To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tereny zielone - Plac zabaw

Daniel - 2013-03-28, 22:17

Zapewne, kiedy się tak o niego wycierała, to ją ukradkiem obserwował. Była tak urodzczo dziecinna w niektórych momentach, że aż... No, urocza! Nie można było tego jakoś inaczej określić. Lekko uśmiechnął się kącikiem ust na jej odpowiedź. W pewnym momencie swojego życia, czyli jakieś pół roku temu, sądził i był nawet przekonany, że jest dla otaczających go ludzi zerem, a nawet czasem niepotrzebnym elementem całości. Patrząc na Śnieżynkę powoli zaczął sobie zdawać sprawę z tego, że się mylił. Powoli uświadamiał sobie, że czasem ludzie mówią mu, że za nim tęsknili lub im go prakowało. On już powoli przestawał odczuwać jakiekolwiek pozytywne emocje w związku z istotami ludzkimi. Tracił zdolność normalnego reagowania z miesiąca na miesiąc, aż w końcu nastąpił przełom w postaci rozpoczęcia leczenia i powrotu na studia. Być może to go uratowało przez zupełnym zatraceniem się w ciemności.
- To chyba nie jest złe...- westchnął puszczając ją wedle jej woli. Opuścił ręce luźno wzdłuż ciała tylko na chwilę odrywając od niej spojrzenie ciemnych oczu, by móc zerknąć na boki. Ta mała trochę go zdezorientowała i nie za bardzo wiedział, co się w okół niego działo. Gdy wrócił do niej wzrokiem zauważył tylko jej delikatny uśmiech.
- Jak ja dawno nie widziałem jak się uśmiechasz... Czy ja w ogóle widziałem kiedyś twój uśmiech?- aż się zaczął nad tym głębiej zastanawiać. Przysunął do niej swoją twarz zerkając na nią spod grzywki =3 Podparł się wyprostowanymi rękoma na lekko zgiętych kolanach, bo nie chciało mu się wisieć tak po prostu w powietrzu nad nią.

Cedella - 2013-03-28, 23:07

Daniel zerem? Akurat dla niej dużo znaczył. Ostatnio zawiodła się na Lucasie, więc od dziś pewnie będzie uważać Daniela za jeszcze bardziej ważniejszego. Nawet jeśli wrócił po paru miesiącach, nadal był tym samym Danielem co wcześniej. Oczywiście wybaczy mu to, że znikł. Wybaczy to źle powiedziane, po prostu o tym zapomni. Przecież każdy ma własne życie i problemy. A po drugie to, że ona go lubi to nie znaczy, że on ją lubi. Nie była co do tego pewna, nie znali się przecież długo. Jednak gdyby spojrzeć na dzisiejsze jego zachowanie, to można stwierdzić, że ją lubi. Boże o czym ja rozkminiam. Nawet ona nie uważała siebie za zero. Wierzyła, że jej istnienie jest do czegoś przydatne. Nawet po to by ludzie mieli się z czego wyśmiewać lub kogo zabić.
Jego słowa zbiły ją z tropu, teraz to już w ogóle nie miała pojęcia co powiedzieć. Jednak coś jej podpowiadało (może jakiś Aniołek?) i uśmiechnęła się jeszcze szerzej, tyle że to był szczery uśmiech. Czy kiedyś widział jej uśmiech? Lol skąd ja mam wiedzieć, nie pamiętam.
Ty, ty się tak nie nachylaj! ;_; Dość nieśmiało przyłożyła swoje palce do jego twarzy, by zaraz naciągnąć nimi kąciki jego ust ku górze. Zaśmiała się jak beztroskie dziecko, nieszczególnie zastanawiając się co właściwie robi.
-Chodź!
Złapała go delikatnie za dłoń, ciągnąc go w stronę "dźwigni dwustronnej" (zapomniałam jak to sie nazywa ;_;). Tak dawno z nikim nie spędzała czasu a tym bardziej się z nikim się nie bawiła. Co z tego, że była już prawie dorosła, wciąż była dzieckiem, prawda? Potem będzie jej przez to głupio, ale w chwili obecnej była szczęśliwa. lol xd

