To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Pub "Na strychu"

Sayen - 2013-08-25, 21:12

Jeszcze przed wejściem do klatki wyrzuciła niedopałek na ziemię, dogaszając go podeszwą. Niby nic się nie stanie, ale jednak kwestia przyzwyczajenia była mocniejsza. Wtarabaniła się do klatki bezczelnie. Właściwie to nie wiedziała jak tu dotrzeć. Gdyby nie przechodnie i możliwość przewidzenia zachowania punka, mogłaby wylądować i w klubie ze striptizem. Tak ogólnie, to ciekawa propozycja, ale... Wracając do wątku głównego w końcu dotarła na górę. Zanim otworzyła drzwi, wzięła kilka głębokich wdechów. Uch, kondycja już nie ta. Papierosy, alkohol, ostatnimi czasy zero ruchu. No i człowiek załamuje się, próbując dotrzeć do pub'u na piętrze. No ale mniejsza. Pchnęła drzwi nogą, rozglądając się od razu bacznie. Gdzie on... Jest! Poprawiła dumnie pióra na łbie i podeszła do niego. Zajęła miejsce obok, ręce krzyżując pod piersiami, a tym samym uwydatniając je konkretnie. Nie powiem, było na co popatrzeć.
- Widzę konkretny z ciebie człowiek. - Znów jedna z brwi powędrowała ku górze tak samo, jak i kąciki szkarłatnych ust. Uwielbiała ten kolor. Agresywny i... No, wiadomo zresztą, o co chodzi. Złapała po chwili piwo w obie dłonie i obróciła kilkakrotnie.
- Dziękuję. - odparła, przechylając głowę w jego stronę. - Nie ma tu chyba zakazu palenia, co? - Prawdopodobnie była ostatnią osobą w lokalu, która mogłaby o tym wiedzieć.

Pan X - 2013-08-25, 21:30

O, a jednak się pojawiła. Miło będzie mieć towarzysza na ten wieczór do picia, a zwłaszcza- uroczą towarzyszkę. Może jednak Bóg faktycznie istniał? Z takimi niespodziankami coraz częściej nad tym myślał. Tfu, X, opanuj się! Ty i osoba wierząca? Dobre sobie. jeszcze Ci tego brakowało, aby na stare lata biegać do Kościoła i rzucać klechom na tacę.
Ukratkiem tylko zmierzył wzrokiem całokształt jej osoby. Ach, potajemnie się nim napawał. A kiedy skrzyżowała ręce, co uwydatniło jej piersi, X nie potrafił się opanować. Długo jeszcze zaglądał w tamte okolice w międzyczasie plując sobie w zarośnięty pysk, że właśnie to robi. I gdzież podziała się Twoja zaleta dżentelmena, alkoholiku? Ano ulotniła się z chwilą, kiedy to uczyniła. Chyba znała jego słabe punkty i domyśliła się, że był przysłowiowym "psem na baby".
Opamiętał się i odwrócił głowę, by móc zerknąć do kieliszka, który nagle okazał się pusty. Skinął do barmana, a kiedy otrzymał pełną szklaneczkę, pochwycił ją do siebie jakby obawiając się, że zaraz zostanie okradziony z alkoholu.
-Nie lubię się patyczkować.
Odparł uprzednio chrząkając nieprzyjemnie, coby pozbyć się zaległej śliny w doszczętnie zasuszonym gardzielu. Nawiasem mówiąc, był taki w każdej kwestii. Nawet w łóżku.
Teraz mógł się napić. Uniósł kieliszek w akcie toastu.
-Twoje zdrowie.
Rzucił nagle przechylając ją, aby wypić zawartość. Kiedy poczuł jak wódka ogrzewa jego wnętrze, wzdrygnął się kilka razy. Tak, teraz czuł się znakomicie. Nałóg został poniekąd zaspokojony, a to jeszcze nie koniec...
-Ten lokal słynie z wolnej Amerykanki.
Odpowiedział zdając się nawet na nieudolny uśmiech. Kurwa, nie tak to miało wyjść. Musiał popracować nad sztuką uśmiechania się.

