To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Jezioro Bewl Water

Alexander Sahajev - 2016-05-08, 20:46

GRUPY WSZYSTKIE :lol2:

Chyba dał mu za dużo luzu. Po prostu Alexander przestał się skupiać nad Dai, zachwycony jego grzecznym zachowaniem, jednak anglik to anglik i trzeba go zawsze pilnować, a szczególnie wyścigowca. Nawet nie pomyślałby że ten wyrwie ze stępu do galopu (ale to dobrze wróżyło!) w takim ładnym stylu, ale nie był na to kompletnie przygotowany! Dai ruszył do przodu wyprzedzając stawkę a Alex na siodle rajdowym zdecydowanie sobie nie radził. Strzemiona były zbyt nisko! Na szczęście miał jego wyścigowe ogłowie, gdzie zebrał szybko wodze i spróbował opanować kasztana. Kątem oka zauważył że w ślady jego konia ruszyły dwa kolejne, jednym był Soul, którego zdązył już poznać, a drugim Dragon, którego nie kojarzył. Bądź co bądź spróbował stanąc w rajdowych strzemionach, mimo iż je podciągnął wyżej to i tak pozycja wyścigowa była w nich trudna. Obciążył tył Daiquiri próbując go zwolnić, ale dalej pozwolił mu przebiec się choć kawałek, gdzie woda rozbryzgiwała się po bokach i był już cały mokry. Kiedy przebiegli kilkadziesiąt metrów jeszcze bardziej ściągnął wodze i wstrzymał go do kłusa. Włosy zmierzwione, wiatr na twarzy, piach w oczach. Taaa. tego mu brakowało.

Mia - 2016-05-08, 20:46

....- A co, myślisz, że masz szansę, Aiden? - Zażartowała, odwracając się do niego na moment, by posłać mu uroczy, przesłodzony uśmiech <3 Niestety, taki był już jej urok, że nawet nie przemyślała swoich słów, zanim je wypowiedziała, ale cóż... Przecież za to ją wszyscy kochają :lol2:
....- Jezu, klub dla gejów...? Chyba zmienię kowala :lol2: - powiedziała, strzelając typowego facepalm'a. Gdyby tylko byłby tutaj Dylan, pewnie już rzuciłby jakimś marnym żartem, bo dwudziestolatka wiedziała, że ci dwaj nie darzyli się dużą sympatią.
....- Anais, ale to ma sens. Tony byłby z Hayley, żeby ukryć, że jest gejem, ale po ich ostatnim spotkaniu nie wytrzymał i musiał to jakoś odreagować. Pewnie nie pilnował się na tyle przy tym wypadzie do klubu dla gejów, że Jess go przyłapała. Poza tym on o tym wie? - Przeniosła wzrok na Irlandkę, cierpliwie czekając na odpowiedź.
....Nie wiedziała o tym, że na ich drodze napotkają przeszkodę, jaką był strumyk. Kiedy dosłyszała szum wody spięła się nieco. Nie lubiła wody od ostatniego treningu z Pleasure, która uprzejmie zdecydowała się na to, by w końcu zaoferować swojej właścicielce kąpiel. Jechała na czole wraz z dziewczynami, więc jako pierwsze dotarły tam.
....- Ja pierdolę, zginę - skomentowała, kiedy tylko dostrzegła źródło dźwięku. - Powiedzcie moim rodzicom, że ich kocham D: - dodała jeszcze, po czym pochyliła się nad szyją swojego konia, którą pogłaskała, chcąc ubiegać się o jej uwagę. - Ok. Capri. Zawrzyjmy umowę. Ty mnie nie zabijesz, a ja dam ci za to siatkę jabłek - ponownie się wyprostowała, teraz nie mając wątpliwości, że kobyłka zobaczyła strumyk.
....Opcja z mostem kusiła ją, ale z drugiej strony wydawała się być bardziej niebezpieczną, więc ostatecznie zdecydowała się na przejście dołem. Modląc się w duchu, by Capri nie okazała się kopią Pleasure, głośno odetchnęła z ulgą, gdy udało im się bezproblemowo wejść do wody. Nie spodziewała się po niej takiej bezkonfliktowości, za co hanowerka zapunktowała u niej. Poklepała ją po łopatce, ale to okazało się dla niej zgubne, bo czekoladowa zaraz spróbowała się położyć. Mia pisnęła tylko "Kurwa, i co jeszcze?" i pociągnęła za wodze, nie pozwalając jej na ten manewr. Zamiast tego wyprowadziła ją z wody, gdzie mogła się już rozluźnić.

