Anonymous - 2013-02-04, 09:07 - Wiecie co ja spadam. Do zobaczenia. - mruknąłem i wyszedłem po chwili.
/ztCedella - 2013-02-04, 23:03 Wyciągnęła telefon, udając że sprawdza jakiegoś sms.
- Przepraszam, ja też muszę lecieć. Pa.
Powiedziała, zapłaciła i wyszłaa.Mirabell - 2013-02-04, 23:18 Posiedziała jeszcze tutaj chwilę. Na spokojnie wypiła whisky i wypaliła papierosa. Zaraz to wstała, zapłaciła i po prostu wyszła.
ztGrace - 2013-03-14, 21:24 Przyszła, z dziwnym przeczuciem, że to właśnie tutaj znajdzie tego capiącego wódą osobnika, którego najzwyczajniej w świecie pragnęła zobaczyć. I choć wydawało jej się to zabawne, jakoś tak naprawdę za nim tęskniła, za jego "przepitą mordą" i jasnymi od alkoholu oczyma, w których widziała wszystko to, co chodziło mu po głowie. I irokeza, który miała ochotę przeczesać zgrabnymi palcami.
Zdjęła z siebie jasny płaszcz i odwinęła z szyi szalik, biorąc przy tym kilka głębszych wdechów. Pokręciła głową krótko, nie dostrzegając nigdzie blasku odbijającego się światła od przyczepionych do spodni łańcuchów, natomiast wsłuchała się w ciszę. A co, jeśli go tu nie było? Co, jeśli zapakowała się w swoją Z3 na marne, ładując do niej cały swój dobytek, którego, swoją drogą, jak zawsze było niewiele?
Przygryzła maźnięte starannie czerwoną szminką usta, by po chwili przejechać dłońmi po obcisłych, skórzanych spodniach, opinających długie, szczupłe nogi. Zawsze to robiła, kiedy czuła stres, jakby odruchowo, w obawie przed tym, że zwykle zimne dłonie nagle zaczną się pocić z nerwów, a ona sama siebie wyda, że jest tchórzliwą suką. Bo była, wierzcie mi.
Ostatecznie jednak tyłek usadowiła przy jednym ze stolików, zaraz zamawiając, uwaga, herbatę. O tak, bo zaczęła dbać o zdrowie. Cóż z tego, że ukradkiem wciągała białe, ale jeśli chodzi o żarcie - naprawdę przestrzegała diety. Założyła nogę na nogę i siedziała tak, z torebką na przeciwnym krześle, sącząc powoli herbatę.Pan X - 2013-03-14, 22:06 Pojawił się w pubie. Niestety, choćby bardzo nie chciał, to i tak trafi tutaj. Wszystkie drogi punka prowadziły tutaj, do Pubu "Na strychu". I mógł chodzić wszędzie! Mógł pracować w stajni i cieszyć się zarobkami, lecz i tak w efekcie wszystko wydawał tutaj, na alkohol. Niektórzy potrzebowali do życia drugiej osoby, inni koni, a X? Wódki.
Wszedł więc i rozejrzał się. Nie kryjąc się z tym wcale, po prostu zaciągnął się tutejszym zapachem, a gdy do nozdrzy mężczyzny dotarł specyficzny zapach kłębiący się w owym miejscu, ten drgnął kilkakroć z podniecenia, które właśnie przeszyło jego ciało.
Wzrokiem pełnym obojętności, a nawet pogardy zmierzył wszystkie znajome "mordy". No tak, Ci wszyscy ludzie nie czynili nic innego, prócz tego że pili. Wlewali w siebie alkohole wszelakiego rodzaju, a on sam? Był taki jak oni wszyscy. Trafne miejsce, od początku to wiedział.
Skinął doń nie zastanawiając się nawet czy dostrzegli ów incydent. Gdy był bliżej baru, przystanął. Nie wiedział czy to co, a raczej kogo widział, było prawdą. A może to jawa? Farsa!
-Grace?
Imię obrane w ochrypły, wręcz nieprzyjemny dla ucha ton opuścił gardziel mężczyzny. Gdzieś w środku miał nadzieję, że była to właśnie ona. Nie mógł się mylić. A jeśli od gorzoły postradał zmysły? To wchodziło w grę.Grace - 2013-03-14, 22:16 - X? - melodyjna odpowiedź. Jak to się w zasadzie stało, że tak całkowicie od siebie różni, byli ze sobą tak blisko? Bo byli, prawda?
