To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Las - Główny szlak

Johnny - 2013-05-05, 21:39

Tak tak! I zakładamy na full profesce czarne mafijne okulary :lol2:
Brunet pogładził Temuchnę uspokajająco po szyi, icho szepnąwszy jej do uszka, żeby się nie martwiła bo do takiej pary jak oni, nikt o zdrowych zmysłach nadto się nie zbliży :lol2:
Starając się zrobic to tak by nikt nie widział, wyjął z kieszeni przedostatnie już ciastko (! D:) bo paczuszka się skończyła, po cyzm cmoknął do palominki, wyciagając rekę ze smakołykiem w stronę jej pyska. Jednak musiała odgiąc szyję i się trochę poprzeciagac by sięgnąć.

Artemida - 2013-05-05, 21:45

Yeah! Są jak matrix! Ma może komórkę? Przetransportują się! ;-D Powiem, że jest to wystarczający argument, którego nie da się za cholerę podważyć :lol2: Pomogło jej głaskanie chłopaka, jakoś to ją odprężało i oczywiście dała radę dosięgnąć ciastko no jak nie jak tak. Temi nie była świadoma, że to ostatnie. Szkoda... To może edytujesz post i to wykreślisz, co? :lol2: Temi brakowało jakoś widoku chłopaka, ale przeżyje.
Nemesis - 2013-05-05, 22:02

Słysząc jednak swoje imię wypowiadane przez Matt'a, cały foch rozsypał się, niczym wyświetlacz z Gorilla Glass przy upadku centralnie na ekran xD
Karuska zadarła kilkakrotnie łbem do góry, najchętniej, pociągnęłaby Bellamy'iego za kudełki, ale przecież nie będzie się pchać na chama, na inną klacz, nie?
-'Zaje*no ten tego* człowiek ci się trafił... właściwie to chyba się nie znamy, albo zapomniałam twojego imienia. A sama sie nie przedstawiłam, Nemesis jestem' -parsknęła kara, strzygąc uszami.

Noemi - 2013-05-05, 22:24

Zauważyła zainteresowanie klaczy owym chłopakiem. Mimowolnie się uśmiechnęła. Po chwili gdy owa osoba znalazła się koło niej, również się przedstawiła. W jej głos był nieco niepewny, ale to było u niej normalne. Po kolejnych słowach słowach pogładziła klacz po szyi.
-Nie wątpię - odpowiedziała już trochę "normalniej".
Obserwowała co się dzieje dookoła, było tu już dość sporo koni. Wytworzyło się lekkie zamieszanie, ale jakoś nikt się tym nie przejmował. Atmosfera była dość przyjemna i pasowała nawet Noemi, która tłumów starała się unikać. Jednak cały czas po jej łepetynie latała niecierpliwa myśl 'Kiedy ruszamy?'.

Anonymous - 2013-05-06, 14:17

Nie pozwalała ogierowi na szarpanie za wodze, a tym bardziej skubanie trawy. Zebrała je nieco mocniej i przyłożyła łydkę prosząc o galop. W tym chodzie zrobiła kilka kółek coby ogier spuścił nieco pary z tyłka. :lol2: Przywitała się z obecnymi krótkim "hej" i poklepała Soula po szyi.
-Dobry chłopak <3

Seacookie - 2013-05-06, 14:31

Seacookie zaś miała zbyt dużo energii i w ogóle. Zwolniła do stępa ale gdy tylko podeszli do Coco wystrzeliła raz jeszcze z zadu i ruszyła galopem przed siebie. Zeszła w las, skierowała się na najbliższy zwalony pień i tak perfekcyjnie się zatrzymała, że ojejku <3 Jeszcze na wszelki wypadek zniżyła pysk, a jeśli Matt zleciał popierdzieliła z powrotem na ścieżkę. Uhuhu, nieźle, nieźle. Chcę to widzieć jak w zastępie pójdzie z Weltem na plecach :lol2: Ciastko to Ciastko. Póki się jej nie zje będzie kusić albo raczej wariować :lol2: Podkłusowała do Svei i złapała za pistolet doprowadzając do wystrzelenia strumyka wody.
Aurelie - 2013-05-06, 16:04

Dobra,odpuściła mu , już go tak nie pilnując.Teren to przecież przyjemność co nie ? <3
Jeszcze raz poklepała go ,witając się z przybyłymi krótkim "cześć" czy "hej" .Starała się omijać innych , cały czas uśmiechając się lekko.Nie lubiła wyjeżdżać w takie grupowe tereny ,ale przecież czego się nie robi dla innych :lol: No cóż ,kręcili się gdzieś tam , czekając aż w końcu wyruszą .