Nicholas - 2016-05-08, 20:55

Chwilowo starał się nie udzielać, podążał po prostu za grupą w całkowitym milczeniu, wypatrując jedynie Aaren i Harleya, bo tylko ta dwójka mu odpowiadała. W pewnym momencie, kiedy cały zastęp ruszył kłusem, on także docisnął łydki do boków Jima, wymijając kogoś, kto jechał przed nimi. Z założenia chciał się znaleźć bliżej swojego nowego znajomego, który w grupie zajmował bodajże drugie miejsce. Nie przejmując się ograniczeniami, jakie narzucała dość wąska dróżka, przytrzymał gniadego dopiero, gdy zrównał się z Davidsonem.
- Um... Cześć. Jestem Nicholas.
Powiedział to na tyle cicho, że Harley mógł mieć trudności z usłyszeniem chłopaka. Wyglądał na całkiem sympatycznego. Właśnie dlatego Nick postanowił zagadać. A nuż się zaprzyjaźnią czy coś...

Daiquiri - 2016-05-08, 21:00

Daiquiriego najwyraźniej poniosło, bowiem ani myślał zwolnić po pierwszych próbach przejęcia kontroli przez jeźdźca. Widział tylko swojego rywala, jakim został Soul Eater, który jako jedyny pokusił się o to, aby stawić kasztanowi czoła. Nie patrząc na inne konie, które zapewne zdenerwowały się niesubordynacją tych dwójki, jeszcze mocniej wyciągnął galop. Z impetem bił kopytami o ziemię, możliwie jak najdłużej zbywając Alexandra walczącego o posłuszeństwo dwulatka. Tym dwóm chłopcom, rudemu i karemu, najwyraźniej bardzo spodobała się nowa zabawa - błyskawicznie wyprzedzili całą grupę koni, znajdując się na jej początku. Z trudem szedł z Soulem łeb w łeb, jako że ten był zdecydowanie bardziej doświadczony i szybszy, ale dawał z siebie wszystko, aby nie zostać w tyle. Nie zwrócił nawet uwagi na strumień, który pojawił się na ich drodze - przegalopował przez niego, szczęśliwie nie stawiając nogi na żadnym kamieniu. Po przebiegnięciu kilkudziesięciu kolejnych metrów opór jeźdźca stał się zbyt wyraźny, aby ogier mógł go dłużej ignorować - dlatego też przeszedł do kłusa, głośno oddychając przez szeroko rozwarte nozdrza i dalej żwawo przed siebie idąc, w widocznie lepszym nastroju niż przedtem.
Seacookie - 2016-05-08, 21:00

Seacookie tego dnia odpoczywała, zupełnie nie spodziewając się gości. Chaos panujący w stajni również puściła mimochodem. Nawet, jeżeli oznaczało to jakieś zawody... Cóż, dzisiaj planowała jedynie jeść i spać. Ewentualnie porozmawiać z jakimś sąsiadem.
A tu proszę, niespodzianka! Pod boksem stawiła się jej odważna właścicielka ;> Rudzielec nie protestował, chcąc zobaczyć, jak się cała sprawa dalej potoczy. Po wyczyszczeniu i osiodłaniu wyszły przed stajnię, gdzie stały już całe grupy jeźdźców wraz ze swoimi wierzchowcami. Czyli jednak teren.
Nie przedłużając, otrzymawszy sygnał do startu ruszyła przed siebie nieco zbyt energicznym tempem. Na razie ignorowała inne konie, skupiając się na sobie samej.

Nathalie Wheller - 2016-05-08, 21:02

Yyy, siódemka.
Nathalie widząc galopujące konie szybko ściągnęła wodze Blue, bo wiedziała w jak jej przypadku się to skończy. Nie miała ochoty żeby ją poniosła w gonitwie za innymi końmi. To nie wyścig, nie teraz. Kiedy konie ich minęły popuściła jej wodze ponownie, tak, że mogła trzymać luźno łeb. Spojrzała na równającego z nią Diego i uśmiechnęła się lekko kiedy wspomniał o walniętych koniach. - Myślę, że doskonale to rozumiem. - stwierdziła. Nie raz koń ją poniósł, nie raz zaczął strzelać barany przed bramkami protestując przeciwko wejściu. Kiedy usłyszała jego pytanie musiała się chwilę zastanowić. - Trochę już będzie, ale przesiaduję głównie na torze wyścigowym, stąd może mnie nie być widać. - powiedziała. Spojrzała przed siebie. - To Twój koń? - zapytała z ciekawości. Błahe pytanie, ale mało kogo znała, tak więc nie wiedziała kto jest kim i kto jest czyj. Blue nie była jej, ale była wypożyczona, więc skoro nie było o czym gadać, to można i o tym.

