Vivance Roscoe - 2018-04-18, 14:13 x GRUPA PIĄTA x
W końcu zabawa w rozchlapywanie wody na boki musiała się znudzić, więc klacz zaprzestała tego procederu będąc zadowolona z siebie. Zastrzygła uchem, spoglądając na krótką chwilę na inne konie kręcące się po brzegu. Nie rozumiała ich strachu przed wodą, ale pewnie będą w końcu zmuszone do tego, by się zmierzyć z przejściem na druga stronę. Chociażby ze względu na to, że inne konie będą się oddalać, a rodzaj koński tego nie lubi. Dostała wyraźniejszą łydkę, która miała zachęcić ją do wejścia głębiej. Tak? Ale czy jesteś pewien, mości książę? Zatem spięła swe mięśnie, kumulując energię, która miałaby przeciwstawić się wodzie, a potem skoczyła mocno w przód. Przy lądowaniu oczywiście powstał niemały plusk. Samo spotkanie z wodą musiało być trudniejsze dla Jamesa, bo nurt wody mógł próbować go ściągnąć, co jak co, ale w całym osprzęcie to on był najbardziej ruchomy. Jeśli się utrzymał to przebrnęła nurt razem z nim, jeśli nie.. to przeszła sama, a potem stanęła na brzegu. Obróciła się wtedy pyskiem w jego stronę z wyrazem pyska "zgubiłeś się?". Ukradkiem spoglądała na konie, które się już oddalały, ale honor jej podpowiadał, że w sumie w pojedynkę nie będzie tak bezpiecznie jak z dodatkową parą oczu.Noir de Luxe - 2018-04-18, 14:24 x GRUPA CZWARTAx
Klacz mając tak spokojnego towarzysza, jakim był Friskey Whisky musiała naturalnym porządkiem rzeczy uspokoić się. Jego spokój, jak i całościowy spokój całej grupy.. działał kojąco. Noir de Luxe wróciła pod kompletną kontrolę dziewczyny. Prawdopodobnie była najmłodszym koniem w ich kółeczku różańcowym i głównie ją przerastały bodźce napływające z innych grup. To ona była tu najsłabszym ogniwem, a jak wiadomo w końskim świecie jak jeden koń zaczyna, wówczas działa to na wszystkie. A patrząc na wybory jeźdźców, wybrali konie o nad wyraz trudnych charakterach. Oparła się miękko na wędzidle, skupiając się na przegryzaniu wędzidła. Wtedy wraz z jej siwym towarzyszem dotarli do nurtu rzeki. Ogier z naturalną lekkością wszedł do wody, a ona się zawahała, ale ostatecznie weszła tuż za nim. Skoro woda nie zjadła jego, to raczej nie zje jej, prawda? Elynn mogła zauważyć jak kasztanka z uwagą przypatruje się Whiskiey, może nieco podpatrując. A teraz czas na dygresję, kiedy moja suczka była młoda i miała nieco starszego psiego towarzysza, nauczyła się sikać z podniesioną nogą, sądząc, że tak właśnie trzeba, bo jej psi kolega właśnie tak robił. Do końca życia w ten sposób robiła Mistrz Gry - 2018-04-18, 16:50
Po ochłodzeniu się w rzece i przekroczeniu jej, na uczestników czekały kolejne piękne widoki. Gdzie by nie sięgnąć okiem, można było dostrzec rozległe wrzosowiska porastające niewielkie wzgórza. Taki teren i przestrzeń wręcz zachęcały do tego, by wreszcie pokłusować i pogalopować - dla odmiany w kontrolowany sposób.
W międzyczasie doszło też do tego, że grupa trzecia, czwarta i piąta wyprzedziły grupę pierwszą i drugą, które przez swoją opieszałość (tudzież spokojną jazdę, głównie stępem) zostały w tyle. Tym samym to uczestnicy trzech wspomnianych grup mieli szansę ujrzeć po drodze stado dzikich koni, które na widok tych udomowionych oderwało się od skubania trawy i zaczęło się przyglądać swoim pobratymcom... Na razie spokojnie, jakby nie czując w nich zagrożenia czy konkurencji, ale nie wiadomo jak może się to dalej potoczyć. Były to oczywiście niskie, drobne i wciąż dosyć kudłate koniki, w niczym nie przypominające sportowych koni jeźdźców z Orchardu. Jednak czy te "cywilizowane" konie zareagują równie spokojnie?