Daniel - 2013-03-28, 23:25

Jego psychika lubiła mu płatać niezłe figle. Ale na to nie mógł już za wiele poradzić, sam sobie nie dawał rady, na szczęście dostał tabletki... Tak, lubił ją. Można było to tak właśnie ująć. Dla normalnego człowieka 'lubi' znaczyłoby coś błahego, od niechcenia. Dla niego znaczyło to już coś więcej. Pod tym jednym, krótkim słówkiem kryło się parę innych takich jak chociażby zaufanie. Na niskim poziomie, bo niby się długo nie znali, a prawie, że w cale, ale gdzieś w głębi siebie czuł, że jej mógłby powierzyć każdą błahą tajemnicę swojego życia bez cienia wątpliwości, że powiedziałaby to komuś innemu. Był niemalże tego pewien, jednakże czas miał pokazać czy słusznie.
Mimowolnie uśmiechnął się o mało co nie śmiejąc się do tego. Tak, humor mu dopisywał. Miał parę powodów, dla których mógł się uśmiechnąć tamtego wieczora. Wyprostował się i pociagnięty lekko za dłoń ruszył się ku przodowi tuż za dziewczyną. W sumie dobrze, że nie musiał się bać kuratora, bo jakby ktoś tak na to spojrzał z zewnątrz... Między nimi było jakieś 5 lat różnicy. Niby większości nie robi to żadnego uszczerbku moralnego, ale co na to starsze panie? Co na to starsi panowie? A kit im w oko, niedługo ma dziewczyna 18, więc to już w ogóle nam zwisa i powiewa. Mhm, dziwne rozkminy na tle prawa - zawsze spoko.
Wszedł z nią na teren placyka i powędrował za nią tam, gdzie chciała. Jakiś rok temu pewnie i jemu by to przynosiło frajdę, jednakże w tamtej chwili sam nie był tego az tak pewien. Dużo się pozmieniało i niestety spoważniał. Może to przez odcięcie sie od towarzystwa? Tak, to bardzo możliwe. Stanął obok tego śmiesznego... czegoś :lol: i ręką zaprosił ją na jeden z krańców.
- Madam...- skłonił jej się głową z poważną miną, zaraz jednak uśmiechnął się do niej rozbawiony. Na oko była tak lekka, że chyba mógłby ją hustać samymi rękoma, ale w sumie nie przeceniajmy swoich sił :lol: Był dość drobny, pomijając wysokość oczywiście, bo w końcu 187 cm, to raczej drobne nie jest. :lol:

Cedella - 2013-03-29, 00:06

Jestem ciekawa, czy gdyby powierzyć Ced swoją osobistą tajemnicę czy by ją wydała komuś innemu jakby ją zastraszał. Pewnie by coś wymyśliła, kłamstwa w krytycznych sytuacjach jej nawet wychodziły.
Właśnie 5 lat różnicy. Ciekawe co by na to powiedziała jej matka. Pewnie by rzuciła tekstem w stylu "umrzecie w tym samym czasie". W sumie to ma jakieś swoje plusy, nie?
5 lat różnicy.. Chwila! Właśnie! Ona dzieckiem to każdy chyba zrozumie, ale Daniel? Zupełnie nie wzięła pod uwagę tego, że on jest starszy i bardziej poważny (sztywny hehe przepraszam). A może tylko udaje? Tak Ced, tak, na pewno. Łaaa i co teraz? ;_; Nadal z uśmiechem na ryjcu potrafiła sobie jednak odmówić zabawy na tym czymś, o. Głuuupio jej było, ale nie mogła teraz stać i nic nie robić.
-Przepraszam!
Jak już mówiłam, przepraszanie zawsze jest na miejscu ;-D Łoo ale ją ochota naszła :lol2: .. żeby sie przejść. Tak. Dokładnie! Prawda Ced? Ta. Łoo potrzymałaby sobie go za rękę.. kiedy by się witała.
-Lepiej.. się przejść, chodźmy.
Zaproponowała już nieco zmieszana. A tak po za tym to powinna poczytać jak unikać błędów stylistycznych. Ruszyła wolnym krokiem w stronę przeciwnej bramki do tej, którą przed chwilą weszli na teren placu. Tamtędy powinni dojść najprawdopodobniej na osiedle.
Nie wiedziała o co powinna pytać, więc może by zapożyczyć sobie pytanie z jakiegoś filmu?
-Chciałbyś mieć kota?
AAHA BO CED MOGŁABY UDAWAĆ. MIAU MIAU.
Palnęła bez zastanowienia. Szczerze bardziej interesowało ją gdzie pojechał, ale nie chciała wtykać nosa w nieswoje sprawy.