Leon - 2016-05-08, 21:04

Trójka.


Dobrze, że siwy potrafił się zachować to się ceniło u niego. Wolał jednak nadal chuchać na zimne, w końcu nie marzyło mu się, wpierdolenie się w poprzednie grupy, w galopie. Poza tym wychodziło, że zaraz dojdą do rzeczki i mostu, więc wolał przejechać ją, nie zabijając się, na niej. Co te wszystkie konie takie nerwowe? Irytowały go, jak chyba każdego, konie o wybujałym zdeksza ego, które myślały, że robią coś dobrze, a gówno, a nie dobrze.
-Jop. - potwierdził jego słowa, wypychając siwka do kłusa. Jednak kłusa, a nie galopu. Jemu spokojne tempo ni jak nie przeszkadzało, wolał się nie pchać na łeb na szyję, ze względu bezpieczeństwa, wszystkich ludzi jak i koni. Kiedy kasztan nagle, zaczął galop, Leon nie myślał nawet o ryzyku, złapał Mooda zdecydowanie krócej, blokując mu ruch galopem na przód. Gdyby jednak tamtemu się to udało, to gwałtownie ściągnął go na ziemię, wykonując gwałtowną i ostrą woltę, która zmusiła na nim zwolnienie. Choćby mieli się huj wie ile kręcić w kółko, to robił to tak długo, dopóki ogier się ogarnął. Chyba, że nie zagalopował to trzymał go krótko, udaremniając wszelakie próby, ściąganiem ostrym na ziemię. Kiedy Alex w końcu zapanował nad koniem, Leon skrzywił się znacznie, no kurwa nie jechali tu sami, więc trochę ogar. Poza tym to nie wyścigi, przed nimi jechało jakieś 30 koni, chciał kogoś zabić czy co?
-Ogarniaj konia, nie jesteśmy sami. - mruknął do niego, wysyłając siwka, na drugą stronę przez most. Wolał nie ryzykować zabicia się, w rzece.

Strawberry Wine - 2016-05-08, 21:09

1
Poproszona o zejście do wody cały czas wyraźnie coś kombinowała w tej swojej rudej główce i wcale nie było to bezpieczne. Przysiadła na zadzie, a odmówiwszy współpracy machała ogonem w górę i w dół za każdym razem kiedy czuła na sobie piekący ból po uderzeniu gałązką. Właściwie mało brakowało, a Jessie musiałaby na piechotę przeprowadzać kuca, kiedy nagle... obok nich przemknął rudy ogier wyścigowy z towarzystwem. Klaczy nie trzeba było długo namawiać. Niemal natychmiast położyła po sobie uszy dzikim pędem wskakując do wody i podjęła wyścig. Naturalnie nie miała szans z końmi wyścigowymi, ale zdawało jej się to nie przeszkadzać. To ona tu prowadziła i mimo krótkich nóżek za wszelką cenę, starała się utrzymać pozycję. Chowając się za wędzidłem, nie pozwoliła amazonce prawidłowo działać ręką i nawet kiedy Daiquiri zatrzymał się, Truskawka ani o tym myślała. Przedkładając całą energię na dziki cwał szła przed siebie jak burza, niemal na oślep pokonując kolejne kilkanaście metrów. Jeśli w tym czasie Jess zaczęła jej za bardzo przeszkadzać, kobyła podjęła pierwsze próby wysadzenia jej z siodła :D