PS. Jutro/w piątek pragnę zakończyć część terenową.
Peter Pan - 2018-04-18, 18:02
Ukryj:
Liam napisał/a:
x GRUPA PIĄTA x
Cały czas starał się uspokoić Piotrusia, choć wiedział, że przy takim zamieszaniu jest to dość ciężkie do wykonania, ba, nawet nie dziwił się, że ten był w takim nastroju, masa bodźców, koni i rozlewający się przed nimi otwarty teren z pewnością nie zachęcały do zachowania spokoju.
Dojrzał jednak, że zaraz będą wyruszać, więc pozwolił swojemu wyjcowi wrócić do grupy i razem z całym zastępem ruszyli naprzód, wybierając dość neutralne miejsce w stawce, żeby być przy jakiejś spokojniejszej parze i najlepiej nie na samym przodzie. Dojrzał też Vivianne i już z uśmiechem przewrócił oczami mając nadzieję, że dzisiaj obędzie się bez prób przekupienia go do sprzedaży Piotrusia, uparła się baba no, a mówił, że kobiety takie cichociemne są! Teraz to by sobie za taki tekst napluł w twarz, bo Viv chyba za szybko nie da za wygraną i wciąż wprost mówi czego by chciała
Wraz z wyjechaniem na całkowicie otwartą przestrzeń starał się cały czas pilnować kremowego, bądź co bądź w terenie nigdy z nim nie był, a więc mógł poznać go jeszcze lepiej. Ogółem bardzo pozytywnie podchodził do tego rajdu i nie powinno się to zmienić, o ile Piotruś nie będzie miał ciągłej ochoty zrzucić Liama w jakąś błotnistą kałużę.
x GRUPA PIĄTA x
Piotrkowi wyraźnie ulżyło, kiedy mógł dołączyć do grupy i razem z nią ruszyć przed siebie stępem. Nie musiał nawet iść w pobliżu innego konia, wystarczyło mu, że czuł się częścią grupy... co jak się później okazało, miało swoje plusy i minusy. Jak ktoś już tutaj wspomniał, ogier jako młody koń polegał bardzo na zachowaniu reszty i niejako wzorował się na zachowaniu innych. Dlatego gdy w ich grupie zrobiło się gorąco, a Kaept'n Nemo i Soul Eater ruszyli galopem, Piotruś postanowił zrobić to samo. Czym jednak prawdopodobnie wywołał u swojego jeźdźca rozbawienie, aniżeli strach, bo mimo że niekontrolowanie ruszył galopem, to galopował wolno, troszkę jak świnka. Wszystko przez to, że bozia dała mu trochę krzywe nóżki i krąglutką kłodę, ale naprawdę starał się ze wszystkich sił! Nie wiedział zresztą po co i dokąd biegną, więc w razie czego - dał się zatrzymać bez dyskusji, parokrotnie parskając i potrząsając łeb. Chyba właśnie tego mu brakowało, takiej krótkiej przebieżki. Przy okazji udało mu się zgubić uciążliwe owady, które próbowały go kąsać w stępie i co bardzo mu się nie podobało, bo miał wrażliwą skórę.
Widząc przed sobą rzekę, do której powoli się zbliżali, zastrzygł z zainteresowaniem uszami, po czym zmrużył nieznacznie oczy. Ostre słońce wyraźnie mu nie odpowiadało, ale nie mógł nic na to poradzić. Okularów przeciwsłonecznych nie mógł przecież nosić... Liam - 2018-04-18, 18:22 x GRUPA PIĄTA x
Liam po poprzednim rajdzie zachowywał już większy spokój, ba, po prostu wiedział czego może się spodziewać, tym samym będąc przygotowanym na ewentualne poniesienie i inne wybryki. Miał pod sobą młodego konia i nie wymagał od niego wzorowego, spokojnego zachowania, bardziej się spodziewał wszelkiego podekscytowania i reagowania w ślad za innymi końmi z grupy. Dlatego też gdy Nemo wystrzelił w przód, a zaraz za nim Soul, to Liam już wiedział, że Pete również poleci w ich ślady. Z początku pozwolił ogierowi galopować swoim rytmem za końmi, zmienił dosiad na wygodniejszy półsiad i utrzymywał się tak przez kawałek drogi. Wszystko jednak musiało mieć swój koniec, więc w końcu usiadł w siodle i wstrzymał ogiera, aż ten zwolnił do kłusa, po czym zawrócił go w stronę grupy. Fakt, pozytywem było to, że pozbyli się większości latającego robactwa, które i Liama zdążyło już dotkliwie pogryźć. Mężczyzna obiecał sobie, że następnym razem uzbroi siebie i konia w preparat na owady, bo bez tego ani rusz.
