To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Galeria handlowa

Harley Davidson - 2013-10-25, 23:15

Harley już powoli wychodził na prostą, to trzeba przyznać. Bo trenował konie w stajni, miał pracę, to miał i wypłaty. Nawet dom miał już! Na spółę, ale jednak.
Te 'nie, nie, nie' i to 'nie żeby James nie' każe mi się śmiać. Przestań. Ja muszę jakoś zasnąć, nie tarzając się po tapczanie ze śmiechu potem! Ale fakt, zafazowałam, nie ogarnęłam i tak oto Harley także! Na słowa Jimmy'ego zmarszczył tylko brwi i próbował sobie przypomnieć ten moment. Ah. Wtedy. Przed kasą. Ah.
-Sorry, ale ja...
No właśnie nie do końca był świadom co on. Więc zamilknął, patrząc przed siebie z lekko otwartym otworem gębowym, potem dodał jeszcze, gdy w końcu (po dwóch minutach) nadeszło odpowiednie słowo:
-Zlamiłem.
No, może nie tak precyzyjne, jak 'nie ogarnąłem', ale chyba też dobre, prawda?
-Fakt, ładnie tu do tego i tak kolorowo.
Harłak lubił kolory. Nie przyznawał się do tego raczej (i do przytulania koni i miękkiego serca), szczególnie przy kobietach i wrogach... Ale to była ukryta w jego wnętrzu prawda - kochał kolory, tęczę!
-A co robi ta kawa?
Prawie nic o niej nie pamiętał, prócz tego, że się ją pije.

Jimmy - 2013-10-25, 23:50

Och, to ja cię tak dręczę moimi postami? Skutkuje to napadami śmiechu? Ach, jakże mi miło! Zaszczyty na mnie spływają, przemoczyły mnie do suchej niteczki. Najsuchszej. :lol: <3
Nie zwrócił większej uwagi na przeprosiny Harleka, gdyż nie uznał tego za najistotniejszą sprawę którą musiał się zająć w ejże chwili. Istotniejsze były poszukiwania złoża kawy. A tu tylko buty, torebki, Sephory i Douglasy...
No cóż, nie przejął się wcześniej zbyt słowami osobnika, ale gdy usłyszał jak żałośnie (żałosnym głosem, rzecz jasna) dokończył wypowiedź, James po prostu wybuchł śmiechem. - "Zlamiłem"? O rany, dzięki! Tak dawno słyszałem to słowo, że zapomniałem o jego istnieniu! - zaśmiał się James i poklepał Harleka po ramieniu przyjacielskim gestem.
Nagle jednak zatrzymał się gwałtownie, raptownie. coś wyczuł, swoim szóstym zmysłem, ponadczasowym, (nie)nieświatowej sławy węchem, cudownymi nozdrzami... OCH, TO ZAPACH ŚWIEŻO ZMIELONEJ KAWY.
Zlokalizował czym prędzej źródło i obrócił się na piecie, zarzucając sprawne tempo, jednak zaraz znów zatrzymał się, powęszył i jeszcze jeden obrót o sto osiemdziesiąt stopni. Jednak w dobrym kierunku zmierzali!
mijając Davidsona pociągnął go za rękaw, coby ten zmierzał za nim. - Zdaje mi się, iż zlokalizowałem złoża - zakomunikował szybko i poszedł lokalizować dalej. Zniknął za zakrętem, w jakiejś alejce między sklepami. Ach, ta miejska dżungla!

Harley Davidson - 2013-10-26, 13:13

(fajny podpis)
Trochę jeszcze nie ogarniał, więc na śmiech uniósł tylko głowę. Uśmiechnął się, to prawda, ale nie do końca wiedział o co łazi, czy o co tam lami...
-Zawsze do usług.
Tym razem dotarło do niego trochę szybciej niż normalnie. Znaczy... Normalnie jak na dzisiaj, czyli dzień z krążeniem wzdłuż kolumn. Prawie na Jamesa wpadł, gdy ten się zatrzymał. Było to w końcu nagłe, a tempo jego reakcji dość zaburzone. Zobaczył, że nos mężczyzny się porusza. Pociągnął więc i swoim. Niuch, niuch. Ta woń. Jakaś taka dziwna, ale bardzo przyjemna... Chwilę obserwował go, niczym myśliwy psa gończego, czekał aż złapie kierunek. Powinien mieć jakąś smycz i obrożę, żeby nie stracić go z oczu, jak zacznie gnać za tropem!
-Dobra robota, bro.
Ruszył za nim żwawo. Dokładnie powtarzał jego kroki, żeby nie zgubić się i nie trafić na jakieś pułapki przypadkiem! A, no i przy okazji zdarzyło mu się zjechać wzrokiem trochę w dół. No i to co wcześniej pokazywał twój gif: dat ass! Prawie coś powiedział na głos na ten temat... Ale ostatecznie się jednak powstrzymał.

