Żulietta - 2013-08-26, 13:38 Zosieńka w czasie wolnym od tulania wetknęła między usta wiśniowego Black Devila, podpalając go oczywiście łapówką od Jo. Kłęby aromatycznego dymu unosiły się wąskimi smużkami w stronę rozgwieżdżonego nieba.
Zaaklimatyzowawszy się obróciła w stronę swego pupila, który już tradycyjnie wywołał na jej mordce uśmiech.
-Wszystko w swoim czasie kochasiu.
Rzekła spokojnie pierwszy i z pewnością nie ostatni raz. Zastanawiało ją dlaczego tak mu "zależy" na owym zbliżeniu. Zośka nie przywiązywała do tej strefy większej wagi.
Wciągnęła powietrze ze świstem gdy pierwsze chłodne fale obmyły jej stopy. Po krótkim czasie jednak brodziła już w nich niemal po kolana. Jakimś cudem sprawiając, że wszystko na niej było wilgotne.
Wyciągnęła wolną dłoń ku błądzącemu po plaży mężczyźnie.
-Coś mi się wydaje, że muszę Cię krótko trzymać kochany.
Zakończyła satysfakcjonującym kółkiem które poszybowało leniwie w górę.Jo - 2013-08-26, 13:54 Jo wpatrywał się tępo w podłogę, uśmiechając się w dziwaczny sposób. Zastanawiał się, czy gdyby skurczył się do wielkości piasku, mógłby zostać piachowym przywódcą. Miałby wtedy dużo przyjaciół i w ogóle byłby fajny. Aż tu nagle obok dziewczyny pojawił się dym. Wpatrywał się w niego jak zahipnotyzowany. Machną na niego rączką, rozdzielając go. Zaśmiał się jak dziecko, w tej chwili niezwykle rozbawiony. Ściągną przez głowę koszulkę i rzucił ją gdzieś pod nogi. Wszedł z Zosią do wody, dziko się w ciecz wpatrując. Nawet bardzo krótko! Jednym, zwinnym ruchem wziął dziewczynę na ręce i po wykonaniu kilku szybszych kroków rzucił się wraz z nią do wody. Zdziwił się, że jego głowa zrobiła się mokra. Chciał żeby była sucha. Te kobiety go dobiją. Wynurzył się spod tafli, stając mocno na dnie. Chyba właśnie utopił swój telefon.Żulietta - 2013-08-26, 14:12 Nie zdążyła zaprotestować, a już jej głowa znalazła się pod taflą. Nie była z początku zachwycona. Zamoczyła papierosy, buty odpłynęły w siną dal...noooo i było jej cholernie zimno. Potrząsnęła dziko włosami, które poprzyklejały się jej to twarzy.
-Zły pies.
Mruknęła do ciemnej sylwetki na przeciwko niej. Bluza ciążyła na niej nieprzyjemnie, dla tegoż zdecydowała się jej pozbyć. Powietrze było zdecydowanie cieplejsze niż temperatura wody a mimo to telepało ją jak przy ataku padaczkowym.
Ruszyła wolnymi krokami ku swemu oprawcy z wyciągniętymi łapkami, jak w kiepskiej imitacji zombie. Nie chwyciła go jednak za szyję a za nagi tułów.
-Nic nie mów, proszę Cię.