Momentalnie wstała i powolnym, pełnym wdzięku krokiem modelki, podeszła do niego, by ostatecznie... delikatnie wtulić się w jego skórzaną kurtkę, mocno wbijając paznokcie w jej czerń. Długie westchnięcie, uprzedzone głębokim wdechem, następnie ponowne przygryzienie wargi. Tym razem jednak krwi, której szkarłat i tak zniknął w tle czerwonej szminki.
- Jak się trzymasz?Pan X - 2013-03-14, 22:24 A jednak była to Grace. Jak miło. Niezmiernie rad był, że mógł ją znów zobaczyć, jednak zawzięcie nie okazywał tego. Istotą równowagi jest obojętność. Mimo wszystko, cieszył się. A już się obawiał, że nigdy jej nie zobaczy. Mylił się, jak widać.
Bez zbędnych ceregieli przytulił do siebie dziewczyny jak na razie nie mając zamiaru wypuścić ze swych objęć. Była tutaj, z punkiem i to się teraz liczyło. Trzymał ją znów w swoich objęciach i myślał tylko, by nie puścić jej facjaty. Obawiał się, że znów zniknie tak niespodziewanie, jak zawsze to czyniła, gdy zdążył już się przyzwyczaić. I zawsze, gdy się przyzwyczajał, że Grace już nie było, ona pojawiała się znikąd i niszczyła wszystko. Dobrze, że niszczyła.
Dyskretnie zaciągnął się zapachem dziewczyny mrużąc przy tym ślepia. Jej zapach był dla mężczyzny swego rodzaju ukojeniem. Był od niego uzależniony, od niej całej. I nawet wódka poszła się w tej chwili jebać.
-Daję radę, a Ty?
Rzucił mimo wszystko przytulając blondynkę nadal do siebie.Grace - 2013-03-14, 22:34 Uniosła nieznacznie głowę, by spojrzeć na jego zarośniętą facjatę tymi swoimi jasnoniebieskimi ślipiami, którymi zdawała się przeszywać go na wskroś. Zawsze. Nienaturalnie błękitne tęczówki rysowały się dość wyraźnie na tle ciemnego makijażu. Również zaciągnęła się jego zapachem, choć on przesiąknięty był na wskroś zapachem wody ognistej i papierosów. A mimo to, lubiła ten zapach. Chyba dlatego, że był jego.
- Dobrze. - i złożyła delikatny pocałunek na jego licu, uśmiechając się przy tym. No proszę, jak dobrze pomalowała usta. Ani śladu czerwonej pomadki na jego zaroście. Najmniejszego nawet. Koniuszkami palców przeczesała końcówki irokeza, delikatnie, żeby nie szarpnąć go za włosy.
Po chwili ponownie oparła twarz o jego pierś, nie mówiąc już nic. Bo na co słowa? Przecież zawsze milczeli, a przy tym milczeniu, tak idealnie się przecież rozumieli.Rosemary - 2013-03-18, 20:18 Dość cichutko po drewnianych schodach, wręcz wskoczyła drobna istotka, która ni w ząb, nie pasowała do takich klimatów na pierwszy rzut oka. Długie, marchewkowo-rude włosy spływały kaskadą, na jej turkusowy płaszczyk, a grzywka co raz odgarniana i tak opadała na duże, zielone oczy dziewczyny. Kiedy otworzyła drzwi lokalu, wpuściła doń nieco chłodu z zewnątrz, dlatego też szybko zamknęła drzwi za sobą i ruszyła w kierunku najbardziej oddalonego od reszty stolika, w rogu pomieszczenia, przy wielkim, robionym na antyk oknie, gdzie najpierw ułożyła swoją garderobę, a następnie wygodnie rozsiadła się na kanapie. Zamówiła sobie grzane wino i oczekując na otrzymanie zamówienia pocierała co raz zmarzniętymi dłońmi o siebie, obserwując miasto przez okno.Adam - 2013-03-18, 20:27 Właściwie to błądził po okolicy, samotnie szukając jakiś ciekawych miejsc. Przyjeżdżając tutaj miał nadzieję na dobrą zabawę, jakieś ładne koleżanki i morze alkoholu, a doczekał się raczej zwykłej stajni, odrobinę nudnej jak dla niego. Właśnie w poszukiwaniu czegoś lub kogoś ciekawego zawitał do tego dziwnego miejsca. Wszedł po schodach, ręce chowając w kieszeniach, z kapturem na głowie, spowijającym w mroku prawie całkowicie jego twarz. Pchnął drzwi, rozglądając się, podchodząc do baru i dopiero przy rozmowie z kelnerem zdejmując kaptur. Zamówił podwójne whisky, zastanawiając się gdzie teraz usiąść. Niewątpliwie musiał sobie znaleźć jakieś ładne towarzystwo !Rosemary - 2013-03-18, 20:38 Dziewczyna po niedługim czasie odebrała swoje zamówienie, dziękując za nie uroczym i czarującym uśmiechem. Rozejrzała się po wnętrzu pubu, ujmując napój w obie dłonie, w celu ich ogrzania, po czym upiła łyk rozgrzewającego, alkoholowego napoju.