Byli już nieopodal strumienia, dlatego też chłopak wytrącił powoli tempo ogiera do stępa i tak dojechał do wody. Jeśli było trzeba, pozwolił ogierowi się zatrzymać i zobaczyć z czym ma dokładnie do czynienia. Widząc, że grupa już powoli pokonuje rzekę, Liam również wypchnął z bioder i przyłożył łydkę, zachęcając ogierzastego do ruszenia przez wodę na równi z innymi końmi, mając nadzieję, że grupa skutecznie go zachęci do pokonania tej przeszkody na ich drodze.Krugerrand - 2018-04-18, 18:59 x GRUPA CZWARTA x
Kłusując coraz spokojniej z racji, że zgubił po drodze owady, które w stępie nie dawały mu żyć. Zapewne któreś z nich jeszcze pałętały się za nim, ale już go nie gryzły, więc nawet postawił uszy i trochę się wyprostował przyglądając wszystkiemu dookoła. Szum wody zainteresował go szczególnie, chociaż wbrew obawom Eviline mógł tam równie dobrze wparować galopem. Przechodząc do stępa przez amazonkę, tylko wyciągnął pysk w stronę wody i wypuścił chrapliwie powietrze, nie robiąc niczego co by wskazywało na objawy paniki. Wchodząc do wody, od razu poczuł przyjemny chłód rozchodzący się po jego nogach co było bardzo przyjemne. Nawet raz się zatrzymał i zaczął kopać przodem rozchlapując wodę dookoła siebie i przy okazji chlapiąc blondynkę. Nie był osamotniony w tej zabawie bo inne konie też tak zrobiły. W końcu jednak na łydkę zareagował i z parsknięciem ruszył dalej. Szybko pokonał rzekę wychodząc na brzeg po drugiej stronie. Otrzepał się z całej tej wody i machnął ogonem trochę przyśpieszając stęp. Już był gotowy do dalszej wędrówki i równie chętny do galopu.Jonah Wrens - 2018-04-18, 19:38 x GRUPA TRZECIA x
Przeczekałem ten niewygodny dla mnie moment, podczas którego ogier się otrzepywał z wody i poklepałem go gdy już stępowaliśmy. Ruszając sobie wreszcie tym kłusem, gdy byliśmy już z przodu stawki zebrałem wodzę, chcąc mieć chociaż kontakt z pyskiem siwego. Jak się okazało grupy z przodu nieco się zwlekały z dotarciem na miejsce i mniej więcej znaleźliśmy się gdzieś z przodu całego rajdu czym kompletnie się nie przejmowałem. Jakoś nie po drodze była mi integracja z grzbietu zdenerwowanego ogiera obecnością innych ogierów. To żadna integracja, a czyste wystawianie siebie na sprawdzian własnego szczęścia. Jak widać, dzisiaj konie były w bardziej bojowym nastroju.
Wracając jednak do kłusa, już miałem poprosić siwka o galop, gdy naszym oczom ukazały się dzikie konie. Aż sam zwolniłem go dosiadem do stępa i pewnie oboje wpatrywaliśmy się w konie. W pierwszej chwili nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić, więc postanowiłem poprosić Shocka o stęp i nie zbliżanie się do tamtych koni. Nigdy nie wiadomo i choć Shock sprawiał wrażenie silniejszego to tamte konie na co dzień walczyły o coś więcej niż kolacja, którą przyniesie im stajenny. Nie chciałem ich prowokować, więc odwracałem uwagę holsztyna od nich, chcąc je ominąć szerokim łukiem. Bez uciekania, bo to też mogłoby przynieść odwrotny skutek.La Tortuga - 2018-04-18, 20:39 x GRUPA CZWARTA x
Otrzymawszy dłuższą wodzę gniada chętnie wyciągnęła szyję i, jak gdyby nigdy nic, kontynuowała spacer naprzód, nie zwracając zbyt dużej uwagi na wszelkie, dochodzące po jej bokach bodźce. Oczywiście nadal nastawiała ucho na jedną czy drugą stronę, oraz skręcała głowę by lepiej się czemuś przyjrzeć i nie pozostawała biedna na otoczenie, ale to zdecydowanie nie robiło na niej wrażenia. Jako koń chodzący w szkółce często wyjeżdżała w tereny pod najmłodszymi dziećmi i zawsze uważano ją za konia, którego można obdarzyć największym zaufaniem.