Christian Levrull - 2016-05-08, 21:09

Grupa 6


Już od samego początku z Q. wlekł się z tyłu, właściwie bez grupy, miał nowego konia, wolał go poznać na osobności, żeby nie sprawić innym problemów. Skupił się na wyciszeniu klaczy na długiej wodzy (na kontakcie!) prowokując ją do żucia i zejściem w dół do rozluźnienia, jeśli trzeba było ściągnął wodze i to samo robił na krótszym kontakcie, nagradzając klacz za prawidłową reakcję. Zazwyczaj początek treningu z każdym koniem ze swojej stawki zaczynał sporą pracą nad rozluźnieniem i spokojem w jeździe.
Kiedy doszli do jakiegoś konsensusu skierował się kłusem za resztą koni cały czas regulując tempo - nie znał klaczy, wolał uważać i być ostrożnym. Po czasie zdecydował się dojechać do grupy szóstej przy której zwolnił i skinął wszystkim delikatnie głową.
- Witam wszystkie damy, Christian.
Przywitał się, niespecjalnie chętny na nowe znajomości. Nie miał dziś specjalnie ochoty na cokolwiek, ale kwestia kiepskiej aury wisiała nad nim od jakiegoś czasu. Kiedy zauważył wśród dziewczyn Monroe uśmiechnął się mimowolnie, zawisając spojrzeniem na niej na dłużej, by po chwili skupić się na swojej klaczy.
- Jest jakiś plan czy po prostu jedziemy przed siebie...?
Zagaił do nich, patrząc wokół po gromadach koni i jeźdźców, sporo z nich znał, z zawodów czy ogólnie z życia, zauważył też brata w oddali. Aczkolwiek do żadnego z wyżej wymienionych nie ruszył z radością, pozostając w "swojej" ekipie.

Alexander Sahajev - 2016-05-08, 21:12

Gr 3.
No cóż najwyraźniej wyścigowce doskonale się bawiły. Bo co może być lepsze dla takiego konia niż swobodne galopowanie po lesie, gdzie w zasadzie nie ma zasad jakie obowiązują na wyścigowym torze, a jeździec ma problemy z opanowaniem, bo koń przyzwyczajony jest zatrzymywać się w innej pozycji, w innych warunkach, a tu poczuł samowolkę. Mimo wszystko trochę się cieszył, że Dai wykazuje takie predyspozycje wyscigowe. Mimo, że był dwulatkiem, to wciąż był tym dwulatkiem, co miało swoje wady i zalety.
Kasztan leciał przed siebie i ni myslał aby się zatrzymać. Mimo wszystko Alexander nie bał się, nie w takich prędkościach biegał. W końcu jednak zwolnił. Sam męzczyzna wyglądał jakby właśnie na własnych nogach przebiegł maraton. Kazał zrobić anglikowi półwoltę i zawrócił go kłusem w kierunku jego grupy. Kiedy Leon zwrócił mu uwagę, uśmiechnął się ironicznie.
- Odezwał się ten, który sam ledwo zdołał opanować konia. - mruknął zażenowany po czym pojechał na tył grupy i znów kazał ogierowi kontynuować podróż wg trasy. Mimo wszystko kontrolował kasztanka, tylko dał mu swobodę biegu. Minęli wszystkich, nikomu nic się nie stało, a robienie z igieł wideł zdecydowanie nie jest dobre.

Drew Pascail - 2016-05-08, 21:19

3

- Drew.
- przedstawił się także, bo głupio byłoby siedzieć z buzią zamkniętą na kłódkę, nawet jeśli nikogo się nie zna. W końcu po to chyba był ten rajd - by poznać innych koniarzy. Pozwolił Soulowi, który póki co zachowywał się bez zarzutu, na nieco żywszy step, więc nadrobił niewielką odległość i teraz stanowili dość zwartą grupę, chociaż oczywiście zachowywali bezpieczny odstęp. Po chwili poprosił karosza o klus i zaczął anglezować. Jechał w sumie chyba obok Sary, Alexander i Leon byli na przodzie. Starając się nie dekoncentrować i być skupionym na swoim wierzchowcu zwracał także uwagę na otoczenie, które się zmieniało. Musiał znowu skupić się na Soul'u, gdy ten idąc za przykładem innego konia (z resztą też wyścigowca), wyrwał się do galopu wyprzedzając innych i dołączając do Daiquiri w pewnego rodzaju pojedynku. Zamiast zwolnić konia do kłusa, Drew instynktownie starał się przybrał pozycję wyścigowa, co w tym siodle nie było proste. Oczywiście zwracał uwagę na to, czy po drodze kogoś nie stratują, wtedy zdecydowanie zwolniłby, czy wręcz zatrzymał anglika. Trzeba przyznać, że ten nieoczekiwany wyścig był dla Pascail'a niezłą rozrywką. Szybko odsadzili się od reszty grupy i prowadzili wyrównany wyścig. No ale dość tego dobrego, trzydziestolatek zaczął zwalniać Eatera, gdy przed nimi zamajaczył mostek. Zawrotna prędkość na wąskim mostku? Odradzam. Główny konkurent ogiera w tym małym wyścigu też zwolnił, więc ostatecznie zanim wkroczyli na mostek udało mu się zwolnić folbluta do kłusa.