Jimmy - 2013-10-26, 18:01

//haha, dzięki :3 miałam ambicje na jakieś fajne przejścia kolorów, ale mi się odechciało... xd postanowiłam zachować siły na twój. c:

Wtfff, wiesz jak bardzo leję z twojego postu? O rany, kocham cię :lol2: !
Najpierw to o smyczy i obroży, zaczyna robić się wesoło, a potem... O co chodzi! Co jest?! Czemu Harlek gapi się na jego tyłek?! Taki punkt kulminacyjny! Naprawdę, nie ogarniaaaam :lol2: !
W sumie Jimmy mógłby być całkiem dumny, że ktoś jego cztery litery uznał za tak intrygujące, by na nie zerkać... Ale cóż, tego się dowiedzieć nie mógł. Ale mało brakowało, skoro Harlek dopiero w ostatniej chwili ugryzł się w język i odpuścił sobie komentarze na ten temat!
Hm, komentarze? A może raczej jakiś soczysty komplement?
Nie no, ja nie dam rady dokończyć tego posta, ja już umieram... :lol:
Asdfdsfsdffsfeff. Minęli jeszcze parę "przecznic" galerii, James mężnie prowadził niczym ten pies myśliwski do którego został porównany. Hm, a może sprawdziłby się w takiej roli? Gdyby kiedyś życie wywróciło mu się do góry nogami i straciłby wszystko, to poszukałby roboty jako pies myśliwski właśnie. A jego nos byłby znany na cały świat!
Mógłby też zostać dawcą spermy. Chory na nic nie jest, dzieci mogą być dobre!
Dotarli w końcu, Urine zatrzymał się równie raptownie co przedtem, ale natychmiast pomyślał o Harleku za sobą i przesunął się o żwawy krok w prawo, coby towarzysz na niego znów nie wpadł.
Już nie musiał węszyć. Teraz ten zapach był wszechobecny, cudowny, magiczny. Pobudzający, acz kojący. Można by używając takich zapachów sprzedać wszystko po cenie 5345345 razy droższej niż zazwyczaj, bo ludzie byliby zbyt zachwyceni tak cudowną wonią by myśleć o pieniądzach uciekających im legalnie i za ich przyzwoleniem z portfela. Zbrodnia doskonała!
Dopadł James do półek, począł oglądać opakowania. To był istny raj! Sklep z wszelakimi rodzajami kawy, innymi przyprawami, dodatkami... Troszkę egzotyczny, na co wskazywała muzyka grająca w tle. I ekspedientka o bodaj hiszpańskich rysach twarzy, która czaiła się w rogu, wymruczała cicho "Dzień dobry" i czekała na stosowną okazję, by wykorzystać swoje uroki jako bajer do sprzedania najgorszego ścierwa jakie mają na stanie. No dobra, może przesadzam, ale tak się zdarza! Także Motor, uważaj, bo ta laska cię jeszcze oszuka!

Harley Davidson - 2013-10-26, 18:35

A ja właśnie myślałam, że ten post będzie taki nudny i do dupy.
Tak, o komplement Harowi chodziło! A co do pracy... Jak Harley straci swoją, to zgada się z Jimmym i założoną najlepszy na świecie duet myśliwski. Niech się przy nich schowają te wszystkie bloodhoundy! Oni będą lepsi zdecydowanie! Szedł teraz już uważniejszy za panem J. Szóstym zmysłem czuł, że są już blisko. A przynajmniej uważał, że to sprawka szóstego zmysłu, bo chwilowo nie zwracał uwagi na swój węch. Ta galeria jest jakaś strasznie zakręcona! Czuli woń już spory kawał temu, a jednak musieli jeszcze sporo się pokręcić zanim znaleźli się we właściwym miejscu... Aż mu się oczka zaświeciły na widok tylu kolorów, których jeszcze nie znał i jako typowy mężczyzna nie potrafił nazwać. I ta woń powalała na kolana! Odwzajemnił uśmiech kasjerki. Na pewno na niego leci. Kto na niego nie leci? Nawet kolumny go pragną! Te myśli o kawie i kasjerce na chwilę odwróciły jego uwagę od dupy Jimmy'ego. Będzie musiał go jeszcze potem spytać, co on robi, że tak świetnie wygląda! W sensie jego dolna część ciała. Ale teraz krążył zachwycony po sklepie, wąchał opakowania, prawie że wciągał, jak przy wąchaniu tabaki... Na szczęście były pozamykane, bo kawowy katar chyba nie jest fajny. Jeszcze pilnował kątem oka Jamesa, przyczepił się do niego dzisiaj.
(ostatnio w ogóle nie miałam humoru, a potem zaczęłam pisać z Tobą i faza i lol. I tak ja Ciebie też kocham! :lol2: )