Po powrocie na krótsze wodze, chętnie przemieliła w pysku wędzidło i weszła na kontakt z jeźdźcem, ruszając kłusem w momencie, w którym ją o to poprosił. Z początku próbowała narzucić swoje tempo, ale ostatecznie poszła na kompromis i z łatwością zgrała się z Lucasem, rytmicznie stawiając takty naprzód i chętnie prąc do przodu. Prychała głośno, obserwując pędzące gdzieś w okolicy konie, ale sama pozostawała posłuszna i nic nie wskazywało na to, by cokolwiek miało się zmienić.
Dojechanie do rzeczki nie było już jednak tak oczywiste, jeśli chodzi o przewidzenie zachowania gniadej. Wprawdzie woda nie robiła na niej wielkiego wrażenia, ale niewiele miała w życiu sytuacji, które zmusiłyby ją do zamoczenia w niej nóg. I to całkiem głęboko, jak na pierwszy tego typu teren i nieposłuszne konie, które znajdowały się wokół niej.
Z początku zatrzymała się, nie mając najmniejszej ochoty ruszyć naprzód, ale w końcu zdecydowała się podejść do brzegu, widząc, że rzeka nie pochłania kompanów wycieczki. Stawiała powolne kroki to w lewo, to w prawo, nie do końca mając ochotę decydować się na wejście do środka i choć charakter i wychowanie kazały jej być posłuszne właścicielowi, to ciężko było jej się do tego przemóc. Dopiero po kilkunastu, o ile nie kilkudziesięciu, próbach, w końcu weszła do wody.. i niemal tak samo szybko z niej wyszła. Przekłusowała chaotycznie przez rzekę, nie mając najmniejszej ochoty na długi kontakt z cieczą, a gdy znalazła się na drugim brzegu prychnęła głośno, a potem się otrzepała.Aiden Craven - 2018-04-18, 20:48
Ukryj:
Soul Eater napisał/a:
x GRUPA PIĄTA x
Zaczął powoli zwalniać, aż przeszedł w końcu do kłusa, parskając głośno. Wyglądał na zadowolonego z siebie i trochę żałował, że nie potrwało to dłużej. Dopiero się rozgrzewał. Na widok wody nie zareagował jakoś spektakularnie, choć nie często miał do czynienia z takimi przeprawami. Zafurkotał cicho przez nozdrza, stawiając uszy na sztorc i chwilę kręcąc się na brzegu. Przejść czy nie przejść, oto jest pytanie. Cały spięty, ostatecznie się przemógł i przeszedł na drugi brzeg.
x GRUPA PIĄTA x
Dziękuję za propozycję, ale pozwolę sobie nie skorzystać. 😂
Towarzystwa w namiocie potrzebuję, ale niekoniecznie takiego.
Ku zadowoleniu Aidena, Soul Eater na szczęście przeszedł na drugą stronę rzeki bez większych problemów. Chłopak nie męczył go brodzeniem w wodzie, widząc, że karemu raczej się to nie spodoba, tylko pozwolił mu stanąć na drugim brzegu. Od razu poluźnił nieco wodze i poklepał konia po obu stronach szyi, chwaląc za posłuszeństwo i odwagę.
Po chwili ponownie nabrał wodze na kontakt i odsunął się od rzeki. Poczekał aż wszyscy członkowie jego grupy przeprawią się na drugą stronę, po czym śmiało ruszył przed siebie stępem. Okolica ponownie zachęcała do tego, by puścić się kłusem czy galopem, dlatego chłopak obejrzał się na resztę by sprawdzić czy nastroje innych są podobne. Zaproponował wszystkim ruszenie kłusem, a może i galopem, chcąc by jego i inne konie również coś miały z tego wyjazdu; a co może być lepszego od galopu po wrzosowiskach?