Sapnęła starając się opanować to dzikie drganie własnych kończyn.Jo - 2013-08-26, 14:24 Dla chłopaka od razu zrobiło się smutno. Jego Pani właśnie go skarciła. Chciał usiąść, ale tu było za głęboko. I znów zrobiło mu się smutno. Aż tu nagle zauważył że jego kobieta właśnie do niego idzie. Na jego mordce natychmiast pojawił się uśmiech. A jeśli chce go uderzyć ? Albo zabić i pochować? Na plaży jest dużo miejsca, zawsze mogła chłopaka zakopać żywcem. To nie mogło być przyjemne uczucie. Chyba było jej zimno. Albo miała atak dzikich drgawek. Lub drżała z podniecenia, bo właśnie zobaczyła Pana Jo bez bluzki. Teraz wszystko było możliwe ! Obrócił się trzy razy wokół własnej osi, dopóki Zosia do niego nie podeszła i poczuł na swoim ciele zimne łapki. Wzdrygnął się, otwierając usta. No tak, chciał coś powiedzieć, ale mu nie pozwoliła. Wolał nie ryzykować. Teraz była kobietą w stanie drgawek. Wlepił wzrok w wodę. Nie był pewny co może teraz zrobić. Bał się patrzeć na Zosie.Żulietta - 2013-08-26, 14:42 Cisza, która zapanowała na tą chwilę była tak dziwnym zjawiskiem w towarzystwie jej nowego kolegi, że znów na jej twarzy zakwitł półuśmiech. Odsunęła się na tyle by móc odczytać coś z jego twarzy. Nie spodobało jej się to co zobaczyła. Czy wcześniej nie powiedziała sobie, że chce żeby się cieszył, bezpodstawnie i głupkowato ?
-Ej piesu.
Mruknęła do niego szczękając lekko zębami. Co by upewnić go w założeniu, że wszystko gra i tańczy złożyła w kąciku jego ust całusa, którego skwitowała śmiechem. Jak się okaże, że to perfidnie wymusił to mu się dostanie po dupie.
Nie czekając na reakcję, złapała go za dłoń i ruszyła w stronę suchutkiej plaży na poważnie zastanawiając się w którą stronę powinna teraz ruszyć.Jo - 2013-08-26, 15:00 Kiedy dziewczyna się odezwała, Jo natychmiast podniósł wzrok i zaczął się śmiać. Mogłem zginąć ! Popatrzył na nią nieobecnie uśmiechnięty. Miss mokrego podkoszulka ! Podniósł głowę do góry i zawył niczym wilk, na znak bezapelacyjnej radości. Przemoczona bluzka bardzo ładnie przylepiała się do ciała dziewczyny, pokazując w ten sposób wszelkie walory jej ciała. A wiesz kiedy twój pupil oszalałby z radości ? Okręcił się wokół własnej osi, rozkładając ręce tak, jakby chciał ją przytulić. Kiedy ściągnęłabyś z siebie te mokre łaszki ! Opuścił łapska z powrotem do dołu, aż tu nagle jego Pani go pocałowała ! Zauważył że to robi dopiero po fakcie, w innym razie jakoś by to przedłużył. Był tak zajarany i zadowolony, że nawet nie zauważył kiedy znalazł się na plaży. Gapił się po prostu oniemiały na nieokreślone rzeczy, wlokąc za sobą nogi. Usta miał otwarte, ale wykrzywione w uśmiechu, był wniebowzięty ! Kiedy już się otrząsnął, popatrzył na Zosię. Z każdą sekundą coraz bardziej Cię kocham ! Wziął swoją suchą koszulkę z ziemi ukląkł przed Żulkiem. Wyciągnął ją w jej stronę i głosem wręcz zaręczynowym, odezwał się. Wiesz, kiedy pierwszy raz Cię zobaczyłem, wtedy, kiedy byłaś jeszcze w niebie, chciałem powiedzieć dla Boga że jesteś szpiegiem. Ale mi nie pozwolił. Czy zechcesz wziąć tę, och jakże cudowną koszulkę i omamić ją swoim ciałem ? Nie czekał na odpowiedź. Wepchnął ją w ręce dziewczyny, wstał i podniósł ręce do góry, drąc się w niebogłosy. Obrócił się wokół własnej osi, zaczynając przedziwacznie się ruszać. Tak, tańczył sobie. Cieszył się tak bardzo, że zwykły uśmiech czy śmiech mu w tej chwili nie wystarczał. Okręcił się wokół własnej osi, drąc się w niebogłosy. Podbiegł do dziewczyny, przewieszając ją sobie przez ramię. Przebiegł kilka kroków, po czym wziął ją na ręce, biegając jak oszołom po plaży. Kolejnym krokiem było najzwyklejsze położenie się na piachu, razem oczywiście ze swoją ukochaną koleżanką. W efekcie dziewczyna teraz na nim leżała. Chciał żeby tak było, więc tak zrobił. Przytulił ją mocno, niemalże przyciskając drobne ciało do siebie. Widzisz, znam Cię kilka godzin, a już jesteś całym moim światem ! W tej chwili traktował ją już jak przyjaciółkę. Taki już był, ten nasz mały Jo.Żulietta - 2013-08-28, 00:08 Zośce zupełnie wystarczył by jego uśmiech, ten jednak jak zwykle pojechał po bandzie. Zaczęła go podejrzewać o ADHD/extasy. Jak można być wiecznie nakręconym ? I te ciągłe wzmianki o miłości, które dziewczynie tak łatwo przez usta nie przechodziły. Był to dla niej najzwyklejszy absurd, a mimo to nieustannie cieszyła japę.