Sayen - 2013-08-25, 21:42

Wierzący, nie wierzący... Co za różnica. Okay, może mentalna, ale poza tym żadna. Jak dla niej mógłby zaraz wyskoczyć w sutannie i odprawić ostatnie namaszczenie. Albo nie! Egzorcyzmy. Ot, ciekawe widowisko. Właściwie to do cholery jasnej, o czym ona myślała?
- Wzajemnie... - skwitowała, również podnosząc swój alkohol. Upiła trochę, zaraz otwierając mentole leżące na ladzie. Mmm... Normalnie wieczór, jakie lubiła najbardziej. Wyciągnęła z paczki jednego, stukając w tył, by kolejna wysunęła się z szeregu i skierowała opakowanie w stronę punka. Egoistką nie była. A poza tym, kultura przecież tego wymagała.
- To skoro tak sobie siedzimy... to może dowiem się czegoś o tobie? - Owszem, może i było na to za wcześnie, ale ona nie należała raczej do osób cierpliwych lub taktownych. A tym bardziej do opanowanych. Często gęsto emocje brały górę i nic wtedy nie jesteś w stanie zrobić. Każdy ma swoje granice. Jej były akuratnie bardzo, ale to bardzo cienkie. Wsadziła papierosa między czerwone wargi i odpaliła. Przymknęła oczy mimowolnie na chwilę, otwierając dopiero przy wypuszczaniu szarej mgły z ust. Nałogowiec. Pieprzony nałogowiec.

Pan X - 2013-08-25, 22:41

Uraczyła go nawet jednym mentolem, jak miło. Nigdy nie był zwolennikiem tego typu papierosów, jednak z grzeczności postanowił uczynić co innego i na moment zmienić swe gusta.
Powziął więc jednego papierosa, którego włożył między wargi, odpalił i niemalże od razu, łapczywie zaciągnął się. O tak, tego właśnie było mu trzeba w tejże chwili. Przymknął ślepia wyraźnie zadowolony, po czym odchylił głowę i wypuścił kłęby papierosowego dymu.
A co chciała o nim wiedzieć? Mężczyzna zamyślił się na chwilę, w międzyczasie zaciągając się jeszcze kilka razy, zanim ostatecznie zgasił niedopałek i wyrzucił do popielniczki.
-Jestem alkoholikiem i seksoholikiem.
Odparł bez zbędnych ceregieli. Poza tym, odważny był mówiąc dziewczynie coś takiego, jednak nigdy nie lubił się cackać.
-Poza tym, bardzo kocham konie, jednak z dniem, kiedy ta stajnia sprzedała klacz, którą się zajmowałem - Akari, zmieniłem nastawienie i nie potrafię się przekonać do innego rumaka.
W zasadzie do teraz nie rozumiał, dlaczego przy każdej możliwej okazji zawzięcie drążył ten temat. Czy może to efekt jakiegoś żalu? Wielce prawdopodobne.
Zamyślił się po raz kolejny, jednak szybko opamiętał się i sięgnął po kostkę leżącą nieopodal. Wyciągnął z niej drewniane pudełko w którym trzymał gilzy, maszynkę, tytoń oraz pudełeczko tabaki.
-Sznupiesz?
Zapytał wyciągając w stronę Sayen pudełeczko. Poza tym, ta sytuacja jedynie przypomniała userowi, że czas na sznupę.

Sayen - 2013-08-25, 23:06

Jego szczerość skwitowała nie do opisania szerokim uśmiechem. Uwielbiała otwartych, szczerych i nie pieprzących się ludzi. Z takimi można pogadać normalnie. Oczywiście to wszystko warto pozostawić dla faktu, iż kiedy on zdążył spalić całą, długą fajkę, ona dotarła AŻ do połowy. Płuca widocznie miał lepiej wytrenowane. W końcu trzeba też przyznać mu dłuższy staż, to na pewno.
- Nie dziwię się, szczerze mówiąc - odparła, wzdychając ciężko. - każdy cierpi po utracie kogoś nam bliskiego. - dodała z przekąsem, wracając myślami do czasu, w którym i ona straciła. Niestety, każdy ma inną skalę porównawczą i żadnej straty do innej porównywać nie wolno. Z takiego bynajmniej wychodziła założenia. Również zamyśliła się na dłuższą chwilę, tracąc momentalnie kontakt ze światem zewnętrznym. Dopiero głos mężczyzny wyrwał ją z tego toku.
- Nie, dzięki. - I znów krótki uśmieszek wstąpił na jej usta, które zaraz zapełniła piwem. Przełknęła łyk dosyć głośno, choć niespecjalnie. Mogąc pociągnąć ostatniego bucha, zrobiła to i skiepowała w barowej popielniczce. Po wszystkim wzrok przeniosła na towarzysza, wpijając w niego te swoje wielkie, nieokreślone oczy. Często zachowywała się dziwnie. A może to jedynie opinia innych?