Jimmy - 2013-10-26, 19:02

Haha, tak! Zakręcona musi być ta galeria, albo ma jakąś dziwną wentylację. Albo ktoś chodził z taką świeżo zmielona kawą i roznosił tą woń, żeby udzie szukali sklepu i kupowali. To też jest myśl! Bardzo przedsiębiorca myśl!
Kurcze, ale zz nas ekonomiczne umysły, prawda? Zakładamy firmę niedługo. Sprzedajemy białe koszulki!
Och tak, kasjerka musiała go pragnąć - w końcu typ który wygląda jak Adam Levine musi być... pragnięty przez kobiety! Sam seks no. Jeszcze jakby chodził topless i ruszał się jak na tym gifie co masz w podpisie, to w ogóle. Podbój damskich serc! Chociaż czy ja wiem czy serc... Miłość wszakże nie pożądanie.
James w końcu znalazł odpowiednie interesujące go opakowania rozejrzał się jeszcze o sklepiku i podszedł do kasy. A hiszpańska panienka niczym zjawa przemknęła po cichutku za nim i wślizgnęła się na kasę. I wiecie co? Zatrzepotała rzęsami, uśmiechnęła się tym firmowym uśmiechem numer dwa i zaproponowała mu promocyjny produkt po obniżonej cenie! ciekawe, czy do takich chwytów jak zachęcanie klienta własnymi wdziękami do kupna namówiona była przez pracodawcę, czy sama to wymyśliła... W każdym bądź razie, Jimmy dzielnie odmówił promocji. Wychodził z założenia, że jak coś jest w niniejszy sposób "reklamowane", to pewnie jest kiepskie, albo promocja wcale nie jest promocją, tylko zapłacisz jeszcze więcej. Ale ci co sprzedają te produkty wychodzą z założenia, że zaufasz pięknym oczom ekspedientki i kupisz wszystko co ci podsunie pod nos. Kanalie.
Urine zapłacił, odrzekł ciche: "Do widzenia" i zawołał Motora, wyszedł na korytarz galerii. - Masz chęć towarzyszyć mi dalej w mej wędrówce, cny Harleyu? - :lol2: . Oczywiście, nie spytał o to tymi słowami, ujął to troszeczkę bardziej współcześnie.
Haha, aż tak ci poprawiłam nastrój? Niezmiernie mi miło, naprawdę. <3

Harley Davidson - 2013-10-26, 19:21

True Adam Levine ma już swoją firmę w której sprzedaje t-shirty bez nadruków i okazyjnie jakieś spodnie! Tak. Ale ta podróba, Harley, jeszcze z Jimmym... Świat po prostu jeszcze nie odkrył ich talentu do zakładania firm, które podbiją świat.
Jakby chodził topless, to było by mu niestety zimno. Ale latem może nawet da radę... Jeśli policja nie uzna tego za skłonności do obnażania się i nie zabierze go na poważną rozmowę na komisariat. A te ruchy musi poćwiczyć, ale same tatuaże już dla niektórych +10 do seksapilu, nie? Rzekłabym podobny komplement, ale jak patrzę na Jamesa z mikrofonem w spodniach topless, to jednak jest dziwnie i nie wiem jak świat odebrałby taki geniusz. :lol2:
Pogrzebał po kieszeniach. Pięć funtów. Nie wziął portfela. Dobra, trudno... Wróci tu potem jeszcze. Za pięć funtów może tu prawie nic nie kupić! A już na pewno nie coś w tych barwnych opakowaniach. Smutałke. Ruszył za Jimmym, cicho jak ninja. Jeszcze spojrzał na kasjerkę. Już się do niego nie uśmiechała. A on nie mógł rozkminić czemu. Nie wiedział w końcu, że pan Jimmy odmówił przyjęcia jej cnej propozycji zniżkowej! Harłak powiedziałby tak, a potem, że ma mu to jednak usunąć z zamówienia, bo go nie stać. Wtedy nie było by jej tak smutno!
-Oczywiście! - oznajmił z uśmiechem.
Trochę pobudziła go już sama woń, a i towarzystwo miał niezmiernie ciekawe, nie chciał wracać do krążenia między kolumnami skoro mógł się tak wspaniale bawić! Przez chwilę przypominał sobie motor. No nie. Gdzieś przy parku. To nie po drodze, żeby teraz po niego iść!
-Gdzie teraz zmierzamy?
Ciekaw był, park zostawi na później. Jego synek przeżyje. Jego motor znaczy.