Matthew - 2013-05-06, 18:22

Cóż, ciekawy ten teren będzie, doprawdy. ;-; UWAGA, możecie zacząć obstawiać, ile razy Matt podczas niego umrze! <3
Pogadał coś tam do Nemesis, ale mu brutalnie przerwano. Ciastko się zbuntowało i oddało z zadu, przez co niebieskokudły podleciał troszkę w powietrze, ale wylądował znów na jej grzbiecie. Gdy ruszyła galopem w drzewa, szybko skrócił wodze i najpierw starał się asertywny,i półparadami zwolnić, ale jeśli go olała, to uniósł ręce i trochę ją szarpnął. Dobra, on jest szalony, ona tez, ale bez przesady. Musi się trochę słuchać! ;c
Cokolwiek jej nie przywróciło od chociaż chwilowego porządku i tak zaraz zatrzymali się gwałtownie i pięknie pod zwalonym pniem. no juz bym wolała skok szczerze :lol2: ! Matthew też, bo nie spodziewał się tego i fiknął do przodu, ale fortunnie zawisł na szyi Ciastka. Stwierdził, że nie ma co wisieć ani się wdrapywać bez sensu więc zsunął się po prostu na ziemię i szybko zdjął klaczy z szyi wodze. Lekko poirytowany ale całkiem rozbawiony spojrzał na nią wymownie, mocno trzymając coby się nie wyrwała. No i aż tak głupiutka chyba nie jest, by go stratować i uciec? Byłaby wtedy groźniejsza od Temi :lol: !
Stanął przed Seacookie i potrząsnął wodzami, również lekko je szarpnąwszy za chwilę. Nie chciał jej szarpać po ryjcu, ale chciał wywołać jakieś uczucie dyskomfortu na wędzidle.
- Debilu ty! - wysyczał z naganą w głosie do konia i zaczął ja wyprowadzać na drogę. Tam znalazł jakiś ścięty pniak i wszedł na niego, stamtąd lądując lekko na grzbiecie Ciastkowej. Wodze trzymał znów na luźnym kontakcie, ale by gotowy by ją mocniej pociągnąć.
- Miśku, nie przesadzajmy, co? - szepnął i skierował ją gdzieś w ustronne miejsce bez koni. Dał ją do kłusa pilnując by było to tempo robocze i bezstresowe, ładnie pracował biodrami. Skierował ją gdzieś na wolty. Na tyle szerokie, na ile powalała szerokość głównego szlaku. Nasłuchiwał jednak co się tam dzieje na zbiórce, czy coś ważnego ogłaszają.

Soul Eater - 2013-05-06, 19:00

Susane napisał/a:
Nie pozwalała ogierowi na szarpanie za wodze, a tym bardziej skubanie trawy. Zebrała je nieco mocniej i przyłożyła łydkę prosząc o galop. W tym chodzie zrobiła kilka kółek coby ogier spuścił nieco pary z tyłka. :lol2: Przywitała się z obecnymi krótkim "hej" i poklepała Soula po szyi.
-Dobry chłopak <3


Parsknął cicho potrząsając łbem by odgonić natrętnego owada, który obrał sobie za cel ucho ogiera. Cholerna wiosna, pełno robactwa. Karus czując prośbę o galop strzelił z ogona i zaczął galopować. Z wyrywaniem wodzy dał sobie spokój i tak wiedział, że dziewczyna nie da za wygraną i będzie je mocno trzymać. Kółka wykonał w miarę dobrze, może kilka razy uciekł do środka w stronę innych koni. Po przegalopowaniu kilku kółek Soul stanął gdzieś na uboczu, a słysząc pochwałę skierował jedno ucho w stronę dziewczyny i zerknął na nią jednym okiem. Chwal mnie jeszcze :lol:

Svea - 2013-05-06, 19:02

Nie była przygotowana na tak gwałtowną reakcję ze strony klaczy. Dobrze, że była jeźdźcem doświadczonym, więc odchyliła się bardziej w siodle, łapiąc momentalnie wodze na kontakt. Kiedy już klaczka się uspokoiła, wówczas dziewczyna zaczęła gładzić ją po szyi. Międzyczasie wołała coś do niej pod nosem. Coś co miało ją uspokoić, chyba w ostateczności zadziałało.
- Co złego to nie ja! Zdecydowanie nie ja! - Zawołała do Matthewa.
Znowu poluźniła kontakt jej ręki, wraz z pyskiem Coco. Podrapała się wolną ręką o swój własny kark w ramach zakłopotania. Może powinna jednak trochę ogarnąć, albo i nie. W końcu to majówka, czas się trochę bawić.
- W sumie to był spóźniony śmingus dyngus! - Stwierdziła.
Taki z niej gagatek? Możliwe. W końcu nikt jeszcze jej do końca nie znał, a może w towarzystwie ludzi ona dziczeje? Możliwe. Nie zaprzeczam, nie potwierdzam. Tego trzeba się dowiedzieć samemu. Tak po prostu.

Vivance Roscoe - 2013-05-06, 19:15

Cytat:
Na tym dobrze zapowiadającym się wspólnym, majowym terenie nie mogło także zabraknąć Villemo. Dziewczyna była trochę spóźniona, mimo to wcale nie poganiała klaczy w drodze na główny szlak leśny. Spokojnym stępem coraz bardziej zbliżały się do grupki jeźdźców i koni, majaczących gdzieś w oddali, aż wreszcie dziewczyna mogła rozpoznać pojedyncze postacie. Przed wjechaniem do lasu, instruktorka podciągnęła popręg Viv, która pewnie dopiero teraz przestała się wzdymać. Wreszcie dojechały do grupy. Villemo cały czas trzymała klacz na luźnej wodzy, bo jak wspomniał Jackson, miała to być wszak lekka i przyjemna jazda, a nie trening, na którym wymagany będzie od konia ganasz, czy idealne zebranie.
- Mnie brakuje! - zawołała do Jacka, szczerząc do niego zęby i podjeżdżając bliżej. Trochę działało jej co prawda na ambicje to, że ma jechać za jakimiś juniorami, ale gotowa była znieść ten fakt bez żadnym buntów. - Jack, nie uważasz że trzeba by zrobić małe przemieszanie? - spytała, zatrzymując Viv tuż obok mężczyzny - Wszystkie ogiery na przód, a dopiero potem klacze, co o tym myślisz? - spojrzała na niego wyczekująco, machinalnie gładząc przy tym Vivance po szyi.


Szła swoim, śpiewającym tempem przed siebie. Bujała sobie swobodnie łbem w rytm swoich kroków. Włosie jej ogona raz po raz obijało się o jej stawy skokowe, na których opiera się cała jej kariera. W międzyczasie musiała wciągnąć lekko powietrze, kiedy to instruktorka podciągała jej popręg. Przy tym procederze klacz lekko wywinęła uszami, kładąc je na chwile po sobie. Przegryzała swobodnie wędzidło, mając praktycznie luźną wodzę. Więc co jakiś czas można było usłyszeć szczęk metalu. Vivance ukradkiem spojrzała na inne konie, a w szczególności na inne ogiery. W końcu zainteresowanie płcią przeciwną wciąż działa, prawda? Mimo wszystko zarżała cicho pod chrapami do koni. <3 Wybacz, Vill, że dopiero teraz piszę. Ale przygotowania do matury robią swoje.

Jackson - 2013-05-06, 22:19

DOBRA TRZA SIĘ WZIĄĆ ZA TO!!!