Pan X - 2013-08-25, 23:36

Strata czy nie, i tak bolało. Niektórzy leczyli się z niej szybciej, niektórzy niekoniecznie.
Wzruszył barkami w odpowiedzi na jej słowa. No cóż, będzie zmuszony zasznupać sam. Nasypał więc trochę tabaki na rękę, zrobił ładną kreseczkę, po czym wciągnął, równie łapczywie. Cóż, ostatnio był bardzo łapczywy w wielu kwestiach. Szkoda tylko, że w stosunku do koni nie pałał takim zaangażowaniem. A trzeba było dodać, że z zawodu był kowalem. Tłumaczył to sobie zwyczajnym lenistwem, choć tak naprawdę było zupełnie inaczej. Można rzec, że oszukiwał i sam siebie i otaczającą go rzeczywistość.
-Teraz Twoja kolej. Opowiedz coś o sobie, bo jak na razie wiem, że słyniesz z piór na głowie.
Rzucił z wychwytywaną nutką rozbawienia. W międzyczasie odłożył tabakę, ażeby złapać w palce odrobinę tytoniu, który starannie umieścił w maszynce. Następnie powziął gilzę z którą uczynił to samo. na koniec zaciągnął i wyjął gotowego papierosa, którym na koniec kilka razy obił o blat, by tytoń idealnie się rozmieścił. Fajkę podał dziewczynie nic nie mówiąc. Dopiero kiedy spojrzała w przepite ślepia mężczyzny, dostrzec mogła jak jego kąciki ust wykrzywiają się znów ten nieudolny uśmiech.

Sayen - 2013-08-27, 22:03

Zaśmiała się bezwiednie. Co jak co, ale życie piórowej nie należało do najbardziej rozrywkowych.
- W zasadzie, to nie wiem, czy jest o czym opowiadać - mruknęła, dłonią gładząc wierzch pióropusza. - poza wymuszoną przeprowadzką to chyba nic się w życiu tak do 'opowiedzenia' nie działo. - dodała, znów układając w ustach papierosa. Odpaliła go zaraz, zaciągając się namiętnie. Wypuszczając dym zaległy w płucach, spojrzenie znów utkwiła w mężczyźnie.
- Czym się zajmujesz, tak w ogóle? - Ot, najzwyklejsze pytanie. Poza byciem uzależnionym od seksu lub alkoholu, pewnie czasem zajmował się czymś więcej. Co zabawne, nie wyglądał na takiego, jakiego siebie zobrazował. Bynajmniej nie w jej oczach. Ale w końcu tak czy siak miała nieco zniekształcony światopogląd, więc może i jego źle oceniała. Może.
Upiła kolejny łyk, i zagasiła kiepa. Nadmiar trucizny ulotnił się w postaci mgiełki, która zaraz rozeszła się w powietrzu. Dziewczę założyło nogę na nogę i wlepiła w punka ślepia.
Niestety zegar wiszący nad głową barmana przypomniał jej o pewnej kwestii.
- Wybacz, ale na mnie pora. Może jednak jeszcze się spotkamy, hm? - I z anielskim uśmiechem opuściła teren pubu.