Posłał Soula do wyższego chodu, nieznacznie luzując mu wodze i pozwalając się trochę rozerwać, choć oczywiście nie dopuszczał do tak szybkiego galopu jak po torze, bo mogłoby się to skończyć kontuzją. Zresztą nikt chyba nawet by się nie odważył z nimi ścigać. First Night - 2018-04-18, 21:13 x GRUPA PIERWSZA x
Ta może i ona chciała, ale gniada miała własną wizje na ich rajd - typowe. Klacz nie zamierzała odpuścić w dogonieniu ogiera i jednocześnie nie chciała dopuścić do faktu by siwa klacz ją wyprzedziła. Jaka stara jaka stara ! Raptem starsza o 2 lata była od tej gówniary, a już stara? Żeby się nie zdziwiła jakby spuściła jej porządny łomot. Klacz wcale nie zamierzała nikogo taranować, bo wbrew pozorom patrzyła dokąd idzie. Klacz niekoniecznie interesował krajobraz, bardziej sytuacja stadna. No w końcu można ich w pewnym sensie nazwać stadem nie? To że pchała się naprzód niewiele zmieniło, bo jakby dalej była też by tak zareagowała. Na szczęście nie stanęła dęba tylko lekko się podniosła, więc kobieta raczej bez obaw żeby spadła. Szybko jednak opadła na wszystkie nogi i ruszyła aktywnie do przodu. Czy się tak uspokoiła, to ja bym nie do końca była pewna. W większości konie zareagowały nerwowo, ale trudno było im się dziwić. Plus był taki że zrównała się z resztą grupy, co oznaczało że nie spieszyła się teraz na złamanie karku by dogonić resztę. Chętnie i bez wahania przeszła do kłusa, podrzucając przy tym radośnie zadem. Jednak nie na tyle by wysadzić właścicielkę z siodła.Shockwave - 2018-04-18, 21:15 x GRUPA TRZECIA x
Podminowany do tego pory Shock powoli zaczynał się wyciszać nie mając nikogo na ogonie ani przed sobą, a przynajmniej nie w takiej odległości, która mogłaby prowokować Siwego. Jo objął rozsądną strategię zwyczajnie nie kusząc niepotrzebnie losu. Shock był gotów w każdej chwili pokazać, co myśli o przypadkowych sąsiadach i zdecydowanie nie należał do towarzyskich koników.
Kłusując szedł równym tempem zaczynając też nieśmiało żuć wędzidło. Na nowo nabierał zaufania do ręki, choć czasami jeszcze uciekał przed kontaktem jakby w obawie o własny pysk. Odpuścił plecy schodząc z łbem do dołu na wysokość klatki piersiowej, przez co stał się jeszcze przyjemniejszy w prowadzeniu odraz w odczuciu z siodła.
Szybko dostrzegł dzikie konie, na których widok zareagował gwałtownym podniesieniem głowy. Cały się napuszył i zarżał donośnie przechodząc jednocześnie do stępa. Nie bał się nowo napotkanych kopytnych towarzyszy nie okazując także wrogości, a naturalne zainteresowanie. Pomimo prób odwrócenia uwagi Siwy nie zapomniał o dzikich koniach cały czas strzygąc uszami w ich stronę lub zerkając na to niewielkie stadko. Mimo to poddał się działaniom bruneta nie próbując na siłę wymóc kontaktu z "tubylcami". Nadya - 2018-04-18, 22:33 x GRUPA DRUGA x
Nic nie szkodzi jak się trochę pomartwi, kupi sobie krem na zmarszczki. Oczywiście chciała aby Jim również poza samą korzyścią ruchu czerpał przyjemność z tego rajdu i pozostało jej tylko mieć nadzieję, że tak się jeszcze stanie. Zachowanie Jima chociaż mogło nieco trapić nie było kompletnie niezrozumiałe. Gdyby miała zmniejszone o połowę pole widzenia pewnie zachowywałaby się podobnie. Przypominała mu o swojej obecności stale, starając się go rozluźnić na tyle na ile to było możliwe licząc, że być może zanim dotrą na miejsce nastąpi to w sposób naturalny. W każdym bądź razie ona czuwała. Cieszyła się, że nie byli w pierwszej grupie, gdyż z oddali zauważyła wrażenie, jakie zrobiły na koniach sarny. Gdy oni dotarli w to miejsce sarny były już niemal odległym wspomnieniem, więc nie powinny wzbudzić u Jima bardziej nerwowej reakcji, chociaż była przygotowana i na taką ewentualność.