Daniel - 2013-03-29, 00:23

Spojrzał na nią spod grzywki.
- Kobieta zmienną jest, jak to mówią.- westchnął ponownie prostując się. Skinął jej głową w geście zatwierdzenia pomysłu do wykonania, a następnie ruszył się za nią równie powoli.
- Moja droga Śnieżynko, wybacz moją śmiałość... Ale czy mogłabyś zaniechać przepraszania mnie prawie za wszystko? :lol: Nie traktuj mnie jak zupełnie obcego człowieka, jeśli możesz. - rzekł do niej spokojnym tonem o pozytywnym wydźwięku, który nawet w najmniejszym stopniu nie mógłby być odebrany jako karcący lub ponury. Miał ochotę się z tego śmiać (oczywiście pozytywnie), ale nie chciał ryzykować urażeniem dziewczęcia.
Jego mogła pytać o co tylko chciała. Mógłby być dla niej otwartą księgą, na różne tematy. Na prawdę. I to nie tylko w teorii... Ekhm, dobra mniejsza z tym. Jebany studencik :lol2: Nie zważywszy na jej dziwny sposób układania zdania, dreptał sobie nieco drobniejszymi krokami, chowając dłonie w kieszeniach płaszczyka. Aż korciło, żeby zapalić, ale nie mógł jej tego zrobić. Najwyżej jak nie będzie mógł wytrzymać, to ją pokornie zapyta o pozwolenie. Nie lubiła zapachu dymu. To akurat zdołał zapamiętać, co trudne nie było. Nawet jak dla niego! Sukces.
Wyszli kolorową bramką poza teren placyku zabaw, a on postanowił iść obok niej. Przecież nie będzie się za nią szwendał jak jakiś ninja po parku. Jeszcze ktoś pomyśli, że chce ją zgwałcić, poćwiartować, przysmażyć i spalić.
- Kota?- ścisnął usta w cienką linię na małą chwilkę.
- Nie zastanawiałem się nad tym, ale chyba jednak mimo wszystko wolę psy. Koty... Cóż, nie za bardzo za nimi przepadam.- odpowiedział jej zgodnie z prawdą. Sierściuchy wszędzie kudły zostawiają, liżą wszystko co im pod mordę podejdzie, pod warunkiem, że jest to jedzenie, które zamierzasz zjeść, drapią i do tego miauczą jak opętane. Nie, to nie było dla niego. Już wolał szczekanie psa, bo na to zwierze się krzyknie raz i przestanie pruć japę. Z kotami było inaczej.
- W ogóle czemu pytasz? :lol:
Trochę go to wszystko zdziwiło, ale właśnie przez między innymi takie tematy Cedella była jeszcze bardziej urokliwą osóbką.

Cedella - 2013-03-29, 00:56

Psa też mogłaby udawać, hau hau. :lol:

Nie chciałaby odbierał to w taki sposób, ona po prostu.. nie chciała go niczym urazić. Przepraszała bo nie widziała innej opcji, żeby ten wybaczył jej, że jest niezdecydowana i takie tam. Zmieszana spuściła wzrok na swoje trampki. Już otwierała usta by go za to przeprosić, ale w ostatniej chwili przypomniało się jej co przed chwilą mówił. Postara się pomyśleć zanim coś powie albo zrobi, wtedy przepraszać nie będzie musiała.
-Um.
Wydała z siebie dźwięk, który miałby znaczyć, że postara się tego unikać.
Przytaknęła głową, potwierdzając iż właśnie zapytała o kota. Ona nie przepadała za kotami czarnymi. To w ogóle brzmi jakby była rasistką. Nie lubi ich dlatego iż prawdopodobnie przynoszą pecha, tylko dlatego, że w rodzinnym domu miała jednego a on był po prostu straszny. Wystarczyło się odwrócić na sekundę a on już coś ze stołu zdążył zwinąć. A najbardziej ją denerwowało jak uciekał i nie mogła go znaleźć, jebany sierściuch, zabić to mało. Nie wybaczy mu do końca życia, że zdołał też osikać jej ulubioną zabawkę. Mogłaby przygarnąć jakiegoś kota, jakiegoś takiego, który nie sprawiałby żadnego problemu.
Kolejne pytanie, na które nie miała pojęcia co odpowiedzieć. Dlaczego? Bo ma w lodówce dżem? No to akurat sensu nie ma. Hm.
-Eem.. ymm.. bo.. no wiesz.. tak o.
Na pewno będzie usatysfakcjonowany jej odpowiedzią, prawda? Nieśmiało się uśmiechnęła. Na wszystko odpowie? No dobrz.
-A czy chciałbyś mieć niewolnicę?
To pytanie w ogóle wyjęte z kosmosu. To brzmi dwuznacznie. A nie, chyba jednak nie. Takie tematy również sprawiają że jest urokliwa? :lol:

Daniel - 2013-03-29, 01:09

Traumatyczne przeżycia z kotami. A mama Ludwiczka mówiła :
"- Koty liżą masło! No wskakuje ci taki na stój, liże masło, później ty je jesz i ekkgghhhhh". Miała rację. Pamiętam jak przyłapałam kota na lizaniu masła, które zrzucił do zlewu. Nvmd.
Tak, jej odpowiedź bardzo go usatysfakcjonowała, nawet nie wiesz jak bardzo! Każdy temat sprawia, że jest urocza, słodka i w ogóle <3 Gdyby jeszcze Danielek sądził dokładnie tak samo :lol2: nie, no w jakimś dużym stopniu uważa, że jest urocza, ale sam by tego nie powiedział. Przy niej czuł się trochę jak chłopiec, który nie za bardzo wie, co ze sobą począć. Była nieszablonowa, nieprzewidywalna i przy tym delikatna jak płatek śniegu. Zaciekawiła go samą sobą, więc dziewczyna ma z lekka przechlapane. Gdyby jeszcze łatwo było do niej dotrzeć, to by bezpośrednio zadawał jej pytania, które nie dają mu spokoju, jednakże z nią trzeba było postępować ostrożnie i delikatnie jak z jajkiem... Dlaczego została przed chwila porównana do jajka, przez szanownego narratora? mhm, bo kauczukowe czółno.
- Czasy niewolnictwa się skończyły. Wrzuciliby mnie za to do paki :lol: - trochę taka wymijająca odpowiedź, bo w końcu i tak nie wiedziała czy by chciał, czy nie chciał. Spryciarz jeden. Lekki wiaterek przewiał mu grzywkę na twarz i przez chwilę ledwo co widział gdzie szedł. Na szczęście był już do tego przyzwyczajony : > Kiedyś miał jeszcze czarną grzywkę, więc było jeszcze ciemniej. Ło! W ogóle dlaczego wrócił do prawie naturalnego koloru?

Cedella - 2013-03-29, 01:32

Dla niej jego odpowiedź była wystarczająco jasna. Zrozumiała to na swój własny i prawdopodobnie błędny sposób. Chciałby jakąś mieć, jednak problem w tym, że w XXIw. trudno byłoby mu jakąś znaleźć. No i przez to potem musiałby siedzieć w pace, chyba że! Dziewczyna by wyrażała chęć służenia swemu panu, wtedy mogli by go uniewinnić.
Dziękuję za porównanie Ced do jajka. ~~ Pozdrawiam Maja S.
Czy miała jeszcze jakieś pytania? Nie chyba już nie.. chociaż.. Zerknęła na niego kątem oka, chwilę mu się przyglądając. Wyładniał, czy jej się tylko wydawało? Jednakże po chwili znowu patrzyła przed siebie, bo jeszcze by nabrał podejrzeń. Chociaż on robił jej dokładnie to samo i to jeszcze z mniejszej odległości. Gdzie tu sprawiedliwość? :c
-Przepraszam, że pytam o takie.. osobiste..
Mruknęła cicho, uciekając wzrokiem w bok. Cholera, znowu przeprosiła! Już miała za to przeprosić, ale się powstrzymała. Takie zachowanie pewnie by go jeszcze zdenerwowało i nie wiedziałaby jak ma się zachować.
Boże czemu nie moge pytać o rzeczy, które naprawdę chce wiedzieć? :c
-Teraz twoja kolej, pytaj o co tylko chcesz!
Uśmiechnęła się, choć trochę obawiała się jego pytań. Na wszelki wypadek niby to niespecjalnie zrobiła krok w bok, by ciężej było mu zobaczyć jej twarzyczkę.