Skierował swój wzrok na Vill, która właśnie podjechała obok niego. Wysłuchał jej, uprzednio witając ją.
-Wiesz, chciałem przede wszystkim żeby Juniorka i kucuś jechali za mną, a nie gdzieś z tyłu, w końcu ja jestem organizatorem więc ponoszę z Sophie odpowiedzialność. Żadna klacz rui nie ma, a przynajmniej nic mi na ten temat nie wiadomo, a reszta to jeżdźcy zaawansowani, a na sam koniec poszłu dwa diabły dlatego poradzicie sobie, chyba że się boisz?!- zapytał z zawadiackim uśmieszkiem na twarzy, żartując.
Przeliczył sobie wszystkich w myśli jeszcze raz i poklepał koniucha po szyi, kręcąc się gdzieś koło reszty.
-Dobra, słuchajcie, każdy zna swoją kolejność? Lista była wywieszona na tablicy w stajni. Mam nadzieję, że wszyscy się z nią zapoznali.- Podniósł nieco głos, aby każdy mógł go usłyszeć. - Najlepiej stwórzmy okrąg i poczekajmy, aż wszyscy zajmą swoje pozycję. - poinformował lud. Zapewne większość wiedziała o tym, że nie wolno zbyt blisko podjeżdżać pod zad konia z przodu i aby trzymać odstępy, jednak napomknął o tym, ponieważ jechała z nimi jedna juniorka, a także jeźdźcy bardziej i mniej zaawansowani. Poklepał jeszcze raz Stradka i stępował w kółko, czekając na wszystkich.
Kiedy ekipa zajęła miejsca po prostu wjechał na główną ścieżkę, prowadząc dość spory zastęp. Kierowali się w kierunku sporego lasu. Na razie brnęli w stępie, aby konie zapoznały się z nowymi warunkami, z nowymi jeźdźcami, a także faktem, iż podąża ich aż tak dużo.
-Jak coś się będzie działo- informować przody!- dodał jeszcze i nadal prowadził ogiera na wprost.

Johnny - 2013-05-07, 16:35

Wsłuchał się w słowa Jacksona, po czym sam przcisnął delikatnie łydki by Temi ruszyła stępem. Zrobił z nią duże koło by się nie nudziła, czekając az nadejdzie jego kolej. Lou z Quetrem nie było, więc jechali jako ostatni :lol: Kiedy zad RIP'a dołączył do zastepu, poczekał na wystarczający odstęp, po czym ruszył z izabelką za karusem. Trzymał delikatny kontakt by swobodnie mogła się rozgladac, ale jednocześnie czuła jego obecność na grzbiecie. Sam także podziwiał widoczki co jakiś czas :d.
Coco Chanel - 2013-05-07, 16:40

Będąc zatrzymaną ? wróciła do miejsca zbiórki wraz z kobietą na grzbiecie. Cóż mało produktywnie, po prostu stała, nasłuchując raz Svei, raz wszystkiego innego wkoło.
Artemida - 2013-05-07, 17:24

To może lepiej, że jechali ostatni. Temi miała więcej pola do popisu. Klacz uważnie przyglądała się innym koniowatym. Nie podobało jej się zachowanie innych a raczej denerwowało ja to. Temi postanowiła nie być tą grzeczną. Johnny jej to chyba kiedyś wybaczy. Klacz podkuliła uszka i prychnęła niezadowolona. Gdy poczuła łydkę szarpnęła łbem i wyrzuciła z zadnich kończyn. Zrobiła parę kroków jakby w miejscu po czym stanęła niskiego dębach i pognała galopem przed siebie jednak skręciła w boczną ścieżkę, która się natrafiła, aby nie biec koło innych. Musiała pozbyć się nadmiernej energii. Nie wiem czy droga się rozwidliła czy nie ale klacz przeszła do stępa i się najzwyczajniej zatrzymała. Na koniec zaczęła kopać w ziemi.
Pisanie z telefonu to masakra :/ przy okazji nie gniewaj się na mnie za to xD



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group