Aiden Craven - 2016-05-08, 21:22

Grupa 1

- Weź! - Jęknął, robiąc zgorszoną minę w odpowiedzi na zaczepkę Mii. - Nawet jeśli, to ja nie jestem zainteresowany - zapewnił ją, śmiało podjeżdżając do strumyka, którego pokonanie nie okazało się dla Lorda żadnym problemem. Jednak niemal w tej samej chwili minęły ich grupę na rozpędzone wyścigowce, czego nie dało się przeoczyć. Chłopak spojrzał za nimi z niemym zachwytem, gdy nagle jadąca na czele Truskawka postanowiła wziąć z nich przykład.
- Dawajcie, my też sobie pogalopujemy! - Zachęcił dziewczyny, nie biorąc pod uwagę tego, że Hayley ledwie siedziała w siodle. Wyprzedził cały zastęp i zmusił kucyka do galopu, przechodząc w nim do półsiadu i próbując doścignąć Jessie.

Charmeur - 2016-05-08, 21:24

Grupa 3

Zainteresowana otoczeniem strzygła uszami na wszystkie pozostałe konie, od czasu do czasu kładąc nawet po sobie uszy, gdy jakiś koń podjeżdżał niebezpiecznie blisko.
Krocząc za Amaretto skupiała się tylko i wyłącznie na Miszy, który kontrolował ją dosiadem jak i łydkami, sprawiając, że Charm choć wyraźnie podminowana to trzymała się za ogonem siwego ogiera.
Dostrzegając lecącego galopem kasztana, dała się ponieść fantazji wychodząc z za siwka i ruszając wściekłym galopem tuż za młodym ogierem bez względu na konsekwencje. Ognisty temperament i młodzieńcza werwa odezwały się w kobyłce, nakłaniając ją do tak niechwalebnych czynów. :lol2:
Po pewnym momencie i po pokonaniu strumienia ogromnym susem pognała za rudym kucykiem, próbując dorównać kroku Truskawce. :lol2:

Friskey Whiskey - 2016-05-08, 21:28

Grupa 7

Dostrzegając strumień oraz mostek zastrzygł ciekawsko uszami, nie mając żadnych oporów przed podejściem do mostu. Przechodząc do stępa, szedł równo i dziarsko przed siebie, pokonując mostek bezproblemowo i odważnie, czym zapewne dał przykład innym koniom. Jako wkkw’ista nawet się nie czaił, nie spływając na boki pokonał całą jego długość. Pochwalony podrzucił ochoczo łbem zatrzymując się i czekając na resztę wraz ze swoją właścicielką. Nieco znudzony oczekiwaniem zaczął grzebać prawym przodem o ziemię, jednocześnie znajdując sobie nowe zajęcie.
Dopiero, gdy przed nosem śmignęły mu galopujące konie zerwał się do góry i stanął na baczność przyglądając się temu przedstawieniu. Nie czekają długo na zaproszenie kwiknął głośno podejmując zaproszenie do galopu. :lol2:

Monroe - 2016-05-08, 21:28

6
W końcu wyruszyli, choć w niepełnym składzie. Pilnując aktywnego chodu Scandic, Monroe skupiała się na działaniu dosiadem oraz łydką, mimo wyraźnego rozluźnienia i zrelaksowania. Cały ten czas pilnowała odległości, nie pozwalając kobyle wyprzedzać ani jakkolwiek wchodzić w zad koniowi z przodu. Jako, że zabrakło Christiana, to na nią spadł obowiązek poprowadzenia ich zastępu, choć jak się miało okazać wkrótce mężczyzna dotarł na miejsce. Twarz Monroe nieoczekiwanie przybrała wyraz zaskoczenia, choć lekki, zadziorny uśmieszek wstąpił zaraz później w grymasie zadowolenia.
- potrzebujesz planu żeby się dobrze bawić? – rzuciła zadziornie, lekko marszcząc nos w wyraźnym potwierdzeniu, że nie miała na celu w żaden sposób go urazić. Bez sprzeciwów zrobiła mu miejsce przed swoim koniem (bądź też obok, w zależności od preferencji) i pilnując klaczy, niemal w jednej chwili odwróciła głowę w kierunku pędzących obok koni. Przytrzymała wówczas mocniej kobyłkę, wybierając na swój przejazd mostek. Jak się okazało całkiem słusznie, ponieważ tam na dole Jess zaczęła walczyć o życie z kucykiem. Skomentowała to jedynie cichym westchnieniem, nie do końca wiedząc czy powinna kogoś ratować czy jeszcze nie...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group