Elizabeth White - 2013-12-21, 20:02

Taksówka zajechała pod centrum handlowe, zaś z auta wysiadła szczupła brunetka ubrana ewidentnie jak na jakąś imprezę. Dając kierowcy znak, żeby chwilę poczekał, skierowała się pośpiesznie do budynku. Czas ją naglił, a trzeba dodać, że w owym miejscu była pierwszy raz. Czemu nie wybrała jakiegoś małego, przydrożnego sklepiku? W końcu nie przyjechała tu po coś specjalnego, tylko po standardowe rzeczy spożywcze oraz alkohol.
Nie wiedząc gdzie ma się skierować, podeszła do tablicy informacyjnej, gdzie odszukała interesujący ją podtyp sklepu. Gdy już to zrobiła, przeanalizowała gdzie znajduję się owy numerek i udała się w to miejsce. Po długim staniu w kolejce, wyszła obładowana różnymi rodzajami trunków oraz chipsami, paluszkami i innymi niezdrowymi i kalorycznymi przysmakami. Jak się bawić, to się bawić!
Dotoczyła się z powrotem do auta, starając się przy okazji niczego nie zgubić po czym zasiadła z tyłu na miejscu pasażera i podała kierowcy docelowy numer domu.

z/t

Sean Linbell - 2013-12-27, 03:01

Sean ostatnio zamieszkał na jakiś czas w mieście, w którym rozgrywa się cała akcja. Wrócił do niego, prawdopodobnie potrzebując chwili wytchnienia od wędrówek po świecie. Zresztą, musiał się zameldować w szpitalu na różne badania, o których lepiej nie mówić. Dodatkowo, musiał przypomnieć o swoim istnieniu kilku osobom takim jak Phoebe czy Noa. Tak czy inaczej, po kilku dniach bytowania chłopak szybko doszedł do wniosku, że jego lodówka świeciła pustkami. I nie tylko lodówka. Tryb życia Linbella opierał się na rozrywce i ryzyku. A jak rozrywka - to i alkohol. Proste.
Widząc centrum handlowe, w którym zwykle nie bywał, skierował się w jego stronę. Z pewnością musiał tam znajdować się jakiś market. I, faktycznie, szybko go odnalazł, bo był przy samym wejściu. Kiedy wszedł do sklepu był dość zagubiony, nie wiedział gdzie co leży. Jednak zupełnie tego po sobie nie pokazywał. Szedł pewnie, z wyprostowanymi plecami. Nigdzie mu się nie spieszyło. Miał czas, aby zrobić zakupy. Nie brał jednak żadnego dużego kosza ani nic z tych rzeczy. Planował wziąć tylko trochę czekolady, chipsy i wódkę. Nic nadzwyczajnego.