Nim zdążyła cokolwiek jeszcze pomyśleć wyrosła przed nią bluza. Na słowach trudno było się jej skupić, gdyż strzelał nimi jak z karabinu maszynowo. istny słowotok. Nie miej jednak przyjęła odzienie, w trymiga zarzucając je na lekko drżące, mokre ciało.
I znów. Ni z tego ni z owego znalazła się w powietrzu. Wyrwał się jej zaskoczony okrzyk, co dziwne. Powinna się już oswoić z nadpobudliwością swego kolegi a jednak. Podskakiwała wesoło na jego ramieniu. Wszelki protest byłby z góry skazany na niepowodzenie w jej mniemaniu. Pies urwał się z uwięzi, a na yorka nie wyglądał.
Bam !
Zaliczyła miękki upadek amortyzowany żywym ciałem. Nie wiedziała co o tym myśleć, jak na jej gust wszystko działo się za szybko. Naturalnym odruchem odwzajemniła uścisk w miarę swoich marnych możliwości, kładąc rozczochrany łeb na jego obnażonej piersi.
-Tylko Ty jesteś zdolny pokochać osobę, o której nic nie wiesz.
Szepnęła rozbawionym tonem w odpowiedzi na jego słowa, jednocześnie lekko wbijając swe pazury w żebra, za które go trzymała.Jo - 2013-08-28, 09:32 Zaśmiał się cicho, kiedy poczuł na żeberkach pazurki. Miał łaskotki. Wcale nie muszę nic wiedzieć, ale możesz mi wszystko powiedzieć! Poczuł nagle dziwaczny chłód, spowodowany mokrymi ubrankami Zosi. Jezusie! Rozbierz się ! Wyswobodził ją z uścisku, dotykając mokrych włosków. Przeziębisz się ! Wytrzeszczył na niebo przerażone oczka (nie był w stanie podnieść głowy. Po coś ty się kąpała ! Wydał z siebie głośny śmiech, przypominając sobie, że pazurki dziewczyny wbijają się w jego ciało. I teraz popadło zastanowienie, czy Zosia też przypadkiem nie miała ataków histerii przy dotykaniu żeber. Przejechał więc palcem po ładnie ułożonym rządku kości. Nawet jeśli żadna reakcja nie nastąpiła i tak zaczął się śmiać. Bawił go w tej chwili fakt, że w ogóle ma żebra. Nie każda ładna dziewczyna je miała ! A przynajmniej tak się chłopakowi wydawało. Jesteś jakaś gwałtowna. Pójdźmy do poradni małżeńskiej !Żulietta - 2013-08-31, 22:37 Zosieniek skrzywił się lekko, nie chciała ukrywać specjalnie swej żałosnej w głównej mierze historii. Nie skorzystała jednak z tej okazji, zadecydowawszy nie wprowadzać nuty melancholii do dzisiejszego swawolnego wieczoru. Jeszcze by się poryczała..dajcie spokój.