Czy była ładnym towarzystwem? Z pewnością, nie była brzydką istotą, chociaż może w hełmie żołnierza oddziału szturmowego z gwiezdnych wojen nie widać dokładnie jej urody, to na pewno nie jest osóbką mało urodziwą.
Oparła ręce o stolik, oczekując wprawdzie na coś, co mogłoby się wydarzyć... może w końcu coś ciekawego. W zasadzie i ona nie pogardziłaby jakimś przystojnym towarzystwem.Adam - 2013-03-18, 20:45 Oby tylko w tym hełmie nie chodziła na co dzień <3
Chwytając szklankę w jedną rękę ruszył przed siebie. Miał już upatrzony cel, do którego całkiem niewinnie się uśmiechał. Pomyślałby kto, że Adam jest grzecznym chłopcem ! Usiadł naprzeciwko Rose, wwiercając w nią swe spojrzenie, opierając się wygodnie i pociągając łyk ze szkła. Nic nie mówił, ale nawet na moment nie spuszczał z niej wzroku, nawet gdy sięgał do kieszeni by wyjąć papierosa, nawet wtedy gdy go odpalał i zaciągał się, po chwili wypuszczając obłoczek dymu.Rosemary - 2013-03-18, 20:53 Nie, nie, chodzi w nim tylko do łóżka <3
Przekrzywiła delikatnie głowę na bok, sprawiając, że jej włosy, opadły luźno z ramion i przez chwilę pobujały się bezwładnie w powietrzu o.o
- Ymmm ... - zmrużyła lekko oczy, wpatrując się w chłopaka równie nachalnie co on w nią. Oblizała wargi, spijając z nich resztki grzanego wina, które niestety zniknęło ze szkła, niemal tak szybko, jak się pojawiło.
- Mam coś na twarzy? - zapytała po dłuższej chwili, pragnąc przerwać niezręczną ciszę. Nie była przyzwyczajona do tego, by ktoś tak się jej przyglądał, to ona zawsze była natrętna, jak mucha i nie musiała na całe szczęście odczuwać tego na swojej skórze Adam - 2013-03-18, 21:01 Odczekał chwilę, dokładnie tyle ile zajęło mu ponowne zaciągnięcie się, zgaszenie papierosa w popielniczce i wypuszczenie dymu z płuc.
- Mhym, nie wydaje mi się, ale mogę sprawdzić .
Wstał z figlarnym uśmiechem wypisanym na twarzy, przysiadając się do niej, zaraz nieco bezczelnie przesuwając kciukiem po jej policzku. No bo co miał do stracenia? Najwyżej dostanie w twarz!
- Nie, chyba wszystko jest ok.Rosemary - 2013-03-18, 21:06 Złapała go za dłoń w nadgarstku, oglądając ją dokładnie o,o No w sumie skąd mogła wiedzieć, czy myje ręce po każdym wyjściu z toalety i takie tam? :c
- Niezmiernie się cieszę, posłużyłeś mi niemal za lusterko, nieznajomy rycerzu :3 - wywróciła teatralnie swoimi wielkimi oczami puszczając jego dłoń, a swoją opuszczając na kolano.
Obróciła się nieco w jego stronę, nadal dokładnie go obserwując. Może był komornikiem, albo policjantem? Chciał ją podejść, wprosić się do domu i zająć wszystko, co miało jakiekolwiek znaczenie o,o Musiała to wszystko sprawdzić.