oddał wystarczająco mocny i daleki skok. Głupi ma zawsze szczęście, gdyż znowu nie napotkali żadnych problemów i utrzymywali swoją klasę B) Nie zabrakło nagrody za tak wspaniały skok, ale myślami dwudziestolatka już była przy kolejnej przeszkodzie. Jak było zaplanowane, były ustawione dwie takie same stacjonaty z numerem cztery i każdy zawodnik mógł sobie wybrać, którą chce pokonać. Amazonka wybrała swoją już przy oglądaniu parkuru i zrezygnowała z mocnego zakrętu o 180 stopni na rzecz tego prostszego. Dzięki temu miała bliżej do piątki, a znała Windsora na tyle, by być pewną, że poradzi sobie z ostrzejszymi zakrętami. W trosce o grzbiet swojego staruszka tuż po kontynuowaniu galopu przeszła w półsiad mający na celu jakiekolwiek odciążenie jego biednych plecków. Tak więc tuż po wylądowaniu na odpowiednią nogę, ponownie skróciła prawą wodzę, by najechać prostopadłą linią na ponad metrową stacjonatę. Tuż przed nią, na dosłowne 3 foulee, siadła w siodło, by lepiej dopilnować wierzchowca. Wyraźną łydką poprosiła o odbicie, nie czekając z reakcją ze swojej strony i bez żadnego opóźnienia podążyła za jego ruchem, wstając z siodła i utrzymując wodze na delikatnym kontakcie. Zbliżając się do ziemi, wysunęła obie nogi, by zamortyzować swoje lądowanie i uniknąć nagłego spadku na grzbiet profesora.
....Prowadząc niejaką rozmowę z jego pyskiem, zaryzykowała ostrzejszym najazdem, kiedy minęła dwójkę i naprowadziła go na kolejną przeszkodę. Starała się w miarę możliwości naprostować go na nią, co jednak nie było na tyle prostym zadaniem. Lekko obawiała się tego, że ten pomysł mógł okazać się niezbyt przemyślany, ale i tym razem podopieczny jej nie zawiódł. Dzielnie pruł naprzód, kiedy to Mia próbowała osiągnąć najlepszy możliwy najazd. Wsparła go pomocami, a ścisnąwszy boki łydkami odruchowo uniosła tyłek i powróciła w półsiad, łącząc to z delikatnym przesunięciem dłoni w stronę głowy siwego. Shockwave - 2015-11-28, 02:02 Wchodząc nabuzowany na parkur zarżał donośnie spinając mięśnie brzucha, bystre ślepia uważnie obserwowały otoczenie, przyglądając się przeszkodom rozstawionym na placu. Wyraźnie przyśpieszone tempo świadczyło o podekscytowaniu siwka, który prezentował teraz ogromny grzebień szyi zwinięty w rogal.
Przy zagalopowaniu lekko przysiadł na zadzie, dopiero przepchnięty do przodu ruszył przed siebie okrągłym i spokojnym galopem. Zapieniony pysk i lekko parujące cielsko świadczyły o intensywnej rozgrzewce tej pary. Siwy nie należał do koni łatwych, wręcz przeciwnie do tego konia potrzeba było ogromu cierpliwości, ale też jednocześnie siły, wielkie i masywne konisko zbyt często lubiło postawić na swoim.
Przed pierwszą przeszkodą, napalając się na nią lekko wyrwał do przodu, pokonując przeszkodę dosyć płasko, ale bez zrzutki, efektowne wykończenie zadem pozwoliło na zachowanie zerowego konta. W przypływie radości, ogier kilkakrotnie podrzucił zadem galopując żwawo przed siebie. Dopiero w pewnym momencie odpuszczając na pysku stał się mięciutki i przepuszczalny. Galopując niczym kuleczka, wyraźnie skrócił optycznie swoją sylwetkę, zadem aktywnie wchodząc pod kłodę.
Jako koń pod siodło wymagał nieco więcej pracy i zaangażowania niż inne przypadki, sam w sobie nie do końca nabrał ogłady i cierpliwości do skakania, cechowało go ogromne serce do tego sportu, jednak nie zawsze idące w parze z rozsądkiem. Sam fakt, że Jo się nim zajął i zwrócił na niego uwagę, przyczynił się do powolnego procesu budowania zaufania. Siwy sam z siebie się starał tylko po to, aby brunet to docenił, zaczynało mu powoli zależeć. Niestety hormony i testosteron zbyt często dawały się we znaki, a przy tak dominującym charakterze raczej trudno o zdrowe myślenie.
Przed dwójką, jaką była stacjonata pozwolił się prowadzić w pomocach, nasłuchując uważnie sygnałów ze strony jeźdźca. Podporządkowany Jonahowi oddał prawidłowy skok, dobrze odmierzony i z silnym, lecz miękkim do wysiedzenia wybiciem.
Galopując odważnie, wciąż skupiony dumnie niósł łeb, czerwone kokardki wpięte w zaplecioną grzywę oraz rozczesany mleczny ogon falowały lekko wraz z kolejnymi krokami galopu. Zbyt słaby zakręt i chęć skrócenia sobie drogi do trójki poskutkowała tym, że siwek zamiast wwalić się w przeszkodę jak to zazwyczaj miało miejsce, zatrzymał się pamiętając niefortunne wpadnięcie w drogi na treningu. W innym wypadku, gdyby, jako para byli bardziej zgrani, może ten trick by się udał, teraz jednak sam Shock nie był w szczytowej formie, wciąż powoli się ze sobą zgrywali.
Zdezorientowany, lekko zaczął się wycofywać by w końcu uciec w bok od przeszkody, jedno z uszu nastawił w stronę jeźdźca nasłuchując. Poklepany po szyi parsknął krótko, z dzikim błyskiem w oku ruszając galopem z prawej nogi.
Podchodząc do przeszkody zdał się na bruneta, wyczekując moment, w którym to miał się odbić. Bez obaw podszedł pod okser, wybijając się mocno i ładnie składając nad przeszkodą. Nurkując nosem za przeszkodę pokonał ją w doskonałym stylu, zachowując gibkość, grację i charakterystyczną lekkość skoku.
Mocniej wkraczając umięśnionym zadem pod kłodę, wygiął się od wewnętrznej łydki, oddając bezbłędny skok przez czwórkę. Wykonując lotną z widowiskowym podrzuceniem zadu, energicznie podszedł do piątki oddając skok z ogromnym zapasem, rozciągając swoje ciało w skoku mocno pracował nie tylko szyją, ale i grzbietem, lekko i miękko lądując w ramach rekompensaty za dość solidne wybicie, co mogło nieznacznie zaburzyć równowagę jeźdźca, którą teraz chciał uratować.
Zagłębiające się w kwarcowe podłoże kopyta, wykonały kolejny skok galopu, w równym tempie i rytmie niosąc do szóstki siwka, który nie oszczędzał Jonaha podczas tego przejazdu, wesoło wyrzucając zadek ku górze. Wesoły się zrobił chłopak.