-Innym razem. Jak zasłużysz mój pluszaku.
Niedługo zabraknie jej niewolniczych określeń. Chodź to on obecnie trzymał ją w imadle..które nagle się zwolniło. Zosieniek usiadł na nim okrakiem, rzucając mu podejrzliwe spojrzenie. Było jej jednak w dalszym ciągu zimno, więc obnażenie się było tu najlepszym rozwiązaniem. Chodź jego propozycja zapewne niekoniecznie poparta była jej zdrowiem.
Wzdrygnęła się czując smyrgnięcie w okolicach żeber, odpłaciła mu się dźgnięciem w pierś.
-Jak każesz Panie.
Mruknęła cicho. Zrzuciła wpierw jego koszulę, pod którą znajdował się podkoszulek. T-shirt wyładował naumyślnie na jego twarzy. Co jak co ale za darmo to ona przestawienia nie będzie odwalała. Pozbywszy się w trymiga stanika opatuliła się szczelnie pożyczonym, wszakże już wilgotnym odzieniem.
Powiedzmy, że swą ostatnią kwestię wymruczał spod bluzki, bo tak jakoś wyszło. xD
Pokręciła swym mokrym łbem na jego słowa. On jeszcze nie widział jej zwierzęcej natury by móc nazwać ją gwałtowną. I znając Zosika, to jeszcze długo jej nie pozna. Ona to zrównoważone dziecię jest i rzadko kiedy daje się ponieść.
Chodź nie miała nic do osiadłego trybu życia, plaża nie była wymarzonym miejscem spoczynku dla niej zgrabiałego od chłodu ciała. Wstała więc ochoczo, obejmując się ramionami w geście obrony przed nieustępliwym chłodem.
-Idziemy.
Zaanonsowała poważnym tonem, uparcie poczynając iść w losowo wybranym kierunku, czyli ch*j wie gdzie. Jak zwykle.Jo - 2013-09-01, 16:46 Och moja najcudowniejsza kobietko ! Tak Cię mocniutko kocham, że będę w stanie poczekać aż mi wszystko śliczniusio opowiesz ! Zaryczał z bólu, kiedy brutalnie dźgnęła go w pierś. Ból był niesamowity. Taka jesteś Malutka, a tyle masz siły ! Chodź tak bardzo ciężko było mu przed chwilą podnieść głowę, w tej chwili zrobił to niemalże natychmiast. Wlepił rozmarzony wzrok na swoją przyjaciółkę. Dobrze! Jesteś Najlepsza! ! W szybkości światła zabrał z głowy koszulkę. Cooo, to teraz on był Panem ? Nie mógł się na to godzić. Poczuł natychmiastową radość, aż tu nagle po chwili ryknął śmiechem. Podnieciłaś mnie. Uśmiechnął się błogo. Chciał ją przytulić, ale dziewczę nagle wstało. Nie mógł pozwolić, żeby odeszła bez niego ! Przecież musiał bronić swojej kobiety~! Jej ton wcale mu nie przeszkadzał. Szybko się podniósł, rozłożył ręce zaczął biegać dookoła Zosi, udając samolot. Wydawał przy tym dosyć charakterystyczny dźwięk. Popatrzył na swoją brunetkę. Jezusie ! Było jej zimno. Jak mógł na to pozwolić.. Natychmiast do niej pobiegł, łapiąc ją w swoje łapska. Ja Cię zaniosę, najukochańsza! Teraz to prowadził ! W połowie drogi co prawda puścił Żulka, obejmując ją jedynie ramieniem i co jakiś czas przewieszając ją sobie przez bark. Wtedy udawał pieska, kotka, konika, krówkę i inne zwierzątka, oraz samolotki.Żulietta - 2013-09-01, 21:36 Zosia wykazała się niebywałą cierpliwością gdyż zniosła wszystko wszakże ze śmiechem, lecz bez zbędnych komentarzy.
