Coco Chanel - 2013-05-01, 10:33 Wchodząc na łuk, jak ręką odjął weszła w zgięcie, przeżuwając wędzidło. Szastnęła gęstą kitą w powietrzu, wchodząc nieco zadem pod kłodę. Nabrała więcej swobody łopatki, rozluźniając grzbiet przez co powinien poprawić się komfort siedzenia na niej. Z powodu licznych skarg, poprawiliśmy wiele, by umilić państwu czas podczas podróży :>Johnny - 2013-05-01, 12:07 Hohoho, czyli jednak pieniędzy nie przepuścił!
-Doobra!
Pochwalił ją głosem, na łuku dając jej trochę swobody na ryjcu. Cały czas dojeżdżał ją biodrami i łydką do ręki, by odpuściła tez w krzyżu. Z wolty wyjechał ją na drugą, na drugą nogę. Potem żucie, by rozluźniła partie szyi i złapała równowagę. Kolejno stopniowe dojechanie do ręki znowu od dosiadu, obszerna półwolta ze zmianą kierunku. Potem do stój, zamykając łydki i obciążając lędźwie i kilka kroków cofania. Potem znowu stój i chwila bezruchu. Jeśli dobrze poszło, pochwalił klacz i znowu w przód. Kolejny łuk na półwolcie i z niego do kłusa, przykładając łydkę, wypychając biodrem i otwierajac nadgarstek. Na razie wysiadywał.Coco Chanel - 2013-05-02, 13:05 Podczas łuków wpisywała się w nie, nie wypadając a także i wpadając łopatką oraz zadem. Przy żuciu zeszła w dół - w kierunku, na zgiętej potylicy, faktycznie rozluźniając niektóre partie szyi.
Wracając do wyższego ? ustawienia, zatrzymana i cofnięta, już chciała się niegrzecznie zbuntować, aczkolwiek skończyło się jedynie na szastnięciu kitą jak i mocniejszym przeżuciem wędzidła.
Wyjeżdżając na drugą mańkę, zmienioną przez półwoltę, płynnie zakłusowała, nie wyskakując mordą w górę. Z początku nieco sztywniej, choć bez tragedii, lada moment powróci elastyczności i efektowność !
Czuję się taka niemądra jak tak brzydko piszę :<< !Johnny - 2013-05-02, 13:36 {przestań jets ok <3}
-No ślicznie
Aż mu się buźka uśmiechnęła. Nie było wprawdzie idealnie ale jak na ten etap treningu to sprawiła mu bardzo miła niespodziankę po tamtych turbulencjach.
Przejechał z nią jedno okrążenie, biodrami podążając z jej ruchem i stymulując łydką do aktywnego tempa. W narożnikach półparady, na prostych delikatna zabawa ręką z wędzidłem, utrzymując naturalny i nie za ostry kontakt, aby sama zechciała przezuć i przyjść kiełzno.
Po łuku poprowadził ją na cavaletti, na razie leżące na ziemi. Miały jednak odstępy nieco dłuższe niż zwyczajne, aby poćwiczyć wydłużanie wykroku. Naprowadził ją na sam ich środek, stymulując dosiadem by nie zgasła. Nad drągami także siedział w siodle, uruchamiając mocniejszą łydkę do wydłużenia kłusa. To samo na drugą nogę. Jesli dobrze poszło, poklepał i duża wolta w żuciu z ręki. W międzyczasie poprosił magicznie obecnego tu drążkowego giermka, aby zmienił ustawienie cavaletti, coby drążki do siebie nieco przysunąc i ustawić na klockach, jakoś tak 20 cm nad ziemią. Po łuku do rączki i na cavaletti. To samo co przy poprzednich, z tąże różnicą, że tyłek uniósł nad siodło, aby klaczy było łatwiej skupić się na kroku i nie obijać jej lędźwi. Łydka także działa by ruda nie zgubiła rytmu i zadzierała swoje szlachetne girki. I to samo na druga stronę.Johnny - 2013-05-04, 12:49 {jakby co, to się musimy rozdwoic fabularnie na ten teren majowy :d bedziemy pisac i tam każdy ze swoją 'parą' i tu.}Coco Chanel - 2013-05-05, 10:53 No dobra ! To ja odpiszę !