Daniel - 2013-03-29, 01:47

Słusznie, słusznie. Nie, no nie będzie aż tak źle. On jest grzeczny i wyrozumiały - na początku znajomości, więc się nie przejmuj. Póki co Ced ma immunitet na jakieś głupie pomysły z jego strony. Może dziewczyna spać spokojnie. Kiedy tylko usłyszał maiczne słowo "przepraszam" otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale powstrzymał się jednak od tego. Westchnął jedynie odgarniając palcami grzywkę z twarzy, kiedy wiatr postanowił ustać.
Wyładniał powiadasz... Nie, po prostu ma jaśniejsze kłaki i półtora kilo mniej żelastwa w mordzie :lol: Tak, stan jego okolczykowania zmalał do jednego, małego labreta. Czuł się z tym co najmniej dziwnie, ale należało się powoli przyzwyczajać. Nie mógł przecież całego swojego życia przechodzić pokolczykowany jak nie wiadomo kto. Musiał się jako tako prezentować, poza tym matka by go do domu nie wpuściła. Ostatnim razem powiedziała, że zrobi dla niego wyjątek ten jeden, jedyny raz, bo była w obawie, że jego najmłodszy brat Oliver się go przestraszy :lol: na szczęście dzieciak wtedy był w szkole.
Mniejsza. Kombinowała całkiem dobrze, jednakże Daniel to płochliwe zwierze i bardzo skomplikowane pod względem psychiki, więc był rozdarty między posiadaniem, a nie posiadaniem niewolnicy. Wszystko przez to, że miał argumenty "za" i "przeciw".
- Co lubisz jeść na kolację? :lol2: zatrzymał się przed nią i lekko się nad nią pochylił, żeby móc spojrzeć na jej twarz mniej więcej z tej samej wysokości. Zmierzył ją badawczym spojrzeniem. On sam musiał zacząć coś wykminiać, co można jeść na kolację. Przez tak długi okres czasu miał wahania co do odżywiania się i nie za bardzo już chyba pamiętał co był w stanie zrobić sobie samemu na kolację :lol: .
- I tak przy okazji, powiedz mi, moja droga... Co robiłaś przez ten cały czas, kiedy mnie nie było? Nie powinna to być tak do końca moja sprawa, ale powiem ci, że z nie zidentyfikowanych powodów mnie to interesuje.- przekręcił lekko głowę na bok patrząc w ciemności za dziewczyną.

Cedella - 2013-03-29, 02:10

Takiego pytania to akurat się nie spodziewała, acz takiego typu niespodzianki zawsze mile widziane! Wydała z siebie cichy pomruk jednocześnie zastanawiając się nad jej dietą. Jadała różne rzeczy, ale nigdy nie stwierdziła co jej najbardziej odpowiada na kolację. Płatki? A może jogurt? Chyba jednak kanapki..
I ona przystanęła acz nie przypuszczała się iż po raz kolejny będzie "badana" przez niego wzrokiem. Może powinna się przyzwyczaić? Dobrze by było. A ty nawet nie myśl, że Ced zrobi Ci kolację!
Zanim zdążyła otworzyć usta, padło kolejne pytanie od Daniela. Z niezidentyfikowanych powodów? Czy to miłość? Żarcik rzecz jasna. Wbiła wzrok w guzik od jego płaszcza, znowu chwilę się zastanawiając. Chyba nie zaszkodzi mu powiedzieć, że większość czasu spędziła w domu oglądając telewizję i grając na komputerze. Zaszkodzi.
-Kanapki.
Nie śmiałaby zapomnieć o wcześniejszym pytaniu.
-Dużo Cię ominęło. Nawet chyba za dużo.
Mruczała pod nosem, mówiąc sama do siebie. Wiele go ominęło, mógłby pograć z Ced na playstation w bijatyki no ale wyjechał. Daniel masz wyrzuty sumienia? :3
-Spotykałam się z przyjaciółmi.
Dokładnie dwa razy w ciągu trzech miesięcy? I jeszcze dokładniej z Lucasem z czego z jednego spotkania wybiegła z płaczem.
Znowu jej buty splatały jej figla! Sznurówki magicznym sposobem się rozwiązały i specjalnie weszły pod jednego z buta Ced! A to niedobre! Z związku z tym Ced nie mogąc zrobić kroku do przodu, straciła równowagę i upadła :o. Dość szybko się pozbierała, zawiązała sznurówki i jak gdyby nic szła dalej. Po prostu to się nie miało prawa się wydarzyć w tej chwili, udawała więc, że tego upadku zwyczajnie nie było.