Wybyli..gdzieś.
z.t
Jak znajdziesz czas pomiędzy jedną a drugą panienką to daj znać to dokończymy. : )Nesajem - 2013-09-05, 20:39 Młoda kobieta szła brzegiem morza z butami w ręku, miała na sobie długie spodnie lekko podwinięte aby się nie pomoczyły, oraz koszulkę i skórzaną kurtkę niezbyt grubą.
Lekka bryza zawiewająca od morza wprowadzała długie włosy Nesajem w taniec, falowały one bowiem niczym tańczące baletnice w swym najpiękniejszym układzie. Głowę jednak miała nieco spuszczoną, wzrok wpatrzony w wodę lekko obmywającą jej małe stopy. Faktycznie cała była niewielka, szczupła, malutka acz miała pewne kobiece walory.
Łagodnie przeczesała dłonią włosy, które w swym niesfornym tańcu zaczęły przeszkadzać w patrzeniu, gdy na chwilę przystanęła aby spojrzeć na delikatne fale i wsłuchać się w lekki szum wody.Jethro - 2013-09-05, 20:52 Nie wiadomo skąd, nie wiadomo jak, na horyzoncie zamajaczyła smukła sylwetka mężczyzny. Wiatr targał górną część, conajmniej dziwnie obciętej (jak na osobę postronną), posiwiałej fryzury, która przy silniejszych podmuchach zaczynała nieco śmiesznie sterczeć. Wracała jednak do poprzedniego położenia, gdy wiatr choć na chwilkę zelżał. Sam mężczyzna ubrany był dosyć zwyczajnie. Można nawet ująć, że 'młodzieżowo'. Miał na sobie bowiem jeansy i czerwoną kangurkę.
Rozglądał się wokół. Co prawda mieszkał tu już jakiś czas, lecz nad samo morze jeszcze nie przyszedł. Miał już mały przesyt, lecz ostatni odczuł za nim jakąś tęsknotę. Więc napawając się owym morskim powietrzem, kroczył w stronę dziewczyny.
Chyba nawet gdzieś ją widział, całkiem możliwe, że minęli się gdzieś w stadninie.Nesajem - 2013-09-05, 21:10 Młoda kobieta chwilowo zapadła w letarg rozkoszując się tą wyjątkową bryzą, miała już pewne braki w rozmowach z ludźmi, miała braki w pracach z końmi, była zmęczona kolejnym pustym, samotnym wieczorem. Gdy wreszcie wróciła do "żywych" i odwróciła się, wpadła na mężczyznę, znając życie wyższego sporo od niej. Zresztą od niej wyższe było prawie wszystko jako że miała niespełna 168 cm wzrostu. Podniosła nieco puste spojrzenie na mężczyznę, nieco wystraszona. Nie wiedziała do końca kim jest ten mężczyzna i jakie ma zamiary, nie potrafiła go sobie skojarzyć, może kiedyś się minęli na korytarzu stajennym, ale zazwyczaj nie zwraca na ludzi uwagi.Jethro - 2013-09-05, 21:27 Sam mężczyzna również nie zauważył dziewczyny idącej prosto na niego. Fakt, był sporo wyższy, 183cm do czegoś zobowiązuje, nie? Widocznie miejsce to było tak klimatyczne, że każdy zagłębiał się we własnych przemyśleniach i wpadał na kogoś innego. Czyżby przez energię tego miejsca? Może tak, może nie, jam nie wróżbita Maciej, nie mnie oceniać energię miejsc wszelakich. Wracając do naszych spacerowiczów plażowych.
-O, przepraszam, nie zauważyłem pani.
Spojrzał nieco z góry na blondynkę, cóż natura mu na inny punkt widzenia nie pozwalała w przypadku kobiet, zwłaszcza tych drobniejszych. Wyglądała na młodą. Właściwie to mogłaby być jego córką. Wiekowo bynajmniej, nie tam zaraz biologicznie