Zrobi mu jeszcze większą niespodziankę! Podczas jednego okrążenia zdołała rozluźnić się całkowicie. Równo oparła się na kontakcie, podstawiając zad pod kłodę. Miała bardzo luźną, nie skrępowaną łopatkę, wyraźnie owocującą w wyrzut z nadgarstka a także angaż pęciny.
Pokonanie dragow nie sprawiło Chanel żadnych problemów.
Yyy, Edit.Johnny - 2013-05-05, 12:00 Poklepał ją obficie chwaląc także głosem. Wjechał z nią na ślad, w narożniku tyłek w siodło i pomoce do zagalopowania na dobrą nogę, wypchnięcie biodrem, łydkami stymulując tempo, otwierając nadgarstki. Przegalopował ją trzy okrążenia, na długich jej dodając by spuściła pary a na krótkich skracając do galopu zebranego - parkurowego. W międzyczasie zmiana kierunku x2, raz przez kłus, drugi raz przez lotną. Potem znowu na dragi, tym razem w galopie dla ustabilizowania foule i większego rozluźnienia, no a potem najazd na pierwszą dziś przeszkodę. Krzyżaczek 60 cm. Nakierował ją na sam środek, pilnując łydkami by nie wyłamała, w miejscu odskoku łydka i wysłanie. Jeżeli pokonała ją bez problemu, na wolte i z wolty na stacjonatkę także 60 cm, tak aby ją rozskakać. Te same pomoce co wczesniej, delikatne oddanie wodzy na pysku i tyłek nieco nad siodło.Coco Chanel - 2013-05-05, 20:03 Przy zagalopowaniu szarpnęła kilkakrotnie łbem, unosząc przody wyżej ponad ziemię. Wskakując w wyższe ustawienie, oparła się równo na dwóch wodzach, przeżuwając wędzidło. Była bardzo podstawiona, pracując bardzo dobrze przodami, o wysokiej akcji.
Niekiedy podrzucała zadem w górę, charakterystycznie szastając kitą. Pozostawała w większej kontroli, niźli mniejszej, podczas pierwszej zmiany automatycznie robiąc lotną.
Widząc przed sobą krzyżaczka nie wyskoczyła w górę, nie popędziła również do przodu coby nie spać na łopatkę, w momencie odbicia dynamicznie wyskakując w górę. Silnie odbiła się, chowając w baskilu łeb pomiędzy po domykane przody. Poprawiła zadem, lekko lądując, już na pierwszej fuli wyskakując z ustawienia i podbijając zgrabną dupą.
Do następnego skoku zachowała się tak samo jak i w nim, nie nabierając ekonomii, wręcz przeciwnie.Johnny - 2013-05-05, 21:03 Widząc iż ruda mu się rozgorączkowała i musi spuścić troche pary, znowu na ślad na którym to ją złydował, by dodała do pieca. Po dwóch okrążeniach stopniowo ja zwalniał, powoli, stosując ugięcia potylicy dla lepszej przepuszczalności oraz by wróciła do wyższego ustawienia. Skrócił do galopu zebranego kierując ją na okser 60 cm. Zamknął ją na boki, by nie uciekła, dodając łydką na dwa foule przed odskokiem, by miała impet z którego łatwiej pokonac szerszą przeszkodę. W odskoku wysłanie, tyłek nad siodło i rączka oddana. Lądując od razu brał ja na siebie, siadając mocniej do tyłu, by wróciła do skróconego galopu a nie wypruła jak dzika Po łagodnym łuku nakierował ją na stacjonatę 80 cm, ponawiając pomoce. Po oddanym skoku, do kłusa i zucie z ręki aby sie rozprostowała, złapała luz, równowagę i skupienie które będzie im zaraz potrzebne. Kiedy oboje odsapnęli, podebrał ją do rączki i po łuku w galop. Ogarnięcie do wczesniejszego ustawienia po cyzm najazd na szereg 3 przeszkód skok-wyskok: 60 cm krzyżak, 70 cm krzyżak i 60 cm stacjonata. Najechał z nia na sam środek, pomagając jej dobrać ekonomiczne miejsce odskoku na pierwsza przeszkodę. Po zeskoku, posłał ja w wyskok wyraźnym impulsem. To samo przy ostatniej. Jesli ładnie pokonała szereg, dał się jej po nim wyhasać, oddając nieco na pysku i pozwalając na dolne ustawienie.Coco Chanel - 2013-05-05, 21:50 Położyła uszy wzdłuż potylicy, momentalnie ruszając przed siebie. Zacięła ogonem z początku kilkukrotnie uderzając z zadu, następnie nabierając prędkości. Uderzając mocno przednimi kopytami o podłoże, sążnie wyrzucała je przed siebie, czasem szarpiąc pyskiem. Wracając do kontroli na koniec wolności podbiła dupką.