/zt

Mirabell - 2013-09-08, 15:42

Nie mając dzisiaj zbyt dużo do roboty Mirka odwiedziła pub, by kulturalnie się napić jednego czy dwóch piw, a może czegoś innego. Podeszła od razu do lady gdzie stał barman i zamówiła to na co miała akurat ochotę. Odpaliła przy okazji szluga i poprosiła o popielniczkę, która po chwili stała przy niej, a zamówienie również za chwilę stało na ladzie. Ujęła szkło w dłoń i przechyliła do ust by upić parę łyków, a zaraz zaciągnąć się mentolem.
Mirabell - 2013-09-08, 19:07

Nawet?! :lol2: O nie! Jesteś już skreślony! Nie gadam z Tobą! :lol2:
A tak na prawdę ... pijąc raz po raz swój alkohol, rozejrzała się po wnętrzu pubu. Nie było dziś strasznie tłoczno, chociaż ... kto tam wie. Ona wolała cluby niż puby, ale dziś zrobiła wyjątek. Zauważyła jak chłopak siadła przy burze i zamawia coś. Strzepnęła popiół z papierosa i po raz kolejny się zaciągnęła. Kiedy to znów na niego spojrzała, uniósł szkło do góry. Ona zaraz zrobiła to samo i odwzajemniła uśmiech. Zgasiła papierosa i wstała zaraz zmierzając ku Richardowi.
-Można?-zapytała, pokazując dłonią z procentami na siedzenie obok. No cóż ... jeśli zrobili toast na odległość to czemu nie mogą z bliska?

/będę trochę mulić.

Mirabell - 2013-09-08, 19:32

Usiadła kiedy dostała od niego "pozwolenie"
-Mirka. Miło mi.-uśmiechnęła się doń i sama zaraz dokończyła swój trunek. Przy okazji zgodziła się na następną kolejkę.
-Jesteś chyba nowy, prawda? Nie widziałam Cię tu jeszcze.-oznajmiła.

Mirabell - 2013-09-08, 19:50

-No to jeszcze kilka miejsc przed Tobą.-oznajmiła, podnosząc jeden kącik warg ku góry.
Zaśmiała się gdy powiedział o najważniejszych miejscach.
-Hahah no tak. Jednak jest kilka piwo dajni, jak mówisz, więc będziesz mieć tu pewnie jak w raju-powiedziała. Chciała się oprzeć, ale w porę na szczęście przypomniała sobie, że te siedzenia nie mają oparcia.
Wzięła szkło i znów upiła kilka łyków. Widząc jak się wyciera swoje nowe wąsy zaśmiała się.

Mirabell - 2013-09-08, 20:20

Spojrzała na półki gdzie stały wszelakie alkohole, a zaraz znów przeniosła wzrok na swojego rozmówcę.
-Lubię czasem się napić. Nawet tak bez żadnej okazji. -odpowiedziała na jego pytanie. Ona tylko się zalewała jeśli "impreza" była jakaś grubsza albo jeśli jest z jakimś doborowym towarzystwie. Ona jeszcze miała swoje piwo, więc podziękowała.
-Nie będzie Ci przeszkadzać jeśli zapalę?-zapytała się Richarda.

Mirabell - 2013-09-08, 20:43

-Wiesz ... nie którym to przeszkadza-oznajmiła, wyjmując paczkę zawiesiła na niej wzrok jednak i tak wyjęła papierosa, co zaraz go odpaliła. Wypuściła dym gdzieś gdzie nie było chłopaka.
-Interesują. Jednak rzadko na nich jeżdżę, ogólnie rzadko można mnie spotkać w stajni.-odpowiedziała na kolejne pytanie.-Ty pewnie częściej się tam pojawiasz.

Mirabell - 2013-09-08, 21:13

Poprosiła o kolejne piwo, przy czym jak go dostała upiła je sporo.
Odwzajemniła uśmiech, bo jakoś nie wiedziała za bardzo co powiedzieć. O.
Brak weny już ;x.
-Wiesz ... zaproponowałabym Ci moje mieszkanie, ale została mi już tylko kanapa, a nie jest dość wygodna :lol: -oznajmiła i zaśmiała się cicho.-Słyszałam też, że jedna noc w stajni w sianie też jest nawet fajna.-odpowiedziała na jego pytanie.

Mirabell - 2013-09-08, 21:34

Przecież jak chciał to by dała mu tą kanapę, a jeśli nie było jej współlokatora to dała by jego łóżko. No ale jak chciał ...
Pożegnała się z nim dokończyła piwa i tak samo wyszła.

zt.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group