Cedella - 2013-12-27, 03:19

Szybkim krokiem przemierzała ulice miasta, starając się przy każdych pasach rozglądnąć czy nic nie jedzie. Chętnie wskoczyłaby pod koła jakiegoś autka, ale to byłoby głupsze niż sam Daniel, o. Oddychała spokojnie, biorąc głębokie wdechy. Galeria handlowa? Czemu nie.- pomyślała sobie i wkroczyła do wielkiego budynku czy jak to nazwać. Dobrze, że było mało ludzi. Chwila.. dziwna ta galeria.. otwarta o 3 w nocy?! Ale kogo to teraz mogło obchodzić, bynajmniej nie świeżo zranioną Cedkę :< Weszła do pierwszego lepszego sklepu, którym okazał być się market. Szła za jakimś chłopakiem, przeszukując kieszenie w poszukiwaniu portfela. Przystanęła marszcząc nos, nie ma? Cholera, nie ta bluza.- mruknęła do siebie zrozpaczona. Na chwilę obecną trzymała się bardzo dobrze, ale ile ona może tak wytrzymać? Usiadła na podłodze marketu, chowając twarz w dłoniach. Nie płacz, młoda. Wy nawet nie zdajecie sobie sprawy jaki człowiek może być smutny, że portfela nie zabrał! :c Kurwa. Ktoś ją zaczepił. Jakaś pani obsługująca kasę, specjalnie do niej opuściła stanowisko pracy. W sumie i tak nikogo prawie w markecie nie było więc.. Ced nie się nie powstrzyła. Dziękuję, a teraz spierdalaj.- nie dotykać kurde, wściekła Ced! Podniosła się u podeszła szybkim krokiem do chłopaka łapiąc go za dłoń.
-Kochanie.
Powiedziała, delikatnie się uśmiechając. Co ona odpierdala? Padło jej na mózg, było się jej wypłakać. Stanęła na palcach tak by móc szepnąć mu coś do uszka, tak tak miłe słówka. Kradniemy razem?- miała nadzieję, że spotkała szalonego chłopaka, który się na to zgodzi, o. Gdzie jest moja Cedełka? :< Musi się niestety w jakiś sposób to przeżyć.

Sean Linbell - 2013-12-27, 03:34

Przemierzał spokojnie sklep, wypatrując to, czego by chciał. Na nikogo nie zwracał uwagi, ludzie byli mu raczej obojętni. Zresztą, z tego co zdążył zauważyć, nie było ich tutaj nazbyt wiele. Było w miarę spokojnie i cicho. Zakupy, o ile można tak to nazwać, nie mogły być jednak normalne. Wszystko, co tyczyło się Seana musiało być popierdolone. Odwrócił się szybko, słysząc za sobie jakieś szybkie kroki. Nagle poczuł, że jakaś dziewczyna, o nienaturalnym kolorze włosów chwyta go za dłoń. Czy on jest w ukrytej kamerze? Otworzył już usta, żeby coś powiedzieć i w tym momencie dotarło do jego uszu słowo 'kochanie'. Najwyraźniej musiała go z kimś pomylić. Zdarza się.
- Twój królewicz jest chyba tam, kochanie - powiedział, wskazując palcem na jakiegoś chłopaka, który stał przed nim. Nie złapał ręki dziewczyny, ale też nie odsunął się od niej. Nie odwzajemnił uśmiechu, chociaż dostrzegł go na twarzy Ced. Jeżeli to jakiś nowy sposób na podryw, to przykro, nie działa.
Stanął trochę wryty w miejscu, kiedy zapytała go o możliwość kradzieży. Od razu pomyślał, że dziewczyna jakimś cudem go rozpoznała. Ale to niemożliwe, nie było go tutaj od miesięcy. Szybko zachował zimną krew, odwracając głowę w kierunku nieznajomej.
- Szukasz przygód? - zapytał, dość zaintrygowany. - Nie warto - dodał zaraz po tym. Miał wrażenie, że to następna grzeczna dziewczynka, która ma jakieś 'wielkie' problemy w życiu i chce się rozerwać. A potem płacz i zgrzyt zębami.

Cedella - 2013-12-27, 03:46

Przekręciła głowę. Nie, jej królewicz jest tutaj, właśnie trzyma go za rękę. Chuj jej królewicz ją kurwa zranił :<
E tam o podrywach to ona szczerze dużo nie wiedziała, ale fakt taki to był chyba najgorszy z możliwych.
-Przygód? Skądże.- tak szukała przygód w których będzie głównym przestępcą i zamkną ją w więzieniu i tam będzie mogła sobie spokojnie płakać. -Szukam kogoś, kto lubi darmowe pożywienie i ewentualnie napoje.- mruknęła wciąż trzymając go za rękę. Chuj tam musi udawać, żeby sprzedawczyni jeszcze jej nie zaczęła podejrzewać. Jakiegoż ona zaczepiła chłodnego chłopaka, ale z drugiej strony.. To chyba dobrze, że udało się jej na takiego trafić on był przeidealny <3. Wzięła w łapki czekoladę, dyskretnie chowając ją pod bluzę. Nikt nic nie widział, ona po prostu spaceruje ze swoim ukochanym. - To jak? - spytała unosząc jedną brew do góry. Ona tam by chciała po prostu wziąć i spierdolić w jakieś spokojne miejsce.