Galopując do oksera, podczas dwóch aktywniejszych fuli maksymalnie uciekła na lewo. Nooo, kryzysowa sytuacja jej się zrobiła. Dynamicznie się wybiła, wyskakując pięknie nad stojaczki, domykając bardzo mocno przody, jeszcze mocniej chowając główkę w nich. Szastnęła kitą w locie, otwierając się zadem, dość mocno lądując, przez niedoświadczenie na takich wysokościach.
Naprowadzona na stacjonatkę już się wyprostowała, nieco oszczędniej traktując kwestię zapasu, aby znów nie pociągnęło po przodach.
W żuciu ładnie się obniżyła, na zgiętej potylicy, równie ładnie po nim się skracając.
`Wchodząc` ponownie w galop, widząc przed sobą kilkuczłonowy zestaw przeszkód, nastawiła bacznie dwoje uszu. Przegryzając mocniej wędzidło, zacięła gęstą kitą, w momencie odbicia uderzając w górę z zadnich nóżek. Zapracowała grzbiecikiem i wszystkim po kolei, z pewnym problemem skracając się do następnego członu. Dała radę, elastycznie pokonując ten i pozostały, z ogromem zapasu. Jeszcze dotknie drąga i jej noga odpadnie ! Po kombinacji, schowała głowę pomiędzy przody, pobrykując.Johnny - 2013-05-05, 22:20 Podczas bryków i innych strzałów z krzyża, mocno chwytał się udami jej boków, pozwalając na wyszalenie się.
Musiał przyznać, że wystrzeliła spod niego jak rakieta. Szkoda tylko, że przed skokiem zrobił się taki krzywulec, i trzeba było skakać bardziej siłowo. Ale to kwestia skupienia i ćwiczeń. Po dośc twardym lądowaniu, zaklął w myślach bo mu się przedni łęk nieco o coś obił
Nastepna przeszkoda duzo lepiej, więc w żuciu poklepał ją ochoczo, nagradzając.
Pokonanie szeregu bardzo się chlopakowi spodobało. Cieszył się, że miał kauczukową sportówke o takich ambicjach i możliwościach. Cóż, chyba miała we krwi to wzlatywanie nad przeszkody robiąc widowiskowe zapasy, co było rzeczą bardzo dobrą, bo w przyszłości z wyższymi przeszkodami nie będzie miała problemu, jeśli się skupi i wyciszy. Chociaż będą tez musięli ogarnąc sprawę pokonywania ich ekonomicznie, by zaoszczędzać na czasie.
W półsiadzie, złapał wodze na chwile w jedną rekę, klepiąc ja po szyi i trzymając się mocno siodła nogami, by nie stracić równowagi podczas bryków. Siadł naraz w siodło, rozkołysał ją trochę w dole, prowadząc na kilka łuków na woltach, po cyzm spróbował z takiego ustawienia, ciekawy czy klac inaczej się będzie pod nim zachowywała. Najazd na stacjonatę 70 a potem stacjonatę 60 z niewielkim plastikowym rowem pod dragami, w którym na zawodach pojawiała sie woda, który to wymuszał dłuższy skok.Coco Chanel - 2013-05-05, 23:05 Raczej, że kauczukowa, sportowa piłeczka ! <3
Stopniowo obniżała się na łukach, schodząc mordą w dół, acz wciąż pozostając w zgięciu. Zaokrągliła wydatniej grzbiet, równo do galopując do przeszkody. Odbijając się z zadnich nóg, efektownie zapracowała pleckami, składając przody, do których jak zwykle dociągnęła łeb, otwierając się zadem.
Po przeszkodzie nieco nimi po podrzucała, zaraz skupiając się na następnym zadaniu.
Dostrzegając niewielką przeszkodę z rosnącym w ślepiach rowem, nie szczędziła zapasiku nad nim. Gdyby tego dotknęła, odpadłyby jej dwie nogi ! Poskładała przody najszybciej na świecie ! w końcu są najszybsze na świecie, mocno baskilując. Poprawiła rudą dupką, w locie jeszcze łypiąc na przeszkodę ślipiem.