- Przedstawiam ci, to Jim Beam Rye, lepszy pd Jacka Danielsa. - dokonała prezentacji. Może porównanie do popularnego alkoholu nie było zbyt miłe, ale prawdziwe, gdyż zawsze można wieczorem, gdy ma się ochotę sięgnąć na przykład po Jacka Danielsa pomyśleć, że w stajni ma się takiego Jima.
- A ty? - zapytała, ponieważ ogier na którym jechał na tym rajdzie Leon również był jej obcy. Pomimo drobnego incydentu z sarnami, który dotyczył bardziej pierwszej grupy i rosnącej temperatury, która dla jeżdżca była przyjemna, ale mogła oznaczać pojawienie się upartego robactwa, wyglądało na to, że przez dłuższą chwilę będą mieli spokój.
- Kłusujemy? - zaproponowała grupie, w końcu ile można podróżować stępem. Ciekawe tylko jak Jim to przyjmie.Petit Coeur - 2018-04-18, 22:49
Ukryj:
Elizabeth White napisał/a:
x GRUPA TRZECIA x
To krótkie spłoszenie wywołane awanturą Panów, nie zdołało w żaden sposób wytrącić Elizabeth z równowagi, czy też zaniepokoić. Widziała, że gniada jest zestresowana zaistniałą sytuacją, toteż gdzieś z tyłu głowy przez cały czas miała opcję, że może po prostu podjąć próbę ewakuacji. Na szczęście nie musiała wkładać zbyt wiele starań w to, by ją zatrzymać, więc osiągnąwszy bezpieczniejszą pozycję, pogładziła uspokajająco swoją podopieczną po szyi i wtedy zgodnie z tym, co już napisałam, wróciła na koniec zastępu.
Mając przy sobie cztery rosłe koniska, spodziewała się, że narzucone przez nie tempo będzie dla Selle dość wymagające. Póki co jednak pilnowała, by ta utrzymywała energiczny kłus, ale nie zmieniała chodu, bo widziała jak bardzo ją ku temu korci. I wcale się nie dziwiła, logicznym było to, że kopytna nie chciała zostać z tyłu, a podgalopowanie kawałka było dużo ekonomiczniejsze niżeli wywijanie nogami, by tylko dotrzymać reszcie tempa. Jak się chwilę później okazało, wkrótce zostali z nakrapianym Strangerem i Aileen sam na sam, bo reszta postanowiła pobawić się w wyścigi. I była w tym momencie wdzięczna Coeur, że ta nie wykazywała chęci do ponoszenia i pozostawała pod kontrolą swojej amazonki, dzięki czemu we względnym spokoju dotarły do strumyka. Widząc na horyzoncie tą naturalną przeszkodę, White zwolniła do stępa, aczkolwiek dobrze wiedziała, że dla gniadej będzie to bułka z masłem. W końcu kiedyś trenowały WKKW, więc przeszkody terenowe - w tym zbiorniki wodne - miały na porządku dziennym.
Ze spokojną głową, posyłała kopytną do przodu, nie wpychając jej jednak siłą do strumyka. Pozwoliła, by ta sama podjęła tą decyzję, chociaż na dobrą sprawę nie dawała jej innej opcji.
x GRUPA TRZECIA x
Nie nazwałabym jednak Strangera wygranym, na pewno nie do końca, bo Petit mimo wszystko miała gdzieś jego próby przypodobania się jej. Tolerowała jednak obecność, pozwalając mu iść niedaleko siebie tak długo, dopóki jego zachowanie nie było dlań uciążliwe. Cóż zrobić... Trafiła im się niedostępna, ale przecież nie można mieć wszystkiego.
W swoim tempie dotarła do rzeczki, na której widok z zaciekawieniem nastawiła uszy. Lubiła wodę, nie była dla niej niczym strasznym, bo tak jak zostało wspomniane - miała z nią często styczność swego czasu. Wystarczyła jej zaledwie delikatna łydka, po której ruszyła śmiało do przodu. Ostrożnie zeszła w dół, do rzeki, właściwie balansując ciałem. Będąc w wodzie, schyliła się by zaczerpnąć łyk zimnej cieszy, po czym przeprawiła się na drugą stronę, po drodze dość mocno rozchlapując wodę. Sprawiło jej to sporo radości, ale niestety nie mogły spędzić na tym reszty dnia, bo reszta grupy przeprawiła się już na drugą stronę i chciała iść dalej, więc musiały dotrzymać reszcie kroku.James Levrull - 2018-04-18, 23:26 x GRUPA PIĄTA x
Gdy klacz zaprzestała zabawy w chlapanie pogładził ją jeszcze raz po szyi, kątem oka zerkając na zbliżającą się Lisę. Widząc, że i Devo podjęła próby ochlapania zarówno siebie jak i wszystko w koło mimowolnie uśmiechnął się, by następnie wzrok zatrzymać na jej Amazonce.