Christian Levrull - 2013-05-05, 17:28

Przemierzał Park z wielką kupą narzędzi. Akurat tak się składało, że nie zdobył ich od dzielnicowego, a wynalazł to w Stajni, po znajomości następnie wypożyczył je na chwilę czy raczej na czas naprawy karuzeli, gdyż chciał chłopak po prostu zarobić. Każda kasa się przyda, choć te dusi grosze dają coraz mniej, ale to szczegół. Pojawił się na terenie placu zabaw, na szczęście przez kiepską pogodę nie było tu dziś dzieci! Do tego i tak jest przed dwunastą więc gniją w szkołach i innych takich zbiegowiskach dzieciarni. Ucieszył go ten fakt, ponieważ dzieci kompletnie nie trawił, a jakby miał teraz jeszcze tu się z nimi użerać i tą kupą narzędzi to jasny szlak by go trafił.
Czy jednak Chris był nazywany "złotą rączką"? Rzadko, bo rzadko, ale czasami trzeba było pomóc ojcu czy samemu sobie coś naprawić w mieszkaniu, a wstyd i hańba, jakby nie potrafił zrobić banalnych rzeczy przy sobie sam. Dlatego metodą prób i błędów kombinował przy popsutych rzeczach z lepszym bądź gorszym skutkiem. W przypadki karuzeli, myślał, że da sobie radę, bez większego problemu.
Stanął przy tym wynalazku diabła, kładąc narzędzia przy nim. Złapał za uchwyt do trzymania, by pchnąć go z całą siłą; ani drgnął. No tak, czyli musi tu być problem gdzieś przy głowicy czy jak to się tam zwie. Wszedł na karuzelę, kucając przy jej środku, by zobaczyć w jaki sposób zostało to zabezpieczone, zwykła nakładka, więc powinno dać na razie radę. Wrócił się do narzędzi, biorąc coś na kształt szpachelki do malowania tylko o wiele grubsze, by dało radę podnieść metalową osłonę całego przyrządu. Wrócił na karuzelę, wepchnął narzędzie w szparę i z cichym jękiem - zarówno swoim jak i lekko zardzewiałej maszyny udało mu się podważyć metalową osłonę. Zdjął ją więc, resztę już bez większych problemów zdejmując. Kiedy już miał całkowity dostęp do "maszynerii", sięgnął do skrzyni, którą sobie przybliżył wyciągnął zwykły śrubokręt, by zrzucić cały syf, który zaległ na czymś na kształt wirnika, który poruszał całą konstrukcją. Dopiero teraz latarką mógł zerknąć w głąb i przyjrzeć się temu z bliska. Wszystko teoretycznie wyglądało jak należy, a sam Chris grzebał śrubokrętem dalej w poszukiwaniu przyczyny.
Wreszcie odkrył prawdopodobnie dwie z nich i miał nadzieję, że więcej ich nie ma. Jeden z ząbków owego "wiatraka" ułamał się i zablokował, automatycznie unieruchamiając całość. Należałoby to wymienić, ale czy coś podobnego znajdzie w narzędziach? Z desperacją począł szukać czegoś takiego i znalazł! Będzie musiał postawić browara temu, kto dał mu te narzędzia, bo czytał w myślach! Z optymizmem na ryjku zabrał się do wymiany zniszczonej części, by po może 15 minutach uznać, że wszystko zostało prawidłowo przymocowane. Teraz był czas na usunięcie drugiej przyczyny - czy raczej nasmarowania całości i oczyszczenia, gdyż zaczęły pojawiać się pierwsze ślady korozji. Zabrał się, wiec do usuwania rdzy tarnikiem, by na końcu całość zaleć specjalnym środkiem na korozję, która miała jej zapobiec w przyszłości.
Wreszcie wytarł dłonie, odłożył narzędzia, zdjął je z karuzeli, by sprawdzić, czy odkrył przyczynę problemu. Złapał dłonią za uchwyt i pchnął lekko, a cała karuzela nie pisnąwszy nawet poruszyła się bez problemu. Chris nie mógł ukryć zadowolenia z siebie, tym bardziej, że ślęczy tu już ponad godzinę. Nałożył zdjętą głowicę, zabezpieczającą całość, następnie wytarł ją ze smaru, który mógł przypadkiem ją ubrudzić. Zszedł z karuzeli, schował narzędzia, by wreszcie wypróbować "zabawkę", a jak! :lol2:
Wsiadł na karuzelę i począł odpychać się nogą, wprawiając ją w ruch, nawet nie zauważył, jak jakiś facet z żona zatrzymał się, by postukać się po głowie na Chris'a, który bawił się w najlepsze. Pewnie pomyślą, że pedofil czy coś. Wreszcie zszedł z niej z lekko kręcącą się głową zgarnął narzędzia i skierował się w stronę stajni, by wziąć stajennego na piwo. :lol2:

{zt}

Coco Chanel - 2013-06-02, 18:53

Cała mokra, zdyszana i rozjuszona przygalopowała na plac zabaw. Oczywiście ludzie widząc konia a nawet dwa, przecież oglądała się za siwą i chwilę temu gdzieś tu była ! pouciekali.
W drodze zdołała zgubić wszystko to, w co była odziana. Przeszła płynnie do kłusa, zadzierając wysoko kończyny, co rusz odskakując od przeróżnych dziwnych postaci nie z tej ziemi, aż do gwałtownego zatrzymania się. No no no, przyszła gwiazda parkurów za niedługo będzie gwiazdą telewizji ! <3 czas najwyższy zjeść snickersa, za bardzo gwiazdorzy!

Insostenible - 2013-06-02, 19:01

Z lekkim opóźnieniem także przybyła na plac zabaw , przyglądając się dziwnie ludziom ,który tak się zdziwili widząc klacze,że aż zaczeli uciekać.Pewnie nigdy koni nie widzieli ;< .Ona jednak nie zdołała się pozbyć tych ustrojstw więc mogli ją szybciej złapać :c. Także przeszła do kłusa , wyciągając szyję i tworząc z niej łuk , kiedyś chyba już uciekła ale czasami odskakiwała widząc jakieś nieznane jej przedmioty .W końcu zdyszana i w ogóle zatrzymała się przy Coco , zawieszając wzrok na cegłach , z których zbudowany był chodnik.
Coco Chanel - 2013-06-02, 19:10

Szarpnęła mordą wraz z jednym z przodów w powietrze, łypiąc ślipiami na siwą. Zacinając gęstą kitą, ruda udała się na zwiady, idąc po trawie, nie chcąc powtórzyć błędu poślizgnięcia się na chodniku.
Furcząc, co rusz w odskakiwała od różnorakich przedmiotów, w końcu zatrzymując się przy kogucie ? na sprężynce ? wyciągając do niego mordę z szeroko rozwartymi chrapami. Pozwiedza, coco turystyczny konik. Cały czas miała na uwadze Inso, nie spuszczając jej z oczu.

Insostenible - 2013-06-02, 19:23

Nie przejmowała się tym ,że mogłaby się nieźle załatwić wywalając się na chodniku więc przyspieszyła do kłusa , a rytm wybijany przez jej kopyta był świetny <3 . Jednak zaraz rozmyśliła się i zwolniła , wkraczając ostrożnie na trawę , kierując się w stronę jakiejś zjeżdżalni , zaraz okrążyła cały "budynek " czyli taki duży domek i innymi duperelami , ostatecznie odskakując od tego i ruszając w stronę słonika na sprężynce :lol2: . Zauważyła ,że na razie nic takiego Coco się nie stało od tego czegoś więc lekko naparła na jego trąbę , zaraz odrywając od niej chrapy , jednak była za wolna i drewniany łeb trafił w jej pyszczek .Userka też tak kiedyś zrobiła :lol2: . Skuliła uszy i błysnęła białkami na ów obiekt , w tym czasie odskakując w bok .Spięła się i zrobiła jeszcze kilka kroków w bok wręcz zezłoszczona na słonika.Post roku :lol:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group