Miękko wylądowała, wyskakując wpierw przodem, następnie tyłem jak w kołysce. Niech sobie jeszcze poobija ! :>Johnny - 2013-05-05, 23:49 Pierwsza przeszkoda bardzo ładnie jej poszła, ale tak jak się spodziewał, druga była pożeraczem kończyn
Kołyskę wysiedział, a raczej łęk nie dosiągnął jego męskości, gdyż po skoku nadal był w wyższym półsiadzie, choć przyznam że minął się o milimetry
Gorąca do tego ta jego klaczucha i wulkan energii w jednym. Chyba nawet gdyby ledwo biegła czy zapociła się na amen, nie odmówiła by sobie kilku baranów czy podbić tym i owym po przeszkodzie <3
Siadł w siodło, zginając klacz kilka razy w potylicy by ją poprzepuszczać i znowu mięciutką do ręki w wysokim ustawieniu podebrać. Zmiana kierunku z lotną, po czym coś bardziej wymagającego. Poniekąd chciał też dziewuche zmęczyć chociaż trochę Bedzie jej się potem dobrze spało, o!
Nakierował ją na stacjonatę 60cm nastepnie wykonując dośc ostry skręt i po 4 foule kolejna stacjonata, tym razem 85'tka. Oczywiście pomógł jej w porę sie wyprostować i zyskac rozbieg na drągi, pilnując by nie spłynęła gdzies na bok dosiadem.Coco Chanel - 2013-05-06, 00:24 Z Coco to on będzie żył na granicy ! nierzadko będą dzieliły go milimetry.
Powyginała się elastycznie, robiąc zgięcie z jednego na drugie. Powracając do wyższego ustawienia, podbiła zadem, kurcząc go pod siebie, by następnie wyskoczyć przodem, rolując się, aby nie zarobić w końską twarz.
Nie bądź taki do przodu bo ci tyłu zabraknie ! prędzej ona zmęczy jego, niż on ją, i to brunetowi będzie się lepiej spało, przez co z sympatią mogłoby się nie układać
Przy stacjonacie, równo do niej dogalopowała, w momencie odbicia pięknie odbijając się w górę. Technicznie bez wątpienia, bardzo dobrze, lekko wylądowała, poszarpując się mordą na boki. Przecięła powietrze rudowłosym ogonem, będąc nieco spoconą.
Po czterech fulach również nieekonomicznie wzbiła się w powietrze, nawet delikatnie kopiąc lewym tyłem.
Choco jest zażenowana wysokością przeszkód !Johnny - 2013-05-06, 14:51 Nie wątpię, szczególnie, że tych granic doświadczył już nie mało
Kiedy wyskoczyła, i tak przesunął rekę do jej pyska, by nie dostała gadzina po zębach. Kiedy opadła, dopiero mocniejsza półparada, żeby jej przypomnieć że Johnny ciągle siedzi na jej szlachetnych plecach
Chociaz faktycznie, większe prawdopodobieństwo należało sie stwierdzeniu, że to on wróci z treningu zapocony, mając z nóg flaczki, nie pomijając faktu iż był facetem wysportowanym. Wyrobią sobie oboje żelazne kondycje coś czuję.
No szarpnęła się na tą stacjonatę nieźle. Siadł w siodło po skoku, do siebie wziął rudą po czym na ostatki, niech jej będzie, skoczą ambitnie.
Po dużym łuku poprowadził ją na stacjonatę metr dwadzieścia, prostując i najeżdżając z 6 foule. Zamknął ją na boki, na ostatnie dwa takty nieco wydłużając jej wykrok dla lepszego rozbiegu. Foule przed odskokiem półparada i wysłanie poparte wyraźną łydką. W trakcie lądowania siadł w siodło, biorąc ją na siebie i wysiadując ewentualne akty rozemocjonowania Ostatnią przeszkodą na dzisiaj był okser 135 ze wskazówkami. Tu się mogła na pewno popisać. Ponowił pomoce, starając się skupić ją na oddawanym skoku, by nie zaszarżowała. Mocno ją wysłał, chwytając się udami siodła, bo czuł w kościach że ta wybije się jak rakieta spod jego tyłka