- Trzeba przyznać, że jest w bardzo dobrej formie. Niestety nie jest moja, a mojego brata, Christian Levrull jest jej właścicielem.
Odrzekł wzmiance o klaczy znów gładząc ją po szyi, następnie idąc już w głębszy nurt kątem oka zobaczył czy tamte idą z nimi, idealny pretekst by w razie czego podczepić się do ich ogona. Na nieszczęście Viv James utrzymał się w siodle mimo głębokości, a będąc już po drugiej stronie rzeki zaczekał na Lisę.
- Długo ją jeździłaś?
Zagaił o ile już była przy nim, następnie ruszył obok niej lub blisko niej w stronę pięknego widoku przed nimi od razu wyłapując dzikie konie, którym dłuższą chwilę się przyglądał.
- W ogóle James jestem, miło mi.
Skinął kulturalnie głową nie mogąc się przedstawić w inny sposób. Jeżeli zaczęli galopować czy kłusować podłączył się do Lisy, by w razie czego można było rozmawiać. Oczywiście w między czasie miał baczenie na Gniadą, prowadząc ją na pilnującym ją kontakcie.Eviline - 2018-04-19, 12:28 x GRUPA CZWARTA x
Z ulgą przyjęła to, że jej obawy się nie sprawdziły, a ogier śmiało pokonał strumień, przy okazji chlapiąc i tym samym sprawiając, że i Ev miała okazję poczuć chłód wody na co była stuprocentowo przygotowana, ponieważ wiele koni zrobiło podobną niespodziankę swoim jeźdźcom. Taka reakcja ze strony gniadosza sprawiła, że na usta hiszpanki mimowolnie wkradł się uśmiech. Zabawa jednak miała swój koniec wraz z wyjściem na brzeg, gdzie znów trzeba było ruszyć dalej, a prawdopodobnie byli już zdecydowanie bliżej celu. Wpierw zebrała ogiera i zachęcająco posłała do kłusa, by przemierzyć tak kilkadziesiąt metrów, tym samym już z pewnością będąc przed grupą pierwszą i drugą. Rozejrzała się po członkach grupy, którzy również przekroczyli rzekę, jednak jeszcze nie widziała, by ktoś miał zamiar zacząć galopować, a jako, że Ev zdecydowanie preferowała ten chód, to nie mogła sobie go odmówić. Posłała Krugerrandowi półparadę, przypominając mu tym samym o sobie, choć był to zabieg bardziej zapobiegawczy, niż potrzebny. Następnie działając dosiadem i łydkami dała mu sygnał do galopu, oddając mu trochę wodze. Jeśli przeszli już w galop, Ev starała się możliwie jak najbardziej kontrolować tempo, dodatkowo przeszła w półsiad, było jej tak zdecydowanie bardziej komfortowo, a ogier według kobiety nie miał za grosz wygodnego galopu, więc dobrze się złożyło
Dojrzała nieopodal grupę dzikich koni, co ją lekko zdekoncentrowało, bo tego raczej się nie spodziewała. Szybko jednak ponownie złapała rytm z ogierem, tym razem pilnując, by kudłacze nie zachęciły go do poczucia zewu natury, choć już wiedziała, że Kruga mało co jest w stanie ruszyć Nie zwolniła jednak tempa, nie chciała zbyt długo podziwiać kudłaczy, a w szczególności nie miała zamiaru ich prowokować w ślad idei, że im mniejszy koń, tym większy z niego diabeł, jeszcze jej tu było trzeba ucieczek przed dzikusami, co to, to nie. Z tego też powodu wysłała ogiera po szerszym łuku, by jak najbardziej ominąć grupę małych, niewinnie wyglądających kudłaczy, a jeśli było trzeba, to i gniademu przypominała o swoim istnieniu półparadami, nie pozwalała również na zbyt długie gapienie się na grupę urwisów, kij wie co im za pomysł wpadnie do główek.