Sean Linbell - 2013-12-27, 04:00

- Jak chcesz mój numer to po prostu powiedz. I, przy okazji, nie musisz mnie trzymać. Nie zdematerializuję się - odparł, mówiąc to spokojnym, dość poważnym tonem głosu. Przypuszczał, że dziewczyna jest pod wpływem. Czegoś. Nie zgadywał, czego konkretnie. Istniało zdecydowanie zbyt wiele opcji. Tak w ogóle dziewczyna bawiła go w pewien nieokreślony sposób. Była młoda, to na pewno. I zdecydowanie szukała przygód, chociaż sama temu poniekąd zaprzeczyła. Zabrzmi to tak, jakby miał co najmniej 50 lat, ale widział w niej siebie. W jakiś niepojęty sposób.
- Mama nie uczyła, że nie można przywłaszczać sobie nieswoich rzeczy? - zapytał się, zerkając na nią podejrzliwie. Nie zareagował, kiedy dostrzegł, że Ced chowa czekoladę. Dziewczyna chyba chce mieć kłopoty. Zresztą - już je ma. Sean na pewno nie jest dla niej dobrym towarzystwem.
- Wracaj do domu - mruknął pod nosem. Nie powinna sobie psuć życia przez jakieś kradzieże. Nie sądził, aby Cedella szybko biegała. Nie ma opcji, aby uciekła ochroniarzom.
Rozmawiając, nadal szukał tego, co potrzebował. W dłoń chwycił białą czekoladę, po czym skierował się w stronę alkoholi. To znaczy, jeszcze nie wiedział, gdzie leżą napoje wysokoprocentowe. Ale dowie się o tym, już wkrótce.

Cedella - 2013-12-27, 04:17

-Chcę Twój numer.- powiedziała bez większego zastanowienia. Po co jej? Może kiedyś zapragnie jeszcze się z nim spotkać, kto tam wie. Zerknęła w dół na swoją i jego dłoń. Nie musiała.. ale mogła! Po prostu zignorowała jego słowa, dalej trzymając jego dłoń. Była zbyt miła w dotyku, żeby ją teraz z takiego błahego powodu puścić!
-Tylko grzeczne dziewczynki słuchają się mamy.- przewróciła oczami, kradną czy nie? Chwila, oni już to robią. Może nie razem, ale to nieważne. -Przecież już na Ciebie poczekam.- wbiła wzrok w jakiś produkt. Nie chciała tam wracać, a już na pewno nie do swojej sypialni. Wzięła głęboki wdech, przymykając powieki. Dobra! Gdzie teraz zmierzają? Chwyciła jeszcze po drodze gumy do żucia. Ona nieczęsto biegała, ale teraz miała w sobie tyle energii, że spokojnie da młoda radę. Chrząknęła cicho. Półka z alkoholami? Czemu by nie? Mruknęła coś pod nosem, zerkając na Seana. Wzięła butelkę wódki i czekała tylko na ten znak. Pewnie ją wychuja :<<<<<<<<

Sean Linbell - 2013-12-27, 04:33

- Dziewięćdziesiąt trzy, zero cztery, siedemnaście, zero zero, sześćset dwadzieścia dwa - wyrecytował nic innego, jak swój numer pesel. Nie posiadał komórki, z reguły podawał dziewczynom jakiś wymyślony, przypadkowy numer. Sean uważał, że telefon komórkowy ograniczał wolność. A jeśli było coś, na czym mu zależało, to właśnie na swobodzie i wolności. Żył szybko, odważnie i nierozważnie. Niczym się nie przejmował.
- Wyglądasz na grzeczną dziewczynkę - powiedział jej, patrząc prosto w oczy. Chciał tym samym dać jej znać, ze ma sobie to wszystko darować. Kradzież to nie sport ekstremalny. To przestępstwo, o ile mu wiadomo. Chociaż Linbella prawo nie obowiązywało. W przeciwieństwie do jasnowłosej. Szarpnął delikatnie dłonią, żeby przestała go trzymać.
Spokojnie podszedł do alkoholi, szukając wzrokiem czegoś, na co ma ochotę. Nie był fanem drogich alkoholi, prawdę mówiąc zadowalała go najzwyklejsza wódka. Właśnie dlatego po chwili chwycił za jakąś szklaną butelkę. Bez pośpiechu. Odwrócił się w stronę Cedelli, łapiąc ją za nadgarstek ręki, w której trzymała alkohol.
- Puść to, proszę - powiedział spokojnie.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group